pani-nick
28.08.19, 12:16
Jemy śniadanie w hotelu. Obok przy stoliku para. Weszli do restauracji jakiś czas po nas. Zajęli stolik i jako, że to szwedzki bufet był, to poszli po jedzenie. Dziewczyna wróciła ze swoim talerzem, usiadła i zaczęła jeść. To znaczy tak wywnioskowałam z 5 minut później, kiedy wrócił jej chłopak. Przyniósł swój talerz z jakąś jajecznicą, czy innym omletem, na który trzeba było czekać i usiadł. I spytał, dlaczego zaczęła jeść bez niego. Tu mi ucho zrobiło cyk (oko trochę też) w bok. Dziewczę zdziwione oczy na niego. Coś tam, że nie wiedziała, że miała na niego zaczekać. A on jej na to, że chyba sawuarwiwr tak mówi, że się czeka na drugą osobę.
Dziewczę przeprosiło, wzieło się za kawę, a po chwili zobaczyłam, jak obciera łzy.
Było mi jej tak strasznie żal, a tego faceta miałam ochotę poinstruować, że sv to on się sam uczyć powinien.
Miałam kiedyś takiego chłopaka, który non stop instruował mnie o tym, że coś źle robię. Tak mi się to przypomniało przy okazji tej sytuacji. Pamiętam, jak strasznie obniżał mi tym poczucie własnej wartości, a koniec końców myślę, że sam swoje moim kosztem podbudowywał.