Dodaj do ulubionych

seks......

30.10.04, 23:17
drogie mamy. maz pracuje od pn-pt,a wiec sobota i niedziela jest wolna.dzis
tule sie do meza, odepchnal mnie bo zmeczony, jutro wiem ze to samo.tydzien
temu to samo.Ja bym chciala troche milosci i seksu....
ale on mowi ze ja tylko w nocy chce jak on jest spiacy.
w dzien nie mozemy bo mieszkamy z rodzicami,dopiero jak wszyscy spia, i on to
dobrze wie.
kiedy raz rodzice wyszli,on mial ochote i ja musialam sie zgodzic.a kiedy ja
chce to nigdy.mam juz tego dosc i chce sobie znalezc faceta, mowie to
powaznie.mam 25 lat i dziecko.pragne milosci,seksu, maz mi tego nie daje.
nie ma nikogo na boku, to taki typ czlowieka.ja jestem zmeczona po calym dniu
z dzieckiem i musze miec ochote na seks kiedy on chce, a kiedy ja to nie.
dzis go pocalowalam to powiedzial,dobra nie teraz,moze jutro, bo mi sie chce
spac.ja sie wkurzylam,bo pocalunek to nie wielki wysilek.chcialabym kogos
poznac,zaczac zyc, zeby on to zauwazyl, to tylko wtedy moze byc zmiana.na
malzenstwie mi nie zalezy.kobieta i zona nie jest tylko od sprzatania
podawania i pieluch.jakie macie zdanie?
Obserwuj wątek
    • wiolontela Re: seks...... 31.10.04, 21:33
      Zdanie mam takie, ze małzeństwo to nie tylko seks. I tytlko z tego powodu nie
      warto przekreslać tego, co być może, ważne.

      Taaaak, kobieta nie jest tylko od sprzatnia, podawania i pieluch ale i
      mezczyzny nie mozna sprowadzac tylko do roli samca, który powinien wtedy i
      wtedy. Ma prawo czuć sie zmeczony, ma prawo nie miec ochoty. Pomyśl, czy w
      waszych stosunkach nie ma czegoś co go blokuje. Nie wiem, może kiedy jestes
      niezaspokojona i urażona jego brakiem współdziałania w powyższym, stajesz sie
      nerwowa, nieprzyjemna, oschła. A rozjaśniasz sie tylko jak chcesz doprowadzic
      do zbliżenia? Może są jeszcze inne, wazne dla niego a niedostrzegalne dla
      ciebie, szczegóły? Warto szczerze pogadać. Nie przekreślac faceta tylko
      dlatego, że mu "sie nie chce".


      W.
      • mama_szymka Re: seks...... 31.10.04, 22:20
        Jasne, ze małżeństwo to nie tylko seks, ale udane życie seksualne (lub
        nieudane) rzutuje na wszystkie aspekty życia. Jeżeli brak porozumienia w tej
        sferze to (niestety) prędzej czy później taki związek się rozpadnie. Nie ma
        przecież małżeństwa, któremu wystarczają tylko rozmowy. Ja rozumiem, ze facet
        też może być zmęczony i nie w tym jest problem, ale w tym, że jak on chce to
        kobieta MUSI. Tak nie wygląda partnerstwo! Rozumiem Cię olim, może spróbujcie
        pogadać i wyjaśnić dlaczego tak jest. Jednak jak znam męskie charaktery prawdy
        nie dojdziesz. U mnie też czasem bywa podobnie (ostatnio coraz częściej)i wiem,
        że mąż nikogo nie ma.
        POZDRAWIAM
        • annam10 Nie byłabym tego taka pewna... 01.11.04, 11:05
          Ja na waszym miejscu nie byłabym tak pewna tego, że mąż nikogo nie ma. Ja o
          swoim też tak myślałam, co więcej, mogłabym rękę dać za niego uciąć. Tym
          większe jest później cierpienie kiedy okazuje się, że człowiek na którym tak
          polegasz i któremu tak ufasz zawiódł... Ale oczywiście życzę, aby moje
          proroctwa się nikomu nie sprawdziły.
          • olim99 Re: Nie byłabym tego taka pewna... 01.11.04, 11:46
            ja jestem pewna ze nikogo nie ma.codziennie jest punktualnie z pracy.
            • nelka25 czy on jest górnikiem:))) 01.11.04, 20:25
              a w pracy to nie mozna romansowac???Chyba ze pracuje w kopalni i jego koledzy
              to górnicysmile
    • betty261 Re: seks...... 31.10.04, 23:30
      Ja także cię rozumię. Wiem że małżeństwo nie sprowadza się tylko do seksu, ale
      tu nie chodzi tylko o fizyczne zbliżenie. To niestety rzutuje na wiele aspektów
      w życiu małżeńskim i dokładnie wiem dlaczego może zakończyc się rozpadem
      małżeństwa. U nas zawsze ja miałam większy temperament, niestety. Zawsze miałam
      ochotę na przytulanie, spontaniczny seks w różnych miejscach. Dopóki uczucie
      było świeże mój mąż dawał jeszcze radę smile Dodam, że jestem dość atrakcyjna,
      może nie jakaś super alenigdy nie narzekałam na brak powdzenia. Zadbana też
      jestem i fajnie się ubieram. JEżeli chodzi o higienę to także nic zarzucić mi
      nie można, wręcz przeciwnie. Tak więc nie jest to raczej kwestia zapomnienia o
      dbaniu bo dziecko zasłoniło oczy mamusismile
      Najgorsze w tym wszystkim jest to w pewnym momencie tak chciałam nie mieć
      ochoty, na złość jakby choć raz się zdarzyło że to ON będzie chciał a nie ja,
      ze rzeczywiście mi przeszło... Mi z ogromnym kiedyś temperamentem. Kładziemy
      się spać obok siebie, każde pod swoją kołrą, dupskami do siebie obracamy.
      Zrobiliśmy sie dla siebie obojętni. Dopóki ja zabiegałam, robiłam awantury,
      płacze to jeszcze jakoś tam było, teraz po prostu cisza. Ostatnio 2 razy w
      miesiącu... i zadnych rozmów na temat seksu. To ja chromolę takiego męża.
      Owszem zaczepi, podszczypie ale to nie o to chodzi, tak podszczypuje albo
      zaczepia brat siostrę a nie mąż żonę. Ja jestem kobietą i potzrebuję być
      adorowana. Myślę że dwa razy w miesiącu to mniej by go kosztowała nerwów i
      pieniędzy ku... No nie? Tak jak napisałam to nie tylko sprawa fizyczna. Ja
      czuję się nieładna, nieatrakcyjna, nieseksowna tylko jak jakaś praczka,
      sprzątaczka, kucharka... nie chcę sie dłużej tak czuć
    • dzindzinka Re: seks...... 01.11.04, 14:53
      O rany! Co się z tymi chłopami dzieje? Może warto ich wysłać na jakieś badania?
      Ja swojego postawiłam przed faktem dokonanym: "masz wizytę u androloga", na
      szczęście nie wkurzył się na mnie i poszedł, grzecznie łykał leki i teraz jest
      o niebo lepiej.
    • wiolontela Re: seks...... 01.11.04, 20:20
      Cos mi jeszcze przyszło do głowy... A moze maz się onanizuje? Moze wystarczaja
      mu panienki z netu czy filmów i własna reka? Dokładnie taka sytuacja miała
      miejsce u mojej kuzynki. Trwało to ponad 6 lat. Maz twierdził zawsze, ze
      wszytsko jest oki a on jest po prostu zmeczony albo "nie wie" dlaczego tak sie
      dzieje. W końcu złapany na goracym uczynku przyznał sie. Wiem, ze dużo ich
      kosztowały rozmowy na ten temat bo to i trudne i bolesne dla obojga. Teraz po
      ponad 3 latach wszytsko praktycznie wróciło do normy. Praktycznie, bo ona nadal
      jest nieufna, nadal szuka, nadal nie moze uwierzyc do końca, ze jest dla niego
      ważna, atrakcyjna i kochana.
      • olim99 Re: seks...... 01.11.04, 23:23
        w pracy tez nie romansuje, pracuje tylko z mezczyznami.dziewczyny, tylko zdrada
        wam w glowie? ja wiem ze mnie nie zdradza, on jest taki zawsze, jak
        wyjechalismy na rok do innego miasta, bylismy non stop razem, tez taki był...
        • magdak5 Re: seks...... 19.11.04, 15:39
          Cześć !

          Ja już prawie zapomniałam co to pieszczoty, objęcia.... mojemu mężowi nigdy nie
          udało się mnie doprowadzić do orgazmu. Czy to ze mną coś nie tak ? Czy z nim ?
          Często obejmuję go w nocy, a on nic... czasem myśle że może ma kogoś? Ale nie
          miałby kiedy.... chyba że jakąś koleżankę z pracy (po 40-tce). Ja mam wielu
          fajnych kolegów z pracy, lubię ich i odwrotnie, ale nigdy nie odważyłabym się
          chyba na zdradę ze względu na dziecko. Dziecko sprawia, że nie czuję się
          samotna. Wiem że jestem dla niego wszystkim. Ale chciałabym przeżyć...orgazm.
          To chyba głupie co napisałam. Ale może coś poradzicie. Czy warto iść do
          seksuologa ? (Sypiamy razem 9 lat i ...)

          Pozdrawiam
          Magda
      • olim99 Re: seks...... 02.11.04, 08:11
        jezeli chodzi o onanizowanie to tego nie wiem, moze kiedy korzysta z toalety,
        kiedy sie kąpie? inaczej nie ma kiedy,jestem cały czas w domu, nigdzie nie
        chodzę.W pracy raczej tez nie.Napewno nie!
        Mi sie zdaje ze on ze zmeczenia, no ale wkółko zmeczony?
        To nie chodzi o to ze nic miedzy nami nie ma, on chce ale wtedy kiedy on ma
        ochote, on ma czesto ale wtedy kiedy nie mozna,i wiem ze jak przystane to seks
        bedzie, było kiedys tak ze sie zgodzilam i bylo,ale za sciana mieszkaja rodzice
        i jas nie chce zeby ktos slyszal co ropbimy.A w nocy on nie chce bo musi sie
        wyspac do pracy i tak wkolko.ja mam dosc.wiem, ze gdybysmy zamieszkali razem to
        wszystko wrociloby do normy, ale to nie tak szybko,moe za pare lat, a moze
        wogole, wiec nasze malzenstwo przez to moze sie rozpasc.
    • bambo44 Re: seks...... 04.11.04, 00:10
      Olim99:

      Piszesz:

      > mam juz tego dosc i chce sobie znalezc faceta

      > chcialabym kogos poznac,zaczac zyc, zeby on to zauwazyl,
      > to tylko wtedy moze byc zmiana.na malzenstwie mi nie
      > zalezy.

      Radzę Ci się głęboko zastanowić nad tym. Na pewno prawdą jest to co piszesz,
      że kobieta i żona nie jest tylko od sprzątania, podawania i pieluch. Ale z
      drugiej strony znalezienie sobie innego faceta ma wiele innych poważnych
      konsekwencji. I z innym też na początku będzie na pewno super, ale po pewnym
      czasie Ci spowszednieje. Nie odradzam Ci znalezienia innego faceta. Być może
      to jest właśnie to, co by było dla Ciebie teraz najlepsze. Mówię tylko, żebyś
      zdała sobie sprawę, jakie będą inne konsekwencje oprócz początkowo, miejmy
      nadzieję, wspaniałego seksu.

      Poza tym czegoś tutaj nie rozumiem. Piszesz, że tak naprawdę to on chce
      często, nawet tak często jak Ty. Po co więc ta rozmowa o kochance i
      onanizmie? Potem piszesz, że on chce w dzień, a Ty nie chcesz, bo za ścianą
      mieszkają rodzice, a Ty nie chcesz żeby ktoś słyszał. A zaraz potem piszesz,
      że Ty byś chciała w nocy. A w nocy za ścianą nie ma rodziców? Potem piszesz,
      że gdybyście zamieszkali razem to wszystko wróciłoby do normy. To teraz nie
      mieszkacie razem?

      Nie rozumiem o co Ci tak naprawdę chodzi. Proszę, wyjaśnij trochę więcej.
      Pozdrawiam,

      ______________
      Jestem tatąsmile
      • olim99 Re: seks...... 04.11.04, 07:08
        piszę że jakbyśmy zamieszakali razem,tylko my i dziecko, bez rodziców to
        napewno wszystko wróciłoby do normy.Ja wiem że to chodzi o swobodę,ale to nigdy
        raczej nie zmienimy.
    • olim99 Re: seks...... 04.11.04, 07:05
      wytłumaczę o co chodzi.
      Kiedy wszyscy śpią wtedy jest tylko możliwość seksu,i to po cichutku, żeby nikt
      nie usłyszał.Mąż nie chce wtedy, bo to jest dla niego za póżno,czyli np 21,22
      godzina.On wstaje o 4 do pracy.On mówi że jest zmęczony,że nie o tej
      porze.Dobrze wie, że jak nie wtedy to nigdy.W dzień nie ma mowy, moi rodzice
      wpadają co chwilę , bo mają jakieś interesy, mamy małe dziecko, więc jeśli nie
      śpi synek to nawet nie ma szans nic zrobić, nie mowiąc o seksie.A ja nie wiem
      kiedy dziecko zaśnie i w tym samym czasie wyjdą rodzice z domu, nie ma takiej
      możliwości, oni są zawsze.On mnie zaczepia tylko wtedy kiedy wie ze tego nie
      zrobimy.O miłaości nie mowię wogóle,nie całuje mnie ani nie dotyka, jeśli już
      tp przechodzimy do rzeczy.Trąbiłam mu tysiące razy że chcę miłości, ale to już
      tyle lat......Kocham go, ale co mi z małżeństwa, skoro nie czerpiemy nic z
      bycia mężęm i żoną.Taka prawda.
    • iwonaw2 Re: seks...... 05.11.04, 19:14
      Wiem, że Ci ciężko, ale...
      Ja mam tak samo, ale to ja jestem wiecznie zmęczona a mojemu mężowi chce się
      24h na dobę. Nikt mi nie wierzy, ale ja zasypiam na siedzaco już tak koło
      20.00. Pogadajcie o tym i spróbujcie znaleźć jakieś wyjście (np. seks tylko w
      weekend - może wtedy nie jest taki zmęczony). To naprawdę trudna sytuacja,
      stresująca (dla mnie np. bardzo).

      Pozdrawiam

      Iwona
      • martaglowacka Re: seks...... 05.11.04, 19:44
        To jak u mnie smile Mój mąż co wieczór mnie "zaczepia", ale to jest słodkie smile
        Niestety teraz (jestem na początku drugiej ciąży) ja o 20:00 jestem już gotowa,
        ale do spania smile Dziś Mąż urwał się z pracy i przyszedł do domku jak nasz
        starszy Maluch (przedszkolak obecnie) odbywał popołudniową drzemkę. Spędziliśmy
        w łóżeczku milusią godzinkę smile Czasem trzeba po prostu cosik wykombinować.
        Pozdrawiam
        Marta

    • krzyzakfranc Re: seks...... 06.11.04, 01:19
      Olim, współczuję Ci męża który nie zna pieszczot i pocałunków. przynajmniej jak
      piszesz nie stosuje ich wobec Ciebie, a przecież to takie miłe przytulić się do
      kochanej osoby.
      To że mieszkacie z rodzicami nie powinno rzutować na Wasze kontakty intymne,
      przecież ani Wy ani Wasze dziecko nie wzięło się z powietrza i wody ani nie
      zostało znalezione w kapuście. Jak zrozumiałem mieszkacie z Twoimi rodzicami?.
      Możesz chyba porozmawiać z mamą by powiedzmy, gdy drzwi do Waszego pokoiku są
      zamknięte nikt Wam nie przeszkadzał w Zadnej nie cierpiącej zwłoki sprawie.
      Osobiście przemieszkałem z moją eks i jej rodzicami 12 długich lat. Było
      różnie, bywały scysje, obelgi pod moim adresem ale bywało też i sielankowo. Z
      tamtych lat pamiętam dwie sytuacje kiedy to śp Pani eks Teściowa znalazła się w
      idiotycznej sytuacji wobec nas.
      Przed ślubem, kiedy przyjeżdżałem nigdy nie ośmieliła się "wparować"
      bezceremonialnie do pokoju jeśli drzwi owego były zamknięte, zawsze grzecznie
      pukała i przez drzwi mówiła o co jej chodzi. Jakiś czas po ślubie przeszła jej
      ta grzeczność, no i raz... my sobie, po południu naszło nas na małe co
      nieco, "pracujemy na listonosza" a tu wpada teściowa niczym pocisk do pokoju ze
      sprawą nie cierpiącą zwłoki. Oj było widzieć jej minę smilesmilesmilesmilesmilesmile))))))).
      Wypadła szybciej niż wynosi prędkość światła. winkwink. Druga sytuacja -wieczorem,
      a właściwe już nocą dogadzamy my sobie na całego, eks się zapomniała i głośniej
      niż zwykle szczytowała. Rano teściowa wyskakuje z takim tekstem - >>J-u nażresz
      się na noc byle czago a potem jęczysz po nocy<<. Oczywiście ryknąłem śmiechem
      aż do bólu brzucha a potem wyjaśniłem że jęczeć można nie tylko z bólu brzucha.
      Od tamtego incydentu kiedy to teściowa nas "nakryła" na seksie za dnia więcej
      nie poważyła się na wparowanie do pokoju, zawsze znowu pukała.

      Oj długo mi to wyszło. Życzę Ci byś się dogadała ze swoim chłopem, by to nie
      było tylko wtedy, kiedy jemu się chce. By zrozumiał że adoracja partnerki to
      połowa drogi do szczęścia.
      A jak nie ... szczęśliwej zmiany.
      Pozdrawiam Franc.

      ""Bo cały w tym amabaras, coby dwoje chciało naraz""
      • olim99 własnie.... 06.11.04, 08:09
        mój maz nie zna pieszczot po za pieszczotami w seksie, trwajacymi krótko,moze 2
        minuty.To nie mozliwe zebysmy sie kochali w dzien, kiedy wszyscy slyszą.Ja mam
        wtedy blokadę, on mniejszą, on pewnie by mógł, ja juz nie.Ja nie chce wszystko
        robic po cichu i ukradkiem.Przez 7 lat nie zachodziłam w ciaze, ze stresu jaki
        panuje w naszym domu.Dopiero jak wyjechalismy na wakacje zaszłam w tak długa
        oczekiwana ciaze.Wtedy było bez blokad,bez osób trzecich, super!
        a teraz to az mnie sciska żal.........
        wiem ze jedynie jak gdzies wyjedziemy to chwilowo bedzie ok, ale na
        krótko.Teraz mi przeszły nerwy to nie chcę zmieniac faceta, ale tez zycie bez
        miłosci i seksu, tymbardziej w małzenstwie nie wyobrazam sobie.
    • mapta seksu sens... 19.11.04, 21:27
      wiecie co?
      tak czytam i czytam te posty i mam taka refleksje:
      seks chyba nie jest tylko po to, zeby zaspokajac SWOJE potrzeby seksualne i
      rozladowywac napiecie seksualne...

      W seksie jest miejsce na wszystko co zwiazane z adoracja ciala, erotyka w
      malzenstwie czy zwiazku dwojga ludzi, dawaniem przyjemnosci fizycznej i
      zmyslowej drugiej ukochanej osobie, przynoszeniem ukojenia dla nerwow i
      niwelowaniem napiec po trudach dnia codziennego, okazywaniem sobie uczuc w
      stosunku do siebie (a te uczucia codziennie moga byc inne), pozadaniem.
      Seks to nie tylko poped plciowy, prawda?

      A w wielu listach czytam, ze maz czy zona nie zaspakajaja swojej drugiej
      polowki np ze zmeczenia. No bo nie sa automatami do zaspakajania naszych
      potrzeb, tak ja mysle. Jesli moj maz jest zmeczony to ja z takiego seksu tez
      nie mialabym satysfakcji. Na dobry seks skalada sie chec "wspolpracy" obu stron.

      I tu sie rodzi pytanie: a co wtedy, gdy on/ona nie chce, a ja jestem
      permanentnie niezaspokojona? Moja odpowiedz to: porozmawiac o tym. Ale nie
      w "tym momencie" tylko potraktowac to, jak wazna rozmowe, ktora nie musi
      zaowocowac seksem na zakonczenie ale za to na cale malzenstwo potem. Zgadzam
      sie, ze ciezko jest wytrzymac w malzenstwie nie bedac nigdy zaspokojonym, nie
      przezywszy orgazmu przez wiele lat, nie czujac sie adorowanym itp. Ale o tym
      trzeba powiedziec, wyrazic co sie czuje w oddzielnej specjalnej rozmowie,
      ktora sie skonczy jakimis postanowieniami i da sznse na poprawe. Czy wrecz
      poprosic o takie chwile dla siebie li i wylacznie, kiedy druga strona nas
      zaspokoi i zeby nie trzeba bylo jej o to za kazdym razem prosic, bo to jest
      przykre i niszczy atmosfere.Kto jest blizszy i tak dobrze zrozumie jak nie
      malzonek/nka???
      smile)

      Co o tym myslicie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka