mallard
22.02.19, 18:19
Takie zdarzenie z dzieciństwa: mając chyba z 10 lat, byłem z rodzicami u znajomych, którzy mieli córkę w wieku maturalnym. Pamiętam, że ta dziewczyna zajęła się mną w bardzo miły sposób, coś mi pokazywała, coś opowiadała też, chyba też nawet od niej coś dostałem. Przez to polubiłem ją bardzo, do tego stopnia, że zagadnięty kiedyś przez mamę nt. ślubu, wypaliłem, że ja się nie ożenię - chyba że z Jadzią (jej imię - zmienione). Parę lat później był jej ślub, na którym byłem z rodzicami. Po wszystkim Jadzia podeszła do mnie, objęła i miło powiedziała: "mallard, znajdziesz sobie swoją Jadzię".
Czy któraś z emam była obiektem ekhm... "miłości" takiego małego kawalera, albo zna taki przypadek?