triss_merigold6
19.12.17, 20:06
Znaczy, chciałam zapytać jak Wy wychowujecie te córki, skoro dostają przekaz, że po 3 miesiącach spotykania się pani powinna być zapraszana na imprezy stricte rodzinne, a pan powinien wiedzieć czy jest zaangażowany głęboko. Bo inaczej to niepoważne traktowanie i czas dziewczynie marnuje, w lata wpędza, w roli kryzysowej narzeczonej stawia.
Nawiązuję do wątku Arweny, oczywiście + paru innych, w których m.in były starannie rozkminiane znajomości z portali randkowych trwające całe 2-3 spotkania/miesiąc <w nich też padały frazy, że po tych 2-3 spotkaniach pan powinien wiedzieć czy mu na pani zależy i traktować ją serio>.
I teraz nie wiem, czy to efekt konserwatywnego podejścia z całym pakietem nakazów trzymania wianuszka dla męża lub przynajmniej narzeczonego i unikania wrażenia "bycia łatwą", czy przedawkowania komedii romantycznych w idealistycznej wersji.
Bo to się kupy nie trzyma.
Inna sprawa, również uderzająca, to postrzeganie pani wyłącznie w biernej roli - ona się zaangażowała i myślała coś tam, a on ma coś z tym zrobić.
Serio dzieci dostają od was przekaz, że po kilku tygodniach znajomości normą jest stanowcze określenie statusu związku i trzymanie się tego na wieki wieków amen?