mamablue
08.11.17, 21:59
Koleżankę mam, na jakiś czas straciłyśmy kontakt, kiedyś byłyśmy blisko i dziś właśnie zawiadamia mnie via FB, że urodziła czwarte dziecko. Super, gratulacje, cieszę się twoim szczęściem. Gadamy, jest miło, choć ona trochę zmartwiona, jak sobie poradzi.
I naprawdę się ucieszyłam.
A potem zaczęłam zastanawiać. Koleżanka ma firmę i naprawdę dużo pracuje. Mąż również, choć jednak mniej od niej. Rano ona odwozi dzieciaki do szkół, przedszkoli, ok.17 mąż je zbiera do domu. Koleżanka jest w domu po 18, bliżej 19. Z dziećmi się mija. Mąż sprawnie prowadzi obsługę samochodowo-karmiącą. Na rodziców ani teściow nie mogą liczyć.
Czy kiedy możemy dać dzieciom dostatni dom, na pewno miłość, bezpieczeństwo,ale nie możemy dać im czasu, zainteresowania (bo do tego potrzebny czas), to powinniśmy decydować się na czwarte i kolejne dziecko? Ile dadzą rodzice każdemu z dzieci w dzisiejszych wymagających czasach? W czasach kultu jednostki i egoizmu? Wiem, przed wojną mieli po 15 i wszyscy wyszli na ludzi. Ale jak taka sytuacja odbije się na dzieciach w dzisiejszych czasach? Czy da się wychować przez krótkie rozmowy przez telefon (x4)?