stephanie.plum
24.09.20, 21:40
zawdzięczam Jej życie (a w każdym razie to, iż czuję, że żyję).
jest właścicielką stajni w mojej wsi, i zupełnie bezinteresownie zaprasza mnie na konie, bierze w teren, licząc się w dodatku z tym, że będę uciążliwą osobą, bo po raz pierwszy siedziałam na koniu półtora roku temu.
daje mi najlepszego konia (spokojną, wielką bestię, która chodzi miękko i pozwala mi sobą kierować...), znosi moje ciągłe pytania i ze stoickim spokojem poprawia błędy.
pokochałam tę babkę, i chciałabym jakoś Jej to okazać (no dobra, miłość jest platoniczna, więc o ognistych amorach tu nie mówię...), ale Ona ma chyba wszystko i jeszcze trochę, ta stajnia na 13 koni to jej "hobby", na które sama zarabia, nie zaś źródło utrzymania.
jeśli są na forum osoby (Mona...?), które znają się na rzeczy, gadajcie, co sprawiłoby przyjemność osobie której pasją są konie? albo co zawsze jest potrzebne w stajni?
muszę się jakoś odwdzięczyć tej babce. gdyby nie ona, nie byłoby tych chwil, kiedy beztrosko zapominam o technikach zmieniania pieluch u seniora.
dzięki za wszelkie rady!!!