maslova
21.09.17, 09:40
Znajoma ma syna, adoptowanego w wieku 5 lat, z zespołem FAS. Od początku diagnozowany, leczony neurologicznie, psychologicznie, psychiatrycznie itp. Ogromne zaangażowanie rodziców we wszelkie formy terapii i leczenia.
Od zawsze stwarza mnóstwo problemów. Jednym z najbardziej uciążliwych jest niska świadomość konsekwencji działań, łatwowierność, uleganie wpływom innych.
Chłopak okradał własnych rodziców, wynosił z domu co cenniejsze przedmioty i sprzedawał bądź oddawał je znajomym. Rodzice musieli zamontować zamki w praktycznie wszystkich szafach w domu. Okradał również inne dzieci. Najczęściej działo się to za namową "dobrych kolegów", którzy czując naiwność i łatwy zarobek, potrafili bez problemu namówić chłopaka do takich czynów. Jemu bardzo zależało na posiadaniu przyjaciół (a ze względu na swoją nadpobudliwość i inne cechy przyjaciół nie miał), w związku z czym godził się praktycznie na wszystko, byle tylko zaskarbić sobie czyjąkolwiek sympatię.
Przez ostatnie lata przebywał w szkole z internatem, w domu przebywał tylko w weekendy bądź w czasie przerw wolnych od nauki.
Do tej pory, wprawdzie mocno ograniczoną, ale jednak dało się nad nim sprawować jakąkolwiek kontrolę. Natomiast przed wakacjami chłopak skończył 18 lat.
Według prawa jest dorosły, ma pełnię praw, więc może robić, co chce. Zaczyna zachłystywać się swoją pełnoletniością i stwarza coraz więcej sytuacji mogących wpędzać go w poważne kłopoty. Rodzice próbowali posłać go jeszcze do szkoły dla niepełnosprawnych z internatem, ale właśnie dostali sygnał, że kontynuowanie nauki nie będzie możliwe.
Matka nie wyobraża sobie powrotu na stałe syna do domu, ponieważ jest on nieprzewidywalny i nieobliczalny. Musiałaby zrezygnować z pracy, poza tym trzeba go pilnować praktycznie non-stop. Z drugiej strony nie ma żadnej placówki, która mogłaby się nim zaopiekować (chyba?). Prowadzący leczenie psychiatra obiecał wskazać jakieś rozwiązanie, ale nie wskazał.
Co rodzice mogą zrobić w takiej sytuacji?