wroblica_cwir_cwir
19.07.19, 21:35
Historia zasłyszana od osoby, która zna bohaterów.
Jest trzech braci, stan na koniec 2018 r.:
- Jacek, kawaler (ale nie fanatyk), mieszka niedaleko Londynu, przyjeżdża do rodzinnego domu na święta, urlopy, tak sobie też,
- Wacek, w związku, ślub zaplanowany na jesień przyszłego roku,
- Pankracek, w związku, drobne dziecko na stanie, ślubu z partnerką nie planują.
Wacek i Pankracek mieszkają z partnerkami w rodzinnej miejscowości, tzn., panowie pracują za granicą w czymś tam budowlanym, 2-3 razy w miesiącu przyjeżdżają na weekend czy kilka dni.
W Boże Narodzenie Jacek stwierdza, że fajnie by było, jakby Wacek z narzeczoną przyjechali do niego na tydzień, on im zafunduje samolot, oni tylko resztę, nocleg u niego, pozwiedzają sobie, pobalują trochę, fajnie będzie. Wacek się zgadza, bilety kupione na czerwiec.
Wczesną wiosną Wacek z narzeczoną decydują się na cichy ślub cywilny (żonaci płacą niższe podatki), tuż po Wielkanocy, żeby Jacek mógł przy tym być, niby tylko formalność, tylko rodzice, dziadkowie i rodzeństwo, jedna z mam robi obiad, więcej nie trzeba, wesele już za półtora roku, ale brat to brat, a ślub to ślub.
Pankracek z partnerką albo dokonali tych samych obliczeń, albo pozazdrościli Wackowi, bo też zdecydowali się na ślub, też cywilny, też skromniutki, ale za to bez kościelnego w perspektywie, nie będą go brać, cywilny to ich jedyny. Podają rodzinie datę, czerwcową. Przypadającą w szóstym dniu zaplanowanej wycieczki Wacka do Jacka.
Jacek i Wacek przypominają bratu, że oni na ten termin mają inne plany, opłacone, i proponują zmianę terminu ślubu. Pankracek odmawia, więc się dowiaduje, że jest tępym oszczepem, a braci na ślubie nie będzie, bo musieliby wylecieć piątego dnia wycieczki. Matka płacze. Negocjacje trwają, termin ślubu nie ulega zmianie, biletów nie da się już przebukować, trzeba by kupić nowe, stare powrotne przepadną, przylecieć na ten ślub czy nie?
Jak ematka myśli, jak to się skończyło? I co by ematka zrobiła na miejscu Jacka i Wacka?