Moja przyjaciółka ma w rodzinie pewien problem. Rodzina jej męża jest bardzo duża. Nazwijmy moją przyjaciółkę Zosia dla ułatwienia. Zosia zakumplowała się z Alą, Ala jest kuzynką jej męża.Tata Ali jest wujkiem męża Zosi. Rodziny mieszkają blisko siebie i bardzo się lubią, spędzają razem święta etc...Zosia z mężem mają córkę, jeszcze małą bo 13 letnią. Natomiast Ala ma syna już nastolatka 16 letniego. I ten 16 według Zosi manipulował cała rodziną, chłopak jest bardzo inteligentny, gra na pianinie, wygrywa konkursy itd, ale według Zosi ma bardzo wredny charakterek. Zosi córka też się bardzo dobrze uczy, ale jednak trochę gorzej niż ten chłopak. Zosia mówi, że dziecko też ma prawo do dzieciństwa i nie będzie małej dodatkowo obciążać, więc oboje mają te paski z tymże, córka Zosi nie startuje w konkursach itp. Mała Zosi jest lubianą dziewczynką, przyjaźni się z najlepszymi uczniami w klasie, chłopiec Ali zawsze miał problemy rówieśnicze: w podstawówce, gimnazjum i teraz też w topowym L.O .Cała rodzina zawsze bardzo chwaliła chłopaka Ali , a wszystkie jego niepowodzenia zwalała na zazdrość rówieśników i współczuła młodemu bo wychował się bez ojca ( rozstali się gdy mały miał rok) Zosia też to tak długo odbierała, ąż zaczęła zauważać, że młody ma zwyczajnie złośliwy charakter. Np gdy córka Zosi dostała 6 z trudnego sprawdzianu z matmy, gdzie większość klasy ledwie 4 dostało mała Zosi (nazwijmy ją Ania ) pochwaliła się tym w gronie rodziny , syn Ali zaczął złośliwie z niej kpić : Naprawdę Ania, ty dostałaś 6, ty ?! niemożliwe. I tak się to ciągnęło Ania przestała się chwalić , bo po co ktoś ma z niej drwić. Bardzo dużo było jakiś takich dziwnych sytuacji. Zosia porozmawiała z Alą nic to nie dało, w końcu któregoś razu nie wytrzymała i powiedziała parę słów temu chłopakowi. M.in, że nikt nie lubi zadufanych w sobie ludzi i że jeśli nadal będzie się zachowywać w stylu : och jaki jestem piękny, mądry i wspaniały, jaki jestem doskonały, nikt go nie będzie lubił i...nastąpiła wielka obraza majestatu. Stosunki między Zosią i Alą sie ochłodziły, ale były poprawne. Choć widać było już chłód w rodzinie i szpileczki typu przytyłaś Zosiu w wykonaniu wujka mężą, a dziadka tego chłopca. Zosia ostatnio odnowiła kontakt ze starym znajomym i dowiedziala się, że Ala poopowiadała jakieś idiotyzmy o jej rodzinie, niby nic, ale głupoty i chooj bombki strzelił

Teraz Zosia nie ma kompletnie chęci by jechać na tą wigilię .Natomiast mąż ma wielką, mała Ania też bardzo chce, teściowa Zosie zaprasza i Zosia jest w rozterce . Bo jak pojedzie i usłyszy od młodziana jakiś komentarz nt młodej to zwyczajnie mu powie żeby się pierogiem udławił, albo od wuja męża jakiś przytyk co do własnej osoby to też mu powie, że ona jeszcze schudnąć może, ale on już włosów nie będzie miał . A już zupełnie nie chce jej się patrzeć na Alę. Bo jest zwyczajnie wcoooorwiona na rodzinkę. I co ematka by poradziła jechać, nie jechać ? Jak pojedzie to będzie kwas, a nie chce sprawiać przykrości teściowej, jak nie pojedzie też tą przykrość sprawi i dodatkowo jeszcze dziecku i mężowi. Jak się człowiek nie obróci duda zawsze z tyłu. pozdr świątecznie, wesołego chanuka, alleluja