niemłoda, a też bezradna

22.07.03, 21:34
Naczytałam się Was przez ostatnie tygodnie, nie mając energii ani odwagi, aby
się czynniej dołączyć. Dziś wreszcie to robię, z pewną nieśmiałością, bo na
na moje wyczucie jestem starsza od większości. A cierpię tak samo. Co na swój
sposób mnie cieszy, bo znaczy, że żyję. Depresja nie jest zarezerwowana dla
ludzi do trzydziestki, niestety. Trochę Wam zazdroszczę, że tak się
wspieracie i na siebie reagujecie. Mam 40 lat i muszę zacząć życie w nowym
miejscu i sama, po 8 latach w innym miejscu (w którym jeszcze jestem) i nie-
sama. Boję się jeszcze bardziej, niż 20 lat temu, kiedy wyjeżdżałam do
stolicy na studia. Wtedy to była moja decyzja, teraz wszystko zależy od
okoliczności. To mnie paraliżuje.
    • weronika74 Re: niemłoda, a też bezradna 22.07.03, 22:29
      pamiętaj że wszędzie sa ludzie! Po paru miesiącach bedziesz miec swoją ulubiona
      pania w sklepie obok i fajna biblioteke dwie przecznice dalej. Rozumiem ze
      całkowita zmiana otoczenia to spory stres sama przeszłam to już 2 razy ale
      zawsze po jakimś czasie wszystko zaczyna grac i idąc sobie ulica mówisz teraz
      juz wiem i czuje że to jest moje miejsce juz jestem czescią tego miejsca. Do
      dzisiaj z czułościa wspominam Wrocław w którym studiowałam a poł roku zajęło
      mi zaaklimatyzowanie sie. Na pewno będzie dobrze, uszy do góry i pisz czesciej,
      Powspierajamy sie troche towarzysze niedoli:-)
      pozdrawiam
    • dryn_dryn Re: niemłoda, a też bezradna 22.07.03, 22:35
      z tą średnią wieku nie przesadzaj...dołączam do stanów wysokich - dryn_dryn lat
      prawie 36 ( ile???? to juuuuuż ??? )
      pozdrawiam serdecznie, trzymaj się dzielnie,

      dryn_dryn
      • g.i.jane Re: niemłoda, a też bezradna 22.07.03, 23:06
        Nie uważam się za "niemłodą" więc nie napiszę ile mam lat. Myślę, że młodzi
        dzisiaj są bardziej otwarci, nie wstydzą się pójść do specjalisty (bo i nie ma
        czego). Leki są nowocześniejsze niż kiedyś. No i jest internet.
        Rozumiem Cię bo też się boję zmian ale z drugiej strony nie cierpię marazmu i
        kocham jak coś dobrego się dzieje. Wtedy depresja mnie zostawia. Na chwilę.
    • anna.ka63 Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 10:30
      Ja sama też próbuję sobie wszystko racjonalnie przedstawić, nowe miejsce nie
      jest dla mnie całkiem nowe, ja już tam byłam, ale boję się, że powrót będzie
      bolał. To stamtąd wyruszyłam 8 lat temu w założeniu na zawsze z nim, "na
      zawsze" trwało 8 lat. Muszę odejść, zostawić pracę i znajomych, znaleźć nową
      pracę, zgrać to wszystko. Jest jeszcze moja matka i ciężko chory ojciec, którzy
      mieszkają 40 km od miasta, w którym jeszcze jestem. Po przeprowadzce odległość
      wyniesie 460 km. Wcale nie chcę zostawiać wszystkiego, do czego się
      przyzwyczaiłam, ale on nie wyobraża sobie dalszego wspólnego życia. I to
      rozpoczyna łańcuch wydarzeń, które mnie czekają. Nie czuję się gotowa, wszystko
      naraz - rozstanie, przeprowadzka, nowa praca (jeśli się uda - 40 lat to rzadko
      atut), choroba ojca i pozostawienie z nią matki. To ten zestaw mnie przygniata.
      • g.i.jane Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 11:04
        Czegos tu nie rozumiem. ON nie wyobraza sobie dalszego wspolnego zycia wiec TY
        sie musisz wynosic 460 km w nieznane, z dala od rodzicow i znajomych?
    • anna.ka63 Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 11:23
      Tak, bo mieszkanie jest jego, związek był nieformalny, nie stać mnie na
      wynajmowanie mieszkania, nie mam oszczędności, w mieszkaniu matki nie ma
      miejsca odkąd jeden z 2 pokojów zajmuje ojciec po udarze, a paradoksalnie
      miejsce do mieszkania udostępniają mi przyjaciele - tyle, że daleko stąd.
      • g.i.jane Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 12:00
        Rzeczywiscie chyba nie bedzie latwo. Ale wiesz co.. 40tka to doskonaly moment
        na zmiane. Masz przyjaciol. Na pewno sie uda.
        Ja, przy okazji 40tki, tez zrobilam w swoim zyciu troche zmian. Nauczylam sie
        prowadzic samochod, rzucilam prace na jakis czas bo juz ten codzienny kierat
        dal mi w kosc. Teraz, po kilku latach, znow w nim chodze, ale inaczej.
    • anna.ka63 Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 12:26
      Dzięki, że się do mnie odzywasz (g.i.jane). Nie sądziłam, że z czasem stanę się
      taka nieodporna. A może wszystko bierze się stąd, że chyba po raz pierwszy nic
      nie zależy ode mnie. Lubię swoją pracę, ale przez nią mam czas na smutek (bo
      mam wakacje), ciągle mieszkam z nim i nie mogę sobie wyobrazić powrotów do
      pustego mieszkania w W-wie, które znam, bo on mnie z niego zabrał do siebie. I
      w ogóle łapię się czasami na myśli, że moje życie bez niego jest mniej warte
      lub bezwartościowe. A w gruncie rzeczy chciałam mieć wszystko - niezależność i
      partnera. Teraz niezależność jawi mi się jak jakaś katastrofa i porażka. Nie
      mogę tego nawet opłakać, bo ciągle tkwię tutaj, co stwarza pozory normalności,
      a sprawa decydująca (praca w W-wie) nie rozstrzygnie się w ciągu paru dni.
      • g.i.jane Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 12:52
        Rozumiem, ze sie denerwujesz. Praca jest teraz najwazniejsza. Niestety.
        Trzymam kciuki.
    • umbertos Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 19:31
      Anno

      Pewien mistrz napisał kiedyś:

      "Powinniśmy dziękować za chwasty naszego umysłu ponieważ, w którymś momencie
      wzbogacą one nasz rozwój"

      Jeżeli z pokorą spotkasz się z tym trudem, który jest przed tobą, wyjdzeisz z
      tego mądrzejsza, bogatsza wewnętrznie,
      do tego służą właśnie zmiany, problemy i chwasty, aby sprowokawać nas do bycia
      lepszymi, dojrzalszymi. W tym kontekście nic innego już nie jest tak ważne.

      jesteś mądrą osobą i napewno dasz sobie radę.

      pozdrawiam
    • anna.ka63 Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 22:27
      Nie chciałabym robić ze swojego wątku – chociaż wszystko, co opisałam, mąci mi
      umysł – robić niekończącej się historii. Mimo formalnego wykształcenia,
      doświadczenia i wieku nie jestem mądra na własny użytek. Dziękuję Wam za
      reakcje. Do tej pory byłam jakimś tam autorytetem dla starszych nastolatków, z
      którymi pracuję i dla byłych nastolatków przed trzydziestką. Dziś rozpłakałabym
      się przed nimi. Odezwijcie się do mnie...
      • umbertos Re: niemłoda, a też bezradna 23.07.03, 22:50
        nie bój się łez, często bywają oczyszczające.
        Jest w Tobie naprawdę dużo mądrości, potrafisz spojrzeć w siebie, a to ogromna
        wartość...
        pozdrawiam jeszcze raz
Pełna wersja