Sąsiad mojej przyjaciółki dwa lata temu postanowił pobudować garaż - taka była wersja oficjalna. Przyszedł do niej i jej męża z prośbą o podpisanie zgody, na garaż właśnie. Podpisali. Przyszło zawiadomienie z urzędu, potem drugie - że sąsiad zrezygnował, więc sprawę uznaje się za niebyłą. On tymczasem jednak wybudował drewniany, spory budynek, w którym prowadzi pokątny warsztacik naprawy starych samochodów. Siedzi tam całymi dniami, radio ryczy, wali młotem czy tam czymś, przywożą mu wraki samochodów, kręcą się klienci. Moja przyjaciółka ma za płotem złomowisko

Jest wkurzona, sąsiad nawet nie zadbał o porządny płot, musiała z mężem postawić na własny koszt szczelne ogrodzenie, po przez siatkę miała widok na bajzel. Jest coraz głośniej i smrodliwiej, bo typ pali śmieci. Da się coś z tym zrobić?