Dodaj do ulubionych

Medycy umierają

21.04.20, 15:16
Właśnie zmarła druga osoba spośród personelu medycznego z pierwszej linii frontu.
Fizjoterapeuta i dzis pielęgniarka. Lekarz jest w ciężkim stanie.
Obserwuj wątek
    • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 15:46
      Nie chcieli się zwolnić z pracy, to umarli, sami sobie winni.
    • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 15:48
      Aviva rozsyła jakieś zaproszenia do bezpłatnego ubezpieczenia się w wypadku śmierci z powodu korony, nie czytałam jeszcze, nie wiem czy są kruczki inne niż podanie swoich danych i zgoda na korzystanie z nich, ale może warto.
      • ultimate.strike Re: Medycy umierają 22.04.20, 02:02
        Nie ma kruczków, ryzyko śmierci jest znikome, a target szeroki jak ocean.
    • lispokis1 Re: Medycy umierają 21.04.20, 15:59
      Cóż, w szpitalach burdel był od lat. To tylko konsekwencja utrwalonego braku procedur. Medycy nie są nieśmiertelni, tak samo jak nie sa nieśmiertelni kierowcy, sportowcy, artyści, sprzedawcy, sprzątaczki, itd. A jakaś dziwna maniera trzymania chorych na kupie razem (np zakażonego personelu w kilka osób w pokoju) to raczej z filmów Hitschoka a nie z zakresu opieki zdrowotnej.
      Pani tuż przed emeryturą, więc na bank w pełni zdrowa też nie była.
      Nie widzę statystyk, ale czy w Polsce aby nie jest przewaga zmarłych kobiet?
      • dyzurny_troll_forum Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:04
        lispokis1 napisała:

        > Nie widzę statystyk, ale czy w Polsce aby nie jest przewaga zmarłych kobiet?

        Nie, w Polsce jak wszędzie, przewaga mężczyzn - 53,83%
        • attiya Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:07
          To jest symboliczna przewaga
          Gdyby było z 85 %, to wtedy byłaby przewaga
      • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:05
        Procedury są, prześliczne, szpitale płaca jakieś astronomiczne pieniądze za wszelkie akredytacje i przysyłają całe tabuny osób które sprawdzają, czy personel przestrzega reguł, dobrze myje ręce i ma opisane szafki. Nie ma pieniędzy na zatrudnianie personelu, na sprzęt, na nowe budynki.
        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:08
          mary_lu napisała:

          > Procedury są, prześliczne, szpitale płaca jakieś astronomiczne pieniądze za wsz
          > elkie akredytacje i przysyłają całe tabuny osób które sprawdzają, czy personel
          > przestrzega reguł, dobrze myje ręce i ma opisane szafki. Nie ma pieniędzy na z
          > atrudnianie personelu, na sprzęt, na nowe budynki.

          Jeżeli ktoś zastanawiałby się, dlaczego mimo procedur w służbie zdrowia jest bajzel, masowe zarażenia i ogólny syf, to wystarczy przeczytać powyższą, szydzącą z procedur i audytorów, wypowiedź pracownicy tejże służby zdrowia i już wiadomo, że problemem są ludzie.
          • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:11
            Nie zapomnij dodać, że jak akredytacja nie patrzy, to przed grzebaniem w pacjencie dłubię w nosie.
            • szorstkawelna Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:25
              Jak akredytacja nie patrzyła, to pediatra nie myła rąk między badaniem jednego dziecka drugiego, na obchodzi. Do tego miały długie paznokcie uncertain
              • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:33
                Nie myje się rąk pomiędzy takimi czynnościami. Procedura dopuszcza 0,5 cm paznokcia wystającego poza opuszek palca, czyli koszmarne szpony są ok.
                • szorstkawelna Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:03
                  To nic dziwnego, że rotawirus po całym oddziale szalał.
                • szorstkawelna Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:05
                  I nie dezynfekowała. Niżej przeczytałam, że piszesz o dezynfekcji. Nie wiem ile cm miały jej paznokcie, ale dla mnie były długie.
          • a23a23 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:23
            Nie, problemem jest też nieżyciowość tych procedur. I tego, że są wprowadzane przez teoretyków albo wprost kopiowane z innych branż.

            Nikt nie słucha ludzi z wewnątrz, co mogłoby być wprowadzone a co jest zbędne. Jeśli nie jest, to można wytłumaczyć dlaczego nie jest.
            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:34
              a23a23 napisała:

              > Nie, problemem jest też nieżyciowość tych procedur. I tego, że są wprowadzane p
              > rzez teoretyków albo wprost kopiowane z innych branż.

              No tak, bo to, co jest możliwe gdzie indziej, jest absolutnie nie do zastosowania przez lekarzy.

              > Nikt nie słucha ludzi z wewnątrz, co mogłoby być wprowadzone a co jest zbędne.

              A jakie podstawy ma lekarz do decydowania, co w procedurze jest zbędne, a co nie?

              > Jeśli nie jest, to można wytłumaczyć dlaczego nie jest.

              • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:39
                Ogranicz się może do tego, na temat czego masz choć zielone pojęcie? Najczęściej nie da się czegoś zrealizować z powodu braku personelu i miejsca. Stosuj sobie procedury jak masz salę ośmioosobową i jedną opiekunkę na 30 leżących pacjentów.
                • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:44
                  mary_lu napisała:

                  > Ogranicz się może do tego, na temat czego masz choć zielone pojęcie? Najczęście
                  > j nie da się czegoś zrealizować z powodu braku personelu i miejsca. Stosuj sobi
                  > e procedury jak masz salę ośmioosobową i jedną opiekunkę na 30 leżących pacjent
                  > ów.

                  A ta znowu to samo: moglibyśmy myć ręce, ale nie mamy nowych budynków, więc nie myjemy.
                  • mary_lu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:51
                    Ręce pomiędzy pacjentami się dezynfekuje, więc proszę jak zawsze - idź bredzić na tematy o których masz choć mgliste pojęcie.
              • a23a23 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:34
                45rtg napisał:

                > a23a23 napisała:
                >
                > > Nie, problemem jest też nieżyciowość tych procedur. I tego, że są wprowad
                > zane p
                > > rzez teoretyków albo wprost kopiowane z innych branż.
                >
                > No tak, bo to, co jest możliwe gdzie indziej, jest absolutnie nie do zastosowan
                > ia przez lekarzy.

                Jest do zastosowania, ale w modyfikacji odpowiadającej warunkom rzeczywistym. Nie wiem, przykład może bardziej do Ciebie trafi - jeden z procedurotwórców uparł się, że ma być po amerykańsku i przed każdym zabiegiem personel ma się sobie przedstawiać. Dzień dobry, jestem Ania będę instrumentariuszką. A ja Paweł, główny operator. Wprost skopiowane z systemu amerykańskiego, gdzie są wielkie bloki operacyjne i ludzie się nie znają, a to z kolei wprost skopiowane (chyba) z lotnictwa, gdzie stewardessy widzą się czasem raz do roku mimo że latają dla tej samej linii. Nawet nakaz przedstawiania się imieniem (że niby zmniejsza dystans) był "po zachodniemu". Mają się przedstawiać sobie w tygodniu 15 razy, bo tak - i to nie ma znaczenia, że pracują w małym zespole razem od 15 lat. I powiedz mi, jak można taką procedurę potraktować poważnie?


                >
                > > Nikt nie słucha ludzi z wewnątrz, co mogłoby być wprowadzone a co jest zb
                > ędne.
                >
                > A jakie podstawy ma lekarz do decydowania, co w procedurze jest zbędne, a co ni
                > e?

                Nie wiem, wykształcenie, doświadczenie, zdrowy rozsądek... Literatura może?
                Ale w sumie masz rację, żeby decydował urzędnik, który dzisiaj tworzy procedury dla piekarnii, a jutro dla szpitala. Wsio ryba w końcu.

                >
                > > Jeśli nie jest, to można wytłumaczyć dlaczego nie jest.
                >
                • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:39
                  odnoszę mimo wszystko wrażenie, że ludzi boli to, że ktoś coś osiągnął. Być może zmusiło go do tego życie (a on był w stanie), być może miał wsparcie i możliwości. Osądzanie i zazdroszczenie komuś jest głupie, bo nie wszystko wiemy. Ale mogę nie mieć racji. Możliwe, że gdyby nie pewne korzyści z pracy za które tak wiele osób nienawidzi lekarzy i nauczycieli, to ludzie po prostu by w tych zawodach nie pracowali (patrz: wrzask i odpowiedzialność za często rozwydrzone dzieci w zawodzie nauczyciela kontra krótsze godziny pracy).
                  • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:54
                    "Osądzanie i zazdroszczenie komuś jest głupie, bo nie wszystko wiemy."

                    Myślę, że wielu ludzi buduje sobie opinię o danym zawodzie na podstawie najlepszych/najgorszych doświadczeń. Ot, cala tajemnica. A tajemnica nie jest także to że i wśród lekarzy są tacy do serca przyjąć, i konowały.
                    • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:55
                      brenya78 napisała:

                      > "Osądzanie i zazdroszczenie komuś jest głupie, bo nie wszystko wiemy."
                      >
                      > Myślę, że wielu ludzi buduje sobie opinię o danym zawodzie na podstawie najleps
                      > zych/najgorszych doświadczeń. Ot, cala tajemnica. A tajemnica nie jest także to
                      > że i wśród lekarzy są tacy do serca przyjąć, i konowały.

                      gdyby tak było jak piszesz, to znienawidzony byłby każdy zawód, bo w każdym są i dobrzy i źli pracownicy
                      • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:43
                        "gdyby tak było jak piszesz, to znienawidzony byłby każdy zawód"

                        A tak nie jest? Zacznij rozmowę na temat dowolnego zawodu, to znajdą się hejterzy.
                  • mizantropka Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:43
                    Mnie nie chodzi o to, że ktoś coś osiągnął - w mojej ocenie też sporo osiągnęłam... Mnie chodzi o to, że wraz ze wzrostem wynagrodzeń nic się nie zmienia - chodzi mi o podejście i szacunek do pacjenta, chodzi mi o fakt, że gdy o coś nie zapytam, to się nic nie dowiem, chodzi mi o to, że dla pana lekarza nie istnieją ustalone godziny przyjęć, więc sam je ustala jak mu się podoba. Długo by zresztą wymieniać.... to samo tyczy się pielęgniarek - wywalczone ordynarnym szantażem podwyżki również nie przekładają się na wzrost jakości świadczonych usług.
                    • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:01
                      Lekarz pracujący 6-8 godzin za godne wynagrodzenie będzie pracował inaczej niż teraz gdy na to godne wynagrodzenie musi pracować 12 godzin.
                      Podwyżki dla pielęgniarek były śmieszne, ja zatrudniam za dobre pieniadze jako nianie pielegniarke, która pracowała w CZD, anioł nie kobieta ☺
                      Prawda jest taka, że wieksza placa oznacza większą ilość medyków w zawodzie w Polsce, a więc możliwość ich weryfikacji, teraz przy tych brakach kadrowych zatrudnia każdego, nawet zwolnionego wcześniej dyscyplinarnie
                      • mizantropka Re: Medycy umierają 22.04.20, 06:55
                        Mój staż zawodowy liczy kilkadziesiąt lat - jeszcze się nie spotkałam z sytuacją (dot. to także mnie), żeby poza krótkotrwałym zrywem wyższe uposażenie wpłynęło na poprawę zaangażowania i jakości pracy. Co do zarobków i extra przywilejów pielęgniarek pozostaje przy swoim zdaniu.Zgoda, medyków, brakuje i należy zachęcać do kształcenia w tych kierunkach, ale nie łudźmy się, że człowiek, który wybiera zawód tylko pod kątem zarobków będzie dobrym lekarzem, pielęgniarką.
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:00
                          Jeśli komuś będzie zależało na pracy to jak najbardziej wpłynie to pozytywnie na postawe o zaangażowanie.
                          Teraz lekarze czy pielęgniarki wyrzuceni dyscyplinarnie z jednego szpitala lub przychodni w kilku godzin znajdą pracę w kolejnych.
                          Btw mam koleżankę anglistke, nauczanie to jej pasja, dość mocno zniszczoną w szkole, w której pracowała.
                          Teraz ma własną, zarabia dobrze, a dziubdzisia, którego brak wychowania i rozumu rodzice dotąd tłumaczyli orzeczeniem lekarskim po prostu wykresla z grupy.
                • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:49
                  a23a23 napisała:

                  > 45rtg napisał:
                  > > No tak, bo to, co jest możliwe gdzie indziej, jest absolutnie nie do zast
                  > osowan
                  > > ia przez lekarzy.
                  >
                  > Jest do zastosowania, ale w modyfikacji odpowiadającej warunkom rzeczywistym. N
                  > ie wiem, przykład może bardziej do Ciebie trafi - jeden z procedurotwórców upar
                  > ł się, że ma być po amerykańsku i przed każdym zabiegiem personel ma się sobie
                  > przedstawiać. Dzień dobry, jestem Ania będę instrumentariuszką. A ja Paweł, głó
                  > wny operator. Wprost skopiowane z systemu amerykańskiego, gdzie są wielkie blok

                  > k - i to nie ma znaczenia, że pracują w małym zespole razem od 15 lat. I powied
                  > z mi, jak można taką procedurę potraktować poważnie?

                  No nie wiem, może tak samo poważnie, jak to, że do gościa z słuchawkami pielęgniarka musi mówić "panie doktorze", mimo że to zwykły Seba?

                  > > A jakie podstawy ma lekarz do decydowania, co w procedurze jest zbędne, a
                  > co ni
                  > > e?
                  >
                  > Nie wiem, wykształcenie, doświadczenie, zdrowy rozsądek... Literatura może?

                  Aha. Czyli nic takiego, czego nie mieliby inni ludzie. Włącznie z wykształceniem, choćby mikrobiolog może lepiej wiedzieć, jak się przenoszą mikroorganizmy, niż lekarz.

                  > Ale w sumie masz rację, żeby decydował urzędnik, który dzisiaj tworzy procedury
                  > dla piekarnii, a jutro dla szpitala. Wsio ryba w końcu.

                  Klasyczne pojmowanie norm przez januszy wyklętych: norma to takie coś wymyślonego przez urzędasa, który o niczym nie ma pojęcia.

                  • a23a23 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:41
                    45rtg napisał:
                    > > Jest do zastosowania, ale w modyfikacji odpowiadającej warunkom rzeczywis
                    > tym. N
                    > > ie wiem, przykład może bardziej do Ciebie trafi - jeden z procedurotwórcó
                    > w upar
                    > > ł się, że ma być po amerykańsku i przed każdym zabiegiem personel ma się
                    > sobie
                    > > przedstawiać. Dzień dobry, jestem Ania będę instrumentariuszką. A ja Pawe
                    > ł, głó
                    > > wny operator. Wprost skopiowane z systemu amerykańskiego, gdzie są wielki
                    > e blok
                    >
                    > > k - i to nie ma znaczenia, że pracują w małym zespole razem od 15 lat. I
                    > powied
                    > > z mi, jak można taką procedurę potraktować poważnie?
                    >
                    > No nie wiem, może tak samo poważnie, jak to, że do gościa z słuchawkami pielęgn
                    > iarka musi mówić "panie doktorze", mimo że to zwykły Seba?

                    A, czyli tutaj Cię boli big_grin a może ad meritum - co sądzisz o opisanej przeze mnie procedurze?

                    > > > A jakie podstawy ma lekarz do decydowania, co w procedurze jest zbę
                    > dne, a co nie?
                    > >
                    > > Nie wiem, wykształcenie, doświadczenie, zdrowy rozsądek... Literatura może?
                    >
                    > Aha. Czyli nic takiego, czego nie mieliby inni ludzie.

                    Tak - inny człowiek z takim samym wykształceniem, doświadczeniem zawodowym i znający realia pracy na danym stanowisku. Czyli w tym przypadku - inny lekarz? tongue_out I nie mówię o decydowaniu na etapie już wdrożonej procedury, a o współpracy PRZY jej wdrożeniu.

                    > Włącznie z wykształcenie
                    > m, choćby mikrobiolog może lepiej wiedzieć, jak się przenoszą mikroorganizmy, n
                    > iż lekarz.

                    Może - i cały czas o tym mówimy. Żeby procedury były opracowane przez kompetentnych ludzi, w ścisłej współpracy z ludźmi (lekarzami, pielęgniarkami) które mają je wykonywać.

                    A problem polega na tym, że niestety bardzo rzadko tak jest - i potem musisz się wszystkim przedstawiać (mimo, że znacie się 15 lat) albo wypełniasz kartę oceny ryzyka wystąpienia odleżyn w oddziale jednego dnia (bo ta procedura świetnie się na internie sprawdza). Albo wypełniasz rubrykę "badanie ginekologiczne" przyjmując pacjentkę do planowej ablacji na kardiologii (jest procedura dla całego szpitala, pacjentowi płci męskiej też wypełniasz - wpisujesz "nie dotyczy").

                    >
                    > > Ale w sumie masz rację, żeby decydował urzędnik, który dzisiaj tworzy pro
                    > cedury
                    > > dla piekarnii, a jutro dla szpitala. Wsio ryba w końcu.
                    >
                    > Klasyczne pojmowanie norm przez januszy wyklętych: norma to takie coś wymyślone
                    > go przez urzędasa, który o niczym nie ma pojęcia.
                    >

                    Nie, przez kogoś kto rozumie, że jeśli stewardessa ma się koleżankom (które widzi raz do roku przedstawić) to to jest sensowna procedura, a jeżeli ma to robić chirurg instrumentariuszce z którą od 15 lat dzień w dzień stają przy stole, to jakby to powiedzieć - mija się to z celem.
                    • turzyca Re: Medycy umierają 22.04.20, 06:22
                      j>eżeli ma to robić chirurg instrumentariuszce z którą od 15 lat dzień w dzień stają przy stole, to jakby to powiedzieć - mija się to z celem.

                      Ostatnio rozwiązano problem przez podpisywanie się na czepkach.
                      Bo każdy, każdy, każdy zespół chirurgiczny strzelał focha, bo przecież oni się znają i po co oni mają robić to kretyństwo.
                      Po czym okazywało się, że znają się ale niekoniecznie. Bo coś się wydarzyło i zespoły się wymieszały i mimo że od piętnastu lat pracują na jednym oddziale, to jednak się nie znają aż tak dobrze.
                      • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 06:46
                        turzyca napisała:

                        > Ostatnio rozwiązano problem przez podpisywanie się na czepkach.

                        W ratownictwie często "funkcja" jest napisana na plecach bluzy (lekarz/ratownik/pielęgniarka). Można też wprowadzić kodowanie kolorami uniformów (lekarz niebieski, pielęgniarka fioletowa, położna różowa) - tylko to jest właśnie różnica między mądrą i potrzebną procedurą (czyt. zauważamy problem, zastanawiamy się jak rozwiązać, wprowadzamy procedurę która przynajmniej częściowo go rozwiązuje, a przynajmniej minimalizuje ryzyko pomyłki). A nie kopiowanie wszystkiego jak leci i wprowadzanie super procedur przez "urzędników" i przyznanie sobie premii za grube miliony.
                    • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:26
                      a23a23 napisała:

                      > > No nie wiem, może tak samo poważnie, jak to, że do gościa z słuchawkami p
                      > ielęgn
                      > > iarka musi mówić "panie doktorze", mimo że to zwykły Seba?
                      >
                      > A, czyli tutaj Cię boli big_grin a może ad meritum - co sądzisz o opisanej przeze mni
                      > e procedurze?

                      Procedura jak procedura. Jak zresztą zauważyła Turzyca - zespoły się zmieniają. A przy feudalnych relacjach w służbie zdrowia przypominanie doktorom, że pielęgniarki mają osobowość prawną może być bardzo wskazane. Także dla zdrowia i życia operowanego.
                      Natomiast w kwestii, że "tu mnie boli"... Czyżby kolejny głosik dołączał do chórku wyśpiewującego, że jak ktoś nie przyklęka przechodząc przed dyżurką lekarską, to znaczy, że chciał być lekarzem, ale mu nie wyszło?

                      > > Aha. Czyli nic takiego, czego nie mieliby inni ludzie.
                      >
                      > Tak - inny człowiek z takim samym wykształceniem, doświadczeniem zawodowym i zn
                      > ający realia pracy na danym stanowisku. Czyli w tym przypadku - inny lekarz? tongue_out

                      Nie. Nie inny lekarz. A nawet szczególnie nie powinien to być lekarz, bo lekarz najpewniej oświadczy, że niedasie i nie będzie mu tu jakiś mikrobiolog tłumaczył, jak minimalizować zagrożenie zakażeniem, bo on, pan doktor, miał jeden semestr podstaw propedeutyki mycia rąk, więc się zna.

                      > I nie mówię o decydowaniu na etapie już wdrożonej procedury, a o współpracy PR
                      > ZY jej wdrożeniu.

                      Opór pracowników przy wdrażaniu usprawnień to normalna sprawa.

                      > > Włącznie z wykształcenie
                      > > m, choćby mikrobiolog może lepiej wiedzieć, jak się przenoszą mikroorgani
                      > zmy, n
                      > > iż lekarz.
                      >
                      > Może - i cały czas o tym mówimy. Żeby procedury były opracowane przez kompetent
                      > nych ludzi,

                      Do tego miejsca tak,

                      > w ścisłej współpracy z ludźmi (lekarzami, pielęgniarkami) które maj
                      > ą je wykonywać.

                      A od tego miejsca już niekoniecznie. Pracownicy mają się słuchać. Za to mają płacone.

                      > Nie, przez kogoś kto rozumie, że jeśli stewardessa ma się koleżankom (które wid
                      > zi raz do roku przedstawić) to to jest sensowna procedura, a jeżeli ma to robić
                      > chirurg instrumentariuszce z którą od 15 lat dzień w dzień stają przy stole, t
                      > o jakby to powiedzieć - mija się to z celem.

                      W którymś momencie przychodzi inna instrumentariuszka. A chirurg uznaje, że ona powinna wiedzieć, jak on się nazywa, bo to on jest wielkim chirurgiem, a ona jest tylko od "siostro, skalpel".
                      • brenya78 Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:52
                        "Czyżby kolejny głosik dołączał do chórku wyśpiewującego, że jak ktoś nie przyklęka przechodząc przed dyżurką lekarską, to znaczy, że chciał być lekarzem, ale mu nie wyszło?"

                        No cóż. Wg Lwicy jestem garkotlukiem, bo nie jestem lekarzem (jak ona) i odmówiłam wyspowiadania się z tego czym się zajmuje. Jak wiadomo, każdy kto na jej zawołanie nie wytłumaczy się jaki to elitarny i godny uwagi zawód wykonuje, w porównaniu oczywiście z nią, jest zwykłym garkotlukiem.
                        • lwica_24 Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:10
                          Zacytuj mnie, w którym momencie nazwałam cię dosłownie garkotłukiem.
                          • brenya78 Re: Medycy umierają 22.04.20, 22:51
                            lwica_24 napisała:

                            > Zacytuj mnie, w którym momencie nazwałam cię dosłownie garkotłukiem.


                            Tak wiec, wymiana zdan wygladala nastepujaco:


                            brenya78 Re: O osobach skierowanych do pracy w DPS 18.04.20, 17:26

                            "A czymże się zajmujesz jeśli mozna wiedzieć?"

                            Nie można.


                            lwica_24 Re: O osobach skierowanych do pracy w DPS 18.04.20, 17:28

                            Trudno. Zapewne kolejna pani od mieszania w garnkach drewnianą łyżka, która w każdej sprawie ma najwięcej do powiedzenia.


                            agrypina6 Re: O osobach skierowanych do pracy w DPS 18.04.20, 17:32

                            Garkotluk bez wykształcenia.


                            lwica_24 Re: O osobach skierowanych do pracy w DPS 18.04.20, 17:35

                            Na to wygląda. Przypomniał mi się stary jak świat dowcip: jaka jest róznica między panią doktor a panią doktorową? Taka, że pierwsza zdobyła tytuł głową a ta druga...


                            Potem sofia_87 podchwycila.

                            sofia_87 Re: O osobach skierowanych do pracy w DPS 18.04.20, 21:04

                            Wiesz, gdybyś nie była garkotlukiem i miała jakiekolwiek doświadczenie zawodowe



                            Zescie sobie z kolezaneczkami pogadaly… No coz. DOSLOWNIE nie nazwalas mnie TY garkotlukiem, ale po pierwsze zapoczatkowalas setki wpisow, ktore mnie w taki albo inny sposob obrazaly. I nie wiem czy to ze nie uzylas tego slowa doslownie cokolwiek zmienia wobec tego co faktycznie napisalas… Generalnie obraz jaki wylania sie z Twoich wpisow - ech, szkoda mowic, pani doktor. Jesli tak traktujesz pacjentow, a pewnie traktujesz (te teksty o tym jak to pokornieja itp.), a nawet jak nie to ta wyzszosc i poczucie wszechwiedzy, wszechmocy, nie wiem, bardzo zle to wyglada. No i te sweeping assertions: ze wszyscy zapewne sa tylko takimi garkotlukami wobec Twego najjasniejszego oblicza. Wszakze, zona doktora, nie wazne co robi, wazne, ze dupa tytul "doktorowej" zdobyla, prawda? Ot, cale jej osiagniecie - Lwica to wie! No bo gdziez tam innym profesjom do takiej LEKARKI!
                            Tak sobie pomyslalam, ze w UK to z takim podejsciem by cie nawet na te studia medyczne nie przyjeli. Przekonana o swojej wyzszosci, latwo oceniajaca innych, tchorzliwa.
                      • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:13
                        45rtg napisał:

                        > > A, czyli tutaj Cię boli big_grin a może ad meritum - co sądzisz o opisanej prze
                        > ze mni
                        > > e procedurze?
                        >
                        > Procedura jak procedura. Jak zresztą zauważyła Turzyca - zespoły się zmieniają.

                        I po pierwsze - napisała, że jest możliwość wprowadzenia innej procedury, a po drugie - jeśli się zmienia, to się nową osobę do zespołu wprowadza. A poza tym - cały czas piszę o tym, że procedury mają być dostosowane do realiów. I czym innym jest zespół ZRM, który ciągle działa w innym składzie i ustalenie ról jest wskazane, a czym innym przedstawianie się 5x dziennie tym samym osobom.

                        Sensownych procedur nikt nie neguje - przecież nikt nie burzy się np. że zanim zamkniesz pacjenta instrumentariuszka musi Ci na to "pozwolić" - policzyć materiał, a chirurg musi to potwierdzić.

                        Nie jestem przeciwko procedurom - a ZA tym, żeby były sensowne.

                        > A przy feudalnych relacjach w służbie zdrowia przypominanie doktorom, że pielę
                        > gniarki mają osobowość prawną może być bardzo wskazane. Także dla zdrowia i życ
                        > ia operowanego.

                        I temu służy przedstawienie się. Aha.

                        > Natomiast w kwestii, że "tu mnie boli"... Czyżby kolejny głosik dołączał do chó
                        > rku wyśpiewującego, że jak ktoś nie przyklęka przechodząc przed dyżurką lekarsk
                        > ą, to znaczy, że chciał być lekarzem, ale mu nie wyszło?

                        Nie tongue_out ale jeśli główny problem widzisz w tym, że do kogoś jest jakiś tradycyjny zwrot ("doktorze", czy "profesorze" w liceum, czy "magister" w aptece) i masz z tego powodu ból d... , to cóż świadczy to o Tobie tak jak świadczy tongue_out (btw sama mam dużo powyżej dr - i mam się oburzać, że lekarze bez PhD też mogą być doktorami tytułowani? no proszę Cię tongue_out


                        > Nie. Nie inny lekarz. A nawet szczególnie nie powinien to być lekarz, bo lekarz
                        > najpewniej oświadczy, że niedasie i nie będzie mu tu jakiś mikrobiolog tłumacz
                        > ył, jak minimalizować zagrożenie zakażeniem, bo on, pan doktor, miał jeden seme
                        > str podstaw propedeutyki mycia rąk, więc się zna.

                        Uwierzysz mi albo nie, ale akurat lekarze są najbardziej zainteresowani tym, żeby było jak najmniej zakażeń. I jak podasz sensowny sposób jak to zmniejszyć, to cię będą na rękach nosić. Tylko niestety za tworzenie procedur bierze się urzędnik zza biurka (najczęściej), więc efekty są jakie są. Poza tym, pisałam Ci już wyżej o tym jakie idiotyzmy mogą być wprowadzone, bo akredytacja tego wymaga (badanie gin u faceta, karta odleżyn jak nawet łózek nie ma).

                        > > Może - i cały czas o tym mówimy. Żeby procedury były opracowane przez kom
                        > petent
                        > > nych ludzi,
                        >
                        > Do tego miejsca tak,
                        >
                        > > w ścisłej współpracy z ludźmi (lekarzami, pielęgniarkami) które maj
                        > > ą je wykonywać.
                        >
                        > A od tego miejsca już niekoniecznie. Pracownicy mają się słuchać. Za to mają pł
                        > acone.

                        I Ty mi piszesz o feudalnych stosunkach big_grin normalnie jakiś system ci się marzy, w którym urzędy rządzą, a małe pionki posłusznie wszystko wykonują tongue_out

                        I jak widzisz, nie piszę o bojkotowaniu systemu a o tym, żeby współpracować na etapie tworzenia procedur. A Ty - nie, bo nie - bo oni się nie znają (bo nie) i trzeba im pokazać, gdzie ich miejsce.


                        > W którymś momencie przychodzi inna instrumentariuszka. A chirurg uznaje, że ona
                        > powinna wiedzieć, jak on się nazywa, bo to on jest wielkim chirurgiem, a ona j
                        > est tylko od "siostro, skalpel".

                        Chłopcze drogi, przeczytaj chociaż jakieś podstawy zarządzania zespołem. Jak jest ktoś nowy, to się go do zespołu wprowadza. Jak zespół się ciągle zmienia, to też są sposoby na to, żeby to wszystko ogarnąć. Ale nigdy to nie jest kalka jeden do jeden i nigdy nie tak samo wszędzie.

                        A że masz jakieś kompleksy wobec lekarzy (i nie tylko, ale wątek nie o tym), to wybacz - nie mój cyrk, nie moje małpy.
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:32
                          On ma kompleksy wobec każdego kto ma maturę i sensowne życie osobiste.
                        • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:29
                          a23a23 napisała:

                          > 45rtg napisał:
                          > > Procedura jak procedura. Jak zresztą zauważyła Turzyca - zespoły się zmie
                          > niają.
                          >
                          > I po pierwsze - napisała, że jest możliwość wprowadzenia innej procedury, a po
                          > drugie - jeśli się zmienia, to się nową osobę do zespołu wprowadza. A poza tym

                          Wprowadza się, albo i nie. Bo pana profesora wszyscy znają przecież.

                          > Nie tongue_out ale jeśli główny problem widzisz w tym, że do kogoś jest jakiś tradycyjn
                          > y zwrot ("doktorze", czy "profesorze" w liceum, czy "magister" w aptece) i masz
                          > z tego powodu ból d... , to cóż świadczy to o Tobie tak jak świadczy tongue_out (btw s

                          Nie, moja mała. Ból d*py to ja mam z tego powodu, że jak moja żona, rozmawiając z lekarzem, powiedziała coś w rodzaju "pana koleżanka zmieniała opatrunek", to się mało nie zatchnął, że mu ktoś imputuje koleżeństwo z pigułą. A jak nieporadnie próbowałem posadzić na wózek chorą ze złamaną nogą sztywną w kolanie, to jakaś stażystka gapiła się na to jak krowa na malowane wrota i ani pomyślała, żeby d*pę ruszyć i choćby podtrzymać ten odjeżdżający wózek. To są feudalne stosunki, a nie to, że ktoś ma wykonać polecenie służbowe. I to jest to Twoje "lekarzom zależy na braku zakażeń" - g*wno im zależy, a w każdym razie nie ze względu na pacjentów. Jakby im zależało na czymkolwiek ze względu na pacjentów, to by tamta niuńka zadbała też o to, żeby niesprawna pacjentka nie spadła z tego wózka.

                          > ama mam dużo powyżej dr - i mam się oburzać, że lekarze bez PhD też mogą być do
                          > ktorami tytułowani? no proszę Cię tongue_out

                          Nie chodzi, pani ładna, o to, że się ich tak zwyczajowo tytułuje. Chodzi o to, że o ile w normalnej firmie ludzie są ze sobą na "ty", to już to widzę, jak w szpitalu pielęgniarki mówią do lekarza "Piotrek".

                          > > A od tego miejsca już niekoniecznie. Pracownicy mają się słuchać. Za to m
                          > ają pł
                          > > acone.
                          >
                          > I Ty mi piszesz o feudalnych stosunkach big_grin normalnie jakiś system ci się marzy,
                          > w którym urzędy rządzą, a małe pionki posłusznie wszystko wykonują tongue_out

                          Co Ty tu maniacko wp*eprzasz te urzędy? Jakiś uraz? Chciałaś być urzędniczką, ale nie przeszłaś konkursu?

                          • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 14:04
                            45rtg napisał:

                            > Wprowadza się, albo i nie. Bo pana profesora wszyscy znają przecież.

                            I oczywiście wiesz to, bo masz bogate doświadczenia z ochroną zdrowia, bo ktoś Ci wózka nie przytrzymał. Spoko.
                            I chcesz dyskutować o tym, jak powinny wyglądać procedury w szpitalach, bo byłeś tam pacjentem. Jeszcze raz spoko. To ja pójdę je układać liniom lotniczym albo restauracjom - w końcu i w samolocie, i w knajpie byłam. I nie raz mnie niefajnie stewardessa albo kelnerka potraktowała - ale nie przeżywam tego z ekscytacją na forum tongue_out

                            > Nie, moja mała. Ból d*py to ja mam z tego powodu, że jak moja żona, rozmawiając
                            > z lekarzem, powiedziała coś w rodzaju "pana koleżanka zmieniała opatrunek", to
                            > się mało nie zatchnął, że mu ktoś imputuje koleżeństwo z pigułą.
                            > A jak nieporadnie próbowałem posadzić na wózek chorą ze złamaną nogą sztywną w kolanie, to j
                            > akaś stażystka gapiła się na to jak krowa na malowane wrota i ani pomyślała, że
                            > by d*pę ruszyć i choćby podtrzymać ten odjeżdżający wózek.

                            Jak wyżej, ktoś Cię strasznie skrzywdził i teraz wylewasz żale na całe środowisko. Spoko. A przy okazji kompleksiki wychodzą aż nadto. A tak w ogóle, to przypomina to jęczenie starej baby (nazwa adekwatna, nie chodzi o starszą osobę - różnica jak madka versus matka) w autobusie że jej nikt nie ustąpił miejsca a tak teatralnie sapała. Nie wiem, nie wpadłeś na to, żeby ową stażystkę poprosić o to przytrzymanie wózka? Korona by ci z głowy spadła?

                            > To są feudalne stosu
                            > nki, a nie to, że ktoś ma wykonać polecenie służbowe. I to jest to Twoje "lekar
                            > zom zależy na braku zakażeń" -

                            Jasne, tak fajnie się leczy zakażenia opornymi szczepami. Tak fajnie się dekontaminuje oddział. Tak fajnie się jedzie do reperacji o drugiej w nocy, bo pacjent zagorączkował, a w posiewie cuda niewidy.

                            > g*wno im zależy, a w każdym razie nie ze względu
                            > na pacjentów. Jakby im zależało na czymkolwiek ze względu na pacjentów, to by
                            > tamta niuńka zadbała też o to, żeby niesprawna pacjentka nie spadła z tego wózk
                            > a.

                            Znowu - już dzieci się uczy, że mają werbalizować swoje potrzeby. Poprosiłeś o pomoc? I mimo to, dalej stała i się patrzyła?

                            > Nie chodzi, pani ładna, o to, że się ich tak zwyczajowo tytułuje. Chodzi o to,
                            > że o ile w normalnej firmie ludzie są ze sobą na "ty", to już to widzę, jak w s
                            > zpitalu pielęgniarki mówią do lekarza "Piotrek".

                            Że tak powiem, mało widzałes tongue_out

                            > > I Ty mi piszesz o feudalnych stosunkach big_grin normalnie jakiś system ci się
                            > marzy,
                            > > w którym urzędy rządzą, a małe pionki posłusznie wszystko wykonują tongue_out
                            >
                            > Co Ty tu maniacko wp*eprzasz te urzędy? Jakiś uraz? Chciałaś być urzędniczką, a
                            > le nie przeszłaś konkursu?

                            "Urzędnik" w sensie - osoba wprowadzająca procedurę. Czy jest nią pracownik administracji szpitala, osoba przygotowująca sopy do audytu czy minister zdrowia czy pani z sanepidu - wsio ryba. Jeśli robi to "bo tak" to efekt jest jaki jest.

                            A uraz to Ty masz, ale jak już powiedziałam - nie mój cyrk, nie moje małpy.
                            • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 15:56
                              a23a23 napisała:

                              > 45rtg napisał:
                              >
                              > > Wprowadza się, albo i nie. Bo pana profesora wszyscy znają przecież.
                              >
                              > I oczywiście wiesz to, bo masz bogate doświadczenia z ochroną zdrowia, bo ktoś
                              > Ci wózka nie przytrzymał. Spoko.

                              Mam prawie 50 lat doświadczeń z lekarzami i już widywałem takich profesorów. Nie potrzebuję do tego wózka.

                              > > Nie, moja mała. Ból d*py to ja mam z tego powodu, że jak moja żona, rozma
                              > wiając
                              > > z lekarzem, powiedziała coś w rodzaju "pana koleżanka zmieniała opatrune
                              > k", to
                              > > się mało nie zatchnął, że mu ktoś imputuje koleżeństwo z pigułą.
                              > > A jak nieporadnie próbowałem posadzić na wózek chorą ze złamaną nogą szty
                              > wną w kolanie, to j
                              > > akaś stażystka gapiła się na to jak krowa na malowane wrota i ani pomyśla
                              > ła, że
                              > > by d*pę ruszyć i choćby podtrzymać ten odjeżdżający wózek.
                              >
                              > Jak wyżej, ktoś Cię strasznie skrzywdził i teraz wylewasz żale na całe środowis

                              A, czyli z braku możliwości obronienia tej sytuacji idziesz w szyderstwo i starasz się mnie wtórnie zwiktymizować, insynuując mi, że uważam to za "straszne skrzywdzenie". Jakież to piękne i empatyczne.
                              Nawiasem mówiąc, dyskusja z Tobą przypomniała mi, jak okłamały mnie położne, mówiąc, że biorą dziecko do jakiegoś tam zbadania i że ono zaraz wróci "tutaj", gdzie wtedy byłem, a po 10 minutach przyszły z pretensją, czemu siedzę tam, gdzie siedzę, przecież już po porodzie, a gdzie dziecko to nie ich sprawa.

                              > ko. Spoko. A przy okazji kompleksiki wychodzą aż nadto. A tak w ogóle, to przyp

                              O, jeszcze imputujesz mi "kompleksiki". No jasne, gdzieżby tam normalny miał zastrzeżenia do pracy tak słodkich ludzi, jak lekarze. To musi być zakompleksieniec. Nastygmatyzujmy go i poderwijmy jego wiarygodność.

                              > omina to jęczenie starej baby (nazwa adekwatna, nie chodzi o starszą osobę - ró
                              > żnica jak madka versus matka) w autobusie że jej nikt nie ustąpił miejsca a tak
                              > teatralnie sapała. Nie wiem, nie wpadłeś na to, żeby ową stażystkę poprosić o
                              > to przytrzymanie wózka? Korona by ci z głowy spadła?

                              Widzisz, kiedy zaczynałem sadzać pacjentkę na ten wózek, nie przypuszczałem, że będę miał z tym problemy. Kiedy wózek zaczął się toczyć, musiałem się skupić na sytuacji, a nie rozglądać za pomocą. Stażystkę gapiącą się obojętnie na nas zobaczyłem, jak udało mi się pacjentkę posadzić, no i skojarzyłem, że widziałem ją też przedtem. Powinnaś mnie teraz przeprosić za wtórnie wiktymizujące, gołosłowne oskarżenie, ale nie spodziewam się tego po Tobie. Lekarze nie są wychowani przepraszać.

                              > Jasne, tak fajnie się leczy zakażenia opornymi szczepami. Tak fajnie się dekont
                              > aminuje oddział. Tak fajnie się jedzie do reperacji o drugiej w nocy, bo pacjen
                              > t zagorączkował, a w posiewie cuda niewidy.

                              Czyli tak, jak mówiłem - interesuje ich to o tyle, o ile dokłada im roboty. A pacjent niech sobie radzi. Co najwyżej można go jeszcze postraszyć, co też jest typową zagrywką kasty lekarskiej, że to wszystko jego wina, że ma powikłania. Zawsze coś się znajdzie - bo się podrapał w nogę, bo wypił za dużo albo za mało, bo się umył mydłem, albo nie umył... A już najlepiej taki lekarski terroryzm wychodzi na porodówkach, bo tam zawsze można zastraszyć kobietę pytaniem, czy chce zaszkodzić dziecku.

                              > Znowu - już dzieci się uczy, że mają werbalizować swoje potrzeby. Poprosiłeś o
                              > pomoc? I mimo to, dalej stała i się patrzyła?

                              Jak już opisałem - nie miałem możliwości tego zrobić. Natomiast, kiedy zwróciłem jej uwagę po fakcie, rzuciła fochem, że to nie jest jej zadanie. Jej zadaniem było, najwyraźniej, podpieranie ściany.

                              > "Urzędnik" w sensie - osoba wprowadzająca procedurę. Czy jest nią pracownik adm
                              > inistracji szpitala, osoba przygotowująca sopy do audytu czy minister zdrowia c

                              No to współczuję, że nie udało Ci się dostać pracy urzędnika, ale to nie powód, żeby się teraz odgrywać na całym świecie.

                              • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 16:18
                                45rtg napisał:

                                Zaczynam się coraz lepiej bawic tongue_out


                                > Mam prawie 50 lat doświadczeń z lekarzami i już widywałem takich profesorów. Ni
                                > e potrzebuję do tego wózka.

                                A ja widywałam nieuprzejme kelnerki. Co z tego wynika?

                                > > Jak wyżej, ktoś Cię strasznie skrzywdził i teraz wylewasz żale na całe śr
                                > odowis
                                >
                                > A, czyli z braku możliwości obronienia tej sytuacji idziesz w szyderstwo i star
                                > asz się mnie wtórnie zwiktymizować, insynuując mi, że uważam to za "straszne sk
                                > rzywdzenie". Jakież to piękne i empatyczne.

                                Nauczyłeś się nowego słowa. Ładnie, robisz postępy. Jeszcze trochę i nauczysz się prosić o pomoc, a nie sapać pod nosem jak stara baba w autobusie, a potem wylewać żale do wszystkich naokoło.

                                > Nawiasem mówiąc, dyskusja z Tobą przypomniała mi, jak okłamały mnie położne, mó
                                > wiąc, że biorą dziecko do jakiegoś tam zbadania i że ono zaraz wróci "tutaj", g
                                > dzie wtedy byłem, a po 10 minutach przyszły z pretensją, czemu siedzę tam, gdzi
                                > e siedzę, przecież już po porodzie, a gdzie dziecko to nie ich sprawa.

                                Kolejna porażająca historia z życia wzięta. Znowu - buzi nie miałeś?

                                >
                                > > ko. Spoko. A przy okazji kompleksiki wychodzą aż nadto. A tak w ogóle, to
                                > przyp
                                >
                                > O, jeszcze imputujesz mi "kompleksiki". No jasne, gdzieżby tam normalny miał za
                                > strzeżenia do pracy tak słodkich ludzi, jak lekarze. To musi być zakompleksieni
                                > ec. Nastygmatyzujmy go i poderwijmy jego wiarygodność.

                                Nie mój drogi, odpowiadam w taki sposób jak Ty mi.

                                > Widzisz, kiedy zaczynałem sadzać pacjentkę na ten wózek, nie przypuszczałem, że
                                > będę miał z tym problemy. Kiedy wózek zaczął się toczyć, musiałem się skupić n
                                > a sytuacji, a nie rozglądać za pomocą.

                                Nie przewidziałeś, że wózek ma kółka? I że je trzeba zablokować, zanim cokolwiek się z nim będzie robiło?
                                I z taką zdolnością przewidywania chcesz ustalać procedury w szpitalach tongue_out w sumie spoko - teraz jest kiepsko (ale przez to ciekawie), będzie jeszcze ciekawiej tongue_out

                                > Stażystkę gapiącą się obojętnie na nas z
                                > obaczyłem, jak udało mi się pacjentkę posadzić, no i skojarzyłem, że widziałem
                                > ją też przedtem.

                                Jeśli poziom kojarzenia na tym samym levelu co ogarnięcie hamulca w wózku to równie dobrze mogłeś tam salową z oddziału niżej widzieć wcześniej.

                                > Powinnaś mnie teraz przeprosić za wtórnie wiktymizujące, gołos
                                > łowne oskarżenie, ale nie spodziewam się tego po Tobie. Lekarze nie są wychowan
                                > i przepraszać.

                                Eh, wezwanie pomocy takie ciężkie jest... stara baba w autobusie, to ten kejs.

                                > Czyli tak, jak mówiłem - interesuje ich to o tyle, o ile dokłada im roboty. A p
                                > acjent niech sobie radzi.

                                Chłopcze Ty mój, gdyby ich interesowało tylko to, to do reoperacji nikt by nie jechał, antybiogramów nie zlecał i w ogóle nic nie robił.
                                Mam tylko pytanie - skoro tak bardzo wierzysz w to, że lekarze pacjentom "nie pomagają", to po co w ogóle do nich chodzisz? Jest zięba, są naturopaci i homeopaci - oni nie robią nic innego, tylko "uważnie słuchają". może tam powinieneś spróbować?

                                > Co najwyżej można go jeszcze postraszyć, co też jest
                                > typową zagrywką kasty lekarskiej, że to wszystko jego wina, że ma powikłania.

                                A to zależy. Jeśli cukrzyk zamiast trzymać dietę sobie dogadza, to nie ma siły - będzie miał powikłania.
                                Część powikłań po prostu się zdarzy, bo taka jest statystyka.
                                A część to wina błędów lekarskich/pielęgniarskich. Więc - pełen przekrój.

                                >Zawsze coś się znajdzie - bo się podrapał w nogę, bo wypił za dużo albo za mało,
                                > bo się umył mydłem, albo nie umył... A już najlepiej taki lekarski terroryzm w
                                > ychodzi na porodówkach, bo tam zawsze można zastraszyć kobietę pytaniem, czy ch
                                > ce zaszkodzić dziecku.

                                Oj biedaku, musiałeś mieć naprawdę ciężkie przeżycia. Może jakaś terapia PTSD?

                                > > Znowu - już dzieci się uczy, że mają werbalizować swoje potrzeby. Poprosi
                                > łeś o
                                > > pomoc? I mimo to, dalej stała i się patrzyła?
                                >
                                > Jak już opisałem - nie miałem możliwości tego zrobić.

                                Zawsze masz możliwość poprosić o pomoc. Już pisałam, dzieci się tego uczy. Nie wiem, krzyknąć nie potrafiłeś?

                                > Natomiast, kiedy zwróciłe
                                > m jej uwagę po fakcie, rzuciła fochem, że to nie jest jej zadanie. Jej zadaniem
                                > było, najwyraźniej, podpieranie ściany.

                                A Twoim zadaniem nie było zwracanie uwagi po fakcie - a poproszenie o pomoc wcześniej. Z resztą - mało w to wierzę. Ty z tych co żalą się 20 lat potem.


                                > No to współczuję, że nie udało Ci się dostać pracy urzędnika, ale to nie powód,
                                > żeby się teraz odgrywać na całym świecie.

                                Widzisz, to że Ty masz jakieś niespełnione ambicje nie powoduje, że wszyscy tak mają tongue_out to się chyba projekcja nazywa...

                                A wszystko tylko dlatego, że napisałam, że procedury, żeby służyły POPRAWIE sytuacji, a nie tylko ładnie wyglądały na papierze powinny być wypracowywane z ludźmi, które będą je wykonywać. I dotyczy to w sumie każdej branży, nie tylko OZ. W zamian dostałam historię traumatycznych przeżyć z różnych okresów życia.

                                Więc jeszcze raz - czy to że kelner był niemiły upoważnia mnie do plucia na całą branżę? A czy to, że byłam parę razy w knajpie do tego, żeby im procedury pisać?
                                • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 17:13
                                  a23a23 napisała:

                                  > 45rtg napisał:
                                  > > Mam prawie 50 lat doświadczeń z lekarzami i już widywałem takich profesor
                                  > ów. Ni
                                  > > e potrzebuję do tego wózka.
                                  >
                                  > A ja widywałam nieuprzejme kelnerki. Co z tego wynika?

                                  Kelnerek jest wiele, profesorów medycyny mniej. Wynikałoby z tego, że łatwiej trafić na nadętą kelnerkę, niż na nadętego profesora. A jest odwrotnie. Wnioski wyciągnij sama.

                                  > > A, czyli z braku możliwości obronienia tej sytuacji idziesz w szyderstwo
                                  > i star
                                  > > asz się mnie wtórnie zwiktymizować, insynuując mi, że uważam to za "stras
                                  > zne sk
                                  > > rzywdzenie". Jakież to piękne i empatyczne.
                                  >
                                  > Nauczyłeś się nowego słowa. Ładnie, robisz postępy. Jeszcze trochę i nauczysz s
                                  > ię prosić o pomoc, a nie sapać pod nosem jak stara baba w autobusie, a potem wy
                                  > lewać żale do wszystkich naokoło.

                                  Czyli nie przeczytałaś nawet mojego wyjaśnienia. Albo przeczytałaś, ale nie mając odwagi przyznać się do błędu, kłamiesz teraz, że miałem możliwość poproszenia o pomoc i nie skorzystałem z niej.

                                  Ale, skoro tak napierasz na to proszenie - proszę bardzo. Pewnego razu prosiłem pielęgniarkę, żeby przyniosła mi z piętra niżej te absurdalne "ochraniacze" na buty, bez których pan doktor nie chciał mnie wpuścić na porodówkę. A moja żona z kolei nie chciała, żebym ją zostawiał, tym bardziej, że nie było gwarancji, że w polskim szpitalu ktoś mnie w ogóle do niej ponownie wpuści. Pielęgniarka psim wzrokiem spojrzała na sfochanego lekarze i odmówiła. Po prostu odmówiła. I nie, nie miała nic innego w tym momencie do roboty. Tyle daje proszenie pracownika służby zdrowia o drobną pomoc.

                                  > > Nawiasem mówiąc, dyskusja z Tobą przypomniała mi, jak okłamały mnie położ
                                  > ne, mó
                                  > > wiąc, że biorą dziecko do jakiegoś tam zbadania i że ono zaraz wróci "tut
                                  > aj", g
                                  > > dzie wtedy byłem, a po 10 minutach przyszły z pretensją, czemu siedzę tam
                                  > , gdzi
                                  > > e siedzę, przecież już po porodzie, a gdzie dziecko to nie ich sprawa.
                                  >
                                  > Kolejna porażająca historia z życia wzięta. Znowu - buzi nie miałeś?

                                  Konkretnie: co miałbym tą buzią zrobić? Bo na razie Ty ze swojej robisz cholewę. Opisałem sytuację. Gdzie w niej widzisz miejsce, w którym zaniedbałem użycia buzi? Masz odwagę się do tego ustosunkować?

                                  > > Widzisz, kiedy zaczynałem sadzać pacjentkę na ten wózek, nie przypuszczał
                                  > em, że
                                  > > będę miał z tym problemy. Kiedy wózek zaczął się toczyć, musiałem się sk
                                  > upić n
                                  > > a sytuacji, a nie rozglądać za pomocą.
                                  >
                                  > Nie przewidziałeś, że wózek ma kółka? I że je trzeba zablokować, zanim cokolwie
                                  > k się z nim będzie robiło?

                                  Nie, nie przewidziałem tego. Pierwszy raz w życiu sadzałem człowieka na wózek i nie przewidziałem tego.

                                  > I z taką zdolnością przewidywania chcesz ustalać procedury w szpitalach tongue_out w su

                                  Cytat poproszę, kłamczucho, gdzie JA chcę ustalać procedury.

                                  > > Stażystkę gapiącą się obojętnie na nas z
                                  > > obaczyłem, jak udało mi się pacjentkę posadzić, no i skojarzyłem, że widz
                                  > iałem
                                  > > ją też przedtem.
                                  >
                                  > Jeśli poziom kojarzenia na tym samym levelu co ogarnięcie hamulca w wózku to ró
                                  > wnie dobrze mogłeś tam salową z oddziału niżej widzieć wcześniej.

                                  Typowego lekarskiego shamingu ciąg dalszy. Pogrążasz swoje środowisko coraz bardziej. Takie jak Ty zgwałconym kobietom zarzucają noszenie zbyt krótkich spódniczek.

                                  > Eh, wezwanie pomocy takie ciężkie jest... stara baba w autobusie, to ten kejs.

                                  Po raz kolejny kłamiesz, podle sugerując, że zaniedbałem prośby o pomoc.

                                  > > Czyli tak, jak mówiłem - interesuje ich to o tyle, o ile dokłada im robot
                                  > y. A p
                                  > > acjent niech sobie radzi.
                                  >
                                  > Chłopcze Ty mój, gdyby ich interesowało tylko to, to do reoperacji nikt by nie
                                  > jechał, antybiogramów nie zlecał i w ogóle nic nie robił.

                                  Do reoperacji jadą, bo jakby to olali, to mimo wszystko ryzykują wyrok za zaniedbanie. Odmowa przyjazdu i naprawienia błędu to akurat coś, czego już się prawie nie da zwalić na pacjenta.

                                  > Mam tylko pytanie - skoro tak bardzo wierzysz w to, że lekarze pacjentom "nie p
                                  > omagają", to po co w ogóle do nich chodzisz? Jest zięba, są naturopaci i homeop

                                  A jaki mam wybór? Mam iść do jakiegoś Zięby?

                                  > > Co najwyżej można go jeszcze postraszyć, co też jest
                                  > > typową zagrywką kasty lekarskiej, że to wszystko jego wina, że ma powikła
                                  > nia.
                                  >
                                  > A to zależy. Jeśli cukrzyk zamiast trzymać dietę sobie dogadza, to nie ma siły
                                  > - będzie miał powikłania.
                                  > Część powikłań po prostu się zdarzy, bo taka jest statystyka.
                                  > A część to wina błędów lekarskich/pielęgniarskich. Więc - pełen przekrój.

                                  Jakież to symptomatyczne. Jak już się nie dało całkowicie uniknąć wspomnienia o błędach lekarzy, to przynajmniej trzeba je rozmyć składając je razem z pielęgniarskimi.

                                  > > ychodzi na porodówkach, bo tam zawsze można zastraszyć kobietę pytaniem,
                                  > czy ch
                                  > > ce zaszkodzić dziecku.
                                  >
                                  > Oj biedaku, musiałeś mieć naprawdę ciężkie przeżycia. Może jakaś terapia PTSD?

                                  Tak, takie jak Ty szydzą ze zgwałconych kobiet, że "widać nie wygodził im wystarczająco i się mszczą".

                                  > > Jak już opisałem - nie miałem możliwości tego zrobić.
                                  >
                                  > Zawsze masz możliwość poprosić o pomoc. Już pisałam, dzieci się tego uczy. Nie
                                  > wiem, krzyknąć nie potrafiłeś?

                                  Jeżeli tak słuchasz pacjenta, jak ze zrozumieniem przeczytałaś mój opis, to może jednak lepszy ten Zięba... Ponadto jest to cały czas wtórna wiktymizacja. Zwalasz na mnie winę za bierność lekarki.

                                  > A Twoim zadaniem nie było zwracanie uwagi po fakcie - a poproszenie o pomoc wcz
                                  > eśniej. Z resztą - mało w to wierzę. Ty z tych co żalą się 20 lat potem.

                                  Pogrążasz się coraz bardziej. Nie umiesz się wytłumaczyć z niczego, więc po prostu idziesz w zaparte. Wierzyć sobie możesz w co chcesz, fakty to fakty.

                                  > Widzisz, to że Ty masz jakieś niespełnione ambicje nie powoduje, że wszyscy tak
                                  > mają tongue_out to się chyba projekcja nazywa...

                                  Pewnie dlatego co się konowałce zaczyna grunt w dyskusji palić pod nogami, to wyjeżdża z insynuacją, że dyskutant jej zazdrości smile

                                  • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 17:52
                                    45rtg napisał:

                                    Naprawdę - bawię się coraz lepiej big_grin nie wiedziałam, że ematka może tyle radości przynieść...
                                    Jak nie wmawianie mi, że chcę być urzędnikiem, to podobno coś pisałam o spódniczkach i gwałtach...


                                    > Kelnerek jest wiele, profesorów medycyny mniej. Wynikałoby z tego, że łatwiej t
                                    > rafić na nadętą kelnerkę, niż na nadętego profesora. A jest odwrotnie.

                                    Mam odmienne doświadczenia - o wiele prościej (przynajmniej mi) trafić na nadętą kelnerkę.
                                    Ale - czy cokolwiek z tego pozwala wyciągać wnioski o całej branży?

                                    > Wnioski wyciągnij sama.

                                    Wniosek - kiepski jesteś i w statystykę big_grin

                                    > Czyli nie przeczytałaś nawet mojego wyjaśnienia. Albo przeczytałaś, ale nie maj
                                    > ąc odwagi przyznać się do błędu, kłamiesz teraz, że miałem możliwość poproszeni
                                    > a o pomoc i nie skorzystałem z niej.

                                    Oczywiście, że przeczytałam - i podtrzymuję to co napisałam. Może tylko dodam, że robienie z siebie ofiary w narodzie mocne. Brak ochraniaczy na buty i niezrozumienie położnej uchodzą do rangi traumy.

                                    > Ale, skoro tak napierasz na to proszenie - proszę bardzo.

                                    Ok, kolejna mrożąca krew w żyłach historia.

                                    > Pewnego razu prosiłem
                                    > pielęgniarkę, żeby przyniosła mi z piętra niżej te absurdalne "ochraniacze"

                                    A od kiedy to należy do obowiązków pielęgniarki?

                                    > na
                                    > buty, bez których pan doktor nie chciał mnie wpuścić na porodówkę.

                                    I bardzo poprawnie. Podobnie - jak w historii z jeżdżącym wózkiem. Nie przewidziałeś że będziesz ich potrzebował? Nie zadałeś sobie minimalnego trudu, żeby dowiedzieć się, czego będziesz potrzebował, żeby wejść na oddział.

                                    > A moja żona
                                    > z kolei nie chciała, żebym ją zostawiał,

                                    Z pewnością nie przeżyłaby takiej traumy, jak zostawienie jej samej na 5 minut.

                                    > tym bardziej, że nie było gwarancji,
                                    > że w polskim szpitalu ktoś mnie w ogóle do niej ponownie wpuści.

                                    No jasne, wszyscy tam chcieli Cię skrzywdzić.

                                    > Pielęgniarka p
                                    > sim wzrokiem spojrzała na sfochanego lekarze

                                    Nie to zdanie wnosi, ale ok.

                                    > i odmówiła. Po prostu odmówiła. I
                                    > nie, nie miała nic innego w tym momencie do roboty. Tyle daje proszenie pracown
                                    > ika służby zdrowia o drobną pomoc.

                                    Kurczę, w zakresie ich obowiązków! albo w sytuacji nagłej, kiedy trzeba komuś nagle pomóc.
                                    Jakby ta prośba wynikała z czegoś więcej niż nieprzepracowanych lęków, że Cię nie wpuszczą to wybacz, ale pewnie byłoby inaczej. Nie poprosiłeś przy okazji o drożdżówkę z kiosku na dole (bo nie przewidziałeś, że będziesz głodny) albo zatankowanie samochodu (bo na razerwie dojechałeś?)

                                    >
                                    > > > Nawiasem mówiąc, dyskusja z Tobą przypomniała mi, jak okłamały mnie
                                    > położ
                                    > > ne, mó
                                    > > > wiąc, że biorą dziecko do jakiegoś tam zbadania i że ono zaraz wróc
                                    > i "tut
                                    > > aj", g
                                    > > > dzie wtedy byłem, a po 10 minutach przyszły z pretensją, czemu sied
                                    > zę tam
                                    > > , gdzi
                                    > > > e siedzę, przecież już po porodzie, a gdzie dziecko to nie ich spra
                                    > wa.
                                    > >
                                    > > Kolejna porażająca historia z życia wzięta. Znowu - buzi nie miałeś?
                                    >
                                    > Konkretnie: co miałbym tą buzią zrobić? Bo na razie Ty ze swojej robisz cholewę
                                    > . Opisałem sytuację. Gdzie w niej widzisz miejsce, w którym zaniedbałem użycia
                                    > buzi? Masz odwagę się do tego ustosunkować?

                                    Powiedzieć "czekałem tam, gdzie mi pani powiedziała żebym siedział, a teraz chętnie zobaczę się z dzieckiem. Gdzie ono jest? "

                                    >
                                    > > > Widzisz, kiedy zaczynałem sadzać pacjentkę na ten wózek, nie przypu
                                    > szczał
                                    > > em, że
                                    > > > będę miał z tym problemy. Kiedy wózek zaczął się toczyć, musiałem
                                    > się sk
                                    > > upić n
                                    > > > a sytuacji, a nie rozglądać za pomocą.
                                    > >
                                    > > Nie przewidziałeś, że wózek ma kółka? I że je trzeba zablokować, zanim co
                                    > kolwie
                                    > > k się z nim będzie robiło?
                                    >
                                    > Nie, nie przewidziałem tego. Pierwszy raz w życiu sadzałem człowieka na wózek i
                                    > nie przewidziałem tego.

                                    Nie przewidziałeś, że wózek ma kółka które (uwaga!) są ruchome. I że jeżeli się coś ciężkiego "sadza" na coś ruchomego to trzeba to wcześniej zabezpieczyć. Wiesz co, jeśli takie rozumowanie Cię przerasta to może dla własnego bezpieczeństwa jednak nic nie rób.

                                    Ale oczywiście, cały świat naokoło się na Ciebie uwziął i chce Cię skrzywdzić.

                                    >
                                    > > I z taką zdolnością przewidywania chcesz ustalać procedury w szpitalach :
                                    > P w su
                                    >
                                    > Cytat poproszę, kłamczucho, gdzie JA chcę ustalać procedury.

                                    Ok, w porządku - chcesz oceniać procedury - wszystkie są dobre i potrzebne, zwłaszcza te które nie zostały wprowadzone przez głupich lekarzy, a przeciwko nim.

                                    > Po raz kolejny kłamiesz, podle sugerując, że zaniedbałem prośby o pomoc.

                                    Kurcze, naprawdę dzieci się uczy, że mają werbalizować swoje potrzeby. Ale w sposób odpowiedni i do odpowiednich osób. Nie wiem, tak jakbyś kelnerce w knajpie (a już trzymajmy się tego przykładu) kazał iść po fajki do sąsiedniego sklepu. I dziwił się, że odmówiła - w końcu nic innego do roboty nie miała.

                                    > Do reoperacji jadą, bo jakby to olali, to mimo wszystko ryzykują wyrok za zanie
                                    > dbanie. Odmowa przyjazdu i naprawienia błędu to akurat coś, czego już się prawi
                                    > e nie da zwalić na pacjenta.

                                    No jak to nie - mógł sobie grzebać w ranie brudnym paluchem. A jednak się jedzie tongue_out

                                    > A jaki mam wybór? Mam iść do jakiegoś Zięby?

                                    Wiesz, uważanie że coś nie działa i robienie tego dalej nie świadczy o Tobie dobrze. Więc - lekarze "nie działają". Więc po co to kontynuujesz? Może Zięba lepszy?

                                    > > A część to wina błędów lekarskich/pielęgniarskich. Więc - pełen przekrój.
                                    >
                                    > Jakież to symptomatyczne. Jak już się nie dało całkowicie uniknąć wspomnienia o
                                    > błędach lekarzy, to przynajmniej trzeba je rozmyć składając je razem z pielęgn
                                    > iarskimi.

                                    Ten symbol (/) znaczy ALBO - tak dla Twojej informacji (może przyswoisz kolejną nową rzecz).
                                    I tak - upraszczając - bład może polegać ALBO na zapisaniu złego leku ALBO na podaniu złego leku.
                                    Czego tutaj nie rozumiesz? Nie napisałabym o pielęgniarskich, to być mi to wytknął i napisał kolejną mrożącą krew w żyłach historię o złej pielęgniarce.

                                    > > Oj biedaku, musiałeś mieć naprawdę ciężkie przeżycia. Może jakaś terapia
                                    > PTSD?
                                    >
                                    > Tak

                                    Ale ja to z troski - może jest dla Ciebie jeszcze szansa smile

                                    > takie jak Ty szydzą ze zgwałconych kobiet, że "widać nie wygodził im wysta
                                    > rczająco i się mszczą".

                                    like it! gdzie kontekst, gdzie związek...

                                    > Jeżeli tak słuchasz pacjenta, jak ze zrozumieniem przeczytałaś mój opis, to moż
                                    > e jednak lepszy ten Zięba... Ponadto jest to cały czas wtórna wiktymizacja. Zwa
                                    > lasz na mnie winę za bierność lekarki.

                                    Nie - pokazuję absurd sytuacji.

                                    > > Widzisz, to że Ty masz jakieś niespełnione ambicje nie powoduje, że wszys
                                    > cy tak
                                    > > mają tongue_out to się chyba projekcja nazywa...
                                    >
                                    > Pewnie dlatego co się konowałce zaczyna grunt w dyskusji palić pod nogami, to w
                                    > yjeżdża z insynuacją, że dyskutant jej zazdrości smile

                                    GDZIE napisałam, że mi zazdrościsz? Poprosiłam tylko, żebyś nie przenosił na mnie swoich intencji.


                                    Podsumowując, swoją wielką niechęć do lekarzy opierasz ma tym, że jakieś drobne (bo wybacz, ale to co opisujesz to pierdoły są) sytuacje wywołały u Ciebie taką traumę, że je rozpamiętujesz przez 20 lat. I do tego dokładasz, że ktoś Cię tak potraktował, bo pewnie "ma się za lepszego".

                                    Stewardessa była dla mnie niemiła, nie chciała mi pomóc - a ja pierwsz raz wkładalam moją walizkę do tego luku u góry. I nie przewidziałam jaka to jest ciężka! I ona na mnie zaczęła spadać, bo miałam mokre ręce. No kto mógł przewidzieć że mokra ręka i plastik, to będzi
                                    • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 18:11
                                      a23a23 napisała:

                                      Ucięło mi tongue_out nawet forum nie wyrabia tego poziomu absurdu tongue_out


                                      ***
                                      > Pewnie dlatego co się konowałce zaczyna grunt w dyskusji palić pod nogami, to w
                                      > yjeżdża z insynuacją, że dyskutant jej zazdrości smile

                                      GDZIE napisałam, że mi zazdrościsz? Poprosiłam tylko, żebyś nie przenosił na mnie swoich intencji.


                                      Podsumowując, swoją wielką niechęć do lekarzy opierasz ma tym, że jakieś drobne (bo wybacz, ale to co opisujesz to pierdoły są) sytuacje wywołały u Ciebie taką traumę, że je rozpamiętujesz przez 20 lat. I do tego dokładasz, że ktoś Cię tak potraktował, bo pewnie "ma się za lepszego".

                                      Stewardessa była dla mnie niemiła, nie chciała mi pomóc - a ja pierwsz raz wkładalam moją walizkę do tego luku u góry. I nie przewidziałam jaka to jest ciężka! I ona na mnie zaczęła spadać, bo miałam mokre ręce. No kto mógł przewidzieć że mokra ręka i plastik, to będzie ślisko... I mogła mnie zabić! I jak opanowałam sytuację, to po fakcie zauważyłam stewardessą stojącą obok. I pytam czemu mi nie pomogła - przecież widziała, a to mogło mnie zabić! A ona, że nie jest tutaj od noszenia cudzych bagaży i że jakby tak podnosiła każdemu to zaraz by jej kręgosłup wysiadł. Widzisz jaka nadęta baba? Ma się za kogoś lepszego niż ja! I dlatego uważam, że wszystkie stewardessy (ba! wszyscy pracownicy przemysłu lotniczego) to nadęte bufony, które mają się za lepszych od innych.
                                      Jakaś analogia Ci się nasuwa czy to za trudne? big_grin

                                      Ale może jednak wrócimy do procedur? tongue_out
                                    • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:20
                                      a23a23 napisała:

                                      > 45rtg napisał:
                                      > Jak nie wmawianie mi, że chcę być urzędnikiem, to podobno coś pisałam o spódnic
                                      > zkach i gwałtach...

                                      Kłamiesz. Bo nie wierzę, że nie rozumiesz frazy "takie, jak ty".

                                      > > Czyli nie przeczytałaś nawet mojego wyjaśnienia. Albo przeczytałaś, ale n
                                      > ie maj
                                      > > ąc odwagi przyznać się do błędu, kłamiesz teraz, że miałem możliwość popr
                                      > oszeni
                                      > > a o pomoc i nie skorzystałem z niej.
                                      >
                                      > Oczywiście, że przeczytałam - i podtrzymuję to co napisałam. Może tylko dodam,
                                      > że robienie z siebie ofiary w narodzie mocne.

                                      > Brak ochraniaczy na buty i niezro
                                      > zumienie położnej uchodzą do rangi traumy.

                                      Nie masz nawet odwagi odnieść się do istoty sprawy: lekarz posunął się do szantażu psychicznego wobec rodzącej, aby wymóc na osobie jej towarzyszącej wykonanie nieistotnej czynności, równocześnie zastraszając pracownicę o niższym statusie, aby nie udzieliła prostej pomocy.

                                      > I bardzo poprawnie. Podobnie - jak w historii z jeżdżącym wózkiem. Nie przewidz
                                      > iałeś że będziesz ich potrzebował? Nie zadałeś sobie minimalnego trudu, żeby do
                                      > wiedzieć się, czego będziesz potrzebował, żeby wejść na oddział.

                                      Wtórnej wiktymizacji ciąg dalszy.

                                      > > A moja żona
                                      > > z kolei nie chciała, żebym ją zostawiał,
                                      >
                                      > Z pewnością nie przeżyłaby takiej traumy, jak zostawienie jej samej na 5 minut.

                                      A cała idea "rodzić po ludzku" to tylko lewacki wymysł, żeby utrudnić lekarzom pracę.

                                      > > tym bardziej, że nie było gwarancji,
                                      > > że w polskim szpitalu ktoś mnie w ogóle do niej ponownie wpuści.
                                      >
                                      > No jasne, wszyscy tam chcieli Cię skrzywdzić.

                                      Biorąc pod uwagę, że wpisali nieprawdę w dokumentację medyczną, żeby w razie zażalenia móc dezawuować moje słowa - tak.

                                      > > Konkretnie: co miałbym tą buzią zrobić? Bo na razie Ty ze swojej robisz c
                                      > holewę
                                      > > . Opisałem sytuację. Gdzie w niej widzisz miejsce, w którym zaniedbałem u
                                      > życia
                                      > > buzi? Masz odwagę się do tego ustosunkować?
                                      >
                                      > Powiedzieć "czekałem tam, gdzie mi pani powiedziała żebym siedział, a teraz chę
                                      > tnie zobaczę się z dzieckiem. Gdzie ono jest? "

                                      To dopiero po oszukaniu mnie przez położne. Ja się pytam, jak powinienem był "otworzyć buzię", żeby mnie nie oszukały? Nie umiesz odpowiedzieć i posuwasz się po raz kolejny do wtórnej wiktymizacji? Jakież to typowe dla lekarzy. Zaprawdę, zaprawdę, kolega, który jest teraz anestezjologiem dobrze mówił. Na tych studiach wypływają półinteligenci z dobrą pamięcią.


                                      > > A jaki mam wybór? Mam iść do jakiegoś Zięby?
                                      >
                                      > Wiesz, uważanie że coś nie działa i robienie tego dalej nie świadczy o Tobie do
                                      > brze. Więc - lekarze "nie działają". Więc po co to kontynuujesz? Może Zięba lep
                                      > szy?

                                      Po raz kolejny łżesz jak pies przypisując mi twierdzenie, że "lekarze nie działają".

                                      > > Jakież to symptomatyczne. Jak już się nie dało całkowicie uniknąć wspomni
                                      > enia o
                                      > > błędach lekarzy, to przynajmniej trzeba je rozmyć składając je razem z p
                                      > ielęgn
                                      > > iarskimi.
                                      >
                                      > Ten symbol (/) znaczy ALBO - tak dla Twojej informacji (może przyswoisz kolejną

                                      Tak jest. Albo jedno, albo drugie. Dwie możliwości. A Ty upakowałaś to razem, żeby jak najbardziej ukryć część, za którą odpowiedzialna jest służba zdrowia.

                                      Widzę, że zaczynasz coraz bardziej tracić grunt pod nogami i próbujesz zagadać temat, bo aż Ci się na drugi post rozlewa. Ponieważ więc już wieczór, to pewnie Ci odpuszczę, bo przecież jak napiszę o kolejnych przypadkach, kiedy ludzie z wykształceniem medycznym zachowali się jak bydło, to znowu zaczniesz nerwowo chichotać, że hihihi, jaki śmieszny, PTSD dostał, hihihi, nie otworzył buzi, hihihi, ale się przejmuje, ojtamojtam, przecież zawsze tak było, pffft, sam jest sobie winny, hihihi, a w ogóle to lekarzowi jest bardziej przykro.
                                      Wkopałaś środowisko lekarskie jeszcze bardziej, niż lwica.
                                      • a23a23 Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:43
                                        45rtg napisał:


                                        > Nie masz nawet odwagi odnieść się do istoty sprawy: lekarz posunął się do sz
                                        > antażu psychicznego wobec rodzącej,

                                        z której części Twojej wypowiedzi to wynika?

                                        > aby wymóc na osobie jej towarzyszącej wykon
                                        > anie nieistotnej czynności

                                        odpowiednie zabezpieczenie to nie są "nieistotne czynności" - i Ty chciałeś mnie pouczać o zakażeniach w szpitalach? tongue_out

                                        > równocześnie zastraszając pracownicę o niższym stat
                                        > usie, aby nie udzieliła prostej pomocy
                                        .


                                        Jasne. Położna się przestraszyła. Nie dopuszczasz do siebie że 1. to nie jej zakres obowiązków 2. nie miała na to ochoty 3. bez wyraźnego powodu nie wolno jej opuszczać oddziału

                                        I podkreślam, że to Ty piszesz o niższym statusie społecznym pielęgniarki.

                                        > > Z pewnością nie przeżyłaby takiej traumy, jak zostawienie jej samej na 5
                                        > minut.
                                        >
                                        > A cała idea "rodzić po ludzku" to tylko lewacki wymysł, żeby utrudnić lekarzom
                                        > pracę.

                                        Nie mój drogi, wypracowanie standardów opieki okołoporodowej to rzecz jak najbardziej chwalebna.
                                        Ale może bez przesady, co? I w jedną i w drugą stronę. Do ubikacji też nie wychodziłeś?



                                        > Biorąc pod uwagę, że wpisali nieprawdę w dokumentację medyczną, żeby w razie za
                                        > żalenia móc dezawuować moje słowa - tak.

                                        Mamy i kolejny wątek - fałszowanie dokumentacji medycznej. Fajnie.
                                        Masz podejrzenie popełnienia przestępstwa (fałszowanie dokumentacji medycznej takim jest) - dlaczego tego nie zgłosiłeś?


                                        > To dopiero po oszukaniu mnie przez położne. Ja się pytam, jak powinienem był "o
                                        > tworzyć buzię", żeby mnie nie oszukały?

                                        A może dopuścisz do siebie, że nie Cię oszukały, a jednak się pomyliły? Albo pomyliły Cię z kimś innym?
                                        Albo po prostu ich nie zrozumiałeś?

                                        Z resztą, co chciałbyś osiągnąć? Chciałeś być ze swoim dzieckiem - więc nie naturalne jest zapytać gdzie jest?

                                        > Nie umiesz odpowiedzieć i posuwasz się
                                        > po raz kolejny do wtórnej wiktymizacji?

                                        Wybacz, ale teraz nie rozumiem o co ci chodzi. Chcesz płakać, że Cię "oszukali"? Podstępem zabrali dziecko?
                                        Mam pogłaskać po główce i pożałować? No w porządku - proszę. Głaskam.

                                        > Jakież to typowe dla lekarzy. Zaprawdę,
                                        > zaprawdę, kolega, który jest teraz anestezjologiem dobrze mówił. Na tych studi
                                        > ach wypływają półinteligenci z dobrą pamięcią.

                                        Nie wstyd Ci kolegować się z lekarzem? Przecież z pewnością ma się za kogoś lepszego.

                                        > Po raz kolejny łżesz jak pies przypisując mi twierdzenie, że "lekarze nie dział
                                        > ają".

                                        A czego niby dotyczą Twoje płaczliwe opisy? "Niedziałających" lekarzy, a szerzej - "niedziałającej" służby zdrowia.
                                        Więc czemu ciągle z niej korzystasz?

                                        > > Ten symbol (/) znaczy ALBO - tak dla Twojej informacji (może przyswoisz k
                                        > olejną
                                        >
                                        > Tak jest. Albo jedno, albo drugie. Dwie możliwości. A Ty upakowałaś to razem, ż
                                        > eby jak najbardziej ukryć część, za którą odpowiedzialna jest służba zdrowia.

                                        Nie - podzieliłam na trzy sytuacje, które się rozpatruje w kontekście powikłań.
                                        Wina (albo zaniedbanie) pacjenta, niczyja wina, wina personelu. Co ci się nie podoba?

                                        > Widzę, że zaczynasz coraz bardziej tracić grunt pod nogami i próbujesz zagadać
                                        > temat, bo aż Ci się na drugi post rozlewa.

                                        Nie mój drogi, po prostu szeroko Ciebie cytuję. I w przeciwieństwie do Ciebie, odpowiadam na wszystko, a nie tylko na to, co mi wygodnie tongue_out ale to taki szczególik, może nie powinnam się czepiać, że dosyć wybiórczo odpowiadasz... bo jeszcze wyjdzie, że kolejną traumę przez to masz...

                                        > Ponieważ więc już wieczór, to pewnie
                                        > Ci odpuszczę, bo przecież jak napiszę o kolejnych przypadkach, kiedy ludzie z
                                        > wykształceniem medycznym zachowali się jak bydło, to znowu zaczniesz nerwowo ch
                                        > ichotać, że hihihi, jaki śmieszny, PTSD dostał, hihihi, nie otworzył buzi, hihi
                                        > hi, ale się przejmuje, ojtamojtam, przecież zawsze tak było, pffft, sam jest so
                                        > bie winny, hihihi, a w ogóle to lekarzowi jest bardziej przykro.
                                        > Wkopałaś środowisko lekarskie jeszcze bardziej, niż lwica.

                                        Kochanie Ty moje, nie odpuszczaj! Walcz dzielnie! Ja sobie poradzę.
                                        Żadna z przytoczonych przez Ciebie sytuacji nie ilustruje sytuacji, w której " ludzie z
                                        > wykształceniem medycznym zachowali się jak bydło". Drobne elementy urastają u Ciebie do rangi prawdziwych problemów, które rozpamiętujesz latami.

                                        A teraz odnieś się proszę do mojej opowiastki o stewardessie i mojej walizce (tylko troszeczkę koloryzowanej) oraz kelnerce i fajkach.
                  • pulcino3 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:54
                    Dokładnie ,
                    i wszystko jest dobrze dopóki nic się nie stanie, według narodowej normy "jakoś się zmieści". Niektórzy nie rozumieją, że przestrzeganie procedur jest stworzone przede wszystkim dla chronienia ich własnego tyłka.
      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:08
        Miała 56 lat, więc nie była zgrzybiała staruszką. Dzisiejsza 60 tatka to nie jej rówieśnica sprzed pół wieku.
        Tak, medycy nie są nieśmiertelni - umierają tak jak wszyscy, ale w tym przypadku zmarli, bo zarazili sie od pacjentów. Zmarli na skutek braku zabezpieczenia osobistego przy wykonywaniu pracy.
        • lispokis1 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:21
          w mediach jest że 59 lat, plus cukrzyca.
          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:24
            Niech będzie 59. Jesli istotnie miała cukrzycę to nie powinna podchodzić do chorego. I tak sobie myslę co będzie jeśli wszyscy pracownicy ochrony zdrowia , którzy mają nadciśnienie, cukrzycę itd odejdą od łóżek. Ciekawe kto zostanie. Powtarzam - 60 latek nie jest zgrzybiałem starcem.
            P.S. Czy wiesz jaka jest średnia wieku pielęgniarki w Polsce?
            • minniemouse Re: Medycy umierają 22.04.20, 02:02
              ale o co ci chodzi? chorzy z korona maja nie przychodzić do lekarzy, do zadnej sluzby zdrowia bo moga ich zarazic? nie rozumiem po co to piszesz. zeby nam bylo przykro, zebysmy dziekowali za poswiecenie czy co?
              to tak jakby napisac "znowu zginelo XYZ zolnierzy na wojnie". no coz, oczywscie ze tragedia ale byl to wybor tych ludzi zeby zostac zolnierzami. wiedzieli na co sie pisza.
              Chwala tym co sie swoja praca (ofiarnie) poswiecaja dla innych.
              A ze jest pelno idiotow do ktorych nie dociera ze trzeba stosowac srodki ostroznosci? no jest. tak bylo jest i bedzie.

              Minnie
        • bi_scotti Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:22
          lwica_24 napisała:

          > w tym przypadku zmarli, bo zarazili sie od pacjentów. Zmarli na skutek braku zabezpieczenia o
          > sobistego przy wykonywaniu pracy.

          Z calym szacunkiem dla zmarlych, tego nie wiesz ani gdzie, ani od kogo sie zarazili. Rownie dobrze mogli od sasiada, z ktorym jechali winda albo od wspolpasazera w autobusie. That's the problem gdy jest za malo testow - nie wiadomo gdzie sa ogniska zakazen, kto kogo gdzie, w jakich okolicznosciach ...
          To, ze czesc personelu sie zarazi jest w sumie oczywiste i zapewne nie do unikniecia. Chyba wszyscy sa tego swiadomi. Dlatego zreszta tak wazne jest wsparcie spoleczne zarowno w srodkach/finances, jak i "morale". Hats off.
          • lispokis1 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:27
            Dodatkowo ta pani miała 3 razy robiony test, i dopiero pozytywny wyszedł jak już była w poważniejszym stanie. A zarazić się mogła jadąc autobusem do pracy, zas wirus w środowisku gdzie jest tez mnóstwo innych wirusów jest bardziej groźny.
      • mrs.solis Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:09
        Gdzies widzialam statystyki i zarazonych kobiet jest wiecej, ale smiertelnosc wieksza jest wsrod mezczyzn.
    • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:08
      Zdaje się, że przed koronawirusem też umierali np. na 48-godzinnych dyżurach w szpitalach. Życzysz linki?
      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:10
        Niekoniecznie. Dyżury 48 godzinne były brane nie dlatego, że ktos lubił tylko musiał- ze względów ekonomicznych.
        • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:12
          Ze względów ekonomicznych czyich? Danego lekarza?
          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:15
            Tak. Pensje są niewielkie. Tzw bogactwo lekarzy, czyli zarobki powyżej średniej są spowodowane pracą na kilku etatach. Dyżurami. Oczywiście widzi sie tylko jedna strone medalu- pieniądze.
            Powód jest jeszcze jeden - obsadzenie dyżurów jest ogromnie trudne - brak ludzi.
            POZety rezydentami stoja.
            • lispokis1 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:18
              a teraz dodatkowo wygląda to tak

              fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-prywatne-placowki-odsylaja-pacjentow-rz-coraz-wiecej-przypad,nId,4452219
              • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:26
                Przede wszystkim prywatne sieci medyczne odmawiają przyjeżdżania do pacjentów tj. ich pogotowie nie funkcjonuje.
                • dr.amy.farrah.fowler Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:08
                  Zasadniczo to nigdy nie funkcjonowało. Kolega zasłabł, żona w naiwności zadzwoniła do prowajdera prywatnej opieki medycznej, tego na "M". Odpowiedzieli, że karetkę to mają jedną, teraz jest gdzieś pod miastem, prędko nie dojedzie, więc niech zadzwoni na normalne 112.
                  • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:17
                    Do tej pory nie miałam problemu, a wzywałam kilka razy do ojca (przyjeżdżali z M i z L). Teraz potrzebne było na cito, bo alternatywą była wycieczka na SOR (świadczenie, którego nie wykona przychodnia ani Nocna i Wyjazdowa Pomoc Lekarska) i sorry, ale nie, nie jeżdżą. Załatwiliśmy tradycyjnie, po znajomości.
            • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:20
              Ok. To jak to jest że mamy w społeczeństwie normalnie funkcjonujących i nieumierających z głodu przedstawicieli każdego innego zawodu, z których ogromna większość pracuje na jednym etacie i żyje, a lekarze za jedną pensję przeżyć nie mogą?
              To mnie zawsze fascynuje w dyskusjach typu: "MUSZĄ pracować na 3 etaty bo mało zarabiają". Znam setki ludzi, którzy mało zarabiają i żyją. Jeżeli chcą to oczywiście dorabiają, jeżeli nie, to nie, ale z głodu nie mrą.
              • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:23
                35wcieniu napisał(a):

                > Ok. To jak to jest że mamy w społeczeństwie normalnie funkcjonujących i nieumie
                > rających z głodu przedstawicieli każdego innego zawodu, z których ogromna więks
                > zość pracuje na jednym etacie i żyje, a lekarze za jedną pensję przeżyć nie mog
                > ą?

                Ale lekarzom się NALEŻY.
                • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:26
                  Co się nalezy? Chyba środki ochrony osobistej. Czyżbyś chciała byc lekarzem a nie wyszło? Na to wygląda.
                  • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:30
                    lwica_24 napisała:

                    > Co się nalezy? Chyba środki ochrony osobistej. Czyżbyś chciała byc lekarzem a n
                    > ie wyszło? Na to wygląda.

                    He, he smile Zabrakło argumentów, to zaczynasz sobie stawiać chochoła smile
                    A owszem, środki ochrony się należą. Pracodawca nie zapewnił? Nie przystępujesz do pracy. Podobno lekarzy brakuje.
                    • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:51
                      Wiesz w ciągu tylko kilku ostatnich dni , gdybym ściśle przestrzegała procedur i nie podeszła bez pełnego zabezpieczenia osobistego do pacjenta to co najmniej dwóch ( a może trzech) by umarło. Po prostu. I chichrać się możesz bo nie dotyczy to twoich bliskich.
                      Los bywa złośliwy. Możesz trafic na kogos kto w potrzebie, w srtanie zagrożenia życie twojego bliskiego na pierwszym miejscu postawi swoje bezpieczeństwo i.... zamiast iśc z mama na spacer pójdziesz na jej pogrzeb,. Brutalne to, ale prawdziwe.
                      • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:04
                        lwica_24 napisała:

                        > Wiesz w ciągu tylko kilku ostatnich dni , gdybym ściśle przestrzegała procedur
                        > i nie podeszła bez pełnego zabezpieczenia osobistego do pacjenta to co najmnie
                        > j dwóch ( a może trzech) by umarło. Po prostu. I chichrać się możesz bo nie dot
                        > yczy to twoich bliskich.

                        Uooo, proszę państwa, mamy tu bohatera.
                        Ale zaraz, zaraz. A ci lekarze to nie są podobno zarobieniu po pachy ratowaniem? To skąd ona ma tyle czasu na flejmowanie?
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:13
                          Może po prostu ma teraz wolne, chyba nie ma obowiązku pracy 24/7
                          Incel piszący, że ktoś ma za dużo czasu, bezcenne 😁
                        • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:03
                          Śpieszę wyjaśnić. Pracuję codziennie od 8.00 do 13.30. W szpitalu. Skrócony czas pracy ( nie do 14.30) wynika z tego, że godzine mamy na tzw pracę zdalną, którą możemy wykonywać w domu. Raz w miesiącu mam dyżur od owej 13.30 do rana do następnego dnia i raz w miesiącu 24 godzinny soboa lub niedziela.
                          Więcej nie, bo się w ciągu 30 lat nadyżurowałam.
                          Czy wystarczająco dokładnie się wyspowiadałam?
                          P.S. Najbliśzy dyżur mam w sobotę.
                          • sasanka4321 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:26
                            Ja bym chciala poprosic, zebys wyjechala na ten piekny Zachod. Doloze sie do biletu.
                            • pulcino3 Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:01
                              Ja też! #zrzutkadla lwica_24
                              • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:06
                                Chyba na kurs "Jak traktować pacjenta".
                                • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:07
                                  Pardon, myślałam, że to zrzutka na wyższą pensję dla Lwicy.
                                  • sasanka4321 Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:16
                                    taki-sobie-nick napisała:

                                    > Pardon, myślałam, że to zrzutka na wyższą pensję dla Lwicy.

                                    Ja sie nie dorzuce na pensje dla lwicy, ale chetnie dorzuce na bilet, jesli zdecyduje sie jednak wyemigrowac, do jakiegos bogatego kraju, ktory placi wszystkim duzo, lekarzom tez. Obiecuje dorzucic 1000 zl.
                                    • snakelilith Re: Medycy umierają 22.04.20, 02:38
                                      Ja jej mogą podeśleć parę ofert pracy w niemieckim szpitalu.
                                      • snajper55 A tak wygląda praca w polskim szpitalu 22.04.20, 04:25
                                        oko.press/nasi-chorzy-dusili-sie-jakby-ich-ktos-powiesil/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR16u9cuh-dAotGTsENekvtyMvxOuxIAJNS1g9F8P9Jf4wNX-oKhmjMI15Y#Echobox=1587395300

                                        S.
                                    • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:03
                                      Bilet zwykle w takiej sytuacji przyszły pracodawca lub agencja posredniczaca.
                                      😁
                  • afro.ninja Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:33
                    Co ty ciągle wyjeżdzasz każdemu z tym chceniem?! Tylko ktoś napisze cokolwiek krytycznego na temat lekarzy, ty od razu z tą medycyną?!
                    • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 22.04.20, 22:27
                      Sądzę, że jest to jakiś mechanizm psychologiczny, jakkolwiek się zwie.

                      "Ten, kto mnie krytykuje, też chciałby być mną, a nie mógł, to na pewno z zazdrości!"
                  • minniemouse Re: Medycy umierają 22.04.20, 02:08
                    lwica_24 napisała:
                    Czyżbyś chciała byc lekarzem a nie wyszło? Na to wygląda.


                    zdecyduj sie - a niby dlaczego "ma chciec" i "wyglada"? przeciez caly czas narzekasz jaka to govniana, beznadziejnie oplacana i niebiezpieczna praca?
                    no, kto by byl taki glupi zeby za bezdarmo sie narazac na taka niewdzieczna harowke 🙄

                    Minnie
                    • snakelilith Re: Medycy umierają 22.04.20, 02:35
                      minniemouse napisała:

                      > lwica_24 napisała:
                      > Czyżbyś chciała byc lekarzem a nie wyszło? Na to wygląda.
                      >

                      >
                      > zdecyduj sie - a niby dlaczego "ma chciec" i "wyglada"? przeciez caly czas nar
                      > zekasz jaka to govniana, beznadziejnie oplacana i niebiezpieczna praca?
                      > no, kto by byl taki glupi zeby za bezdarmo sie narazac na taka niewdzieczna ha
                      > rowke 🙄



                      Ach, to tylko taka jej ostatnia desperacja powtarzana przez nią w każdym wątku, w którym nie docenia się prestiżu jej zawodu. Tak, wszystkie chciałyśmy być lekarzami, bo to cud, miód i orzeszki oraz kasa do wypęku, której naturalnie zazdrościmy. A że jesteśmy na to za tępe, to tylko lwicy się udało, dlatego ma dziś tak cudowne zawodowe życie i zero problemów. Oh, wait.... big_grin
                      • minniemouse Re: Medycy umierają 23.04.20, 04:41
                        Snakelilith napisała:
                        A że jesteśmy na to za tępe, to tylko lwicy się udało, dlatego ma dziś tak cudowne zawodowe życie i zero problemów. Oh, wait....

                        dokładnie,
                        czytając ten watek, po raz pierwszy od kiedy powstały fora dyskusyjne, zastanawiam się czy jojczenie w taki sposób aby czytający czul wzrastającą zawiść jest w ogóle możliwe: "(chlip)praca do doopy, słabo opłacana, ale (a kij ci w oko) hoho wiem jak mi cholernie zazdrościcie " ??...
                        Hmmmm, kto wie, kto wie, może akurat Lwica pierwsza posiadła te wyjątkową sztukę ??? 😉

                        Minnie
                • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:27
                  Dokładnie tak, lekarzom się należy
              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:26
                To może zacznij się leczyć u tych innych ludzi, którzy "mało zarabiają i zyja"
                • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:30
                  A coś w temacie?
                  Jakim cudem wszyscy oprócz lekarzy potrafią żyć z jednego etatu?
                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:34
                    Jakim cudem na całym świecie lekarze zarabiają przyzwoicie, odpowiednio do wykształcenia i odpowiedzialności, a w Polsce rezydent zarabia mniej niż pani z Lidla?
                    • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:37
                      Czyli nie znasz odpowiedzi na moje pytanie?
                      Ja na Twoje nie znam, nie wiem ile lekarze zarabiają na całym świecie.
                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:39
                        A jakie to było pytanie?
                        • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:41
                          "Jakim cudem wszyscy oprócz lekarzy potrafią żyć z jednego etatu?"
                          • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:05
                            Lekarze też pewnie potrafią, wiesz można żyć i za 2000 i za 20000 i za 200000 miesięcznie. Jeśli ktoś nie ma umiejętności to musi się ograniczać, jeśli ktoś ma trudny, odpowiedzislny zawód, to jednak ma też ambicje żyć na przyzwoitym poziomie.
                            Mamy znajomego anestezjologa, w PL pracował kilkanaście godzin na dobę, wyjechał do Szwecji, wszystko mu załatwiono, tam pracuje 6 za większe pieniądze. Dlatego dziwią mnie lekarze, którzy tak się narażają zamiast wyjechać.
                            Btw ja w wieku 28 lat w korpo zarabialam więcej niż mój tata, wieloletni ordynator. Uważasz, że to jest w porządku?
                      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:54
                        Absolwentka wydziału lekarskiego w Niemczech zarabia mniej więcej tyle co ja mam na ręke po 30 latach pracy. Ja- doktorat, dwie specjalizacje, doświadczenie. Ona zaraz po studiach, bez stopnia naukowego.
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:03
                          Wiem, szwagierka jest rezydentka, do niej i jej kolegów non tdzwonią z propozycją pracy, większość z nich zamierza je przyjąć lub już to zrobiła.
                          Masz podobny dorobek naukowy jak moja teściowa, jej zarobki także są no cóż...
                          Nie przejmuj się opiniami głupich ludzi, madrzy Ciebie i Twoich kolegów szanują i są wdzięczni
                          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:07
                            Sofia - dzięki. Nie przejmuje się, już mam ten etap za sobą. Trochę mnie bawi dyskusja z "wiemnajlepiej" a trochę czuje w sobie nerw nauczyciela - sukces jezeli chociaż jeden zacznie mysleć.
                            Wy ( Ty i mój syn) z lekarskich rodzin wybraliście lepsze życie. ... Lubie swój zawód, ale gdy syn ( III klasa ówczesnego liceum) powiedzial, że nie idzie na medycyne poczułam ulge ( mąż niestety nie). Dzis "kosi kasę" w jednym z instytutów naukowych.
                            Pozdrawiam.
                            • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:17
                              Gratuluję syna ☺ ale w jakimś stopniu on poszedł w ślady rodziców
                              Akurat ja chciałam być lekarzem , ale krew i ogólnie to co człowiek ma w środku wywołuje we mnie odruch wymioty, do tego zawsze byłam noga z chemii ☺ Tak jak moja mama, też córka lekarza ☺
                              Za mnie zdecydował los i predyspozycje
                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:30
                                To super, bądź szczęśliwa.
                          • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:44
                            Ludzie, Niemcy to nawet po polskich niewykwalifikowanych pracowników od zbierania szparagów dzwonią z propozycją pracy od ręki, nie mówiąc o sprzątaczkach, opiekunkach staruszków nawet bez medycznego wykształcenia, roboli ndo rolnictwa i na budowy. I WsZYSTKIM płacą o wiele więcej niż za to samo dostaną w Polsce.
                            Naprawdę lekarze przez tyle lat nie zauważyli, że wzystkie branże w Niemczech zarabiają kilkakrotność tego co w Polsce?? bo tam są zupełnie inne skale zarobków?? i zasiłki też są dużo wyższe??
                            Więc nie róbcie koło tych lekarzy takiej martyrologii bo oderwany od pługa chłopek roztropek też jak ci lekarze w Niemczech zarabia w miesiąc tyle na ile w naszym kraju by pół roku musiał harować.
                            Wielka mi eureka, no dżizas!
                        • mimbla125 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:26
                          lwica_24 napisała:

                          > Absolwentka wydziału lekarskiego w Niemczech zarabia mniej więcej tyle co ja ma
                          > m na ręke po 30 latach pracy. Ja- doktorat, dwie specjalizacje, doświadczenie.
                          > Ona zaraz po studiach, bez stopnia naukowego.

                          No tak. Ale też "absolwentka" pracuje nie 6,5 godziny dziennie, tylko co najmniej 40 a najczęściej 42 do 46 godzin tygodniowo, PLUS dyżury, 6-8, a bywa, że i 10 w miesiącu.
                          Aha, i dokształcać też się musi po pracy, na to nie ma raczej przewidzianych godzin w harmonogramie lekarza w szpitalu.
                          Fakt, jeden etat wystarczy, żeby dobrze żyć, ale tez jeden etat to znacznie więcej niż 8-14:30h.
                        • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:03
                          Trzeba było się zabrać do Niemiec.
                          • nocnamagia Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:17
                            Berga, to ty?
                    • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:37
                      sofia_87 napisał(a):

                      > Jakim cudem na całym świecie lekarze zarabiają przyzwoicie, odpowiednio do wyks
                      > ztałcenia i odpowiedzialności, a w Polsce rezydent zarabia mniej niż pani z Li
                      > dla?

                      Pani z Lidla czy innej Żabki daje radę wyżyć z jednego etatu. A do tego nie bardzo ma perspektywę założenia własnego gabinetu za 150 złotych od 15 minut wizyty.
                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:42
                        Pani z Lidla ma chyba jednak odrobinę inne oczekiwania od życia niż lekarz.
                        Zmartwie Cię, większość rezydentów, których znam, a znam sporo, myśli o wyjezdzie.
                        Nie ma miesiąca, w którym nie dostają ofert pracy. Za bardzo dobre pieniądze, w krajach, w których będą szanowani
                        • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:46
                          natemat.pl/306331,nie-zyje-polka-pracujaca-w-szpitalu-w-wielkiej-brytanii-miala-34-lata

                          tak jak tu?
                        • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:46
                          No. I w końcu dochodzimy do meritum. To nie jest tak, że lekarz żyjąc z jednego etatu umrze z głodu lub wyląduje pod mostem, tylko po prostu ma większe oczekiwania i CHCE zarabiać więcej. Dlatego pracuje na 2 czy 3 etatach. Bo chce. Nie: bo musi, a od takiego stwierdzenia rozpoczęła się ta odnoga wątku.
                        • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:47
                          Aaaaaaaaaa o to chodzi...lekarz ma wieksze oczekiwania od życia.
                          • madami Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:42
                            hanusinamama napisała:

                            > Aaaaaaaaaa o to chodzi...lekarz ma wieksze oczekiwania od życia.
                            >

                            czytaj "jest lepszy" niż pani z Lidla... uncertain
                            • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:22
                              Niestety często prócz mniemania o sobie nic nie mają do zaoferowania.
                            • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:49
                              A to wiem. Robiłam dr na uniwerku medycznym ( nie ejstem lekarzem), podzielono nas na grupy alfabetycznie (zajecia typu statystyka czy inne michałki). I nagle wstał jeden pan lekarz i zażądał aby dzielić na grupy wg zawodów, bo oni nie chca być w grupach z "nielekarzami". Ja otworzyłam szeroko oczy po czym kolega siedzący obok mi wyjasnił, ze to nie tylko do mnie, to tez dotyczy stomatologów i farmaceutów. I ze sie kiedys zastanwiał na ktorym to roku studiów na kierunku lekarskim jest przedmiot "jesteś Bogiem".
                              • nocnamagia Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:53
                                Nie ma w tym nic dziwnego, że znajomi wola być razem w grupie niż z kimś obcym. Łatwiej jest się porozumieć z kimś o podobnych poglądach, wiedzy i doswiadczeniu i praca idzie szybciej. Wyłażą z ciebie kompleksy.
                                • madami Re: Medycy umierają 22.04.20, 07:54
                                  Różnie bywa - koleżanka pielegniarka poprosiła kiedyś by jeden lekarz - dupek nie mówił do niej "siostro" bo ona nie jest siostrą, wiele pielęgniarek tego naprawdę nie lubi, jest to anachronizm i zupełnie nie pasuje do aktualnych czasów. Lekarz się obruszył - na jak to jak mam nim mówić? Może prosze panialbo pani X, a może pani doktor bo w sumie mam doktorat z pielęgniarstwa.... lekarz niebotycznie zdumiony .... to pani studia skończyła...? Tak, teraz pielęgniarki normalnie kończą studia, i nie są to studia mieszania w garach. A do lekarzy mówi się zwyczajowo pani/ pan dr nawet jak nie mają doktoratu wink
                                  • nocnamagia Re: Medycy umierają 22.04.20, 08:09
                                    A ja myślę że koloryzujesz swoją wypowiedź snując opowieści z mchu i paproci na potrzeby dyskusji. Mnóstwo pielęgniarek, szczególnie młodych, ma ukończone studia i naprawdę dla lekarza to nie jest zadna tajemnica, że pielęgniarki się kształcą i nie są to tajne komplety
                                    • madami Re: Medycy umierają 22.04.20, 08:22
                                      pulsmedycyny.pl/od-idealizacji-do-profesjonalizacji-czyli-o-wizerunku-zawodow-medycznych-988749

                                      Źródło: Puls Medycyny
                                      pulsmedycyny.pl/od-idealizacji-do-profesjonalizacji-czyli-o-wizerunku-zawodow-medycznych-988749

                                      Ranga zawodu pielęgniarskiego rosła wraz z poszerzeniem kompetencji i poprawą systemu kształcenia. Ostatnie lata przyniosły nam np. możliwość przeprowadzania badania fizykalnego,  kontynuowania farmakoterapii, jako odrębne świadczenie pojawiła się porada pielęgniarska w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (wkrótce także w podstawowej opiece zdrowotnej). Mimo to w jakimś stopniu zarówno w środowisku lekarskim, jak i ogóle społeczeństwa nadal pokutuje wizerunek pielęgniarki i położnej jako zawodu pomocowego i podległego lekarzowi, co od dawna nie jest zgodne z rzeczywistością. Musi upłynąć jeszcze sporo czasu zanim samodzielność zawodowa pielęgniarek gwarantowana przepisami ustawy o tym zawodzie i poszczególnymi rozporządzeniami zakotwiczy w społecznej świadomości, jak stało się w państwach Europy Zachodniej np. Wielkiej Brytanii. Na pewno wiele zmieni się wraz z wchodzeniem do zawodu młodego pokolenia. 
                                    • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 22.04.20, 08:25
                                      Od lat pielęgniarki są po studiach. Ratownicy medyczni też w większości są po studiach.
                                      • madami Re: Medycy umierają 22.04.20, 08:31
                                        Ja to wiem, znam kilka pielęgniarek wink nawet doktoraty robią, nie tylko studia ale i mnóstwo różnych kursów i szkoleń, konferencji itp. . Lekarze pewnie o tym wiedzą tylko ten opisany był wyjątkowym dupkiem z tytułomanią i dlatego też tak strasznie potrzebujemy młodych w medycynie, zresztą to tym też wspomniano w zalinkowanym artykule, oni już do rzeczywistości podchodzą inaczej niż ci 50+ którzy przeważają w tej grupie zawodowej
                                  • lwica_24 Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:17
                                    Wypisujesz bzdury.
                                    Po pierwsze - pielęgniarek z tytułem doktora jest bardzo, bardzo, bardzo mało. Osobiście nie znam żadnej, słyszałam o jednej. Gdyby któraś pielęgniarka miała to cały oddział doskonale by o tym wiedział. Pewnie byłaby co najmniej oddziałową jeżeli nie naczelna pielęgniarka szpitala. Tak więc ów, jak byłas uprzejma okreslić "dupek" musiałby znakomicie wiedzieć.
                                    Druga rzecz to bardzo, bardzo rzadko ktokolwiek z lekarzy mówi do pielęgniarki "siostro". jeśli już to żartem robia to młodzi lekarze, z którymi pielęgniarki są na ty, a wtedy one odpowiadaja "bracie".
                                    Więc tyle warte są twoje wywody.
                                    • madami Re: Medycy umierają 23.04.20, 17:35
                                      Ja głupia korzę się przed tobą krynico mądrości najlepsza lekarko świata tego i ciesze się, że wiesz ile warte są moje wywody big_grin jestem ci niesłychanie wdzięczna ja co w garach tylko mieszać umiem, nie to co takie oświecone osobistości, do nóżek padam i twarzy nie podnoszę bom niegodna big_grinbig_grinbig_grin
                                      • lwica_24 Re: Medycy umierają 23.04.20, 18:51
                                        ????? Ulżyło. Bo to co wypisujesz to bełt osoby, która coś chce powiedziec ale nie bardzo wie co. Więc może jasniej i w punktach, jesli łaska.
                                      • tylkotakieo Re: Medycy umierają 23.04.20, 20:23
                                        jacyś walnięci są chyba niektórzy.Lwica tylko obiektywnie informuje, jak jest na froncie. A przypisywane są jej jakieś wywyższania itp Przyznam, że nie czytam non stop forum i wpisów Lwicy, ale z tego, co przeczytałam, ona po prostu pisze jak jest. Nie macie nic innego do zrobienia, tylko ją atakować? Wiosna jest, upały się jeszcze nie zaczęły. Należy korzystać.
                                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 23.04.20, 21:15
                                          Przecież kazali medykow obwniac za wszystko, więc ciemny lud to kupił.
                                          Przykro mi tylko z powodu Lwicy i innych przedstawicielek zawodów medycznych na tym forum
                            • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:05
                              No, w sumie z szacunkiem dla pani z Lidla (narobi się) to jednak powinien sporo umieć.
                        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:48
                          sofia_87 napisał(a):

                          > Pani z Lidla ma chyba jednak odrobinę inne oczekiwania od życia niż lekarz.

                          Gówno prawda, pani nadęta. Och, jak obrzydliwie wylazło z ciebie lekarzostwo uncertain Ohydne jest to lekarskie przekonanie, że jeden z drugim osłuchiwacz stetoskopowy to nadczłowiek ratujący życie, a bydło z Lidla to tylko bydło z Lidla.

                          > Zmartwie Cię, większość rezydentów, których znam, a znam sporo, myśli o wyjezdz
                          > ie.
                          > Nie ma miesiąca, w którym nie dostają ofert pracy. Za bardzo dobre pieniądze, w
                          > krajach, w których będą szanowani

                          No to niechże, do cholery, jadą. Już chyba właśnie Tobie raz odpowiedziałem na takie straszenie, że w razie czego dobierze się z Ukraińców. Są Ukraińcy programiści, mogą być i Ukraińcy lekarze.
                          • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:52
                            to się jakoś nazywa w psychologii, gdy innym się przypisuje jakieś opinie, ale nie chce mi się tu szukać. Nikt tu -z tego, co się doczytałam - nie uważa pani z Lidla za bydło. Nawiasem mówiąc jak się popracuje z klientem to się czlowiekowi zmienia optyka i pewne rzeczy zaczyna doceniać.
                            • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:56
                              Chyba to normalne, że pani z Lidla ma inne oczekiwania od życia, bo najpierw, żeby się móc chociaż wyrwać z tej pracy musiałaby być może np. się dokształcić a wątpię, czy zdobędzie zawód, w którym non stop musi tą wiedzę zdobywać. Na tym etapie życia chyba już nie zdobywa się takiego zawodu.
                              • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:01
                                tylkotakieo napisał:

                                > Chyba to normalne, że pani z Lidla ma inne oczekiwania od życia, bo najpierw, ż
                                > eby się móc chociaż wyrwać z tej pracy musiałaby być może np. się dokształcić a

                                Nie, to nie jest normalne. To jest kastowe myślenie. Kasjerka z Lidka tak samo chętnie pojechałaby sobie na Teneryfę, albo posiedziała wieczorem przy winie z dwie stówy.

                                > wątpię, czy zdobędzie zawód, w którym non stop musi tą wiedzę zdobywać. Na tym
                                > etapie życia chyba już nie zdobywa się takiego zawodu.
                                • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:11
                                  Zawsze może pójść na medycyne, skończyć ja, zacząć pracować za przyzwoite pieniądze, choć nie wiem PL i może latac co weekend na Teneryfe
                                • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:59
                                  Ok, ale system, w którym mielismy równe żołąądki już chyba się skończył. W cenie powiinna byc wiedza i wykształcenie.
                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:04
                                    Dokładnie
                                    Każdemu według zasług
                                  • alin9 Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:37
                                    Wiedza tak.Ty masz tylko wykształcenie Co prezentujesz w każdym poście.
                                    • ib_k Re: Medycy umierają 22.04.20, 01:48
                                      Czy Lwica to protozoa, ta z dawnych lat? To samo mniemanie o własnej wyjątkowości i odgrażanie się... że tacy będziemy malutcy i pokorni jak do niej trafimy..
                                    • ib_k Re: Medycy umierają 22.04.20, 01:48
                                      Czy Lwica to protozoa, ta z dawnych lat? To samo mniemanie o własnej wyjątkowości i odgrażanie się... że tacy będziemy malutcy i pokorni jak do niej trafimy..
                                      • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 22.04.20, 08:08
                                        Mam identyczne skojarzenia, identyczne. Ten sam syndrom Boga.
                              • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:02
                                wg niektórych osób lekarz ma zakichany obowiązek z narażeniem życia pracować"dla sprawy", jak nauczyciel. Nauczycielom to mówią przełożeni z pensjami 100tys.rocznie na rękę płacąc im najniższe progi wynagrodzenia. A ta wiedza, którą wykorzystuje i jeden i drugi ma się wziąć znikąd. Za darmo. Ale najlepiej, żeby lekarze byli świetnymi fachowcami i poświęcali się dla inych.A co oni, męczennicy jacyś, czy co? Nie mają prawa o życiu swoim decydować?
                                • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:05
                                  tylkotakieo napisał:

                                  > wg niektórych osób lekarz ma zakichany obowiązek z narażeniem życia pracować"dl

                                  A to sobie gadaj z tymi niektórymi.
                                • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:07
                                  Ale nie pracuje dla sprawy. Dostaje za to kase. Tak szanuje tych ktorzy teraz zapiutalają po 12 godzin...ale tez znam dziewczyny , ktore zapitalaja w laboratoriach robiac testy i nie dostaja takiej kasy jak lekarz.Jakos o nich sie nie mówi.
                                • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:01
                                  Tak, jak obserwowałam paniusie wyżywające się na nauczycielach ( lenie, nieuki, 3 miesiące wakacji itd) to otwierał się nóż w kieszeni.
                                  Tylko suweren nie kuma najprostszych prawd.
                                  • madami Re: Medycy umierają 23.04.20, 17:35
                                    Suweren głupi wiadomo, nie to co lwica jaśnie oświecona - korzymy się przez tobą, ty wiesz co dla nas najlepsze
                              • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:26
                                No i w drugą stronę to też działa. Skoro ktoś wybrał zawód lekarza to niech się dokucza i pracuje .Niektórym wali wtedy pod kopułą i zaczyna się pogarda dla innych.


                            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:59
                              tylkotakieo napisał:

                              > to się jakoś nazywa w psychologii, gdy innym się przypisuje jakieś opinie, ale
                              > nie chce mi się tu szukać. Nikt tu -z tego, co się doczytałam - nie uważa pani
                              > z Lidla za bydło.

                              Dobra, dobra. A czym, kurde, niby innym jest nadęte wygłoszenie poglądu, że lekarz to ma inne oczekiwania, niż kasjerka z Lidla? Że niby lekarz to lubi Beethovena, a kasjerka Strawińskiego? Że lekarz lubi narty w Austrii, a kasjerka w Dolomitach?

                              > Nawiasem mówiąc jak się popracuje z klientem to się czlowieko
                              > wi zmienia optyka i pewne rzeczy zaczyna doceniać.

                              Z klientem tak. Z pacjentem - jakoś nie bardzo. Ciekawe zjawisko.
                              • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:10
                                być może niewłaściwie coś zrozumiałam, ale generalnie lekarza masę pracy i pieniędzy kosztuje utrzymanie się w zawodzie. Jednak koszty dostania się do zawodu lekarza i do stanowiska pani z Lidla nie są porównywalne (z całym szacunkiem do kasjerów, sprzedawców i innych mało płatnych zawodów). Lekarz musi inwestować w siebie, w swoją niezawodność i koszty są znacznie większe. Ja wiem, że jest masa lekarzy, którzy gdzieś mają pacjenta, biorą łapówki i ogólnie zależy im na własnym luksusie. Ale dlaczego od razu opluwać każdego z góry na dół?
                                Taka sama dyskusja była nt.nauczycieli. Że tak im dobrze. Każda praca ma tajniki, o których nie wiemy. Ale jest masa ludzi, którzy opluwają ludzi pracujących w tym zawodzie nie wiedząc nawet, że te opluwane nauczycielki często kończyły po 2-4 kierunki za własne pieniądze. I wcale ci lepiej wykształceni nie mają lepszej pozycji w pracy.
                                • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:14
                                  I kazdy tak inwestuje? To raz. Napisane jasno: lekarz ma wieksze aspiracje. Ja od lekarza własnie sie dowiedziałam, ze fakt rezydent zarabia słabo ale pokaz mi lekarza 15 lat w zawodzie zarabiającego słabo. Porównaj chociażby 50letniego lekarza i w tym samy wieku pielęgniarkę (przypominam pielegniarka tez ma wykształcenie, tez sie musi szkolic).
                                • madami Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:47
                                  Ja nigdy nie miałam zamiaru opluwać lekarzy bo niby dlaczego? Ale również nie zamierzam im klaskać, podziwiać, dziękować. Jest to bardzo zróżnicowana grupa zawodowa od jednostek kompletnie demoralizowanych i chciwych do całkiem fajnych, mądrych o dużych umiejętnościach. Mogę wskazać jednych i drugich.
                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:01
                                Jak jesteśmy na poziomie "kurde" to ja chyba wszystko rozumiem.
                                • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:05
                                  To znany na tym forum sfrustrowany incel, to dokładnie jego poziom
                              • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:49
                                > Nawiasem mówiąc jak się popracuje z klientem to się czlowieko
                                > wi zmienia optyka i pewne rzeczy zaczyna doceniać.


                                o, to się właśnie zadziało w wątku obok, gdzie pani lekarka doświadczyła w służbie zdrowia takiego traktowania jak wszyscy inni pacjenci doświadczali od lat (chaos, tłoczenie do badania, dezinformacja, odsyłanie od annasza do kajfasza) - no i pani lekarka spazmów wręcz dostała jak strasznie "oni" ją traktują. fakt, że przez lata podobnego traktowania przy jej współudziale doświadczali pacjenci jakoś na niej wrażenia nie wywarł, ot taka utrwalona filozofia kalego.
                          • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:00
                            45rtg napisał:

                            > Są Ukraińcy progra
                            > miści, mogą być i Ukraińcy lekarze.

                            ejże

                            a czemu to ukraińscy lekarze mieliby pozwolić tak sie w Polsce traktować jak traktowani sa lekarze, jeśli mogą jechać dalej do Europy, tam dobrze zarabiać i mieć prestiż?
                            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:04
                              bo_ob napisała:

                              > 45rtg napisał:
                              >
                              > > Są Ukraińcy progra
                              > > miści, mogą być i Ukraińcy lekarze.
                              >
                              > ejże
                              >
                              > a czemu to ukraińscy lekarze mieliby pozwolić tak sie w Polsce traktować jak tr
                              > aktowani sa lekarze, jeśli mogą jechać dalej do Europy, tam dobrze zarabiać i m
                              > ieć prestiż?

                              Taaak, taaaak, też mnie już tym próbowała straszyć, że Ukraińcy tu nie przyjadą, tylko od razu dalej. Inżynierowie jakoś zostają w Polsce w zauważalnej ilości. Tyle.
                              • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:06
                                45rtg napisał:

                                > Taaak, taaaak, też mnie już tym próbowała straszyć, że Ukraińcy tu nie przyjadą
                                > , tylko od razu dalej. Inżynierowie jakoś zostają w Polsce w zauważalnej ilości
                                > . Tyle.


                                a co ja mam ciebie straszyć albo nie? lekarze faktycznie powinni z Polski wyjechać a na ich miejsce może przyjadą jacyś z Afryki, którzy pozwolą sobią pomiatać tak jak ty to robisz?
                                • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:10
                                  bo_ob napisała:

                                  > a co ja mam ciebie straszyć albo nie? lekarze faktycznie powinni z Polski wyjec
                                  > hać a na ich miejsce może przyjadą jacyś z Afryki, którzy pozwolą sobią pomiata
                                  > ć tak jak ty to robisz?

                                  Ja pomiatam? A niby jak? Tym, że nie zachłystuję się wzruszeniem, że pielęgniarka zaraziła się od pacjenta i umarła? Na budowie obok mojego biura robotnikowi spadły na głowę betonowe schody. Też wtedy nie płakałem.
                                  • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:14
                                    45rtg napisał:


                                    > Ja pomiatam?

                                    w moim odbiorze tak, pomiatasz

                                    lekarz, który skończył bardzo trudne studia, arobił specjalizację - wiele lat sie uczy, jego praca polega na ratowaniu zdrowia i życia innych, jest bardzo odpowiedzialna i czasem niebezpieczna powinien zarabiać kilkakrotność tego, co zarabia kasjerka w sklepie, której odpowiedzialność jest nieporównanie niższa a i czas nauki o wiele krótszy

                                    co nie znaczy, że kasjerka nie powinna móc utrzymać się na średnim poziomie ze swojej pracy

                                    po prostu nie opłaca sie nam lekceważyć pracę lekarzy, bo nie dość, że jest ich zbyt mało to będzie jeszcze mniej - a problem będziemy mieć my, nie oni

                                    • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:20
                                      bo_ob napisała:

                                      > lekarz, który skończył bardzo trudne studia, arobił specjalizację - wiele lat s
                                      > ie uczy, jego praca polega na ratowaniu zdrowia i życia innych, jest bardzo odp

                                      Te studia są trudne wyłącznie dlatego, że trzeba wkuć mnóstwo niepotrzebnej wiedzy. To jest przecież zawodówka, jak politechnika, tylko nie uczą w niej myślenia. Jakby zamiast szpanować dętym prestiżem wynikającym z tego, że się uczy sześć lat, przeorganizowali te studia i porobili normalnie wydziały chirurgii, kardiologii, psychiatrii i tak dalej, i od początku by się ludzie szkolili tak, jak się szkoli elektronik, mechanik, chemik, to i nauki byłoby mniej, i nie trzeba by się było babrać w tych stażach po studiach. Przypominam, że stomatologia jest od dawna tak oddzielona i można.

                                      A co do odpowiedzialności... Bądźmy poważni. Przeciętny lekarz tak ratuje życie, jak mechanik samochodowy. No raz na ruski rok trafi się, że powie "panie, tych hamulców nie ma, ja pana nie wypuszczę takim samochodem na ulicę".

                                      • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:27
                                        45rtg napisał:

                                        Przykro mi, ale nie wiesz o czym piszesz. Masz w rodzinie lekarza? Byłeś przy tym, jak studiował, jak się uczył, jak walczył o specjalizację, jak odbywał staże? Nie? To pisz może tylko o tym, na czym sie znasz.

                                        I tak, lekarz jest odpowiedzialny za zdrowie i życie pacjentów, kasjerka jest odpowiedzialna za przyjmowanie pieniędzy, choćbyś nie wiem jak się skręcał w korkociąg wink
                                        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:55
                                          bo_ob napisała:

                                          > 45rtg napisał:
                                          >
                                          > Przykro mi, ale nie wiesz o czym piszesz. Masz w rodzinie lekarza? Byłeś przy t
                                          > ym, jak studiował, jak się uczył, jak walczył o specjalizację, jak odbywał staż
                                          > e? Nie? To pisz może tylko o tym, na czym sie znasz.

                                          Oczywiście, że byłem. Co Ty myślisz, że ludzie nie mają znajomych lekarzy? To znajomych jeszcze od szkoły?

                                          > I tak, lekarz jest odpowiedzialny za zdrowie i życie pacjentów, kasjerka jest o
                                          > dpowiedzialna za przyjmowanie pieniędzy, choćbyś nie wiem jak się skręcał w kor
                                          > kociąg wink

                                          Za życie i zdrowie pacjentów to jest też odpowiedzialny busiarz wiozący ludzi z Cisnej do Zakopanego.
                                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:28
                                        Pokaż focha, nie korzystaj z usług lekarzy. Proste 😀
                                        Jesteś po prostu biednym frustratem, któremu nie wyszło w życiu.
                                        W dodatku pewnie panna, do której wzdychales wyszła za mąż za lekarza 😁
                                        • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:23
                                          Właśnie chciałam to zaproponować - niech te mądrale leczą się we własnym zakresie. Bedzie mniej pracy.
                                      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:21
                                        Poproszę o dalsze rewelacje. Człowiek to jeden organizm. Nie da się oddzielić chirurgii od kardiologii. Chirurg musi(sic!) umiec osłuchać serce. Może nie znam niuansów, ale musi rozpoznać grube sprawy. Internista musi umiec zbadać brzuch. Kazdy lekarz musi miec pojęcie o psychiatrii. Nie musi umiec leczyć psychozy maniakalno-depresyjnej, ale musi wiedzieć kiedy zareagować gdy pacjent ma stany depresyjne.
                                        • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:54
                                          Poproszę o dalsze rewelacje. Człowiek to jeden organizm. Nie da się oddzielić chirurgii od kardiologii. Chirurg musi(sic!) umiec osłuchać serce. Może nie znam niuansów, ale musi rozpoznać grube sprawy. Internista musi umiec zbadać brzuch. Kazdy lekarz musi miec pojęcie o psychiatrii. Nie musi umiec leczyć psychozy maniakalno-depresyjnej, ale musi wiedzieć kiedy zareagować gdy pacjent ma stany depresyjne.


                                          tiaa...... to że musi mieć, to nie znaczy że ma.
                                          większość NIE MA. robi swoją wąziutką działkę i ma wywalone na to, że pacjent dalej chory.
                                          znalezienia dobrego lekarza który się chce zainteresować całościowo pacjentem to jak trafienie wygranej w totka. i za takimi lekarzami ludzie jeżdżą i na drugi koniec kraju. tak częso występuje w przyrodzie.
                                          • madami Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:06
                                            gliminstory napisała:


                                            > znalezienia dobrego lekarza który się chce zainteresować całościowo pacjentem
                                            > to jak trafienie wygranej w totka. i za takimi lekarzami ludzie jeżdżą i na
                                            > drugi koniec kraju. tak częso występuje w przyrodzie.

                                            oj tak tutaj pełna zgoda, osobiście tego doświadczyłam.... jeszcze chirurga dobrego i zręcznego znajdziesz itp. ale doktorów Housów u nas brak.
                                            ale tu jest duża wina braku systemu, choćby i kształcenia lekarzy i specjalizacji i tego, że system to rozliczeni/ koszty i nie interesuje go pacjent tak naprawdę - system jest nastawiony na leczenie a nie na WYLECZENIE, nie na poprawę więc jak zmusić lekarza do aktywnego poszukiwania przyczyny?
                                            • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:37
                                              ja mam genialną internistkę, kocham kobitę dozgonnie jako jedna jedyna z wieeelu traktuje pacjentów z naturalną ludzką życzliwością i zaangażowaniem lekarza z powołania, nie zdarzyło sie żeby odwaliła wizytę na odczepsie, zawsze stara sie znaleźć rozwiązanie, sama z siebie daje skierowania a nie tylko wypisać receptę,
                                              ile kasy wydałam na lekarzy którzy tylko odfajkowywali wizyty i badania które nic nie wnosiły zanim do niej trafiłam to szkoda gadać.
                                              miałam też świetną jedna lekarz specjalistę ale jej się na raka zmarło.
                                              ze dwóch lekarzy pamietam że wiedzę mieli fachową niezłą - ale równocześnie w traktowaniu pacjenta chamidła z nich były takie jak mało kto

                                              a znajomi jeździli właśnie na drugi konic kraju do neurochirurga, nigdzie bliżej nie było na tyle dobrego lekarza który by ogarnął temat uszkodzenia głowy po wypadku..


                                            • memphis90 Re: Medycy umierają 25.04.20, 10:11
                                              Dr House był JEDYNY w swoim rodzaju... Na tym polegał jego fenomen.
                                    • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:30
                                      Czy przypadkiem ludzie świadomie nie wybierają wykonywanego zawodu?
                                  • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:16
                                    No tak, ale robotnik nie ratuje raczej życia. I informacja o schodach nie wpływa na świadomość społeczeństwa i tego, na ile jego członkowie mają szanse na przeżycie, bo od robotnika nie zależy wyzdrowienie.
                                    • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:21
                                      tylkotakieo napisał:

                                      > No tak, ale robotnik nie ratuje raczej życia. I informacja o schodach nie wpły

                                      Lekarz też nie ratuje raczej życia.

                                      > wa na świadomość społeczeństwa i tego, na ile jego członkowie mają szanse na pr
                                      > zeżycie, bo od robotnika nie zależy wyzdrowienie.

                                      Jak schody są źle zrobione, to można od tego umrzeć. Ergo od robotnika też zależy życie.

                                      • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:28
                                        45rtg napisał:

                                        > Jak schody są źle zrobione, to można od tego umrzeć. Ergo od robotnika też zale
                                        > ży życie.
                                        >

                                        klituś bajduś módl sie za nami wink

                                        robotnik nie ma kierownika budowy? od kiedy?
                                        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:56
                                          bo_ob napisała:

                                          > 45rtg napisał:
                                          >
                                          > > Jak schody są źle zrobione, to można od tego umrzeć. Ergo od robotnika te
                                          > ż zale
                                          > > ży życie.
                                          >
                                          > klituś bajduś módl sie za nami wink
                                          >
                                          > robotnik nie ma kierownika budowy? od kiedy?

                                          A, czyli to od kierownika budowy zależy? W takim razie w szpitalu życie ludzi zależy od dyrektora.
                                      • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:31
                                        aha..czyli sam masz pewnie kiepskie wykształcenie, skoro tak się wymądrzasz. To się nazywa ignorancja w praktyce. Coś cię boli, że ten lekarz chce żyć na poziomie, ale nie wnikam w to. Lekarz, pielęgniarka, ratownik, fizjoterapeuta i wszyscy inni powinni mieć zapewnione bezpieczeństwo, bo nam się, jako społeczeństwu to opłaci. Taki argument może do makówki trafi, choć to nie takie oczywiste.
                                        Nad robotnikiem jeszcze ktoś na budowie stoi...o ile oglądałeś film z inż. Karwowskim i tenże inż. nie skończył Wyższej Szkoły Nawijania Makaronu na Uszy tylko studia techniczne.
                                      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:24
                                        No właśnie dziś uratowałam . Wczoraj co prawda nie, ale dziś wygrałam z Panem Bogiem.
                                    • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:31
                                      A i taki robotnik nie ma rodziny jak krzyczą zadufani lekarze?
                                  • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:19
                                    Nikt ci nie każe ronic łez. Następnym razem pielęgniarka zastanowi się czy podejść do chorego czy nie.
                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:16
                                Cała prawda o ukraińskich i innych lekarzach jest taka:
                                jeśli juz ktos z Ukrainy/Białorusi/Rosji/Mongolii/Afryki decyduje się opuścic swój dom, swoja rodzine, nostryfikować dyplom, nauczyć się obcego języka to nie po to, zeby suweren wymyslał im od "ruskich", "czarnuchów" czy podobnie miło sie do nich zwracał.
                                Nie są to idioci, zeby pracować za niewielkie pieniądze. Lekarzy brakuje więc moga spokojnie pojechać 1000 km dalej i nie miec podobnych "atrakcji". To samo dotyczy pielęgniarek.
                                • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:20
                                  A zdaje się, że Niemcy zamierzają zmienic przepisy dotyczące akceptacji dyplomow
                          • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:09
                            Ukraińcy przyjadą, zatankuja i pojadą dalej do Niemiec, pracować za przyzwoite pieniądze.
                            Nie mam nic do pani z Lidla, ale prawda jest taka, że jak dostaniesz chocby ataku wyrostka, to nie poprosisz o pomoc pani z Lidla.
                            A jak lekarz Ci nie pomoże, to umrzesz. Czyli tak, eureka, lekarze ratują życie 😊
                            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:13
                              sofia_87 napisał(a):

                              > Ukraińcy przyjadą, zatankuja i pojadą dalej do Niemiec, pracować za przyzwoite
                              > pieniądze.

                              Tak, już mi to mówiłaś. Pamiętam. G*wno prawda, pani ładna, bo dookoła siebie w biurze mam całkiem sporo Ukraińców - inżynierów, a inżynierowie też zarabiają w Niemczech więcej. Więc rzeczywistość pokazała wała Twojemu straszeniu.

                              > Nie mam nic do pani z Lidla, ale prawda jest taka, że jak dostaniesz chocby ata
                              > ku wyrostka, to nie poprosisz o pomoc pani z Lidla.
                              > A jak lekarz Ci nie pomoże, to umrzesz. Czyli tak, eureka, lekarze ratują życie

                              Bujda. Raz na czas część lekarzy ratuje życia. A przeważająca większość to są klepacze tacy sami, jak każdy inny pracownik. Osłuchają, obmacają, zapiszą standardowe lekarstwo dokładnie tak samo, jak mechanik standardowo naprawi stukający wahacz. Tyle romantyzmu. Religa był jeden, a stetoskopowców z przychodni są dziesiątki, idealnie zamiennych jeden na drugiego.

                              • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:18
                                45rtg napisał:

                                > dookoła siebie w
                                > biurze mam całkiem sporo Ukraińców - inżynierów, a inżynierowie też zarabiają
                                > w Niemczech więcej.

                                poczekaj, jak zacznie się nagonka na inzynierów, ilu z nich zostanie a ilu wyjedzie dalej
                                • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:22
                                  bo_ob napisała:

                                  > 45rtg napisał:
                                  >
                                  > > dookoła siebie w
                                  > > biurze mam całkiem sporo Ukraińców - inżynierów, a inżynierowie też zara
                                  > biają
                                  > > w Niemczech więcej.
                                  >
                                  > poczekaj, jak zacznie się nagonka na inzynierów, ilu z nich zostanie a ilu wyje
                                  > dzie dalej

                                  Wyjechali dość masowo 15 lat temu. I nadal są.
                                  • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:29
                                    45rtg napisał:

                                    > Wyjechali dość masowo 15 lat temu. I nadal są.

                                    ... bo jeszcze nie ma na nich nagonki
                              • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:24
                                >Bujda. Raz na czas część lekarzy ratuje życia...
                                i dlatego profilaktycznie naplujmy na wszystkich jednakowo, żeby im za dobrze nie było.
                                Czy tak trudno zrozumieć o czym pisze lwica? Chodzi o podstawowe zabezpieczenie ludzi w to, co im się ustawowo należy i nie jest żadnym luksusem. Być może ty jesteś tak zaradny życiowo, że nie boisz się, że lekarzy zabraknie i rozumiem, że jesteś ponad nich, bo uważasz się za więcej wartą jednostkę? Stąd ta pogarda i osądzanie z wysoka? Ja mam duży szacunek do wielu z nich za wysiłek i pokorę w zdobywaniu wiedzy. A motywację mają taką, jak ludzie w każdym zawodzie. Tylko nie w każdym za błąd grozi odpowiedzialność wobec prokuratora (notabene opluwani nauczyciele też na codzień ją ponoszą, choć mało kto sobie zdaje z tego sprawę).
                                • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:28
                                  " Być może ty jesteś tak zaradny życiowo, że nie boisz się, że lekarzy zabraknie"

                                  Nie wiem jak przedmówca, ale ja na przykład nie boję się że zabraknie, bo i tak nie sposób uzyskać jakiejkolwiek pomocy medycznej, więc na tym etapie jest mi wszystko jedno czy są czy ich nie ma. I tak nie ma opcji skorzystać z ich usług.
                                • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:57
                                  tylkotakieo napisał:

                                  > >Bujda. Raz na czas część lekarzy ratuje życia...
                                  > i dlatego profilaktycznie naplujmy na wszystkich jednakowo, żeby im za dobrze n
                                  > ie było.

                                  Ktoś pluje? Ja tylko klękać nie chcę.

                                • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:30
                                  Jestem dość krytyczna. Nie uważam, że wszyscy lekarze/nauczyciele/ratownicy /pielęgniarki/adwokaci/inzynierowie są dobrzy, wspaniali, nie popełniają błędów. Potrafiłam krytykować moich kolegów po fachu, którzy szkodzą chorym, bo tez się tacy zdarzają. Natomiast nagonka na całe środowisko świadczy o głupocie. Znakomita większość to ludzie ciężko pracujący za nieadekwatnie niskie pieniądze a teraz, w chwili epidemii narażający życie z powodu braku zabezpieczenia.
                                  • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:09
                                    Tak samo o głupocie świadczy gloryfikacja całego środowiska medycznego, co niektórzy próbują forsować. Wiadomo, że taka narracja wywoła skutek przeciwny, bo przypuszczam, że nie ma człowieka który by się nie zetknął z lekarzem chamem, cwaniakiem, olewaczem czy dyletantem.
                                    więc można chwalić dobrych i starających się, ale nie wszystkich!

                                    pytanie kto nakręcił to durne "klaskanie dla bohaterów", i kto teraz nakręca hejt "bo przed chwilą to klaskali a teraz szczują!" - bo jak obserwują media, to wygląda to na całkiem zaplanowaną akcję od początku,
                                    większość medyków teraz siedzi w domach na urlopach lub zbija bąki na oddziałach z resztkami pacjentów, ciężko pracuje część. Więc za cholerą nie wiem czemu mam niby klaskać jakiejś pani, co wynudziła sie w pracy i przespała na nocnym dyżurze bo na odzdziale mają ledwo 3 pacjentów z lekkimi stanami i zupełnie niewirusowych, jest ich dwie do ich obsługi, a teraz sobie pani kopie w ogródku bo ma 3 kolejne dni wolne bo godziny poobcinane. A nie mam klaskać kierowy mpk co dzień w dzień na niego chuchają pasażerowie, albo sprzedawczyni w mięsnym tracącej nerwy na upierdliwe staruszki które codzienne zakupy u niej (i dumanie kilkanaście minut jaką by wędlinkę dla kotka) traktują jako formę psychoterapii.
                                  • rosapulchra-0 Re: Medycy umierają 22.04.20, 12:44
                                    lwica_24 napisała:

                                    > Jestem dość krytyczna. Nie uważam, że wszyscy lekarze/nauczyciele/ratownicy /pi
                                    > elęgniarki/adwokaci/inzynierowie są dobrzy, wspaniali, nie popełniają błędów. P
                                    > otrafiłam krytykować moich kolegów po fachu, którzy szkodzą chorym, bo tez się
                                    > tacy zdarzają. Natomiast nagonka na całe środowisko świadczy o głupocie. Znakom
                                    > ita większość to ludzie ciężko pracujący za nieadekwatnie niskie pieniądze a te
                                    > raz, w chwili epidemii narażający życie z powodu braku zabezpieczenia.

                                    Nagonka na całe środowisko świadczy o podłosci.
                                    Jestem schorowaną osobą z kilkoma schorzeniami i żyję w miarę konfortowo tylko i wyłącznie dzięki wiedzy i zaangażowaniu lekarzy w mój przypadek. I też trafiałam na lekarzy ignorantów, zarówno w PL, jak i w UK, Ale ręka by mi uschła, gdybym cos złego napisała na srodowisko lekarskie.
                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:25
                                Ojej, dookoła Ciebie są ukrainscy inżynierowie, więc to się przekłada na inne branże oraz całość tej.

                                Powtarzam, trzeba mieć na kogo zamienić.
                                Proponuję abyś nie chodził do lekarzy, Twoj laptop i kanapa nie będą tęsknić jakby co, a nikogo innego i tak nie masz w życiu, smutny frustracie 😁
                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:26
                                Kompleks, ale trudno. ^acy tez są.
                            • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:15
                              Z czystej ciekawości - dlaczego teraz nie jadą dalej, tylko pracują w Polsce na wszelkich możliwych stanowiskach?
                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:19
                                Pojadą, nie martw się
                                • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:21
                                  Kiedy?
                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:29
                                    Kiedy otworzą granice 😀
                                    • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:30
                                      A wcześniej przez lata dlaczego z tych otwartych granic nie skorzystali?
                                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:34
                                        Cały czas korzystają.
                                        Ale do niedawna mieli pewne problemy z akceptacja ukraińskich dyplomów w DE, teraz przepisy są lub mają być zmienione
                                      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:47
                                        Wielu skorzystało. Mój syn skończył klasę biologiczno-chemiczną. Chyba 9 kolegów z jego klasy poszło na medycynę. W Polsce zostało dwóch, a raczej dwoje.
                                  • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:46
                                    Szybciej niż myślisz.
                              • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:20
                                35wcieniu napisał(a):

                                > Z czystej ciekawości - dlaczego teraz nie jadą dalej, tylko pracują w Polsce na
                                > wszelkich możliwych stanowiskach?
                                >

                                przecież gwałtownie ubywa Ukraińców na polskim rynku pracy

                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:35
                                Pracują opiekunki do osób starszych, bo mają relatywnie blisko ( pracuja na czarno w znakomitej większości) do domu.
                                Pracują w branżach budowlanych, bo są to pracownicy o niskich kwalifikacjach.
                                Pracują w handlu - j.w.
                                Zresztą coraz więcej ludzi , także o mizernych kwalifikacjach, Polske traktuje jako przystanek do lepszego świata. W Niemczech jest nie mniej Ukraińców niż w Polsce.
                                Natomiast jesli chodzi o moją branżę to dwie ukraińskie lekarki po nostryfikacji dyplomu ( na UE) wyjechały - jedna na Słowację, druga do Niemiec. Rehabilitanta zza wschodniej granicy nie spotkałam. Ratownika również. Jest jedna(!) ukraińska pielęgniarka , tyle, że to zona Polaka. Innych nie ma, vacaty za to są.
                            • lispokis1 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:23
                              Kuriozalna i niesmaczna licytacja. Pani z Lidla sprzeda ci jedzenie, srodki czystości, ubranie i co tam ci jest do życia potrzebne. A wcześniej jakiś rolnik czy robotnik to wyprodukuje. A tu się okazuje, że oni nic nie znaczą na rynku pracy, bo tylko lekarz "ratuje zycie" i bez niego ani rusz? To może niech rolnicy przestaną produkowac żywność a elektrycy wyłączą prąd. Bo ich praca nie tak ważna jak lekarza, jedynego który może być na piedestale zbawcy narodu.
                              Ręce opadają. Żałosne to się robi.

                              Póki co zmarła pielęgniarka i fizjoterapeuta. Czyli niska ranga medyczna. Oraz kilkaset innych osób, o innych zawodach, a także ci, których w statystykach nie ma, bo tak ich obsłużono zdrowotnie że już nie było sensu marnować testu na zwłoki.

                              I nie, nie w każdej wsi stawiają centrum korporacyjne gdzie 28latki mogą zarabiać po kilkanaście tys zł.
                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:49
                                Niska ranga medyczna- to brzmi obrzydliwie. Nigdy bym się nie odważyła tak mówić o fizjoterrapeutach, pielęgniarkach, ratownikach, salowych. Obrzydlistwo!
                                • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:14
                                  co ty nie powiesz? przecież właśnie tak jest. mam znajome pielęgniarki i wielokrotnie opowiadały jak pogardliwie je traktują lekarze, jak podgatunek, służące do obsługi, choć dziewczyny nierzadko większą wiedzę medyczną mają niż jakiś lekarz -synuś tatusia lekarza - przepchany przez studia i zatrudniony po znajomości w szpitalu gdzie tatuś dyrektoruje.
                                • madami Re: Medycy umierają 23.04.20, 17:38
                                  Ale o suwerenie i osobach na forum już odważasz się mówić moooocno niemiłe rzeczy....? Jesteśmy gorsi tak? I masz oczywiście pełen prawo do hejtu i agresji tak?
                              • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:39
                                Już kiedyś pisałam lwicy ,że bez tych pogardzanych przez nią zawodów, nie zrobiłby nic.Sama musi zjeść i się ubrać. Do pracy ktoś jej musi wyprodukować i wysłać każdy sprzęt. Ale megalomania Jej tryska uszami.

                          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:58
                            Błagam, powiedz , gdy twoja mamusia znajdzie się z dusznościa/ bólem w klatce piersiowej/zaburzeniami świadomości/ostrym bólem brzucha na SORze temu osłuchiwaczoowi stetoskopowemu kim jest i co sobie o nim myslisz. Odwagi! Jeszcze nie zdarzyło mi sie w 30 letniej karierze spotkac takiego odwaznego. Awanturujący się ( najczęściej pijaczkowie) pokornieli, a gieroje byli najczęściej natychmiast pacyfikowani przez własne małzonki.
                            No, ale może się spotkamy i bedę miała okazję usłyszec. Czekam.
                            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:11
                              lwica_24 napisała:

                              > Błagam, powiedz , gdy twoja mamusia znajdzie się z dusznościa/ bólem w klatce p
                              > iersiowej/zaburzeniami świadomości/ostrym bólem brzucha na SORze temu osłuchiwa
                              > czoowi stetoskopowemu kim jest i co sobie o nim myslisz. Odwagi! Jeszcze nie zd

                              Ach, czyli PRZEWAŻAJĄCA WIĘKSZOŚĆ (bo tak napisałem) lekarzy pracuje na SORze?
                              Zresztą, SOR przecież woła specjalistów do konsultacji, sameście to tłumaczyły w tym flejmie o niemożności zorganizowanie pracy przychodni przyszpitalnej. Nie siedzą tam nadczłowieki.
                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:16
                                Czyli od dziś zamierzasz leczyć się sam i nie marnowac czasu nie-nadczlowiekow swoją żałosna osoba? Super 😀
                              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:51
                                Większość z nas ma co najmniej kilkuletni epizod pracy na SOR-ach.
                                Zreszta w przychodniach ( też NFZ-owskich) zdarzaja się zawały. I od lekarza zalezy czy pacjent trafi na inwazję czy tez , w nalepszym, razie, będzie miał rozwalone serce.
                            • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:24
                              "Awanturujący się ( najczęściej pijaczkowie) pokornieli, a gieroje byli najczęściej natychmiast pacyfikowani przez własne małzonki."

                              Typowy typ myślenia człowieka który ma kompleks Boga. Klikajcie narody, bo pani lekarka jeszcze się obruszy i leczyć nie będzie...
                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:28
                                Każdy myslacy człowiek rozumie, że nie o to chodziło
                                Każdy w obliczu śmierci traci rezon i poddaje się człowiekowi, który może go uratować.
                                Widziałam jak mój tata kiedyś pomagał rannemu motocykliście, on i jego koledzy byli pokorni jak baranki, ponieważ zalapali, że nie są niesmiertelni
                                • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:33
                                  "Każdy myslacy człowiek rozumie, że nie o to chodziło"

                                  Oh rili? 😄
                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:36
                                    Tak, właśnie dlatego Ty nie rozumiesz ale to żadna niespodzianka 😀
                                • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:53
                                  Dokładnie to. Przykładów jest mnóstwo. Jeździłam w pogotowiu w paskudnym miejscu. Menel na menelu, ale gdy strach zajrzał w oczy owi menele byli zadziwiająco grzeczni.
                                  • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:06
                                    "Jeździłam w pogotowiu w paskudnym miejscu. Menel na menelu, ale gdy strach zajrzał w oczy owi menele byli zadziwiająco grzeczni."

                                    Takie zjawisko istnieje zawsze w sytuacji silnej zależności, zwłaszcza gdy chodzi o życie/zdrowie. Tak jak menel korzy się przed Tobą, tak ty ukorzysz się przed menelem który popłynie np. ratować Twoje tonące dziecko, albo przed elektrykiem który podłączy prąd do respiratora Twojego rodzica.
                                    Jednak sposob jaki ty o tym piszesz, jakby sprawiało ci to przyjemność, jest ciut obrzydliwe i wskazuje że kompleksik Boga masz.
                                    Wiesz, pamiętam jak dziś, jak dziękowaliśmy lekarzowi za pomyślną cesarkę (kto zna moja historie ten wie o jakim rodzaju wdzięczności mówię), i do dziś pamiętam to klepnięcie przez lekarza w ramie i słowa z uśmiechem "just doing my job". Nie wyobrażam sobie żeby ten lekarz gdzieś na jakimś forum wypisywał jak to pacjentki pokornieja bo on wchodzi na salę operacyjną. Nie ten sort, że tak się wyrażę.
                                    • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:12
                                      Znów nie zrozumiałaś o czym piszę. Trudno.
                                    • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:12
                                      Haha, masz rację, idz dyskutować z kimś Twojego "sortu"😁
                                      • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:30
                                        "Haha, masz rację, idz dyskutować z kimś Twojego "sortu""

                                        Żebyś wiedziała 😄
                                        Jestem bardzo dumna ze swojego partnera, jego znajomych z pracy, wśród których mamy wielu przyjaciół, całe całe rzesze ludzi, bo to ludzie absolutnie bezinteresowni i w zyciu nie wypisywaliby tu czegoś takiego jak Lwica. No co, ona się dziwi że tacy ludzie istnieją. Teraz to ja się nie dziwię że ona się dziwi 😄
                                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:35
                                          "Coś takiego" to widujesz w lustrze.
                                          A ten Twoj "partner" , o ile w ogóle istnieje, w co wątpię, to najwyżej zmienia pieluchy brytyjskim seniorom, to jest ten Twoj sort i poziom, chamico.
                                          😀
                                          • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:03
                                            "seniorom, to jest ten Twoj sort i poziom, chamico."

                                            Ty NAPRAWDĘ inaczej nie potrafisz?
                                            • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:05
                                              Jak inaczej? Piszę szczerze na temat tego co widzę.
                                              A Twoj target to salowy, co najwyżej.
                                              • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:01
                                                "Jak inaczej? "

                                                Bez obrażania mnie w każdym poście. Mam znowu zacząć liczyć liczbę wulgaryzmów które produkujesz w moim kierunku?
                                                • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:11
                                                  Nie "wyprodukowałam" żadnego wulgaryzmu, nie jestem Tobą.
                                                  To Ty wciąż obrażasz innych, a Ciebie, no cóż, nie można i tak obrazic 😀
                                        • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:35
                                          Jeżeli pracownicy ochrony zdrowia pozbawieni sa środków zabezpieczenia osobistego to jest to igranie z ich zdrowiem i życiem. Kończąc studia i składając przyrzeczenie lekarskie ( nie przysięge Hipokratesa, bo tej od baaaaardzo dawna nie ma) nie przyrzekałam, że bedę sie narażała.
                                          Bezinteresowność też ma swoja granicę. Pracownicy ochrony zdrowia zyja ze swojej pracy- kupuja ubrania, jedzenie, płacą rachunki itd. Niczego nikt im nie daje za darmo.
                                          I szybciej polski lekarz zrobi coś bezinteresownie własnie niz np. amerykański pochyli sie nad nieubezpieczonym chorym, ale to już inna opowieść.
                                          • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:42
                                            Wyobraź sobie,że nie każdy się kłóci jak pijaczek.Jak już trafisz do szpitala to ostatecznośc i liczę na to,że fachowcy wiedzą co robić. Wolisz gadać niż leczyć. Cała służba zdrowia tak wygląda?
                            • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:40
                              Mam nadzieje, ze na w szpitalu nie spotkam takiej osoby jak Ty.
                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:06
                                Zawsze możesz postawić na profesjonalizm i leczyć się sama 😀
                                • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:13
                                  Uwierz mi,że jak będzie możliwość to omine ta zdziwiona grupę zawodową, gardzaca innymi.
                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:51
                                    Możliwość zawsze jest wystarcza chęci, w tym kraju nie ma przymusu leczenia, oprócz psychiatrycznego zgodnie z wyrokiem sądu 😀
                                    • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:59
                                      Możliwości nie ma tym bardziej, więc tak, jak najbardziej, większość ludzi leczy się sama albo nie leczy się w ogóle.
                                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:06
                                        Trudno, mnie i moją rodzinę leczą lekarze 😀
                                        • 35wcieniu Re: Medycy umierają 22.04.20, 10:52
                                          No tak, "trudno".
                    • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:46
                      Rezydent tak ale juz 40 letni lekarz zarabia bardzo dobrze. Taka troche "cena" za to ze póxniej jak na polskie realia zarabiają dobrze. Pani w tym Lidlu po 10 latach nadal zarabia ile zarabiała. Lekarz juz nie. Ile znasz lekarzy 409+ mieszkającyh w 50m mieszkaniu w bloku, jezdzących 12 letnim samochodem?
                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:13
                        Pewnie taki co ma etat w przychodni tak wlasnie żyje...
                        • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:17
                          Znasz chociaz jednego?
                          • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:21
                            Znam głównie chirurgów. Btw my mieszkaliśmy w bloku, także na 50 m2, tata był właśnie wtedy ok 40
                            Ci z przychodni pracują na kilku etatach
                            • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:23
                              NO ale bo chcą, nie bo muszą.
                          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:53
                            Ja znam i to niejednego.
                    • arwena_11 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:46
                      Ile lekarze zapłacili za swoje studia a ile musieliby zapłacić w uk czy usa? Niech sobie pomyślą, że spłacają kredyt studencki.
                      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:54
                        A ile zapłacili ekonomiści, prawnicy, inzynierowie?????
                        • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:53
                          Duzo mniej. Popatrz ile kosztuja płatne studia lekarskie. I ilu jest obcokrajowców na tych studiach. Wiesz czemu? Bo nawet jezeli stusia dla obncokrajowców są duzo droższe niz te prowadzone w jezyku polskim, to i tak są o niebo tansze nic np w USA. Byłam zdziwiona co u nas na studiach robią ludzie z USA. Ich taniej wychodzi leciec 2 razy w roku do domu i znow do PL płacąc za studia tu niz jakby mieli w USA płacić. Tam by ich nie było stać.
                          Studia medyczne są najdroższe.
                        • arwena_11 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:37
                          Prawnicy za aplikację płacą. Bez aplikacji niewiele mogą zrobić. Czy lekarze za staże płacą czy oni odstają kasę?
                          • nocnamagia Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:45
                            Staż odbywa się w ramach umowy o pracę. Czy jest w tym coś dziwnego, że w Polsce płaci się pracownikowi na etacie?
                            • arwena_11 Re: Medycy umierają 22.04.20, 10:58
                              No popatrz a za aplikację się płaci. Jak się chce zdobyć praktykę ( obowiązkowo ) mieć patrona - to też często trzeba zapłacić.
                  • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:53
                    Bo mają pensje o 1/3 wyższe?
                    Bo nie muszą inwestować w swój rozwój?
                    • gliminstory Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:18
                      ale ty myślisz, że tylko lekarze inwestują w swój rozwój?? reszta świata nauczy sie raz i już leży i pachnie a kasa z nieba spada?
                      • hanusinamama Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:50
                        No ba...tylko lekarze są wykształceni...
            • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:50
              Pensje są niewielkie

              A konkretnie jakie?
        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:22
          lwica_24 napisała:

          > Niekoniecznie. Dyżury 48 godzinne były brane nie dlatego, że ktos lubił tylko m
          > usiał- ze względów ekonomicznych.

          Ale jak coś takiego robi korposzczur, to jest tylko nędznym korposzczurem pracoholikiem.
    • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:10
      lwica_24 napisała:

      > Właśnie zmarła druga osoba spośród personelu medycznego z pierwszej linii front
      > u.
      > Fizjoterapeuta i dzis pielęgniarka. Lekarz jest w ciężkim stanie.

      Przykra sprawa, ale: no i?
      Umarło coś 300, czy pod 400 ludzi. Takie wstrząsające, że jest wśród nich jakiś lekarz? TSD, gdzie na "pierwszej linii frontu walki z wirusem" jest fizjoterapeuta?
      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:11
        Na przykład w DPS-ach.
        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:21
          lwica_24 napisała:

          > Na przykład w DPS-ach.

          I on tam te wirusy tłukł? Zawsze mi się wydawało, że fizjoterapeuta to od czego innego jest, a tu proszę - leczy masażem i ćwiczeniami infekcję.
          • woman_in_love Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:19
            Ten fizjoterapeuta durny pisiorze został zakażony w szpitalu, bo na jego oddział przeniesiono zarażonego z innego oddziału. Efekt braku testów.
            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:23
              woman_in_love napisała:

              > Ten fizjoterapeuta durny pisiorze został zakażony w szpitalu, bo na jego oddzia
              > ł przeniesiono zarażonego z innego oddziału. Efekt braku testów.

              No i jak ten fizjoterapeuta, durny pisiorze, walczył z wirusem?
              • woman_in_love Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:49
                A on durny pisiorze walczył z wirusem? Nie, przypadkowo go zarazili. Co nie znaczy, że nie był na 1 linii. Pomagał podnosić chorego.
          • duola77 Re: Medycy umierają 25.04.20, 10:29
            fizjoterapeuta nie zajmuje sie masażami , ad hoc , pewnie terapia oddechowa
            czy wazne , no sam stwierdż
            duzo teraz niezadowolonych bo terapeuci smi planuja leczenie , masaży dla relaksów brak , taka niespodzianka
      • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:13
        Czytając takie wypowiedzi - czy wstrząsające, że jest wśród nich jakiś lekarz, wiele osób traci motywacje do pracy. Po co sie narażać? Po co narażać bliskich?
        • 35wcieniu Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:17
          Wśród ofiar są przedstawiciele pewnie większości popularnych zawodów.
          Większość ludzi ma pracę wymagająca kontaktów z ludźmi, wśród pozostałych są osoby używające komunikacji publicznej itd. Wszyscy mają rzucić pracę z braku motywacji?
          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:22
            W zasadzie każdy z nas nie powinien tknąć pacjenta, póki nie ma pełnego i bezpiecznego ( dla siebie) zabezpieczenia osobistego. Tylko my jestesmy głupi, bo gdzieś tam zawsze mamy na pierwszym planie dobro pacjenta.
            Nie wiem czy jestes wstanie sobie wyobrazić człowieka z napadem duszności - łapie powietrze jak ryba, jest siny, ma drgawki, tachykardie a my - tak jak wyżej póki nie jestesmy w pełni bezpieczni ( a przy okazji nasze rodziny) powinnismy byc w bezpiecznej dla nas odległości, ale tak nie jest. Podajemy dozylnie sterydy, intubujemy jak potrzeba, jesteśmy przy pacjencie, monitorujemy czynności życiowe. i... zarażamy się. Część umiera a potem pojawiają się teksty typu "takie to wstrząsające , że umarł lekarz/".
            • triss_merigold6 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:28
              W zasadzie każdy z nas nie powinien tknąć pacjenta, póki nie ma pełnego i bezpiecznego ( dla siebie) zabezpieczenia osobistego.
              Dokładnie tak.
            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:28
              lwica_24 napisała:

              > W zasadzie każdy z nas nie powinien tknąć pacjenta, póki nie ma pełnego i bezpi
              > ecznego ( dla siebie) zabezpieczenia osobistego. Tylko my jestesmy głupi, bo gd
              > zieś tam zawsze mamy na pierwszym planie dobro pacjenta.

              Nie. Macie na pierwszym planie efektowny wjazd na białym koniu. Dobro pacjenta liczy się wtedy, kiedy można efektownie uratować mu życie. Ale nie ma czegoś takiego jak dobro pacjenta, kiedy potrzeba po prostu krzesła w poczekalni i jasno określonej godziny, na którą ma przyjść.

              > Nie wiem czy jestes wstanie sobie wyobrazić człowieka z napadem duszności - łap
              > ie powietrze jak ryba, jest siny, ma drgawki, tachykardie a my - tak jak wyżej
              > póki nie jestesmy w pełni bezpieczni ( a przy okazji nasze rodziny) powinnismy
              > byc w bezpiecznej dla nas odległości, ale tak nie jest. Podajemy dozylnie stery

              O, tu mi łezka cieknie. Trzeba było zostać korposzczurem.
              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:31
                Spadaj stąd żałosny incelu.
              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:37
                Oby ci sie łezka nie zakręciła nad zwłokami kogoś bliskiego, bo niedoszły korposzczur nie dojdzie, albo go nie będzie.
                • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:47
                  "Oby ci sie łezka nie zakręciła nad zwłokami kogoś bliskiego, bo niedoszły korposzczur nie dojdzie, albo go nie będzie."

                  Czyli jednak kompleks Boga...
                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:51
                    Realna ocena sytuacji
                • 35wcieniu Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:03
                  Mi się na przykład zakręciła nad zwłokami bliskiego, którego dolegliwości po kolei zlali wszyscy lekarze, u których był bo "za młody". Ale im też zapewne się należy.
        • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:19
          lwica_24 napisała:

          > Czytając takie wypowiedzi - czy wstrząsające, że jest wśród nich jakiś lekarz,
          > wiele osób traci motywacje do pracy. Po co sie narażać? Po co narażać bliskich?

          A to u lekarza motywacja do pracy zależy od tego, czy się aby nie zarazi chorobą? Wydawałoby się, że inteligentny człowiek powinien wiedzieć, że jak się jest lekarzem, to się ma kontakt z zarazkami. A tu proszę - zaskoczyło ich to i motywację im odebrało.
        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:20
          Masz rację.
          Mam nadzieję, że 45rtg nie będzie swoją bezwartościowa osoba i swoim umieraniem zawracal głowy lekarzom
        • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:24
          "Po co sie narażać? Po co narażać bliskich?"

          Po co wybrało się zawód, który z definicji naraża na kontakt z chorymi ludźmi?
          • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:30
            No popatrz, mój tata był lekarzem ponad 30 lat i nigdy nawet przeziebienia nie złapał od pacjenta 😁
            • 45rtg Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:35
              sofia_87 napisał(a):

              > No popatrz, mój tata był lekarzem ponad 30 lat i nigdy nawet przeziebienia nie
              > złapał od pacjenta 😁

              Albo po prostu przechodził do pracy fafnaście infekcji pokasłując od czasu do czasu na pacjentów i częstując ich tym, co dostał od innych.
              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:43
                Po prostu był chirurgiem☺
                Nie, w ogóle nie chorował
          • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:38
            Jest róznica między kontaktem z chorymi ludxmi a pracą z nimi bez środków ochrony osobistej co skutkuje bardzo dużym prawdopodobieństem zarażenia się i naraża bliskich. Kumasz czy za trudne?
            • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:48
              "Jest róznica między kontaktem z chorymi ludxmi a pracą z nimi bez środków ochrony osobistej "

              I te dwie zmarłe osoby pracowały z chorymi na koronawirusa bez środków ochrony osobistej, czy może zaraziły się przez przypadek od niezdiagnozowanego pacjenta?
              • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:56
                Pielęgniarka pracowała na oddziale zakaźnym. Wystarczy.
                • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:20
                  "Pielęgniarka pracowała na oddziale zakaźnym. Wystarczy."

                  I nie miała żadnego zabezpieczenia?

                  W UK zmarło już 100 osób - pomimo tego, że w większości mieli zabezpieczenia. Taki zawód.
                  • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 20:37
                    Nie, nie jest to zawód, w którym idzie się na śmierć niczym armatnie mięso. Albo nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć.
                    • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:07
                      "Nie, nie jest to zawód, w którym idzie się na śmierć niczym armatnie mięso. "

                      A jaki zawód wykonywali lekarze w Wuhan, w Lombardii i w wielu innych miejscach, w których również brakowało i nadal brakuje środków ochrony? Poszli może na L4? A następnie zwrócili się do prawników o reprezentowanie w sądzie? Hmmm. Let's think...
                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:08
                        Ich rodziny z pewnością są z nich dumne.
                        Oni umierając też z pewnością byli szczęśliwi, że osierocaja własne dzieci.
                        Garkotluk wymaga bohaterstwa. Paradne 😂
                        • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:12
                          Dalej dzielisz ludzi na lepszych i gorszych.Kolejna megalomanka
                          • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 22:53
                            Nie dziele, po prostu potepiam oczekiwanie od kogoś bohaterstwa i gotowości do poświęcenia własnego życia.
                            • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:01
                              Ja od nikogo bohaterstwa nie oczekuje a mnie potepiasz .Pokrętne masz logikę


                        • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:03
                          "Garkotluk wymaga bohaterstwa. Paradne"

                          Dobra, weź sobie rąbnij baranka. Ja z Tobą kończę. Możesz se od dziś swoje wulgaryzmy i obelgi pisać w eter. Bye.
                        • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:04
                          "Ich rodziny z pewnością są z nich dumne.
                          Oni umierając też z pewnością byli szczęśliwi, że osierocaja własne dzieci."

                          Tchórzem się urodziłaś, tchórzem umrzesz.
                          • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:09
                            Ten kto ryzykuje z powodu byle czego jest głupcem, a nie bohaterem.
                            Zresztą ja mam hedonistyczna naturę, chce żyć i umrzeć w luksusie, reszta jest mi raczej obojętna 😀
                            • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:14
                              Lekarze ryzykując bez zabezpieczenie są wg Ciebie glupcami.
                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:19
                                Niestety tak, a jak coś się stanie, to zapłacą za to ich rodziny.
                                Wiesz, mój tata byl lekarzem, juz nie żyje , a ja po raz pierwszy od jego śmierci czuje ulgę z tego powodu.
                                Nie wyobrażam sobie co bym czuła wiedząc, że ryzykuje życie być może dla takich jak Wy, którzy nie mogą przestać szczekac na lekarzy nawet teraz.
                                • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:26
                                  Mówienie jak jest nazywasz szczekaniem?Przy braku szacunku do innych ludzi mam wiem nic lekarzy?Nikogo z brakiem szacunku nie toleruje.
                                  • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:26
                                    Wielbic miało byc.
                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:40
                                    To licz się z tym, że ktoś inny nie będzie tolerować Twojego braku szacunku.
                                    A jak jest?
                                    Tak, że rządzący zamiast się przygotowywać na wybuch epidemii i skupowac srodki ochronne skupowali węgiel, tak jest, że mamy taką, a nie inna średnia wieku lekarzy i pielęgniarek, przez wieloletnie zaniedbania rządzących. Kazano młodym wyjechać, to wyjechali.
                                    Może więc warto przemyśleć na czym polega oraz z czego wynika problem, a potem zabierać głos.
                                    Dlatego piszę o szczekaniu.

                                    Bylejakosc i prowizorka ma się świetnie w ochronie zdrowia, edukacji i wielu innych dziedzinach, właśnie dlatego, że suweren daje się szczuc na drugą pokrzywdzona stronę sytuacji zamiast kierować pretensje do prawdziwych winnych
                                    • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:48
                                      To czemu za decyzje rządzących obwiniasz wszystkich obywateli?
                                      • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:09
                                        A czemu obywatele obwinaja medyków, a nie rządzących?
                                        No jeszcze ewentualnie oczekują bohaterstwa.
                                        Już było to przerabiane z nauczycielami, ale ciemny lud znów kupuje bajki o "misji"
                                        • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:18
                                          sofia_87 napisał(a):

                                          > A czemu obywatele obwinaja medyków, a nie rządzących?
                                          > No jeszcze ewentualnie oczekują bohaterstwa.

                                          Nieźle Ci się popieprzyło. To nie pacjenci oczekują od lekarzy bohaterstwa, tylko to lekarze oczekują od pacjentów czołobitności należnej bohaterom.
                                          • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:33
                                            Jakbyś Ty choć raz w swoim smutnym życiu miał okazję kogokolwiek popieprzyc, to byłbyś o wiele normalniejszy, incelu 😂

                                            Oczywiście, że oczekują bohaterstwa, wystarczy poczytać ten wątek.
                                            Lekarze mają w najglebszym poważaniu czolobitnosc - wystarczy im godna płaca i warunki pracy.
                                            Naprawdę istnieja ludzie, którzy znają swoją wartość i nie muszą się dowartosciowywac cudzym kosztem.
                                            Wiem, dla Ciebie to nie do pojęcia 😀
                                            • alin9 Re: Medycy umierają 22.04.20, 14:02
                                              Jak ktoś zna swoja wartość to bierze odpowiedzialność za swoje życie. Ty kurczowo trzymasz się czegoś,czego nie cierpisz i obwiniać wszystkich a sama nie robisz w tym kierunku nic.W każdej grupie zawodowej są tacy ludzie. Najpierw z jakiegoś powodu godzą się na wszystko a potem obwiniaja cały świat.Znam masę ludzi(różne zawody nauczyciel,lekarz),które zamiast narzekać zmieniły zawód i są zadowolone z życia. Ty pewnie takim samym wampirem energetycznym jesteś prywatnie.Swietnie wpisujesz się w sąsiedni wątek. Tam piszą,że takich nie zmienisz.Czesto powodem tego kurczowego trzymania jest argumentacja, że nie po to skończyłam studia. Tak poważnie to takie osoby boją się życia.
                                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 14:26
                                                Nie jestem lekarzem i jestem zadowolona z życia 😀
                                                Skończyłam studia, które mniej więcej uczą zarabiać i to właśnie robię, przy minimalnym nakładzie pracy.
                                                😁
                                                • volta2 Re: Medycy umierają 22.04.20, 15:24
                                                  powtórz to jeszcze 20 razy, to na pewno będziesz jeszcze bardziej zadowolona z życia i może ktoś ci uwierzy a nawet pozazdrości

                                                  jesteś tak zadowolona jak burek na łańcuchu, też się szczerzy(w uśmiechu?) i rzuca( z tego szczęście co to ma przy minimum nakładu pracy w otrzymanie pełnej michy), o ujadaniu na przypadkowego przechodnia nie wspomnę.

                                                • sasanka4321 Re: Medycy umierają 22.04.20, 16:21
                                                  >Nie jestem lekarzem i jestem zadowolona z życia 😀
                                                  Skończyłam studia, które mniej więcej uczą zarabiać i to właśnie robię, przy minimalnym nakładzie pracy.
                                                  😁I

                                                  Sofia, jestes kupka nieszczescia. I to sie nie zmieni, dopoki nie przyznasz sie do tego sama przed soba. W kazdym Twoim wpisie to widac - az przykro na to patrzec. O ile lwica jest poprostu glupawa, o tyle Ty jestes przede wszystkim nieszczesliwa.
                                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 16:48
                                                    Nie mam się do czego przyznawać.
                                                    A Ty nie przenos swoich traum na innych. Jak to bylo? Glodnemu chleb na myśli.
                                                    Lwica ma więcej wiedzy w małym palcu niz Ty kiedykolwiek posiadzisz, a Ty musisz być nieźle sfrustrowana skoro okreslasz mnie mianem "nieszczesliwej".
                                                    Ale ok, ja mogę sobie być "nieszczęśliwa", a Ty dalej możesz mieć nierealne oczekiwania wobec medyków zarabiających grosze, zobaczymy, która z nas lepiej na tym wyjdzie 😀
                                                  • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:22
                                                    sofia_87 napisał(a):

                                                    > Lwica ma więcej wiedzy w małym palcu niz Ty kiedykolwiek posiadzisz, a Ty musis

                                                    To, co Ci zostaje pod paznokciem po dłubaniu w nosie to nie jest wiedza. Wiedzę ma się w głowie.
                                                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:30
                                                    O przenosni incel nigdy nie słyszał?
                                                    Już wiemy co się stało z Twoim mózgiem, wydlubales go przez nos 😂
                                                  • brenya78 Re: Medycy umierają 22.04.20, 18:00
                                                    "Lwica ma więcej wiedzy w małym palcu niz Ty kiedykolwiek posiadzisz"

                                                    Ach te sny o potędze 😄😄😄
                                          • lwica_24 Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:26
                                            Wiesz gdzie mam czołobitność - ? Potrzebuje natomiast:
                                            - środków ochrony osobistej gdy mam miec do czynienia z chorymi niebezpiecznymi - przy czym nie są to wyłacznie chorzy zakaźnie, ale także np. psychicznie chorzy, pobudzeni po srodkach psychotropowych.
                                            - wynagrodzenia adekwatnego do pracy.
                                            Wystarczy.
                                            • taki-sobie-nick Re: Medycy umierają 22.04.20, 22:54
                                              Wcześniej nie miałaś do czynienia z chorymi psychicznie pobudzonymi po środkach psychotropowych?

                                              Wynagrodzenie adekwatne do pracy to ile brutto?
                                            • 45rtg Re: Medycy umierają 22.04.20, 23:12
                                              lwica_24 napisała:

                                              > Wiesz gdzie mam czołobitność - ? Potrzebuje natomiast:
                                              > - środków ochrony osobistej gdy mam miec do czynienia z chorymi niebezpiecznymi
                                              > - przy czym nie są to wyłacznie chorzy zakaźnie, ale także np. psychicznie cho
                                              > rzy, pobudzeni po srodkach psychotropowych.
                                              > - wynagrodzenia adekwatnego do pracy.

                                              Widząc, co sobą reprezentujesz, można stwierdzić, że i wynagrodzenie masz adekwatne do jakości twojej pracy (może nawet z górką), i środków ochrony osobistej dostajesz wystarczająco, a nawet rozrzutnie.
                                              • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 23:20
                                                Napisał śmieszny incel bez życia w realu, który udaje na potrzeby wątku, że ma rodzinę, a całe dnie spędza na emamie 😁
                                                Sądzac po Twoich wpisach, to w ogóle nie powinieneś zawracać lekarzom głowy swoją osobą i chorobami, szkoda ich czasu na takie brakujące ogniwo ewolucji 😂
                                        • madami Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:57
                                          Na tej samej zasadzie gdy klient ma pretensję do kasjerki o złą cenę na produkcie. Ludzie średnio widzą związek przyczynowo skutkowy więc skupiają się na pierwszej linii.

                                          Trzeba im cierpliwie tłumaczyć, że kolejki do lekarzy np. to efekt błędnego systemu ale bez agresji, bez patrzenia z piedestału, ze zrozumieniem zwykłych ludzkich potrzeb. Stawanie po jakiejś stronie, okopywanie się, oblężona twierdza to nie są dobre taktyki, do ludu trzeba z sympatią nawet jeżeli ten lud ( tak bardzo pogardzany w wielu watkach i nazywany garkotłukami) nie rozumie wszystkich niuansów. Więcej wiedzy z dziedziny PRu, więcej solidarności ( wszystkich zawodów medycznych) i zaplanowanej strategii.
            • minniemouse Re: Medycy umierają 23.04.20, 04:07
              lwica_24 napisała:
              Jest róznica między kontaktem z chorymi ludxmi a pracą z nimi bez środków ochrony osobistej co skutkuje bardzo dużym prawdopodobieństem zarażenia się i naraża bliskich. Kumasz czy za trudne?

              Np ja kumam bardzo dobrze. jestes sfrustrowana ze sluzba zdrowia, w tym lekarze, nie sa wystarczajaco zabezpieczeni w takich przypadkach jak np dzisiejsza pandemia. i jasne, i slusznie.
              tylko dlaczego opieprz za to zbiera bogu ducha winne forum?

              Napisz albo zadzwoń do odpowiednich instytucji -jakie wy tam w Polsce macie- aby coś zmienić w tym kierunku, czy protestuj przed Ministerstwem Służby Zdrowia, czy tez zorganizuj jakiś marsz czyco.
              Krotko mówiąc - weź się za tych naprawdę odpowiedzialnych, nie za nas szaraków z internetu którzy w sumie nie tylko ze nie maja na owe braki wpływu, to jeszcze jak mogą starają się pomoc np szyciem masek i odzieży medycznej.


              Minnie
          • alin9 Re: Medycy umierają 21.04.20, 21:46
            Też się od zawsze zastanawiam jak wybierali ten zawód?Teraz wszystkim zdziwieni.
        • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:37
          przestańcie już tel lwicy do...rywać. Nie powinno być tak, że ludzie robiący czarną robotę nie mają podstawowego zabezpieczenia i ryzykują życiem. Sprawy zarobków nie komentuję, ale z tego, co wiem, wiedza kosztuje i taki lekarz ma obowiązek ustawowy się kształcić całe życie. A nikt mu na to nie da. To, że chce funkcjonować na jakimś poziomie nikogo nie powinno bulwersować. W szczegóły nie wchodzę.
          Najpierw byli lekarze, teraz pójdą nauczyciele i dzieci. Z takim samym "zabezpieczeniem" i gwaracją zostania wśród żywych.
          Aha i lekarz tym się różni od zwykłego człowieka, że raczej na pewno ma doczynienia z przypadkami takimi, że pacjent nie ma jak tej twarzy zasłonić, bo np. zaczyna umierać.
          • tylkotakieo Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:44
            A duża część społeczeństwa ucieszy się, że oto ci wredni lekarze a teraz ci leniwi nauczyciele dostają za swoje. Założę się też, że nikt z tych szczujących nie uczy dziecka zasłaniać ust podczas kasłania (bo po co, prawda?) Przecież przynajmniej nauczycielem każdy może jeszcze zostać i posmakować tego miodu użerania się z dziećmi, ale bardziej z rodzicami.
          • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:27
            "przestańcie już tel lwicy do...rywać. Nie powinno być tak, że ludzie robiący czarną robotę nie mają podstawowego zabezpieczenia i ryzykują życiem. "

            W UK zmarło już 100 pracowników służby zdrowia. Z ochroną i bez - taka niestety praca. I nie słyszałam żadnego głosu od przedstawiciela profesji medycznej w tonie jaki uprawia Lwica. Po prostu wstyd słyszeć taki głos od lekarza. Już w wątku o DPSach mnie to uderzyło - kompletne wdupiemienie ludzi w DPSach, bo przecież własny tyłek najważniejszy, pochwała lewych zwolnień, zdziwienie że istnieją wolontariusze mający rodziny i pracujący w trudnych warunkach na misjach, przy epidemiach - i to nie za kasę. Tego to już w ogóle nie mogła pojąć, że są tacy ludzie. No bo za gruba kasę, to jeszcze, ale taki wolontariat? Bo ona takich nie zna, bo ona się nie spotkała.
            Żal słuchać takie słowa od lekarza. Naprawdę, jestem ostatnia osobą która powiedziałaby coś o "powołaniu", ale tak z bardzo pragmatycznego punktu widzenia pytam - jak można iść na lekarza i dziwić się że się będzie pracowało wśród zarazków, no jak?
            • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:31
              Och, wstyd słyszeć od lekarza, że nie chce umierać z powodu cudzych błędów
              Wiesz, frustratko, naprawdę istnieją osoby, które nie chcą umierać ponieważ lubią swoje życie
              • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:40
                "umierać z powodu cudzych błędów"

                Jakich błędów?
                • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:41
                  Braku środków ochronnych
                  • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:52
                    "Braku środków ochronnych"

                    Wszyscy lekarze w Polsce, w każdym szpitalu, przychodni, mają nosić pełne oprzyrządowanie, bo macie 8tys chorych na 40mln ? Przecież te zakażenia zdarzyły się w zwykłych szpitalach, a nie tych od koronawirusa!
                    • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:55
                      Niekoniecznie pełne, ale brakowało maseczek i rękawiczek

                      Poza tym, skoro były 2 mld na tvpis, to pełne "oprzyrządowanie" dla medyków powinno być.
                      • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:46
                        "Niekoniecznie pełne, ale brakowało maseczek i rękawiczek"

                        Bronić polskiego rządu i jego strategii której "zazdrości nam cały świat" nie będę. Ale akurat maseczek i rękawiczek brakuje wszędzie. Nie tylko z powodu niedofinansowania ale zwykłego faktu że występują niedobory na rynku.
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:10
                          No popatrz, inni mieli kiedy się w to zaopatrzec, a Polska kupowała węgiel.
                          Od grudnia było wiadomo, że jest zagrożenie.
                          Braki na rynku światowym nie oznaczają, że ktoś ma ryzykować swoje życie.
                        • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:43
                          Maseczki i rękawiczki, których też nie ma do woli nie wystarczą.
                    • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:57
                      opiekowałabyś się zakażonym, więc zakażającym człowiekiem bez zabezpieczenia?
                      • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:48
                        "opiekowałabyś się zakażonym, więc zakażającym człowiekiem bez zabezpieczenia?"

                        A to lekarze przywdziewają pełen rynsztunek przy każdym przypadku grypy, odry, ospy itp. z którymi się stykaja? Noszą maseczki na codzien przyjmując pacjentów?
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:11
                          Na wymienione przez Ciebie choroby są szczepionki, a lekarze są zaszczepieni
                        • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:44
                          Przeciwko tym chorobom jestesmy zaszczepieni.
                          • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:51
                            "Przeciwko tym chorobom jestesmy zaszczepieni.
                            Odpowiedz Cytuj "

                            Co nie zmienia faktu, że na taką grypę można się zarazić mimo szczepionki. I że istnieje całe mnóstwo innych chorób, bez szczepionki, na które można się zarazić. Na prawdę na studiach wam nie mowili?
                            • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:58
                              Jeżeli jesteśmy szczepieni przeciwko grypie ti mimo to zachorujemy to przechodzimy ja lekko ( poronnie). Ja przez 30 lat pracy ani razu nie chorowałam na grypę.

                              Owszem mozna się zarazic, ale są to choroby dość lekkie, nie zagrażające życiu.
                              Przeciwko tym niebezpiecznym np. meningokokom B ( skrót myslowy) tez się szczepimy. Za własne pieniądze a szczepionkla jest droga.
                    • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:42
                      Tak, każdy pracownik ochrony zdrowia powinien mieć zapewniona taką własnie ochrone. Nie tylko lekarz. Także pani w recepcji.
                      • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:50
                        "Tak, każdy pracownik ochrony zdrowia powinien mieć zapewniona taką własnie ochrone. Nie tylko lekarz. Także pani w recepcji."

                        Skoro także pani w recepcji, to może każda sprzedawczyni, śmieciarz, listonosz, kierowcy autobusów i inni key-workers też powinni w pełnym ekwipunku. Czy jednak tylko lekarze tacy wyjątkowi?
                        • sofia_87 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:52
                          Ostatnio byłam w Lidlu, mają ochronne szyby i przylbice, rekawiczki też
                • lwica_24 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:41
                  Błędów wynikających z braku zapewnienia skutecznych środków ochrony osobistej dla każdego praciownika ochrony zdrowia, który jest narażony na kontakt z osoba zakażona COVID-19.
                  Błędów wynikających z decyzji o nie przeprowadzaniu cotygodniowych testów dla pracowników ochrony zdrowia.
                  Błędów polegających na braku weryfikacji - patrz wątek o DPS-ach.
                  Wystarczy?
                  • brenya78 Re: Medycy umierają 21.04.20, 19:45
                    "Błędów wynikających z braku zapewnienia skutecznych środków ochrony osobistej dla każdego praciownika ochrony zdrowia, który jest narażony na kontakt z osoba zakażona COVID-19."

                    Wskazesz kraj w którym te środki są/były wystarczające? I to na oddziałach które nie są wyznaczone do walki z wirusem (Do czego to doszlo że muszę "bronić" polskiego rządu)

                    "Błędów wynikających z decyzji o nie przeprowadzaniu cotygodniowych testów dla pracowników ochrony zdrowia."

                    Wskazesz kraj, w którym się to robi? Zwłaszcza przy śmiesznej licznie zakażonych w ilości 8tys.?

                    "Błędów polegających na braku weryfikacji - patrz wątek o DPS-ach."

                    A to ta pani od jajka świątecznego zmarła? Oj, jak mi przykro. Taka straszna tragedia...
        • alicia033 Re: Medycy umierają 21.04.20, 18:02
          lwica_24 napisała:

          > Po co sie narażać? Po co narażać bliskich?

          masz alzheimera czy rozdwojenie jaźni, że nie kojarzysz, co sama wypisywałaś jeszcze tydzień temu?


    • tryggia Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:14
      To prawda. W zeszłym roku zmarła taka znajoma neurolog i znany kardiolog. A jeden onkolog ma raka i chyba też umrze. Serio.
      • lot_w_kosmos Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:30
        Co nie? Nasz sąsiad lekarz ma białaczkę, to po prostu jest niewiarygodne. No czaicie?
    • bo_ob Re: Medycy umierają 21.04.20, 16:55
      no pięknie, czyżby medycy stali się ofiarami ludzkiej agresji?

      myślę, że nie warto poświęcać się dla ludzi
      • madami Re: Medycy umierają 23.04.20, 17:36
        To po co dalej pracują?
    • lot_w_kosmos Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:29
      Oczywiście przykro, wiadomo, szkoda, to ludzie.

      Ale od zarania dziejów w czasach zarazy lekarze umierali.

      Lekarze też ludzie i zarazić się mogą, nie tylko w pracy, ale w sklepie i na spacerze.

      Jako, że są po prostu ludźmi, to przejdą koronę, jak reszta społeczeństwa - jedni lekko, 8nni ciężko, 2% umrze.

      A ty napisałaś post o sensacyjnym brzmieniu, jakbyś co najmniej obwieściła, że lekarze codziennie latają na księżyc...
    • trampki-w-kwiatki Re: Medycy umierają 21.04.20, 17:58
      A myślałaś, że medycy są nieśmiertelni?
      Nie, nie są.
      Mają zawały, raka, zarażają się od pacjentów chorobami zakaźnymi.
      Żyją tak długo jak inne grupy zawodowe, czyli różnie.
    • srubokretka Re: Medycy umierają 21.04.20, 23:46
      Robisz niedzwiedzia przysluge medykom za kazdym razem. Watkow milion na miesiac. Ciekawe.
      • sasanka4321 Re: Medycy umierają 22.04.20, 00:19
        srubokretka napisał:

        > Robisz niedzwiedzia przysluge medykom za kazdym razem.

        Dokladnie to samo mysle, czytajac jej wypowiedzi...
      • volta2 Re: Medycy umierają 22.04.20, 01:15
        zapracowana na pierwszej linii frontu,

        tylko to nie ten front, co próbuje tu farmazonić.
        • srubokretka Re: Medycy umierają 22.04.20, 04:14
          Jeszcze miesiac i wywola zamieszki. Ludzie beda linczowac lekarzy, lekarze ludzi likwidowac . Spryciula.

      • madami Re: Medycy umierają 22.04.20, 08:04
        No właśnie brnie dalej i nie widzi, że w takich watkach wychodzą te wszystkie lekarskie przywary ale sam lekarz tego nie widzi, dopóki ma klapki na oczach, albo np. sam stanie się pacjentem w obcym sobie środowisku, zetknie się raz, drugi czy dziesiąty z opisywanymi przez nas sytuacjami - może zrozumie? Bez otwarcia się na punkt widzenia przeciętnego pacjenta ( nie mówię o postawach skrajnych a te oczywiście się najmocniej pamięta) nie będzie ani porozumienia ani zrozumienia. Na razie każdy głos anty jest szczuciem.
        Zauważcie, że podobnie jest np.w przypadku KK - instytucja i jej przedstawiciele mają sporo za uszami - mówienie prawdy z ludzkiego punktu widzenia powoduje okopanie się w swojej pozycji i nazwanie tego szczuciem.
        • volta2 Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:11
          pamiętam jak koleżanka robiła w medicoverze prywatnie operację, przyszedł rano na obchód nowy lekarz i jej mówi
          -boli? musi boleć, jeszcze ze 3 dni

          a koleżanka niczym lwica - jestę lekarzę

          nie musi boleć, nie musi panie doktorze, jestę lekarzę, poproszę specyfix x(nie pamiętam co tam sobie zleciła, ale dostała)
          • srubokretka Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:26
            Tez znam takie przypadki.

            Koleazka zawsze jezdzi do innego szpitala w razie potrzeby, nigdy do tego, w ktorym pracuje. Ten sam typ uslug oferuja.
            O tym jej szpitalu juz wszyscy mowia "umieralnia".
          • madami Re: Medycy umierają 22.04.20, 14:07
            Tak też spotkałam... no musi boleć....

            albo moje ulubione "no widocznie taka pani uroda".... acha...
      • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:11
        Niedźwiedzia przysługę?
        Lekarze i pielęgniarki po prostu masowo pójdą na zwolnienia. A ciemny lud, który wszystko kupi, będzie się leczył sam
        • 35wcieniu Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:02
          Już się leczy sam, bo dostępu do medycyny w tej chwili NIE MA. Pojmij w końcu. Na nikim nie robi wrażenia groźba że pójdą na zwolnienia, bo nie zrobi to już nikomu różnicy - NIE MAMY DOSTĘPU do leczenia, obojętne czy ci ludzie są na zwolnieniach czy w pracy.
          • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:05
            Och serio nie ma dostępu?
            Nikt w obecnej chwili nie jest leczony ani nie przebywa w szpitalu, w całym kraju?
            • 35wcieniu Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:10
              Oczywiście że przebywają, głównie umierający i ludzie z wypadków, jakieś nagłe stany, takie rzeczy.
              Cała reszta ma odwołane operacje, zabiegi, rehabilitacje, badania.Jestem jedną z takich osób. Moja operacja się po prostu nie odbędzie. Nie mogę się na nią zapisać do innego szpitala, bo zapisów nie ma, zresztą nie mogę odebrać mojego skierowania, bo do szpitala nie można wejść. Oczywiście po pandemii będzie się można zapisać ponownie i ponownie odczekać tyle co poprzednio - w zależności od szpitala od kilku miesięcy do 2 lat.
              • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:28
                Ach więc jednak są osoby, dla których teraz ma znaczenie czy personel medyczny pójdzie na zwolnienie czy nie?
                Planowe operacje są odwolywane gdyż w obecnej sytuacji nie można zagwarantować pacjentom bezpieczeństwa, ale to już nie jest wina lekarzy i pielęgniarek
                • srubokretka Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:08
                  Jaki ciemny lud?? Ciemny lud byl w Polsce 40 lat temu. Teraz czlowiek sam probuje sie diagnozowac. Swiadcza o tym tutejsze watki. Teraz jest lud zmanipulowany, ale napewno nie ciemny. Teraz jest lud uszkadzany . Ile jest aptek w miescie? Ile bylo 40 lat temu? Kiedys kazdy byl zapracowany, teraz schorowany.

                  > czy personel medyczny pójdzie na zwolnienie czy nie?

                  Mysle, ze duzo osob teraz mocno sie nad tym zadtanawia. Np moja mam, ktorej cisnienie wiecznie do gory leci, a ona wtedy na emergency. Teraz jest zmuszona robic wszystko, zeby do szpitala nie isc. Mam nadzieje, ze jeszcze bedzie potrea to ze 2 tyg. , to zrozumie, ze bez lekarzy da sie zyc i to coraz bardziej komfortowo.
                  • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:36
                    Zważywszy na to kto nami rządzi od niemal 5 lat, to lud jest wyjątkowo ciemny.
                    Szczucie na nauczycieli się udało, teraz czas na lekarzy...
                    • srubokretka Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:41
                      Najlepiej ta manipulacja doprowadzajaca do szczucia wychodzi watkodajce. Nie sadze, zeby byla z pisu.
        • volta2 Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:05
          nie pójdą tak szybko na zwonlniania, bo nie są etatowcami, tylko firmami
          nie będą przecież płacić podatków od swoich mizernych pensji

          nie pracują, nie zarabiają

          nie dziękuj, mam duuużo koleżanek lekarek, wiem jak jestsmile za to teraz mając czas na kawki i rozmówki by skype, bo pacjenci odwołują wizyty, są na dyżurach telefonicznych
          • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 13:38
            Och, więc wiesz jak to wygląda w całym środowisku, w szpitalach jest ciut inaczej, zapytaj koleżanek może Cię oswieca
    • panpaniscus Re: Medycy umierają 22.04.20, 09:20
      W UK zmarło ponad 100 osób z personelu medycznego...
      • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 10:20
        Sądzisz, że ich rodziny są dumne z bohaterów?
        Ja na ich miejscu bym nie była
        • brenya78 Re: Medycy umierają 22.04.20, 10:34
          "Ja na ich miejscu bym nie była"

          Bo jesteś piep...nym tchórzem, to już ustaliliśmy. I nie kumasz czegoś co normalni ludzie bez problemup rozumieją.
          • sofia_87 Re: Medycy umierają 22.04.20, 10:39
            Tchorzem? Raczej byś mi tego nie powiedziała prosto w oczy 😀
            Raczej nie jestem głupcem, tylko głupiec narazałby siebie albo swoją rodzinę dla czegoś takiego jak Ty.
            Normalni ludzie prędzej zaryzykuja swoje życie dla psa z kulawą noga niż dla Ciebie, to już ustaliliśmy 😀
          • lwica_24 Re: Medycy umierają 22.04.20, 20:29
            No własnie ja tez nie kumam. Wyjasnij proszę najlepiej w punktach.
    • princesswhitewolf Re: Medycy umierają 22.04.20, 11:30
      >Właśnie zmarła druga osoba spośród personelu medycznego z pierwszej linii frontu.

      zaraz... jakis tydzien temu bylo ze w polskiej opiece medycznej zmarlo 34 lekarzy pielegniarek itd na covid 19 a ty tu piszesz o drugim. Pamietam dlaczego taka wysoka liczba personelu przy tak niskiej ilosci zachorowan jaka jest w Polsce ( w porownaniu oczywiscie z innymi krajami gdzie jest o wiele wiecej zachoeowan)

      W marcu chyba zmarl pierwszy www.fakt.pl/wydarzenia/polska/koronawirus-w-polsce-nie-zyje-lekarz-z-kielc/ghgc4qb
    • bo_ob ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 18:05
      dotąd w naszej kulturze było tak, że jeśli na posterunku, w trakcie służby zmarł żołnierz, strażak, policjant, lekarz, oddawano mu hołd

      ale jak widać kraj przejęli barbarzyńcy i na wieść o tym, że medycy wskutek braku należnej ochrony zmarli w czasie pełnienia swojej służby medycznej ruszyli z bejsbolami na lekarzy

      ktoś zamienił Polaków na jakieś bakterie

      • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 20:35
        I to powinno byc podsumowaniem mojego watku. O tym miał być - stał sie nagonka na lekarzy, imputowaniem im najrózniejszych rzeczy.
        Tak- gdy w Iraku zginął pierwszy żołnierz ( oficer zresztą) jego pogrzeb odbył się z honorami, obecnością ówczesnego prezydenta itd. Gdy ginęłi pozostali informowały o tym media, odbywały sie państwowe pochówki itd.
        Przy czym na wojnę jechali ochotnicy. I dostawali za to bardzo godziwe wynagrodzenie, ubezpieczenia dla rodzin .
        Pracowników ochrony zdrowia wysyła się na wojne z wirusem bez zabezpieczeń, bez ubezpieczeń, bez ich zgody. Bo są lekarzami, ratownikami, pielęgniarkami, fizjoterapeutami czy salowymi.
        A jak umrą to co takiego się stało..... vide początek watku.
        • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 20:47
          Właśnie zmarł pacjent bo nikt mu nie chciał zrobić dializy.Gdzie byli lekarze?Po czymś takim czekają na honory?
          • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 20:55
            alin9 napisała:

            > Właśnie zmarł pacjent bo nikt mu nie chciał zrobić dializy.Gdzie byli leka
            > rze?Po czymś takim czekają na honory?

            Już (chyba Tobie) kiedyś pisałam. Nikt nie czeka na honory. W zasadzie wszyscy moi znajomi akcję "klaskania" uznali za żenującą.
            Wystarczy, że przestaniesz pluć jadem.
            • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 20:58
              Już pisałam,że nie jesteście pepkami świata.Sama przestań pluć.
              • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 20:59
                Tam gdzie możecie coś zrobić to was nie ma. Chelpicie się rzeczami,na które nie macie wpływu.
                • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 21:31
                  Nie znam tej sytuacji. Nie chciał bo?
                  Powtarzam , nikt z nas nie czeka na oklaski, honory czy temu podobne bzdury. Wiekszość z nas ( lekarzy, pielęgniarek, ratowników, fizjoterapeutów, salowych) wykonuje porządnie swoja pracę.
                  • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 21:42
                    Bo wszyscy żyją pieprzona korona i odmówili w całym województwie .Osoba ,dla której dializy na czas jest sprawa życia koronawirus nie jest taki ważny.
                    • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 22:20
                      Ale dla wszystkich na tej stacji jest - pacjentów głównie. Personel sobie (raczej) poradzi.

                      A potem wypadnie kolejna jednostka, bo trzeba ją będzie dekontaminować. Tego chcesz?
                  • taki-sobie-nick Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 22:58
                    Powtarzam , nikt z nas nie czeka na oklaski, honory czy temu podobne bzdury.

                    Bardzo często to powtarzasz.

                    Mieszkasz w Warszawie?
          • amsterdama Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 22:03
            alin9 napisała:

            > Właśnie zmarł pacjent bo nikt mu nie chciał zrobić dializy.Gdzie byli leka
            > rze?Po czymś takim czekają na honory?
            Alin, wykonanie dializy nie zależy od „widzi mi się” lekarza. Pacjenta zakażonego nie można wpuścić na stację dializ, bo zarazi kilkudziesięciu innych chorych o mocno obniżonej odporności. Przeciętna stacja dializ nie jest wyposażona w izolatki, nie mówiąc o śluzach, dodatkowych wejściach itp. Jeśli chory nie został przyjęty w ośrodku zakaźnym, wyposażonym w sztuczne nerki, to znaczy, że placówka była zapełniona. Bardzo przykra sprawa, ale lekarz nie przeskoczy systemu- nie wyczaruje dodatkowego miejsca dializacyjnego. Nie znam tego konkretnego przypadku, ale wiem jak to działa.
            • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 22:08
              Raczej jak nie działa przez koronaswira.
              • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 22:19
                alin9 napisała:

                > Raczej jak nie działa przez koronaswira.

                Nie działa przez obcinanie finansowania przez władze, które ludzie radośnie wybierają. A obecna sytuacja tylko to obnażyła.

                A tak w ogóle, to o co masz pretensje? Że pandemia jest? I koronawirus?
                No jest. Ale jaka w tym wina lekarzy?
              • amsterdama Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 07:58
                alin9 napisała:

                > Raczej jak nie działa przez koronaswira.< Tak, dokładnie- wszystko przez koronawirusa. Po tym, jak w Polsce padło kilka stacji dializ z powodu zakażenia, kryteria przyjęcia są bardzo zaostrzone.
                • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 14:21
                  Tylko dlaczego niektórzy usilnie twierdzą,że walcząc z koronawirusem zbawiaja świat?W momencie ,gdy czyjeś życie było zagrożone przed koronawirusem odwołane zabiegi/rehabilitację teraz są dramatem.Ok leczmy koronawirusa ,ale nie zapominajmy o innych pacjentach. To tak jakby astmatykowi powiedzieć nos maseczki bo udusisz się na koronawirusa. Tak udusisz się sam i nikt nie będzie winny.
                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 15:43
                    A do kogo te pretensje? Do lekarzy? Fizjoterapeutow?
                    Koronawirus zdezorganizował całe życie nie tylko w ochronie zdrowia. I trudno wymagać od personelu medycznego, żeby bez zabezpieczeń zajmował sie chorymi.
                    Czy antyterrorysta wchodzi do domu, w którym jest uzbrojony bandyta bez kamizelki kuloodpornej?
                    Czy strażak gasi pozar bez kasku?
                    • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 16:00
                      Mówię ci lwica, bierz L4. Jak twoi koledzy w Lombardii, Wuhan i wszędzie indziej! Na co czekasz?
                    • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 18:29
                      Gdyby tylko zdezorganizowal nie byłoby innych zgonów. Dlaczego w 100% krzyczycie o koronawirusie ,zawalajac to co było do tej pory?Tak pretensje do lekarzy,że na to pozwolili.
                      • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 18:53
                        ????? Ulżyło. Bo to co wypisujesz to bełt osoby, która coś chce powiedziec ale nie bardzo wie co. Więc może jasniej i w punktach, jesli łaska.
                        • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 19:05
                          Ty tylko pyszczyc umiesz ,jak Ci źle.Sama nie zrobiłaś nic by pracodawca zapewnił Ci ochronę .Nawet sama nie umiesz zadbać o swoje i innych bezpieczeństwo (groźby o L4 i nic więcej ).
                          • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 20:07
                            CO ma zrobic lekarz, żeby pracodawca ( dyrekcja szpitala, organ prowadzący, rektor w przypadku szpitali mu podległych) zapewnił środki ochrony osobistej. Powiedz, może masz jakiś pomysł. Chętnie z niego skorzystamy.
                            Jesli wszyscy chcielibysmy dokładnie przestrzegać procedur ilość ludzi, którzy umra z powodu innych chorób byłaby ogromna. Po prostu traktując każdego pacjenta jako potencjalnie chorego/zakaźnego nie podeszlibysmy do niego bez zapewnionych nam środków ochrony osobistej. Tak mądralo!
                            I bardzo łatwo tak wypisywać, gdy nie ma sie do czynienia z chorym człowiekiem.
                            Krzyczysz, że zmarła osoba niedoczekawszy dializ. Nie powinno tak być, ale znów czyjka to wina? Lekarza, który ma wytyczne/zalecenia, zeby nie "brudzić" dializ czy organizacji i decydentów. A może tych, którzy dali 2 mld na tube propagandową PiSu a nie na ochrone zdrowia. Jak myslisz?
                            Groxny zwolnień lekarskich będą realne. Nie, nie wydumane, nie od kolegi, ale jak najbardziej zasadne.
                            • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 21:22
                              Wiesz po co są przepisy ?
                              • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 21:25
                                I zrozum ,że mnie to wszystko jedno czy jesteś na l4 czy wyjedziesz.Skuzba zdrowia i tak jest niewydolna.Twoje narzekania wyzwalają moje na lekarzy.Wiec pozwólmy się tym zająć innym.
                            • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 22:03
                              "CO ma zrobic lekarz, żeby pracodawca ( dyrekcja szpitala, organ prowadzący, rektor w przypadku szpitali mu podległych) zapewnił środki ochrony osobistej. Powiedz, może masz jakiś pomysł. Chętnie z niego skorzystamy."

                              Zapytaj kolegów z Wuhan, Lombardii... Oni pewnie wiedzą.

                              "Groxny zwolnień lekarskich będą realne. "

                              Tak widzieliśmy te zwolnienia choćby w Wuhan, czy Lombardii...
                              • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 22:16
                                brenya78 napisała:

                                > "CO ma zrobic lekarz, żeby pracodawca ( dyrekcja szpitala, organ prowadzący, re
                                > ktor w przypadku szpitali mu podległych) zapewnił środki ochrony osobistej. Pow
                                > iedz, może masz jakiś pomysł. Chętnie z niego skorzystamy."
                                >
                                > Zapytaj kolegów z Wuhan, Lombardii... Oni pewnie wiedzą.

                                Pracowałaś tam, że wiesz? Albo znasz kogoś, kto tam pracował? Bo ja tak. Warunki nieporównywalne do naszych. Tak, na początku było kiepsko - i świat obiegły zdjęcia w workach na śmieci. Tylko że z czasem (i też, nie oszukujmy się - ze wzrostem liczby przypadków, z pogorszenim sytuacji etc.) zaczęło się to normalizować - stawki wzrosły, a przede wszystkim zaczęto ogarniać środki ochrony osobistej tak, że jest w miarę bezpiecznie.

                                A u nas się klaszcze z balkonów. I wylewa pomyje - za jednym zamachem.

                                >
                                > "Groxny zwolnień lekarskich będą realne. "
                                >
                                > Tak widzieliśmy te zwolnienia choćby w Wuhan, czy Lombardii...

                                Nie widziałaś? Bo ja widziałam - nie "zwolnienia" ale odsuwanie od pracy najbardziej narażonych (kolega ratownik z wysokiej grupy ryzyka jest np na pracy "wspomagajacej" dla niego bezpiecznej, a czesto po prostu na platnej rotacji w domu), dazenie do sensownych srodkow. Rekrutacja za przyzwoite stawki, szukanie ochotnikow a nie WOT o 5 rano z nakazem pracy. Takie drobniutkie różnice.

                                A tak w ogóle, odpowiadając na wszystkie Twoje komentarze (zbiorczo i raz - więcej już nie będę) - średnio się na tym znam, ale chyba nawet Kościół Katolicki nie wymaga śmierci męczeńskiej... A Ty wymagasz - wtedy może uznasz, że zrobili dobrze. A w jakiejkolwiek szkole medycznej pierwsza zasadą jaką uczą to "martwy ratownik to zły ratownik".
                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 23:46
                                  "Tak, na początku było kiepsko - i świat obiegły zdjęcia w workach na śmieci."

                                  I co, lekarze poszli na L4? Obrazili się i poszli do domu?

                                  " Bo ja widziałam - nie "zwolnienia" ale odsuwanie od pracy najbardziej narażonych"

                                  Ja się pytam czy na zwolnienia pouciekali, tak jak lwica prognozuje i straszy że pójdzie.


                                  "Rekrutacja za przyzwoite stawki"

                                  Skąd masz takie info? Jak można rekrutować kogoś kto jest już zatrudniony?


                                  ". A Ty wymagasz"

                                  Nie, nie wymagam. Ja się szczerze dziwuje wielkiemu zdziwieniu lwicy, że jest pandemia, a lekarze są na pierwszej linii strzału. Medycy na całym świecie pracują w ciazkich warunkach. Od początku tej pandemii umarlo ich setki. I nie odeszli od łóżek pacjentów, pomimo braku środków ochrony. Zostali w pracy, w ogromnym stresie, przeciążeniu, w workach na śmieci, albo bez niczego, nie biadolili tylko robili co mogli. A lwica urwała się z choinki bo jej się wydaje, że jest z innej materii tkana, że jej nie dotyczy to z czym spotykają się jej koledzy w innych krajach, jej się wydaje że jest lepsza, z lepszego kraju, że jej się to nie powinno przydarzyć, umieranie jest daleko, w innych krajach, umierają inni, frajerzy, tu jest Polska, cywilizacja, tu się idzie na L4. Bla bla. Jedno wielkie zdziwienie, że ona także może być w sytuacji o której do tej pory tylko czytała przy porannej kawce i ona się na to nie zgadza, ona tupie nóżka, tak nie powinno być, ona żąda, ona protestuje, to nie tak miało wyglądać, na studiach jej na to nie przygotowali, ona jest b-a-r-d-z-o w-a-ż-n-a lekarka z Polski, przed którą klekaja nawet menele, proszę tu od niej nie wymagać jakiegoś tam poświęcenia, ona pójdzie na L4 natychmiast, poświęcają się jacyś frajerzy za granicą...

                                  Słyszałam wiele głosów o niedostatecznej ochronie - jest to problem we wszystkich krajach, lekarze informują, proszą o interwencję, ale nie słyszałam aby kiedykolwiek odgrażali się jak lwica. Wręcz przeciwnie słyszy się historię o bohaterstwie, o pracy ponad siły, o odmowie odstąpienia od łóżek chorych. Ja tego NIE WYMAGAM od nikogo. Ja tylko porównuje.
                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 08:15
                                    Wymagać nie możesz, nie masz takich kompetencji, ale jak najbardziej tego oczekujesz i nazywasz tchorzami tych medyków, którzy nie zgadzają się na narażenie własnego zdrowia i życia, dla których ważniejsze jest ich życie i dobro ich rodzin.
                                    • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 09:11
                                      Wytlumacze Ci lopatologicznie. To jest normalne, ze czlowiek boi sie o swoje zycie i wolalby nie osierocic dzieci. Tylko idiota o to nie dba. Tyle tylko, ze jesli lekarz (czy inny pracownik szeroko pojetej sluzby zdrowia, czyli nawet sprzataczka pracujaca w szpitalu) idzie na L4 bo stawia swoje dobro ponad dobro innych to:

                                      1) zostawia pacjentow na pastwe losu. Tych w szpitalach i tych w DPSach i innych domach pomocy. Tak, zostawia KONKRETNYCH ludzi bez pomocy.

                                      2) stawia swoich kolegow (ktorzy TAKZE sie boja o zycie i nie chca osierocic dzieci) w sytuacji bez wyjscia, w ktorej musza pracowac ponad sily, z braku rak do pracy, sa bardziej obciazeni, zmeczeni, a tym samym bardziej podatni na wirusa (tzw. viral load). Oni rowniez nie widza swoich dzieci i tak samo sa w niebezpieczenstwie, a tylko dlatego, ze maja mieksze serduszka i silniejszy kregoslup moralny i nie ida na L4, sa przez to poszkodowani bo musza robic za swoich kolegow ktorzy poszli na L4.

                                      Tak, to nie jest jakis "rzad" ktory postanawiacie zostawic na lodzie - to sa konkretni ludzie: pacjenci i koledzy.

                                      Wiec, tak, strach o zycie jest naturalny, ale pojscie na L4 podczas gdy inni zyly sobie wypruwaja, jest egoistyczne i tchorzliwe. I mozesz sobie tupac nozka do woli I tak, nie oczekuje od Ciebie zrozumienia, bo widac masz we krwi wyslugiwanie sie innymi, podczas gdy ty sobie raczek brudzic nie masz zamiaru. Przedstawiasz tok myslenia typowy dla antyszczepionkowego oszoloma, ktory swojego dziecka nie zaszczepi bo przeciez szczepionka to ryzyko i kto normalny bedzie ryzykowal, ale ktory chetnie pojezdzi sobie na gape i skorzysta z tego, ze inni rodzice to ryzyko podjeli.
                                      • mary_lu Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 09:45
                                        Tłumoku, jak chcesz TŁUMACZYĆ coś Lwicy, skoro to ona zasuwa w tej robocie od lat a ty się mądrzysz z wyra w jukeju. Nie czujesz jaka jesteś śmieszna?
                                        • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 10:27
                                          Lwica to akurat korzysta z okrojonych godzin i kombinuje jakby tu je obkroic jeszcze bardziej przez pójście na L4.
                                          • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 11:56
                                            brenya78 napisała:

                                            > Wytlumacze Ci lopatologicznie. To jest normalne, ze czlowiek boi sie o swoje zy
                                            > cie i wolalby nie osierocic dzieci.


                                            I jeszcze jedno - nawet załóżmy że z powodu jakiegoś zaćmienia oleję wszelkie zabezpieczenia i pójdę z gołymi rękami do jakiegoś DPSu.

                                            Zarażę się. Ok, jestem młoda, stosunkowo zdrowa - prognozy mam dobre, pewnie będzie OK. Tylko że zanim będę miała objawy, pozarażam wszystkich w tym DPS. A poza tym pacjentów w moim normalnym miejscu pracy (no bo czemu miałabym przestać tam pracować? w końcu jak bohater, to bohater).

                                            Ja przeżyję, oni nie (albo nie wszyscy). Jak myślisz - kto zostanie oskarżony o narażenie pacjentów na niepotrzebne ryzyko? Prokuratura radośnie zabezpieczy dokumenty i dostanę śliczniutki wyroczek.

                                            Myślisz, że rodziny pacjentów mnie za to pochawlą? A skąd, usłyszę że "zabiłam im matkę". A prokurator zero obwieści sukces w walce z kastą.
                                            • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 12:53
                                              "Zarażę się. Ok, jestem młoda, stosunkowo zdrowa - prognozy mam dobre, pewnie będzie OK. Tylko że zanim będę miała objawy, pozarażam wszystkich w tym DPS. "

                                              Myślę że lepszym rozwiązaniem będzie jak umrą z głodu we własnych odchodach.
                                              • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 13:22
                                                To dlaczego Ciebie tam nie ma zeby ich karmić i przewijac?
                                                Ach rozumiem, to INNI mają się narażać
                                          • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:01
                                            Nie są to okrojone godziny tylko praca stacjonarna+ zdalna. Tak jest w wielu firmach.
                                            Gdzie napisałam, że kombinuje z pójściem na zwolnienie? Gdyby tak istotnie było od dawna byłabym na zwolnieniu lekarskim.
                                      • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 11:51
                                        brenya78 napisała:

                                        > Wytlumacze Ci lopatologicznie. To jest normalne, ze czlowiek boi sie o swoje zy
                                        > cie i wolalby nie osierocic dzieci. Tylko idiota o to nie dba. Tyle tylko, ze j
                                        > esli lekarz (czy inny pracownik szeroko pojetej sluzby zdrowia, czyli nawet spr
                                        > zataczka pracujaca w szpitalu) idzie na L4 bo stawia swoje dobro ponad dobro in
                                        > nych to:


                                        Miałam nie odpowiadać, ale...

                                        Więc - nie idzie na L4 (z resztą - nie ma procedury "idę na L4") bo stawia swoje dobro ponad innych tylko odstępuje od pracy BO NIE MA ŚRODKÓW żeby ją bezpiecznie wykonywać.

                                        Nie wiem, idzie sobie strażak. Widzi pożar. Nie ma na sobie tych swoich kombinezonów. Pali się blok. Na trzecim piętrze ktoś jest. Też wymagasz, żeby tam wbiegł i uratował tego kogoś? Nawet może być dziecko, żeby było dramatyczniej? Może mu się uda, może nie zginie...

                                        I już zupełnie egoistycznie pomyśl. Ludzi z medycznym wykształceniem jest ograniczona liczba. To skończony zasób, w obecnych czasach stosunkowo cenny. Naprawdę chcesz z nich robić mięso armatnie? Bo może nic się nie stanie.

                                        A potem rząd otrąbi sukces. Kupując miał węglowy.

                                        btw. lekarze jakoś sobie poradzą. W tym idiotycznym systemie jakoś sobie radzą - maski da jeden sponsor, fartuchy fundacja a potem kibice odmalują ściany. I tylko dlatego "jakoś" się to trzyma. Może w końcu powinno się zawalić. Bo inaczej ludzie pokroju brenya nie zrozumieją.
                                        • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 12:22
                                          Ludzie jej pokroju nie zrozumieją, obwinia tych co są na pierwszej linii ponieważ "za mało się starali".
                                          • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 12:55
                                            "obwinia tych co są na pierwszej linii ponieważ "za mało się starali".

                                            Jak ktoś ucieka z pracy bo woli zostawic pacjentów na pastwę losu, to dobrego słowa ode mnie nie usłyszy.
                                            • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 13:23
                                              Przyjmij wreszcie do wiadomości, że nikogo nie obchodzi Twoje dobre słowo.
                                        • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 12:51
                                          "Więc - nie idzie na L4 (z resztą - nie ma procedury "idę na L4") bo stawia swoje dobro ponad innych tylko odstępuje od pracy BO NIE MA ŚRODKÓW żeby ją bezpiecznie wykonywać."

                                          Ale niech idzie! Niech zostawi chorych sam na sam. Jak sam zachoruje też zdechnie pod płotem bo pies z kulawą nogą się nim nie zajmie. Ależ niech idzie. Niech pensjonariusze w DPSach i chorzy w szpitalach zdechną wreszcie, spokój będzie.

                                          "A potem rząd otrąbi sukces. Kupując miał węglowy."

                                          W innych krajach media wychwalają bohaterstwo lekarzy, a o Polsce będą pisać że medycy odstąpili od wykonywania obowiązków, bo nie chcieli się narażać. Jak myślisz, publika to kupi?
                                          • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 13:25
                                            Ważne, że rodziny medyków to kupią.
                                            A publika może wreszcie przyjmie do wiadomości, że nie zawsze "jakoś to będzie" dlatego trzeba dbać aby było dobrze
                                          • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:04
                                            brenya78 napisała:

                                            > Ale niech idzie! Niech zostawi chorych sam na sam. Jak sam zachoruje też zdechn
                                            > ie pod płotem bo pies z kulawą nogą się nim nie zajmie. Ależ niech idzie. Niech
                                            > pensjonariusze w DPSach i chorzy w szpitalach zdechną wreszcie, spokój będzie.

                                            Na tym, to najbardziej władzy zależy - może zaczną obkładać chorych miałem i puszczać im TVP ku pokrzepieniu serc. Za 2mld pewnie zadziała.

                                            > "A potem rząd otrąbi sukces. Kupując miał węglowy."
                                            >
                                            > W innych krajach media wychwalają bohaterstwo lekarzy, a o Polsce będą pisać że
                                            > medycy odstąpili od wykonywania obowiązków, bo nie chcieli się narażać. Jak my
                                            > ślisz, publika to kupi?

                                            Wszystko kupi, jak widać z Twoich odpowiedzi.

                                            Pisałam historię strażaka. Od niego też oczekujesz, że wejdzie bez ochrony do płonącego domu? Może zdąży?
                                          • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:49
                                            Gdy wiele lat temu, po stażu podyplomowym otrzymałam prawo wykonywania zawodu lekarza ( stałe, bo przed stażem było ono czasowe) składałam Przyrzeczenie ( nie mylić z Przysięgą Hipokratesa). Zadałam sobie trud i sięgnęłam do tego dokumentu. Widnieje tam mój podpis i nigdzie nie znalazłam, że mam narażać siebie i swoja rodzine na utratę zdrowia i życia. Nigdzie nie ma, że przyrzekam, że będę bohaterką i nikt nie ma prawa tego ode mnie wymagać.
                                            Byc może przedstawiciele służb mundurowych składają przyrzeczenie, że bronić będą nas/naszego zdrowia/życia/mienia z narażeniem własnego życia. My, przedstawiciele zawodów medycznych, nie.
                                            Nawet w czasie wypraw krzyżowych ( a więc dość dawno temu) domy dla trędowatych - czyli leprozaria ( wiem, że to trudne słowo, pochodzi od lepra- trąd) prowadzone były przez Zakon Rycerzy św. Łazarza ( czyli zakonników) a nie świeckich lekarzy.
                                            Nie mam złudzeń , że to zrozumiesz, ale przeczytaj.
                                            • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:19
                                              "Nigdzie nie ma, że przyrzekam, że będę bohaterką i nikt nie ma prawa tego ode mnie wymagać."

                                              Kobieto, litości. Przecież ty nawet nie pracujesz z chorymi na koronawirusa, wiec o jakim bohaterstwie w ogóle rozmawiamy? Nie jesteś na pierwszej linii frontu a jojczysz i dramatyzujesz jakby conajmniej ci kazali iść z gołymi rękami do chorych z ebola. Już pomijając szansę twojego zarażenia, to koronawirus to nie ebola, nie masz się co bać, chyba że jesteś w grupie ryzyka. Ale nie jesteś bo byś siedziała w domu na self-isolation. Weź sobie jakieś sole trzeźwiące bo ci się na głowę rzuciło.
                                              • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:23
                                                Nie mam ambicji być bohaterką.
                                                Czy opracuję z chorymi na COVID-19 ttego nie wiem. Za mało testów, są niezdiagnozowani. Obecnie każdego chorego trzeba tak traktować.
                                                Szpital ( każdy, moja miła, każdy) jest pierwszą linią frontu, niestety. Chciałabym, zeby było inaczej.
                                                Cos ty z ebolą? Powtarzasz jak mantrę, ebola, ebola. Nikt o zdrowych zmysłach nie podchodzi do chorych zakaźnie z gołymi rękami.
                                                Co do niebezpieczeństwa związanego z koronawirusem to pieprzysz jak potłuczona.....
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:58
                                                  "Nie mam ambicji być bohaterką."

                                                  Wieku ludzi nie ma. A zostają. Z przymusu. Nie jesteś żadnym wyjątkowym lekarzem, z wyjątkowego kraju.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:01
                                                    Zgodzę się nie jestem. O jakim przymusie piszesz. Tłumaczyłam - w moim przyrzeczeniu lekarskim nie ma słowa o przymusie i narażaniu życia. Tudzież bohaterstwie.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:15
                                                    "O jakim przymusie piszesz. "

                                                    O życiu pisze. Życie czasami zmusza do zrobienia czegoś czego się nie miało w planie. Normalny człowiek pomoże innemu człowiekowi i tyle. Normalni lekarze wszędzie na świecie normalnie pracują tylko ty ofiaro histeryzujesz. Nie da się tego czytać.
                                            • ib_k Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:33
                                              ty lwica to jesteś przykładowym modelem lekarza karierowicza z kompleksem boga

                                              to przez takich jak ty ten zawód stracił cały szacunek

                                              bohaterem to jest ten facet co dał się zamknąc w DPS aby pomagac a ty jesteś na poziomie ameby, fuj!
                                              • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:45
                                                jEST BOHATEREM, ALE.... na cmentarzach jest dużo bohaterów. Vide Powstanie Warszawskie.
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:20
                                                  Jesteś żałosna lwica.
                                              • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:51
                                                A Ty co konkretnie zrobilas dla dps?
                                                Przyjmijcie wreszcie do wiadomości, że nikogo normalnego nie interesuje rola bohatera, ludzie chcą żyć, cieszyć się rodzina i podróżami, a nie umierać dla innych
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:25
                                                  "nikogo normalnego "

                                                  Mylisz normalność z tchórzostwem. Nie, tchórzostwo, zostawianie ludzi w potrzebie na pastwę losu, nigdy i nigdzie nie było normalne. Zawsze i wszędzie było tylko egoizmem i tchórzostwem.
                                                  Zawsze się zastanawiałam kim byli ludzie którzy wskakiwali do szalup ratunkowych na Tytaniku, szybko, szybko, tak żeby nikt inny nie zdołał. I odpływali, zostawiając kobiety i dzieci. I byli tacy, którzy zostali do końca, upewniwszy się że mogli uratować kogo się dało. Nie muszę zgadywać w której grupie jesteś... W sumie brzydzę się tobą.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:29
                                                    Co to jest "Tytanik" - ?
                                                    Nikt nie zostawia ludzi w potrzebie, bo ma taki kaprys. Natomiast każdy pomagając innym musi(!!!) w pierwszej kolejności zadbbać o swoje bezpieczeństwo.
                                                    W przeciwnym razie dość szybko nie będzie miał kto pomagać, leczyć, ratować.
                                                    A jeśli jesteś taka odważna, jesteś taka bohaterką to przyjedź, idź do DPS-u czy innej instytucji tego typu i przy minimalnym zabezpieczeniu obsługuj zakażonych. Każda para rak się liczy.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:05
                                                    "W przeciwnym razie dość szybko nie będzie miał kto pomagać, leczyć, ratować."

                                                    Nie dramatyzuj. Ofiary wśród personelu medycznego są, ale nie w takich liczbach żeby lekarzy zabrakło.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:31
                                                    Obrzydzenie czegoś takiego jak Ty jak najlepiej o mnie świadczy, zaczelabym się niepokoić gdyby było inaczej.
                                                    Wiesz brejka, egzaltacja uchodzi panienkom do 20 rz i paniom po menopauzie, jeśli Twoj rocznik to 78, to musisz być posmiewiskiem, pani w średnim wieku o mentalności gimnazjalistki.
                                                    Titanic, niedouku, a na nim byłabym w pierwszej klasie, jestem kobietą, więc i tak dostałabym szalupe 😂
                                                    Nie masz pojęcia o czym piszesz, o bohaterstwie; tak się składa, że od strony babci pochodzą z rodziny, w której od wieków byli bohaterowie, fakt historyczny, od wieków też za ich czyny płacili ich najbliżsi.
                                                    Ojciec i bracia babcia działali w czasie II Wojny światowej w Państwie Podziemnym, wszyscy trzej zginęli, ostatni w PW, został w kanałach, babcia powtarzała, że właśnie z tym kojarzy się jej "bohaterstwo" z "zapachem" wydobywanych po wielu miesiącach ciał.
                                                    Po "podziece" za bohaterstwo mężczyzn babcia i jej mama były wrogami ludu, szykanowanymi i wyrzuconymi z własnej kamiennicy.
                                                    Dziadek lekarz był przy pacjentach gdy jego żonę i małe dzieci wywieziono do obozu, nie przeżyli, a on nie mogl nawet ich pochować. Pracował do 80 rz, w tym czasie uratował tysiące osób i zawsze powtarzał, że poswiecilby bez żalu ich wszystkich gdyby tylko mógł uratować rodzinę.

                                                    Moja rada, garkotluku, przestań szczekac o czymś o czym nie masz pojęcia, mam w rodzinie więcej bohaterów niż Ty włosów na pustej głowie, dlatego wiem, że należy ryzykować wyłącznie wtedy gdy stawka jest wysoka, a na pewno nie dla takich bezwartościowych kreatur jak Ty.
                                                    Zajmij się dzieckiem i sprzątaniem, tylko do tego się nadajesz i przestan wreszcie obrażać i pouczać lepszych od siebie.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:50
                                                    Urzekła mnie twoja historia. Zwłaszcza o pierwszej klasie na Titanicu 😄😄😄

                                                    "mam w rodzinie więcej bohaterów niż Ty włosów na pustej głowie"

                                                    Masz. A sama jesteś tchórzliwa jak struś 😄
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:56
                                                    Cóż, moi przodkowie podrozowali pierwsza klasa, co w tym dziwnego?

                                                    Ja po prostu dzięki doswiadczeniom przodków mam mądrość, która pozwala mi ocenić kiedy warto ryzykować , a kiedy nie. Na tym polega różnica. Wracaj do sprzątania, garkotluku.
                                                    😀
                                                    Btw miałaś przyjechać do dps zająć się staruszkami, co z Twoja odwaga?
                                                    Jak zwykle bohaterstwa oczekujesz od innych, a nie od siebie?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:08
                                                    "Cóż, moi przodkowie podrozowali pierwsza klasa, co w tym dziwnego?"

                                                    Tak oczywiście Księżno 😄😄😄

                                                    "która pozwala mi ocenić kiedy warto ryzykować , a kiedy nie."

                                                    Tylko dla samego siebie, to już wiemy. To się nazywa egoizm.

                                                    233, 234...
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:22
                                                    Babcia urodziła się z innym tytułem, ale byłaś blisko 😀

                                                    Tak egoizm, ale ja mam odwagę się do tego przyznać.
                                                    Spójrz teraz na siebie, garkotluk siedzący w domu, zasłaniający się dzieckiem, ja mam dwoje 😀, bredzacy o bohaterstwie, ale wymagający go od innych, gdyż sam przecież "nie może".
                                                    Jakbyś miała jedna komórkę mózgu więcej niż masz, to byś wiedziała jak bardzo się osmieszasz zarzucajac mi tchorzostwo podczas gdy sama nie robisz nic.
                                                    Naprawdę nic nie rozumiesz?

                                                    Powtórzę jeszcze raz, może wreszcie dotrze; bohaterowie nie wymagają od innych tylko od siebie.
                                                    Ty natomiast wymagasz wyłącznie od innych, co czyni Cię żałosna i tchorzliwa. Trudno Cię w sumie oceniać i potepiac, jesteś zbyt ograniczona aby to pojac.
                                                    Jest takie przysłowie; "pies, który dużo szczeka, najszybciej ucieka"😂
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:43
                                                    "Tak egoizm, ale ja mam odwagę się do tego przyznać."

                                                    Ależ trzeba było napisać tak od razu. A nie przekonywać mnie od setek postów że to NORMALNOŚĆ 😄
                                                    Nie, nie jest to normalność i nigdy nie była. Tchórze, dezerterzy i złodzieje szalup wyrzucający ludzi za burtę byli, są i będą. A ty wśród nich.

                                                    "Powtórzę jeszcze raz, może wreszcie dotrze; bohaterowie nie wymagają od innych tylko od siebie."

                                                    Nie masz pojęcia kim jestem i co robię, więc idź się czep kogoś innego.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:51
                                                    Zdrowy egoizm to jest normalnosc

                                                    Och, historia uczy, że tchorzami, dezerterami są najczęściej ci, którzy wcześniej najgłośniej szczekali. Doucz się ☺
                                                    Pozostaje żałować, że Twojego przodka nikt za burte nie wyrzucił 😀

                                                    Jesteś nikim i nic nie robisz, udowadniasz to każdym wpisem. A nie, przepraszam, głośno szczekasz i oczekujesz bohaterstwa od lepszych od siebie. Przyjedz, pozmieniaj te pampersy w dps choć miesiąc i udowodnij, że jest inaczej
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:55
                                                    "Zdrowy egoizm to jest normalnosc"

                                                    Tylko że ty nie reprezentujesz zdrowego egoizmu. Tylko egoizm po trupach.

                                                    "Przyjedz, pozmieniaj te pampersy w dps choć miesiąc i udowodnij, że jest inaczej"

                                                    Ależ ja TOBIE nic nie muszę udowadniać 😄😄😄
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:01
                                                    Po jakich trupach, amebo?
                                                    Na pewno nie po własnym.

                                                    Udowodnij sobie. Siedzenie w domu i nic nie robienie to nie jest bohaterstwo, szczekanie na innych także nim nie jest. 😁

                                                    Ty naprawdę jesteś tak tepa, że nie rozumiesz? Obie siedzimy w domu z dziećmi, ale mnie zarzucasz tchorzostwo😁
                                                    Sądzisz, że jak sobie poszczekasz na forum to robisz coś dla innych?
                                                    Tak z ciekawości, to u Ciebie jest głupota czy hipokryzja?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:41
                                                    "Po jakich trupach, amebo?"

                                                    235
                                                    Jesteś zwolenniczką odstąpienia lekarzy od pracy i popierasz lewe zwolnienia i ucieczki pracowników dpsow. Więc po tych trupach.

                                                    Nigdy nie mówiłam że jestem teraz bohaterka. I tlumaczylam ci przez setki wątków dlaczego nie mogę zostawić dziecka w domu, nawet gdybym chciala (a chcialam co ROWNIEZ ci napisałam tyle że opieka nam nie przysługuje). Jedyne co mówiłam że mam w domu kogoś kto chodzi do pracy mimo niebezpieczenstwa. A jedyne na co było cię stać to napisanie że to glupota, że wysluguje sie prawem nie chcąc go łamać (nielegalna opiekunka) oraz jakieś bzdury o tym jak mój własny mąż nie chce ze mną w domu siedzieć. Więc stul wreszcie paszcze, bo do pięt nie dorastasz mnie i mojej rodzinie.

                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:51
                                                    Amebo, Ty i Twoja rodzina jesteście mniej warci niż to co mój kot zostawia w kuwecie.
                                                    Paszcze to masz Ty, niestety Twoja prosta i niewydolna wychowawczo matka nie nauczyła Cię żebyś tyle nie szczekala.
                                                    To do niej możesz mówić żeby stulia paszcze, zasługuje na to, gdyż sprowadziła na ten świat coś takiego jak Ty, a przecież w latach 70. aborcja była legalna

                                                    Czyli potwierdzasz moje słowa - jesteś zalosna hipokrytka, która oczekuje od innych bohaterstwa, siedząc na kanapie. Miło, że potwierdzasz moje słowa.
                                                    A ponieważ bozia Ci rozumu nie dała, to nawet nie potrafisz tego dostrzec.
                                                    Tak, ten Twoj facet, o ile wciąż jest Twoj 😀, woli wycierac tylki obcym staruszkom niż siedzieć z Tobą w domu, trudno mu się dziwić.
                                                    Przekonasz się, że z kolejną partnerka już nie będzie taki chętny do poswiecen i tego mu życzę, nowej, wreszcie normalnej kobiety.
                                                  • asia.sthm Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:18
                                                    O, hrabina Zocha znowu sie bohatersko rozwierzgala. Klekajcie narody!
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:26
                                                    Następna chętna do ryzykowania swoim życiem czy przyszlas tylko poszczekac na innych jak to masz w zwyczaju? 😁
                                                    Btw skoro w Afryce jest koronawirus to może należałoby odesłać tam wszystkich "bohaterskich" lekarzy, którzy przyplyneli do Europy na pontonach?😀
                                                    To nie fair, że siedzą tu bezczynnie na zasilkach 😁
                                                  • asia.sthm Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:38
                                                    > To nie fair, że siedzą tu bezczynnie na zasilkach 😁

                                                    U ciebie na przyzbie siedza? Tys juz sie tak rozwydrzyla ze tatko by rece zalamal.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:45
                                                    Tu w Europie nikt normalny ich nie chce. A jak będzie poważny kryzys i to nienormalni pójdą po rozum do głowy.
                                                    Szkoda, że Twoj tatko Ciebie zapomniał wychowac, matka zresztą także się nie podpisała 😀
                                                  • asia.sthm Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:51
                                                    > Tu w Europie nikt normalny ich nie chce.

                                                    Ani ty ani jozek nie jestescie normalni - jestescie rasisci calom gembom.
                                                    Mozecie sobie poszczekac przy kazdej okazji, ale wplywu na Europe nie macie zadnego.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 10:56
                                                    Och serio? Europejczycy nie mają wpływu na Europę? Zdaje się, że jest to inaczej zapisane 😀
                                                    Nic nie ma większego wpływu na ludzi niż ich finanse, a w dobie kryzysu każdy uzna zasiłki na pasożytów za całkowicie zbędny wydatek 😀
                                                    Popatrz na Greków, zwłaszcza tych na wyspach, pikajace serduszka zamilkly, teraz chcą się tylko tych niechcianych gości pozbyć za wszelką cenę.
                                                    😀
                                                  • asia.sthm Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:00
                                                    > Europejczycy nie mają wpływu na Europę?

                                                    Ty nie jestes Europejka, ani twoja druzyna pokroju jozka. Nie wyznajecie europejskich wartosci, przynosicie tylko wstyd swojemu krajowi.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:06
                                                    Och serio? Geografia mówi co innego.
                                                    Te "europejskie wartości" to narzucanie Europejczykom towarzystwa ludzi, którzy nawet o tych "wartościach" nie słyszeli i nie zamierzają stosować się do naszych zasad. Wygląda na to, że Grecy i Włosi też nie są Europejczykami 😁
                                                    Wiesz, jakby we wszystkich państwach UE zorganizować referendum w kwestii imigrantów z Afryki czy Azji to by się okazało, że w żadnym z tych krajów nie przeważają "europejskie wartości"😁
                                                    Life
                                                  • asia.sthm Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:30
                                                    Tak rasistko, ty najlepiej Europie wytlumaczysz prawo do ubiegania sie o azyl. Rasistka i zartownisia w jednym big_grin
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:42
                                                    No popatrz, Grecy zawiesili do odwołania przyjmowanie wniosków azylowych bez mojego udziału 😀
                                                    Świat się nie zawalił, a UE się nie rozpadła, czyli można. 😁
                                                    Od dawna słychać głosy, że należy zmienić te przepisy, zostały uchwalone w latach 50.XX wieku, od tego czasu świat bardzo się zmienił.

                                                    Ewentualne referendum w UE byłoby wyłącznie odbiciem niechęci Europejczykow do przyjmowania kolejnych "uchodźców". A może Ty uważasz, że Europejczycy nie powinni mieć w tej kwestii nic do powiedzenia?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:43
                                                    "Tak rasistko"

                                                    Widzę że ta Sofia to niezły przypał. No cóż, rasistka, egoistka i tchórz i jeszcze się tym szczyci - tacy jak ona ładowali Żydów do stodoły w czasie wojny 😄
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 11:54
                                                    Mój prababka była w połowie Żydowka, musiałby spakować siebie, tepa amebo.
                                                    A przypalem to Ty jesteś hipokrytko.
                                                    Wciąż siedzisz na kanapie, a nie w dps? 😁
                                              • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:16
                                                "ty lwica to jesteś przykładowym modelem lekarza karierowicza z kompleksem boga

                                                to przez takich jak ty ten zawód stracił cały szacunek

                                                bohaterem to jest ten facet co dał się zamknąc w DPS aby pomagac a ty jesteś na poziomie ameby, fuj!"

                                                Nie zrozumieją, próżny trud. Dla nich ten facet to idiota.
                                                • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:25
                                                  Nie oceniam go. Wybrał to co wybrał, chce być bohaterem albo "bohaterem". Zrozum, że od żadnego pracownika ochrony zdrowia nikt nie może, nie ma prawa wymagać, zeby ryzykował swoim zdrowiem i zyciem czyli pracował bez zabezpieczenia.
                                                  A przy okazji czy rozumiesz słowo "karierowicz"?
                                        • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 12:59
                                          "Bo inaczej ludzie pokroju brenya nie zrozumieją."

                                          Czego nie zrozumieją? Że na całym świecie są niedobory środków ochronnych? I jak ich nie ma to się ich nie wyczaruje? A odstępienie od wykonania zawodu, który się wybrało to zostawienie swoich kolegów bez wsparcia (już palicho pacjentów)? Naprawdę tak trudno zrozumieć, że jak ty odstapisz to Twój kolega z trójką dzieci będzie musiał zrobić robotę za Ciebie?
                                          • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 13:28
                                            Jak kolega z trójka dzieci także pójdzie na zwolnienie to środki się znajda. Popatrz, cały czas się znajdują, zakupione przez osoby prywatne i fundacje.
                                            • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:15
                                              "Jak kolega z trójka dzieci także pójdzie na zwolnienie to środki się znajda"

                                              Sofia wyczaruje, oczywiście! Genialne!
                                              • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:35
                                                Rząd wyczaruje środki na ich zakup jak mu suweren zacznie wymierac.
                                                Popatrz znalazlo się 2 mld na TVP, na skup węgla ze strachu przed górnikami
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:37
                                                  "Rząd wyczaruje środki na ich zakup"

                                                  Czy ty tłumoku nie rozumiesz że nie o kasę tu chodzi? No ileż razy trzeba napisać że na świecie są BRAKI tych środków??!! Inna sprawa że wasz rząd kupił chiński chłam który żadnych norm nie spełnia...
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:43
                                                    Powtarzam Ci, że tepego tlumoka to widujesz w lustrze. Ja nie mam z czymś takim jak Ty nic wspólnego.
                                                    WOŚP, D. Kulczyk i wiele innych fundacji kupują środki, sądzisz, ze od wróżek czy od krasoludkow?
                                                    Zresztą, to nie ma większego znaczenia dlaczego nie ma, medyk nie ma środków ochronnych ergo nie ma obowiązku leczyć gdyż wiąże się to z narażeniem jego zdrowia i życia
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:46
                                                    "WOŚP, D. Kulczyk i wiele innych fundacji kupują środki, sądzisz, ze od wróżek czy od krasoludkow?"

                                                    Ty naprawdę nie masz pojęcia o czym mówisz. A w Biedronce można kupić maseczki za 6 zł - znaczy wszystko jest w dowolnych ilościach!
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:09
                                                    Wiesz co, nie przyznawaj się w UK, że pochodzisz z Polski, nie kompromituj mieszkających tam normalnych ludzi.
                                                    Tak, sprzęt jest, co więcej był w grudniu, styczniu i lutym kiedy to powinno się gromadzić zwiększone zapasy na czas jak najbardziej przewidywalne epidemii
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:33
                                                    Maseczki kupione w Biedronce mogą, choć nie muszą, chronic na spacerze, gdzie jesli znajduje się wius to jego stężenie jest minimalne ( chyba, że ktos chory/zakażony) jest tuz obok.
                                                    Maseczki z Biedronki nie chronia personelu medycznego, który ma kontakt z chorymi. Widzisz róznicę?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 16:07
                                                    "Maseczki z Biedronki nie chronia personelu medycznego, który ma kontakt z chorymi. Widzisz róznicę?"

                                                    Byś tej ironii nie zobaczyła, jakby cię w dupę kopnęła. Piszesz że środki ochrony osobistej są, wystarczy kupić, Kukczykowa kupuje, Owsiak kupuje. Więc idź kupić. W Biedronce. Setki ton sprzętu idź kupić, razem z Kukczykowa i Owsiakiem.
                                                  • mary_lu Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:44
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Rząd wyczaruje środki na ich zakup"
                                                    >
                                                    > Czy ty tłumoku nie rozumiesz że nie o kasę tu chodzi? No ileż razy trzeba napis
                                                    > ać że na świecie są BRAKI tych środków??!! Inna sprawa że wasz rząd kupił chińs
                                                    > ki chłam który żadnych norm nie spełnia...

                                                    Coś już zaczynasz łapać, bredziu, może jeszcze nastukasz bohatersko kolejne 1000 postów i choć minimalnie zaczniesz rozumieć sytuację pracowników.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:48
                                                    "choć minimalnie zaczniesz rozumieć sytuację pracowników"

                                                    No to się zamień z jakimś lekarzem z Afryki. Tam na pewno mają lepiej!
                                                  • mary_lu Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:24
                                                    Mam trzeci świat na miejscu, mnie i Afryka niepotrzebna, mam brud, biedę, teraz już tylko 2 maseczki na dyżur a nad głową mam spasionych kacykow - dyktatorów, którzy w weekend w nocy przegłosowali nowelizacje ustawy wprowadzającą pracę niewolniczą, do tego dzika tłuszcza próbująca mnie linczować przy byle okazji.

                                                    Codziennie sięgam po telefon aby poprosić o zwolnienie swoją lekarkę rodzinną i JESZCZE codziennie jednak ten telefon odkładam. Ale jak w końcu rzucę to w cholerę to takie bredzie jak ty i tak będą nadal mi mogły tylko buty czyścić.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 16:09
                                                    "Mam trzeci świat na miejscu, mnie i Afryka niepotrzebna, mam brud, biedę, teraz już tylko 2 maseczki na dyżur"

                                                    No widzisz. A lekarz w Afryce często gęsto nie ma gdzie rąk umyć i nie bierze zwolnienia tylko codziennie idzie do pracy.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 16:27
                                                    No i....? Nie mieszkam w Afryce. Nie wyjechałam do buszu do pracy.
                                                    Moja Mama pracowała w jednym z krajów Afryki Północnej. Warunki były lepsze niż w polskich szpitalach.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:22
                                                    "Nie mieszkam w Afryce. Nie wyjechałam do buszu do pracy."

                                                    No właśnie mówię, że ty jesteś bardzo ważną lekarka z Polski, tobie trzeba się w pas kłaniać, gdzie cię tam porównywać do jakiegoś afrykańskiego lekarza. Ciebie pandemia nie dotyczy. Wszędzie umierają, straszna sytuacja jest nawet w super duper nowojorskich szpitalach, ale ty sobie nie życzysz, bo ty jesteś VIP.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:30
                                                    Co chciałaś napisać, bo to co czytam nie ma ani ładu ani składu.
                                                  • taki-sobie-nick Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 23:21
                                                    Moja Mama pracowała w jednym z krajów Afryki Północnej. Warunki były lepsze niż w polskich szpitalach.

                                                    Ale chodzi ci o warunki OBECNE czy te za PRL-u?

                                                    Ty mi Lwica przypominasz jedną psychiatrę. Wszystko jej źle, a najgorsi pacjenci, same wady w nich widziała i upierała się, że to właśnie jest prawda...

                                                    To ona zmotywowała mnie do odstawienia Lorafenu w domu - bo widzisz, zajmowała się benzodiazepinami...

                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 17:13
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Mam trzeci świat na miejscu, mnie i Afryka niepotrzebna, mam brud, biedę, tera
                                                    > z już tylko 2 maseczki na dyżur"
                                                    >
                                                    > No widzisz. A lekarz w Afryce często gęsto nie ma gdzie rąk umyć i nie bierze z
                                                    > wolnienia tylko codziennie idzie do pracy.

                                                    Ekhm, jakby Ci powiedzieć... Byłaś lekarzem w Afryce, że wiesz? Czy znowu opierasz się na "bo wiadomo, że tak jest" albo jeszcze lepiej "brenya78 wie, że tak jest"?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:38
                                                    "Byłaś lekarzem w Afryce, że wiesz? Czy znowu opierasz się na "bo wiadomo, że tak jest""

                                                    Opieram się na wiedzy mojego partnera, który do Afryki jeździ. Tam nawet wykonanie testu na koronę jest wyzwaniem, choćby z powodu przerw w dostawie prądu.
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:56
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Byłaś lekarzem w Afryce, że wiesz? Czy znowu opierasz się na "bo wiadomo, że t
                                                    > ak jest""
                                                    >
                                                    > Opieram się na wiedzy mojego partnera, który do Afryki jeździ. Tam nawet wykona
                                                    > nie testu na koronę jest wyzwaniem, choćby z powodu przerw w dostawie prądu.

                                                    Czyli nic nie wiesz. Standardzik. Bo to takie opowieści "jedna pani drugiej pani", tyle że afrykańskie.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:34
                                                    Do Afryki jeżdżą ochotnicy. Wielu lekarzy rodem z Afryki ucieka do Europy, bo ... no zgadnij dlaczego.
                                          • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:13
                                            brenya78 napisała:

                                            > "Bo inaczej ludzie pokroju brenya nie zrozumieją."
                                            >
                                            > Czego nie zrozumieją?

                                            Najprostszych zależności przyczynowo-skutkowych.

                                            > Że na całym świecie są niedobory środków ochronnych?

                                            Z którymi próbuje coś się robić. I po wstępnym chaosie może nie jest dobrze, ale optymalnie. A u nas kupuje się miał węglowy, fałszuje statystykę i organizuje wybory.

                                            > I ja
                                            > k ich nie ma to się ich nie wyczaruje?

                                            Nie trzeba czarować - wystarczy kupić albo wyprodukować. W grudniu/styczniu było wiadomo że wirus jest w Chinach, w lutym było pewne że będzie u nas. Mieliśmy WYJĄTKOWO dużo czasu, żeby się przygotować. A w tym czasie rząd sprzedał zapasy masek, kupił węgiel, wydał pieniądze na TVP i organizuje wybory.
                                            Za to, że w ogóle jakoś to jeszcze funkcjonuje odpowiadają prywatne osoby/fundacje. Oni te dary wyczarowują myślisz?

                                            > A odstępienie od wykonania zawodu, który
                                            > się wybrało

                                            Już ci pisałam, w każdej szkole uczą, że po pierwsze masz chronić siebie - martwa nikogo nie uratujesz. Martwy ratownik to zły ratownik.

                                            > to zostawienie swoich kolegów bez wsparcia (już palicho pacjentów)
                                            > ?

                                            Oj dziecko drogie, na emocjach to Ty próbuj grać komuś innemu. Są procedury, które powinno się wykonywać - jak nie masz możliwości, to nie wykonujesz. Pójdziesz za mnie do więzienia?

                                            > Naprawdę tak trudno zrozumieć, że jak ty odstapisz to Twój kolega z trójką dz
                                            > ieci będzie musiał zrobić robotę za Ciebie?

                                            Podobnie, takie płaczliwe teksty do nie do mnie, po tylu latach już takie coś na mnie nie działa.
                                            I na kolegów też.
                                            • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:27
                                              "Z którymi próbuje coś się robić. I po wstępnym chaosie może nie jest dobrze, ale optymalnie. A u nas kupuje się miał węglowy, fałszuje statystykę i organizuje wybory."

                                              Nie interesuja mnie dyskusje o polityce, polskim rządzie i wyborach.


                                              "Nie trzeba czarować - wystarczy kupić albo wyprodukować. "

                                              Genialne 😄 idź i produkuj albo kupuj. Powodzenia.
                                              Kompletnie nie rozumiesz w czym problem. Bij se pianę dalej. Again, nie interesują mnie dyskusje o waszym rządzie.

                                              "Martwy ratownik to zły ratownik."

                                              Ależ oczywiście, proponuję wszystkich lekarzy wysłać na urlopy i zamknąć szpitale. Wszakże nie będziemy medyków narażać!

                                              "Oj dziecko drogie, na emocjach to Ty próbuj grać komuś innemu."

                                              To nie są emocje tylko FAKTY. Jak sobie pójdziesz na L4 to ktoś musi twoja robotę wykonać.
                                              • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:39
                                                Może nikt nie wykonywać, można pozamykac szpitale.

                                                Ach, Ciebie Polska i dzialania tego rządu nie interesują, Ty oczekujesz bohaterstwa i narażenia życia od ludzi, którzy mają tuszowac wieloletnie błędy i zaniedbania tego rządu.
                                                To przyjmij do wiadomości, że medyków moze interesować ich życie, rodzina, dzieci i plany na przyszłość, a nie ratowanie ciemnego ludu, który sprzedal demokrację za 500+
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:45
                                                  No tak, bo pacjentami i podopiecznymi DPSow jest wyłącznie suweren 😄 ach, czego to prosty umysł nie wymyśli...
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:06
                                                    Akurat podopiecznymi dps jak najbardziej.
                                                    Wiesz breja, Ty naprawdę nie powinnaś oceniać innych według siebie i przypisywać każdemu swojej bezdennej głupoty.
                                                    Poza tym to Ty mialas pomagać w dps, już to ustaliliśmy
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 16:29
                                                    Zacznij mysleć. To nie boli.
                                                • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:07
                                                  Właśnie takim narzekanie i poslusznym niewolnictwem to lekarze pokazują,że chcą tuszowac wieloletnie zaniedbania.Nie liczy się Polska i Polacy.Dla takich lekarzy jak lwica liczy się tylko własne ego.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:12
                                                    Och, a lekarze to już nie są Polakami?
                                                    Zgadzam się z tym, powinni odstąpić od łóżek pacjentów pokazując smutna prawdę.
                                                    Nie, nie chcą tuszowac cudzych zaniedbań, po prostu nie potrafia zostawić pacjentów.
                                                  • alin9 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 15:32
                                                    To dlaczego to wzajemne udowadnianie swojej racji do bólu?Tak masz rację prawda jest,że powinni ale mają dylemat moralny.To by był krok do zmiany dla wszystkich z obu stron.Niestety to musiałoby całkiem upaść ,bo zmiany są potrzebne od podstaw.Taka brutalna prawda.Poki rządzą nami idioci nic nie zrobimy .Tylko po co dodatkowo się sklocac ?
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:02
                                                    Sądzisz, że narzekanie na lekarzy pomoże nam się nie sklocac?
                                              • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 17:09
                                                brenya78 napisała:

                                                > "Z którymi próbuje coś się robić. I po wstępnym chaosie może nie jest dobrze, a
                                                > le optymalnie. A u nas kupuje się miał węglowy, fałszuje statystykę i organizuj
                                                > e wybory."
                                                >
                                                > Nie interesuja mnie dyskusje o polityce, polskim rządzie i wyborach.

                                                Tylko moje drogie dziecko dyskusja o tym, jak sytuacja wygląda w ochronie zdrowia to właśnie dyskusja o polityce, polskim rządzie i wyborach. Taka jest rzeczywistość - i czy Cię to inferesuje, czy nie jej nie zmienisz.
                                                >
                                                > "Nie trzeba czarować - wystarczy kupić albo wyprodukować. "
                                                >
                                                > Genialne 😄 idź i produkuj albo kupuj. Powodzenia.
                                                > Kompletnie nie rozumiesz w czym problem.

                                                Tak bardzo chciałaś pokazywać za przykład kraje zachodnie (Lombardia) albo Chiny (Wuhan). I tam właśnie tak to zrobili - wyprodukowali albo kupili. Wiesz jak się nazywa taki magiczny środek, który to ułatwia? Pieniądze.
                                                Ale u nas pieniądze poszły na zupełnie inne, ważniejsze potrzeby.

                                                > Bij se pianę dalej.

                                                Powiem Ci jeszcze raz, bo nie zrozumiałaś. Wiedzieliśmy, że idzie wirus. Wiedzieliśmy, że będzie źle. W przeciwieństwie do innych mieliśmy czas, żeby się przygotować. I co? Gucio w zoo.

                                                > Again, nie interes
                                                > ują mnie dyskusje o waszym rządzie.

                                                Rząd, czy tego chcemy jest nasz. Społeczeństwo (więc też ja i Ty), go wybrało - i to nie ma większego znaczenia czy głosowałaś albo czy inaczej głosowałaś. I teraz nami rządzą.

                                                Więc dyskusja o obecnej sytuacji będzie dyskusją o rządzie, bo tak wygląda rzeczywistość.

                                                >
                                                > "Martwy ratownik to zły ratownik."
                                                >
                                                > Ależ oczywiście, proponuję wszystkich lekarzy wysłać na urlopy i zamknąć szpita
                                                > le.

                                                Nie ma takiej potrzeby, wystarczy zamiast miału kupić maseczki. I inne takie.

                                                > Wszakże nie będziemy medyków narażać!

                                                I bardzo dobrze! Ale pozwól, że doprecyzuję - nie będziemy BEZ POTRZEBY medyków narażać.

                                                >
                                                > "Oj dziecko drogie, na emocjach to Ty próbuj grać komuś innemu."
                                                >
                                                > To nie są emocje tylko FAKTY. Jak sobie pójdziesz na L4 to ktoś musi twoja robo
                                                > tę wykonać.

                                                Po raz kolejny - nie ma procedury "idzie na L4". Jest procedura "odstępuję od wykonywania obowiązków służbowych z powodu braku narzedzi do tego".
                                                I jeśli wszyscy tak zdrobią, to narzędzia się znajdą. Magia? Nie, pieniądze.

                                                Teraz czekam na odp w sprawie strażaka.
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:32
                                                  "Tylko moje drogie dziecko dyskusja o tym, jak sytuacja wygląda w ochronie zdrowia"

                                                  Ale Jane ogóle o tym nie rozmawiam. Ja rozmawiam o etyce pracy lekarza. A ty se rozmawiaj polityce, ale nie że mną.

                                                  ". I tam właśnie tak to zrobili - wyprodukowali albo kupili. "

                                                  Nie, złotko. W Lombardii są nadal braki PPE, bo WSZĘDZIE są braki PPE. W UK które rzuciło góra kasy i planowało zapasy od samego początku, również. Pieniądze nie mają tu (prawie) nic do rzeczy.

                                                  "Jest procedura "odstępuję od wykonywania obowiązków służbowych z powodu braku narzedzi do tego"

                                                  Jak zwał tak zwał. Możesz iść na zwolnienie, możesz odstąpić od wykonywania obowiązków, albo iść do sracza - ktoś inny musi wykonać Twoja pracę.

                                                  "Teraz czekam na odp w sprawie strażaka."

                                                  Kochana, strażacy w WTC szli ratować ludzi wiedząc że właśnie zawaliła się pierwsza wieża, a druga zaraz sie zawali. Idź przeczytaj ilu tam zginęło, na służbie, wiedząc że idą w sytuację absolutnie beznadziejna. W pełnym, ciężkim, rynsztunku szli setki pięter wiedząc że i tak zaraz im się to zawali na głowę. Więc idź se z tym przykładem gdzie indziej, bo obrażasz ich pamięć. A na marginesie, koronawirus to nie pożar, tylko lekka albo niezauważalna choroba dla większości. Więc znaj proporcje!
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:35
                                                    W kwestii strażaków - przeczytaj jak strażacy dzwonili do rodzin żeby się z nimi pozegnac, zanim poszli w górę. Nie szargaj ich pamięci zestawiając ich z jakąś lekarka na półetacie, która robi pod siebie z powodu choroby która prawdopodobnie przejdzie niezauważenie.
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:53
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Tylko moje drogie dziecko dyskusja o tym, jak sytuacja wygląda w ochronie zdro
                                                    > wia"
                                                    >
                                                    > Ale Jane ogóle o tym nie rozmawiam. Ja rozmawiam o etyce pracy lekarza. A ty se
                                                    > rozmawiaj polityce, ale nie że mną.

                                                    O etyce nie da się rozmawiać bez odniesienia do rzeczywistości. A rzeczywistość jest jaka jest.


                                                    > ". I tam właśnie tak to zrobili - wyprodukowali albo kupili. "
                                                    >
                                                    > Nie, złotko. W Lombardii są nadal braki PPE, bo WSZĘDZIE są braki PPE. W UK któ
                                                    > re rzuciło góra kasy i planowało zapasy od samego początku, również. Pieniądze
                                                    > nie mają tu (prawie) nic do rzeczy.

                                                    Tak, są braki - wszędzie są. Ale jest różnica między tym, że brakuje połowę a nie ma wcale.
                                                    Pieniądze akurat mają tutaj baardzo dużo do rzeczy. A już najwięcej to, że mimo braku czasu nic nie zostało przygotowane.

                                                    >
                                                    > "Jest procedura "odstępuję od wykonywania obowiązków służbowych z powodu braku
                                                    > narzedzi do tego"
                                                    >
                                                    > Jak zwał tak zwał. Możesz iść na zwolnienie, możesz odstąpić od wykonywania obo
                                                    > wiązków, albo iść do sracza - ktoś inny musi wykonać Twoja pracę.

                                                    Nie. To zupełnie inne sytuacje. I pociągają inne skutki prawne. Ale obawiam się, że nie zrozumiesz.

                                                    >
                                                    > "Teraz czekam na odp w sprawie strażaka."
                                                    >
                                                    > Kochana, strażacy w WTC szli ratować ludzi wiedząc że właśnie zawaliła się pier
                                                    > wsza wieża, a druga zaraz sie zawali. Idź przeczytaj ilu tam zginęło, na służbi
                                                    > e, wiedząc że idą w sytuację absolutnie beznadziejna. W pełnym, ciężkim, rynszt
                                                    > unku szli setki pięter wiedząc że i tak zaraz im się to zawali na głowę. Więc i
                                                    > dź se z tym przykładem gdzie indziej, bo obrażasz ich pamięć. A na marginesie,
                                                    > koronawirus to nie pożar, tylko lekka albo niezauważalna choroba dla większości
                                                    > . Więc znaj proporcje!

                                                    Moja droga, zapytałam o konkretną sytuację - czy będziesz wymagała od strażaka, że wejdzie do płonącego domu mimo, że nie ma żadnego zabezpieczenia.
                                                    A ckliwe historyjki to wybacz, przestały na mnie robić wrażenie jak skończyłam 12 lat.

                                                    I jeśli koronawirus to choroba, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:59
                                                    "Tak, są braki - wszędzie są. Ale jest różnica między tym, że brakuje połowę a nie ma wcale."

                                                    Wcale nie ma? W jednoimiennych szpitalach WCALE nie ma PPE?

                                                    "Nie. To zupełnie inne sytuacje. I pociągają inne skutki prawne. Ale obawiam się, że nie zrozumiesz."

                                                    Jakie skutki pociągają?? Jak cię nie ma to ktoś inny musi wykonać Twoja prace - to jest jedyny skutek, który z uporem maniaka przemilczasz.

                                                    "A ckliwe historyjki to wybacz, przestały na mnie robić wrażenie jak skończyłam 12 lat"

                                                    Najwidoczniej jesteś chora na głowę.
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:16
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Tak, są braki - wszędzie są. Ale jest różnica między tym, że brakuje połowę a
                                                    > nie ma wcale."
                                                    >
                                                    > Wcale nie ma? W jednoimiennych szpitalach WCALE nie ma PPE?

                                                    Ale Ty chyba do DPSów wysyłałaś bez zabezpieczenia?

                                                    >
                                                    > "Nie. To zupełnie inne sytuacje. I pociągają inne skutki prawne. Ale obawiam si
                                                    > ę, że nie zrozumiesz."
                                                    >
                                                    > Jakie skutki pociągają?? Jak cię nie ma to ktoś inny musi wykonać Twoja prace -
                                                    > to jest jedyny skutek, który z uporem maniaka przemilczasz.

                                                    Nie masz pojecia o organizacji pracy w OZ. Wydaje Ci się że to tak samo, jak pani hrabianka wskazuje pani Helence gdzie ma kurze wytrzeć. I że jak Helenka zachoruje, to Jan kamerdyner będzie miał dwa razy więcej pracy.

                                                    >
                                                    > "A ckliwe historyjki to wybacz, przestały na mnie robić wrażenie jak skończyłam
                                                    > 12 lat"
                                                    >
                                                    > Najwidoczniej jesteś chora na głowę.

                                                    Za to ty na "koronawirusa" tongue_out jeśli już się przezywamy

                                                    I tak, w pewnym momencie człowiek dorasta (zazwyczaj we wczesnym nastolęctwie, ale jak widać czasami to trzyma dłużej...) i ckliwe historyjki przestają na nim robić jakiekolwiek wrażenie.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:24
                                                    "Ale Ty chyba do DPSów wysyłałaś bez zabezpieczenia?"

                                                    A ty zostawiłaś w DPSach ludzi na śmierć.

                                                    "I że jak Helenka zachoruje, to Jan kamerdyner będzie miał dwa razy więcej pracy."

                                                    Wytłumacz wiec jak krowie na rowie, kto wykonuje pracę nieobecnego lekarza?

                                                    "ckliwe historyjki przestają na nim robić jakiekolwiek wrażenie."

                                                    Aha, historia strażaków żegnających się z rodzinami przed śmiercią w WTC, to dla Ciebie ckliwa historia. No to, niech ci będzie, że tak w dupie ktoś ma twoje zabezpieczenie jako lekarza - jak umrzesz, będzie kolejna ckliwa historia. Prawda?
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:32
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Ale Ty chyba do DPSów wysyłałaś bez zabezpieczenia?"
                                                    >
                                                    > A ty zostawiłaś w DPSach ludzi na śmierć.

                                                    Z pewnością przekazanie im koronawirusa by ich uleczyło.

                                                    >
                                                    > "I że jak Helenka zachoruje, to Jan kamerdyner będzie miał dwa razy więcej prac
                                                    > y."
                                                    >
                                                    > Wytłumacz wiec jak krowie na rowie, kto wykonuje pracę nieobecnego lekarza?

                                                    Nie nieobecnego, ale takiego który odmówił pracy z powodu braku warunków.

                                                    >
                                                    > "ckliwe historyjki przestają na nim robić jakiekolwiek wrażenie."
                                                    >
                                                    > Aha, historia strażaków żegnających się z rodzinami przed śmiercią w WTC, to dl
                                                    > a Ciebie ckliwa historia. No to, niech ci będzie, że tak w dupie ktoś ma twoje
                                                    > zabezpieczenie jako lekarza - jak umrzesz, będzie kolejna ckliwa historia. Praw
                                                    > da?

                                                    Tak, przywoływana w takim kontekście i tak opowiadana - to tylko ckliwa historyjka dla pensjonarek.

                                                    Wiem, że mit romantycznego bohatera w narodzie silny, ale wiesz - o to to się bili na etapie romantyzm czy pozytywizm. Trochę dalej już jesteśmy niż idee narodowowyzwoleńcze.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:15
                                                    "Nie nieobecnego, ale takiego który odmówił pracy z powodu braku warunków."

                                                    Odpowiesz kto wykonuje za niego pracę czy będziesz zawracać tego kota aż zdechnie?

                                                    "Tak, przywoływana w takim kontekście i tak opowiadana"

                                                    Sama zapytałaś i strażaka 😄😄😄 jak opowiadana? Podałam konkretne fakty, które miały miejsce wiec nie wiem z czym masz problem.

                                                    "Wiem, że mit romantycznego bohatera w narodzie silny"

                                                    Odpowiem tak. Zawód strażaka od lat w Nowym Jorku stoi na pierwszym miejscu pod względem zaufania społecznego i szacunku. A zawód lekarza w Polsce?
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:41
                                                    To jeszcze inaczej - wyobraź sobie, że w DPS-ie lezy 20 osób z COVID-em19 i 50 niezakażonych.. Opiekuja się nimi pielęgniarki, salowe, jest lekarz. Nikt z nich nie ma, bo nie ma- TAKIE SĄ REALIA- odpowiedniego zabezpieczenia, ale pozostają na posterunku pracy. Stają się odważnymi bohaterami, tyle, że po 2 tygodniach okazuje się, że wszyscy są zakażeni ( część nawet przechodzi bezobjawowo). I zakażają dalej. Rodziny, - w tym starszych rodziców, małzonków,. Narażają współpracowników i współpracowników ich małzonków. Narażają dzieci.
                                                    Może cię nie interesuje, że rodziny tych ludzi moga zapłacić życiem za "boharerswo" syna/męża/ brata/matki. , ale pracownicy ochrony zdrowia idą na kwarantannę. Ich miejsce zajmuja kolejni "bohaterowie" i sytuacja się powtarza. Po miesiącu dwóch nie ma kto leczyć, pielęgnować, zmieniac pampersów. I ci ludzie pozostaną autentycznie sami sobie.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:06
                                                    Czyli dochodzimy do sedna - że lepiej staruchow poświęcić niech zdychają... Aha.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:10
                                                    Nie, dać personelowi środki ochrony osobistej. Wystarczające i bezpieczne. Chyba to prostsze niż budowa cepa.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:20
                                                    "Nie, dać personelowi środki ochrony osobistej"

                                                    Wyczarować chyba.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:22
                                                    Nie, kupić. Za pieniądze.
                                                    Wątek ma pół tysiąca wypowiedzi. Niczego nie pojmujesz. Trudno. Są ludzie dla których czarne jest białe a białe czarne.
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:41

                                                    W sumie to jestem z siebie dumna. Odniosłam malutki sukces dydaktyczny.
                                                    Brenya78 już nie mówi o chorowaniu na koronawirusa, a na covid-19.

                                                    No cóż, dobrze że chociaż tyle wink uczmy się cieszyć z małych rzeczy
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 08:26
                                                    "W sumie to jestem z siebie dumna."

                                                    Jesteś dumna że w dyskusji czepiasz się słówek? No rzeczywiście powód do dumy - dla idioty chyba.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:46
                                                    "W sumie to jestem z siebie dumna. "

                                                    A ja nadal czekam na odpowiedź kto pracuje za medyka, który odstąpił od wykonywania obowiązków. Ale się chyba nie doczekam...
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 08:25
                                                    "Nie, kupić. Za pieniądze."

                                                    NIE MA wystarczającej ilości środków PPE na rynku!!!!!!
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:33
                                                    Obawiam się, że to ty masz problemy z głową. I rozumieniem prostego pisanego tekstu.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:53
                                                    Akurat decyzje o wysyłaniu strażaków do walacych się budynków WTC były mocno i szeroko krytykowane.
                                                    A ich pamięć to obrażają bezmozgi takie jak Ty, które uważają przestepcza decyzję o wysyłaniu na śmierć kolejnych zastępów za coś właściwego.
                                                    Ich pamięć należy uczcić odpowiednimi procedurami, które ochronia życie innych funkcjonariuszy publicznych, a nie poprzez bezmyslne wysylanie na śmierć innych.
                                                    Skąd się w ogóle takie bezmyślne coś jak Ty wzięło?
                                                    Pomyśl najpierw zanim coś napiszesz, to nie boli.
                                                    Warto pomyśleć też o rodzicach tych ludzi, woleliby mieć żywych zwyklych mężów i ojców niż bohaterów.
                                                    Zalosne
                                                    Poświęcaj swoje bezwartościowe życie ale przestań oczekiwać, że inni to zrobią
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:04
                                                    "Akurat decyzje o wysyłaniu strażaków do walacych się budynków WTC były mocno i szeroko krytykowane."

                                                    Nie słyszałam. Widocznie obracam się wśród innych ludzi. Nie dziwi mnie że w Twoim środowisku było krytykowane. Inny sort.

                                                    "A ich pamięć to obrażają bezmozgi takie jak Ty, które uważają przestepcza decyzję o wysyłaniu na śmierć kolejnych zastępów za coś właściwego."

                                                    Puknij się w głowę. Na szczęście Twoje bzdurzenia nikogo nie obchodzą. Mówiłam ci, tchórzem się urodziłaś, tchórzem umrzesz. Szkoda mojej klawiatury na takie zero jak ty.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:30
                                                    Och nie watpie, że pośród tego wśród czego Ty się obracasz mój kot byłby geniuszem.
                                                    Sort, brejko?, nie pochlebiaj sobie, to śmietnik, nigdzie indziej by Ciebie nie przyjęto. Zaakceptuj to wreszcie.
                                                    A krytykowano w USA, przez specjalistów.

                                                    Brejko, to Twoje bajdurzenia nikogo nie obchodzą, nawet tego biedaczyny, który woli podcierac cudze tylki niż znosić Twoja obecność.
                                                    Nie urodziłam się głupcem i głupcem nie umrę, tak jak Ty.
                                                    Swoją drogą, to paradne, że domowy garkotluk wymaga bohaterstwa, ale od innych, a sam siedzi w domu.
                                                    Gdybyś miała jedna komórkę mózgu więcej niż masz, to byś się zamknęła.
                                                    Jeśli chcesz zobaczyć zero, to spojrz w lustro 😀
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:35
                                                    No i skończyły się argumenty (o ile w ogóle były) i zaczęły się bluzgi 😄 dzień jak co dzień... Mam już zaczac liczyć? Na czym to skonczylysmy, 222, 223, 224, 225, 226.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:56
                                                    Brejka, takich .... jak Ty nie da się obrazic, jesteś poniżej poziomu tego co kot zostawia w kuwecie.
                                                    Zajmij się wreszcie swoim bohaterstwem, zamiast wymagać go od innych.
                                                    Tobie pewnie nie zależy na Twoim życiu, ani też nikogo innego na świecie ono nie obchodzi (co mnie nie dziwi), ale przyjmij do wiadomości, że są ludzie, którzy chcą żyć i mają dla kogo oraz nie obchodzi ich są o nich sądzi jakiś przyglupi garkotluk.
                                                    Chcesz bohatera? Zostan nim sama
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:42
                                                    230, 232, 232...
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:48
                                                    Jak nie chcesz przyjąc do wiadomości argumentów to nie mamy na to rady.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:47
                                                    Akurat to było dość szeroko i dokładnie komentowane we wszystkich środkach masowego przekazu. Wiele instytucji opiniotwórczych potepiło wysyłanie ludzi do walących się wież.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:10
                                                    "Akurat to było dość szeroko i dokładnie komentowane we wszystkich środkach masowego przekazu. "

                                                    Źródło!
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:14
                                                    Nie wymagaj ode mnie, zebym pamiętała gdzie czytałam coś w 2003 czy 2004 roku czyli 2 albo 3 lata po ataku na WTC.
                                                    Może to trudno zrozumieć, ale w ciągu 17 lat naprawdę czytałam dużo.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:51
                                                    "Nie wymagaj ode mnie, zebym pamiętała gdzie czytałam coś w 2003 czy 2004 roku czyli 2 albo 3 lata po ataku na WTC."

                                                    Nie wymagam żebyś zapamiętała, ale źródła nadal chyba istnieją? Choćby w internecie...
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:35
                                                    Doczytaj przyglupie, chyba znasz angielski.
                                                    Tak, dla każdego normalnego człowieka bezmyślne wysyłanie ludzi na pewną śmierć jest skrajna głupota, a wręcz przestępstwem
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:52
                                                    "Doczytaj przyglupie, chyba znasz angielski."

                                                    Jak coś twierdzisz to ty masz to udowodnić, nie ja mam sobie doczytywac.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:18
                                                    "Akurat decyzje o wysyłaniu strażaków do walacych się budynków WTC były mocno i szeroko krytykowane."

                                                    I jeszcze jedno bo mi się przypomniało. Strażacy w WTC mogli się wycofać, każdy podjął decyzję sam czy idzie.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:21
                                                    Och, naprawdę, byłaś tam?
                                                    Wiesz co oni wiedzieli i jakie padły decyzje?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:29
                                                    "Och, naprawdę, byłaś tam?
                                                    Wiesz co oni wiedzieli i jakie padły decyzje?"

                                                    Jest to powszechna wiedza, w przeciwieństwie do "szerokiej krytyki' o której ty piszesz.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:33
                                                    Powszechnie jest wiadome to, że decyzja o wysyłaniu kolejnych zastępów na pewną śmierć była szeroko krytykowana w USA.
                                                    Ty masz jakieś skłonności samobójcze czy jesteś zwyczajnie głupia?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:18
                                                    "Powszechnie jest wiadome to, że decyzja o wysyłaniu kolejnych zastępów na pewną śmierć była szeroko krytykowana w USA.
                                                    Ty masz jakieś skłonności samobójcze czy jesteś zwyczajnie głupia?"

                                                    Źródło. Mieszkalam w NY wiele lat i wiem jak było więc te brednie możesz sobie wsadzić wiesz gdzie.

                                                    229
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:53
                                                    Tak, "byłam", "widziałam", "wiem". Ja nie mieszkałam w NY, ale byłam tam jakieś dwa lata póxniej i czytałam , nie w brukowcu, jak eksperci w dziedzinie zabezpieczeń, pożarnictwa i sytuacji nadzwyczajnych komentowali tego typu zachowania.
                                                    A przy okazji- czy mając syna strażaka chciałabyś, zeby poszedł na 31 pietro WTC na pewną śmierć. Wolałabyś go żywego czy tez na cmentarzu ? Odpowiedz!
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:10
                                                    Oczywiście, że chciałabym żywego syna. Ale życie to nie bajka.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:11
                                                    Nie bajka, ale twój syn mógłby nie wrócić żywy i co wtedy? Życie to nie bajka....
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:49
                                                    No i - jeden poszedł, inny nie.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:45
                                                    Czy znasz trochę historię?
                                                    Czy bohaterstwem było pójście w przywoływanym juz kilka razy przeze mnie Powstaniu Warszawskim na pewną śmierć?
                                                    Co ta smierć komu dała? Pomysl, może ci ludzie , gdyby zyli, byliby znakomitymi inzynierami, ekonomistami, poetami, rzemieślnikami, naukowcami, a tak są na tabliczkach ulic.
                                                    Identycznie jest w sytuacji, gdy wysyła się ludzi na pewna smierć. Tak jak strażaków w przypadku WTC.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:03
                                                    "Czy znasz trochę historię?
                                                    Czy bohaterstwem było pójście w przywoływanym juz kilka razy przeze mnie Powstaniu Warszawskim na pewną śmierć?"

                                                    To jest zbyt obszerny temat żeby go tu dyskutować. Niemniej jednak porównywanie siebie do tamtych ludzi to mimo wszystko megalomania z Twojej strony. Powtórzę, covid-19 dla większości ludzi jest lekka choroba.


                                                    "Identycznie jest w sytuacji, gdy wysyła się ludzi na pewna smierć. Tak jak strażaków w przypadku WTC."

                                                    Żyjemy w dwóch innych światach, i tyle. Ktoś taki jak ty nigdy nie zrozumie motywacji tamtych ludzi. Nie zrozumiesz motywacji pierwszego lekarza z Wuhan, który poinformował władze o nowej chorobie, pracował mimo że nie wiedział z czym mam do czynienia, nie opuścił pacjentów.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:09
                                                    Tak, pełna zgoda, żyjemy w dwóch róznych światach. I na zakończenie, bo jutro mam dyżur. Czy chciałabyś -bohaterko-, żeby do ciebie, twojej matki, dziecka przyszedł lekarz zakażony COVID-em 19?
                                                    Dla większości ludzi to lekka choroba? Byłabym ostrożna z takimi twierdzeniami. Powiedz to bliskim ludzi, którzy zmarli ( matcce 18 latka, żonie 35 latka), powiedz tym, którzy jako powikładnie "niegroźnego" COVID-a19 mają udar mózgu.
                                                    Powiedz w końcu tym, którzy leżą w szpitalach pod respiratorami.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:16
                                                    "Czy chciałabyś -bohaterko-, żeby do ciebie, twojej matki, dziecka przyszedł lekarz zakażony COVID-em 19?"

                                                    Wolę lekarza z covidem niż żadnego lekarza, paniala?
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:21
                                                    To bardzo, ale to bardzo nierozsądne, ale na głupotę niema lekarstwa.
                                                    A prawdopodobieństywo zakażenia trzeba minimalizować.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 08:24
                                                    "To bardzo, ale to bardzo nierozsądne, ale na głupotę niema lekarstwa."

                                                    Sama jesteś nierozsądna. I histeryczna. Tak, przyjmij do wiadomości że są ludzie, także lekarze, którzy obecnie chodzą do pracy, a po pracy idą do domu. Jakbyś nie histeryzowala to byś ich zobaczyła - miliony ludzi nadal pracuje.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:38
                                                    Ale może chory lekarz woli leczyć się w domu niż ryzykować dla byle kogo.
                                                    Pomyslalas o tym?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:53
                                                    "Ale może chory lekarz woli leczyć się w domu niż ryzykować dla byle kogo."

                                                    Więc mówię, niech idzie do domu. Tylko niech się potem nie dziwi że to zawód pogardzany.
                                                  • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 09:59
                                                    A ja Ci mówię, że nikogo na świecie nie obchodzi Twoje zdanie, łącznie z tym biednym frajerem, z którym jesteś.

                                                    Btw co z Twoja odwaga, dlaczego nie ma Cię w dps?
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:18
                                                    "Czy chciałabyś -bohaterko-, żeby do ciebie, twojej matki, dziecka przyszedł lekarz zakażony COVID-em 19?"

                                                    A jeśli jeszcze nie zakumalas, to codziennie przychodzi do mnie do domu potencjalnie zakazony. I co? Żyjemy. Bo żyć trzeba. Idź sobie melisy zrób.
                                                • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:39
                                                  "kraje zachodnie (Lombardia) albo Chiny (Wuhan). I tam właśnie tak to zrobili - wyprodukowali albo kupili. "

                                                  To poczytaj choćby jak sprzęt włoski był rekwirowany na granicach, bo pleciesz bzdury aż boli.
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 18:54
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "kraje zachodnie (Lombardia) albo Chiny (Wuhan). I tam właśnie tak to zrobili -
                                                    > wyprodukowali albo kupili. "
                                                    >
                                                    > To poczytaj choćby jak sprzęt włoski był rekwirowany na granicach, bo pleciesz
                                                    > bzdury aż boli.

                                                    Jest prawda i prawda medialna. Wybacz, ale Twoja wiedza o świecie to się do brukowców ogranicza a masz czelność stawiać innym wymagania.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:06
                                                    "Jest prawda i prawda medialna"

                                                    Tak, tak. Tak, bo ty masz patent na tą najprawdziwsza 😄 i doskonale wiesz że w Lombardii wszystko mają, a na lunch kanapki z kawiorem popijają szampanem.
                                                  • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 19:10
                                                    brenya78 napisała:

                                                    > "Jest prawda i prawda medialna"
                                                    >
                                                    > Tak, tak. Tak, bo ty masz patent na tą najprawdziwsza 😄 i doskonale wiesz że w
                                                    > Lombardii wszystko mają, a na lunch kanapki z kawiorem popijają szampanem.

                                                    Mają tyle, żeby w miarę bezpiecznie pracować. Z pierwszej ręki. Już mają.
                                                    Sytuację mają kiepską, ale to z zupełnie czegoś innego wynika.

                                                    I tak, śmiem wątpić że o sytuacji bliskich kolegów, z którymi konsultujemy prawie że na żywo procedury wiem "troszkę więcej" niż plujący jadem byt na forum, który ma ochotę wymagać od wszystkich innych, tylko nie od siebie.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 20:58
                                                    `Nie musi być kawior i szampan- wystarczą zabezpieczenia, takie, które nie zagrażają życiu.
                                                    Czy moralne było wysyłanie strażaków do elektrowni w Czarnobylu bez zabezpieczeń i skazywanie ich na śmierć ( albo od razu albo powolną)?
                                                    Czy to co robiło dowództwo wojsk radzieckich czyli wysyłanie zołnierzy zupełnie nieuzbrojonych "na boj" było ludzkie?
                                                    Przykładów jest mnóstwo, a Polacy mają to do siebie, że potrafią machać szabelką ( przenośnia, nie wiem czy zrozumiesz). Tylko z tego machania szabelką powinno cos wynikac a nie pewna smierć.
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:13
                                                    "Czy moralne było wysyłanie strażaków do elektrowni w Czarnobylu bez zabezpieczeń i skazywanie ich na śmierć ( albo od razu albo powolną)?"

                                                    Słuchaj megalomanko. Przestan porównywać się do tych ludzi, bo jesteś smieszna. Jesteś zwykła lekarką, na pół etatu, z minimalnymi szansami na bohaterstwo z powodu śmierci na covid. Przestań histeryzować, bo wstyd robisz całemu środowisku.
                                                  • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 21:19
                                                    1. Czy znasz znaczenie słowa megaloman? Poszukaj a potem go używaj. Właściwie.
                                                    2. Nie porównuję się do strażaków z Czarnobyla, podaję przykład bezsensownego wysyłania ludzi na śmierć. Czytaj ze zrozumieniem.
                                                    3. Jestem lekarką- zgoda.
                                                    4. Niestety, nie na pół etatu. Może za kilka lat jak przejdę na emeryturę. Narazie niestety jeszcze nie.
                                                    5. Nie, nie chce być bohaterką, Nie!!!!!
                                                    6. Nie chce umrzeć na covid-19. Nie chcę!
                                                    7. Nie histeryzuję. Nie znasz znacznie słowa "histeria"
                                                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 25.04.20, 08:21
                                                    "6. Nie chce umrzeć na covid-19. Nie chcę!"

                                                    Szybciej w totka wygrasz niż umrzesz na Covid.
                                        • vitreous Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 13:48
                                          a23a23 podziwiam za cierpliwość i opanowanie w odpowiadaniu brei umysłowej, jak to ją tu pieszczotliwie na forum nazywamy
                                          • a23a23 Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 14:14
                                            vitreous napisała:

                                            > a23a23 podziwiam za cierpliwość i opanowanie w odpowiadaniu brei umysłowej, jak
                                            > to ją tu pieszczotliwie na forum nazywamy

                                            Lata praktyki robią swoje wink
                                  • mary_lu Re: ale jatki się zrobiły, no no 24.04.20, 08:42
                                    Breja, sp...j wreszcie.
        • taki-sobie-nick Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 22:57
          Pracowników ochrony zdrowia wysyła się na wojne z wirusem bez zabezpieczeń, bez ubezpieczeń, bez ich zgody.

          Na wojnę z chorobami to się was wysyła od początku tego zawodu.

          Było wziąć urlop bezpłatny.
        • 45rtg Re: ale jatki się zrobiły, no no 22.04.20, 23:16
          lwica_24 napisała:

          > Przy czym na wojnę jechali ochotnicy. I dostawali za to bardzo godziwe wynagrod
          > zenie, ubezpieczenia dla rodzin .

          Na studia medyczne też idą ochotnicy. I dostają za to bardzo godziwe wynagrodzenie.

          > Pracowników ochrony zdrowia wysyła się na wojne z wirusem bez zabezpieczeń, bez
          > ubezpieczeń, bez ich zgody. Bo są lekarzami, ratownikami, pielęgniarkami, fizj

          Tak jest. Bo to ich praca. I jak chcą, to się mogą ubezpieczyć. A jak im się nie podoba, to kasa w Lidlu czeka.
        • bo_ob Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 08:55
          lwica_24 napisała:

          > I to powinno byc podswaniem mojego watku. O tym miał być - stał sie nagonka
          > na lekarzy, imputowaniem im najrózniejszych rzeczy.


          bo dałaś się sprowokować i weszłaś w grę, którą ci narzucili barbarzyńcy

          jest oczywiste, że wśród lekarzy są i wybitni fachowcy i konowały jak w każdym zawodzie, ale to temat na inny wątek



        • vitreous Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 09:41
          bardzo głupia retoryka obwiniania medyków o błędy systemowe i braki budżetowe. zaskakujące, jak wielu ludzi oczekuje, iż personel mający dbać o ludzkie zdrowie i życie będzie wykonywał brudną robotę za kwotę, jaką dostaje junior od wklepywania danych w Excelu w korpo.
          Owszem, to często zepsute środowisko, pelne nieukow czy bucow, ale czyż nie jest tak w każdym zawodzie, vide: nauczyciele, kierowcy autobusów, rzeźbiarze czy księgowi? W czym niedofinansowanie służby zdrowia ma pomóc medykom stać sie bardziej empatycznymi czy posiadającymi twarde kompetencje, skoro rząd nawet nie zapewnia im środków ochrony? miejsc na specjalizacjach jest skandaliczne mało od lat, zatem tu dochodzimy do clue: skoro na przypuszczalnie 60 tys. miejscowość jest 1 endokrynolog i 4 kardiologów mających etaty w jednym szpitalu i dwóch przychodniach, gdzie z uwagi na stawki nfz i ograniczony personel obsłużonych zostaje ograniczona liczba pacjentów, to czy naprawdę ktokolwiek z was zrezygnowałby z żyły złota jaką jest prywatna praktyka? To system jest chory, medycy dostosowali się do realiów
          • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:05
            "bardzo głupia retoryka obwiniania medyków"

            Problem lwicy jest taki, że oczekuje więcej kasy, tudzież zwolnienia z przykrego obowiązku leczenia chorych w sytuacji niedostatków środków ochrony osobistej. Czyli "zapłacicie mi więcej to choćby z gołymi rękami pójdę do Coronawirusa w przeciwnym razie idę na L4 bo narażać się nie będę".

            I teraz powiedz mi co zrobili lekarze w szpitalach w Lombardii, Wuhan, w UK, Francji, co robią lekarze w krajach afrykańskich w których nie ma dramatycznie nic. Co robią lekarze w szpitalach w bombardowanym Aleppo, w jakichś Krajach itp. No co? Żądają więcej kasy czy idą na L4?

            Lwica kompletnie minęła się z powołaniem. Poszła na studia medyczne totalnie pragmatycznie nie biorąc pod uwagę tego że lekarze często gęsto muszą pracować w trudnych warunkach i niestety pracować muszą.
            • sofia_87 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:08
              A co jest złego w tym, że personel medyczny nie chce leczyć bez zapewnionych środków ochronnych?
              Oczekujesz od żołnierza aby poszedł na wojnę z plecakiem, ale bez broni i kamizelki kuloodpornej?
            • bo_ob Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:13
              brenya78 napisała:

              > Problem lwicy jest taki, że

              Lwica była u ciebie na kozetce, ze tak dobrze znasz jej problemy?
              • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:15
                Lwica swoje pretensje wystarczająco dobitnie tu i w innych wątkach wyartykułowała.
                • bo_ob Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:20
                  brenya78 napisała:

                  > Lwica swoje pretensje wystarczająco dobitnie tu i w innych wątkach wyartykułowa
                  > ła.

                  aha, więc ja napisze tak - twoim problemem jest brak umiejętności łączenia przyczyn ze skutkami, mam nadzieję, że nie wykonujesz pracy wymagającej myślenia [to wniosek z tego, co sama piszesz]


                  • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:23
                    Bla bla bla...
                    • bo_ob Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:26
                      brenya78 napisała:

                      > Bla bla bla...

                      tak myślałam, że nie zrozumiesz wink
                      • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:41
                        Nie, to ty napisałaś coś w stylu bla bla bla. Czyli bez argumentów, nie na temat i z góry ustalona tezą z dupy. Takie bla bla bla właśnie.
                        • bo_ob Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:44
                          brenya78 napisała:

                          > Nie, to ty napisałaś coś w stylu bla bla bla.

                          napisałam w sposób zawoalowany, że jesteś głupia, ale nie zrozumiałaś
                          mogłam napisać, że jesteś podła

                          bo ktoś, kto karze lekarzom w czasie epidemii leczyć ludzi bez środków ochronnych może być albo głupi albo podły

                          moim zdaniem lepiej już być głupim
                          • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 10:58
                            "napisałam w sposób zawoalowany, że jesteś głupia"

                            Właśnie mówię że bla bla nie na temat.

                            "bo ktoś, kto karze lekarzom w czasie epidemii leczyć ludzi bez środków ochronnych"

                            To niech idzie na L4, w czym problem. Tak jak jej koledzy w Lombardii, Aleppo, oh wait...
                  • vitreous Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 12:21
                    bo_ob napisała:


                    > aha, więc ja napisze tak - twoim problemem jest brak umiejętności łączenia przy
                    > czyn ze skutkami, mam nadzieję, że nie wykonujesz pracy wymagającej myślenia [t
                    > o wniosek z tego, co sama piszesz]
                    >
                    bardzo celne i się zgadzam, breja umysłowa dostała cegłą w łeb, zaden lekarz jej nie pomógł, wiec nienawidzi tak lwicy i w ogóle wszystkich ludzi, kocha tylko krowy stojące na granicy
            • lwica_24 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 18:56
              Lwica bardzo dobrze wiedziala jak i za ile pracują lekarze, bo jest lekarskim dzieckiem. Tak bywa. Powołanie ma ksiądz, lekarz musi lubię tę robote i byc w niej dobrym.
              Trudne warunki - ok, pracowałam w takich ( chocby pogotowie ratunkowe), ale nie ma zgody na pracę w warunkach zagrażających życiu ( tj, bez zabezpieczenia).
              • brenya78 Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 22:00
                "Trudne warunki - ok, pracowałam w takich ( chocby pogotowie ratunkowe), ale nie ma zgody na pracę w warunkach zagrażających życiu ("

                To idź w cholerę. Pokaż kolegom gdzie masz taka robotę. Zostaw ją tym, którzy wiedzą po co do niej przyszli.
              • taki-sobie-nick Re: ale jatki się zrobiły, no no 23.04.20, 23:49
                Lwica bardzo dobrze wiedziala jak i za ile pracują lekarze, bo jest lekarskim dzieckiem.

                No cóż, skoro wobec tego jojczy na pensje, można powiedzieć: sama chciała.
    • danaide Re: Medycy umierają 23.04.20, 04:32
      Lwico, na forum obowiązuje zasada: jeśli masz rację i jesteś miła dla forum, forum Cię poprze. Jeśli nie masz racji, ale jesteś miła dla forum, forum raczej Cię poprze. A jeśli jesteś niemiła dla forum to możesz sobie swoje argumenty wsadzić, bez względu na to czy masz rację czy nie.

      Zgadzam się, że lekarze potrzebują środków ochrony i że powinni być dobrze wynagradzani. Co do szacunku - coż, niemiłych lub niekompetentnych nie szanowałam przed, nie będę po. Ciebie to nie dotyczy, dla mnie na forum jesteś piszącą z wiedzą medyczną, nie lekarzem - nie leczysz tu.

      Ale dziękuję za wpisy o benzodiazepinach. Nawet jeśli były pisane na wysokim C, cenię sobie relacje z pierwszej linii frontu.
      • madami Re: Medycy umierają 23.04.20, 17:40
        Po prostu w życiu nikt chamideł nie lubi, mogą być sobie najnajmądrzejsi, najlepiej wykształceni, z niesamowitą widzą i dorobkiem ale osoby, która wrzeszczy na innych, innych ma w pogardzie, czuje się od nich lepsza nooo nie lubi się i już.
        • lwica_24 Re: Medycy umierają 23.04.20, 18:58
          Zdefiniuj pojęcie "chamidło".
    • duola77 Re: Medycy umierają 25.04.20, 10:33
      dla rozeznania , praca fizjoterapeuty w prywatnym gabineciku a praca w na szpitalnych oddziałach to przepaść,
      nie da sie porownać skali problemów i działań merytorycznych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka