Dodaj do ulubionych

zawiodłam na całej linii siebie

01.12.20, 12:08
Pamiętacie mój wątek o tym, jak mama chciała się do mnie wprowadzić? Jak zamieszkała w domu opieki, skąd po dwóch miesiącach ją zabrałam z powrotem do X? I jak teraz wygląda sytuacja?
Mama mieszka w X. Jest częściowo niesamodzielna, do czego przyczyniła się sama oraz covid. Ma demancję w st. średnim. Trzeba jej robić zakupy większe, chodzić do lekarzy, odbywać telewizyty, bo nie obsługuje smatfona. Co trzeci dzien jestem w X , raz w tygodniu nocuję. Zyję w aucie. Mama narzeka na samotność, ale nie zaprosi koleżanke, kuzynek. Tzn. po rozmowie typu " Zaproś X, zadzwoń do Y" mówi "tak, tak" i nic nie robi. Z częscią znajomych się skłóciła. Do pomocy nie ma nikogo. Jestem sama na placu boju.
Mama była i jest toksyczna, narcystyczna na maxa.
Więc jeżdżę, śpię u niej, zabawiam, chodzę do lekarzy, aptek, dbam. I nienawidzę się za to, ale mam wewnętrzny przymus. Przecież nie zostawię 80 latki na pastwę losu. Nie ważne, że jest tu, gdzie jest dzięki sobie. Ale po prostu nie mogę. Ale równocześnie nie mogę słuchać po raz siedemnasty tego samego zdania, albo historii opowiadanej po raz piąty danego wieczoru, bo pozostałych czterech nie pamięta. Niemocy prawdziwej i tej udawanej wyolbrzymionej, żeby coś na mnie wymusić.
A teraz mnie zlinczujcie. Bo chyba muszę sięgnąć dna. Tylko gdzie ono jest?
Łapię się, że czekam na jej śmierć, zresztą podczas każdej wizyty o tej śmierci rozmawiamy. Tzn mama mówi, że bardzo by nie chciała, jak pocieszam. Taki upiorny kontredans.
Odmówiła pielęgniarki, psychologa.
A ja się spalam.
Obserwuj wątek
        • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:37
          W ten sposób tylko sobie dokładasz, osłabiasz się, zamiast się wzmacniać. Uległaś, powiedzmy, z dobrego serca/ poczucia przyzwoitości... To nie są cechy za które powinnaś się biczować.

          Poza tym sytuacja z toksycznymi staruszkami, czy raczej ze staruszkami, którzy całe życie byli toksycznymi rodzicami, jest naprawdę trudna i mało kto podoła jej modelowo od początku i spontanicznie. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała smile Zamiast się katować w ten sposób, postaraj się może wyciągnąć lekcję z tej sytuacji. Chciałaś, próbowałaś... efekty masz czarno na białym - tak się nie da żyć.

          Już widzę, że parę dziewczyn Ci powtarza, co robić. Masz wsparcie w mężu czy partnerze? A przyjaciółki? Rodzina? Potrzebujesz wsparcia. Jeśli nie masz, szukaj fachowca (państwowo, albo w fundacjach, jak nie chcesz odpłatnie). Swoje podejście możesz w każdej chwili zmienić, nawet stopniowo - tylko przestań sama siebie dodatkowo pogrążać, bo problemów masz wystarczająco dużo bez tego.

          Sama dostrzegłaś, że z mamą gorzej, i pewnie będzie coraz gorzej. Osoba w tym stanie nie jest decyzyjna (tak jak również moja mama nota bene) i nie możesz na jej życzenie marnować sobie życia. Ta sytuacja może Ci jeszcze tak dać popalić, że latami będziesz się z tego podnosić. Po co to sobie robić? I dlaczego chcesz robić to Twoim dzieciom, bo chyba nie sądzisz, że na nich Twój stan się nie odbija?

          A praktyczne rady już pewno przeczytałaś nie raz. Życzę, żeby Ci się udało poukładać to wszystko.
            • molik28 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:35
              Kosmos dobrze napisała. Masz prawo czuć to co vzujesz. W takiej sytuacji to normalnie. Robisz heroiczne rzeczy, bo przy tym wszystkim dbadz o dzieci i rodzinę. Kto nie dotknął nie zrozumie. Jesteś rozdwojona bo jesteś dobrym człowiekiem, a równocześnie życie zrzuciło na ciebie ogrom obowiązków i przytłaczające poczucie odpowiedzialności. Niestety nikt nie jest z żelaza i możesz to odchorować. Myśl o sobie. Co będzie jak ty się rozchorujesz. Przymierzaj się powoli do ośrodka dla mamy, bo długo nie pociągniesz, szczególnie, że jak rozumiem jesteś jedynaczką. Wspieram Cię z całego serca i życzę abyś znalazła dla mamy odpowiednie miejsce. To bardzo trudne i bolesne, ale nie masz wyjścia, bo lepiej nie będzie. Wiem o czym piszę.
    • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:15
      MUSISZ zadbać o pomoc bo inaczej sama się rozchorujesz. Nie ma znaczenia, że "mama odmawia". TY nie dajesz sobie rady i już. Zabawiać mamy ani spać nie musisz i nie rób tego. Musisz natomiast mieć czas odpoczynku, wyłącznie dla siebie. Załatwiaj ten dom opieki na nowo. I nie ulegaj żądaniom ani protestom mamy.
        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:38
          kia5 napisała:

          > Teraz gdy nie ma odwiedzin ona tam umrze, zresztą stan nie jest tak zły, żeby d
          > om był konieczny.

          Jeśli masz obawy przed domem opieki, to załatw dochodzącą opiekunkę, tak, żebyście się wymieniały.
          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:49
            Tak. A opiekunka - nie jest potrzebna. Co by miała robić? Nie - to odpowedzi mojej mamy. Nie sprowadzę nikogo na siłę. Bo i nikt się nie będzie z nią szarpał. A jeśli już to za kosmiczne pieniądze. Próbowałam.
            • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:57
              kia5 napisała:

              > A opiekunka - nie jest potrzebna. Co by miała robić?

              To co TY robisz?

              > to odpowedzi mojej mamy. Nie sprowadzę nikogo na siłę. Bo i nikt się nie będzie z nią szarpał.

              Czy potrzeba się z Twoją mamą aż szarpać, żeby zrobić i przynieść jej zakupy, lub pójść z nią do sklepu, wyjść do apteki, ewentualnie posprzątać, albo choćby posiedzieć chwilę i porozmawiać? Za bardzo się przejmujesz osądem Twojej mamy.
              Ogranicz te wizyty u niej. Wpadaj raz w tygodniu i na krótko, jeśli nie jest jej częstsza opieka potrzebna.

              • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:32
                Zakupy - nie no, ona nic nie potrzebuje (na ten moment tak)
                pranie, no ale co tam, jedną bluzeczkę i do tego opiekunka?
                Pomoc przy wyjściu z wanny (x razy chciałam zrobić prysznic, to nie i nie)? Ona się bedzie wstydziła rozebrana przy obcym
                Ugotować obiad? Przecież nie chodzi głodna. Tak kupuje sobie i wpierdziela 4 riso dziennie. Przy począkach cukrzycy, itp. itd. Przerabiałam
                • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:04
                  Powiem zlosliwie:poglaskajmy cie po głowie, nieś dalej swój krzyż. Może zrobi ci się lżej, bo mężem po co idzie zaopiekuje się jakaś koleżanka z pracy, dzieci nie będą już cie potrzebować i zostaniesz tylko Ty i mamusia-zdaje się wymarzony układ twój i jej. smile PS. Głupich nie sieją, tacy jak ty sami się rodzą
                • novembre Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 19:16
                  Kia5, a teraz pomyśl sobie, że z dnia na dzień idziesz wraz z całą rodziną na kwarantannę i nie możesz do mamy pojechać, nie możesz jej zrobić zakupów, pomóc się umyć itp. Musisz mieć jakieś wyjście awaryjne na taką sytuację. Najlepsza by była jakaś głucha opiekunka, żeby nie słyszała zrzędzeń mamy wink.
      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:20
        Nie śpij u matki odwiedzaj ja 2 x rzadziej, przypominając o tym, że masz swoje życie a ona odmawia pielęgniarki. Inaczej obudzisz się za 5, 6 lat samotna, zniszczona, wyprana z uczuć i emocji. Nie bądź panią do towarzystwa matki, odmawiaj jej tego przypominając, że możesz poprosić na tą godzinę dziennie pielęgniarkę by wpadła. Nikt nie ma obowiązku poświęcać swojego życia. Są opiekunki, pielęgniarki, po to ten zawód istnieje. Każdy narcyz chce rządzić życiem dzieci a ty na to maycebpozwalasz
        • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:33
          Powiem szczerze, stąd też się biorą rozwody, bo,, mamusia bylacwazniejsza'', bo żona codziennie u mamusi. Masz swoją rodzinę. Nie masz obowiązku jak matka jakoś żyje się tak poświęcać. Powiedz jej, ze np odwiedzasz ją co 3ci tydzień, a dzwonisz co 3 dni. I starczy. Reszta co 3 dni ktoś opłacony wpadnie ale w sumie nie rozumiem po co ktoś ma wpadać. Bo nie ma przyjaciół? Pracowała na to całe życie. Sąsiadów na kawkę?, też na to pracowała
      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:26
        Bo co zrobisz jak mąż sobie znajdzie inna na wieczory, na przytulenie, na oglądanie zachodu słońca? Na codzienne życie. Masz świętego w domu czy co? 0albo dzieci, których nie widujesz ci to zapamiętają na całe życie. Zalozylad nowa rodzinę i to ona jest najważniejsza. Ona nie matka. Matce masz pomoc w uciążliwej starości, ale bez poświęcania życia! Poświęcać to się można dla swojego małego, ciężko chorego dziecka, nikt inny nie ma prawa tego wymagać. Tym bardziej kobieta bez przyjaciół, toksyczna i taka która cie szatazem, bo nie chce opiekunki zmusza do niszczenia swojego życia. Taka opiekunka jak matka nie leży, nie robi pod siebie to może wpaść na godzinę co 2gi dzien z zakupami A ty co najwyżej raz na tydzien
        Po co masz niszczyć własną rodzinę dla matki i jej widzimisię?
        • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:29
          Jeśli matka DOCJOWUJE HIGIENY, NIE ROBI POD SIEBIE, to po co u niej tam siedzisz?, chcesz być panią do towarzystwa?, można w domu gotować obiad, ścierać kurze czytać książkę i w tym czasie zadzwonić do matki, wtedy słuchając co 3 dni tych samych opowieści wykonujesz swoje codzienne zadania. I wilk syty i owca całą. Po co tam jeździć, patrzeć jej w oczy, jak co bzdury opowiada i trącić czas?
        • skarolina Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:59
          Wierzę, ale tego problemu nie rozwiązałaś i sobie z nim nie radzisz. Skoro dom opieki nie wchodzi w rachubę, znajdź kogoś do opieki (MOPS? prywatna opiekunka na 2-3 h dziennie?), ogranicz wizyty do jednej w tygodniu i nie nocuj, chyba, że organizacyjnie tak Ci wygodniej. Nie potrafisz? Pogadaj z psychologiem, bo pomóc musisz w tej chwili przede wszystkim sobie.
        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:00
          kia5 napisała:

          > Ja jestem po terapii. Kilka lat temu. I tak wiele osiągnęłam. Wierz mi.

          Moim zdaniem powinnaś na terapię wrócić, bo jej nie ukończyłaś skoro:

          - masz poczucie, że robiąc to co w Twojej mocy zawodzisz siebie
          - wyobrażasz sobie, że nikt inny nie może sprawować opieki nad Twoją mamą tak dobrze i skutecznie jak Ty
          - ulegasz manipulacjom i wymuszeniom mamy
          - sprawujesz opiekę wbrew sobie z poczuciem złości, zamiast zlecić ją komuś kto będzie podchodził do mamy fachowo i obiektywnie i jednocześnie nie pozwoli sobie na rozmaite dziwne akcje z jej strony, bo go one nie będą dotykały osobiście.

          Spróbuj sobie na te wszystkie kwestie odpowiedzieć uczciwie.
        • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:29
          kia5 napisała:

          > Ja jestem po terapii. Kilka lat temu. I tak wiele osiągnęłam. Wierz mi.

          Na terapie powinnaś wrócić natychmiast.
          Jesteś całkowicie uzależniona od matki, w ogóle nie widzisz jak Tobą manipuluje, sław niej niszczysz życie swoje, swoich dzieci, swoją rodzinę.

    • feniks_z_popiolu Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:34
      Na początek "rozchoruj się" na 2 tygodnie a potem na kolejny tydzień "oddaj samochód do warsztatu" .Możesz też "zapisać się" na codzienną rehabilitację. Trudno, musisz się bronić.
      Znajdź na ten czas zastępstwo: sąsiadka, studentka czy inna pani. Spróbuj. Odpoczniesz. A może mama jednak zaakceptuje ten układ, może umów się , że będziesz przyjeżdżać rzadziej ,
        • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:33
          Tekst jest brutalny, ale prawdziwy.
          Robisz to na własne życzenie i to jest Twój wybór.
          Pozawalane matce by sterowała Twoim zyciem jak chce.
          Matka nie chce domu opieki? Nie chce pielęgniarki, psychologa, opiekunki?
          No nie chce, bo ma Ciebie, służąca na każde zadanie, której jeszcze można dokopać. A Ty pozwalasz.

          Wynajmij matce opiekunkę na kilka godzin dziennie.
          Przestań tam jeździć.
          Powtarzaj, ze może wrócić do domu opieki, jeśli chce.
          Pomagaj telefonicznie, czasem coś załatw, ale przede wszystkim wynajmij opiekę.
        • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 20:32
          Nie ma pomagać.
          Jesteś uzależnioną od narcystycznej psychopatki osobą i niestety czerpiesz z tego korzyści.
          Taki typ osobowości zależnej, męczennica która sama sobie zrobi problem jak go nie ma.
          Po co zabrałaś dobrze zaopiekowaną matkę z dobrego domu opieki? Żeby teraz siedząc sama nie pamiętała że wzięła leki, nie wzięła, wzięła drugi raz? Niesamodzielną osobę?
          To ja ci powiem.
          Po to żeby móc się poświęcać i być #bohaterkąmatkąpolkąumęczonąwchwale
          Jesteś taką samą zakałą dla swoich dzieci, jak twoja matka dla ciebie.
    • clk Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:39
      Napisze wprost - organij sie i to napraw. Dla siebie.

      Moja matka meczla sie tak 9 lat i nawet dziekuje nie uslyszala. Podupadla na zdrowiu. Nie byla dla swoich dzieci. Dla swojego meza. Bo przeciec "babci" trzeba trzeba trzeba. Zeby jeszcze ta babcia byla dobra osoba wczesniej, to nie.
      Przenies do domu opieki. Naprawde, bedziesz czuc ulge i bedziesz ZYC
      • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:02
        Bez jaj.
        Jakby była do tego zdolna, to by mamusi nie zabrała na pierwsze kiwnięcie i nie obskakiwała jak niewolnik bez cienia własnego zdania.

        Babka pociągnie jeszcze z 10 lat, laska będzie żyć życiem mamusi i jej usługiwać, a babka nią pomiatać, a mąż i dzieci będą tego mieć dość i będzie mieć szczęście, jeżeli mąż nie pójdzie w cholerę a dzieci nie staną się emocjonalnie obcymi ludźmi.
        • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:09
          Tez sadze, ze tak wlasnie bedzie. Na pytanie, jak rodzina to znosi kia nie odpowiedziala.

          No chyba, co juz ktosia tu zamiescila, ze kia wykonczy sie szybciej niz jej matka. Wcale niewykluczone. Gorzej, jesli nie wykonczy sie calkiem, tylko stanie sie wrakiem obciazajacym meza i dzieci.

          Poprzedni watek "moja mega toksyczna matka umyslila sobie" ciagle wisi na stronie. Tam napisano to wszystko, co doradzane jest w tym watku. Autorka nie skorzystala i imo nie skorzysta, tylko bedzie sie wyplakiwac na forumnym memlonie.
    • asfiksja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:04
      Niestety osoba niesamoobsługowa, która odmawia pomocy powinna zostać ubezwłasnowolniona. Rozumiem, że to trudne, bo wtedy ty będziesz opiekunem prawnym. Ale tak to jesteś opiekunem faktycznym, który nie ma nic do powiedzenia.
      "Ma demancję w st. średnim. Trzeba jej robić zakupy większe, chodzić do lekarzy, odbywać telewizyty, bo nie obsługuje smatfona. Co trzeci dzien jestem w X , raz w tygodniu nocuję. Zyję w aucie."
      Jeśli chodzi o to, to będzie coraz gorzej i to będzie postępować szybko, bo matka będzie tracić zdolności umysłowe, a jednocześnie ty siły psycho-fizyczne. Załatwianie ubezwłasnowolnienia i odpowiedniego domu opieki też wymaga czasu i energii życiowej, której za chwilę możesz nie mieć dość.
    • australijka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:04
      No nie wiem. Każdy przypadek jest inny. Moi teściowie mając lat 93 i 90 wymagali stałej obecności dziecka (na szczęście była 4). Fochy, dąsy, telefony w środku nocy , żeby natychmiast przyjechać, planowane pogrzeby lub wręcz odwrotnie rozstania. Do tego stopnia , że siedzieli w różnych pokojach i dokuczali sobie nieustannie. Na to mieli siły, na inne sprawy nie. Dzieci doszły do wniosku, ze najlepiej rodzicom byłoby u nas. Duży dom, ogród, opieka , lekarze na miejscu. Mieszkanie "by się wynajęło" albo Zuzia z narzeczonym i dziećmi by zamieszkała albo Piotruś z dziewczyną. Opcji dużo. Ja odmówiłam. To rodzice męża i jakby jego problem. A on w pracy i po 500 godzin w miesiącu. A i te Piotrusie pewnie trudne byłyby do usunięcia .
      Dzieci w wieku 60+. też już ze swoimi chorobami, ograniczeniami.
      Przez ten pobyt z rodzicami stały się do nich podobne Dwie siostry zaczęły narzekać, marudzić, zero radości, uśmiechu, same złe wspomnienia, kościół, ksiądz, modlitwy o zdrowie, całowanie obrazka papieża, żeby ból w kręgosłupie mamie minął. I mijał.
      Mężowie sióstr załamani. Żon nie ma a jak są to jak zamienione.
      Mieszkamy 750 km od seniorów. Ja po odrzuceniu propozycji, żeby zamieszkali u nas, nie za bardzo chciałam poświęcać resztki zdrowia na opiekę w sumie obcych mi ludzi, którzy nie byli ani serdeczni ani pomocni a wiadomo, że synowa to nie córki. Czyli nie będę dojeżdżać na miesiąc opieki.
      Mąż pracuje. Ustaliliśmy kwotę 2000 zł jako nasz wkład w opiekę.
      Ale .... zaczęły się niesnaski. Teściowie mają emerytury, jako seniorzy różne dodatki i upusty na świadczenia, więc wydawało się, że powinno starczyć.
      Wyszła kwestie mieszkania. A komu się należy jakby co, a kto najwięcej się stara i poświęca. My nie chcemy żadnej części przedpokoju, bo dzieci czworo, wnuków 12 a i 3 prawnuki. No to tyle by na nas wypadło.
      Zresztą mamy gdzie mieszkać i nie planujemy przestać mieć.
      Teściowa zmarła. Dzieci odmówiły opieki nad nielubianym ojcem despotą i pijakiem za młodu. Bo tak opiekowały się przy okazji matki.
      Ja proponowałam, zeby sprzedać mieszkanie . Jakieś 250 tysięcy by było. Dołożyć do pobytu w DOBRYM domu opieki.
      Jeśli za mało, jest emerytura teścia i jakaś pomoc dzieci.
      Nie było zgody. Teść ma teraz 96 lat i w sumie wykończył własne dzieci.
      Nie wiem co Ci radzić. Dbaj o siebie, bo takie rozerwane życie niczego dobrego nie da. Jeśli mama nie chce przyjąć do wiadomości realiów, nie chce pójść "na ugodę", zrozumieć , że czasami trzeba trochę zrezygnować z własnego ja, może postaraj się zdecydowanie o umieszczenie w domu opieki.
      Rozwijająca się demencja i tak za chwilę spowoduje, ze dom będzie wszędzie i nigdzie a ludzi bliscy i obcy zarazem. Wiesz, siedzenie samotnie w czterech ścianach zdrowia nie doda.
      Ty będziesz spokojna, że nic się nie dzieje a Ona zabezpieczona od różnych wypadków.
      Przecież nie rzucisz swojego życia.
      To trudna decyzja. Jeśli nie masz siły podjęć jej sama, zgłoś się na rozmowę do domu opieki, sprawdź na co możesz liczyć, co i za ile oferują. Być może będziesz musiała wystąpić o ubezwłasnowolnienie, żeby sprzedać mieszkanie i dołożyć do opieki.



    • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:18
      Masz co chciałaś. Matka ma 80 lat i to do ciebie należało zorganizować jej opiekę nie swoim kosztem. A tymczasem latałaś z nią wedle jej starczego widzimisię. Była w domu opieki, było ją tam zostawić. I nie kupuje, że nie ubezwłasnowolniona. Niejeden staruszek nie ubezwłasnowolniony siedzi w domu opieki i nikt nie patrzy co on by chciał. Na teraz dochodząca opiekunka i guzik ciebie interesuje, że matka się nie zgadza. Krótki tekst- to się nie zgadzaj, ja ciebie o zdanie nie pytam, pani Halinka będzie jutro o 12,a ja może wpadnę w sobotę.
    • afro.ninja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:10
      Jesli twoja mama mieszka sama, szukaj pomocy dochodzacej i tyle. Niech osoba przynosi zakupy, posprzata. Ty przyjedz raz w tygodniu. Twoja mama ma demencje. Choroba tylko wyostrzy jej negatywne cechy charakteru. Wszystko co ona robi jest całkowicie spójne z jej choroba. Ona nie jest w stanie sobie pomoc, bo jest chora na demencję. Oczywiscie, ze nie bedzie latwo wprowadzic obca osobe do pomocy, wiesz o tym dobrze, dlatego masz jak masz. Ale jak tego nie zrobisz, nie bedzie lepiej. Chyba, że w koncu mama da sie przekonac do domu opieki, albo dom do niej.
    • stephanie.plum Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:54
      współczuję.

      niestety, z mamą po dobroci nie pogadasz, do rozsądku nie przemówisz.
      jeśli ma demencję, będzie działać coraz bardziej schematycznie, powtarzać to samo co 5 minut, potem co 20 sekund. upierać się przy nonsensach.
      i, nawet jeśli za zdrowia była złośliwa, teraz nie robi tego złośliwie, to taka choroba.

      co nie zmienia faktu, że wobec choroby jesteś bezradna. musisz poradzić się speca. może ona powinna być na lekach. tylko, haha, kto jej poda tak, żeby nie wypluła?

      naprawdę szczerze współczuję.

      jeśli luksusowy dom opieki - nie, to może jednak niech zamieszka gdzieś bliżej Was?

      dobrze, że rodzina Ci pomaga. fajną masz rodzinę, taką, która wie, że trzeba trzymać się razem i wspierać, kiedy jest źle.
      a na to "źle", wbrew opiniom niektórych, może nie być cudownego środka zaradczego, niestety.
        • stephanie.plum Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:16
          to jeszcze nieźle sobie radzi.
          pytanie tylko, czy są właściwie dobrane.

          moja babcia, kiedy wreszcie zaczęła brać (nie zaś wypluwać) leki, zrobiła się miła i zgodna.
          jej stan był już zbyt kiepski, żeby rozumiała konieczność opieki, ale przynajmniej przeciw niej nie protestowała.

          ale rozumiem, że nie ma leków, które sprawią, że apodyktyczna matka pozwoli, by opiekował się nią ktoś inny, niż córka.
          może nie idź z nią w zwarcie, tylko faktycznie, gdy uda ci się załatwić dochodzącą pomoc "rozchoruj się", a nóż-widelec mama przyzwyczai się do opiekunki, to będziesz miała z górki.

          a jak nie, niech ona się przeprowadza, przecież nie Ty z rodziną.
    • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:17
      Nikt cie nie zlinczuje. To normalne że czasami śmierć jest wybawieniem. Teraz los matki zależy od tego jak bardzo ty sama sobie spaprzesz życie. Może wydłuż ta przerwę na wizyty?, nie możesz poświęcać swojego życia i żyć w samochodzie
      • igge Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:39
        Nie czytałam wątku.
        Na Twoim miejscu nie miałabym wyrzutów sumienia czy poczucia winy i pomagałabym dalej mamie ale ograniczyłabym zakres i czas pomocy.
        Jeśli nonstop czujesz się jak opisałaś w poście startowym to szybko sama się wykończysz. Podejmuj samodzielne decyzje.
    • palacinka2020 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:48
      Opiekunki dochodzacej raczej nie znajdziesz, bo nie wiem kto by sie zgodzil "dochodzic" do starszej osoby, ktora tego ewidentnie nie chce. Jedyne wyjscie to przestac jezdzic i "zostawic na pastwe losu". Tylko wczesniej zaproponowac dom opieki jako jedyne wyjscie.