Dodaj do ulubionych

zawiodłam na całej linii siebie

01.12.20, 12:08
Pamiętacie mój wątek o tym, jak mama chciała się do mnie wprowadzić? Jak zamieszkała w domu opieki, skąd po dwóch miesiącach ją zabrałam z powrotem do X? I jak teraz wygląda sytuacja?
Mama mieszka w X. Jest częściowo niesamodzielna, do czego przyczyniła się sama oraz covid. Ma demancję w st. średnim. Trzeba jej robić zakupy większe, chodzić do lekarzy, odbywać telewizyty, bo nie obsługuje smatfona. Co trzeci dzien jestem w X , raz w tygodniu nocuję. Zyję w aucie. Mama narzeka na samotność, ale nie zaprosi koleżanke, kuzynek. Tzn. po rozmowie typu " Zaproś X, zadzwoń do Y" mówi "tak, tak" i nic nie robi. Z częscią znajomych się skłóciła. Do pomocy nie ma nikogo. Jestem sama na placu boju.
Mama była i jest toksyczna, narcystyczna na maxa.
Więc jeżdżę, śpię u niej, zabawiam, chodzę do lekarzy, aptek, dbam. I nienawidzę się za to, ale mam wewnętrzny przymus. Przecież nie zostawię 80 latki na pastwę losu. Nie ważne, że jest tu, gdzie jest dzięki sobie. Ale po prostu nie mogę. Ale równocześnie nie mogę słuchać po raz siedemnasty tego samego zdania, albo historii opowiadanej po raz piąty danego wieczoru, bo pozostałych czterech nie pamięta. Niemocy prawdziwej i tej udawanej wyolbrzymionej, żeby coś na mnie wymusić.
A teraz mnie zlinczujcie. Bo chyba muszę sięgnąć dna. Tylko gdzie ono jest?
Łapię się, że czekam na jej śmierć, zresztą podczas każdej wizyty o tej śmierci rozmawiamy. Tzn mama mówi, że bardzo by nie chciała, jak pocieszam. Taki upiorny kontredans.
Odmówiła pielęgniarki, psychologa.
A ja się spalam.
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:15
      Jestem w podobnej sytuacji, ale w trochę łagodniejszej wersji. Dlaczego uważasz,że siebie zawiodłaś?
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:20
        Bo się nie postawiłam, nie wyezgekwowałam. Uległam jak zawsze. Robię coś bo muszę i nienawidzę się za to - że robię i że nienawidzę.
        • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:37
          W ten sposób tylko sobie dokładasz, osłabiasz się, zamiast się wzmacniać. Uległaś, powiedzmy, z dobrego serca/ poczucia przyzwoitości... To nie są cechy za które powinnaś się biczować.

          Poza tym sytuacja z toksycznymi staruszkami, czy raczej ze staruszkami, którzy całe życie byli toksycznymi rodzicami, jest naprawdę trudna i mało kto podoła jej modelowo od początku i spontanicznie. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała smile Zamiast się katować w ten sposób, postaraj się może wyciągnąć lekcję z tej sytuacji. Chciałaś, próbowałaś... efekty masz czarno na białym - tak się nie da żyć.

          Już widzę, że parę dziewczyn Ci powtarza, co robić. Masz wsparcie w mężu czy partnerze? A przyjaciółki? Rodzina? Potrzebujesz wsparcia. Jeśli nie masz, szukaj fachowca (państwowo, albo w fundacjach, jak nie chcesz odpłatnie). Swoje podejście możesz w każdej chwili zmienić, nawet stopniowo - tylko przestań sama siebie dodatkowo pogrążać, bo problemów masz wystarczająco dużo bez tego.

          Sama dostrzegłaś, że z mamą gorzej, i pewnie będzie coraz gorzej. Osoba w tym stanie nie jest decyzyjna (tak jak również moja mama nota bene) i nie możesz na jej życzenie marnować sobie życia. Ta sytuacja może Ci jeszcze tak dać popalić, że latami będziesz się z tego podnosić. Po co to sobie robić? I dlaczego chcesz robić to Twoim dzieciom, bo chyba nie sądzisz, że na nich Twój stan się nie odbija?

          A praktyczne rady już pewno przeczytałaś nie raz. Życzę, żeby Ci się udało poukładać to wszystko.
          • madami Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:14
            Przyzwoitość polega na niszczeniu samego siebie?
          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:47
            Dzięki. Moi najbliżsi mi pomagają - zajmują się sobą, nie protestują. Nie jest w tej sefrze źle. Im ataram się też poświęcac dużo czasu.
            • molik28 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:35
              Kosmos dobrze napisała. Masz prawo czuć to co vzujesz. W takiej sytuacji to normalnie. Robisz heroiczne rzeczy, bo przy tym wszystkim dbadz o dzieci i rodzinę. Kto nie dotknął nie zrozumie. Jesteś rozdwojona bo jesteś dobrym człowiekiem, a równocześnie życie zrzuciło na ciebie ogrom obowiązków i przytłaczające poczucie odpowiedzialności. Niestety nikt nie jest z żelaza i możesz to odchorować. Myśl o sobie. Co będzie jak ty się rozchorujesz. Przymierzaj się powoli do ośrodka dla mamy, bo długo nie pociągniesz, szczególnie, że jak rozumiem jesteś jedynaczką. Wspieram Cię z całego serca i życzę abyś znalazła dla mamy odpowiednie miejsce. To bardzo trudne i bolesne, ale nie masz wyjścia, bo lepiej nie będzie. Wiem o czym piszę.
              • znowu.to.samo Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:02
                Wybacz sobie, bo jesteś tylko człowiekiem. A ta sytuacja jest trudna i niejednoznaczna, a ty próbujesz zachować się w miarę przyzwoicie, "bo przecież to matka" Jak tu ktoś wspomniał, mało kto zschowuje 100% asertywność w tej sytuacji
              • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:27
                Dzięki
    • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:15
      MUSISZ zadbać o pomoc bo inaczej sama się rozchorujesz. Nie ma znaczenia, że "mama odmawia". TY nie dajesz sobie rady i już. Zabawiać mamy ani spać nie musisz i nie rób tego. Musisz natomiast mieć czas odpoczynku, wyłącznie dla siebie. Załatwiaj ten dom opieki na nowo. I nie ulegaj żądaniom ani protestom mamy.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:21
        Teraz gdy nie ma odwiedzin ona tam umrze, zresztą stan nie jest tak zły, żeby dom był konieczny.
        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:38
          kia5 napisała:

          > Teraz gdy nie ma odwiedzin ona tam umrze, zresztą stan nie jest tak zły, żeby d
          > om był konieczny.

          Jeśli masz obawy przed domem opieki, to załatw dochodzącą opiekunkę, tak, żebyście się wymieniały.
        • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:42
          Ale nie jest też tak dobry, by sobie radziła sama. Natomiast to, co jest teraz nie może tak dalej trwać, po prostu nie może. Masz świadomość, że przedkładasz jej dobro (?) ponad dobro swoich dzieci i swoje?
          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:49
            Tak. A opiekunka - nie jest potrzebna. Co by miała robić? Nie - to odpowedzi mojej mamy. Nie sprowadzę nikogo na siłę. Bo i nikt się nie będzie z nią szarpał. A jeśli już to za kosmiczne pieniądze. Próbowałam.
            • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:57
              kia5 napisała:

              > A opiekunka - nie jest potrzebna. Co by miała robić?

              To co TY robisz?

              > to odpowedzi mojej mamy. Nie sprowadzę nikogo na siłę. Bo i nikt się nie będzie z nią szarpał.

              Czy potrzeba się z Twoją mamą aż szarpać, żeby zrobić i przynieść jej zakupy, lub pójść z nią do sklepu, wyjść do apteki, ewentualnie posprzątać, albo choćby posiedzieć chwilę i porozmawiać? Za bardzo się przejmujesz osądem Twojej mamy.
              Ogranicz te wizyty u niej. Wpadaj raz w tygodniu i na krótko, jeśli nie jest jej częstsza opieka potrzebna.

              • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:32
                Zakupy - nie no, ona nic nie potrzebuje (na ten moment tak)
                pranie, no ale co tam, jedną bluzeczkę i do tego opiekunka?
                Pomoc przy wyjściu z wanny (x razy chciałam zrobić prysznic, to nie i nie)? Ona się bedzie wstydziła rozebrana przy obcym
                Ugotować obiad? Przecież nie chodzi głodna. Tak kupuje sobie i wpierdziela 4 riso dziennie. Przy począkach cukrzycy, itp. itd. Przerabiałam
                • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:58
                  kia5 napisała:

                  > ona nic nie potrzebuje

                  Ale powtarzam - nie możesz się opierać na tym co mama twierdzi. Jest chora, ma demencję i zły osąd sytuacji. MUSISZ przejąć decydowanie za nią.
                • waleria_s Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:24
                  Nie ulegaj matce, montujesz prysznic bez pytania, pogada i przestanie. To samo z obiadem, pielęgniarką itd. Komunikuj, a nie pytaj o pozwolenie, bo tego nie dostaniesz.
                • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:04
                  Powiem zlosliwie:poglaskajmy cie po głowie, nieś dalej swój krzyż. Może zrobi ci się lżej, bo mężem po co idzie zaopiekuje się jakaś koleżanka z pracy, dzieci nie będą już cie potrzebować i zostaniesz tylko Ty i mamusia-zdaje się wymarzony układ twój i jej. smile PS. Głupich nie sieją, tacy jak ty sami się rodzą
                • novembre Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 19:16
                  Kia5, a teraz pomyśl sobie, że z dnia na dzień idziesz wraz z całą rodziną na kwarantannę i nie możesz do mamy pojechać, nie możesz jej zrobić zakupów, pomóc się umyć itp. Musisz mieć jakieś wyjście awaryjne na taką sytuację. Najlepsza by była jakaś głucha opiekunka, żeby nie słyszała zrzędzeń mamy wink.
            • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:57
              Moja mówiła tak samo. Nie słuchałam, powiem szczerze. Identyczne teksty.
      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:20
        Nie śpij u matki odwiedzaj ja 2 x rzadziej, przypominając o tym, że masz swoje życie a ona odmawia pielęgniarki. Inaczej obudzisz się za 5, 6 lat samotna, zniszczona, wyprana z uczuć i emocji. Nie bądź panią do towarzystwa matki, odmawiaj jej tego przypominając, że możesz poprosić na tą godzinę dziennie pielęgniarkę by wpadła. Nikt nie ma obowiązku poświęcać swojego życia. Są opiekunki, pielęgniarki, po to ten zawód istnieje. Każdy narcyz chce rządzić życiem dzieci a ty na to maycebpozwalasz
        • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:33
          Powiem szczerze, stąd też się biorą rozwody, bo,, mamusia bylacwazniejsza'', bo żona codziennie u mamusi. Masz swoją rodzinę. Nie masz obowiązku jak matka jakoś żyje się tak poświęcać. Powiedz jej, ze np odwiedzasz ją co 3ci tydzień, a dzwonisz co 3 dni. I starczy. Reszta co 3 dni ktoś opłacony wpadnie ale w sumie nie rozumiem po co ktoś ma wpadać. Bo nie ma przyjaciół? Pracowała na to całe życie. Sąsiadów na kawkę?, też na to pracowała
      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:21
        Wygoda marki i jej zadania dotrzymywania towarzystwa kosztem twojego życia są NIE NORMALNE I PORA TO SOBIE POWIEDZIEĆ. ZNISZCZY CI ŻYCIE.
      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:26
        Bo co zrobisz jak mąż sobie znajdzie inna na wieczory, na przytulenie, na oglądanie zachodu słońca? Na codzienne życie. Masz świętego w domu czy co? 0albo dzieci, których nie widujesz ci to zapamiętają na całe życie. Zalozylad nowa rodzinę i to ona jest najważniejsza. Ona nie matka. Matce masz pomoc w uciążliwej starości, ale bez poświęcania życia! Poświęcać to się można dla swojego małego, ciężko chorego dziecka, nikt inny nie ma prawa tego wymagać. Tym bardziej kobieta bez przyjaciół, toksyczna i taka która cie szatazem, bo nie chce opiekunki zmusza do niszczenia swojego życia. Taka opiekunka jak matka nie leży, nie robi pod siebie to może wpaść na godzinę co 2gi dzien z zakupami A ty co najwyżej raz na tydzien
        Po co masz niszczyć własną rodzinę dla matki i jej widzimisię?
        • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:29
          Jeśli matka DOCJOWUJE HIGIENY, NIE ROBI POD SIEBIE, to po co u niej tam siedzisz?, chcesz być panią do towarzystwa?, można w domu gotować obiad, ścierać kurze czytać książkę i w tym czasie zadzwonić do matki, wtedy słuchając co 3 dni tych samych opowieści wykonujesz swoje codzienne zadania. I wilk syty i owca całą. Po co tam jeździć, patrzeć jej w oczy, jak co bzdury opowiada i trącić czas?
    • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:17
      Powtorze, co pisalam - zalatw mamie codzienna opiekunke na kilka godzin. Albo zyj, jak zyjesz.

      Jak maz i dzieci to znosza ? Czy po smierci mamy bedziesz jeszcze miala swoj dom i swoja rodzine ?
      • piekna_remedios4 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:20
        jaki potworze?!
        • morekac Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:24
          Tam nie ma potworze, jest powtorze
        • znowuniedziela Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 11:04
          Ona napisała powtórzę
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:21
        Oni akurat mi pomagają.
        • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:26
          kia5 napisała:

          > Oni akurat mi pomagają.

          Pytalam, jak to znosza. Twoja ciagla nieobecnosc, nerwowke i to, co przynosisz z rzadka bywajac w domu po powrocie od matki. Jak to znosza psychicznie, emocjonalnie, logistycznie.
          • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:43
            Szczególnie dzieci... Ile mają lat?
            • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:51
              Nastolatki średniostarsze. Mąż mnie wspiera, więc nie są same. I jak jestem to mam czas już dla nich tylko. Tutaj staram się wyważyć - kosztem mnie, no ale nic za darmo.
              • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:23
                Unikasz odpowiedzi na pytanie jak to znoszą te nastolatki.
                Mąż wspiera Ciebie, Tt-tka pyta o dzieci, nie o Ciebie.
                • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:28
                  Ja juz nie pytam, co mnie to obchodzi. Skoro niedasie, to niedasie, niech sie kia wykancza, i swoja rodzine przy okazji. Nie napisze jej nic wiecej niz w poprzednim watku, a ona chce wspolczucia, a nie rozwiazan. Beze mnie.
                  • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:35
                    Tak chcę współczucia i powiedzenia, że czasem marzę, żeby jej nie było, to nie jest zbrodnia.
                    Moja matka babcią była dobrą, więc dzieci wiedzą, że robię coś dla ich kochanej babci. Czasu staram się dzieciom nie zabierać z ich puli.
                    • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:04
                      kia5 napisała:

                      > Tak chcę współczucia i powiedzenia, że czasem marzę, żeby jej nie było, to nie
                      > jest zbrodnia.

                      Sama się wpędzasz w takie myślenie. Kontakty z mamą nie muszą, ani tym bardziej nie powinny wzbudzać w tobie chęci mordu. Jeśli tak jest, po prostu nie jesteś dla niej właściwą opiekunką. Jesteś uwikłana w znienawidzony obowiązek którego nie potrafisz przekazać osobie niezaangażowanej emocjonalnie.

                      > dzieci wiedzą, że robię coś dla ich kochanej
                      > babci.

                      Wypisujesz kłamliwe bzdury, starannie nie odpowiadając na pytania JAK się z tym poświęcaniem dla matki czują Twoi najbliżsi. Znowu takie samooszustwo jak z matką...Oni mogą rozumieć co robisz, mogą Cię wspierać, a mimo to może im być z tym bardzo źle i mogą odczuwać brak Ciebie...
                      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:05
                        ale ja w 5/7 jestem w domu z/dla dzieci
                        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:23
                          kia5 napisała:

                          > ale ja w 5/7 jestem w domu z/dla dzieci

                          5 dni z tygodnia, tych w których dzieci się uczą, a Ty i mąż pracujecie? I w jakim nastroju jesteś? Ile czasu masz wyłącznie dla SIEBIE? Na swój odpoczynek, przyjemności, relaks, spacer, leniwe przedpołudnie?
                          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:32
                            nie, w tygodniu, pracuję u niej zdalnie
                        • ola_dom Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:39
                          kia5 napisała:

                          > ale ja w 5/7 jestem w domu z/dla dzieci

                          Ale nie głową. Głową jesteś u matki, z matką, przy matce.
                        • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:50
                          Marzysz żeby jej nie było bo się dałaś zaorać. Sama na to pozwolilas, z czasem możesz jeszcze mieć gorsze uczucia.
                      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:54
                        Dokladnie, kłamiesz jeszcze, że dzieci wiedzą, że robisz to dla ich kochanej babci. A piszesz, że marzysz, by jej nie było. Weź się przyznaj, że uwikłała się sama w ten kierat i zacznij z niego wychodzić. Bo inaczej dzieci uciekną od ciebie w dorosłym życiu, właśnie po to, by potem nie mieć wobec ciebie na starość takich obowiązków. Bo widzą, że to aż. Nie normalne. A jak się czuje twój mąż mając taka zaorana żonę?
                    • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:29
                      Oczekiwanie współczucia z powodu niezdrowych akcji bardzo źle mi się kojarzy. W tym przoduje moja matka z kolei, co we mnie budzi niestety agresję. Imo Ty przede wszystkim masz problem do rozwiązania, sprawy do ułożenia. A współczucie? Tak, sytuacja jest trudna. Współczuję matki, współczuję, że masz tak duży problem z poukładaniem tego, ale nie współczuję, bo się tak miłosiernie poświęcasz i swoją rodzinę przy okazji.
                    • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:16
                      kia5 napisała:

                      > Tak chcę współczucia i powiedzenia, że czasem marzę, żeby jej nie było, to nie
                      > jest zbrodnia.
                      > Moja matka babcią była dobrą, więc dzieci wiedzą, że robię coś dla ich kochanej
                      > babci. Czasu staram się dzieciom nie zabierać z ich puli.

                      Ano sama widzisz. Nie chciałabym nigdy tak pomyśleć o mojej matce. Dlatego wiem na ile mnie stać w opiece nad nią i inne opcje jak jej przeprowadzka do mojego miasta, opiekunka na kilka godzin i moje odwiedziny są opcja najlepsza. Albo dom opieki. Wtedy nawet odwiedziny mamy są inne, czlowiek nie jest obciążony, przemęczony, zaganiany. Musisz sobie uświadomić, że Twoja mama stała się dzieckiem i to ty teraz musisz pełnić rolę rodzica. Przeprowadzić matkę, sprzedać mieszkanie i kupić niedaleko siebie albo wynająć jej mieszkanie i wynająć dla niej inne. Opiekunka na kilka godzin. Nawet doglądać będzie Ci łatwiej.
              • morekac Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:36
                Kia, jedyne racjonalne rozwiązania to:
                1.dom opieki (rozumiem, że nie chcesz w czasie pandemii, a stan nie jest jeszcze tragiczny).
                2.dochodząca opiekunka, która zrobi zakupy, pomoże w domu, zadba o leki. Twoje wizyty raz w tygodniu.
                3.przeprowadzka mamy bliżej - nie wchodzi w grę.

                Albo się wykończysz.
                • mid.week Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:53
                  Ktoś kto tak orze własnym dzieckiem nie zasługuje nawet na ogarnianie mu opiekunki
                • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:01
                  Matka nieźle się ustawiła, ma służąca, która zamiast dać z własną rodzina sypia z mamusia i spełnia jej zachcianki. Kobieto jesteś chora, o przytomniej!
    • przepyszny_jagielnik Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:20
      kia5 napisała:
      Co trzeci dzien jestem w X , raz w tygodniu nocuję. Zyję w aucie.

      To może trwać jeszcze długie lata. Zamęczysz się na śmierć.
      • joana012 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:24
        Dlaczego mama nie może zostać w dps?
        • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:27
          Bo nie chce, a stan zdrowia pozwala jej na częściowo samodzielną egzystencję. Nie chce zostać nie tyle w dps, co w luksusowym domu opieki. Nie jest ubezwłasnowolniona więc może decydować o sobie.
          • triismegistos Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:36
            No to niech decyduje. O sobie, nie o tobie.
            • mirmunn Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:53
              Dokladnie
              I opiekunkę niech wynajmie sama i za swoje. Nie znoszę takich zatruwaczy. Nie daj się
          • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:48
            kia5 napisała:

            > Bo nie chce, a stan zdrowia pozwala jej na częściowo samodzielną egzystencję.

            Słowo "częściowo" jest bardzo istotne. Załatw mamie opiekunkę. A Ty wróć na terapię.
          • szara.myszka.555 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:30
            To ją ubezwłasnowolnij, zacznij już teraz, bo ten proces trwa.
            Jeśli matka ma juz teraz demencję, na pewno sąd się przychyli do wniosku. Przerabiałam ten proces z babcią, to jest do zrobienia bez prawnika.
    • morekac Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:26
      Nie da się mamy przeprowadzić gdzieś bliżej?
      Albo uprzyj się na dochodzącą opiekunkę i jedź do mamy raz w tygodniu.Wykończysz się.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:28
        Zmiana miejsca zamieszkania pogorszy jej stan zdrowia. Chyba, żeby przyszła do mnie. Ale to mój ostatni bastion.
        • morekac Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:31
          Skąd wiadomo, że pogorszy?
          • 3-mamuska Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:36
            morekac napisała:

            > Skąd wiadomo, że pogorszy?
            >



            Bo jej matka wmawia.
            • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:45
              No tak właśnie ja rozwiązałam problem, opiekunka dochodząca, a ja jeżdżę raz w tygodniu plus rozmawiam telefonicznie. I tak mnie to czasem obciąża, a co by było, gdybym osobiście miała u niej bywać częściej, to sobie nie wyobrażam.
              • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:55
                Mnie w sumie tez wychodzi jedna jazda dzień - noc - dzień u niej smile, czasem ekstras, bo źle się poczuła, albo wyłączyła sobie piec i nie umie włączyć. No i telefony, tak to podstawa.
                • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:03
                  kia5 napisała:

                  > Mnie w sumie tez wychodzi jedna jazda dzień - noc - dzień u niej smile,

                  A po co tyle czasu u niej spędzasz? Dwa dni z nocowaniem?

                  >czasem ekstras, bo źle się poczuła, albo wyłączyła sobie piec i nie umie włączyć. No i te
                  > lefony, tak to podstawa.

                  Jak się źle poczuje po prostu wzywaj lekarza/karetkę, na wypadek doraźnych awarii dobrze mieć na miejscu opłaconą złotą rączkę/sąsiada który wpadnie i ten piec włączy, byś nie musiała sama jechać. Poszukaj kogoś takiego. A telefony ukrócaj, zmieniaj temat, gdy słyszysz, że mama się zapętla. Kończ rozmowę. Nie masz obowiązku wysłuchiwać cztery razy tego samego.
                  • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:41
                    Właśnie opłacam na dniach złotą rączkę smile znalazłam kogoś. Dwa dni - pranie, ogarnięcie domu, kąpiel, zakupy i trochę pobycie z nią.
                    • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:11
                      kia5 napisała:

                      > Dwa dni - pranie, ogarnięcie domu, kąpiel, zakupy i trochę pobycie z nią.

                      Do zrobienia prania, pomocy w kąpieli i ogarniania jej domu też zatrudnij kogoś. Zakupy załatwiaj z dowozem przez net. Lub też kogoś opłać żeby robił i przynosił. A do mamy wpadaj raz na tydzień sprawdzić czy wszystko funkcjonuje dobrze i po wypiciu kawki/herbaty wracaj do swojej rodziny i swojego czasu wolnego.
                      Nie musisz podtrzymywać nieustannie świata własnymi rękami.
                      • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:37
                        2 dni na 7 siedzenia u całkiem dobrze funkcjonującej matki?, chyba ty potrzebujesz terapii. Wpadaj raz na 2 tyg na 3 godziny z 2,3 gotowymi obiadami i tyle. Wsadz jeden do zamrażarki, resztę podaj, pogadaj, zmień pościel i uciekaj do domu.
            • morekac Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:56
              Też tak podejrzewam, niemniej autorka wątku sama powinna sobie na to odpowiedzieć.
              Jeśli jednak przeprowadzka w bliskie sąsiedztwo absolutnie nie wchodzi w grę, dom opieki równieżb to pozostaje tylko dochodząca opiekunka i twoje wizyty.
              Bo inaczej ty umrzesz szybciej niż twoja matka - ze stresu i ze zmęczenia.
              Wybieraj więc: pogorszy się zdrowie jej lub twoje.
            • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:53
              Opinia lekarzy. W tym stanie problemem jest, jak klucze połozy się gdzieś indziej. Albo poromocyjne opakowanie kawy, które wygląda inaczej niż standardowo. A jak leki dostanie inaczej - np. nie w kuchni po odhaczeniu z listy, to nie może spamiętać, czy je wzięła.
              • 3-mamuska Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:04
                kia5 napisała:

                > Opinia lekarzy. W tym stanie problemem jest, jak klucze połozy się gdzieś indzi
                > ej. Albo poromocyjne opakowanie kawy, które wygląda inaczej niż standardowo. A
                > jak leki dostanie inaczej - np. nie w kuchni po odhaczeniu z listy, to nie moż
                > e spamiętać, czy je wzięła.


                To znaczy ze nie może mieszkać sama.
                Zwłaszcza jeśli chodzi o leki.
                I lekarze nie powinni polepić jej mieszkać samemu.
                A dom opieki nie powinien słuchać. Ale pozbyli się bo wiedzieli ze męczennica się podda a oni nie będą się użerać z kłótliwa staruszką.
                • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:26
                  Co to według ciebie znaczy, ze dom opieki ile powinien słuchać?
                  Ona nie jest ubezwłasnowolniona, może wyjąc kiedy chce, mieli ją uwięzić?
                  • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:26
                    Matko, kalorii być WYJŚĆ nie wyjąc.
                    • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:27
                      Miało być WYJŚĆ?
                      Poddaje się, jeśli znów wyjdzie zle.
                  • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:38
                    dokładnie tak. Dom może wziąc na kilka tyg. jesli po tym czasu pacjent oświadcza, że nie chce, a lekarze, także w domu mówią, że to nie jest stan (jeszcze) na ubezwłasnowilnienie, to sorry, nie może zostać w domu, bo to bezprawne pozbawienie wolnosci. A jesli dodasz, ze moja matka była/jest prawnikiem to nie jest lekko.
        • memphis90 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:34
          No to skoro "zmiana miejsca zamieszkania pogorszy jej stan zdrowia", a domu opieki "umrze", a opiekunka z jakichs jeszcze innych względów nie wchodzi w grę— to czy widzisz w ogóle jakieś inne rozwiązanie?
          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:57
            właśnie nie. I dlatego piszę, że czasem zaczynam mysleć o śmierci, jako wybawieniu. Wstyd przyznać, ale tak bywa.
            • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:05
              kia5 napisała:

              > właśnie nie. I dlatego piszę, że czasem zaczynam mysleć o śmierci, jako wybawie
              > niu. Wstyd przyznać, ale tak bywa.

              To nie żaden wstyd, to sygnał Twego organizmu, że podjęłaś się obowiązków ponad Twoje siły, i że czas pozwolić sobie pomóc. Podświadomości należy słuchać.
            • memphis90 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:08
              No cóż, ale trudno to rozpatrywać jako "rozwiązanie"... Chyba, że mamy już zawiadamiać policję, że szykuje się czynna akcja?
              • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:39
                Bosze broń przed akcją.
            • fortalesa Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:44
              czyli wg ciebie lepiej żeby matka zmarła niż by jej się pogorszyło w domu opieki?
        • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:36
          OJP.
          Sama potrzebujesz psychiatry.
        • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:39
          Nic jej nie będzie. W domu opieki, oczywiście.
          Na początek "rozchoruj się" i weź kogoś do opieki, z kluczami, żeby nie był zależny od fanaberii starszej pani. Stawianie przed faktem dokonanym działa, albo przyjmuje do wiadomości, że przychodzi opiekunka albo odstawiasz do domu opieki, który podpisuje umowę z rodziną, a nie z niewładnym umysłowo seniorem - taki wybór przedstaw.
          • mirkabella Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:29
            No fajnie, tylko że mama może nie ulec blefowi, a dom opieki nie podpisze umowy z rodziną...
            Sytuacja trudna, ale tak bywa into dość często. Niestety trzeba być twardym i powtarzać jak zacięta płyta: mamo nie mogę przyjechać, moge ci załatwić opiekunkę lub dom opieki, jeśli potrzebujesz kogoś do pomocy. I tyle. Mama jest mistrzem negocjacji, autorka też musi być.
    • anika772 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:28
      Nie zawiodłaś, tylko robisz co możesz. Że bez entuzjazmu, no cóż.
      Współczuję, trzymaj się.
    • skarolina Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:28
      A Ty psychologa też odmawiasz? Mamie może nie pomóc, a Tobie?
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:30
        Ja jestem po terapii. Kilka lat temu. I tak wiele osiągnęłam. Wierz mi.
        • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:47
          Ja jestem po dwóch, a i tak pewnie tematy na trzecią by się znalazły smile Imo Twoje zachowanie w tej sytuacji świadczy o tym, że coś jeszcze nie zaskoczyło, przynajmniej na tym polu.
        • skarolina Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:59
          Wierzę, ale tego problemu nie rozwiązałaś i sobie z nim nie radzisz. Skoro dom opieki nie wchodzi w rachubę, znajdź kogoś do opieki (MOPS? prywatna opiekunka na 2-3 h dziennie?), ogranicz wizyty do jednej w tygodniu i nie nocuj, chyba, że organizacyjnie tak Ci wygodniej. Nie potrafisz? Pogadaj z psychologiem, bo pomóc musisz w tej chwili przede wszystkim sobie.
        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:00
          kia5 napisała:

          > Ja jestem po terapii. Kilka lat temu. I tak wiele osiągnęłam. Wierz mi.

          Moim zdaniem powinnaś na terapię wrócić, bo jej nie ukończyłaś skoro:

          - masz poczucie, że robiąc to co w Twojej mocy zawodzisz siebie
          - wyobrażasz sobie, że nikt inny nie może sprawować opieki nad Twoją mamą tak dobrze i skutecznie jak Ty
          - ulegasz manipulacjom i wymuszeniom mamy
          - sprawujesz opiekę wbrew sobie z poczuciem złości, zamiast zlecić ją komuś kto będzie podchodził do mamy fachowo i obiektywnie i jednocześnie nie pozwoli sobie na rozmaite dziwne akcje z jej strony, bo go one nie będą dotykały osobiście.

          Spróbuj sobie na te wszystkie kwestie odpowiedzieć uczciwie.
        • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:29
          kia5 napisała:

          > Ja jestem po terapii. Kilka lat temu. I tak wiele osiągnęłam. Wierz mi.

          Na terapie powinnaś wrócić natychmiast.
          Jesteś całkowicie uzależniona od matki, w ogóle nie widzisz jak Tobą manipuluje, sław niej niszczysz życie swoje, swoich dzieci, swoją rodzinę.

    • feniks_z_popiolu Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:34
      Na początek "rozchoruj się" na 2 tygodnie a potem na kolejny tydzień "oddaj samochód do warsztatu" .Możesz też "zapisać się" na codzienną rehabilitację. Trudno, musisz się bronić.
      Znajdź na ten czas zastępstwo: sąsiadka, studentka czy inna pani. Spróbuj. Odpoczniesz. A może mama jednak zaakceptuje ten układ, może umów się , że będziesz przyjeżdżać rzadziej ,
    • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:34
      Wcale mi cię nie żal.
      Pamiętam twoje poprzednie wątki, jesteś klasyczną ochotniczką.
      Żal mi tylko twoich dzieci jeżeli je masz, bo obrywają rykoszetem.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:05
        tak tekst bardzo pomaga sad
        • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:33
          Tekst jest brutalny, ale prawdziwy.
          Robisz to na własne życzenie i to jest Twój wybór.
          Pozawalane matce by sterowała Twoim zyciem jak chce.
          Matka nie chce domu opieki? Nie chce pielęgniarki, psychologa, opiekunki?
          No nie chce, bo ma Ciebie, służąca na każde zadanie, której jeszcze można dokopać. A Ty pozwalasz.

          Wynajmij matce opiekunkę na kilka godzin dziennie.
          Przestań tam jeździć.
          Powtarzaj, ze może wrócić do domu opieki, jeśli chce.
          Pomagaj telefonicznie, czasem coś załatw, ale przede wszystkim wynajmij opiekę.
        • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 20:32
          Nie ma pomagać.
          Jesteś uzależnioną od narcystycznej psychopatki osobą i niestety czerpiesz z tego korzyści.
          Taki typ osobowości zależnej, męczennica która sama sobie zrobi problem jak go nie ma.
          Po co zabrałaś dobrze zaopiekowaną matkę z dobrego domu opieki? Żeby teraz siedząc sama nie pamiętała że wzięła leki, nie wzięła, wzięła drugi raz? Niesamodzielną osobę?
          To ja ci powiem.
          Po to żeby móc się poświęcać i być #bohaterkąmatkąpolkąumęczonąwchwale
          Jesteś taką samą zakałą dla swoich dzieci, jak twoja matka dla ciebie.
          • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 20:35
            A szanowna mamusia chciała sbierdolić z domu opieki, bo tam są przyzwyczajeni do takich akcji i nie ma kim rządzić ani pomiatać.
    • 3-mamuska Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:34
      Po co ja zabrałaś?
      Wynajmij kogoś do opieki bo zniszczysz sobie życie.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:04
        Bo nie chciała być dłużej, a że nie jest, nie była i nie kwalifikuje sie do ubezwłasnowolnienia, to nie bardzo mogłam się sprzeciwić.
        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:07
          kia5 napisała:

          > Bo nie chciała być dłużej, a że nie jest, nie była i nie kwalifikuje sie do ube
          > zwłasnowolnienia, to nie bardzo mogłam się sprzeciwić.

          Nie tylko mogłaś ale i powinnaś. Powinnaś była ją tam zostawić i powiedzieć wprost - chcesz stąd wyjść, i taka jesteś samodzielna, to SAMA sobie wszystko organizuj - spakowanie rzeczy, przejazd, sprawy domowe i lekarzy.
          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:28
            Dom tez twierdzil, ze jej stan jest za dobry.
            I tak - mam problem z postawieniem się wbrew matce i znoszeniu jej oczu spaniela/łez
            • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:35
              Wiec wróć na terapie!
            • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:07
              Chce matka zjeść 3 rodo przy cukrzycy? A niech je. Ma 80 lat, na coś w końcu musi umrzeć I wreszcie może przy okazji wyzwoli Ciebie, bo widzę że ty sama nie zmądrzejesz.
              • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:08
                3 riso
        • panna.nasturcja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:34
          kia5 napisała:

          > Bo nie chciała być dłużej, a że nie jest, nie była i nie kwalifikuje sie do ube
          > zwłasnowolnienia, to nie bardzo mogłam się sprzeciwić.

          Mogłaś.
          Mogłaś nie zrobić ńic.
          Skoro matka jest dorosła, zdolna do samodzielnego życia i nie wymaga żadnej opieki pomocy to trzeba było nie robić nic.
        • 3-mamuska Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:25
          kia5 napisała:

          > Bo nie chciała być dłużej, a że nie jest, nie była i nie kwalifikuje sie do ube
          > zwłasnowolnienia, to nie bardzo mogłam się sprzeciwić.

          Ależ mogłaś się sprzeciwić.
          Powiedzieć ze skoro chce sama to ty w tej chwili wychodzisz i nie interesuje cię co dalej nich sobie radzi sama.
          Skoro tak to trzeba było im powiedzieć ze się nie zgadzasz bo w domu zapomina o lekach itp.
          A jeśli ja wypiszą albo ona sama to nich załatwia sobie sama powrót do domu.

          Nie umiesz zablokować numeru?
    • clk Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:39
      Napisze wprost - organij sie i to napraw. Dla siebie.

      Moja matka meczla sie tak 9 lat i nawet dziekuje nie uslyszala. Podupadla na zdrowiu. Nie byla dla swoich dzieci. Dla swojego meza. Bo przeciec "babci" trzeba trzeba trzeba. Zeby jeszcze ta babcia byla dobra osoba wczesniej, to nie.
      Przenies do domu opieki. Naprawde, bedziesz czuc ulge i bedziesz ZYC
      • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:40
        Też tak uważam. Można znaleźć dom opieki, który podpisuje umowę z rodziną i nie ma, że senior sobie ubzdura, że wychodzi.
        • gabinatka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:54
          Naprawdę można nieubezwłasnowolnionego seniora wbrew jego woli zamknąć w DPS, bo rodzina umowę podpisała za seniora? Chyba nie bardzo...
          • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 14:05
            Nie w dps-ie samorządowym, w prywatnym jak najbardziej - mój ojciec przebywa w takim niepublicznym zakładzie opiekuńczo- rehabilitacyjnym, w praktyce to dom opieki. Jak ma wyjść? Ma demencje, problemy z poruszaniem się, wymaga monitorowania praktycznie 24/7, sam nie zamówi sobie taksówki, zapomina gdzie mieszka etc.
          • clk Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:46
            Można. Sądownie. Droga przez piekło ale można. Z prywatna placówka minimalnie latwiej
      • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:49
        >Zeby jeszcze ta babcia byla dobra osoba wczesniej, to nie.

        Uważam, że to zapętlenie w takiej sytuacji paradoksalnie wynika właśnie z tego, że ta mama jako mama potężnie dała ciała.
    • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 12:44
      Ty jej nie pytaj czy się zgadza, postaw przed faktem dokonanym.
      • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:02
        Bez jaj.
        Jakby była do tego zdolna, to by mamusi nie zabrała na pierwsze kiwnięcie i nie obskakiwała jak niewolnik bez cienia własnego zdania.

        Babka pociągnie jeszcze z 10 lat, laska będzie żyć życiem mamusi i jej usługiwać, a babka nią pomiatać, a mąż i dzieci będą tego mieć dość i będzie mieć szczęście, jeżeli mąż nie pójdzie w cholerę a dzieci nie staną się emocjonalnie obcymi ludźmi.
        • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:09
          Tez sadze, ze tak wlasnie bedzie. Na pytanie, jak rodzina to znosi kia nie odpowiedziala.

          No chyba, co juz ktosia tu zamiescila, ze kia wykonczy sie szybciej niz jej matka. Wcale niewykluczone. Gorzej, jesli nie wykonczy sie calkiem, tylko stanie sie wrakiem obciazajacym meza i dzieci.

          Poprzedni watek "moja mega toksyczna matka umyslila sobie" ciagle wisi na stronie. Tam napisano to wszystko, co doradzane jest w tym watku. Autorka nie skorzystala i imo nie skorzysta, tylko bedzie sie wyplakiwac na forumnym memlonie.
          • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:07
            widzisz, moja matka była za to dobrą babcią. Moi najbliżsi mnie wspierają. To ja mam problem. Z wewnętrznym hejtem.
            • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:15
              kia5 napisała:

              > Moi najbliżsi mnie wspierają.

              Nie chodzi o to czy Cię wspierają, ale o to że cierpią przez tę sytuację i Twój sposób jej rozwiązywania.

              >To ja mam problem. Z wewnętrznym hejtem.

              Na to pomoże tylko kontynuowanie terapii.
    • asfiksja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:04
      Niestety osoba niesamoobsługowa, która odmawia pomocy powinna zostać ubezwłasnowolniona. Rozumiem, że to trudne, bo wtedy ty będziesz opiekunem prawnym. Ale tak to jesteś opiekunem faktycznym, który nie ma nic do powiedzenia.
      "Ma demancję w st. średnim. Trzeba jej robić zakupy większe, chodzić do lekarzy, odbywać telewizyty, bo nie obsługuje smatfona. Co trzeci dzien jestem w X , raz w tygodniu nocuję. Zyję w aucie."
      Jeśli chodzi o to, to będzie coraz gorzej i to będzie postępować szybko, bo matka będzie tracić zdolności umysłowe, a jednocześnie ty siły psycho-fizyczne. Załatwianie ubezwłasnowolnienia i odpowiedniego domu opieki też wymaga czasu i energii życiowej, której za chwilę możesz nie mieć dość.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:09
        Ja bym nawet chciała, żeby się pogorszyło, bo to ułatwiłoby mi podjęcie decyzji. A tak to jest tak na granicy...
        • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:17
          kia5 napisała:

          > A tak to jest tak na granicy...

          Już nie, ale tego nie dostrzegasz...
        • trilllian Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:47
          Ten wewnętrzny głos (hejt) już dawno ci podpowiada jaka jest dobra decyzja, ale ty go nie słuchasz, nie słuchasz siebie.
          A matka nie jest na granicy, jest po prostu niesamodzielna. Tylko że obydwie gracie w tę grę i udajecie że wystarczy jej tylko odrobinę pomóc i to wystarczy.
        • asfiksja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:48
          Jest już za granicą, przyłączam się do chóru.
    • australijka Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:04
      No nie wiem. Każdy przypadek jest inny. Moi teściowie mając lat 93 i 90 wymagali stałej obecności dziecka (na szczęście była 4). Fochy, dąsy, telefony w środku nocy , żeby natychmiast przyjechać, planowane pogrzeby lub wręcz odwrotnie rozstania. Do tego stopnia , że siedzieli w różnych pokojach i dokuczali sobie nieustannie. Na to mieli siły, na inne sprawy nie. Dzieci doszły do wniosku, ze najlepiej rodzicom byłoby u nas. Duży dom, ogród, opieka , lekarze na miejscu. Mieszkanie "by się wynajęło" albo Zuzia z narzeczonym i dziećmi by zamieszkała albo Piotruś z dziewczyną. Opcji dużo. Ja odmówiłam. To rodzice męża i jakby jego problem. A on w pracy i po 500 godzin w miesiącu. A i te Piotrusie pewnie trudne byłyby do usunięcia .
      Dzieci w wieku 60+. też już ze swoimi chorobami, ograniczeniami.
      Przez ten pobyt z rodzicami stały się do nich podobne Dwie siostry zaczęły narzekać, marudzić, zero radości, uśmiechu, same złe wspomnienia, kościół, ksiądz, modlitwy o zdrowie, całowanie obrazka papieża, żeby ból w kręgosłupie mamie minął. I mijał.
      Mężowie sióstr załamani. Żon nie ma a jak są to jak zamienione.
      Mieszkamy 750 km od seniorów. Ja po odrzuceniu propozycji, żeby zamieszkali u nas, nie za bardzo chciałam poświęcać resztki zdrowia na opiekę w sumie obcych mi ludzi, którzy nie byli ani serdeczni ani pomocni a wiadomo, że synowa to nie córki. Czyli nie będę dojeżdżać na miesiąc opieki.
      Mąż pracuje. Ustaliliśmy kwotę 2000 zł jako nasz wkład w opiekę.
      Ale .... zaczęły się niesnaski. Teściowie mają emerytury, jako seniorzy różne dodatki i upusty na świadczenia, więc wydawało się, że powinno starczyć.
      Wyszła kwestie mieszkania. A komu się należy jakby co, a kto najwięcej się stara i poświęca. My nie chcemy żadnej części przedpokoju, bo dzieci czworo, wnuków 12 a i 3 prawnuki. No to tyle by na nas wypadło.
      Zresztą mamy gdzie mieszkać i nie planujemy przestać mieć.
      Teściowa zmarła. Dzieci odmówiły opieki nad nielubianym ojcem despotą i pijakiem za młodu. Bo tak opiekowały się przy okazji matki.
      Ja proponowałam, zeby sprzedać mieszkanie . Jakieś 250 tysięcy by było. Dołożyć do pobytu w DOBRYM domu opieki.
      Jeśli za mało, jest emerytura teścia i jakaś pomoc dzieci.
      Nie było zgody. Teść ma teraz 96 lat i w sumie wykończył własne dzieci.
      Nie wiem co Ci radzić. Dbaj o siebie, bo takie rozerwane życie niczego dobrego nie da. Jeśli mama nie chce przyjąć do wiadomości realiów, nie chce pójść "na ugodę", zrozumieć , że czasami trzeba trochę zrezygnować z własnego ja, może postaraj się zdecydowanie o umieszczenie w domu opieki.
      Rozwijająca się demencja i tak za chwilę spowoduje, ze dom będzie wszędzie i nigdzie a ludzi bliscy i obcy zarazem. Wiesz, siedzenie samotnie w czterech ścianach zdrowia nie doda.
      Ty będziesz spokojna, że nic się nie dzieje a Ona zabezpieczona od różnych wypadków.
      Przecież nie rzucisz swojego życia.
      To trudna decyzja. Jeśli nie masz siły podjęć jej sama, zgłoś się na rozmowę do domu opieki, sprawdź na co możesz liczyć, co i za ile oferują. Być może będziesz musiała wystąpić o ubezwłasnowolnienie, żeby sprzedać mieszkanie i dołożyć do opieki.



    • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:18
      Masz co chciałaś. Matka ma 80 lat i to do ciebie należało zorganizować jej opiekę nie swoim kosztem. A tymczasem latałaś z nią wedle jej starczego widzimisię. Była w domu opieki, było ją tam zostawić. I nie kupuje, że nie ubezwłasnowolniona. Niejeden staruszek nie ubezwłasnowolniony siedzi w domu opieki i nikt nie patrzy co on by chciał. Na teraz dochodząca opiekunka i guzik ciebie interesuje, że matka się nie zgadza. Krótki tekst- to się nie zgadzaj, ja ciebie o zdanie nie pytam, pani Halinka będzie jutro o 12,a ja może wpadnę w sobotę.
    • tereso Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 13:57
      Też po prostu współczuję, nie podejmuję się radzić- ale też serdecznie o Tobie myślę.
    • afro.ninja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:10
      Jesli twoja mama mieszka sama, szukaj pomocy dochodzacej i tyle. Niech osoba przynosi zakupy, posprzata. Ty przyjedz raz w tygodniu. Twoja mama ma demencje. Choroba tylko wyostrzy jej negatywne cechy charakteru. Wszystko co ona robi jest całkowicie spójne z jej choroba. Ona nie jest w stanie sobie pomoc, bo jest chora na demencję. Oczywiscie, ze nie bedzie latwo wprowadzic obca osobe do pomocy, wiesz o tym dobrze, dlatego masz jak masz. Ale jak tego nie zrobisz, nie bedzie lepiej. Chyba, że w koncu mama da sie przekonac do domu opieki, albo dom do niej.
    • woman_in_love Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:30
      No nic się nie da zrobić. Musisz nieść swój krzyż i czekać aż umrze.
      • bulzemba Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:49
        No chyba że autorka umrze pierwsza. Wtedy też będzie miała spokój.
    • malia Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:38
      No dobrze, a jaki masz plan B na wypadek gdybyś zachorowała na cokolwiek, albo była na kwarantannie ?
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:44
        plan B - zapas leków schowany w szafce. Znajomy, którego toleruje (jedyny) w razie jakiegoś wypadku i opcja, że je Riso przez 3 tygodnie big_grin
        • malia Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:17
          no widzisz, to niech znajomy tez "zachoruje", a ty przyzwyczajaj mamę do innych, np do opiekunki, która wejdzie, zrobi zakupy, sprzątnie i pogada poł godziny. Bo ja zwyczajnie nie wierzę w taki plan B, już widzę jak leżysz a ona je to coś sama przez 3 tygodnie
    • mid.week Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:43
      Jest częściowo niesamodzielna, do czego przyczyniła się sama oraz covid

      Ona przeszła covid?
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:45
        Nie covid jest pretekstem do dalszej samoizolacji i odcinania się od resztek innych ludzi poza mną
        • mid.week Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:47
          Aha, no to że tak powiem jeszcze nie wszystko stracone...
          • ola_dom Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:37
            mid.week napisała:

            > Aha, no to że tak powiem jeszcze nie wszystko stracone...

            Miałam taką samą myśl...
    • stephanie.plum Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 15:54
      współczuję.

      niestety, z mamą po dobroci nie pogadasz, do rozsądku nie przemówisz.
      jeśli ma demencję, będzie działać coraz bardziej schematycznie, powtarzać to samo co 5 minut, potem co 20 sekund. upierać się przy nonsensach.
      i, nawet jeśli za zdrowia była złośliwa, teraz nie robi tego złośliwie, to taka choroba.

      co nie zmienia faktu, że wobec choroby jesteś bezradna. musisz poradzić się speca. może ona powinna być na lekach. tylko, haha, kto jej poda tak, żeby nie wypluła?

      naprawdę szczerze współczuję.

      jeśli luksusowy dom opieki - nie, to może jednak niech zamieszka gdzieś bliżej Was?

      dobrze, że rodzina Ci pomaga. fajną masz rodzinę, taką, która wie, że trzeba trzymać się razem i wspierać, kiedy jest źle.
      a na to "źle", wbrew opiniom niektórych, może nie być cudownego środka zaradczego, niestety.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:10
        leki na szczęxcie bierze, bo jest na lekach bo doskwiera jej pogarszająca się pamięć, no i nie chce znów trafić do szpitala z urojeniami.
        • stephanie.plum Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:16
          to jeszcze nieźle sobie radzi.
          pytanie tylko, czy są właściwie dobrane.

          moja babcia, kiedy wreszcie zaczęła brać (nie zaś wypluwać) leki, zrobiła się miła i zgodna.
          jej stan był już zbyt kiepski, żeby rozumiała konieczność opieki, ale przynajmniej przeciw niej nie protestowała.

          ale rozumiem, że nie ma leków, które sprawią, że apodyktyczna matka pozwoli, by opiekował się nią ktoś inny, niż córka.
          może nie idź z nią w zwarcie, tylko faktycznie, gdy uda ci się załatwić dochodzącą pomoc "rozchoruj się", a nóż-widelec mama przyzwyczai się do opiekunki, to będziesz miała z górki.

          a jak nie, niech ona się przeprowadza, przecież nie Ty z rodziną.
          • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:35
            Rzeczywiście, ja bym się teraz rozchorowała aż do świąt. A po świętach znowu i tak przez całą zime
            • stephanie.plum Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:37
              ale wiesz, to się naprawdę może darzyć.
              ja, przykładowo, jestem uziemiona na kwarantannie. i nigdzie nie mogę pojechać, zakaz mam.
              autorkę też może taki los spotkać, to nie może być tak, że matka oczekuje i wymaga od niej 300% normy, a od nikogo innego pomocy nie przyjmie.

              brutalnie mówiąc, nigdy nie wiadomo, komu z brzega.
    • agniesia331 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:17
      Nikt cie nie zlinczuje. To normalne że czasami śmierć jest wybawieniem. Teraz los matki zależy od tego jak bardzo ty sama sobie spaprzesz życie. Może wydłuż ta przerwę na wizyty?, nie możesz poświęcać swojego życia i żyć w samochodzie
      • kanna Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:09
        >nie możesz poświęcać swojego życia i żyć w samochodzie

        Oczywiście, że może. Właśnie to robi. To jej wybór i ma do niego pełne prawo.
      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:51
        wydłużenie przerw to dobry pomysł! I absolutnie wykonalny smile
    • igge Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:37
      A czemu niby mamy Ciebie zlinczować?
      • igge Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:39
        Nie czytałam wątku.
        Na Twoim miejscu nie miałabym wyrzutów sumienia czy poczucia winy i pomagałabym dalej mamie ale ograniczyłabym zakres i czas pomocy.
        Jeśli nonstop czujesz się jak opisałaś w poście startowym to szybko sama się wykończysz. Podejmuj samodzielne decyzje.
    • palacinka2020 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:48
      Opiekunki dochodzacej raczej nie znajdziesz, bo nie wiem kto by sie zgodzil "dochodzic" do starszej osoby, ktora tego ewidentnie nie chce. Jedyne wyjscie to przestac jezdzic i "zostawic na pastwe losu". Tylko wczesniej zaproponowac dom opieki jako jedyne wyjscie.
      • stephanie.plum Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 16:57
        opiekunki, które z niejednego pieca chleb jadły, znakomicie wiedzą, że starsze osoby zazwyczaj "ewidentnie nie chcą".
        o ile hajs się zgadza, a starsza osoba nie barykaduje drzwi, robią swoją robotę.
      • aguar Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 17:48
        Też miałam coś podobnego pisać. Załatwiasz dom opieki i zostawiasz. Będziesz się z tym źle czuła? Teraz i tak się źle czujesz, co z różnica. Z czasem będzie lepiej, będziesz coraz mniej o niej myśleć.
      • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:21
        Iść i pogadać w mopsie. Oni mają opiekunki co niejedno widziały. Jak na spowiedzi drogą Pani z mopsu mam problem z matka, a jak tak dalej pójdzie to ona mnie wykończy. Dajcie jakaś opiekunkę co matkę weźmie i spacyfikuje. Jak będą do gadki to pomogą.
        • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 18:53
          opiekunka z mopsu nie przysługuje, nawet odpłatna
          • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 20:41
            A byłaś? To może idź, bo o ile mi wiadomo to jak są jakieś wolne do zagospodarowania to jak najbardziej przysługuje. A jak mops sensowny to te babki całkiem fajnie pomogą. Najwyżej więcej zapłacisz. Z tego co piszesz to wynika, że nic się nie da. Absolutnie nic, to cierp dalej. Ja ci tylko napisze, że musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy ty chcesz dobra matki czy czyjego? Bo na dziś masz 80latke z demencja, która jest zdana tylko na ciebie i jak nie ty to znikąd pomocy. Coś Ci się pomieszało, bo matka młodsza nie będzie, a opieki będzie wymagać w coraz większym zakresie i tu już należy jej tą opiekę organizować, a nie chodzić po forum i wmawiać, że nic się nie da. Są jeszcze różne fundacje, oni też mają opiekunki.
            • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 23:31
              Przecież to oczywiste, że chce gratyfikacji dla siebie.
              Nie ma planu awaryjnego, bo jej dobro znienawidzonej (i to całkowicie słusznie, sądząc po innych wątkach) matki nie obchodzi. Teraz trzyma ją wypracowany przez lata lęk i gratyfikacja za męczeństwo właśnie.
              Ale jak dostanie covida, czy inne trzęsienie ziemi i pojawi się płatna opiekunka albo dom opieki, to idę o zakład, że ucieczki z kwarantanny do mamusi nie będzie, tylko z ulgą przyjęte "siła wyższa".
              Haczyk w tym, że babka w dobrym zdrowiu (fizycznym) i z 10 lat może jeszcze pożyć, a w tym czasie autorka zniszczy w proch własną rodzinę.
              • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 00:14
                Na moje oko to ta matka chyba też nie wymaga jeszcze aż takiej pomocy. No bo z domu opieki sama wyszła, bo swoje prawa zna, więc umysł jeszcze sprawny. Autorka bywa u niej co 3 dni, więc w pozostałe 4 jakoś matka daje rade. A tu jeszcze nam pisze, że może ograniczyć te wizyty. No to matka nadaje się jeszcze do samotnego życia czy może już nie, bo tak po środku to u ludzi w wieku 80 plus to już raczej nie bywa. Coś mi się widzi autorko, że matka to sobie jeszcze całkiem dobrze radzi, tylko Ty na siłę robisz z niej niedołężną staruszkę. Tylko w żaden sposób jej nie pomagasz. Bo te wizyty co 2 dni to chyba tylko tobie potrzebne. No i w przypadku covid też matka sobie poradzi. To po kij tam jeździć wiecznie i targać było tą staruszkę w te i nazad. Ja tam wychodzę z założenia, że opieka nad rodzicem tak, ale w takim zakresie, żeby rodzic był zaopiekowany, bezpieczny, ale nie kosztem życia dziecka. I to ma być realna pomoc dla rodzica, a nie głosy własnych traum w głowie.
                • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:03
                  Skup się. 80-latka, która ma zdiagnozowana demencję nie jest sprawna. Klei, że czegoś nie chce albo chce, ale ze świadomym działaniem z rozumieniem skutków, to nie ma nic wspólnego.
                  • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:17
                    Triss, dokładnie tak. Przy czym przy lekarzu pełna mobilizacja i wypada lepiej niż jest.
                    • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:24
                      Klasyka. Dlatego każdemu lekarzowi od razu, gromkim głosem należy zapowiadać, że pacjentka ma demencję, zdiagnozowaną, uprzedzać przed teleporadami etc. Lekarzom też jest wygodnie przyjmować, że senior wie, co tam sobie pierniczy pod nosem i że nie chce niczego, nie potrzebuje etc.
                    • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:39
                      kia5 napisała:

                      > Triss, dokładnie tak. Przy czym przy lekarzu pełna mobilizacja i wypada lepiej
                      > niż jest.
                      Chyba mamy tę samą matkę wink
                      • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:13
                        Przecież to klasyka, każdy kto miał do czynienia z seniorami z zaburzeniami poznawczymi Ci to powie. Przy lekarzu, kimś obcym, w banku etc. ładnie się ogarnie, będzie składnie odpowiadać, rozpoznawać, a pół dnia później nie sklei jak się odgrzewa zupę.
                      • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 10:31
                        Podejrzewam nawet , że z tego samego miasta smile
                    • aqua48 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 18:20
                      kia5 napisała:

                      > Triss, dokładnie tak. Przy czym przy lekarzu pełna mobilizacja i wypada lepiej
                      > niż jest.

                      Tak jest ZAWSZE. Pełna mobilizacja przy kimś obcym, a przy rodzinie chorągiewka opada i można bzdury pleść.
                  • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:24
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Skup się. 80-latka, która ma zdiagnozowana demencję nie jest sprawna. Klei, że
                    > czegoś nie chce albo chce, ale ze świadomym działaniem z rozumieniem skutków, t
                    > o nie ma nic wspólnego.


                    80-latka, a i osoba mlodsza, ze zdiagnozowana demencja dostaje leki do reki i swobode w ich zazywaniu badz niezazywaniu ?
                    • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:28
                      Ahahaha... oczywiście, że tak. Lekarz wypisuje receptę i ma wyebane, czy i w jaki sposób pacjent będzie przyjmował leki.
                      Leki są PODAWANE w szpitalach, dps-ach, a tam gdzie są seniorzy personel pilnuje, żeby brali.
                      Niby kto miałby pani pilnować, czy zażywa, czy nie, skoro mieszka sama? Pilnuje córka jak przyjeżdża, dlatego taka osoba powinna być w dps lub mieć opiekę całodobowa.
                      • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:37
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ahahaha... oczywiście, że tak. Lekarz wypisuje receptę i ma wyebane, czy i w ja
                        > ki sposób pacjent będzie przyjmował leki.

                        Nie do konca, ale ja pisalam nie o lekarzu, a o corce. Matka z demencja ma swobodny dostep do swoich lekow i przez piec dni w tygodniu sama decyduje, czy zazywac, czy nie i ile ? A jak nie zazyje wcale albo odwrotnie, wszystko naraz ?


                        > Leki są PODAWANE w szpitalach, dps-ach, a tam gdzie są seniorzy personel pilnuj
                        > e, żeby brali.

                        Sa podawane rowniez w domu. Przez dziecko, umowiona sasiadke, opiekunke, pielegniarke z rejonu, rozne stosuje sie rozwiazania. Ale nie zostawia sie dementki z jej lekami sam na sam !!!
                        • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:48
                          Jeśli zażyje niewłaściwie lub wcale to jej problem - nie jest ubezwłasnowolniona, leczy się na własną odpowiedzialność.

                          Dziecko nie ma prawa podać leków nikomu.
                          Sąsiadka - jeśli się zgodzi na usługę.
                          Pielęgniarka - lekarz POZ musiałby wystawić zlecenie do objęcia pacjentki opieka długoterminowa, to jest USŁUGĄ, za to jest kasa i wycena NFZ, nikt nie będzie przychodził na piękne oczy.
                          • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:54
                            Dziecko jak najbardziej moze podac leki, przepisane i z dawkowaniem zaleconym przez lekarza ofkors.
                            Usluge mozna zalatwic. I oplacic ofkors.

                            A mnie chodzi o te troske - wezmie, nie wezmie, wezmie za duzo, wszystko jedno. Imo - albo matka nie ma demencji, albo corka nie ma elemenraanej wiedzy i wyobrazni, albo corce jest juz wszystko jedno, czy matce sie pogorszy, czy matka sie wykonczy.
                            • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:55
                              *elementarnej
                            • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 10:26
                              No dokładnie mam ten sam dylemat. Bo zajrzenie do matki raz w tygodniu, gdzie ta matka mieszka blisko to żadne wyrzeczenie i chyba żadna demencja skoro tyle wizyt wystarcza.
                              • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 10:35
                                jednak chyba nic nie rozumiesz i teoretyzujesz
                                są różne etapy demencji
                                na średnim taki system jeszcze jakoś działa
                                na póżnieszych nie
                                dlatego leków matka ma na tydzień
                                i co tydzień dokładam kolejne porcje
                                I nie zajrzenie tylko 2 dni na 7.
                                • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:06
                                  Nie, to ty nie rozumiesz. Matka ma 80 lat i jak sama piszesz działa w tym systemie dobrze. To gdzie masz problem? W tym, że 2 razy w tygodniu zajrzysz do matki? Tak to ma większość ludzi mających starych rodziców i cieszą się, że starzy jeszcze sprawni. Nie chcesz nie jeździj, ale nie wmawiaj nam, że masz taaaki problem z matka.
                                  • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:12
                                    A ty masz problem ze zrozumieniem czytanego tekstu. Nie zajrzysz, tylko jeżdzisz z nocowaniem - jest różnica i nie zajrzysz, żeby wypić kawkę, tylko obrobić, pomóc się wykąpać, posprzątać i zabawić, zorganizwować lekarzy i załatwić wizyty. Samodzielne funkcjonowanie mojej matki polega na tym, że może sama mieszkać - ubierze się (ale codziennie w to samo), weźmie leki, zje (ale riso, jesli nie zadbam o to by w lodówce było inaczej. Tylko w te dni gdy jestem je gotowany obiad. O ile wczesniej nie zje dwóch riso.
                                    • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:26
                                      A to czego oczekiwałaś? Że matka do końca życia będzie sobie sama prac, sama sprzątać, sama zakupy robić i może jeszcze w domu seniora tańczyć? Tak wygląda starość i ta starość, która ty masz jest naprawdę komfortowa. Weź w takim razie opiekunkę i przestań jęczeć.
                                      • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:30
                                        Odwróć pytanie: czego spodziewała się starzejąca się samotna kobieta, skoro nie ogarnęła tematu codziennej pomocy i asysty dla siebie? Aaaa... bo ona twierdzi, że nie potrzebuje. A twierdzi tak, ponieważ wskutek zmian neurodegeneracyjnych ma narąbane w głowie i nie jest w stanie ocenić zjawisk i skutków. Nawet jeśli sprawia wrażenie jakby ogarniała.
                                        • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:59
                                          Ale po co odwracać? Wiadomo, że 80letnia babka z demencja to sobie co najwyżej kapcie może ogarnąć, o ile nie zapomni. I jak dzieci chcą w miarę normalnie żyć to niestety te dzieci powinny pytanie zadać. Autorka miała już matkę w ośrodku, było źle. To co sobie myślała jak ją zabierała? Że matka zacznie mieć 50 lat? Teraz z tego co pisze jest dobrze, ale też źle. No to co jeszcze dla nich można zaproponować?
                                        • tt-tka Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:05
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Odwróć pytanie: czego spodziewała się starzejąca się samotna kobieta, skoro nie
                                          > ogarnęła tematu codziennej pomocy i asysty dla siebie?

                                          Moim zdanie ona temat ogarnela juz dawno postanawiajac, ze jej pomoca i asysta bedzie corka. Celowe, przemyslane, konsekwentnie realizowane.
                                          • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:08
                                            A, to możliwe.
                                            Autorka, i każdy w takiej sytuacji, musi zadać sobie pytanie: czy woli, żeby nieszczęśliwi byli wszyscy (czyli ona, mąż, dzieci i mamusia, bo ona będzie niezadowolona bez względu na starania), czy tylko mamusia, z uwzględnieniem, że seniorka może żyć jeszcze 5 czy 10 lat.
                  • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:58
                    No skupiłam się i właśnie przy 80latce z demencja opieka powinna być codziennie, choćby opiekunka na 2-3 godziny, leki podać, obiadu przypilnować zamieść. A tu babcia jest niedołężna tylko 3 dni w tygodniu, a w pozostałe ogarnia i nawet leki bierze. Kupy się to nie trzyma. Co do lekarza to w pewnym wieku rodzica to dzieci mają kontakt i niech sobie babcia wypada jak chce. Rola córki czy syna jest przekazać jak jest naprawdę. Niestety, w pewnym wieku tak to już działa i nie ubezwłasnowolnienie staruszków należy mieć w nosie, bo inaczej to każdy by musiał z nimi tylko siedzieć w jednym fotelu i ich koncert życzeń spełniał.
                    • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:57
                      Jezu hrabina, babcia jest niedołężna 7 dni w tygodniu, w ogóle nie powinna sama mieszkać, tylko autorka te fakty zwyczjnie ignoruje.
                      Jak rany przejdź się przez pierwszy lepszy oddział interny i sprawdź ilu dziadków leży tam tylko dlatego że przedawkowali leki/nie wzięli leków/są odwodnieni bo sami w domu zjedli tylko jedno "riso" przez cały dzień i tak od tygodnia.
                      • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:00
                        A potem jest foszek do rodziny, że jak mogła dopuścić i inne uwagi.
                        De facto, rodzina, jeśli chce być skuteczna, musi działać wbrew woli seniora i z naruszeniem jego prawa do decydowania o sobie. Innej drogi nie ma.
                      • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:07
                        Ja tam nie wiem. Moja babcia mając 80 lat to sobie jeszcze sama gotowała, a jak pojechaliśmy posprzątać czy coś zawieźć to wręcz obrażona była, ale każdy i tak zlewał fochy, bo 80letnia babka okien myć sobie nie będzie. Potem, dobre parę lat potem wymagała już codziennego nadzoru, podania obiadu, doglądnięcia takiego bardziej, więc jeździła od córki do córki albo dzieci do niej i rok za rokiem leciał. I oby mieć taka starość jak miała moja babcia. Różne bywają starosci i niekoniecznie stan mamy autorki jest tragiczny.
                        • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:10
                          No właśnie nie wiesz. A ja i jeszcze parę osób tu, rozpoznajemy stan matki autorki bardzo dobrze, bo ma klasyczne zachowania i objawy.
                          • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 14:57
                            To tym bardziej autorka zamiast jęczeć powinna dla własnego dobra uświadomić sobie stan matki i że lepiej nie będzie i od dziś zaczynać działać w temacie, bo wychodzi na to, że ta matka zaopiekowana w żaden sposób nie jest, a autorka już ma dość.
                            • cruella_demon Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 15:19
                              bo wychodzi na to, że ta matka zaopiekowana w żaden sposób nie jest, a autorka już ma dość.

                              No dokładnie tak jest!
                • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:16
                  nie pisałam, że jeżdzę co 2 dni! Na 2 dni raz w tyg. czasem (nie co tydzień!) jak coś się extra wydarzy.
                  • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:07
                    kia5 napisała:

                    > nie pisałam, że jeżdzę co 2 dni! Na 2 dni raz w tyg. czasem (nie co tydzień!) j
                    > ak coś się extra wydarzy.

                    Weź mnie nie rozśmieszaj. Skoro tak to gdzie ty masz problem z matka? Raz w tygodniu przy małej odległości to większość dzieci do 80letnich rodziców zagląda, zakupy zrobi, coś ugotuje, posprząta i się cieszy, że tylko tyle musi. I ty kobietę, która może sama żyć przez większość tygodnia wsadziłaś do domu opieki i się dziwisz, że nie chciała tam być? Weź tej matce opiekunkę na te 2 dni i będziesz miała spokój. Myślałam, że stan jest co najmniej babusia zapomina leków, jedzenia, picia i iść do toalety, a tu się okazuje, że babusi trzeba raz w tygodniu zakupy zawieźć. Chciałabym mieć za kilka lat tylko taki problem z matka.
                    • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 10:42
                      Na dwa dni z nocowaniem. Odległość nie jest mała. I Ty nic nie rozumiesz, daj sobie spokój. Przeczytaj mój wątek poprzedni - mama w domu opieki znalazła się po leczeniu szpitalnym bo miała urojenia z nieleczonej i niezdiagnozowanej demencji. Po szpitalu i domu poprawiło się na tyle, że stwierdziła, że nie chce tam być.
                      No ale to tak łatwo osądzać.
                      • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:13
                        Rozumiem, rozumiem. Nie mała to ile? 100 km? Napisze ci tak, nie masz problemu z matka naprawdę. Jeżeli oczekiwałaś, że kobieta 80letnia będzie wiecznie sprawna i samodzielna no to właśnie zaliczyłaś zdziwienie. Ale jeżeli matka wymaga tylko tych dwóch dni w tygodniu to weź opiekunkę i przestań płakać i tworzyć problem na miarę staruszki co może chałupe podpalić. Sama te problemy tworzysz.
                        • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:27
                          Nawet 20 km w mieście, po pracy i przy posiadaniu rodziny to bardzo dużo, jak na cotygodniowy obowiązek z noclegiem w pakiecie.
                          Skądinąd, jak na dojrzałą wiekiem kobietę, która jeszcze niedawno z kwikiem i szlochami wybiegala z rodzinnych świąt, bo mamusia skrytykowała sukienkę, bardzo czepiasz się autorki.
                          Autorka się miota - i to standardowy stan - między fochami i deklaracjami samodzielności matki, sprzecznymi zaleceniami lekarzy, olewaniem ze strony MOPS, a własnymi możliwościami. Przejdzie jej, jak uzna, że i tak będzie niefajnie bez względu na to, co zrobi, więc może spokojnie przestać uwzględniać zdanie staruszki z demencja i postawić ją przed faktem dokonanym.
                          • hrabina_niczyja Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:37
                            Wiesz Triss, moja matka ma 69 lat i jak się któregoś roku poobijała to też się zorganizowało, a matkę mam 350 km dalej. Pewnie, że łatwiej, bo matka umysłowo sprawna, ale młodsza to ona nie będzie i doskonale wiem co może mnie czekać. Babkę też miałam i naprawdę każdemu życzę takiej starości. A autorka właśnie wydziwia, bo matka jest w całkiem dobrym stanie i jak ma problem z dojazdami to niech zatrudni opiekunkę na te kilka godzin i sprzątaczkę raz na tydzień czy dwa i starczy. A tymczasem autorka robi z siebie cierpiętnice, a z matki niekumatą starowinkę, a powodów ku temu zupełnie nie ma. Pamiętam twoje wątki o ojcu i jakoś nie jęczałaś nad swym losem. I dokładnie to samo pisze do autorki, jęczy, bo chce, a problem jest żaden. Nocować nie musi, jeździć też nie musi, opiekę w takim zakresie to w dwa dni można zorganizować. Wystarczy iść i zagadać z jakąś sąsiadka, znajoma matki.
                            • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:47
                              Jej matka nie jest w dobrym stanie, to iluzja. Jest w plynnym i szybko zmieniającym się stanie pomiędzy trybieniem reala, a byciem warzywem. Jednego dnia może funkcjonować ok i składnie rozmawiać w sklepie czy z lekarzem, a następnego dnia zapomni, żeby się umyć i którym kluczem otwiera drzwi.

                              Autorka ma dużo większy problem niż ja, bo u nas, po pierwsze, nie było problemu z kasą i opłacaniem różnych usług z emerytury ojca, po drugie - dużą część stawiania przed faktem dokonanym brała i bierze na siebie moja siostra. Trzy - mieszkamy na tyle blisko, że zajrzenie nie jest logistycznym problemem, tylko upierdliwościa. Brania leków nie przewalczylam nigdy, dopiero mieszkająca na stałe opiekunka zaczęła podawać regularnie i prawidłowo, no i dom opieki teraz.
                • trilllian Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 09:54
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Na moje oko to ta matka chyba też nie wymaga jeszcze aż takiej pomocy. No bo z
                  > domu opieki sama wyszła, bo swoje prawa zna, więc umysł jeszcze sprawny.

                  Sama wyszła? Założę się że ją autorka odebrała, pomogła spakować i zawiozła do domu.

                  • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 10:43
                    Tak, zabrałam, co stan się poprawił i płakała, że nie chce tam być, a lekarze pozwolili na assisted living.
                    • 3-mamuska Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:45
                      kia5 napisała:

                      > Tak, zabrałam, co stan się poprawił i płakała, że nie chce tam być, a lekarze p
                      > ozwolili na assisted living.


                      Po co zabrałaś?
                      Jak lekarz mówi ona może, możesz ok prosz eja odesłać ja nie mam siły, to musiałby zawiadomić służby ze taka kobieta może żyć sama ze wspomaganiem i oni załatwiają.
                      Odwaliłaś za nich robotę i dziwisz się ze państwo nie kwapi się płacić za opiekę?

                      Ty nie masz obowiązku opiekować się matka.
                      Jak się nie będzie do lekarza zjawiać, będzie brudna to załapią ze jednak nie daje rady sama.
                      • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 13:50
                        Assisted living oznacza, że opieka jest stała, codzienna, podopieczny jest monitorowany i nie odwala tego rodzina.
                        Autorka niestety musi uodpornić się na płacze i jęki oraz obietnice, bo tych osoba z demencja nie jest w stanie dotrzymać.
            • kia5 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:14
              Byłam. Nie przysługuje. W wersji odpłatnej - mają teraz tyle pracy, że nie ma komu. Nie bardzo też chciały kogoś polecić. Szukałam po znajomych. Dwie panie polecone stwierdziły, że na 2-3 h 2-3 razy w tygodniu to im się nie opłaca (jedna) lub zażądały horrendalnej ceny godzinowej (druga).
              Ale faktycznie, chyba muszę wrócić do szukania opiekunki, choćby po to, żeby mieć ją na stand by
              • triss_merigold6 Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:21
                Nie ma, że nie przysługuje. Po prostu MOPS ma realizować politykę zwalania zadań senioralnych na rodziny i to robi. Trzeba być bardzo asertywnym i mieć czas na kopanie się z koniem, żeby coś wyegzekwować.
                Czy mają ludzi, czy nie - to nie jest Twój problem tylko MOPS, nie powinno Cię interesować słuchanie o ich problemach.

                Co natomiast JEST istotnym problemem - jeśli baba jest nieubezwlasnowolniona, to MOPS jej "nie chcę, nie wpuszczam, nie podoba mi się" potraktuje dosłownie, bo klient musi wyrazić zgodę.
                Zatrudniona przez Ciebie pani Krysia czy Natasza będzie zlewać protesty i jęki.
              • kosmos_pierzasty Re: zawiodłam na całej linii siebie 02.12.20, 08:36
                Bo one faktycznie nie chcą takich zleceń, gdzie jest mało godzin w tygodniu. Ja szukałam przez firmy i dopiero przy trzeciej mi się udało. Przy czym szef chyba ma nadzieję, że z czasem ta liczba godzin będzie rosła. I obawiam się, że ma rację. Zaczynałam od 2x/tydz. Teraz są 3, a tak naprawdę przydałoby się codziennie, ale skąd na to wszystko brać? Więc czekamy póki się jakoś toczy... sad
        • sasha_m Re: zawiodłam na całej linii siebie 01.12.20, 19:04
          Też bym tak zrobiła. Pierwsze kroki do MOPS, nie ze względu na koszty, tylko doświadczenie opiekunek w radzeniu sobie z takimi ludźmi, jak mama autorki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka