Dodaj do ulubionych

Skrajni domatorzy

25.07.21, 10:50
Znacie takich?

Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:

- nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po co jadać "gdzieś"
- nie pojadą na wczasy, bo tak samo można wypocząć na leżaku w przydomowym ogródku
- nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej kuchni

takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?
Obserwuj wątek
    • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 10:53
      madame_rita napisał(a):

      > Znacie takich?
      >
      > Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:
      >
      > - nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po
      > co jadać "gdzieś"
      > - nie pojadą na wczasy, bo tak samo można wypocząć na leżaku w przydomowym ogró
      > dku
      > - nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej ku
      > chni
      >
      > takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?

      Znam. To jestem ja.
      • jakis_wolny Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:23
        Znam. I coraz częściej myślę sobie, że może lepiej urlop spędzić w domu, bo zawsze wracam z wyjazdu umordowana uncertain
    • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 10:54
      Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.
      • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:02
        guanozjady.

        ???
      • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:03
        magdallenac napisała:
        > Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.

        Ale co ma skąpstwo z domatorstwem?
        Domator może więcej wydawać na dobre jedzenie czy dobrą kawę, niż inny łażący po kawiarniach i restauracjach.
        A po co komu wakacje w zatłoczonych miejscach, jeśli ktoś lepiej wypoczywa w swoim domu?
      • abecadlowa1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:07
        No, mocna ocena.
        Znam ludzi, którzy rzucili swoje etaty i prowadzą gospodarstwo ekologiczne. Wyprawiają też przyjęcia i prawie zawsze jest pełno ludzi u nich, niektórzy przywożą inne eko jedzenie na wymianę.
        Oni nie jeżdża na wakacje, bo mają gospodarstwo, w tym zwierzęta. Na pyszne żarcie przyjeżdża się do nich. Na kawę też łatwiej umówić się u nich niż na mieście.
        To też są guanozjady? Kryteria z wątku startowego przecież spełniają.
        • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:13
          Oczywiście zdarzają się wyjątki. Z reguły jednak, to nie jest "domatorstwo", a zwykłe skąpstwo. Nie ma problemu jeśli skąpiec żyje sam, gorzej jeśli dzieci też są pozbawiane wszelkich pozadomowych doświadczeń w imię tego, że w domu najlepiej.
          • abecadlowa1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:20
            To ja chyba nigdy nie poznałam kogoś takiego.
          • krwawy.lolo Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:25
            Tacy szczają do kibla nie spłukując. Oszczędzają wodę.
            • bistian Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:35
              krwawy.lolo napisał:

              > Tacy szczają do kibla nie spłukując. Oszczędzają wodę.

              Wszyscy? big_grin Trochę przesadziłeś ze skalą.
              Ja lubię wyjść na piwo do fajnej piwnicy, ale z jedzeniem już mi nie po drodze. Czasami zjem, ale jakość jest pół na pół, raz jest coś dobrego, raz nie, więc odpuszczam. Nawet herbatę potrafią zepsuć, chociaż dawniej było z tym dużo gorzej, to fakt. Poza tym, nie lubię być obsługiwany, czasami trzeba, ale większość rzeczy wolę zrobić sam
              • krwawy.lolo Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:43
                Uściślijmy. Poza urlopem bardzo sporadycznie jadam w knajpach. Ale urlop, jako taki, jest główną motywacją mojej nędznej egzystencji. Ja zarabiam pieniądze po to, żeby je wydać na urlopie. Także w knajpach.
                • krwawy.lolo Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:09
                  Kiedyś miałem nawet pomysła, coby idiotom spędzającym urlop w domu, zabierać go. smile
                  • bistian Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:18
                    krwawy.lolo napisał:

                    > Kiedyś miałem nawet pomysła, coby idiotom spędzającym urlop w domu, zabierać go
                    > . smile

                    Masz dziwne pomysły, Stalin by się z nich ucieszył wink
                    I takie następne skojarzenie. Chłopi już po pańszczyźnie, dostawali jakieś pieniądze, ale mieli obowiązek kupowania gorzałki od pana. Może iść z tym kierunku?
                    • krwawy.lolo Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:23
                      Gorzałka jest gut. Jako erzac urlopu. smile
              • czerwonylucjan Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:29
                Chodzisz do przypadkowych knajp zatem..
          • 3-mamuska Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:44
            magdallenac napisała:

            > Oczywiście zdarzają się wyjątki. Z reguły jednak, to nie jest "domatorstwo", a
            > zwykłe skąpstwo. Nie ma problemu jeśli skąpiec żyje sam, gorzej jeśli dzieci te
            > ż są pozbawiane wszelkich pozadomowych doświadczeń w imię tego, że w domu najle
            > piej.


            Masz coś z głowa.
            Ja nie lubię płacić za coś co mi nie do końca smakuje.
            Wole zrobić sama, bo wiem co jem i jak jest zrobione , świeże. I zrobię tak aby ki smakowało.
            Choć mąż zdecydowanie jest bardziej skoro do próbowania nowych smaków ale ma tez wyczulony smak na niedoskonałości.
            Domowe ciasto od zawsze jest lepsze niż kupne.

            Kawa jak ktoś ma dobry ekspres ,dobra kawę to zrobi lepsza niż w sieciówkach typu costa.

            Ja wole domowe i mąż i dzieci tez ,co nie wyklucza bywania w różnych miejscach.
            • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:10
              3-mamuska napisała:

              > Masz coś z głowa.

              Z Twoich ust, to komplement.
            • alicjak-2 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:43
              Zdecydowanie wolę zrobić sobie sama , wiem co jem i co pije i uważam ze to luksus mieć dobre składniki, w knajpie nie uświadczysz, mam wrażliwy żołądek od razu wyczuwam mrożonki lub nieświeże co raz częściej.
      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:15
        magdallenac napisała:

        > Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.


        to ja w pkt 1 i 3 big_grin
        • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:17
          Czyli z Tobą wszystko ok😉
          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:18
            big_grin
          • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:54
            Dajcież ludziom żyć tak jak chcą. Nie chcą wyjeżdżać to niech nie wyjeżdżają, bo co ich od razu wyzywać od skąpców i gownozjadow.
            • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:06
              Bo masa tych ludzi taka jest. Sama znam, dom, dom, nie kawiarnia kawy czy czegoś napijemy się w mieszkaniu, po co obiad drobiazg w cukierni z resztą klasy, moje dziecko na wycieczce może jak klasa skoczy do cukierni przejść się na spacer (autentyk), dzieciak 10-11 idzie z kolegą do kina to rodzic daje 2 milkywaye (po co skoczyć na ciacho po seansie-nie do kinowego bufetu) itp. Przykłady można mnożyć. W jednym z tych przypadków to jest kwestia tego że kawiarnia 7 osobowa rodzina to trochę kasy (spory dla osoby od picia w domu). Ale czemu nie powiedzieć wprost-nie mamy pieniędzy tylko być hipokrytą kłamiącym o sweet home? Dzieciaki to widzą, serio. Takie w wieku 6-13 również.
              • volta2 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:39
                Moje dzieci widzą absurdalne ceny tych ciasteczek i kaw i same , bez żalu wola wziąć z domu Prince polo niż kupić coś na mieście. Mają pieniądze, żeby nie było, po prostu nie chca ich wydawać bezsensownie. A grupa dzieci jeśli tylko umie razem iść żreć to nie ma czego żałować jest tyle innych możliwości. Ostatnio widziałam przy barze w kinie- dzieci zapłaciły 3x więcej za bar niż za bilet na seans. Cieszę się, że moi wiedzą, że w kinie atrakcją jest film. Nie popcorn
                • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:42
                  No widzisz, tam nie mają kieszonkowego i chodzi o wyjście z 2 razy na rok
                • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:54
                  Fajnie, że to napisałaś, Volta2. Mój syn też jest takim dziwakiem - ogranicza węgle jak się da, ciastka z klasą nie zje, pójść do cukierni pójdzie, ale nie zje, tak samo nie kupi sobie bardzo popularnych wśród młodzieży energetyków, szkoda mu kasy na popcorn za 20 zł - woli sobie uskładać pieniądze na coś związanego ze swoimi pasjami niż przeżreć.
                  • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:13
                    Napisałam wyraźnie, że nie chodziło o kinowy bufet. I serio wyjście do kawiarni 2 razy w roku to takie przeżeranie?
                  • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:15
                    ja mojego muszę pochwalić -bo w te wakacje w końcu zjadł pierwszy raz normalnie pizzę ( póki co tylko margerita ale może polubi )
                    Podobnie jak wasi- jest dziwakiem-tym bardziej że zna wartośc pieniądza, świetnie liczy i najzwyczajniej w świecie szkoda mu wydac na bzdury. Też ciuła kasę ( bo uciułaną wcześniej wydał juz na hobby więc zaczyna od zera wink )
                  • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:11
                    Ale to nie musza być węgle. Moze byc restauracja z czymś dobrym. Koktail owocowy...juz pomijam, ze mało dzieci ogranicza węgle. Moja starsza nie je duzo słodyczy, bardzo oakzjonalnie ale uwielbia jabłecznik na bezie w jednej cudnej kawiarni. Czasami idziemy tam we dwie pijemy dobrą kawe, jemy cudne ciacho (ja nie jedząca prawie wcale ciast tez jem).
                    • arthwen Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:02
                      Twoja starsza to jest przecież dziecko wczesnoszkolne. Kawę pije?
                      • vickylove Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:18
                        arthwen napisał(a):

                        > Twoja starsza to jest przecież dziecko wczesnoszkolne. Kawę pije?

                        Też parsknelam śmiechem.hanusina chciała wydać się światową damesą ale wyszło jak zwykle w jej przypadku.
                        Oh wait,może chodzi o Inkę ,namiętnie serwowana przecież w każdej kawiarni 😂
                        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:26
                          Ale czemu? Coż takiego złego, ze dzieciak czasami sie kawy napije. Dla smaku bo lubi. Jak w domu ze mną pije to tez tak światowo?
                      • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:25
                        Tak czasami tak. Lubi
                      • abecadlowa1 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 21:36
                        arthwen napisał(a):

                        > Twoja starsza to jest przecież dziecko wczesnoszkolne. Kawę pije?

                        A co w tym dziwnego? Herbata ok, a kawa nie?
                        W PRL-u dzieciom kawy nie dawano, bo był towar deficytowy. Teraz już chyba nie ma takiego problemu?
                        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 00:56
                          Moja herbaty nie pije, nie lubi. Kawet czarną lubi. I pije. Juz chyba dośc dawno obalono mit ze to szkodliwe dla dzieci. Nie pije codziennie ale czasami jak sobie robię to sie mnie oyta czy tez moze i sobie pijemy razem. W kawiarni tez czasami.
                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:09
                  Ale czasami warto zjeść ciasto w kawiarni, napić sie dobrej kawy, zjeść obiad w restauracji. Zawsze w domu bedzie taniej ale nie o to chodzi. Raz zeby dzieciak wiedział co to jest i nie czuł sie głupio majac 12 lat i nigdy nie będąc w takim miejscu. Dwa zeby wiedział jak sie zachować. I zeby miał tez te przyjemnośc zjedzenia czegoś na miescie, napicia sie dobrej kawy w kawiarni.
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:06
              Wiesz co mi wisi co robią inni, gdzie jadają, czy wyjezdzają...o ile nie mają dzieci. Bo rozumiem ze samemu sie nie lubi..ale kurna dziecku nie pokazać co to restauracja, kino, kawiarnia, zoo? Jest kasa ale po co jak mozna w domu. Dla mnie to jest jednak pewne zaniedbanie. iech ten dzieciak spróbuje, zobaczy i sam zdecuje czy lubi.
      • rozaliaolaboga Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:58
        Taka się wydawałaś sympatyczna... A tu okazuje się, że w twoich oczach jestem guanojadem i skąpcem... Bardzo miła ocena, nie powiem.

        Nie lubię tłumów, nie lubię atmosfery barów kawowych, szumu i gwaru. Wolę swój dom. Nawet jeśli mam jakieś fajne jedzenie w mieście, wolę je zamówić do domu niż u nich.
        Mam ekspres kosztujący tyle, że moglabym sobie kupić za to setki kaw w papierowych kubkach, zaśmiecając planete. Ale nich ci będzie, jestem skąpcem.
        Na wakacje jeżdżę, bo lubię wyjazdy i słońce . Ale ludzi unikam tam też.
        • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:33
          Wez przeczytaj jeszcze raz wszystko co napisalam w tym watku i dopiero pozniej sie bulwersuj. Ludzie, ktorych mam na mysli oszczedzaja na WSZYSTKICH doswiadczeniach.
          • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:55
            A właściwie co ciebie to obchodzi, na czym ludzie oszczędzają, to ich sprawa.
            • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:58
              Szczerze mowiac to mnie kompletnie to nie obchodzi, ale jestesmy na forum dyskusyjnym, a tutaj (UWAGA! ) sie dyskutuje i wyraza opinie na rozne tematy.
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:12
              leia33 przypomnij mi gdzie jestesmy i czemu sama sie wypowiadasz w tym temacie...skoro to kogoś sprawa?
          • rozaliaolaboga Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:52
            Nie, opisani ludzie nie oszczędzają, tylko nie lubią tych rozrywek. To ty sobie dopisałaś, że oni tak ze skąpstwa.
            Poza tym, między nazwaniem kogoś skąpcem a gównojadem jest przepaść. Ale spoko. Nie pierwsze rozczarowanie na ematce, i pewnie nie ostatnie.
            • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:01
              Guanozjadem. Brzmi znacznie subtelniej.
              • rozaliaolaboga Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:05
                O tak, znacznie lepiej... Całkiem subtelnie.
                Nie pogrążaj się.
                • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:22
                  rozaliaolaboga napisała:


                  > Nie pogrążaj się.

                  Ale ja przeciez nie probuje sie usprawiedliwiac, tlumaczyc, czy wyjasniac🤷‍♀️
              • malgosiagosia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:45
                magdallenac napisała:

                > Guanozjadem. Brzmi znacznie subtelniej.

                Wcale. Brzmi pogardliwie.
            • 35wcieniu Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:44
              Zwłaszcza że w wątku startowym słowa o finansach nie było, jedynie o preferencjach.
              • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:01
                Te preferencje to preferencje pt skąpstwo. Nie zawsze, ale naprawdę często. Znam niejednego domatora co to jak ktoś stawia to i taxi nie straszą i knajpa super i walizki na wyjazd pakuje pierwszy.
                • 35wcieniu Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:09
                  No ale nie zaznaczono w pierwszym poście że chodzi o skąpstwo tylko wyraźnie napisano że o preferencje. Jak ktoś unika knajp że skąpstwa, no to unika że skąpstwa, proste. Jak ktoś nie lubi to byłby masochista gdyby chodził i tak.
                  Też nie chodzę inaczej niż w celach towarzyskich, po prostu nie mam potrzeby i tyle, żadna filozofia.
                  • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:22
                    Mam znajomych, ktorzy unikaja knajp, bo nie lubia/ sa alergikami/sa wyjatkowo wybredni. Nie ma w tym nic dziwnego, spotykamy sie w domu. Kawe ja tez wole swoja.Jesli jednak u jednego osobnika, ktorego stac na takie zbytki , wystepuje “niechec” do wszystkich aktywnosci wymienionych w poscie zalozycielskim, plus pogarda dla kin, muzeow, teatrow, bo wszystko przeciez mozna zobaczyc w telewizji lub internecie, to uwazam, ze za ta postawa nie stoi zamilowanie do przebywania w swoim domu, a zwykle skapstwo.
                    • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:42
                      magdallenac napisała:

                      > Mam znajomych, ktorzy unikaja knajp, bo nie lubia/ sa alergikami/sa wyjatkowo w
                      > ybredni. Nie ma w tym nic dziwnego, spotykamy sie w domu. Kawe ja tez wole swoj
                      > a.Jesli jednak u jednego osobnika, ktorego stac na takie zbytki , wystepuje “ni
                      > echec” do wszystkich aktywnosci wymienionych w poscie zalozycielskim, plus poga
                      > rda dla kin, muzeow, teatrow, bo wszystko przeciez mozna zobaczyc w telewizji l
                      > ub internecie, to uwazam, ze za ta postawa nie stoi zamilowanie do przebywania
                      > w swoim domu, a zwykle skapstwo.

                      Tylko, że to o czym piszesz nie ma nic wspólnego z byciem domatorem.
                      • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:46
                        No tez mi sie tak wydaje, bo ja jestem domatorka i nijak sie to moje domatorstwo ma do postaw opisanych w poscie zalozycielskim.
                        • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:52
                          Hmm, a jak prawdziwy domator ma wyjaśnić namolnym znajomym, dlaczego woli zostać w domu zamiast gdzieś wyjść? Używa takich argumentów jakie uznaje za możliwe do zrozumienia, a że brzmią one jakby wyszły z ust chytrusa to mamy takie a nie inne skojarzenia.
                    • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:58
                      Napiszę Ci z mojej perspektywy. Uwielbiam przesiadywać z domu i tak, wolę także kawę w domu, deser w domu, sama zrobić obiad. To nie oznacza, że nie lubię zjeść na mieście, jestem skąpa. Jestem wybredna co do kawy, odkąd piję wyłącznie mleka roślinne. W ulubionej palarni na roślinnym paskudna, ulubiona kawiarnia wczoraj rozczarowała maks, kawa mrożona jak siekiera, wiele gorsza w smaku niż przy ostatniej wizycie. Zrobiłam sama przy użycia dripa, ulubionego mleka i bajka, smakuje mi o wiele bardziej. Z boku może komuś wydam się skąpa, trudno, my z facetem potrafimy krocie zostawić na bazarku i z tego szykujemy posiłki. Knajpa by mnie mniej wyniosła.
                      Za to bardzo lubię wyjścia do kina, teatru. Może nie chodzę raz w tygodniu, ale raz w miesiącu koniecznie, traktuję to jak higienę i coś oczywistego. Tu akurat w życiu nie zrozumiem podejścia, że lepiej i taniej oglądać netflixa, po co wychodzić. To mi podpada pod bycie gównozjadem, jak to ujęłaś, zwłaszcza w przypadku posiadania dzieci. Pochodzę z wiochy i naoglądałam się wystarczająco dużo dzikusków, które u progu dorosłości w kinie były tylko z wycieczką szkolną, to samo teatr, muzeum, nawet zwykły basen, zero wakacji, doświadczeń jak lot samolotem, pobyt gdzieś poza granicami Polski. To jest koszmarnie krzywdzące i o ile naprawdę rodzice nie klepią biedy, nic nie usprawiedliwia takich zaniedbań, potem z domu wychodzą młodzi dorośli z zerowym obyciem, zakompleksieni, odstający od rówieśników. Ktoś tu się dziwił, że dzieciaki zostawiły dużo pieniędzy w barze przy kinie... Przecież tu nie o jedzenie chodzi, a tak się po prostu socjalizuje, zdobywa społeczne skille, nie, baton z domu tego nie zastąpi.
                      • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 19:06
                        Bingo! Ujelas wszystkie moje odczucia w swoim poscie.
                      • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:15
                        A to do mnie było? Bo już nie widzę drzewka.
                      • zona_glusia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:37
                        >Za to bardzo lubię wyjścia do kina, teatru. Może nie chodzę raz w tygodniu, ale raz w miesiącu koniecznie, >traktuję to jak higienę i coś oczywistego. Tu akurat w życiu nie zrozumiem podejścia, że lepiej i taniej oglądać >netflixa, po co wychodzić. To mi podpada pod bycie gównozjadem
                        Przeczytałam cały wątek i dalej nie rozumiem, dlaczego ludzi, którzy prowadzą tryb życia dla nas nie do przyjęcia, ale absolutnie nieszkodliwy (gdy nie mają dzieci!), trzeba obrzucać wyzwiskami.
                    • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:21
                      "plus pogarda dla kin, muzeow, teatrow, bo wszystko przeciez mozna zobaczyc w telewizji lub internecie, to uwazam, ze za ta postawa nie stoi zamilowanie do przebywania w swoim domu, a zwykle skapstwo"

                      Daj takiemu człowiekowi opłacony karnet do muzeów, teatrów i kin, to zobaczysz ile razy pójdzie. Większość pójdzie z ciekawości raz albo dwa i koniec, wielu w ogóle nie pójdzie. Szkoda ze galerii sztuki i spotkań z pisarzami nie dodałaś, popyt jest jeszcze większy
          • mia_mia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:31
            Ale domator to nie synonim skąpca, ludzie mają różną motywację do prowadzenia takiego stylu życia. Moja babcia bez wydawania grosza mogła jadać w restauracjach, podróżować, zwiedzać świat, ale nigdy nie chciała. Nawet wywiezienie jej na weekend do córki do domu z ogrodem czy wysłanie do sanatorium było wyzwaniem i to nawet wtedy, kiedy jeszcze nie była specjalnie stara. Jak już ją wywieźliśmy kawałek dalej, to bez warszawskich spalin w środku lasu, było jej duszno i trzeba było ją wieźć do szpitala (już była starszawa, ale jeszcze sprawna, pożyła po tej traumie jeszcze z 10 latwink )
            I co takiej zrobisz, zwłaszcza, że kobieta aktywna w domu, towarzyska, dowcipna, moje koleżanki z liceum nigdy nie mogły się jej nachwalić, kryła nas, nocowała.
      • asiairma Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:33
        guanozjady
        Widzę że na ematce też hakerzy grasują.
        • 35wcieniu Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:41
          Bez jaj. Akurat ten wpis u tej forumki zaskakujący chyba raczej nie jest.
      • agonyaunt Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:24
        To jest to obycie i kultura, które biorą się z bywania? To ja dziękuję, jednak wolę zostać w domu.
        • potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:34
          Też mi towarzyszy taka refleksja podczas lektury tego wątku. Skoro liczne podróże i eksploracje nią są w stanie nauczyć człowieka prostego szacunku do odmiennych postaw i wyborów, to zaiste lepiej by było ograniczyć ślad węglowy i nie obwozić po świecie swojego prostactwa.
        • fornita111 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:53
          Ematkowy pojedynek dnia: wyzsza kultura kontra gownojady big_grin
          • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:01
            Ee tam, zwykly poniedzialek na ematce😉
      • vickylove Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:15
        magdallenac napisała:

        > Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.

        Powiało kultura od pani starszej.
        Fajne są takie hipokrytki ,wznoszące się do upojenia nad brakiem kultury u innych,podówczas gdy same są prostaczkami do bólu.
        • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:58
          Och! Alessa w nowym plaszczyku😀
      • princesswhitewolf Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:46
        >Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.

        Co za brak wyobrazni
    • bogini_lajtowa Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 10:57
      Jestem skrajną domatorką, ale lubie iść do restauracji i kawiarni. Uwielbiam podróże.

      Nie znoszę spotkań "towarzyskich" przy gryllu, komunii, wesel, imienin, urodzin, hałasliwych kurortów z wszechobecnym łomotem sieczki z głośników, imprez interacyjnych, zbiorowowych środków transportu.
      Korzystam tylko z samolotów bo na prywatny mnie nie stać. wszelkich festynów i tego typu imprez.
      • mae224 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:39
        Ale unikanie ludzi i tłumów to raczej nie to samo, co bycie domatorem.
        • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 19:04
          Z tym zgoda, nie znoszę bulwarów, deptaków, imprez plenerowych itd. Propozycja czegoś takiego < dom, zawsze. Jednak lubię ruszyć się w spokojne miejsce, posiedzieć na cichym placyku, zjeść czasem ciastko w mało zatłoczonej kawiarni.
    • alicia033 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:00
      Znam.
      Wyjątkowo nienatrętny gatunek ludzi w przestrzeni publicznej, bardzo ich za to cenięsmile.
    • chicarica Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:03
      Znam. Żyć z takim kimś bym nie mogła, ale poza tym mi nie przeszkadzają, bo przecież siedzą u siebie w domu. Gdybym miała takiego kogoś za partnera, chyba odgryzłabym sobie głowę. Albo jemu. Przy czym sama też jestem introwertyczką i nie bardzo lubię towarzyskie okazje.
      • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:59
        O, ja właśnie podobnie. Może introwertyk czuje się mniej "osaczony" na neutralnym, knajpowym gruncie niż w czyimś domu (lub własnym z gośćmi)?
      • krwawy.lolo Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:01
        Poka zemby.
    • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:04
      To co opisujesz to raczej skąpstwo I lenistwo 😄
      • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:05
        veryvery napisała:
        > To co opisujesz to raczej skąpstwo I lenistwo 😄

        Powtórzę swó wpis.
        Ale co ma skąpstwo z domatorstwem?
        Domator może więcej wydawać na dobre jedzenie czy dobrą kawę, niż inny łażący po kawiarniach i restauracjach.
        A po co komu wakacje w zatłoczonych miejscach, jeśli ktoś lepiej wypoczywa w swoim domu?

      • madame_rita Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:10
        Skąpstwo? Nie zgadzam się. Taki ktoś może więcej wydawać na jedzenie czy kawę parzoną w domu, niż gdyby pijał ją w kawiarniach.

        Lenistwo? Wręcz przeciwnie. Co wymaga więcej wysiłku? Ugotowanie domowego obiadu, czy posadzenie tyłka w restauracji w oczekiwaniu na posiłek?
        • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:22
          No dokładnie, gotowanie od podstaw w domu wymaga nieporównywalnie więcej czasu.
        • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:27
          Żeby wyjść do kawiarni trzeba to wcześniej zaplanować, przygotować się, ubrać no I wreszcie wyjść z domu żeby tam dotrzeć.
          We wpisie startowym padają słowa 'po co' cokolwiek zrobić, pójść gdzieś, ruszyć się skoro można w domu siedzieć. Dla mnie to lenistwo I rozmemłanie, I żeby nie było sama często bywam tego typu "domatorem" I potrafię cały dzień spędzić w domu w piżamie ale nie dorabiam ideologii tylko nazywam rzecz po imieniu
          • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:28
            Żeby wyjść do kawiarni trzeba to wcześniej zaplanować, przygotować się, ubrać no I wreszcie wyjść z domu żeby tam dotrzeć.

            ?????

            Zadziwia mnie ten wątek
            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:36
              Mnie też, ja tam właśnie (m. in. ) z lenistwa wolę zjeść w restauracji, niż ugotować w domu big_grin
              (przy restauracji odpadają jeszcze zakupy, sprzątanie i mycie naczyń, no rzeczywiście dowalające 3 razy więcej roboty gotowanie i jedzenie w domu to czyste lenistwo big_grinbig_grinbig_grin )
            • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:37
              Ale co cię dziwi?
              • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:42
                To, że kawiarnię trzeba wcześniej zaplanować i przygotowac się.

                No chyba, że to jakieś kultowe miejsce, gdzie trzeba robić rezerwacje pół roku wcześniej.
                • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:50
                  No I właśnie dla niektórych to już za dużo wysiłku, bo trzeba wyjść z domu, ubrać się, pójść do kawiarni czy restauracji. Nie chce się. I tak jest wydźwięk wątku startowego - po co cokolwiek zrobić, gdzieś pójść, nie warto. I ja nie wierzę że ktoś mający takie podejście będzie w tym domu gotował wymyślne, czasochłonne potrawy.
                  • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:56
                    Ale to nadal zależy od osoby i jej upodobań - uwielbiam przygotowywać się do wyjścia, odwiedzać jakieś nowe miejsca, gotować za to nienawidzę, są natomiast osoby, które twierdzą, że gotowanie je relaksuje i jest dla nich przyjemne. Wierzę zatem, że lubią siedzieć w domu i odstresowywać się w ten sposób. Mnie ograniczają tylko finanse.
                  • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:04
                    Ale rozumiem, że mówisz o osobach , które w ogóle nie wychodzą z domu? Bo większość jednak musi wstać i ubrać się i wyjść
                    • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:16
                      Nie miałam na myśli tylko emerytów. Dla mnie wyjścia do restauracji nie są codziennością i normalnym trybem żywienia, dlatego czuję pozytywny dreszczyk, gdy gdzieś idziemy. I lubię jeść, gdy ktoś inny to ugotuje (w sumie na proszonym domowym obiedzie też, nigdy nie wybrzydzam). Jak dla kogoś to albo codzienność, albo przykry obowiązek, to gotowanie w domu może być przyjemniejsze.
                      • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:36
                        Ale nawet jak nie są codziennoscią, to jakie znowu "ubieranie się" i przygotowania?
                        • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:51
                          No też mnie to zafrapowało. Może, skoro to nie codzienność, wychodzą wyłącznie do lokali na poziomie Maxim's czy innej La Tour d'Argent? suspicious
                          Wtedy to nastaranie miałoby uzasadnienie tongue_out
                          • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:02
                            chatgris01 napisała:

                            > No też mnie to zafrapowało. Może, skoro to nie codzienność, wychodzą wyłącznie
                            > do lokali na poziomie Maxim's czy innej La Tour d'Argent? suspicious
                            > Wtedy to nastaranie miałoby uzasadnienie tongue_out
                            >

                            Nie mam pojęcia co to za lokale a tak poza tym już nie wymyślaj I nie staraj się być tak nieśmiesznie dowcipna
                            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:21
                              Nie wymyślam, tu gdzie mieszkam pełno restauracyjek w których codziennie jadają ludzie pracy w ubraniach roboczych (a jedzenie pyszne i w dostępnych cenach), więc te specjalne przygotowywania do wyjścia to dla mnie jakiś kosmos (chadzam przeważnie w dżinsach i tiszertach, no chyba że faktycznie knajpa ekskluzywna, to wtedy się odstawiam i nawet robię makijaż cool ).
                              • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:37
                                chatgris01 napisała:

                                > Nie wymyślam, tu gdzie mieszkam pełno restauracyjek w których codziennie jadają
                                > ludzie pracy w ubraniach roboczych (a jedzenie pyszne i w dostępnych cenach),
                                > więc te specjalne przygotowywania do wyjścia to dla mnie jakiś kosmos (chadzam
                                > przeważnie w dżinsach i tiszertach, no chyba że faktycznie knajpa ekskluzywna,
                                > to wtedy się odstawiam i nawet robię makijaż cool ).
                                >

                                Dla osoby leniwej, dla niepoznaki nazywającej siebie domatorem, osoby zasiedziałej w domu, obrosłej w marazm sama myśl o wyjściu do kawiarni jawi się jako wysiłek. Bo to trzeba podjąć decyzję o wyjściu, ubrać się, normalnie - z piżamy czy innych rozlatujących się szmat w chociażby te dżinsy z tiszertem, pójść lub pojechać do lokalu. Dla mnie normalny domator to nie osoba za wszelką cenę unikająca wszelkiej aktywności pozadomowej, spotkań, wycieczek itd. Domator najlepiej czuje się w swoim domu ale nie twierdzi że nie warto niczego poza tym domem robić, bo po co. A taka postawa została zaprezentowana w wątku startowym I ja do tego cały czas się odnoszę.
                          • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:39
                            Przyznam się, że w dniach "pracy z domu" zdarzały mi się dni w piżamie do południa (albo i dłużej - wstydzę się). Ale tak normalnie..to ja za bardzo nie wiem czym mój strój do kawiarni miałby się różnic od tego do pracy czy sklepu.

                            A ubieram się bo nie stać mnie ani na to, żeby nie pracować ani na to, żeby mieć służbę, która mi wszystkie zakupy zrobi i sprawy na mieście ogarnie.
                            • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:43
                              skojarzyło mi się (Magda Danaj, Porysunki)

                              https://i.pinimg.com/originals/9c/98/5f/9c985fc74ec1c48a89098d309df1708b.jpg
                            • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:48
                              Ja też już pisałam że zdarza mi się wolny dzień spędzić w piżamie I leniuchować, jestem też trochę abnegatką, nie nastarywuję 🤔😄 się gdy wychodzę ale w piżamie do sklepu bym jednak nie poszła
                        • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:27
                          >Ale nawet jak nie są codziennoscią, to jakie znowu "ubieranie się" i przygotowania?

                          Ja np. lubię się nastarać na randkę z mężem (chociażby kawa mrożona w ogródku latem) czy na spotkanie z długo niewidzianymi koleżankami. Tak, może to prowincjonalne, ale do pracy chodzę ubrana bardzo grzecznie i poprawnie, a takie wyjścia/spotkania to okazja, żeby dać upust mojemu złemu gustowi😀 (kolorowo, obciśle, obcas, rozpuszczone włosy, smooky eyes za dnia).
                          • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:30
                            * smokey eyes, nie wiem, co ja napisałam
                  • 3-mamuska Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:08
                    veryvery napisała:

                    > No I właśnie dla niektórych to już za dużo wysiłku, bo trzeba wyjść z domu, ubr
                    > ać się, pójść do kawiarni czy restauracji. Nie chce się. I tak jest wydźwięk wą
                    > tku startowego - po co cokolwiek zrobić, gdzieś pójść, nie warto. I ja nie wier
                    > zę że ktoś mający takie podejście będzie w tym domu gotował wymyślne, czasochło
                    > nne potrawy.

                    No nie dziwę się trzeba wyjść ubrać się dojechać a na miejscu okazuje się ze na stolik się czeka i w środku drą gęby dzieci i biegają między stolikami. Jakiś baby siedzą i śmieją się jak głupie zagłuszając nawet rozmowę przy kilku najbliższych stolikach.
                    Jak nic leniwce ze mnie.
                    • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:10
                      Z ciekawosci - ludzie, którzy nie chodzą do kawiarni/restauracji (szanuję decyzje, nie moja sprawa) to nie ubierają się i nie wychodzą z domu?
                      • triss_merigold6 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:15
                        Chyba rzadko się zdarza, że ktoś kto z definicji nie korzysta nigdy z kawiarni, restauracji, jedzenia poza domem, jest koneserem innych rozrywek, które dostarczają przyjemności zmysłom. Najczęściej "nigdy nie chodzę do kawiarni ani restauracji" klei się z "jestem skąpiradłem i dzikusem, staram się nie wychodzić poza trasę dom-praca-lidl".
          • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:58
            O jasny gwint, właśnie się dowiedziałam, że jestem leniwa i rozmemlana, bo nie lubię chodzić do kawiarni. No szok straszny.😳
            • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:00
              leia33 napisała:

              > O jasny gwint, właśnie się dowiedziałam, że jestem leniwa i rozmemlana, bo nie
              > lubię chodzić do kawiarni. No szok straszny.😳

              Nie histeryzuj I nie wyrywaj słów z kontekstu.
              • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:58
                Nie mów mi co mam robić. Chcę - będę histeryzować. Ale póki co twoje głupie wypowiedzi tylko mnie rozbawiły.
                • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:08
                  leia33 napisała:

                  > Nie mów mi co mam robić. Chcę - będę histeryzować. Ale póki co twoje głupie wyp
                  > owiedzi tylko mnie rozbawiły.

                  To że ich nie zrozumiałaś to nie znaczy że są głupie. A do rozbawienia ci daleko, twoja gniewna odpowiedź na to wskazuje
                  • asia_277 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:00
                    No tak, takie mądrości wygłaszałaś, że jak ktoś się nie zgadza, to na pewno dlatego, że nie rozumie tongue_out Ktoś tu ma wielkie ego.
          • thea19 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:40
            taaa, trzeba pójść do fryzjera, makijażystki, masażystki, załatwić opiekę dla psa, kota, kwiatków, wszystkich znajomych obdzwonić, że przez 2h będziesz poza domem, umyć i odkurzyć samochód, przygotować plan wycieczki i można ruszać z domu, uprzednio poświęcając 2 dni na wertowanie internetu w poszukiwaniu knajpy o nienagannej reputacji.
            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:27
              big_grinbig_grinbig_grin
            • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:59
              Tak jest, wyjście do kawiarni wymaga niezwykłych przygotowań. Natomiast przygotowanie obiadu w domu już nie.
              • thea19 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:06
                jak robię w domu obiad, to wystarczy włosy zebrać gumką a masaż robię sobie sama przy okazji tłuczenia kotletów. W domu to ja sobie w kuchni odpalam film na lapku i robię, co mam robić. Do knajpy to sobie idę jak ustalimy na co mamy chęć. Zdecydowanie częściej jadam w domu niż w knajpie (wyjątkiem sa wakacje - nigdy wtedy nie gotuję) i nie rozkminiam tego nadmiernie. Jak mi sie nie chce gotować, to zamawiam.
          • memphis90 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:23
            >We wpisie startowym padają słowa 'po >co' cokolwiek zrobić, pójść gdzieś, >ruszyć się skoro można w domu >siedzieć
            Może jak ktos od 1. 5 roku na HO siedzi, to dla niego to "lenistwo i rozmemlanie". Ja się przygotowuję i wychodzę z domu dzień w dzień, więc opcja posiedzenia w spokoju* jest niejako "odskocznią".

            *nie dotyczy wakacji, wakacje w domu nie liczą się do odpoczynku
          • taki-sobie-nick Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:04
            Możliwe, że uwielbiasz gotowanie i nawet nie zauważasz, jak przygotujesz obiad z trzech dań z przystawką, ale wiesz, ludzie są różni.

            Ubranie się, wyjście, dojechanie do knajpy etc. wymaga stanowczo MNIEJ WYSIŁKU, a za to WIĘCEJ PIENIĘDZY, niż żarcie w domu, no chyba że ktoś w domu wsuwa ostrygi świeżutko dostarczone samolotem.
            • taki-sobie-nick Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:05
              Pardon, więcej pieniędzy wymaga JEDZENIE W KNAJPIE.
      • magia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:11
        Ani jedno ani drugie.
        W zasadzie wszystkie punkty w jakims stopniu mnie dotyczą i nie ma to żadnego zwiazku z pieniędzmi.
        1. do restauracji chodze i lubie, ale zdecydowanie wolalabym to samo zamowic z dostawa do domu, albo zamowic telefonicznie i przywieźć sobie do domu
        2. podróżuje, ale mam silna chorobe lokomocyjną i to bardzo psuje przyjemność z podróżowania, więc nie robię tego często, a samolotow od kilku lat wracz unikam z tego powodu. Za to wlasny ogrod z hamakami na tarasie tuz obok gigantycznej lipy z rojem bzyczacych owadów kocham, wraz ze sluchawkami. audiobookiem, lamka wina i kocimi ogonami obok. Najlepszy relaks ever.
        3. Nie pijam kawy, herbate mam lepszą u siebie, (importowana, kosztowna, z organicznych plantacji), wiec chodzenie do takich miejsc poza celem innym niz mile towarzystwo nie ma dla mnie sensu. Uskuteczniam tylko i wyłącznie dla ludzi nie trunkow, raz na kilka tygodni.

    • saszanasza Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:06
      madame_rita napisał(a):

      > Znacie takich?
      >
      > Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:
      >
      > - nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po
      > co jadać "gdzieś"
      > - nie pojadą na wczasy, bo tak samo można wypocząć na leżaku w przydomowym ogró
      > dku
      > - nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej ku
      > chni
      >
      > takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?

      Niestety ale mnie też się wydaje, że takie podejście do życia to skąpstwo ubrane w papierek „domatorstwa”.
      Jeśli mnie nie stać na wyjazd wakacyjny, to mówię, że nie mam kasy. BTW ogródka też nie mam🙈 Na kawę mnie na szczęście stać, choćby była gorsza niż domowa w dobrym towarzystwie pójdę.
      • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:38
        Nie musi być skąpstwo, może być zwykła oszczędność. Ludzie mają różną sytuację finansową, a nie wszyscy czują się komfortowo z przyznaniem, że 50 zł na knajpę robi im różnicę.
        • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:42
          Dlatego najlepiej komunikować się wprost, ja jak najbardziej rozumiem, że wyjście z rodziną do restauracji to dla kogoś spory wydatek i domowy obiad jest o wiele tańszy.
          • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:46
            Ba, ja znam parę osób (niewiele, ale jednak), które tak fantastycznie gotują, że nie dziwię się, że wolą domowe big_grin
      • wkswks Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:50
        Mam taka przyjaciółkę. U niej to permanentny, odziedziczony brak zdolności obchodzenia się z pieniędzmi. I słuchanie matki, ze ich jie stać. I tak jej zostało. Pójdzie do knajpy i siedzi nad szklanka wody. Nigdy nie jest głodna i nie chce jej sie pic. Nie dokłada do paliwa jak jedzie jako pasażer. My sie przyzwyczailiśmy. Na początku jak byliśmy nastolatkami, wszystko jej stawialiśmy. Ale poszliśmy po rozum do głowy i nie zwracamy uwagi. Chcemy iść cos zjeść, idziemy, a ona z nami.
        • saszanasza Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:30
          wkswks napisał(a):

          > Mam taka przyjaciółkę. U niej to permanentny, odziedziczony brak zdolności obch
          > odzenia się z pieniędzmi. I słuchanie matki, ze ich jie stać. I tak jej zostało
          > . Pójdzie do knajpy i siedzi nad szklanka wody. Nigdy nie jest głodna i nie chc
          > e jej sie pic.

          No własnie ja ostatnio poszłam do knajpy, zamówiłam zarcie, wino, herbatkę a potem moje koleżanki zamówiły deser. Ja uznałam, że tym razem zrezygnuję, nie ze względu na koszty, tylko nadmiar kalorii. I w sumie źle mi z tym było, bo one sie objadały takimi pysznościami a na moim stanowisku pustki😅

          Nie dokłada do paliwa jak jedzie jako pasażer. My sie przyzwycza
          > iliśmy. Na początku jak byliśmy nastolatkami, wszystko jej stawialiśmy. Ale pos
          > zliśmy po rozum do głowy i nie zwracamy uwagi. Chcemy iść cos zjeść, idziemy, a
          > ona z nami.
      • magia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:56
        dokładnie!
        ja tez z lenistwa chodze do restauracji
      • agniesia331 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:44
        Dokładnie. Dla mnie to skapiradla. Fundujace swoim dzieciom i 2 polpwkom tzw skapstwo życiowe. Jak można nie być ciekawym świata, podróży? Takie osoby mają bplytkie wnetrza
        I co najgorsze to najbardziej cierpią na tym ich rodziny
        • bistian Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:59
          agniesia331 napisała:

          > Dokładnie. Dla mnie to skapiradla. Fundujace swoim dzieciom i 2 polpwkom tzw s
          > kapstwo życiowe. Jak można nie być ciekawym świata, podróży? Takie osoby mają b
          > plytkie wnetrza
          > I co najgorsze to najbardziej cierpią na tym ich rodziny

          Są rejony Bawarii, gdzie ludzie niewiele jeżdżą, a już tym bardziej na wakacje. Uważają, że mają wszystko na miejscu i że jest tam najpiękniej. Idź im wytłumacz, że się mylą wink
          • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:20
            Jeśli Unia nie zmieni kursu, to za pięć lat na forum będzie lansowane siedzenie w domu, a wyjazdy, wyjścia i spotkania będą szkodliwą i niepotrzebną fanaberią.
            Zresztą siedzenie w domu już w zeszłym roku było lansowane na forum i to w fanatycznej wersji (zakaz odwiedzania rodziny). Ciekawią mnie osoby, które wierzą, ze wirus nie był tylko pretekstem
            • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:30
              Fit 55 i cyk, wszyscy będą siedzieć bo ludzi nie będzie stać. Eko-sreko będą szczęśliwi.
            • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:40
              Opowiedz o swoim życiu nie-domatorksim, tisz , chętnie poczytam wink
              • iwles Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:25
                chococaffe napisała:

                > Opowiedz o swoim życiu nie-domatorksim, tisz , chętnie poczytam wink


                Tisz jeździ po świecie, kursuje na trasie: Rosja, Bislorus, Węgry, Polska 😆
                • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:38
                  czyżbys uważała że taki budapeszt, czy petersburg niegodny odwiedzin? interesujące...
        • asia_i_p Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 22:21
          No, taka Emily Dickinson na przykład. Całe życie w jednym pokoju. Płytka gęś.
          • nuclearwinter Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 22:42
            Albo Jane Austen smile Też za wiele świata nie zjeździła. Podróże są fajne, ale przecenia się ich znaczenie, głupim ludziom z reguły i tak nie pomogą. Mądrym i otwartym z kolei siedzenie na tyłku w Pcimiu Dolnym przez całe życie nie zaszkodzi.
            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 08:04
              nuclearwinter napisała:

              > głupim ludziom z reguły i tak nie pomogą.

              No, przypomina mi się młody dziedzic fortuny (chyba to był nieszczęsny Szczęsny Potocki, nie chce mi się sprawdzać), którego (zgodnie z obyczajem epoki) rodzina wysłała w roczną podróż po Europie, a on w dzienniku podróży pozapisywał wyłącznie to, co jadł danego dnia (głównie obiady) big_grin
              • apallosa Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 08:46
                No niejaki Immanuel Kant też całe życie w Królewcu spędził i też mu to nie zaszkodziło.
                Insza rzecz,że jeżeli Królewiec choć w połowie był tak prześliczny,jak na zdjęciach, to ja mu się nie dziwię 🤪
              • iuscogens Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:18
                chatgris01 napisała:


                > No, przypomina mi się młody dziedzic fortuny (chyba to był nieszczęsny Szczęsny
                > Potocki, nie chce mi się sprawdzać), którego (zgodnie z obyczajem epoki) rodzi
                > na wysłała w roczną podróż po Europie, a on w dzienniku podróży pozapisywał wył
                > ącznie to, co jadł danego dnia (głównie obiady) big_grin

                Bloger kulinarny jak nic wink
      • magdamajak Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:36
        Mnie stać, skąpa nie jestem, ale nie lubię "bywać" i tyle.
    • mamtrzykotyidwa Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:07
      Tak, siebie znam.
      Ale na leżaku w ogródku też nie cierpię leżeć, podobnie, jak na kanapie pod kocykiem(brrr!) z książką i herbatą(po cóż bym się miała tak maltretować!), a kawy nie piję w ogóle, herbatę raz/dwa razy na miesiąc.
      Nie rozumiem idei chodzenia do restauracji/kawiarni itp. dla przyjemności.
      Jeszcze spotkanie w gronie znajomych to ok, bo gdzieś się trzeba na to spotkanie ulokować, ale jakbym miała z mężem i dziećmi wlec się na obiad, czy kolację, to bym wolała suchy chleb w domu zjeść, niż tam iść. Na szczęście mój mąż ma tak samo, więc nie ma problemu.
      • madame_edith Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:25
        Łomatko!
        Twoja rodzina nigdy nic innego nie jadła niż to co ugotowane w domu? Podziwiam. I nie pojmuję.
      • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:36
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > Nie rozumiem idei chodzenia do restauracji/kawiarni itp. dla przyjemności.

        Każdy ma prawo do swoich preferencji, ale dla mnie to na przykład cieszenie się ładnym wnętrzem, nowymi smakami, dobrą kawą (sama nie posiadam ekspresu za 10 koła), możliwość przyglądania się ludziom, interakcje z sympatyczną obsługą.
      • escott Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:15
        Ale jak można nie lubić, że ktoś podaje nam pod nos dobre jedzenie, którego samemu nie potrafilibyśmy, nie moglibyśmy albo nie chcielibyśmy gotować... Tzn. rozumiem, że z małym dzieckiem nie, był taki okres, kiedy autentycznie przestałam chodzić do knajp, bo męka z ogarnianiem bombelka tak, żeby nie wylądować w artykuliku o madkach była zbyt wielka, no ale to był krótki etap.
        • premeda Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:54
          Po pierwsze nie każdy mieszka w dużym mieście, żeby wypad na kawę to było wyjście ot tak, bez specjalnych przygotowań. Po drugie, większość restauracji podaje nie super dobre dania, a zwykłe żarcie, śmierdzące starym olejem. Więc jak najbardziej ktoś może woleć, zrobiony przez siebie, świeży obiad.
          • madame_edith Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:15
            😳
            Gdzie wy ludzie jadacie w tych restauracjach?
            • 3-mamuska Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:26
              madame_edith napisała:

              > 😳
              > Gdzie wy ludzie jadacie w tych restauracjach?


              W knajpach dostępnych w małych bardzo małych miastach o wsiach nie wspominając.
              Wiec nie każdy ma , gdzie dobrze i smacznie zjeść za przystępna cenę. W miłej atmosferze.

              Niby w Londynie tyle knajp ale w weekendy zatłoczone żadna przyjemność.
            • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:26
              madame_edith napisała:

              > 😳
              > Gdzie wy ludzie jadacie w tych restauracjach?

              Ja tu, na forum, przeczytałam, że pierogi z Biedry są smaczne, a dla mnie to one koło dobrych pierogów nawet nie stały. Dlatego nie dziwi mnie skojarzenie restauracja=smaczne jedzenie. Niestety nie jest ono prawdziwe. W wielu restauracjach nie wiedzą co to zioła, przyprawy, nie mówiąc o odpowiednim doborze tegoż.
              • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 06:58
                Ja ostatnio w jednej knajpce dostałam pierogi ruskie które waliły głownie maggi. W innej pierogarni wzięliśmy pięc roznych rodzajów pierogów, te z kolei nie były przyprawione niczym. Ale uwielbiam ruskie a robić mi sie tego nie chce, no to se chodzę i testuję ;p Czasem trafi siena rewelacyjne, a czasem dramat.
              • escott Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 20:16
                Um, jakież to subtelne mieszanki ziół są niezbędne do przyprawienia pierogów?!
                • pade Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:16
                  A gdzie napisałam coś o ziołach do pierogów?
                  Nie chodzę na pierogi do restauracji, tylko do pierogarni. A poza tym, to tak, trzeba je doprawić, żeby były smaczne, nie wystarczy tylko posolić wodę.
                  • sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:32
                    pade napisała:

                    > Nie chodzę na pierogi do restauracji, tylko do pierogarni.

                    Muszę przyznać, że ten wątek robi się fascynujący pod względem słownikowym. "Nie chodzę do restauracji, tylko do pizzerii, nie chodzę do restauracji, tylko do pierogarni, to nie restauracja, tylko knajpa"...
                    • fornita111 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:36
                      big_grin nie tylko pod tym wzgledem jest fascynujacy wink
                    • pade Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:56
                      W pierogarniach, z których korzystałam nie ma obsługi kelnerskiej🙂
          • escott Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:50
            Kurczę, ostatnio w wakacje często jadałam w zapadłych budach nad jeziorkiem, malutkich knajpeczkach żyjących z komunii na zadupiu, no ogólnie miejscach nieaspirujących do gwiazdek Michelina i nigdzie nic nie śmierdziało starym olejem, nie było nieświeże, wszystko było jadalne, większości nie chciałoby mi się robić w domu. Ale wiem, bo to się często odzywa, że jest jakiś taki ogólny mit domowego jedzenia, zwykłe, te same produkty z dyskontu z definicji stają się zdrowsze, świeższe oraz wspanialsze tylko dlatego, że zostały przetworzone na kuchence w domu... Jakiś fetysz "ciepłego obiadu w domu" ludzie ogólnie mają, a zwłaszcza wiele przekonań na temat jego prozdrowotnych właściwości.
            • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:27
              Nie spotkałam się jeszcze że smacznymi gotowcami.
              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 09:29
                pade napisała:

                > Nie spotkałam się jeszcze że smacznymi gotowcami.
                >
                Ja koło siebie mam trzy pierogarnie. Każda ma mój wew nadany system gwiazdek 😁
          • sumire Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:29
            premeda napisała:

            > Po drugie, większość restauracji podaje nie super dobre dania, a zwykłe żarcie, śmierdzące starym olejem.

            Nie powiedziałabym, że większość. Restauracje w PL zaliczyły bardzo duży skok jakościowy, teraz mało kto może sobie pozwolić na serwowanie słabego jedzenia (mówię o restauracjach-restauracjach, nie o stołówkach przy biurowcach czy barach na Krupówkach, gdzie i tak wszystko się sprzeda, bo klient albo nie ma wyboru, albo i tak nie wróci). Polacy zrobili się wybredni i już niekoniecznie dają się zatkać byle czym. To nie lata 90.
            • nuclearwinter Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 22:46
              Ja już nie mogę czytać o tym paskudnym, śmierdzącym żarciu, normalnie naprawdę jakby niektórzy się zatrzymali w latach 90./2000 wink Oczywiście że są i takie paskudne budy i dziś, ale gastronomia się niesamowicie zmieniła, jeśli ktoś twierdzi, że nie, to jestem niemal pewna, że po prostu nie próbował sprawdzić. Albo faktycznie mieszka w jakimś pechowym miejscu.
              • sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:13
                No otóż. Oczywiście dopuszczam fakt, że komuś z definicji nie smakuje jedzenie poza domem, bo znam takich ludzi, ale czasy, w której w większości lokali podawano śmierdzące jedzenie, dawno minęły. Zwłaszcza że teraz praktycznie każdy w gastro wie, że wystarczy parę złych opinii w necie i trzeba będzie zwijać biznes.
                Ale cóż, po tym, jak przeczytałam na forum, że jedyną pewną jakościowo miejscówką w Polsce jest McDonald's, nie dziwi nic wink
                • nuclearwinter Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:27
                  A może to są osoby, które jedzą poza domem tylko na wyjazdach wakacyjnych - a jakiś kebab z budki nad morzem, czy inny zapiekany oscypek w Zakopanem to faktycznie jest inna kategoria kulinarnych doznań, i ich bronić nie mam zamiaru wink
                  • sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 12:35
                    Tak właśnie przypuszczam. Farbowany "oscypek" z Krupówek zjedzony dziesięć lat temu jako reprezentacja stanu polskiej gastronomii.
              • pade Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:20
                Ale tego w ogóle nie da się uogólnić i wpakować do jednej szufladki. Są dobre i złe restauracje, są też średnie. Tak samo jak bary czy fudtraki. Są też różne gusta smakowe. To, co będzie smakowało mnie, może nie smakować Tobie. To naprawdę jest subiektywna kwestia.
                • nuclearwinter Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:23
                  Smaki są subiektywne, to oczywiste. Komuś może np. totalnie nie pasować koreańska kuchnia i ja to rozumiem. Ale to czy jedzenie jest świeże, przygotowane z dobrej jakości składników, higienicznie podane itp. to już zupełnie co innego, to się da obiektywnie stwierdzić.
                  • pade Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:28
                    A to prawda. I z tym też jest różniesmile
        • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:28
          Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden aspekt - znam kilka osób, które mają tendencję do nadmiernej brzydliwości - imo na granicy OCD, takie osoby nie korzystają np. z basenu, bo się brzydzą (wchodzą w grę tylko duże akweny) i nie jedzą w knajpach, ani u kogoś ("bo nie wiadomo, z czego zrobione", "nie wiadomo, kto dotykał").
          • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:27
            "Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden aspekt - znam kilka osób, które mają tendencję do nadmiernej brzydliwości - imo na granicy OCD, takie osoby nie korzystają np. z basenu, bo się brzydzą (wchodzą w grę tylko duże akweny) i nie jedzą w knajpach, ani u kogoś ("bo nie wiadomo, z czego zrobione", "nie wiadomo, kto dotykał")."

            Według tego opisu zeszłoroczne zachowania kowidian kwalifikują się jako OCD
            • srubokretka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:33
              Orange is the new black. Nienormani new normalni. smile Facet to kobieta, a kobieta to facet rodzacy dzieci. Najlepiej gejom.
            • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:30
              Nie, mowa o osobach, które owe zachowania przejawiają od wielu lat. Ale dopóki im samym to nie przeszkadza i nie mają poczucia, że utrudnia im to życie, to nie widzę problemu.
              • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 19:26
                Akurat jest w tym trochę racji. Dobre restauracje dbają o higienę, ale już budy i sieciówki w galeriach, szkoda gadać. Na szczęście teraz w dużych polskich miastach jest do wyboru do koloru niedrogich knajp, gdzie są zachowane standardy. Trzeba sprawdzać opinie i po prostu wiedzieć, gdzie zjeść. Córka znajomych poszła do pierwszej pracy w punkcie gastronomicznym w jednej z galerii w Krakowie. Zatrudnieni na czarno, żadnej umowy zlecenie, zero wymagań co do książeczki sanepidowskiej, w razie kontroli mieli 'uciekać do toalety', tak polecono tej dziewczynie pierwszego dnia. W samym lokalu ekstremalny brak higieny, podgniłe produkty, zupa stojąca parę dni w jednym garze, grzanki do tej zupy leżakujące parę dni w jednym pojemniku i wiele innych smaczków. Opis jak z 2000, a to było raptem 5 lat temu. Może brzydliwi znajomi sami zetknęli się z taką kiepską gastronomią, gdyż sami kiedyś pracowali w bieda-budzie i uraz został, różnie bywa. Ja przestałam korzystać z punktów gastronomicznych w ch, jedynie kawa. Zbrzydziła mnie ta historia córki znajomych. To pewnie marginalne przypadki, ale jakoś odechciało się jeść w galerii.
                • premeda Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 19:41
                  Rzucająca garami Gessler znikąd się nie wzięła. Byłam kiedyś na 18-tce w takiej topowej lokalnej restauracji, gdzie co niedziela są tłumy. No i niestety ale podane jedzenie śmierdziało tanim barem i nie było smaczne. A przybytek jest chwalony przez lokalnych, znajomych biznesmenów z aspiracjami 🤦‍♀️
                • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 23:12
                  Wierzę, że zasada ograniczonego zaufania do gastro ma sens, przy czym akurat u tych konkretnych osób temat wykracza poza gastronomię i obejmuje większość przestrzeni publicznych (np. wrzucanie wszystkich ciuchów do pralki po skorzystaniu ze zbiorkomu, planowanie aktywności tak, by nie korzystać z toalet innych niż własna itp.). Nie oceniam, myślę jedynie, że niebrzydliwym żyje się nieco łatwiej i mniej tracą. W temacie kulinariów akurat - jedną z niewielu rzeczy, które w ogóle w życiu mnie brzydzą, są owoce morza - podobno wiele tracę, ale nie jestem w stanie się przemoć i koniec.
    • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:11
      Mam inną definicję słowa 'domator'. Pojawia się tu skąpstwo - bywam skąpa, ale wymienione kwestie to dla mnie kosmos, nie lubię dziadowania i uczenia dzieci czegoś takiego. Byłam na zagranicznym wyjeździe z osobą, która wszystko przeliczała na złotówki i wszystko było dla niej za drogie - wyjazd z kimś takim to był koszmar. I naprawdę rozumiem i znam z autopsji brak środków i oszczędność, nigdy mi się nie przelewało. Nie wytrzymałabym z takim facetem.
    • loganberry Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:13
      Spoko, dopóki nie przenoszą tego na dzieci. Ale to się dosc często łączy z: pokazać dziecku świat? Nie warto bo i tak nie zapamięta, do kina? nie warto bo zaraz będzie w telewizji, do teatru? Nie warto, po co komu jakieś cyrki etc.
      • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:16
        Cyrk akurat rozumiem. Programowo nie zabieram tam dzieci, żaden z synów nie był, tam męczy się zwierzęta i nie chcę uczestniczyć w czymś takim.
        • loganberry Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:19
          Ja tez, to było w odniesieniu do teatru. Szybko pisałam i może niejasno wyszło.
        • arthwen Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:39
          Ale w większości cyrków zwierzęta już nie występują. I to nie mówię tylko o Cirque du Soleil tylko nawet takich małych - to co prawda dość specyficzna atrakcja i trochę nie ma porównania jakościowego, ale bez przesady z męczeniem zwierząt, których ani tu, ani tu nie ma.
          • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:40
            Ale tu było na myśli, że teatr to ,,jakiś cyrk" dla tych ludzi.
      • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:51
        Znam takie przykłady w swoim otoczeniu.
      • volta2 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:50
        Ale nie wierzysz w to, że nie zapamięta czy jak?
        Najlepszy przykład mam że swoim dzieckiem, pokazywaliśmy mu wielokrotnie pewne miasto słynne z pewnego wynalazku. Niemal co roku, bo rodzinę tam mamy. I upa, na sprawdzianie w szkole nie odpowiedział poprawnie. Owszem, sprawdzian nie był na drugi dzień po pobycie...
        • loganberry Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:13
          Wierze, twierdze ze nie musi zapamiętać, frajda z doświadczania w danej chwili jest sama w sobie wystarczającym powodem by jeździć, pokazywać, poszerzać horyzonty.
          • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:16
            I to zawsze jednak rozwija. Nie musi zapamietac ile metrów ma wieża Eiffla...ale był, widział.
            • arthwen Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:46
              Mój bardzo dużo z wakacji zapamiętuje, ale akurat tego, że był na wieży Eiffla to nie pamięta wink Miał wtedy 3,5 roku, więc brałam na klatę nie zapamięta zbyt dużo.
              • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:50
                Moja 9 latka nie pamietała ze rok wczensiej tym samym promem płyneła...nie wazne. Bywa, widzi, je rózne rzeczy. Poznaje świat. Dzieci trzeba uczyć ciekwości świata a nie bojaźni do niego
        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:15
          Ale bywa, widzi, rozwija się. Chya nie znasz dzieci chowanych jak w jaskini. Nigdy nie jadły w restauracji, nie idą do parku bo maja ogród, nie pojada na wakaacje bo jest dom i ogród. Po co kino, jest tv, po co kawiarnia matka ciasto upiecze. Mozna wielu rzeczy nie lubić ale dziecku pokazać trzeba.
          • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:36
            Zgadzam się z Tobą, ale to zrozumie osoba, która rzeczywiście miała do czynienia z takimi dziećmi dzikuskami i potem nieobytymi młodymi dorosłymi. Można odpuścić zagraniczne wakacje i pokazywanie zabytków małemu dziecku, różne wyszukane rozrywki i atrakcje, ale nowe bodźce, zmiana otoczenia to są rzeczy po prostu konieczne dla prawidłowego rozwoju i socjalizacji. Dziecko, które nic nie doświadcza i nigdzie nie bywa będzie na szarym, szary końcu jako kandydat na kumpla.
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:49
              Ja nzam małe dziecko chowane jak w jaskini. Nie pojadą do okolicznego lasu na spacer ( mieszkamy niecały km od pięknego lasy, mieszkają tu 10 lat nigdy nie byli), dzieciak 4 letni nigdy nie jadł poza domem ( no czasami wyjątkowo u babci ale jest gadanie na tydzien przed ze bedzie okropne), nie bywają na olikicznych placach zabaw (fajne, nowe), zimą na górce na sankach nie byli. Serio oprócz ojca pracy i zakupów raz w tygodniu w wydaniu ojca nie ruszają sie z domu dalej niż 100 metrów.
              • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:22
                "Ja nzam małe dziecko chowane jak w jaskini. Nie pojadą do okolicznego lasu na spacer"

                Przypomnę miłośnikom przyrody, ze cieszyć się spacerami po lesie możecie wyłącznie dzięki temu, ze większości to nie interesuje. Gdyby każdy spacerował po lesie, to mielibyście tłok, wrzask i dewastację, bo właśnie tym są wasze spacery. Kwestia skali
                • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:24
                  Zanim zaczniesz zapraszać do lasu, wypadałoby zapytać jego mieszkańców, czy też sobie tego życzą. Był dzisiaj wątek o najeździe nieproszonych gości
    • sumire Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:13
      Tak, mam koleżankę, która uważa, że sama gotuje najlepiej, w restauracjach z definicji jest niesmacznie i zdzierają. Nie da się z nią umówić inaczej niż u niej w domu. Na wakacjach też gotuje, bo jak wyżej. W sumie jej sprawa.

      Mój ojciec nie znosi wyjazdów urlopowych, nawet moje go stresują wink i faktycznie najlepiej wypoczywa w domu. Ale żeby nie było, restauracje i przesiadywanie w kawiarnianych ogródkach na Kaziu uwielbia dla równowagi.
      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:16
        sumire napisała:

        > Tak, mam koleżankę, która uważa, że sama gotuje najlepiej, w restauracjach z de
        > finicji jest niesmacznie i zdzierają. Nie da się z nią umówić inaczej niż u nie
        > j w domu. Na wakacjach też gotuje, bo jak wyżej. W sumie jej sprawa.

        To tak jak ja wink

        >

        • volta2 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:53
          I ja, nawet jeszcze gorzej, bo i moja rodzina tak twierdzi. I jedzenie z restauracji to jest u nas jako postrach, że matka chora albo ma za dużo roboty i nie będzie domowego obiadu. Zjedzą, nawet im tam smakuje, bo to te same miejsca, ale szału nie ma. Wyjątkiem jest pobliski Hindus i jego tikki, choć i moje mu nie ustępują.
          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:19
            big_grin
            piąteczka

            a ty też z typu tych biednych umęczonych, które po przyjściu z plaży robią obiad ? wink
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:24
              A tak z ciekawosci czemu? Bo w restauracji nie jest zdrowo?
              Sama gotowałam w sumie 4 lata na wyjazdach ale miałam dzieci (i siebie bo karmilam) na bardzo restrykcyjnych dietach.
              W ciągu roku gotuje i jemy domowo, na wyjeździe chętnie korzystam z możliwości aby ktoś dla mnie ugotował
              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:06
                -upodobania (jemy to na co mamy ochotę a nie to co jest w menu)
                -skład - wiem co jem
                -porcja/ilość - ograniczona i często ja raz (ja robię z wyprzedzeniem i z rozmysłem więcej by np po kolejnej sesji/treningu/aktywności było na gotowe)
                -czas (ograniczenie godzina/pora, dojazd i powrót,)
                -miejsce (jw plus obecność i sąsiedztwo innych, często watpliwa przyjemność, wygoda - na sztywno, przy stoliku)
                -pieniądze (wiadomo)
                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:41
                  Aha. NIe powiem patrze na to co jemy ale nie uwazam aby stała nam sie krzywda jak w wakaacje zjemy troche inaczej. Dzieci uczymy, ze ważne jest to co się je...ale tez nie chce aby omijały je rózne przygody czy fajne rzeczy, bo trzeba bedzie zjesc na miescie wiec nie, rezygnujemy. Nie sądze tez aby nas truli w restauracjach.
                  Kazdą z córek 2 lata karmiłam i byłam na scisłej diecie, nie mogłam jesc nic poza domem - wtedy gotowałam.
                  Ale my lubimy sobie wyjsc do ulubionej włoskiej knajpy, zamówić z tajskiej czy wyskoczyć na do Pho Shopa. Jeździmy tez na zjazdy food trucków jak sa w okolicy, moje dzieci odkryły nowe smaki. NO fakt to kosztuje ale pewne rzeczy są warte swojej ceny
            • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:31
              kochana, ja to z tych ambitnych, obiad gotuję PRZED wyjściem na plażęsmile
              tak na serio to gotuję rano zupę (od razu na dwa dni), bo jak wracają z plaży, to są już głodni i ta zupa jest na wejście, na drugie łaskawie poczekają te pół godziny (też gotowane na 2 dni)
              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 11:57
                😁
                U nas plaża - obiad-plaża (wyjazd-obiad-plaża itd) - ale jak coś już robię to właśnie tak by było na drugi dzień (ew.ze sobą)
                • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:27
                  no u nas też tak jest, plaża obiad plaża, zawsze jesteśmy ostatni na plaży, często wracamy po zmroku (zwykle jedziemy w drugiej polowie sierpnia, więc ciut wcześniej się ściemnia.
                  nie wiem, co ludzie za atrakcje widzą w restauracjach nad morzem, dla mnie atrakcja nad morzem jest morze, wiec nie tracę czasu tylko tam go spędzam, liczyłam nie raz, że czasowo ugotowanie obiadu jest szybsze niż dojazd do restauracji, czas na oczekiwanie, potem rachunek i powrót do domu, żeby zabrać manele i wyjść na plażę. my nie chodzimy byle gdzie, więc zwykle tam gdzie chodzimy, to i na stolik trzeba poczekać i na jedzenie (bo nie jest to wersja fast) - no ale miejsce znane, polecane, bywa tam pół warszawy tej co wczasuje w pobliskich miejscowościach, naprawdę szybciej się uwinąć samodzielnie.
                  • sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:00
                    Ale niektórzy ludzie na wakacjach nie liczą czasu i nie śpieszą się. Właśnie po to tam idą, żeby posiedzieć, pogadać, coś przy okazji zjeść i pooglądać sobie przechodzących ludzi.
                    Nie każdy ma presję, że musi rodzinie obiad wydać o trzynastej.
                    • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:07
                      Mam déjà vu.
                      • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:51
                        Mnie zabiła wizja gorącej zupy w zestawieniu z plażowaniem.
                        • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:59
                          rosół rybny - to jest potrawa dla której często rezygnujemy z posiłku domowego i jedziemy na ten rosół i stoimy w kolejce do stolika. dlatego wiem, ile czasu można stracić, zamiast szast prast domowa pomidorowa i wio na plażę.
                    • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:50
                      niektórzy ludzie nie liczą czasu i nie spieszą się przez cały rok, pozdrawiam niepracujące z zamiłowaniasmile

                      obiad o 13 wydany w niczym nie jest gorszy od tego wydanego o 17, ale pewnie ci się wydaje, że jest, ach te szerokie horyzonty wonskich umysłów




                      • sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:54
                        Skoro czasu nie liczysz i się nie spieszysz, to po co "czasowo ugotowanie obiadu jest szybsze", "naprawdę szybciej się uwinąć samodzielnie"?...
                        • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:39
                          bo jestem nad morzem i chcę spędzić na plaży jak najwięcej czasu, nie chcę go marnować na oglądanie średniej jakości o ile jakiejkolwiek urody, lokalu, czy oglądać ludzi, na których sobie mogę popatrzeć z tarasu bez wychodznia z domu (no teraz faktycznie na pustyni mieszkam, to ludź mógłby być jakąś atrakcją) niestety nie mieszkam na co dzień w lokalu mającym taras i widok na morze, jak mieszkałam kilka lat to wtedy rzeczywiście mogłam te pół godziny w tę czy w tamtą z domu wyjść później i nie robiło mi to różnicy bo i tak te pół godziny siedziałam w fotelu i rokoszowałam się widokiem morskim.
                          nad morzem czy w górach atrakcją są morze i góry, nie ludzie, nie knajpy, nie jakość hotelu. rozumeim, że dla wonskie umysły mają inaczej, ja mam tak, i widać moja rodzina też, bo dla nikogo z domowników ww atrakcjami nie są.
                    • wapaha Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 20:28
                      sumire napisała:

                      > Nie każdy ma presję, że musi rodzinie obiad wydać o trzynastej.

                      Z moich obserwacji właśnie sporo ludzi ma presje czasu obiadowego. Za granicą jest to widoczne jako sjesta popołudniowa ( my wtedy mamy drugie wyjście i zazwyczaj jest mniej ludzi ) ale już mocno widoczne jest to w Polsce, nawet w czasie weekendów, wypadów nad jezioro/ na rower. Godz. 15-16 jest magiczna i sporo ludzi wraca do domu. My ostatnio wyjechaliśmy nad jezioro po 17 ej wink - bo z doświadczenia wiemy że to dobry czas by we wzglednym spokoju posiedzieć na łonie przyrody, popływać, powygłupiac sie
                      • volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 21:44
                        dla mnie zjedzenie obiadu w środku dnia pozwala na uratowanie popołudnia i wieczoru. inaczej jest jak o 16 sobie wyjdziemy na drugą turę plażowania i możemy wtedy śmiało zostać do 20-21, więszkość wraca z plazy gdy my idziemy na drugą turę
                        stąd potem ci ludzie tak rozpaczliwie poszukują atrakcji, chcą żeby "coś się działo", bo do spania daleka droga a na plaży się wysiedzieli, właśnie wtedy plaże pustoszeją (nasze plaże, bo jeździmy i tak w dość odludne miejsca, pewnie we władku o 17 dalej jest bardzo tłoczno)

                        ale sumire chodziło bardziej o słowo presja - rozumiesz, niegramotnym kulinarnie gotowanie obiadu kojarzy się z przykrym obowiązkiem, i przenoszą to na innych, ja mam większą presję jak nie ma dla mnie stolika na już i muszę czekać (a tam gdzie jeździmy to się zdarza częściej niż rzadziej,), natomiast gotuję raczej w stanie dużego relaksu, nie przez przypadek zostaje się kurą domową, to trzeba lubić

                        ja to jeszcze taki apartament mebluję tak, żeby było jak w domu, rok temu jeździłam komuś po lokalu ze skórzaną kanapą w livingu bo mi wchodziła w kadr kina domowego(też projektor wozimy ze sobą, żeby oglądać filmy i NIE WYCHODZIĆ z domu na wakacjach wieczorami)
        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:16
          Dzieci masz, nie zabierasz ich czasami do kina, do restauracji??
          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:08
            Do kina dość czesto
            Do restauracji? Nigdy nie byłam z dziećmi w restauracji.
            Fspółczujesz moim dziecią? suspicious
            • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:36
              wapaha napisała:
              > Do restauracji? Nigdy nie byłam z dziećmi w restauracji.


              Zazdroszczę twoim dzieciom. Ja byłem przez rodziców ciągany od malenkości po restauracjach i do dzisiaj nie lubię restauracji.
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:42
              Nie. Tylko pomysl ze jak pójdą do szkoły mogą sie głupio czuć przed rówiesnikami w takim miejscu. Nie trzeba tam bywać często ale chyba warto pokazać dzieciom rózne rzeczy.
              • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:46
                I skąd wiesz co jest w restauracjach skoro nie bywacie? Tak z ciekawosci sie pytam. Jest sporo złych, wielokrotnie sie naciełam. Ale masa fajnych. Wielokrotnie gotowałam w domu coś co nam zasmakowało bardzo w restauracji. M.in. zupa Pho u mnie czesto jest zamiast niedzielnego rosołu. Ale jednak w Pho Shopie jest inny klimat smile
                • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 07:48
                  Pisałam wyżej - nie bywamy - nie znaczy że nie wypróbowałam tej formy ekhm..rozrywki.
                  No nie odpowiada mi - pisałam wyżej kilka czynników
              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 07:46
                Nie mieszkamy w dżungli 🤣
                Potomstwo odchowane, zachować się potrafi, nawet nóż i widelec sprawnie obsługuje

                Totalnie nie czaje argumentu i wpływu chodzenia do restauracji w dzieciństwie na samopoczucie w szkole 🤪
                • wkswks Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 07:49
                  Poczekaj pare lat, to
                  Zrozumiesz.
                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:34
                  NO ale w restauracji było, widziało, jadło. Nie jadacie regularnie ale byli.
                  Podziwiam. Gotuje w domu, nawet to lubie. Ale często mi sie zwyczajnie nie chce albo nie mam pomysłu, albo starsza chce curry z tajskiej - zamawiamy albo jedziemy. Bardzo tez sobie cenie jadanie "na miescie" na wyjazadach lub właśnie hotel z wyżywieniem. Lubie jak wtedy ktoś gotuje dla mnie
                  • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:52
                    Jakoś nie mam checi dopytywać o powody lubienia 🤷‍♀️🤪
                    • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:27
                      Napisałam ze podziwiam. Nie byłam złośliwa.
                      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:13
                        hanusinamama napisała:

                        > Napisałam ze podziwiam. Nie byłam złośliwa.
                        >
                        Nie odebrałam tego jako złośliwość.
                        I.. Nie ma co podziwiac. Dla mnie to naturalne
                        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:12
                          A widzisz jednak jest. Jakbym okrągły rok miała dzien w dzien gotować gryzłabym smile
                  • sumire Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:12
                    Mam podobnie. Lubię gotować, i to bardzo, ale uwielbiam, gdy ktoś dla mnie gotuje, podstawia ugotowane pod nos na ładnym talerzu i do tego upewnia się, że przez cały czas mam co pić smile

                    (Tak, w domu też mam ładne talerze, uprzedzając).
            • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:22
              "Nigdy nie byłam z dziećmi w restauracji."

              Żart taki?
              • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:02
                I żeby nie było, nie oceniam- widocznie masz swoje powody. Tylko to wydaje się takie... nieprawdopodobne i jak to się w ogóle mogło udać?
                • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:14
                  Ty serio czy ironia a mi się wyczucie stępiło? 🤔
                  • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:19
                    Serio pytam, czy serio nie byłaś nigdy w restauracji z dziećmi?
                    Może kontekstu ironicznego nie złapałam?
                    • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:41
                      Nie byłam w restauracji
                      Knajpa/kawiarnia /lodziarnia /pizzeria tak
                      W restauracji nie
                      • sumire Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:44
                        Ale co definiujesz jako restaurację? Bo pizzeria w sumie też nią jest...
                        • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 16:19
                          Sprawdziłam wiki i w sumie się zgadzam
                          Pizzeria to odmiana restauracji - nie restauracja - w pizzerii/knajpie/karczmie/barze mlecznym Potomstwo bywalo
                          W restauracji nie 🤷‍♀️
                          • sumire Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 16:26
                            Okej, zatem czym jest DLA CIEBIE restauracja? Miejscem z gwiazdkami Michelin?
                            • potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:25
                              Pytanie nie do mnie, ale mam wrażenie, że "restauracja" używa się instynktownie w stosunku do miejsc, gdzie stoliki są nakryte obrusem i stoją w przyzwoitej od siebie odległości, kelnerzy nie prezentują dziar i hipsterskiej nonszalancji, menu wydrukowane jest na papierze i nie zalaminowane.
                              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:08
                                Blisko acz nie do końca bo złośliwość w twojej wypowiedzi wyczuwam
                                Jest to miejsce gdzie panuje swoisty dress code i gdzie nie wejdę prosto z plaży, miejsce gdzie często trzeba czekać na stolik, miejsce, w którym serwowane porcje acz smaczne to jednak są niewielkie a samo siedzenie przy stoliku ( nawet z przekąskami i wodą ) jest troszkę usztywnione ( z racji dress codu, wystroju) i przez to niezręczne. Zdecydowanie wolę czekać w Pasibusie wink
                                • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:12
                                  Z ciekawości - jak taki dress code do restauracji ma wyglądać?
                                • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:26
                                  no wiesz-smoking garniutur,garsoneczka, szpileczki- wszystko to, co sprawia że koniecznie tam trzeba bywac od maleńkości by przyswoić sobie zasady i nie czuć się głupio w tego rodzaju przybytkach suspicious
                                  • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:31
                                    aha
                                    • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:32
                                      p.s. dla mnie restauracja to po prostu jadłodalnia z obsługą kelnerską. I tak bywają podłe, ale wtedy pozostają restauracjami mimo wszystko. Nie komplikujmy sobie życia
                                      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:38
                                        komplikowaniem by było, gdybym chodziła
                                        czytając co piszą niektóre forumki można odnieśc wrażenie, że pod nazwą "restauracja" kryje się wielce ważne i poważne miejsce, w którym trzeba bywać obowiązkowo i przyprowadzać tam dzieci , miejsce nadzwyczajne , wyróżniające się na tle zwykłych jadłodajni ( no bo skoro tak ważne kompetencje tam się nabywa to nie może być to miejsce zwykłe )
                                        co do tej obsługi kelerskiej-wiesz , w pizzerii tez ona przecież jest. btw jak jeszcze jadłam mięso najlepszego w życiu kotleta zjadłam w szybkim "barze mlecznym " ( szybkim bo kuchnia była otwarta , było w niej kilka uwijających się osób, widać było jak gotują się ziemniaki/są ubijane kotlety/obierane i siekane warzywa ) a najgorszy zestaw mięs - w sfinx ( różnica cenowa tez dramatyczna )
                                        • magdamajak Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:44
                                          W Sphinxie podawano stare knury, także tego.
                                          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:53
                                            magdamajak napisała:

                                            > W Sphinxie podawano stare knury, także tego.

                                            wiesz co, sądząc po tym jak smakowało -mogło tak być wink
                                            stara była również cielęcina, wołowina,jagnięcina a nawet falafel big_grin - bo zamówiłam "deskę mięs" z warzywami - nie pamietam nazwy z menu
                                        • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:48
                                          Mówimy o nazwach - sama napisałaś, że pizzeria to odmiana restauracji, a więc ..restauracja. Tak jak pudel jest psem.
                                          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:51
                                            Dla ścisłości- napisałam : Pizzeria to odmiana restauracji - nie restauracja - w pizzerii/knajpie/karczmie/barze mlecznym Potomstwo bywalo

                                            Chyba tu jest klucz nieporozumień- z tym że nadal nie wiem jak bywanie w pizzerii wpływa na rozwój społeczny kilkulatka
                                            • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:53
                                              Czyli bywasz w restauracjach z dzieckiem. Jak wpływa? Nie wiem
                                              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:01
                                                Dobra, cała gałąź do wycięcia.
                                                Wyświetliła mi się na fb reklama lokalu ze zdrową kuchnią i żywnością ( extra dla sportowców ) do której nieraz chodze tongue_out
                                                fuck
                                                Hanusia !- chodze do restauracji big_grin
                                                ( aczkolwiek nadal mi to sformułowanie nie pasuje tongue_out )
                                                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:07
                                                  NO i pacz...juz cie nie podziwiam smile taki żarcik.
                                  • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 00:58
                                    Kto chodzi do restauracji w garsonce? Kto chodzi w garsonce??
                                    • boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:37
                                      hanusinamama napisała:

                                      > Kto chodzi w garsonce??
                                      >

                                      Np. modzianki😛
                                      (swiat jest taki skomplikowany, a ten watek tak wspaniale absurdalny😅)

                                      https://www.mes-habits-cheris.com/wp-content/uploads/2020/12/4-astuces-pour-choisir-un-tailleur-jupe-ultra-style.jpg
                                      • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:48
                                        boogiecat napisała:
                                        > (swiat jest taki skomplikowany, a ten watek tak wspaniale absurdalny😅)
                                        >
                                        > https://www.mes-habits-cheris.com/wp-content/uploads/2020/12/4-astuces-pour-choisir-un-tailleur-jupe-ultra-style.jpg

                                        Ta pani w środku ma chorobę Heinego-Medina?
                                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 00:58
                                  O matko ...serio?
              • vickylove Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:24
                primula.alpicola napisała:


                >
                > Żart taki?

                Ja też nie skumalam jak to jest logistycznie możliwe.na każdym wyjeździe je się własne kanapki i gołąbki ze słoja?
                Nie spotyka się ze znajomymi i ich dziećmi na kawie,ciastku ,obiedzie na mieście?
                Albo z rodzina podczas jakiejkolwiek uroczystości,nie wiem,ślub,stypa,chrzciny?
                To jakaś psychoza jak dla mnie,nawet nie chce być złośliwa ale to brzmi tak dziwacznie ,że aż strach 😂
                • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:41
                  Dla mnie dziwacznie brzmią gołąbki w restauracji 🤷‍♀️
                  • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:53
                    Dla mnie też kiedyś brzmiały dziwacznie bo po co skoro można w domu ale dzięki restauracji dowiedziałam się ze można gołąbki zrobić w liściach kiszonej kapusty 😋 o czym nie wiedziałam bo gołąbki to gołąbki i mogę zrobić w domu a najlepsze robi moja Mama z gotowanej/blanszowanej kapusty.
                    • jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 16:21
                      Gołąbki z kiszonej kapusty to klasyk z kresowej kuchni. Pani, która się mną opiekowała i do której chodziłam po szkole w młodszych klasach podstawówki (nie było świetlicy) robiła tylko takie.Trzymala w pokoju w kamienicy wielką drewnianą beczkę i tam kisiła główki kapusty. Farsz był ziemniaczany. Dla mnie są za kwaśne i wolę klasyczne.
                      • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 16:46
                        U mnie pradziadkowie, dziadkowie i rodzice z Warszawy więc „kulinarna nuda” bo nie ma żadnych wpływów i wszelkie polskie dania regionalne odkrywałam jako dorosła.
                        Jestem fanką kapusty kiszonej więc dla mnie to było odkrycie, gołąbki były z mięsem. Wiem że można kupić kiszoną kapustę w główkach ale trzeba się naszukać i to za dużo zachodu, wole iść do restauracji.
                        • jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:48
                          O to ja pod tym względem miałam od dzieciństwa różnorodność - mnóstwo rzeczy jadłam u wspomnianej opiekunki spod Lwowa (zupy zawsze gotowała na kiszonce, ten zapach pamiętam do dziś 😳, a do ciasta pierogowego dodawała mąki żytniej), jedna babcia z Galicji (doskonała kucharka), a u babci od strony ojca - kuchnia wielkopolska w klasycznej formie (ojciec jest jej wierny do dziś). Babcie oczywiście gotowały tłusto, ale moja matka z obsesją szczupłości już te przepisy modyfikowała. Na studiach dzięki koleżance miałam możliwość próbowania potraw z kuchni żydowskiej. Ale czy to przełożyło się na szerokie spektrum moich upodobań smakowych? Nie, ja jak najbardziej jestem z tych, którzy mogą jeść kilka ulubionych potraw na krzyż i nie lubię gotować.
                          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:16
                            jolie napisała:

                            > O to ja pod tym względem miałam od dzieciństwa różnorodność - mnóstwo rzeczy ja
                            > dłam u wspomnianej opiekunki spod Lwowa

                            Ja z kolei poznałam smaki kuchni wielkopolskiej i ukraińskiej wink
                            Niedoścignione smaki wink
                          • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:45
                            W domu, zwłaszcza jak dużo pracuje to mogę jeść w kółko to samo, byle było szybko, prosto i świeżo.
                    • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:09
                      eno, gołąbki z kiszonej to taka domowa rzecz wink- chyba nawet kiedyś na forum było nawet wink
                      • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:19
                        Nie słyszałam o takich nigdy. Dla mnie generalnie gołąbki to danie-rzyg, zmora dzieciństwa, a już najgorsze były te faszerowane ziemniakami, jakaś wariacja kuchni kresowej.
                        • jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:33
                          Ja za kresowymi też nie przepadam i to zarówno za farszem ziemniaczanym, jak i za ukiszonymi liśćmi kapusty, ale te klasyczne (ryż, mięso, upatrzone liście słodkiej kapusty) lubię i choć ograniczam mięso, to zawsze się na nie skuszę. Tylko nie mogą być za tłuste i przysmażane na smalcu.
                          • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:40
                            U mnie w domu się je gołąbki bez ryżu i zazwyczaj na drobiu i z dużą ilością sosu pomidorowego 😋 dusi się w rondlu i zalewa sosem i tak się gotuje, nie są przysmażone. Z farszem ziemniaczanym nigdy nie jadłam.
                            • taje Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:50
                              A u mnie w domu tradycyjnie były z kaszą jęczmienną zamiast ryżu. I przysmażane na patelni a nie w sosie pomidorowym.
    • kasiaabing Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:18
      Wypisz, wymaluj moi teściowie. U nich wynika to ze skąpstwa.
    • damartyn Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:21
      Ja znam takiego gościa ale u niego wynika to ze skąpstwa. Jeśli ktoś płaci za niego to już nie jest takim domatoremwink
      • madame_rita Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:28
        Chodziło mi raczej o przykłady ludzi, których stać na bywanie, ale NIE CHCĄ tego robić, bo LUBIĄ być w domu.
    • ichi51e Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:27
      niestety znam. No nie mowie zeby ciagle ale chociaz czasem...
    • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:30
      Znam i o ile rozumiem introwertyzm (jakem introwertyczna), to z ludźmi spod znaku "spotkania tylko w domu" jest mi towarzysko średnio po drodze (ale oczywiście każdemu według potrzeb).
      Dla mnie od życia towarzyskiego są knajpy.
    • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:41
      Znam. To starsze małżeństwo. Przy czym nie chodzi o introwertyzm ani skąpstwo, lecz:
      - do restauracji nie, bo tam jedzenie dziwne i nie umiem przeczytać tych zagranicznych nazw w karcie, nie wiem, jaka to ta kawa latte i co to sa muffiny (przykłady autentyczne),
      - w kinie ostatnio byliśmy w latach 70., jakoś tak zaraz po ślubie, nawet byśmy nie wiedzieli, jak to się teraz i gdzie bilet kupuje - może przez ten cały internet trzeba?,
      - za granicę na wakacje nie pojedziemy, bo nie znamy żadnych języków obcych ni w ząb,
      - metrem nie jeździmy, bo to jakieś karty trzeba mieć i gdzieś wkładać, w tv pokazywali kiedyś, a my nie wiemy, gdzie i jak (pisałam o tym już kiedyś tu na forum).
      I teraz tak: nie zmyslam, nie kłamie, przykłady są prawdziwe... To jakiś rodzaj, nie wiem, dzikości czy nieobycia po prostu.
      • mae224 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:43
        Oboje małżonkowie tak się dobrali, czy jedno tak ogranicza drugie?
        • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:44
          Na początku jedno ograniczało drugie, a teraz, po kilkudziesięciu latach razem, oboje sa już tacy sami.
      • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:43
        Ps Rzecz dzieje się w Warszawie. A tłumaczenie, że wystarczy wejść do knajpy i poprosić kawę z mlekiem i cukrem, a kelner juz doradzi i powie, która to, nie działa.
        • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:52
          To konkretne małżeństwo to dość skrajny przypadek, ale akurat projektowanie usług oraz produktów cyfrowych tak, by nie wykluczały osób z niskim poziomem skilli technicznych to relatywnie nowa rzecz w designie.
        • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:51
          Hehehehe. Ja pijam tez głownie z mlekiem i cukrem, a jak poszłam raz do kawiarni, pani zasypała mnie nazwami, ja poprosiłam o wyjaśnienie, ona popatrzała na mnie jakbym z buszu wyszła ;p No ale trudno.
      • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:45
        Może po prostu też obraz zmiany pokoleniowej. Być może to wszystko zatoczy koło i kolejne pokolenie pójdzie w stronę minimalizmu, uznając kinopleksy i masową turystykę za obciach.
      • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:02
        O, kolejne przykłady Wam podam, bo na temat tych ludzi to w ogóle można dlugo:
        - samochodu i prawa jazdy nie mają, ale ok, nie każdy musi, natomiast pociągiem czy autokarem na wczasy w Polsce tez nie jezdza, bo nie ogarniają rozkładów jazdy,
        - z taksówek nie korzystają, bo trzeba zadzwonić na jakiś numer, a na jaki, to w sumie zagadka, bo internetu, laptopa, tabletu, komputera nie maja i nie obsługują,
        - kart płatniczych nie mają, bo nie umieją obsługiwać bankomatów ani płatności na pin,
        - nie mają w domu żadnych książek, jak również mapy świata, Polski, planu miasta, więc poruszanie się po nieznanych bliżej dzielnicach to problem,
        - komórkę mają jedna, wspólną, ale nie umieją pisać i czytać sms-ow; jedynie odbieranie połączeń wchodzi w grę plus dzwonienie na 2-3 zapisane w tel. numery,
        - nie bywają nigdzie poza sklepem, kościołem, cmentarzem i przychodnia; nie mają znajomych, do których można by chodzić lub których mogliby gościć.
        • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:10
          To chyba ekstremalny przykład. Minimaliści do kwadratu.
          • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:13
            Bardzo eko w sumie...
        • escott Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:22
          Tak brutalnie mówiąc, to tu jakieś cechy osobowości i brak potrzeb łączą się z wyraźnymi deficytami intelektualnymi. Co innego jak ktoś wychowywany w analogowym świecie nie ma potrzeby bawić się teraz nagle dotykowym tabletem, ale co innego taki poziom... Znam osobę, która bardzo niechętnie korzysta z czegokolwiek elektronicznego, też nadal nie opanowała smsów itp., ale, no, jednak mapę przeczyta już doskonale, podobnie jak książki i gazety, ogarnie taksówkę, pociąg, a nawet coś na komputerze jak już naprawdę bardzo bardzo potrzeba... Jest jednak granica między niewejściem w ogóle w jakiekolwiek cyfrowe technologie a jakimś skrajnym nieogarnięciem życiowym w każdym wymiarze. To jednak nie są zapewne ludzie porwani prosto z 16 w., rozkłady jazdy zapewne widzieli od małego...
          • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:25
            To są ludzie z Warszawy, całe życie w stolicy, wiek jakieś ok. 70 jedno i po 70. drugie... także nie zgrzybiali staruszkowie przeflancowani do wielkiego miasta z zapadłej wsi...
            • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:04
              Może kwestia wychowania, życia w biedzie, żadnego wyjścia ponad realizowanie podstawowych potrzeb. Swoje robi też temperament, unikająca osobowość, może nawet fobie. Z boku to może wyglądać na ograniczenie, lenistwo, ale kto wie, czasem stoi za tym fobia społeczna. To nie ludzie z pokolenia, gdy takie problemy rozwiązuje się na terapii, zażywa leki, jeśli trzeba, oczywiście. Wreszcie kwrstia przyzwyczajenia do stylu życia minimum i marazm, ci ludzie przyrośli do fotela już z dobre 20-30 lat temu, tak mniemam. I tego się już nie odwróci.
            • aandzia43 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:02
              Mają dzieci?
              • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:30
                Mają. Dzieci już dorosłe i całkiem normalne pod tym względem - robią wszystko to, czego boją się rodzice.
                • aandzia43 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:18
                  Nie dali rady stłamsić dzieci albo w ogóle nie tłamsili, bo kiedyś byli normalnie otwarci i ogarniający rzeczywistość tylko na starość stali się lękliwi i wycofani. Czy może bardziej lękliwi i wycofani, bo te cechy przy dużej sprawności intelektualnej i regularnych wyzwaniach za młodu nie przeszkadzają szczególnie w ogarnianiu rzeczywistości, ale potem to już różnie.
                  • aandzia43 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:20
                    A dzieci nie pomagają w przystosowywaniu do nowej rzeczywistości? Czy starsi panstwo wyraźnie sobie nie życzą?
                    • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:47
                      Dzieci i duże już wnuki próbują, ale silny opór jest (wysłuchuję żalów drugiej strony, czyli właśnie rzeczonych wnuków i dzieci), pt. "A po co, a na co, a mnie to niepotrzebne, a ja nie wiem jak, a ja się nie nauczę, a my już za starzy na to, a co to za wymysły jakieś nowomodne" itp.
                      • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:57
                        Jakbym moją matkę słyszała ;p
                  • lilia-anna Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:43
                    Nie mam pojęcia, jacy byli za młodu. Aha, nie o biedę chodzi na pewno (kiedyś i dziś), bo gdzieś wyżej taka teoria padła.
      • volta2 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:57
        O, podobni do moich rodziców, ale to nie tylko skąpstwo a strach przed nowościami. Ojciec mnie pozytywnie zaskoczył, gdy parę lat temu zapisał się na wycieczkę do Wiednia, z księdzem a jakże, z parafii, ale i tak się cieszyłam.
        • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:23
          Z księdzem zawsze raźniej. W podróży nie brak przygód, wsparcie duchowe zawsze się przyda
      • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:23
        To takie smutne🙄
    • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:44
      Bardzo często lubią bo nie muszą kasy wydać. Jakby ktoś postawił fetę lub wyjazd w atrakcyjne miejsce/zaprosił do siebie pierwsi by lecieli i pakowali walizki.
      • magdamajak Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:40
        Co za wiedza o życiu 🤣
    • kaki11 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:44
      Nie kojarzę chyba nikogo takiego. Znam ludzi wychodzących do restauracji, kina czy wyjeżdżających gdzieś skrajnie rzadko ale głównie z przyczyn finansowych, natomiast chyba nie znam nikogo, kto praktycznie totalnie nie wychodzi bo woli siedzieć w domu.
      Owszem sama nie muszę gdzieś wybywać 2x w tygodniu a do restauracji najczęściej chodzę w trasie/w czasie podróży i znam wielu ludzi którzy mają podobnie lub bardziej ale jednak nie do stopnia, że zawsze "lepiej w domu".
    • mae224 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:48
      Kiedyś znajomy (emeryt) spotkał dawną współpracownicę w galerii handlowej. Żeby nie gadać w tłumie, pan zaprosił panią na lody i kawę (rzecz dalej się dzieje w centrum hanflowym.) pani emerytka była zachwycona, bo NIGDY nie jadła w ten sposób lodów (przy stoliku i do kawy). sad
      • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:50
        Jeżeli to wynikało z biedy czy zahukania tej kobiety to w sumie bardzo smutne.
        • mae224 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:34
          Nie z biedy, bo region jeden z bogatszych, pani całe życie pracowała. Może dzieci? Mąż? Rodzice? Nie było czasu? Nie wiem.
          • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:36
            Dziwne trochę, bo w latach 60, 70 i 80 to się przecież już od starszych klas podstawówki wychodziło z koleżankami czy na randki na lody/ciacho/napój do kawiarni Hortexu, Empiku czy MDK-u.
            • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:32
              Ale jednocześnie uchowały się takie poglądy, jak babcia którejś z forumek, która twierdzi, że w kawiarniach przesiadują tylko prostytutki wink
              • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:39
                Ale tu kluczowe chyba było miasto (Szczecin), tam faktycznie w kawiarniach było dużo prostytutek i stąd mogło się wziąć to uprzedzenie.
                • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:40
                  No i tam chodziło o wychodzenie do kawiarni/restauracji samotnych kobiet.
                  • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:45
                    chatgris01 napisała:

                    > No i tam chodziło o wychodzenie do kawiarni/restauracji samotnych kobiet.
                    >

                    To akurat pokutuje chyba częściowo do dziś. Znam kilka osób, które mają opór przed samotnym wyjściem do knajpy. Jedna po rozwodzie. Kolejna to mężatka; gdy umawiam się z nią na mieście i mam obsuwę (bywam spóźnialska), czeka pod knajpą - nigdy w środku, bo mówi, że krępuje ją, że miałaby siedzieć sama. Jeszcze jedna to o dziwo facet - mimo zakorzenionej normy kulturowej pt. "facet samotnie popijający piwko przy barze" twierdzi, że dla niego to nie do przeskoczenia.
                    • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:48
                      Tzn. nie to, że osoby samotnie siedzące w knajpie się prostytuują smile ale że jest w tym "coś nie tak"
                      • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:54
                        To chyba pokutujące jeszcze gdzie nigdzie pozostałości dawnych norm społecznych, że przyzwoitej kobiecie nie wypada siedzieć samej w lokalu (bo same siedziały wtedy tylko prostytutki, fordanserki oraz ew. kobiety rozrywkowo poszukujące partnera na ONS, więc to siedzenie samej naruszało reputację).
                        • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:02
                          To ciekawe, jestem młoda więc nie znam takich poglądów, raz siedziałam sama na kawie w kawiarni (dziecko byłow kinie z klasą na bajce, czekałam na niego) to po chwili zaczął mnie zaczepiac jakis starszy namolny oblech, może też myślał, że ja na chyt albo co... bleee.
      • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:52
        Całkiem ładna historia smile
      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:20
        marzeniem mojej babci było zobaczyć morze przed śmiercią..
        • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:31
          Udało jej się spełnić?
          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 07:49
            Nie
            • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 07:49
              🤷‍♀️
              • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:06
                sad
            • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:24
              Okropne😔
              Lepiej umierać ze wspomnieniami niż z marzeniami.
              • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:30
                Ciotka mi kiedyś powiedziała, lepiej żałowac ze sie zrobiło niz, że się nie zrobiło. Dotyczyło wyjazdu do ówczesnego narzeczonego z Estonii na 2 tygodnie zimą. Moja matka oburzona, ciotka kazała sie pakować i lecieć smile
              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:17
                Tak się zastanawiam - że dla niej to chyba było takie marzenie tylko
                Bo mimo że mieszkała na wsi i była słabo piśmienna (3klasy) to lubiła podróżować i rodzinę objezdzala i sanatoria - w ogóle nie było w niej lęku. Mogła jechać nad to morze, mogła poprosić któreś z dorosłych dzieci by ją zawiózł.
    • molik28 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:00
      Moja babcia taka była. Na wszystkie wyjazdy dziadek jeździł sam albo zabierał mnie, jako towarzyszkę. Babcia wyjechała z nami raz. Dziadek lubił podróże i zwiedzanie, Babcia nie. Przed podróżą, jakąkolwiek, bardzo się denerwowała i nie mogła spać w kocy. Lubiła za to zajmować się domem, gotowaniem. Dziadek też miał swoje popisowe dania, ale to Babcia rządziła w domu. Mieszkali w bloku, ale mieli działkę, na której spędzali czas. Nie wiem jak to robili, ale mimo, że byli bardzo różni, dobrze się uzupełniali. Chyba dawali sobie przestrzeń dla swoich zainteresowań i szanowali odmienności. Często spędzałam u nich wakacje. Fajnie to wspominam. Każde z nich nauczyło mnie czegoś. Wśród znajomych nie mam żadnych domatorów. Raczej budżety domowe wyznaczają możliwości.
    • nenia1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:03
      znam, i to całkiem sympatycznie ludzie, niemniej żyć w parze z kimś takim bym nie mogła.
      Choćby nie wiem jak smaczne jedzenie było w domu, podobnie jak kawa, a mam faktycznie dobry
      ekspres, to jednak istnieje taka różnorodność smaków, kuchni i stylów gotowania, że nie mam możliwości
      ich doświadczenia nawet jeśli w domu mam świetne jedzenie.
      wydaje mi się, że to po prostu pewne cechy osobowościowe, może wrodzone, już dzieci dzielą się na takie
      co zjedzą różne potrawy i takie, które zjedzą tylko to co znają.
      Ja lubię dom, ale nie lubię monotonii, dla mnie wyjście do restauracji to nie tylko wygoda, choć czasem oczywiście głównie to, ale właśnie rozbicie pewnej monotonii i poznanie czegoś nowego.
      Gotowanie na urlopie to dla mnie pomyłka głównie z tego powodu, w sumie z każdej podróży przywożę doznanie kulinarne, nowe potrawy, przyprawy i smaki. A tak co? Znowu to samo jedzenie co w domu. Pomyłka jak dla mnie.
      • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:05
        Gotowanie na urlopie to dla mnie pomyłka

        Dla mnie marzenie trudne do zrealizowania bo tam gdzie bym chciała gotować (produkty) jest dla mnie za gorącosmile
        • nenia1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:08
          chococaffe napisała:

          > Gotowanie na urlopie to dla mnie pomyłka
          >
          > Dla mnie marzenie trudne do zrealizowania bo tam gdzie bym chciała gotować (pro
          > dukty) jest dla mnie za gorącosmile


          a ten problem łatwo rozwiązać, wystarczy dobra klima w pomieszczeniach.
          • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:12
            Nie po to jeżdzę na wakacje, żeby w klimie siedzieć
            • nenia1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:14
              No ale ty nie piszesz o siedzeniu, tylko o gotowaniu.
              • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:18
                Nie lubię upałow. Nienawidzę. Możliwość gotowania, nawet w klimie, nie zrekompensuje mi strat. Po to wyjeżdżam wypoczynkowo (a nie rozrywkowo), żeby jak najwięcej być na swieżym powietrzu.
                • nenia1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:30
                  A rozumiem, po prostu wcale nie jedziesz tam gdzie gorąco, początkowo zrozumiałam, że jest ci trudno gotować w upale big_grin
                  Ja jestem dość odporna na temperatury, dopiero upały 40 stopni dzień w dzień mnie męczą, pamiętam takie 3 dni w Portugalii, jak się wychodziło z hotelu to człowiek się zderzał, ze ścianą gorąca. Na szczęście po 3 dniach odpuściło. Ale fakt, masz rację, że tam gdzie cieplej jedzenie i produkty z których jest robione, wygrzane słońcem lepiej smakują. Nie zapomnę cudownego smaku zwykłego arbuza kupionego od dziadka siedzącego pod jakąś konstrukcją z liści przy drodze w Albanii. Niby te arbuzy które kupuję w Polsce są dobre, a nawet całkiem niezłe, ale tam to dosłownie był "miód w gębie", podobnie jak melony.
                  • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:42
                    Dokładnie - te owoce , warzywa (ale także i mięso, nabiał).

                    Brakuje mi nad naszym Bałtykiem miejscowości z odpowiednikiem warszawskiej Hali Mirowskiej czy krakowskiego Kleparza (jakiś tam substytut południa - nie ta jakość, ale wybór ogromny)
                    • strumien_swiadomosci Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:52
                      Gdynia i Hala Targowa? Jest nawet Hala Rybna smile
                      • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 22:51
                        O, dzięki. Zajrzę przy okazji
    • escott Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:09
      Niektóre osoby ze starszego pokolenia, chowane w duchu niedostatku, oszczędności i odmawiania sobie wszystkiego, na starość tak mają, chociaż mogłyby juz sobie pozwolić na wiele. Ale po tylu latach treningu już nie potrafią czerpać z tego przyjemności. No ale poza kimś tam z rodziny nie poznałam nikogo takiego - być może dlatego, że, no wiecie... oni ciągle w domu siedzą.
    • furiatka_wariatka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:27
      Wg mnie często bycie domatorem wynika z bycia introwertykiem. U mnie tak to właśnie jest. Wyjsście z domu mnie męczy, bo nie cierpieę miejsc zatłoczonych. Nie rozumiem argumentu o skąpstwie, zamawiam czeęsto jedzenie z knajpy do domu, tak wolę. Dziwny tez jest argument o lenistwie, przygotowanie posiłku w domu to kupa roboty im dodatkowo sprzątanie po. Prościej jest się ogarnąć i pójść do restauracji.
      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:23
        furiatka_wariatka napisał(a):

        > Wg mnie często bycie domatorem wynika z bycia introwertykiem. U mnie tak to wła
        > śnie jest. Wyjsście z domu mnie męczy, bo nie cierpieę miejsc zatłoczonych. Nie
        > rozumiem argumentu o skąpstwie, zamawiam czeęsto jedzenie z knajpy do domu, t
        > ak wolę. Dziwny tez jest argument o lenistwie, przygotowanie posiłku w domu to
        > kupa roboty im dodatkowo sprzątanie po. Prościej jest się ogarnąć i pójść do re
        > stauracji.

        A u mnie nie.
        Jestem aktywna, lubię zmiany - często zmieniam miejsca w których bywam, sypiam, przebywam.( co za tym idzie wiem jakie jest jedzenie w słabych/b.dobrych hotelach, knajpach/restauracjach i no kurde nie..nie smakuje mi aż tak jak własne
    • geez_louise Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:31
      Mam tak czasami. Mieszkam w miejscu za które od turystów mogłabym brać jedne z najwyższych stawek w Polsce, bardzo dobrze gotuję i mam bardzo dobry ekspres do kawy. I często denerwują mnie inni ludzie, dostaje piany na ustach gdy zaczynam sprawdzać opinie i położenie na mapie drogiego hotelu który prawie zarezerwowalam albo jak mi rośnie o polowe cena biletu lotniczego tylko dlatego, że dwa razy weszłam na stronę z tej samej przeglądarki. Denerwuje mnie autostrada, lotnisko, konieczność planowania, wydatki, inni ludzie. Chce spać w swojej pościeli i wycierać się swoim ręcznikiem.

      A potem mam odwrotnie i chce być gdziekolwiek byle nie w chałupie, patrzeć na innych ludzi, wąchać inne powietrze, moczyć giczoły w innej wodzie. I zapłacę każde pieniądze za to, żeby mi ktoś żarcie pod nos podstawił. I widoki, chce spektakularnych widoków i zabytków, innych niż u siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka