arista80
09.07.18, 08:37
Wczoraj wieczorem pojechałam z mężem i dziećmi na festyn. Po zakończonej imprezie byliśmy już na parkingu, gdy usłyszałam miałczenie. Mąż zaczął sprawdzać i według niego głos kota pochodził z auta, które stało niedaleko naszego samochodu. Trudno było jednak sprawdzić jednoznacznie gdyż było ciemno, samochody pozamykane (tuż na przeciw były drzewa, ale dość wysokie, nie wiem może tam był ten kot). Międzyczasie synek zaczął płakać i mąż stwierdzi, że on nie będzie się włamywał do obcych aut, tak więc odjechaliśmy. No i teraz naszło mnie: jak odjeżdżaliśmy było po 22, było nieco chłodno, powiewał wiaterek. czy taki kot zamknięty w aucie ma szansę przetrwać?