To jak to jest? Warto marzyć?
Mąż się ze mnie śmieje, że konto bieżące wyczyszczone, a ja planuję wypasione wakacje

No tak mam - temu, fajnemu, co choć zahacza o możliwości nie potrafię się oprzeć.
Mąż niby gdera, ale w podobnych okolicznościach, choćby na wakacjach (już takie bywały, to nie pierwszy raz) cieszy się jak dziecko i potem wspomina, opowiada znajomym... o ile to nie on ma zadbać o środki (których z resztą dostarcza

, tyle że kto inny rozporządza i bierze na siebie odpowiedzialność

).
Samochód wybierałam - to mi wyrzuca niby, że wybrałam zbyt drogi, ale jednocześnie cieszy się, że dobry i przechwala

że na forach to auto cieszy się dobrą opinią (kurczę, wiem, osobiście sprawdzałam to p r z e d podjęciem decyzji

)...
Pokręcona sytuacja
Warto walczyć o marzenia?