anka_gosc
19.03.18, 12:23
Co byście zrobiły?
Jakiś czas temu podrywał mnie, delikatnie mówiąc, facet. Ja mężatka z kilkorgiem dzieci, starsza od niego kilka lat, spotykałam go niemal codziennie, trwało to przez prawie rok. Flirtował ze mną, popisywał się przede mną, jak on na mnie patrzył!, te ogniste spojrzenia, wpatrzony jak w obrazek, zaczepiał, był milutki, kochaniutki, zachowywał się jakby był zakochany we mnie, idealna miłość. Piosenki mi dedykował, tatuaże i inne takie. Wszystko tak żeby nikt postronny niczego nie zauważył, przy moim mężu ideał obojętności, ale gdy tylko miał okazję... Normalnie sekretna miłość. Czapki z głów, że się nie dałam, a ciężko było jak cholera. Zmieniał miejsce, na pożegnanie ze łzami w oczach mnie żegnał. Zaproponował mi spotkanie, odmówiłam - jak się później okazało to było miesiąc przed jego ślubem! Chwilę zanim odszedł z naszego miejsca, podeszła do mnie inna kobieta, też równie stara jak ja z dziećmi, rodziną itd i powiedziała mi, że ona ma z nim te same atrakcje, tylko w innym miejscu, dokładnie to samo z nią robił, tylko że ona się w nim zakochała i mu to powiedziała - zaczął ją ignorować. Jakbym w pysk dostała. No ale zniknął z mojego życia. Dowiedziałam się, że ożenił się z dużo starszą kobietą, kobieta z dziećmi, był z nią w bardzo długim związku. Zostawiła męża dla niego. I tak się złożyło, że po roku trafiliśmy przypadkiem znowu w jedno miejsce. Show od nowa, on pod sufitem latał na mój widok, znowu te gorące spojrzenia, znowu flirt - ja twardo nic. Po kilku tygodniach zobaczyłam, że on robi dokładnie to samo z jeszcze inną kobietą, też mamą z kilkorgiem dzieci. Obserwuję to od miesięcy już. Kobieta niemal mdleje już na jego widok, on cały w podskokach. Obserwuję dokładnie to samo, co robił i czasami jeszcze robi ze mną, o ile go nie pogonię ignorancją albo czymś wręcz niegrzecznym. Kilka razy my docięłam w tym temacie, udaje świętoszka, że nie wie o co chodzi. W tym samym czasie bywa tam jego żona. Bardzo fajna kobitka, z dziećmi tam bywa. Rozmawiałam z nią kilka razy.
Co mam zrobić? Powiedzieć żonie, tamtej kobiecie, czy nic?