paskudek1
19.04.19, 10:46
a właściwie w większości godziny ponad pensum.
W sumie nie wiem czy dobrze że zaczynam kolejny wątek ale widzę że o tych "nadgodzinach" nauczycieli jest tyle mitów że strach. I od razu dodam, ze w sumie też dzięki strajkowi i rozmowom z koleżankami i kolegami trochę się podszkoliłam bo mnie ten akurat temat nie dotyczy. Moje pensum liczone jest w godzinach ZEGAROWYCH i jest inne niż nauczyciela "tablicowego".
Przypomnijmy - podstawowe pensum dla nauczyciela to 18 godzin dydaktycznych czyli "PRZY TABLICY". W innych krajach wlicza się do pensum także przerwy czego u nas się nie robi. Stwarza to więc fałszywy obraz, jakoby nauczyciel na przerwie w szkole odpoczywał. otóż nie, jak ma JEDNĄ wolną w czasie dnia pracy to szał ciał i uprzęży. Zachwycony może iść się wysikać, zrobić kawę do termosu albo np. porozmawiać z innym nauczycielem.
Etat nauczyciela liczy się w tych cholernych godzinach pensum, pełen to 18/18. Skąd się więc biorą "nadgodziny"? Ano z arkusza organizacyjnego i siatki godzin, czyli tego ile jakiego przedmiotu jest w tygodniu. Albowiem, jeśli klasa gimnazjalna do tej pory miała 5 godzin języka polskiego tygodniowo to dając nauczycielowi TRZY klasy do uczenia nie ma on pełnego etatu. 3*5 to jest 15. Trzeba mu więc dołożyć jeszcze jedną klasę ale wtedy będzie tych godzin 20. Ot, mamy dwie "nadgodziny". Czasami taka układanka sprawia, ze nauczyciel przedmiotu (dobra czasami dwóch) ma tych nadgodzin 5 bo tak się układa siatka godzin, ze albo dołoży sie temu który już jest w szkole albo trzeba na np 3 godziny zatrudnić kogoś z zewnątrz. A na to nie zgodzi się organ prowadzący a i chętnych nie tak łatwo znaleźć bo nikt na 3 godziny do szkoły nie dojedzie.
Czasami są też nadgodziny wynikające z zastępstw, ale tu też no trudno nie dac godzin nauczycielowi który JUŻ JEST w szkole jeśli inny np zachorował. Bo jeśli to tylko jest organizacyjnie możliwe dyrekcja woli dać do przeprowadzenia JAKĄKOLWIEK lekcję, nawet innego przedmiotu, niż zajęcia opiekuńcze. Nota bene za zajęcia opiekuńcze nauczyciele żadnej kasy nie dostają, jeżeli sa w tym czasie w szkole, np mają okienko. Albo bibliotekarz w czasie swojej racy na takie zajęcia idzie - jego robota leży ale płacone za te godziny inaczej nie ma. Najwyżej swoja robotę zrobi kiedy indziej. Albo pedagog szkolny itp.
I jeszcze jedno - te godziny ponad pensum, przydzielane nauczycielom w wyniku takiej a nie innej siatki godzin sę płatne ale tylko wtedy kiedy się odbędą. jeśli więc z jakiegoś powodu nauczyciela nie ma, to MIMO ze taki przydział dostał, to pensja będzie o te "nadgodziny" zmniejszona.
Kolejna sprawa - planowane zwiększenie pensum - ja wiem, że wielu osobom sie to podoba, ze te "nieroby" będą więcej pracować. Ale na prawdę uwierzcie, uderzy to tylko w dzieciaki.
Jeżeli dzisiaj w wielu szkołach trudno "uciułać" etat dla fizyka, chemika, biologa czy geografa to po zwiększeniu pensum będzie to JESZCZE TRUDNIEJSZE. Zamiast więc komfortowo pracować w jednej szkole nauczyciel będzie się tułał po dwóch, trzech albo czterech. Jeśli na prawdę wierzycie, ze to nie pogorszy, i tak trudnych, warunków pracy to wybaczcie ale jesteście naiwni (i jest to daleko idący eufemizm). No chyba, ze zmienimy całkowicie system pracy w szkole i nauczyciel nie będzie musiał być w zespołach przedmiotowych, wychowawczych itp. Ale to wynika z zapisów ustawy a nauczyciel na ustawę nie ma żadnego wpływu.