Dodaj do ulubionych

na fali wątku hedny

11.06.18, 19:44
chcialam podzielic sie moją historià aby tu na wmatce bylo nam razniej. nam kolorowym kobietom. bogatym w doswiadczenia. ktorym jest i slodko i gorzko. ktore maja w oczach milosc i smierc. ktore jednoczesnie ciesza sie i placzą. i wzzystkim zycze aby ich zycze mimo wielu barw mialo emocje smile

mam 43 lata. 167 cm wzrostu.jestem wyhudzona sztucznie po latach wazenia ca.130 kg i chorowaniu na borelioze (sterydy itp). po latach intensywnej pracy mam wlasna dzialanosc w ktorej najwazniejsze jest to aby miec dochod. plus taki ze nikt mi nie robi scen, a ja sama rządzę swoim czasem. mam tez dwoje chorych dzieci. corka ma stwierdzona depresje dzieciecą spowodowana prawdopodobnie lekami (chora na tarczyce) syn ma problemy ortooedyczne, jedna nozke krotsza,po operacji kregoslupa, rehabilitiwany od uridzenia.
moj maz mial kilka lat temu wypadek. jechal na roweze, byla 5 rano, jechal wzdluz wybrzeza w okolicach debek i nikt nie wie co sie stalo, stracil przytomnosc,znaleziony nieprzytomny, operowany (krwiak wewnątrzyrzewny).
dzieja sie rozne rzeczy:choroba moha,syna,corki,męża (kolejnosc przypadkowa) ale uwazam ze nikt nie jest tak szczesliwy jak ja. zarabiamy dobrze bo bardzo ciezko i rensywnie pracujemy. jak cos sid dzieje z dzieckiem to swietosc ale jak noc sie nie dzieje to siedzimy do 23-1 w nocy i pracujemy. . doslownie. nie bylo problemu zeby chodzic prywatnie do lekarzy, pojechac za granice na operacje syna itp. zyjemy hardzo intensywnie czyli duzo zajec terapeutycznych ale tez duzo czasu na spedzany wspolnie czas. bez wzgledu na kase (to w odniesieniu do watku o tym ze sie na wakacje nie wyjezdza).
w zyciu trzeba sie cieszyc tym co jest.
trzeba pilnowac tego co wazne (patrz budzet) i swiadczenia na dzieci z orzeczeniem.
trzeba tez myslec pozytywnie bez wzgledu na to ze sie ma rozne momenty w zyciu i ja tez czasem placze a czasem biore antydepresanty
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 19:51
      Gratuluję siły wewnętrznej.
      • victo.ria7 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:08
        Ja też
    • anitat Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:10
      Podpisuję się smile
      Mam 47 lat, stwardnienie rozsiane, 5-latka z dystrofią w trakcie diagnozowania genetycznego, męża po operacji kręgosłupa i zdrowego, bardzo inteligentnego nastolatka. Dajemy radę, choć jest ciężko finansowo.
      Jesteśmy fajną zgraną rodziną. Ogarnęłam urzędy, lekarzy i trafiamy na pomocnych, pełnych życzliwości ludzi. Boję się przyszłości, ale cieszymy się każdym dniem spędzonym razem. Codziennie walczymy o coś, albo z czymś, ale jeszcze nam się chce. Są też gorsze chwile, ale podchodzimy do życia zadaniowo i wspieramy się. No i marzymy wreszcie o fajnych wakacjach.... smile
      • nowi-jka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:47
        mysle ze jak sie pojawia choroba to naprawde wtedy sie docenia to co sie ma
        • anitat Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:20
          Dokładnie.
          Dopisałam się, bo chyba inaczej odczytałam intencje autorki wątku, a on poszedł niestety w inną stronę.
          Ja go odczytałam: hedna, zobacz, jest nas więcej, mamy większe lub mniejsze problemy, walczymy, radzimy sobie.
          Trzeba zacząć patrzeć od innej strony, cieszyć się z małych sukcesów, szukać pozytywów, nie zamykać się w swoim nieszczęściu i delektować nim, bo się dołujemy. Wokoło jest masa życzliwych ludzi, którzy mogą pomóc, poradzić. Czasami wystarczy się uśmiechnąć, a urzędnik szybciej załatwi to co powinien, ktoś podpowie jak załatwić zasiłki, sąsiadka zostanie z dzieckiem, lekarz podpowie jak załatwić dodatkową terapię. Dla rodziny z osobą niepełnosprawną, ludzie wokół, taka grupa wsparcia to podstawa. Pozwala zachować równowagę psychiczną i wyjść nawet z najgłębszego dołka. A pieniądze to nie wszystko, choć rzeczywiście wiele ułatwiają.
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:27
            dokladnie takie mialam intencje. ze ludzi z problemami, chorobami,wypadkami jest cala masa,praktycznie w kazdej rodzinie cos ale jednak idziemy dalej,walczymy oraz! to glownie do hedny-ze trzeba korzystac z tego co los/przypadek daje, ze wszystkich mozliwosci trzeba korzystac (chocby te zasilki).
            • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:32
              > dokladnie takie mialam intencje. ze ludzi z problemami, chorobami,wypadkami jest cala masa,
              > praktycznie w kazdej rodzinie cos ale jednak idziemy dalej,walczymy oraz! to glownie do
              > hedny-ze trzeba korzystac z tego co los/przypadek daje

              do diabla, przeciez Hedna walczy i to od lat! wlasnie ta hipoterapia i jazdy corki sa najlepszym tego dowodem - ze probuje ze wszystkich sil dac dzieciom normalne, szczesliwe dziecinstwo!
              gdziez Wy widzicie to, ze Hedna sie wylacznie uzala i trzeba ja "zachecac do walki"??? przeciez do dzielna kobieta jest, nawet jesli nie do konca idealnie (!) ogarnieta ... bo kto jest, w prawdziwym zyciu? (poza ematka, oczywiscie ...)
              • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:37
                ja jej nie znam wiec nie mnie to oceniacale pamietam takie jej wpisy cos w stylu-„jak sie nie pbrucosz to pupa z tylu” i tym podobne obrazujące raczej kręcenie sie w kolko zamiast isc odwaznie do przodu... wg mnie z tego co pisze to ona nie bierze spraw w swoje ręce, nie kontrpluje (np budżetu) tylko raczej plynie z prądem rzeki i owszem walczy ale to walka zeby sie jako tako utrzymac na powiedzchni łopocząc ramionami. a przeciez mozna tak jak ja-chwycic kolo ratunkowe,wyjsc na brzeg. zbudowac tratwe, poprosic o impregnat mijanego milego rybaka i plynac dalej i samemu kontrolowac kierunek itp. to taka metafora. rozumiesz?
                • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:43
                  rozumiem, ale TY zrozum, ze sa i ludzie i sytuacje, dla ktorych juz samo utrzymanie sie na powierzchni to fantasyczne osiagniecie i zwyczajnie nie sa w stanie "walczyc bardziej". naprawde takie to trudne do zrozumienia? ludzie sa rozni, maja rozne uzdolnienia, rozne warunki brzegowe, rozne spojrzenia na swiat. takie ocenianie, ze Hedna walczy "niewystarczajaco", a Ty potrafisz "walczyc lepiej" jest dla mnie bardzo trudne do zaakceptowania. owszem, masz prawo do takiego spojrzenia na swiat, ale ja bede zawsze ludzi "po drugiej stronie" bronila. i nawet nie mowie, ze bede Hedny bronila - bo malo o niej i o jej sytuacji wiemy, bardzo prawdopodobne, ze zadnej obrony nie potrzebuje.

                  posylam usmiech Hednie smile dajmy juz jej spokoj, co?
                  • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:40
                    Ototo. Czasami samo utrzymanie się na powierzchni to już osiągnięcie.
                  • jolie Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 21:00
                    Kura17, podpisuję się. I nie rozumiem tych licytacji na to, kto lepiej radzi sobie z życiem i problemami.
          • marianna_gers Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:35
            Ja tak samo.
            • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 17:23
              i ja Wam za to mocno dziękuję!
    • dom.w.kotlinie [...] 11.06.18, 20:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • hedna Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:34
        Coś jeszcze ?
      • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:12
        Toś pojechała wink.
        • hedna Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:43
          że ja?
          • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:47
            Nie, ta powyżej wink.
            • hedna Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:49
              tak przypuszczałam wink Co poradzisz, są też i tacy ludzie.Mam nadzieję,że chociaż poczuła się przez chwilę zaje... po tym jak zabłysnęła.
    • agata_abbott Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:16
      U mnie tylko córka z autyzmem, aż głupio pisaćsmile
      Podziwiam za siłę, powodzenia w dalszym zmaganiu się z przeciwnościami losuwink
    • black-cat Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:37
      To teraz sobie wyobraź, że z różnych przyczyn Twój budżet się wali.. Znam taki przypadek, czasami w miarę możliwości pomagam, ale się zastanawiam ile ta osoba jeszcze wytrzyma zanim sobie coś zrobiuncertain Ma długi, których do końca życia nie będzie w stanie spłacić. Przyczyna - naiwność, durna miłość i głupota, ale cena jest ogromna. Skazana na najniższą krajową do końca życia, bez własnego mieszkania, z ciężką depresją, pomimo brania leków. Nie zna żadnego języka, więc nie wyjedzie za granicę. Ma 40 lat i myślę, że psychicznie doszła do ściany.
      • pani_tau Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:53
        Dlaczego skazana na najniższą krajową do końca życia?
        • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:56
          Pewnie chodzi o komornika. Do jakiejś kwoty nie może wejść na dochody. Powyżej - zajmuje dochody na poczet długów.
      • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:55
        A napisałaś to w jakim celu? Żeby werdipurke miała kaca moralnego, że jej się dotąd nie wali? Że jest na tyle dobrze żeby udało się jakoś wszystkie problemy trzymać pod kontrolą? Czy żeby pomogła Twojej koleżance?
        • black-cat Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:07
          Werdipurke założyła wątek w nawiązaniu do wątku hedny. Wcześniej podkreślała, że jest zadaniowa, nie poddaje się, szuka rozwiązań. Super. Ale mam wrażenie, że zapomniała, że każdy ma inną wrażliwość a brak pieniędzy bywa bardzo dotkliwy.
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:17
            to chybanie ja w wątku hedny podkreslalam ze jestem zadaniowa
          • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:15
            Bywa,bo sprawia,że ziemia usuwa się spod nóg,tracisz przyczepność.
            • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:57
              a co Cie hedna powstrzymuje przed tym zeby stworzyc plan wydatkow/budzet i w koncu zaczav ogarniac kase jaką dysponujesz?
              skoro masz. pkt 7 i 8 w orzeczeniu na Tusia to co Coe powstrzymuje przed tym zebys zawnioskowala i brala ponad 3 tys. ktore Ci sie nalezy
      • anitat Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 20:59
        Upadłość konsumencka nie wchodzi w grę?
        • black-cat Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:10
          Nie wiem, ale myślę, że gdyby wchodziła, to zrobiłaby coś w tym kierunku. To już trwa kilka lat.
          • pani-noc Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 08:16
            W tym roku się zmieniła ustawa o upadłości konsumenckiej. Nawet jesli koleżanka narobiła długów z własnej głupoty to maksymalny okres spłaty to teraz 7 lat. To nadal restrykcyjna ustawa, bo w UK chyba po 3 latach upadłości umarzają Ci wszystkie długi. No ale 7 lat to i tak krócej niż cale zycie długow.
            Porozmawiaj o tym z koleżanką.
      • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:16
        No wiesz, w takim przypadku chyba lepiej uczyć się tego języka przez następne 3 lata i po prostu w pewnym momencie zwiać przed egzekucją komorniczą (tak, piszę to z całą świadomością, że to perfidne, no ale trudno, życie też bywa perfidne tongue_out) - albo pojechać gdzieś, gdzie zarobi tyle, że w końcu to spłaci (jeśli by zarabiała godziwie w przeliczeniu na złotówki, mogłaby ewentualnie umówić się na jakieś regularne spłaty bez zajęcia zagranicznego konta, jak są pieniądze, to wszystko jest do przeprowadzenia).
        • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:20
          Znaczy radzisz żeby okradła ludzi, tak?
          • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:24
            Ludzi czy bank - to różnica tongue_out.
            Prawdopodobnie bank, bo wieloletni dług ściągany z zarobków już kilku lat jest prawdopodobnym skutkiem wzięcia dużego kredytu. Otóż, tak czy siak, ten bank i tak mało z tego odzyska pożyczonej przez siebie kwoty głównej, większość pochłaniają odsetki i obsługa komornicza. To jest chore, że jak się noga powinie, ludzie nie są w stanie popłacić długów, które przez cały czas rosną.
            • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:27
              Po pierwsze nie było napisane komu jest winna pieniądze.
              A po drugie, nie, to nie jest różnica. I to, i to jest kradzieżą.
              • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:33
                No, popouczaj mnie jeszcze big_grin.
                • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:35
                  Po co? Jak widać nie rozumiesz.
                  Wiem, że sama byłaś w spirali długów, ale to nie powód by namawiać ludzi do łamania prawa.
                  Nie mówiąc już o tym, że wierzyciel też może nie mieć na chleb, bo dłużnik uciekł z Polski.
                  • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:43
                    Nie, ja akurat nie byłam w spirali długów, bo pewnie w tym kraju bym z niej do dziś nie wyszła wink. Ale jak kupione na kredyt mieszkanie nagle mi zyskało o 50% na wartości i miałam problem ze sprzedaniem go (bo stan się AŻ TAK nie polepszył, jeno frank skoczył) - to doskonale rozumiem, że w Polsce odchodzą takie przekręty bankowe, że ludzie mogą być tym udupieni do końca życia, a w dodatku nie mieć, gdzie mieszkać. I tak, bez skrupułów w takiej sytuacji kopnęłabym w zad system, który skopał mnie. No trudno.
                    • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:06
                      Przykro mi, ale Twoje wątki na forum oszczędzanie sprzed 10 lat wciąż istnieją.
                      I Twoja sytuacja finansowa z tamtego czasu jest tam bardzo dokładnie opisana.
                      • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:11
                        Przykro mi, ale ja akurat na forum oszczędzanie nie pisałam tongue_out.
                        • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:14
                          Pisałaś.
                          Że pod innym nickiem to fakt.
                          Nicki zmieniasz, ale jesteś bardzo charakterystyczna a opisujesz swoje życie i historię bardzo dokładnie i ze szczegółami, w tamtych wątkach nawet to mieszkanie w kamienicy, którego tak nie lubiłaś i przez które Twoja córka chorowała opisałaś dokładnie. Także miejsce zamieszkania, zawód, choroby Twojej córki, sytuację z jej ojcem.
                          Opisałaś na forum całe swoje życie, więc trudno Cię nie poznać.
                          • kropkacom Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:20
                            A ty kim jesteś?
                          • karme-lowa Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:33
                            ala.maciejka napisał(a):

                            > Pisałaś.
                            > Że pod innym nickiem to fakt.
                            > Nicki zmieniasz, ale jesteś bardzo charakterystyczna a opisujesz swoje życie i
                            > historię bardzo dokładnie i ze szczegółami, w tamtych wątkach nawet to mieszkan
                            > ie w kamienicy, którego tak nie lubiłaś i przez które Twoja córka chorowała opi
                            > sałaś dokładnie. Także miejsce zamieszkania, zawód, choroby Twojej córki, sytua
                            > cję z jej ojcem.
                            > Opisałaś na forum całe swoje życie, więc trudno Cię nie poznać.
                            O matko, strach na forum pisać.

                            • hedna Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:34
                              to samo pomyślałam....masakra
                              • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:43
                                Bez przesady, kobiety.
                                Skoro ktoś aż tak nie ma własnego życia, że musi śledzić historie poszczególnych nicków przez lata, to niech ma kobiecina trochę radości. Osobiście mi to zwisa - nie piszę niczego, czego nie chciałabym napisać, moje przeboje życiowe znają także i znajomi, tyle, że niestety, ale o wiele mniej rozumieją z tego cokolwiek sad.
                                • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:45
                                  Niemniej akurat na oszczędzaniu nie piszę i nie pisałam, bo któraś forumka stąd obśmiała mi to forum wyciągając tamtejszy wątek o dziesięciu wcieleniach kurczaka wink.
                              • zetkaad Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:46
                                Też się przeraziłam
                                • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:49
                                  Czym w sumie? Dla mnie to raczej żałosne, tym bardziej w połączeniu z zabawą w zmianę nicka, bo zapewne jest to osoba siedząca tu od lat i śledząca z wypiekami na twarzy, co tam kto popełnił nowego - i czy aby nie w sprzeczności z tym, co napisał wcześniej. Szkoda czasu na zastanawianie się nad tym po prostu.
                                  • zetkaad Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:58
                                    że są tacy ludzie. Na forum, a może za ścianą wink
                                    • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 23:09
                                      W wątku o pytaniach o komunię dyskutowałam z jedną miłą forumką, usiłując jej udowodnić, że ludzie bywają bez potrzeby i niemiłosiernie wścibscy, i nadmiernie zainteresowani cudzym życiem wink. Widocznie to i taki przypadek. Znam niestety tyle niedelikatnych czy nachalnych osób, że mnie to już nie rusza.
                                      Ktoś tu ostatnio przytaczał złotą myśl: ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludzie małostkowi o bliźnich wink.
                                      • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 23:27
                                        Sądząc po popularności takich serwisow jak "Pudełek" czy jak mu tam, to malostkowych jest najwięcej. I pewnie coraz więcej, bo serwisy internetowe podają coraz częściej plotki w najważniejszych częściach, obok wiadomości dnia.
                                  • rosapulchra-0 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:41
                                    Dokładnie. Takie "cfaniary" myślą, że jak zmienią nicka i komuś coś wypomną sprzed lat to są lepsiejsze i mundrzejsze. A g.! To zwykłe tchórzliwe małe szczurzyce, które tylko z ukrycia potrafią kąsać, bo w oczy w życiu prawdy nie powiedzą, ani tym bardziej spojrzą, bo hodują moralnego zeza.
        • mildred.pierce Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:11
          No to mam nadzieję, że tata Twojego dziecka też zwieje i nie będzie płacił, a komornik rozłoży ręce (hehe, nie pamiętam - a może już to zrobił?). W końcu życie jest perfidne, nie?
          • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:47
            Ale byś się cieszyła, co? Twój wpis jest właśnie potwierdzeniem tego, że życie jest perfidne.
            Ale zmartwię cię, od iluś lat robię wszystko, żeby alimenty od tatusia były tylko dodatkiem big_grin.
            No i wreszcie - opisywana bohaterka nie jest alimenciarą, która uciekła za granicę, a dziecko głodem przymiera. Prawdopodobnie wzięła albo spory kredyt konsumpcyjny albo hipoteczny i przeliczyła się z możliwościami. A sytuacja, kiedy spłacasz coś latami bez końca i nie możesz spłacić, bo ekspresowo narastają odsetki i dochodzą spore koszty obsługi (np. komorniczej), jest chora - zwłaszcza z punktu widzenia wierzyciela, który pewnie i tak nigdy już nie odzyska pożyczonego kapitału, bo dłużniczka utrzymuje kancelarię komorniczą tongue_out. Tu nie chodzi o dobrobyt i wdupiemanie dłużnika, tylko o regulacje uniemożliwiające sukcesywną spłatę zadłużeń bankowych.
      • wispar1 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:20
        >Skazana na najniższą krajową do końca życia,

        Większośc polskich prywatnych pracodawców z pocałowaniem ręki przyjmie pracownika co nie chce by mu zus od pensji płacić o woli dostać pod stołem.

        >Nie zna żadnego języka, więc nie wyjedzie za granicę.

        co za problem zacząć się uczyć np z internetu z bezpłatnych lekcji? pozna podstawy to się w każdej zagranicy już dalej ogarnie, do prostych prac w rolnictwie, magazynie czy sprzątaniu nie potrzebuje certyfikatów, dogada się z tłumacz google.

        A jeśli trafiła na faceta oszusta to od tego są prawnicy albo Jaworowicz żeby choć część kasy próbować odzyskać.

        Na wszystko jest rada, oprócz choroby psychicznej - choć i tu trzeba zmienić leki jak nie pomagają.
    • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 21:21
      Rozumiem teraz Twoja obsesję na punkcie chorób i rehabilitacji. Tak, życie nieźle ludzi czołga niezależnie od stanu majątkowego i wykształcenia. Tylko, że zauważ, że prawdopodobnie oboje z mężem posiadacie umiejętności umożliwiające Wam tę dochodową działalność - i dlatego zarabiacie dobrze, kiedy ciężko pracujecie. A ja umęczyłam się przez cały miesiąc w szkole jak koń pod górkę i dostałam najniższą krajową big_grin.
      A tak na serio - niestety nie wszyscy są wykwalifikowani, nie wszyscy dobrze wykształceni, niektórzy z nas żyją w miejscach, gdzie każdy oszczędza, nic się nie dzieje i nie ma popytu na jakieś usługi pozwalające dobrze zarobić - i optyka po iluś latach jest zupełnie inna, człowiek czuje się przegrywem.
      • wispar1 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:09
        To chyba nawet nie chodzi o wykwalifikowanie tylko o obrotność życiową i odwagę do ryzyka i zmian. Każdy może na prostych pracach zarabiać za granicą kilka razy więcej niż na etacie w Polsce - ale nie każdy ma odwagę by zaryzykować wyjazd czy chociażby poszukać takiej możliwości , ponosząc koszty inne typu oddalenie od rodziny.
        Można być specjalistą który zarabia grosze bo nie umie się sprzedać, i można być fizycznym który trzepie kasę bo jest sprytny i obrotny.

        • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:47
          No, ale tak też niestety w życiu bywa, bo nie jesteśmy w stanie zmienić naszych charakterów i temperamentów o 180 stopni. I ten bardziej obrotny nigdy tego mniej obrotnego nie zrozumie. I dobre rady w stylu, weź, zobacz no, jak ja sobie poradziłam, g... dają.
        • rosapulchra-0 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 06:23
          Też tak myślę. I jeszcze musi do tego być chęć. Sama po sobie wiem, że jeśli mam załatwić jakaś sprawę urzędową to mam taką niechęć, że aż sama sobie się dziwię. Normalnie wszystko inne nagle jest bardzo ważne i nie cierpiące zwłoki - pranie, sprzątanie, gotowanie, mycie auta i inne takie. W końcu na naprawdę ostatnią chwilę z wielkim bólem się zbieram i załatwiam, co mogłam zrobić np. dwa tygodnie wcześniej. Nie mam pojęcia skąd się taki opór we mnie bierze, ale mam go w zasadzie od zawsze.
    • magia Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:23
      Hmm. I pewnie jesteś Kasią spod Płocka..
      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 01:00
        magia napisała:

        > Hmm. I pewnie jesteś Kasią spod Płocka..

        ?
        • magia Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 11:09
          Znam bardzo podobna historię.
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:12
            to opowiedz. moze skorzystammz wymiany doswiadczen.
            ja pochodze z Polski poludniowej, studiowalam w Warszawie a mieszkamy teraz z mężem na pomorzu
    • 123zielona123 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:25
      Podziwiam
    • piernicola Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:49
      Na serio myślisz, że ludziom się zrobi raźniej od tego, że ty dużo zarabiasz, bo intensywnie pracujesz?
      • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 22:52
        Szlocham big_grin.
      • danaide Re: na fali wątku hedny 11.06.18, 23:00
        No, to ma działać motywująco! Jak mawiał Seneka, dobry przykład jest najlepszym kazaniem.
      • wispar1 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 00:04
        https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/33923643_2059411087635395_2959945534594351104_n.jpg?_nc_cat=0&oh=fc5f650bacfc1f3abf428b50e7450f96&oe=5BC2B3F8
        • princesswhitewolf Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 13:27
          jakze trafne zdjecie wispar... calkowicie sie zgadzam
    • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 00:22
      Gratuluje serio. Tylko jak to moj ojciec mowi pieniadze to podstawa bez nich nie ma nic i nieprawda ze silne uczucia bez szwanku przejda probe gdy nie ma co jesc itd. Wiec to co najgorsze w takich sytuacjach ciebie nie dotyka wiec te rady jak to jest super mozna sie cieszyc z tego co sie ma sa glupie.
      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 01:02
        „to co nsjgorsze mnie nie dotyka” ....

        nieźle.....

        a czytalas? o moim synu i corce?

        no tak...zawsze moze byc gorzej
        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 02:30
          Czytalam ale zapewniam cie ze byloby ci duzo trudniej gdyby ci ledwo starczalo od pierwszego do pierwszego taka jest prawda i nie masz co sie denerwowac. A chorob oczywiscie wspolczuje.
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 02:35
            byloby mi trudniej gdybym tez miala 4 dzieci albo nie mieszkala w Koscierzynie tylko w Bieszczadach, gdybym miala leżącą babcie po idarze lub gdybym sama nie miala ręki

            ale jednej rzeczy nie kumasz-ze na brak ręki sie nie ma wplywuale na to czy starcza kasy to jednak kazdy z nas wplyw ogromny ma. nie bez wysilku.
            • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 03:09
              werdipurke napisał(a
              > ale jednej rzeczy nie kumasz-ze na brak ręki sie nie ma wplywuale na to czy sta
              > rcza kasy to jednak kazdy z nas wplyw ogromny ma. nie bez
              No i tu nalezy zakonczyc ta dyskusje bo albo jestes jakas walnieta albo udajesz glupia. Widzisz jak ci sie rodzi chore dziecko i nie choroby twoich dzieci to nie sa te najgorsze to juz wielkiego wplywu nie masz. Malo tego fajnie jak masz na tyle przyzwoitego meza ktory cie nie kopnie z tym dzieckiem w du... i nie zostawi sama. Sa takie choroby dzieci ze o pracy matka moze pomazyc bo musi przy tym dziecku byc 24 h . Maz jak zostal to nie kazdy jest super wyksztalcony itd. Wiec jego mozliwosci zarobkowe tez sa ograniczone. Kolejna sprawa nie kazdy mieszka w Szczecinie, Warszawie czy Krakowie a czesto na wiochach totalnych. Wiec wez sie dziewczyno ocknij bo mowia ze to ja bujam w oblokach. Widac zycie cie jeszcze dobrze nie poharatalo jak wiele innych matek chorych dzieci skoro piszesz takie bzdury.
              • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 03:13
                I nie rozumiem przywolywania w tym wstku hedny co chcialas sobie tym udowodnic ze oni sa tacy beznadziejni, slabi bo im kasy brakuje a ty to taka super tyle nieszczesc a kase masz.
                Tylko ja jako czlowieka wybieram hedne bez tej kasy bo dla mnie ty z calym tym bogactwem nie przedstawiasz zadnej wartosci dowod ten watek i jego tytul post do mnie wyzej. Niestety mi zycie mialo okazje pokazac ze ten co ma kase czesto z moralnoscia jest do tylu bardzo wlasnego ojca musze stopowac w takich kwestiach wiec ...
                • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 09:52
                  Jola, wyluzuj. Chyba niepotrzebnie się unosisz. Ja myślę, ze werdipurke nawiązała do wątku hedny tylko dlatego, żeby napisać o swojej sytuacji. Że też wie, co to znaczy mieć chore dziecko i kłopoty z ich leczeniem, rehabilitacją i takimi tam. Że nie gada jak ślepy o kolorach, jak sporo z nas w tym (i sąsiednim) wątku. Bo te, które zabierają głos nie mając chorego dziecka też nie wiedzą tak dokładnie, o czym piszą. W tym ja. Myślę tez, że opisywanie swojej determinacji w zarabianiu pieniędzy ma służyć tylko jednemu - nie temu, żeby chwalić się, że stać ich na leczenie za granica, tylko po to, żeby pokazać jedną rzecz- że jeśli trzeba, to trzeba. Usiąść w kącie i płakać - to nic nie da. Trzeba zacisnąć zęby i robić, co się da. Szczególnie jak dochodów mało a potrzeby duże. Możesz tracić czas na głaskanie hedny i ochrzanianie werdipurke, tylko po co? To problemu nie rozwiąże. Masz konkretne propozycje dla hedny? To podaj. Bo jeśli nie, to propozycje i werdipurke i innych osób, które piszą o zrobieniu wszystkiego, co możliwe, zeby zwiększycć dochody i zmniejszyć wydatki są naprawdę na miejscu. Przez zwiększenie dochodów mozna rozumieć różne rzeczy - zorientowanie się, czy należą się jakieś większe zasiłki (z różnych żródeł i na różne cele), próba zwiększenia zarobków męża (w tym tak, zmiana pracy lub nawet wyjazd za granicę w celu zarobienia), ewentualna dorywcza praca legalnie lub na czarno hedny. Przez mniejszenie wydatków można rozumieć różne rzeczy, włącznie (tak, tak) z rezygnacji z lekarza daleko na korzyść tego, który jest bliżej i zmiana kosztownej terapii na mniej kosztowną. Hedna bez kasy daleko nie zajedzie. Żadnego problemu nie rozwiąże a sama się unicestwi. Natomiast jeśli rodzina znajdzie pomysł na zwiększenie dochodów i zmniejszenie wydatków, nawet chwilowo, to z czasem poprawi i nastrój hedny, i wpłynie na poprawę jej stosunków z mężem, i uzdrowi sytuację między dziećmi.
                  • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:08
                    I jeszcze jedno. W odróżnieniu od niektórych dyskutantek trochę wiem, o czym piszę. Nie mam chorego dziecka, więc nie wiem, co się z tym wiąże (w praktyce, nie w gdybaniu), natomiast wiem, o czym piszę w kwestii choroby w rodzinie (parę miesięcy unieruchomiony mąż i małe dziecko, więc cała opieka nad obojgiem moja) oraz braku pieniędzy przez kilka lat (konieczność prywatnego leczenia męża i wyrzucenie na ten cel ponad 30 tys zł, przy jednocześnie tylko moich zarobkach). Wiem, jak to jest, kiedy człowiek musi zarobic, bo mu odetną gaz, energię i inne rzeczy a do wyboru ma iść do dodatkowej pracy kosztem zaniedbania opieki nad rodziną albo usiąść i płakać i czekać zmiłowania. Uwierz mi, jak trzeba to trzeba, nie ma że boli.
                • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:11
                  Jolu, nie ma co zwracać uwagi. Niech sobie wyciera gębę moim imieniem, na zdrowie!
              • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 09:39
                dlaczego zarzucasz mi ze pisze bzdury? ja przeciez pisze o sobie. u mnie tak jest. nie napisalam ze kazda moze zarobic tyleco ja. napisalam jak jest u mnie. czasem wiecej czasem
                mniej. czasem szpital i operacja a innym razem wspolny start w maratonie.

                widzę natomiast że tu na forum jest probka zjawiska ogolnospojecznego, i to jest smutne. nic tak ludzi nie mierzi,nic takmnie frustruje jak bark kasy i swiadomosc ze ktos inny ją ma.
                a moj watek mial
                byc o dawaniu rady psychocznie o parciu do przodu, o byciu doswiadczonym roznymi tragediami w zyciu
                • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:20
                  > widzę natomiast że tu na forum jest probka zjawiska ogolnospojecznego, i to jest
                  > smutne. nic tak ludzi nie mierzi,nic takmnie frustruje jak bark kasy i swiadomosc ze
                  > ktos inny ją ma.

                  przesadzasz i to grubo. moze jakies jednostkowe przypadki, ale to nie generalny trend na forum! ja mam wrecz przeciwne wrazenie - ze osoby (niektore, na forum), ktore maja naprawde duzo kasy, cierpia troszeczke, gdy to nie jest odpowiednio zauwazane i doceniane i same sobie (na glos!) ta zazdrosc dorabiaja ...
                • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:30
                  A widzisz, a trochę to tak wyszło, jakbyś próbowała pokazać na tle autorki poprzedniego wątku, jaka to jesteś zayebista , pomimo różnych przeciwności losu. Tym bardziej, że ją wywołałaś z nicka.
                  I dlatego - z jednej strony teraz o wiele lepiej rozumiem Ciebie, Twój sposób pisania, Twoje priorytety, a z drugiej mam jednak mieszane uczucia, co do wątku samego w sobie.
                  • ewa_mama_jasia Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:37
                    A widzisz, a mnie się wydawało, że właśnie Ty powinnaś werdipurke zrozumieć. Bo jak się pominie duże zarobki obojga, zagraniczne leczenie dziecka, to zostaje to, co każda z nas zna - determinację, żeby zmienić sytuację. Szukanie rozwiązań. Akurat u werdipurke to była praca długo w noc, żeby zarobić pieniadze. U Ciebie, śmiem przypuszczać, było tak samo, jak nie miałaś niczyjego wsparcia a zarobić musiałaś. U mnie tak samo - dodatkowa praca w soboty, żeby dorobić, ze świadomością że w domu leżący mąż i 7 - 8 letnie dziecko.
                    • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:41
                      Ależ ja ją teraz doskonale rozumiem - i rozumiem te jej wieczne rozkminy nt. regulowania dzieciom/i sobie dnia, diety, wartościowych zajęć itp., człowiek, który choruje czy chorował, nie może sobie pozwolić na byle jaki styl życia. Dla mojego dziecka to też zresztą nieodmienny ból, że nie może się nawciągać mlecznych kanapek i innego syfu, a znajome dzieciaki łykają potworne ilości tego typu słodyczy na jej oczach wink. Rozumiem też chęć utrzymania się na powierzchni i determinację, żeby żyć na godziwym poziomie.
                      Tylko, że wątek z założenia jest polemiczny wobec osoby, która i tak już czuje się przez życie skopana (i ma ku temu powody), i trzeba było jakoś inaczej po prostu.
                      • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:54
                        > Tylko, że wątek z założenia jest polemiczny wobec osoby, która i tak już czuje się
                        > przez życie skopana (i ma ku temu powody), i trzeba było jakoś inaczej po prostu.

                        tak, to jest wlasnie zrodlo niesmaku w stosunku do tego watku, nie samozaparcie i priorytety autorki.
                        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:09
                          moze mi nie wyszlo ale chcialam pokazac ze trzeba walczyc, ze walka daje satysfakcje, ze kazdy cos ma, ze nawet jak tych przeciwnosci jest wiecej to nie trzeba sie nalręcac na beznadzieje tylko pomyslec-trudno,statystyka,padlo na nas, ale jak juz padlo to drugi raz moze nie padnie i odziemy dalej i najwazniejsze ze sie wszystko udalo i zyjemy dalej.
                          • pade Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:32
                            Nie da się w kółko i wciąż walczyć. To wyczerpuje, rozumiesz??
                            • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 19:03
                              oczywiscie ze rozumiem i znam z autopsji
                              • pade Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 20:22
                                To po co piszesz, że trzeba walczyć i walczyć? I, że walka daje satysfakcję?
                                Ty chyba nie rozumiesz, że piszesz z perspektywy osoby, która "złe" wydarzenia ma za sobą i która tłumaczy sobie, że to, że się skończyły wynika tylko i wyłącznie z powodu jej determinacji.
                                Jesteś w błędzie. Można być zaradnym, silnym, zdeterminowanym, walczyć i walczyć i nic z tego nie będzie wynikać.
                                Dlatego właśnie proponowałam inną strategię: nie możesz zmienić rzeczywistości - zmień do niej nastawienie. I dbaj o siebie.
                      • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:03
                        werdipurke, nikt nie mówi,że masz lekko,serio. Ale co chcesz osiągnąć zakładając tego posta? Czepiasz się mnie od dawna tak naprawdę nic o mnie nie wiedząc - ok,skoro lubisz. Nie lubimy się - ok. Ale nie życzę sobie,żebyś się wypowiadała w moich wątkach i używała mojego "imienia".
                        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:11
                          to nie jest tak że ja Cie nie lubie, wręcz przeciwnie-bedac w podobnej sytuacji jak Ty wiem co mozna zrobic i staram sie pokazac Ci ze jak zaczniesz zmieniac to bedzie Ci lepiej. ale nie chcesz skorzystac-trudno. chce Cie zmotywowac, polazac ze wysilek daje super emocje i super efekty.
                          • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:21
                            Czyli watek byl dla hedny zeby ja zmotywowac, hahaha obrzydliwe. To ja cie oswiece, nie kazdy ma mozliwosci i predyspozycje zeby odmienic swoje zycie. Z roznych czynnikow to wynika napisalam je wyzej. Czasami tez ktos psychicznie nie potrafi przez cos przejsc, zmienic bojac sie ze bedzie gorzej. Sory nie popisalas sie tym watkiem. Natomiast licytacje kogo wieksze nieszczescie spotkalo to tez nic fajnego , ogolnie dno.
              • piernicola Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:41
                > bo mowia ze to ja bujam w oblokach.
                Jola, już w kolejnym wątku widzę, że nie bujasz.
                • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 13:23
                  Duzo osob ostatnio mowi ze coraz bardziej wracam do zywych lacznie z moim terapeuta smile
    • candied Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 00:46
      Moja mams ma zdiagnozowaną odmianę poboreliozowego parkinsona czy cholera wie co to jest. Jest najmądrzejszą i najbardziej zaradną kobietą na świecie. Pierwsze co zrobiła, to badania genetyczne żeby wykluczyć u nas. Teraz siedzi przed komputerem i pisze swoje rzeczy do pracy. Trzeba jej pisownie trochę poprawiać, ale mózg jest jak brzytwa.
    • kropkacom Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 06:59
      Chwalisz się, czy żalisz? Ładnie, ze dajecie sobie radę. Naprawdę. Jednak to nie jest żaden argument. No chyba, że uznamy jak inna forumka, że na przykład depresję można pokonać zawsze. Jak się bardzo chce i stara. I żeby było jasne nie wiem i nie chce wiedzieć na czym dokładnie polega gó...burza w temacie hedna. W każdym razie, życzę wam obu aby życie własne przynosiło wam tyle satysfakcji aby nie trzeba było się podpierać życiem innych. I zdrowia zoczę. Też dla dzieci.
      • kropkacom Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 06:59
        Życzę miało być tongue_out
      • princesswhitewolf Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:03
        >o chyba, że uznamy jak inna forumka, że na przykład depresję można pokonać zawsze. Jak się bardzo chce i stara.

        a kto takie bzdety napisal? Depresje masz sytuacyjna i z ta da sie poradzic, ale depresja ma tez odmiane nie zwiazana z sytuacja zyciowa - tzw depresja endogenna. Jest brak rownowagi chemicznej mozgu. Biologiczny problem. Tego sie nie da zalatwic chceniem. Tylko farmakoterapia w miare to reguluje.
        No ale ty to zapewne wiesz...
    • nangaparbat3 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 07:12
      >>>uwazam ze nikt nie jest tak szczesliwy jak ja.
      To bardzo dobrze. Tak trzymaj. Tylko na drugi raz nie mieszaj do tego innych forumek.
    • memphis90 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 09:37
      Fajnie, że uważasz, że nikt nie jest tak szczęśliwy jak Ty, ale sama piszesz, że czasem płaczesz, czasem bierzesz antydepresanty. (swoją drogą opowiadanie o niebywalym życiowym szczęściu i radości u osoby, której tyle się zawaliło na głowę brzmi trochę jak zaklinanie rzeczywostosci lub kołczingowe pranie mózgu, jakieś takie niewiarygodne się wydaje, ale ok - może Ty tak akurat czujesz albo piszesz to w wyjątkowo optymistycznym dniu- też takie miewam... wink ). Niemniej wracając do tematu- forum po to właśnie jest, że jak się na to nasze niebywałe szczęście zwali kupa g.., to żeby móc w spokoju napisać "k...., mam dość, nie ogarniam", żeby dostać kilka porad, kilka "głaskow", czasem kopa w tyłek czy wiadro zimnej wody. Żeby się wyżalic, wypłakać, pozłościc, stanąć na nogi i dalej cieszyć swoim gigantycznym życiowym szczęściem, które w jeden dzień pakuje Ci w tył samochodu dostawczaka, a chwilę później (uff, nadal jedzie, nie trzeba lawety i mechanika!) rozmaśla na przedniej szybie jakiegoś wróbla...
      • piernicola Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:35
        > wę brzmi trochę jak zaklinanie rzeczywostosci lub kołczingowe pranie mózgu, jak
        > ieś takie niewiarygodne się wydaje
        Dla mnie to też zabrzmiało fałszywie. Post streściłabym jako "jestem dzielna mimo wszystko, nie to co hedna, no fakt, mam dużo hajsu, ale to akurat wyłącznie moja zasługa".
        Generalnie myślę, że lepiej by było, gdyby ludzie się tak nie porównywali z innymi, a po prostu robili swoje w swojej sytuacji życiowej i pomagali tym, którzy są w gorszej (zawsze! tacy są).
        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:11
          ale to prawda, jestem dzielna mimo ze doseiadczen w zyciu bylo sporo (nie wszystkie tu wymienilam). i generalnie pochwalam bycie dzielnym a potepiam bycie uwieszoną na innych życiową łajzą, zgrywanoe nieudacznika bo tak wielu wygodnie.
          aha, nigdzie nie napisalam ze mam kupe hajsu, napisalam ze dajemy rade bo dbamy o to (patrz scisle prowadzony plan finansowy, kontrola nad wydatkami-budzet/exel/zeszyt).
          teraz sie zaczyna hejt no bo jak to tak moze byc ze nie uzala sie ze daje rade i jeszcze śmie pisac o tym ze daje rade
          • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:28
            > potepiam bycie uwieszoną na innych życiową łajzą, zgrywanie nieudacznika bo tak wielu
            > wygodnie.

            na litosc, wiele ludzi wcale nic nie udaje, po prostu sa "nieudacznikami", osobami bez jakze modnej przebojowosci, osobami bez konkretnych uzdolnien, bez "wizji przyszlosci", osobami przytloczonymi zyciowymi klopotami. "dzielnosc", "zaradnosc" itp - to sa cechy charakteru, dochodz jeszcze zdolnosci, mozliwosci. czasami tych uwarunkowan nie przeskoczysz i juz.

            ja tez jestem zyciowym nieudacznikiem, mam zero zdolnosci "biznesowych", malo zaradnosci, jestem taka wlasnie "zyciowa lajza" ... nie wieszam sie na innych, na szczescie nie musze, poniewaz _mialam szczescie_ i genetycznie dostalam jakies tam konkretne uzdolnienia, w dodatku urodzilam sie w rodzinie, ktora te zdolnosci zauwazyla, docenila i mi pomogla je rozwijac ... a i tak omal nie zaliczylam powaznej katastrofy zawodowej, zmiany pracy zupelnie nie po lini, najprawdopodobniej duzo ponizej i wyksztalcenia i mozliwosci ... ale mialam "w koncu" szczescie i dokladnie tak na to patrze - idealna oferta pracy pojawila sie w idealnym momencie, trafilam na zyczliwych ludzi i wlasny "szczyt intelektualny" (i slaby przeciwnikow) i prace dostalam. jednak zdaje sobie sprawe, ze "udalo mi sie", choc - oczywiscie wlozylam w to mnostwo pracy - bylo 70 kandydatow ... nie czaruje sie jednak, "ja to wszystko sama", mnostwo szczesliwych zbiegow okolicznosci sie musialo zlozyc.

            dlatego dziwi mnie ta wielka wiara sporej liczby ludzi, ze oni, tylko oni, oni sami sa odpowiedzialni za swoj sukces zyciowy. bzdura.
            • princess_yo_yo Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:55
              uwarunkowania to jest w duzej mierze wynik okolicznosci I kondycjonowania, bardzo nie lubie jak miesza sie w to genetyke. coping mechanism to jest glownie wychowanie I to jakich ludzi spotykamy na swojej drodze - dokladnie tak jak najpisalas. jak najbardziej jest to cos co mozna skorygowac jesli sie zauwazy I wymaga to bardzo duzo czasu, samozaparcia I wysilku. tak wiec jak najbardziej to ze 'dostalo sie' lepsze mozliwosci radzenia sobie z zyciem w sensie mentalnym to w duzej wiekszosci nie do konca nasza indywidualna zasluga ale jak najbardziej mamy na to jakis wplyw, choc nie jest to co zaklada watkodajka.
      • kingusia1974 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:31
        memphis90 napisała:

        >cryingswoją drogą opowiadanie o n
        > iebywalym życiowym szczęściu i radości u osoby, której tyle się zawaliło na gło
        > wę brzmi trochę jak zaklinanie rzeczywostosci lub kołczingowe pranie mózgu, jak
        > ieś takie niewiarygodne się wydaje,

        Dla mnie wiarygodne. Czlowiekowi rozne gowna sie na glowe wala ale jak ma stalowa zyciowa konstrukcje w tym wszystkim to pomimo wszystkiego jest szczesliwy. Ta stalowa konstrukcja dla wielu jest szczesliwa kochajacasie rodzina. Grupa ludzi, ktora pomimo problemow jest ze soba zwyczajnie mega szczesliwa.
        • piernicola Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 16:25
          > a stalowa konstrukcja dla wielu jest szczesliwa kochajacasie rodzina. Grupa lud
          > zi, ktora pomimo problemow jest ze soba zwyczajnie mega szczesliwa

          Ale chyba przeoczyłaś informację, że w tej rodzinie jest dziecko z depresją (depresja to być może subiektywny, ale jednak brak poczucia szczęścia), a autorka okresowo sama jedzie na antydepresantach.
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 16:34
            a Ty bys nie skorzystala z pomocy gdyby to ie przydazyla sie taka trauma jak wypadek meza i dlugotrwaly stres spowodowany choroba dzieci?
            czy ktos kto bierze leki na stres to znaczy ze nie moze miec kochającej sie rodziny?
    • konsta-is-me Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 10:56
      Jakie leki na tarczyce wywoluja depresje?
      • memphis90 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 11:28
        Z własnego doświadczenia powiem, że szybkie schodzenie z nadczynności wywołało u mnie masakryczne zaburzenia nastroju. Z nadczynnej euforii w totalny dół. Ale to trwało kilka tygodni i jak się wyniki ustabilizowaly to i nastrój się poprawił, żadnych leków p/depresyjnych nie brałam. Depresja może się też ujawnić przy nieleczonej niedoczynności tarczycy.
      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 11:36
        trudno powiedziec ale byl taki trop psychiatry dziecięcego. na szczescie ja nie dala sobie wmowic ze to taki typ albo ze to wina tego co sie dzieje w domu i drążylam, jeden, drugi i trzeci psycholog dopiero potrafil dojsc do sedna. na szczescie juz wychodzimy na prostą.
    • aguar Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 12:56
      Szczerze, to mam mieszane uczucia jak to czytam, bo skoro możecie tyle pracować, mimo, że jesteście tacy chorzy, to może nie jesteście aż tacy chorzy.
      Sama jestem niepełnosprawna, mam chore stawy, nie mam ani jednej zdrowej kończyny. Chyba ostatnio najbardziej przeszkadza mi w życiu to, że nie jestem w stanie siadać na krześle i chodzić po schodach.
      Pracuję w domu, ale ze względu na chore stawy nie jestem w stanie pracować więcej niż 3-4 godziny dziennie, za to pracuję też w weekendy, święta...Mąż pracuje na jeden etat i też przez to, że ja jestem niepełnosprawna nie ma za bardzo możliwości pracować więcej, bo ma dużo obowiązków związanych z dzieckiem (zawożenie go do szkoły, na zajęcia, a także np. wspólne pogranie w piłkę czy pojeżdżenie na rokach) i domowych: zakupy (to czego nie zamawiamy przez internet, głównie żywność), sprzątanie, w dużej części też gotowanie...Totalnie przeraża mnie myśl, że mogłoby mu się coś stać. Nie mam szans sobie sama poradzić z dzieckiem. A syn fajny i zdolny, ale cierpi na neofobię żywieniową i mam nieustannie wyrzuty sumienia, że niewiele z tym robimy. Są takie turnusy w Neuromind 1500 zł za tydzień - żeby miało sens przydałoby się ze trzy-cztery w roku, ale kompletnie jest to poza naszymi możliwościami. Bardzo mi to przeszkadza, że nie mogę z synem albo ze sobą iść normalnie do lekarza (patrz: nie jestem w stanie usiąść na krześle). Jeśli chodzi o pomocne i życzliwe osoby z otoczenia czy rodziny, to nie chcę napisać, że nigdy nikt, ale jest to rzadka rzadkość.
      • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 13:45
        Oj tam, zaraz się dowiesz, że za mało się starasz wink
        A co do autorki wątku to bajkopisarka jest. Dopiero co kilka dni temu pisała, że pracuje 20h/tydz., a mąż 50 (z dojazdami, czyli standard w dzisiejszych czasach)
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,166153747,166153747,Ile_godzin_w_tygodniu_pracujecie_zawodowo_.html?p=166154242
        W poprzednim wcieleniu była rentierką z siedmioma mieszkaniami w Wa-wie i "penthausem na przedostatnim piętrze" oraz służbą, czy coś w tym rodzaju. I nie, nie mam w zwyczaju śledzenia forumowych nicków, ale niektóre mi zapadają w pamięć, pewnie przez charakterystyczny sposób pisania i specyficzną postawę życiową (i bynajmniej nie chodzi mi tu o życiowe ogarnięcie czy pracowitość).
        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:05
          ale ta liczba godzin pracy jak najbardziej sie zgadza. pisalam ile pracujemy teraz a nie ile pracowalismy 5 lat zeby zarobic i splacic pozyczki od rodziny na operacje syna.

          nie wiem o czym piszesz jesli chodzi o moje studia w warszawie, bo ja nigdy tu o nich nie pisalam a juz o zadnych penthousach nie mam pojecia
          • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:34
            werdipurke napisał(a):

            > ale ta liczba godzin pracy jak najbardziej sie zgadza. pisalam ile pracujemy te
            > raz a nie ile pracowalismy 5 lat zeby zarobic i splacic pozyczki od rodziny na
            > operacje syna.
            >

            "zarabiamy dobrze bo bardzo ciezko i rensywnie pracujemy."
            Właśnie w poście startowym napisałaś w czasie teraźniejszym, a nie, że kiedyś tam ciężko pracowaliscie. To jak jest?


            > nie wiem o czym piszesz jesli chodzi o moje studia w warszawie, bo ja nigdy tu
            > o nich nie pisalam a juz o zadnych penthousach nie mam pojecia
            Jasne, jasne, pod innym nickiem byłaś kimś innym 😀
            • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:39
              Swoją drogą nie neguje, że musiałaś ciężko pracować by splacic pozyczki. Zważywszy jednak, że nie każdy ma od kogo pożyczyć sporą kwotę na operację zagraniczną. Toteż pisanie ja, ja, ja sama, taka świetna, ogarnieta nie do końca jest w porządku. Wyżej juz ci kura pisała - to w jakim miejscu się znajdujemy zależy nie tylko od naszej pracy, ale wielu innych czynników, na które nie mamy wplywu.
              • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:46
                oczywiscie ze tak, zalezy to od wielu czynnikow. nigdzie nie pisalam ze tak nie jest. ciezko i i tensywnie pracujemy caly czas ale dzieki temu mozemy np wogole nie pracowac w wakacje i czesto wyjezdzac wogole w ciagu roku. nie wiem o co bijesz piane?
                • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:47
                  aha-i jeszcze jedno-nie odpowiadam za inne niki i inne watki ktore nie ja pisalam. moze ci sie roznie wydawac ale ja to ja i nigdy tu nie bylam kim innym
                • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:21
                  O to zebys juz przestala?
                  • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:23
                    jola-kotka napisała:

                    > O to zebys juz przestala?

                    a co ja takiego strasznego robie co akurat takie jest straszne i tak strasznie ciebie mierzi? nie rozumiem zupełnie.
                    • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:26
                      Szkoda.
                      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:33
                        no ale wyjasnij. o co Ci chodzi? o co masz te wscieklosc? chyba temat tego wątku za bardzo Cie nie dotyczy więc o co chodzi?
                        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:43
                          Lepiej jakby dotyczyl i bym napisala no tak ty jestes taka super a ja todno siedze z chorym dzieckiemw domu i ledwo starcza mi na zycie. Wtedy bylabys szczesliwa. Nie , nie dotyczy mnie osobiscie ale to nie ma nic do zeczy. Chodzi mi o to ze zalozylas go po to zeby pokazac jaka jestes super kosztem hedny. Nie przyjmujesz do wiadomosci ze czasami sie nie da, ze rozni sa ludzie w roznych sytuacjach zyciowych. Ze wyciagasz kolejne fakty ze swojego zycia zeby dalej sie dowartosciowywac . Nie musi mnie dotyczyc zebym nie widziala zla jakie tu robisz.
                          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:51
                            aaa ok. boli Cie ze ktos ogarnia zycie bo skoro Ty swojego nie ogarniasz to chcialabys aby wkolo byli sami tacy jak Ty...
                            • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:56
                              > aaa ok. boli Cie ze ktos ogarnia zycie bo skoro Ty swojego nie ogarniasz to chcialabys aby
                              > wkolo byli sami tacy jak Ty...

                              nic takiego by nie chciala, ona po prostu rozumie, ze - jak mawial moj dziadzius - czasami "wyzej doopy nie podskoczysz" ...
                            • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:31
                              Moze kasowo to ty ogarnieta jestes ale intelektualnie to aaaaaa nie rozumiesz co sie do ciebie pisze zero sciana
                            • blablanie Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 06:45
                              Od razu atakujesz...bo jedna taka ,owaka...bo bolą niezaradna życiowo, a ty taka zaje....stanie, niech się grzeją w twoim blasku...
                              Postaw się na miejscu innych, co byś czuła, jakby ktoś stworzył taki watasek o Tobie? Nie masz kobieto empatii? Jesteś zaradna, zarabiasz, bo pracujesz intensywnie, a zakładasz takie żenujące wątki, wiecznie Wałcz, zrób coś tam, jak ci radzę, nie potrafisz? bo za mało się starasz... Fuj...
        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:15
          napisalam tam ze siada po 20 i ze ja tez mam takie rzuty ze mi wychodzi 60 tygodniowo wiec spry ale nic mi nie mozesz zarzudzic
          tak jest, tak bywa, jak sie dzieje to intensywnie dajemy

          „mąż minimum 50 tygodniowo (dojazd w pbie strony do pol godziny, czesto siada jeszcze po 20 i cos robi lub ma spotkania wieczorem z zakresu pracy) ale łączy sie to w te 50 do 55/tydzien
          ja pracuje okolo 20 godzin tygodniowo ale jak mam szkolenie weekendowe czy konferencje to wyjdzie nawet 60/tydzień ale tak raz na kwartal”
      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 14:08
        aguar napisała:

        > Szczerze, to mam mieszane uczucia jak to czytam, bo skoro możecie tyle pracować
        > , mimo, że jesteście tacy chorzy, to może nie jesteście aż tacy chorzy.


        màż mial kilka lat temu wypadek. ma usunietą sledzione ale nie jest chory, dzis po tylu latach zyje normalnie.
        ja osszem miewam swoje bole ale dzieki wyleczeniu z boreliozy jest juz lepiej. i korzystamy z tego i dlatego jezdzimy, bierzemy kolejne projkety, aby korzystac skoro mozemy
        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:24
          Wiesz krotsza nozka to jednak nie padaczka jesli mam juz sie znizyc do twojego poziomu dyskusji ogolnie jestes zenujaca
          • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:57
            No dokładnie. Syn werdipurke w przyszłości będzie samodzielny, będzie pracować (pewnie poza ciężka fizyczna praca, ale jednak będzie mieć mnóstwo innych możliwości). Co tu w ogóle porównywać.
            A co do zdrowia autorki wątku i jej męża - myślę, że co najmniej połowa forumek może się "pochwalic" różnymi wypadkami, boreliozą, tarczycy czy innym zwyrodnieniem kolan. To takie trochę pitolenie, żeby się dowartościować kosztem innej osoby.
            • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:09
              10/10
            • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:11
              alez przeciez tak pisalam-kazdy cos ma i kazdemu sie cos przydarza. nie napisalam nigdzie ze mam najgorzej tylko wrecz przeciwnie ze zyjemy intensywnie,traktujemy to jak „zle przygody” ktore statystycznie kazdemu moga sie zdarzyc
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:08
            znizac sie do mojego poziomu? Że co? przeciez to ta powyzej kpi z tego że „niby tacy chorzy a tyle pracują” wiec wyjasniam to czego nie zrozumiala w poscie startowym a ty w odpowiedzi na to jedziesz po mnie ze moj syn nie ma padaczki? ale do czego to bylo? przeciez ja sie do nikogo ne porownuje... co ja Ci zlego zrobilam?
            • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:11
              Mnie nic , osobie ktora w jakis tam sposob jest dla mnie wazna jakkolwiek to smiesznie brzmi w kontekscie forum. Uwazam ze ten watek powstal w jednym celu ponizyc hedne. A na to mojej zgody nie ma.
              • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:14
                ponizyc? skąd! chcialam zainspirowac, pokazac ze nie jest sama,ze mozna inaczej, ze trzeba sie otworzyc na swiat i mozliwosci.
                • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:24
                  Tia tylko nadal nie dociera do ciebie ze nie kazdy moze i umie ze nie kazda choroba dziecka pozwala na prace , ze przywolujac kogos w watku kto ma problemy finansowe i piszac o urlopach kilka razy w roku itd. To nie jest ok.
                  • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:29
                    do mnie nie dociera? na jakiej podstawie tak mnie osądzasz. widzuje na codzień wiecej chorych dzieci i ich rodzicow niz Ty widzislas w calym zyciu, doskonale zdaje sobie sprawe jak wygląda ich zycie, jak szerokie spectrum prezentuje, od lezących bez kontsktu po ciezko chore z koszmarnymi rokowaniami ktore wygladaja normalnie biegaja i smieja sie. preciez k tym wlasnie pisze-ze wszedzie jest cos,ze kazdy ma inaczej. nawet znajome mi matki i ojcowie dzieci niepelnosprawnych mowia o tym ze swiat chcialby ich zamknac w 4scianach i oburzenie powoduje jak np
                    zawalczą o nilety i pojada na koncert do monachium no bo jak to tak. a my brniemy do przodu,szukamy malysch szczesc,momentow. nie chcemy by nam to ofbierano. my chcemy. nie kazfy chce ale my chcemy.
                    • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:34
                      Dobraa pass bo tobie tlumaczyc , szybciej z moim owczarkiem sie dogaduje serio, on wiecej rozumie.
                      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:41
                        jolka ale ty mi nic nie wytlumaczylas. wmawiasz rzeczy ktorych nie mysle i inaczej rozumiesz moje slowa niz ja mam intencje.
                        i ciagle masz cos do mnie. o co tak naprawde? w jakims innym watku cos Ci sytknęłam czy jaki czort?
                        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:44
                          Nie ja mam ta super zdolnosc ze pamietam kilka nikow i zawsze odnosze sie tu i teraz ty tym nikiem ktore pamietam nie jestes.
                          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:48
                            ok, nic nie rozumiem. to co masz do mnie? skoro to inny nick cos ci napisal zlego a to nie ja?
                            • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:32
                              Wroc przecztaj co napisalam jeszcze raz
                    • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:36
                      > a my brniemy do przodu,szukamy malysch szczesc,momentow. nie chcemy by nam to
                      > ofbierano. my chcemy.

                      alez nikt Wam tego nie odbiera! to z Twoich postow przebija satysfakcja, ze Wy jestescie lepsi przez to, a inni tak nie maja, bo IM SIE NIE CHCE.
                      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:42
                        ale przyznasz kura że są tacy ktorym sie nie chce i tylko narzekają. mnostwo dziewczyn pisalo to w innych watkach zwlaszcza w tym sasiednim
                        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:45
                          Ale ze hednie sie nie chce?
                        • kura17 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:46
                          co Cie obchodzi, komu sie chce lub nie. uwazasz, ze komus sie nie chce, to nie pomagaj, nie odpisuj.
                          Tobie sie chce - i swietnie, ale nie czerp satysfakcji z porownywania sie do innych, ktorym sie nie chce!
                          mnie sie tez czasami strasznie nie chce, na szczescie mam SZCZESCIE, ze za to nie ponosze (jeszcze?) powaznych skutkow ...
                      • blablanie Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 06:49
                        Otóż to. Może intencje były dobre, ale wyszło niemiło, niesympatycznie, obraźliwie...wcale się nie dziwie Joli, bo mnie też to ruszyło na tyle, że się odezwałam...a rzadko zabieram głos na forum...
                • verdana Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:27
                  Ja jestem tylko ciekawa, kto zajmuje sie dziećmi, podczas gdy rodzice pracują dniem i nocą, aby być szczęśliwi. I czy rzeczywiście fakt, ze parę lat temu pracowaliście znacznie więcej nijak się ma do depresji córki. Bo najwyraźniej sugerowano, że byc moze problem jest w domu, ale zamiast się zastanowić, to szukaliście kogoś, kto wskaże, ze przyczyną jest choroba.
                  Rozumiem, ze jesteś szczęśliwa, córka jednak nie jest i to dla mnie byłby powód, aby nie być aż tak szczęśliwą . Serio.
                  • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:32
                    nic nie wiesz o mojej corce ani o tym ile pracowalismy i jak dlugo. przez wiekszosc czasu dziecmi zajmuje sie ja. po 17 maz. po 20 gdy trzeba siadamy do pracy ponownie,w domu. u mnie pokrywa sie to z kwartalnymi wydarzeniami ktore „wydaję”. dzieci wyedy śpią.
                    ty ze swoimi dziecmi nigdy nie spędzilas tyle czasu co ja.
                    i jeszcze jedno. moje dziecko bylo chore. ale nie krzywdź go mówiąc ze jest nieszczęsliwe. choroba to choroba. bylo chore. teraz zdrowieje. i nie, nie zachprowalo w zeiązku z operacją brata.
                    • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:37
                      werdipurke napisał(a):
                      > ty ze swoimi dziecmi nigdy nie spędzilas tyle czasu co ja.
                      Ulala
                      A i jeszcze jedno ktos kto ma depresje nie jest szczesliwy zebys nie wiem jak wmawiala sobie ze jest.
                      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:39
                        moja corka miala taki okres ze miala trudne zachowania ale teraz zdrowieje
                        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:45
                          Ale tumowa o przyczynach tych zachowan .
                          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 16:49
                            przyczyny sa znane są jednoznaczne. przyczyna jej choroby nie byla ani szkola ani rodzina.
                            • verdana Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 17:03
                              Trudne zachowania to nie depresja. Czyli córka jednak nie ma depresji. Pytanie dnia - co w poście startowym jest prawdą, a co bajeczką, aby pokazać, że jesteś lepsza od Hedny?
                    • verdana Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 17:02
                      Technicznie niemożliwe, jeśli pracujesz tak duzo, jeździsz na zajęcia terapeutyczne. Podane godziny pracy na to zwyczajnie nie pozwalają. Czyli cos sie nie zgadza i tyle. No, ale czego człowiek nie napisze, aby pokazać,z ę jest lepszy od osoby, która ma problem. I najwyraźniej nie wiesz, czym jest depresje, a wiec albo Twoje dziecko nie ma depresji, albo lekceważysz ciężką chorobę dziecka, albo ściemniasz. Szczęśliwe dziecko z depresją? Serio?
                      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 17:07
                        co jest technicznie niemozliwe?

                        a co do corki to na szczescie mam od tego lekarza i ty verdana nie musisz sie wczuwac w zdrowie,szczescie ani w zachowania mojej corki.
                        • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:33
                          Aaaaaa
                        • verdana Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:15
                          Szczęśliwe dziecko z depresją jest raczej niemożliwe. I raczej nie da sie jednoznacznie określić przyczyn depresji, jesli przyczyną nie była jakaś bardzo wyraźna tragedia.
                          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:24
                            to jest dziecko szczesliwe bo leczone z depresji
                            • verdana Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 14:46
                              A tak, wiadomo, w trakcie leczenia pacjent jest szczęśliwy. Czym bardziej piszesz, tym bardziej widzę, że ta historia się kupy nie trzyma.
    • kozica111 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 15:00
      Można być dobrą dziewczyną i wampirem energetycznym jednocześnie.Danaide dobrze podsumowała to w tamtym wątku aczkolwiek była bardziej obiektywna i delikatna.
      • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 17:49
        werdipurke......
        Nie życzę Ci źle,ale nie mam do Ciebie szacunku.
        Niemniej każde zło,które do mnie przychodzi ,każdy ból i strach,sprawiają,że lepiej rozumiem innych ludzi i mogę im współczuć. Współczuję problemów zdrowotnych dzieci. Być może gdzieś w realnym świecie jesteś inna,być może zapędziłaś się tutaj w licytowaniu jaka jesteś wow i jak Ci się udaje wszystko mega ogarnąć. Być może. Ale to co pokazujesz swoją postawą i wypowiedziami świadczy o Tobie nie najlepiej. Jest mi po ludzku k... przykro,bo przysłowiowo wycierasz sobie gębę moim imieniem. Po co rozkminiasz moje wypowiedzi,porównujesz się do mnie i mojej sytuacji (wg Twojej interpretacji),do mojej "postawy życiowej" itd? Już zabłysnęłaś,wystarczy.
        A teraz ostatni raz - odwal się ode mnie .
        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:08
          przepraszam. miałam inne intencje niż to odebrano
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:10
            i jeszcze jedno. nie pisalam: rob tak i tak, musis to, musisz tamto. napisalam tylko co mi sie zdarza. a to nie jest wycieranie sobie niczego czyims imieniem
            • pani-noc Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:26
              > to nie jest wycieranie sobie niczego czyims imieniem

              Oczywiście, że jest. Miej cywilną odwagę żeby przyznać się do tej złośliwości. Gdybyś chciała pochwalić się na forum tym jak sobie radzisz w życiu mimo przeciwności losu nie zatytuowałabyś tego wątku "na fali wątku hedny". Postanowiłaś dowartościować się kimś kto ma gorzej w życiu. Bardzo słabe.
              • princesswhitewolf Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:06
                jezu... nie przesadzacie z tym rozliczaniem dziewczyny ktora dosc juz ma wlasnych problemow, bo costam pomyslala i napisala nie za bardzo zastanawiajac sie? Odpuscie juz ta wiwisekcje.
    • wapaha Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 18:38
      urzekła mnie twoja historia
      • antyideal Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 21:38
        Eee tam, jej poprzednia kreacja forumowa była ciekawszasmile
        • jolie Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 21:47
          Poprzednie wcielenie to była perfekcyjna pani domu, która urządzała przyjęcie na 60 czy tam 100 osób w trzy godziny? A rano przed przyjęciem przebiegała trasę połowy maratonu?
          • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:31
            Tak, to ta.
            • jolie Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:39
              Tak myślałam, charakterystyczny styl. I raczej troll.
            • dom.w.kotlinie Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:42
              nie-e, to byla ta, (tez pisala w tym watku o imprezie)
              co zatrudnia dwie ukrainki (z malej litery - pisownia oryginalna) do gotowania przed przyjeciem.


              ta forumka od imprezy nie zmieniala nigdy nicka.

              napisalam dwa posty w tym watku - oba wycieli, werdipurke ma wtyki u moderatorek
              • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:48
                Wszystko się zgadza. Jakaś forumka, nie pamiętam nicka, pytała o to co przygotować na 60 os, a ta od Ukrainek przez małe u się wymadzrzala, jak to ona ogarnia takie przyjęcia w kilka chwil. Czy jakoś tak to było.
                Ale i to wcielenie się rozkręca. Juz się pojawił domek nad morzem, z niecierpliwością czekam na pojawienie sie 10 apartamentów w kondominium w Zakopanem big_grin
                • jolie Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:05
                  Ukrainek nie kojarzę, ale Werdipurke kojarzy mi się z Kondolyzą - to nie ona pisała o tych przyjęciach na 60 osób że to bułka z masłem, a organizacja tychże w domu to nic wielkiego, a przed przyjęciem spokojnie można przebiec 20 km?
                  • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:10
                    przyczytaj ten watek to sue przekonasz ze to skojarzenia ale to nieja to napisalam!
                  • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:11
                    Tak, to ona. I oba konta są jej. W jednym z wątków pisała z dwóch nicków i wszystkie posty kondolyzy zostały z tego powodu usunięte.
                    • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:15
                      ja pamietam ze jakas laska przeklinala. nie znam kondolizi i byc moze to byla ona ale ona to nie ja
                      • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:17
                        Nie, kondolyza nie przeklinała, ciekawe, że wtedy też użyłaś tego samego argumentu.
                        Ja wtedy napisałam do administracji, że sądzę iż ktoś pisze z dwóch kont i wtedy posty kondolyzy zniknęły.
                        Więc sorry, ale ta sztuczka Ci się nie uda.
                        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:21
                          taaa jasne akurat ty alurat napisalas
                          ja to dobrze pamietam bo inwektywy polecialy pod moim adresemake ja nie znsm zadnej takuej ale spoko bo juz mi wmawiano i bergamotke i jeszcze dwa inne nicki
                          • ala.maciejka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:23
                            Akurat tak się składa, że napisałam. Stąd wiem, a wcześniej tylko podejrzewałam.
                            Masz zresztą określony styl i trudno Ci go ukryć.
                            Próbowałaś też jako werdipurke bronić kondolyzy w dyskusji o mieszkaniach na Postępu, więc naprawdę już się nie pogrążaj.
                            • werdipurke Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 05:31
                              poniewaz studiowalam w warszawie i mieszkalam tam kilka lat to czesto zabieram glos w dyskusjach na temat stolicy. nie jest to chyba zabronione.
                              • rosapulchra-0 Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 06:57
                                Ja się urodziłam w Warszawie i przemieszkalam w niej „większą” połowę życia, ale widzę, że miasto się szybko i bardzo zmienia, wiec coraz mniej mam na temat życia w Warszawie do powiedzenia.
                  • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:15
                    Dobrze, że przypomniałaś mi nicka autorki tamtego wątku. Odnalazlam go i znów obśmiałam się jak norma. Dzięki 😂😂😂
                    • aamarzena Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:15
                      To do werdipurke vel kondolyza
                    • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:16
                      jatojagodnik
                      tez sie obsmialam
                      • princesswhitewolf Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:20
                        moja rada werdipurke - zamknij temat i nie wchodz tu juz bo zaczely sie juz paranoiczne dyskusje. Zadziobia cie. I po co stresowac sie. Trzymaj sie dzielnie.smile
                        • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:23
                          dzieku. a cobdo dziobania to mnie to nie rusza bo prawie w jazfym watku kogos podejrzewaja o inne nicki i nie tym masturbują
                  • dom.w.kotlinie Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 07:43
                    jolie napisała:

                    > Ukrainek nie kojarzę, ale Werdipurke kojarzy mi się z Kondolyzą - to nie ona pi
                    > sała o tych przyjęciach na 60 osób że to bułka z masłem, a organizacja tychże
                    > w domu to nic wielkiego, a przed przyjęciem spokojnie można przebiec 20 km?
                    Uważaj bo Ci ten post wytna. Napisałam to samo i moderatorki wywalily w niebyt
                    • werdipurke Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 09:39
                      a wiecie zdodkopal ten wątek i poczytalam o co tam chodzilo-polecam wam to samo,tylko tak przekonacie sie ze wszystko Wam sie zmieszalo jak w malakserze, ze 4-5 osob udzielalo sie tam intensywnie,byla jedna turno co o maratonie pisala,byl przypadek od salatki z 2 ogorkow,byla faktycznie jakas konfoliza z penthausem ale to o czym pisaly te inneosoby to nie ja, wiec sie naprawde ogarnijcie i przestancze pisac bzdury
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:51
            ja wiem
            ze byl watek jatojagodnikni ze jakas mama2 czy ktos taki pisal o robieniu salatek dla 60 osob z 3 pgorkow.
            nie wiem o co wiecej chodzi
    • rosapulchra-0 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:06
      Intencje do napisania tego wątku miałaś szlachetne, ale chyba zapomniałaś, że piszesz na forum emama, a tu:

      1. nie można się chwalić
      2. nie można się żalić
      3. nie można się radzić
      4. nie można się do nikogo porównywać.

      A ty właśnie popełniłaś wszystkie w/w punkty, przez co wątek zawędrował nie tam, gdzie chciałaś.
      I faktycznie - takie wypowiedzi jak twoje prędzej zniechęcą niż przyniosą zamierzony skutek.

      Zdaję sobie sprawę, co to znaczy być przewlekle chorym. I jak już się poprawi w jednej kwestii (dotyczącej mojego zdrowia) to się zepsuje co innego. Od wielu lat zmagam się z różnego rodzaju dolegliwościami. Ostatnio po ponad rocznym przymusie siedzenia w domu udało mi się pójść do pracy, co uważam swój ogromny sukces. Za to, żebym nie musiała się zbyt długo cieszyć poprawą mojego zdrowia, okazało się, że choruję na osteoporozę i niewiarygodnie bolą mnie obie piersi. Ale t i tak jest pikuś przy tym, co przeszłam kilka lat temu.
      Osobiście nie cierpię dyskutować na temat pieniędzy, rozliczać kogoś, kopać leżącego. I uwierz, często ludzie naprawdę potrzebują głasków, pocieszenia, a nie dawania rad na siłę, a już rozliczania.
      Porównując się do hedny popełniłaś błąd, choć zamierzenie miałaś zgoła inne.
      • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:13
        Cieszę się ,że wróciłaś do pracy i że jest lepiej.
        • rosapulchra-0 Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:16
          Dziękuję! smile
          • princesswhitewolf Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:08
            to najmadrzejsza wypowiedz w tym watku, rosa. Calkowicie sie zgadzam. A teraz truja i truja ta wedipurke i wiwisekcje jej robia, flaki wyrywaja babiszony tu... boziu...
      • jola-kotka Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:18
        Mysle w kazdym z czterech punktow mozna pisac na forum, natomiast jak sie porownujesz z kims kto ma trudniej w zyciu i epatujesz tym ze ty to ulala jaka ja super, bogata , dzielna, na tle tego slabszego co ma pod gorke to intencje sa jedne albo ktos jest glupi.
      • zetkaad Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:21
        Zgrabnie to podsumowałaś
        • zetkaad Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 22:22
          To do rosy
    • hedna Re: na fali wątku hedny 12.06.18, 23:57
      Dziewczyny, nie ma sensu się denerwować na siebie.
    • zuleyka.z.talgaru Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 11:40
      Poczułaś się dzięki temu lepiej? Gratulacje. Pracuj dalej po nocach i nie truj innym. Co za obrzydliwy post.
      • werdipurke Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 11:47
        co w tym obrzydliwego? moje chore dzieci? optymizm naszej rodziny? wola walki? przyznanie się że u mnie też lekko nie jest?
        • wapaha Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 12:42
          Werdipurke, są w życiu takie chwile, gdy trzeba się po prostu zamknąć.
          To jest taka chwila
          • werdipurke Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 13:36
            jezeli masz taką potrzebę-zrob tak jak piszesz.
            ja natomiast nic złego nie zrobilam.
            nie jest moją winą to ze wy przypisujecie mi zamiary ktorych nie mialam i nie mam
            • hedna Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 14:39
              Wobec tego strasznie Ci nie wyszło. Chciałaś wyjść na bohaterkę moim kosztem - brawo.
              To nie tylko moje zdanie jak zapewne zauważyłaś. Nie będę z Tobą dyskutowała, daj już spokój.
              • werdipurke Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 15:19
                ok
                przepraszam jeszcze raz
            • zlababa35 Re: na fali wątku hedny 14.06.18, 07:55
              Wierzę, że nie miałaś, ale czasami każdemu chyba się zdarza, że powie coś niedelikatnego, bez złych intencji. Najwidoczniej Tobie tak właśnie wyszło, a innym się nie spodobało, więc pomyśl, dlaczego - ot, taka mała, darmowa lekcja wrażliwości w stosunku do innych wink.
        • zuleyka.z.talgaru Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 23:36
          Też mam niepełnosprawne dziecko i dobrze sobie radzimy, nie musimy nawet pracować po nocach, żeby tak było. Ale ostatnie co by mi przyszło do głowy to walić tym między oczy komuś, kto potrzebuje wsparcia, bo właśnie ma kryzys. Super, że sobie radzisz, ale mogłaś to ogłosić nie mieszając w to hedny.
          • hedna Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 23:43
            Cieszę się,że u Was dobrze,pozdrawiam!
            • zuleyka.z.talgaru Re: na fali wątku hedny 13.06.18, 23:51
              A ja trzymam kciuki za słońce u Ciebie!
              • hedna Re: na fali wątku hedny 14.06.18, 07:41
                Bardzo Ci dziękuję za to!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka