Dodaj do ulubionych

różna ocena tej samej odległości...

07.01.19, 21:08
...przez ematki. Wyjaśnijcie mi dlaczego odległość 2,5 km do przystanku/szkoły dla ucznia+plecak to pikuś, przynajmniej się dotleni, mój codziennie pokonuje dłuższą drogę. Natomiast ta sama odległość do zdrowej , młodej kobity jest nie do pokonania i piszecie olaboga na jakim zadupiu mieszka, straszne,to jest nie do pokonania smile
ps.Obstawiam ,że TWA zaraz wywali mój , jakże niewinny wąteczek o tej strasznej, co najmniej transfogarskiej trasie ;-D
Obserwuj wątek
    • kokosowy15 Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 21:27
      Bo to Ja a tamto oni. Podobnie kierowca wlecze się swoim samochodem 80 km/h, a tu nagle wypada mu znikąd z prędkością światła (25 km/h) rowerzysta lub(5 km/h) pieszy.
    • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 22:54
      a ktora to tam napisala, ze 2,5 km to 10 min spacerkiem? big_grin

    • 35wcieniu Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 23:05
      Nie wiem o których wątkach mowa ale 2,5 km uważam za odległość w zasięgu nóg zdrowego człowieka i jeżeli tyle jest do szkoły czy pracy to na pewno nie nazwałabym tego miejsca zadupiem.
      • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 23:41
        nie, 2,5 km do przystanku, z ktorego sa chyba 2 autobusy dziennie.
        • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 23:45
          Wspolczuje smile
          2,5 km to nie 250 m...i taka trase pokonuje w ciagu 20 - 30min.
        • 35wcieniu Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 23:50
          To raczej częstotliwość komunikacji uważałabym za problem, niż odległość domu od przystanku.
          • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 23:57
            35wcieniu napisał(a):

            > To raczej częstotliwość komunikacji uważałabym za problem, niż odległość domu o
            > d przystanku.

            A teraz wyobraz sobie, ze idziesz te 2,5km wiejska droga ale bez chodnika dla pieszych...tiry i autobusy plus wiatr i deszcz...a ty za kazdym takim przejazdem omal nie wpadasz do rowu...wiem to z autopsji smile
            • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 07.01.19, 23:59
              i kaluze, w ktore z radoscia wjezdzaja kierowy!
              plus trzylatek u boku big_grin
              i siata z zakupami (tylko pare drobiazgow na kolacje), hulajnoga na ktora sie wlasnie dziecko obrazilo itp.
              • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:02
                ...i po prawie 1,5godzinnej meczarni jestes w domu...(trzylatka wyobrazam sobie w wozku-spacerowce smile)
                • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:05
                  P.s 2,5 km to moja odleglosc od najblizszego sklepu, szkoly, apteki, lekarza - na szczescie mam prawo jazdy i samochod.
                  • nowi-jka Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 08:49
                    30 min drogi do przystanku to jest daleko- mozna to pokonac okazjonalnie ale dwa rayz dziennie to duzo
                • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:11
                  haha, zaraz sie dowiesz, ze to skandal, zeby trzyletnie zdrowe dziecko wozic w wozku! Ze kaleka wyrosnie itp. Byly tu takie hop do przodu, wozily dziecko wszedzie autem i sie gorszyly, ze ktos wozi wozkiem.
                  Ja owszem dowozilam spory kawalek dziecko wozkiem, na szczescie rano i po ciemku dziecko nie wyrywalo sie do chodzenia ale juz po poludniu nie dawalo sie wpakowaz w wozek i szlo zygzakiem ogladajac kamyki, patyki itp.
                  Mnie najbardzej pasowalo wozenie w foteliku rowerowym (szybko, przyjemnie, bez wysiadania), ale wowczas mielismy z mezem problem jak jedno z nas zaprowadzalo a drugie odbieralo i wowczas potrzebny byl wozek.

                  Zreszta ten trzylatek w koncu z tego wozka wyrosnie i nastaje etap, ze wozka juz nie chce, ale chodzic tez mu sie nie zawsze chce. Biegowki czy hulajnogi ratuja sytuacje ale wiadomo, ze kilkulatki sa humorzaste i takie codzienne dreptanie przestaje byc przyjemnoscia.

                  • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:17
                    Napisze tak: 3 letnie dziecko aby utrzymac w wozku - przekupilabym doslownie wszystkim hahaha - caly czas mam tutaj na mysli ta wiejska droge, bez utwardzonej czesci dla pieszych...(hulajnoga odpada - niebezpieczenstwo wjechania pod auto.)
                    • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:21
                      A nawet i gdyby ten chodnik istnial - to i 5 latka bym na sile w wozku wozila hahaha
                      • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:55
                        ja 5latke wozilam na doczepce (takie jedno kolo z kierownica doczepiane do mojego roweru, dziecko tez pedaluje) wlasnie na jednej konkretnej trasie, gdzie tiry nawet nie jezdzily ale i tak uznalam, ze nie jest wystarczajaco bezpiecznie, zeby dziecko jechalo na swoim rowerze.

              • taki-sobie-nick Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:09
                mikams75 napisała:

                > i kaluze, w ktore z radoscia wjezdzaja kierowy!

                Tym większą, że widzą pieszego, czyli taką postać, co samochodzika nie ma, więc na pewno jest gorsza, zatem chlapmyż...!
            • taki-sobie-nick Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:11
              anberte1 napisała:

              > 35wcieniu napisał(a):
              >
              > > To raczej częstotliwość komunikacji uważałabym za problem, niż odległość
              > domu o
              > > d przystanku.
              >
              > A teraz wyobraz sobie, ze idziesz te 2,5km wiejska droga ale bez chodnika dla p
              > ieszych...tiry i autobusy plus wiatr i deszcz...a ty za kazdym takim przejazdem
              > omal nie wpadasz do rowu...wiem to z autopsji smile

              Ale to są opcje dodatkowe. tongue_out Mowa była jedynie o odległości 2,5 km.
              • iwles Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 08:20
                taki-sobie-nick napisała:

                > anberte1 napisała:
                >
                > > A teraz wyobraz sobie, ze idziesz te 2,5km wiejska droga ale bez chodnika
                > dla p
                > > ieszych...tiry i autobusy plus wiatr i deszcz...a ty za kazdym takim prze
                > jazdem
                > > omal nie wpadasz do rowu...wiem to z autopsji smile
                >

                > Ale to są opcje dodatkowe. tongue_out Mowa była jedynie o odległości 2,5 km.



                w mieście chyba nie ma aż takich odległości do przystanku.


                • turzyca Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 08:40
                  >w mieście chyba nie ma aż takich odległości do przystanku

                  Jak się ma pecha... Miałam 2 km do przystanku, do drugiego 1,5 km, ale po nieoświetlonych wertepach. Podobną trasę na drugim końcu miasta miałam do chłopaka. Osiedla domków jednorodzinnych, brrr.
              • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 08:29
                ale wlasnie te opcje dodatkowe zmieniaja spojrzenie na odleglosc.
            • 35wcieniu Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 05:52
              Tak, tak. Masz racje. Tiry i autobusy na wiejskiej drodze, gdzie nie kursuje komunikacja. Nie maja chodnika, pobocza, w ogole niczego i tak czlowiek cisnie miedzy tymi tirami.
              Napisalam wyraznie ze nie wiem o jaki watek chodzi. Sam fakt ze przystanek jest 2,5 km od domu nie robi na mnie wrazenia i tyle. Odleglosc, rozumiesz? Odleglosc wydaje mi sie normalna, nie zakladalam wspolistniejacych tragedii.
          • 3-mamuska Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:01
            Niestety z małym dzieckiem( z wózkiem czy bez ) w ciepłym ubraniu/ błotnistym poboczem czy w skwarze lata to jest problem.
            Kobieta najczęściej się spieszy niesie zakupy.
            Niby odległość nieduża ale inaczej odczuwalna gdy idziemy na spacer/na luzie a inaczej jak musimy w jakims celu spieszymy się. I bagażem toreb dziecka itp.

            Dzieciak szkolny idzie na luzie swoim krokiem.
            • anberte1 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:08
              3-mamuska napisała:

              > Dzieciak szkolny idzie na luzie swoim krokiem.

              Pod warunkiem, ze nie jest zmeczony...nie ma upalu, mrozu, silnego wiatru...(wczesna SP).

            • jak_matrioszka Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:16
              Watku-matki za dużo nie czytałam, ale tam chyba przede wszystkim zawodza dobre checi i planowanie. Skoro pani jest w domu cały dzień, to może raz na tydzień zrobić szybkopodgrzewalny obiad i wyjść do sklepu zanim jej narzeczony skończy prace. Zrobi zakupy i on ja po pracy ze sklepu odbierze, przyjada razem do domu i obiad czeka prawie gotowy. Przejście w jedna strone, z pustymi rekami, to jest dużo mniejszy problem, a zakupy potrafi chyba sama do koszyka powkładać i po zapłaceniu w kasie spakować do toreb. W dobie komórek nie jest problemem umówić sie na spotkanie na parkingu lub w sklepie, jeśli wieksze zakupy.
              • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:52
                owszem, zawodza dobre checi i planowanie (prawa jazdy nie ma nadal a mieszka tam nie od wczoraj!), ale tam pojawialy sie glosy nie okazyjnego spacerowania po 2,5 km ale codzienniego zapitalania do pracy (te 2,5 km to tylko do autobusu jezdzacego dwa razy dziennie), dziecko jeszcze trzeba bedzie dostarczyc do przedszkola itp.

                Ja tam maszeruje po 7 km i wiecej regularnie, ale bez obciazenia, w sportowych ciuchach, w pieknych okolicznosciach przyrody i przy akceptowalnej pogodzie. A to ogromna roznica - maszerowanie dla sportu i rozrywki a codzienny obowiazek. Nawet nie wiemy jak ta droga tam wyglada.


              • memphis90 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 07:05
                Ten narzeczony (zapracowany, harujacy w pocie czoła na 3 os rodzinę pasozytow) kończy pracę o 13... A potem do wieczora oddaje się hobby albo remontuje dom matki.
    • kropkaa Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 00:13
      2.5 km w jedną stronę do przystanku to jest dla dziecka mordęga. Tyle mniej więcej kilkoro znajmomych ma do pracy - czasem idą pieszo, częściej rowerem, jak zła pogoda, autobusem czy metrem. Dla dorosłego ok. pół godz. marszu. Nie ma plecaka, są chodniki, pasy etc. Chyba ktoś nie ma wyobraźni przestrzennej, jeśli twierdzi, że to przyjemna przebieżka z rana.
    • katja.katja Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 07:44
      Akurat ta trasa nie jest straszna. Równy asfalt.
    • princesswhitewolf Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 09:07
      ematki bez prawa jazdy albo z "nieczynnym" prawem jazdy ale misio jezdzi zmuszaja dziecko do 5km dziennie I tam i z powrotem) piechota w mroz i upaly?
    • berdebul Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 09:12
      2.5 km do przystanku, a 2.5 km do miejsca docelowego to jednak różnica.
      Moja znajoma mieszka w takim miejscu, 3km do przystanku autobusowego, pózniej jazda do pociągu, przesiadka, dojazd pociągiem do miasta, przesiadka w metro (przesiadka z II do I linii), a pózniej 1.5 km piechotą, albo autobus/tramwaj. Koszmar.
      • kokosowy15 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 12:10
        Chloporobotnicy tak już mają.
        • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 13:48
          Niekoniecznie. Ja mieszkając w dużym mieście miałam kilka przesiadek na drodze do pracy w biurze (duża międzynarodowa firma) i dojeżdżałam prawie 2 godziny w jedną stronę. Samochodem dojeżdżałabym pół godziny krócej.
          Niestety sporo dużych firm pootwierało się zaraz pod miastem albo w miejscowościach ościennych nie zawsze myśląc o bezproblemowym dojeździe pracowników 🙄.
      • katja.katja Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 12:47
        Ile czasu jej to zajmuje w jedną stronę? Sama trasa piechotą to minimum 45 minut, a tu jeszcze dochodzą środki lokomocji.
        • berdebul Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 17:04
          1.5-2h.
    • bo_gna Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 12:56
      Bo wszystko zależy od warunków. 2,5 km do miejsca docelowego, gdy trasa ma chodnik to nie jest nic takiego; tyle jako dziecko chodziłam do pracy i kiedyś do szkoły, ale jest warunek, w porach gdy jest jasno, bo jak było ciemno to się bałam. Natomiast jeśli np. do sklepu jest 2,5 km i całą drogę trzeba nieść dwie siatki zakupów to dziękuję.
    • jehanette Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 13:03
      Bo to wszystko zależy...
      ...2 km do przystanku kolejki, gdy chodziłam do szkoły/na uczelnię to nie było daleko. Nie miałam żadnych obowiązków, poza dotarciem do miejsca edukacji, edukacją i powrotem do domu
      ...2 km do przystanku kolejki, gdy wraca się pieszo z zakupami, po dniu pracy, po ciemku, z wizją że po dotarciu do domostwa trzeba jeszcze sobie zrobić posiłek, ogarnąć dom, generalnie - wszystko w twoich rękach - to już znacznie więcej
      ...2 km do przystanku kolejki, gdy przed 7 rano trzeba jeszcze dostarczyć 2latka do żłobka, a po południu (po ciemku) odebrać, zrobić zakupy, po przyjściu - coś zjeść, ogarnąć coś w domu - dużo, za dużo
      • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 14:14
        Napisałam na ten temat wielkiego posta, ale mi zjadło 😒. Zgadzam się z Tobą. Jako uczennica liceum całe 4 lata wędrowałam 2.5 km w jedną stronę, przez park, kałuże i czasem po ciemku i uwielbiałam to. Jako matka dwójki dzieci z trudem radzę sobie z dojazdami do pracy i dojściem z przystanku do domu po pracy, obleczona torbami z zakupami i totalnie wykończona po dniu pracy. A tu jeszcze obowiązki domowe czekają. I nie chodzę poboczem tylko normalnie chodnikami. Przeżyłam też dojazdy autobusem z małym dzieckiem- opcja dla wytrwalych, ja nie chciałabym przechodzić przez to jeszcze raz.
    • lily_evans11 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 14:17
      2,5 km do szkoły z plecakiem ważącym i po 8 kg to będzie dobrze ponad pół godziny, może i ze 45 min. Nawet w centrum miasta, po chodniku, taka przymusowa przechadzka w ulewie, śniegu i wśród spalin to nie będzie nic przyjemnego. Nie zyczylabym swojemu dziecku dyrdania codziennie do szkoły z kapcia w ten sposób przed 7.30 i powrótow po ciemku. Zimą na wsi, idąc poboczem,z małym dzieckiem, jest jeszcze kilka razy bardziej do bani.
      • kokosowy15 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 15:00
        Całe aktywne zawodowo życie miałem do pracy ok 3 km. Chodziłem pieszo, bo czas oczekiwania na tramwaj i autobus oraz jazda trwały tak samo długo - 30 min. Zastanawiam się, co się w tych torbach dźwiga codziennie do domu. Ciężkie zakupy to dla mnie były ziemniaki kupowane raz w tygodniu. Zauważyłem, że dzieci mają teraz trochę mniej wypchane plecaki. W dużym mieście szkoły podstawowe są rozmieszczone dość gęsto, nie wymagają dalekich dojazdów.
        • iwles Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 15:12

          ciężkie zakupy to:
          1 kg mięsa
          3 rodzaje wędlin (każda po 20 dag)
          1/2 kg białego sera
          1/2 kg żółtego sera
          1 litr mleka
          śmietana 0,5 litra
          chleb (0,8)
          włoszczyzna (ok. 1/2 kg)
          makaron - 0,4 kg.

          nie piszę już nawet owoców, ziemniaków czy innych warzyw na surówkę, ani butelkowanej wody.


          • kokosowy15 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 15:26
            Jak na codzienne zakupy to dużo. Pół kilo sera białego, pol żółtego, wloszczyzna - ja kupuje raz w tygodniu. Chleb - zanim wychodziłem do pracy, przecież jadło się śniadanie. Właściwa organizacja zakupów ułatwia życie.
            • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:55
              a skad ten chleb przed praca? przypominam, ze dyskusja dotyczy mieszkania na zadupiu, bez piekarni tuz obok.
          • 35wcieniu Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 15:28
            Totez nalezy zalozyc ze jak sie ma warunki jakie ma, mozna albo sie do nich dostosowac i sobie zycie ulatwic np. filtrujac wode zamiast targac zgrzewki i robic czesciej mniejsze zakupy niz rzadziej duze, albo labiedzic i dzwigac.
            • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:10
              Nawet codzienne małe zakupy dla 4 os. rodziny z dwójką nastolatków to jakiś tam ciężar. Ale wystarczy kupić masło, mleko, opakowanie jogurtów, chleb, pizzę, frytki i ciastka i już trzeba coś dźwigać. Zwłaszcza nosiąc to w rękach te 20 minut.
              • 35wcieniu Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:27
                Dwójka nastolatków nie może oczywiście pomóc nosić tych frytek i ciastek. Męża tudzież ojca pomijam, no po prostu wiecznie umordowana kobieta musi zasuwać z tymi siatami dzień w dzień.
                Powiem tak - jak lubi-niech zasuwa, jak nie lubi- niech ruszy głową.
                • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 17:32
                  Nastolatki (wczesne) owszem mogą kupić, ale nie dysponują kartami debetowi swoich rodziców, poza tym jedyny miejscowy supermarket ze względu na brak konkurencji ceny ma też niekonkurencyjne i w dodatku mieści się w sporej odległości od domu. Dlatego matka nosi te siaty- bo kupuje dobre produkty w lepszej cenie w mieście, gdzie pracuje po drodze na autobus. Ojciec pracuje dość długo w zawodzie zmianowym, więc oczywiście można poczekać do tej 22.00 na obiad czy chleb na kolację, ale nie wiem, czy byłoby to takie zdrowe.
                  Nie jesteśmy wąskimi specjalistami klasy światowej i nasze zarobki są też przeciętne, więc różnica 5-6 funtów na codziennych zakupach jest dla nas ważna.
        • katja.katja Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:49
          Miałam podobnie gdy pracowałam poza domem. Tylko 3 km, ale komunikacja na tą ulicę beznadziejna. Najpierw jeden autobus, potem przesiadka do kolejnego, który "chodził" rzadko, a z tego drugiego i tak jeszcze tak 10 minut "na nogach" do celu. Pokonywałam w 30 minut. Na szczęście przez całą drogą był chodnik, jednak nie zawsze było miło np. jak był deszcz ze śniegiem lub mega ślizgawica, a było rano i dozorcy nie zdążyli jeszcze nic z tym zrobić. Raz wręcz miałam łzy w oczach bo myślałam, że nie przejdę. Chodziłam o pustych rękach, w drugą stronę, ale już niemal pod swoim domem robiłam czasem drobne zakupy.
        • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:54
          ale to jest ogromna roznica miec 3 km do celu czy miec tyle do przystanko i wtedy wyruszac w dalsza droge. 3 km do pracy w dzisiejszych czasach to luksus.
      • heca7 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 15:07
        Żeby to jeszcze śnieg był. Ale to breja zmieszana z solą. Buty wyglądają po tym jak dwa trupy. Tego nie da się doczyścić.
        • lily_evans11 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 15:19
          Tak. Błoto albo lodowa pokrywa, jak znienacka przymarznie.
    • muchy_w_nosie Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:45
      Bo co innego jak miejsce docelowe jesr 2,5 km a co innego jak to tylko punkt w drodze gezieś tam. Ja mam do pracy 7 km, samochodem to około 5 min. Ale jakbym chciała pociągiem to muszę dojść 1,5 km do stacji, później poczekać powiedzmy minutę dwie na pociąg, pociągiem jadę 2 min - 3 min. i znowu 1,5 do pracy. Całość około 35-40 min. Dla mnie to nieakceptowalna strata czasu. A niedaj boż jwszcze po dziecko pójść, samochodem to przerwa 3-5 min a na nogach to kolejne 15 min.
      • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 21:32
        Ja miałam propozycję pracy w sąsiedniej miejscowości. Dojazd 2 autobusami + dojście do przystanky to ponad 1.5 godziny, samochodem dojeżdża się 7-10. Problem jest wtedy, gdy na trasie dojazdowej są korki lub wypadek czyli niemal codziennie 🙂. Autobus jest pewniejszy, bo ma inną trasę. Tylko ten zmarnowany czas na dojazdy 🤔.
        • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 21:33
          *7-10 minut oczywiście
    • zetkaad Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:50
      Ja mieszkam na zadupiu. Śnieg dziś po kolana. Pługu nie widziałam. W ogóle nic nie widzć, tak wieje. Zapraszam na spacerek. Koniecznie z trzylatkiem 😀
      • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 16:59
        i jeszcze o swicie pamietajac, ze na autobus trzeba zdarzyc big_grin
        • zetkaad Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 17:02
          A autobus to w ogóle może nie przyjechać. To nawet bardzo prawdopodobne 😛
      • 35wcieniu Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 17:13
        I co uważasz za stosowne: zaszyć się w domu do wiosny czy tez zorganizować sobie życie tak, żeby jednak dało się wyjść/wyjechać?
        • zetkaad Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 17:19
          Uważam za stosowne się zaszyć 😊
        • yuka12 Re: różna ocena tej samej odległości... 08.01.19, 21:36
          Taaa. Wyjechać na zasypane, nieodśnieżone drogi, żeby znaleźć samochód po roztopach 😁 i samemu powalczyć o przeżycie w zaspie na poboczu. To też jest myśl! 🤗.
    • scarlett74 Re: różna ocena tej samej odległości... 09.01.19, 17:30
      Pytam,się bo w wątkach typu "dowożenie dzieci do szkoły", jesteście oburzone tym faktem i piszecie: "Do szkoły 2 km. Podwożę, jadę dalej, przesiadam się na tramwaj. Gdy dziecko zaczyna później, idzie samo pieszo (10 lat). Od marca do listopada- rower", "2km to jest 25 minut spacerkiem, nie róbcie z dzieci kalek",itp. Ja mam 2 km, idę ok 15-20 min, czasami załadowana torbami. I co i nico. Mam z tego powodu zakładać wątki wyżalne.Nie każdy ma pracę w domu, czy za rogirm. Wiele osób musi dojść do przystanku/parkingu/itp. Proza życia. Tylko roszczeniowe, skończone nieroby narzekają, że jak zaczną pracować to staną się wrakiem człowieka. I tym bardziej się dziwię osobą , popierającym taki osoby.;-/
      • mikams75 Re: różna ocena tej samej odległości... 09.01.19, 19:43
        te osoby nie zdaja sobie sprawy, ze 2 km do celu a 2 km do przystanku i dalsza podroz to ogromna roznica;
        ze te 2 km moga byc w roznych warunkach - zazwyczaj osoby te nie wiedza, ze sa drogi nieoswietlone, bez pobocza, chodnika itp. Pisuja to tez osoby, ktore biegaja dla sportu po kilka km i im sie wydaje, ze wowczas takie 2,5 km to raptem 10 min spaceru.

        Ale nie widzialam nigdy na forum, zeby ktos pisal, ze dziecko moze samodzielnie chadzac 2 km przez las czy jakas inna niebezpieczna droga.
        A ja sama uwazam, ze 2 km to trasa jak najbardziej do przejscia, sama zreszta wiecej chodzilam 3 razy w tygodniu z dzieckiem w wozku, ale okolice mam przyjemna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka