donoszę, że działa! 2.5 kg w dół w miesiąc, bez zmiany diety jakiejś drastycznej, baaa, z Wielkanocą po drodze i ogromna ilością zjedzonych nadprogramowych ciast i rozregulowanymi posiłkami

jem między 9.30 a 17.30, 3 posiłki. 3 posiłki: śniadanie, lunch, i dinner (no jakoś obcojęzyczne nazwy mi badziej pasuję
w bonusie dostałam:
- sniadanie jem później- mam więcej czasu rano i jakoś bardziej się to zgadza z moim naturalnym rytmem niż śniadanie o 7.00 rano- czuję sie lepiej
-ostatni posiłek jem ok. 17.30, jakoś jest tak, że udaje mi sie powstrzymac bez problemu od jedzenia niekontrolowanego- psychologicznie na mnie działa: przecież już potem sie nie je, i już

-ogólnie jedząc 3X dziennie z przerwa dużą udaje sie to spokojnie kontrolowac- co dla mnie jest bardzo ważne, ponieważ mój problem polegał na braku kontroli

- definitywnie podziękował mi mój żoładek, i sporadyczny refluks etc- w zanim pójdę spać, pożywienie już strawione.
w ogóle czuje sie lepiej

taki system jedzeni jest dla MNIE strzałem w 10. Nigdy więcej 5 posiłków dziennie i śniadań przed wyjściem do pracy....
ktoś próbował i się podzieli doświadczeniami?