beataj1
22.01.18, 11:30
Tak sobie ostatnio gadałam z kumpelą a propos gwiazd "żałujących" współpracy z Woodym Allenem. Teraz żałujących bo sprawa zaczęła śmierdzieć, mimo że o tym, że gość jest podejrzany wiadomo od dawna.
I dyskusja zeszła na: a co w przypadku własnego męża.
No i teraz tak: wiadomo że małe dziecko nie przyjdzie i nie powie: mamo, a tata....
Sygnały są mniej lub bardziej delikatne i niejednoznaczne. Pewnie z czasem dociera do rodzica że coś jest nie tak. Zaczyna szukać.
I teraz chodzi mi o moment kiedy pojawia się gdzieś na granicy świadomości pierwsza myśl, że mój mąż, człowiek którego kocham, który jest ojcem moich dzieci może je krzywdzić.
I że ten pierwszy moment kiedy zaczyna się to brać pod uwagę, de facto oznacza koniec związku. Chodzi mi o to, że jeżeli bym brała pod uwagę to że mój mąż/facet może być do tego zdolny to chyba nie potrafiłabym z nim żyć.
I załóżmy się, że okazuje się że podejrzenia były fałszywe. To nie mąż, z dzieckiem dzieje się coś zupełnie innego (teraz nie wymyślę przykładu), kwestia z dzieckiem jest załatwiona. I kobieta zostaje z myślą że podejrzewała męża o cos takiego.
Mój wniosek z rozmowy był taki, że dla mnie to byłby chyba koniec związku, gdybym raz zaczęła o chłopie myśleć w takich kategoriach, zawsze została by we mnie wątpliwość.
I że, mimo całego mojego obrzydzenia dla takich sytuacji, jakoś tam rozumiem kobiety które tego nie przyjmują do wiadomości. Że ich mąż krzywdzi dzieci. Bo to zmienia absolutnie wszystko i od tej myśli nie ma już powrotu.
A wy jak. Gdyby z jakichkolwiek względów zaświstała w was myśl, że trzeba męża uważniej obserwować bo może coś jest na rzeczy, byłby to dla was koniec związku? Nawet gdyby sie okazało że facet jest absolutnie niewinny? Czy może po wszystkim otrzepujecie kurz i żyjecie dalej jak gdyby nigdy nic.
Pytanie oczywiście teoretyczne. Ale, tak sobie pomyślałam że może ja jestem mało zaangażowana w związek skoro nawet hipotetyczne podejrzenie, które się nie potwierdziło oznacza dla mnie agonię związku.
Ze nie wspomnę o tym co by zrobił facet gdyby się dowiedział że brałam w ogóle pod uwagę coś takiego.