Dodaj do ulubionych

Kot w samochodzie wieczorem

09.07.18, 08:37
Wczoraj wieczorem pojechałam z mężem i dziećmi na festyn. Po zakończonej imprezie byliśmy już na parkingu, gdy usłyszałam miałczenie. Mąż zaczął sprawdzać i według niego głos kota pochodził z auta, które stało niedaleko naszego samochodu. Trudno było jednak sprawdzić jednoznacznie gdyż było ciemno, samochody pozamykane (tuż na przeciw były drzewa, ale dość wysokie, nie wiem może tam był ten kot). Międzyczasie synek zaczął płakać i mąż stwierdzi, że on nie będzie się włamywał do obcych aut, tak więc odjechaliśmy. No i teraz naszło mnie: jak odjeżdżaliśmy było po 22, było nieco chłodno, powiewał wiaterek. czy taki kot zamknięty w aucie ma szansę przetrwać?
Obserwuj wątek
    • jak_matrioszka Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 10:16
      Kot mógł być pod autem, a o 22, jak już nie ma słońca, to nawet w środku jakby był, to z goraca nie umrze.
      Włamywanie sie do aut, bo w okolicy miaczy kot, uważam za idiotyzm
    • edelstein Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 10:21
      Na logike, jaka jest szansa, ze ktos wozi ze soba kota i zostawia go w aucie? pewnie kot byl pod autem albo na drzewie .
      Bym chyba zabila jakby ktos wybil mi szybe w aucie, bo mu sie wydawalo, ze w srodku jest kot.
      • arista80 Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 10:31
        Zgadzam się z tobą, też bym się wkurzyła, dlatego nikt z nas nie wykonał tego typu ruchusmile)
    • berdebul Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 10:24
      I żadne z was nie ma telefonu/latarki żeby poświecić? big_grin
      Wystarczyło sprawdzić i ewentualnie zadzwonić po odpowiednie służby podając adres, wygląd samochodu i numery rejestracyjne.
      • arista80 Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 10:29
        Szczerze mówiąc nie pomyśleliśmy o tym, maluch płakał, starsza jęczała, dlatego mąż pokręcił się i pojechaliśmy.
        • berdebul Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 12:21
          Znaczy pozorował zainteresowanie, żebyś dała mu spokoj.
          To nie musiał byc kot.
    • cauliflowerpl Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 10:48
      Najprawdopodobniej nie był w aucie, tylko w jego trzewiach, pod maską. Wlazł sobie od spodu. Wyjdzie, miejmy nadzieję, że nie zaśpi i ucieknie zanim właściciel włączy silnik.
      Mam takiego kotka "z samochodu". One to lubią, choć bardziej w zimie. Maluch mógł się schować i wołać matkę.
    • ania-z-lasu Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 11:25
      U nas w samochodzie kot sąsiada przeżył 4 dni w upale. Jak wyszedł ledwo żył, ale żyje do dziś.
    • stephanie.plum Re: Kot w samochodzie wieczorem 09.07.18, 11:57
      miałam kiedyś podobną przygodę.

      o podobnej porze szliśmy z mężem ulicą na warszawskiej Ochocie, gdzie wzdłuż wszystkich krawężników samochody ućkane są jak sardynki w puszce.

      nagle słyszymy miauczenie, takie intensywne, duża częstotliwość.
      koty lubimy, więc zaczynamy się rozglądać.
      po długiej chwili stwierdzamy jednoznacznie, że ten koci płacz dochodzi z wnętrza starej furgonetki.

      mąż niewiele myśląc capnął za klamkę tylnych drzwi - z tyłu furgonetka miała takie podwójne "wrota". zamknięte były na zamek, ale że grat stary, to jakieś luzy ten zamek miał i drzwi się nieco uchyliły, tak na parę centymetrów.

      kot, jak to kot, przez otwór "przepłynął". kilkumiesięczny kociak.

      dziś by już tego nie dokazał, bo u nas wikt zbyt dobry i się kocisko rozrosło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka