mala_truskawka
23.06.18, 22:51
Długo się zastanawiałam czy to napisać - dobrze znam emamę i zastanawiałam się czy warto ryzykować wystawianie się na pożarcie. Z drugiej strony, wiem, że wiele z was ma doświadczenie w temacie i że, w gruncie rzeczy, fajne z was babki. Przejdę do rzeczy: jestem sporo po 30-tce, mam męża i syna, swoje życie, pracę, od czasu studiów nie mieszkam w domu rodzinnym. I mam tatę. Mamę też, ale ona jest bardziej związana z siostrą. Tata i ja: on zrobi dla mnie wszystko, w zasadzie nawet niewiele musi robić. Wystarczy, że jest. Mieszkamy niedaleko rodziców, widujemy się 1-2 razy w tygodniu. Tata jest już emerytem i świetnym dziadkiem, moją ostoją, moją opoką, moim największym wsparciem, wzorem do naśladowania. Po prostu jestem szczęściarą, że mi się trafił taki ojciec.
A teraz muszę wyjechać na długo i daleko razem z moimi chłopakami. To ogromna szansa zawodowa i możliwość rozwoju dla naszej trójki, wszystko ustalone. A tata jeszcze nie wie. Wiem, że on to odchoruje i boję się tej rozmowy jak gó...ara. Wiem, że zrobicie ze mnie pewnie wariatkę, która nie odcięła pępowiny, ale sądzę, że ja tę rozłąkę pewnie przeżyję jeszcze bardziej niż on. Jeszcze nie wiem jak i kiedy mu to powiedzieć. Nie odważyłam się tego zrobić w Dzień Ojca.
Nie kopcie mnie, plis. Napiszcie, że będzie dobrze, że on się ucieszy z mojego sukcesu albo że wy, emigrantki, macie z rodzicami tak samo dobry kontakt jak przed wyjazdem.