joasiiik25
21.10.04, 10:19
Mialam zrobic synkowi badanie moczu, morfologie i cpr okazalo sie ze nasze
kochane pielegniarki potrafia powiedziec wprost " NIE CHCE MI SIE" ale od
poczatku.
Kacper spal dzis do 7:30,zalozylam mu woreczek na mocz i czekalismy az
nasika,karmienie,podanie lekarstw,ubranie do wyjscia. Wychodzimy. Zachodze
pod labolatorium,pukam dopytuje sie czy tu z niemowlakiem do pobrania badan.
W gabinecie sa dwie panie i pacjet. jedna z nich konczy pobierac krew a druga
oznajmia mi, ze do badania mam przyjsc jutro bo one pracuja do 8:30 a zreszta
to "jej sie nie chce" pobrac krwi. Jutro? tlumacze,ze dziecko chore, ze spal
dzis dluzej niz zwylke, ze jest 8:40 (czyli 10 min spoznienia)itp. Niestety
pani twierdzi,ze mnie rozumie,ale jej sie nie chce chyba,ze kolezanka zrobi
to. Tamta druga tez oznajmia to samo, dodajac prosze poczekac przy okienku,
moze ktoras z kolezanek sie ZLITUJE...Szlak mnie trafil na miejscu,wcisnelam
woreczek z moczem i wyszlam. Bylismy u pediatry ta stwierdzila,ze jak maly
nie ma dzis goraczki to zeby go nie kuc, badanie moczu wystarczy...
Czuje dziwny niesmak po tym calym zajciu, zlosc i chetnie zrobilabym cos z
tymi paniami, ktorymi pracowac sie nie chce.
pozdrawiam