zarzadza33
10.06.21, 10:03
Pochodzę z wątku sprzed kilku dni, do odnalezienia po niku.
Chcę tylko powiedzieć że jest mi trudno nie odzywać do niego i że się złamałam.
Oczywiście nic to nie dało. Przyczyniło się jedynie do potwierdzenia tego że on chce mieć ciszę i nie chce być zaczepiany.
Odbyliśmy długą teleformatyczna rozmowę, której ja potrzebowałam i po której mam więcej pewności że TO WE MNIE JEST PROBLEM I ZE ON MNIE ANI NIE UWODZI, ANI NIE NĘCI, ANI NIE ZAPRASZA I ZE WSZYSTKIEGO TEGO chciałam ją, BO ON OD POCZĄTKU BYŁ TAKI SAM I TAKI ZOSTAŁ.
Możliwe że takie odkrycia robią babki po 10 latach życia z mężem i dziećmi w rodzinie.
Niemniej otrzymanie takiej info i zrozumienie jej, przekracza możliwości kobiecej głupoty, bo ja źle to przyjmuję i źle mi z tym że taka jest prawda.
Prosta prawda: nie jest zainteresowany, nie będzie i nic z tym nie zrobię Oraz że to nic nowego.