Dodaj do ulubionych

Weganizm bez wojny

25.08.21, 15:36
Mam prośbę głównie do wszystkożernych. Tak obserwuję sobie wątek o wegańskim weselu i chciałabym sprawdzić co "wegańskiego" w rozumieniu potraw w których przygotowaniu nie wykorzystuje się nic pochodzenia odzwierzęcego jadacie na codzień. Bez ideologii. Powiedzmy co w waszym domu weganin mógłby zeżreć z czystym sercem. Chodzi o potrawy występujące u was normalnie, a nie na siłę tworzone wegańskie odpowiedniki.

Ja przyznam, że musiałam pomyśleć, bo np cebulkę smażę na maśle, bo tak by podchodził ratatuj i masa innych rzeczy ala pieczone warzywa, pierogi z kapgrzybem, warzywa nadziewane ryżem

U mnie to np barszcz z uszkami, część zup warzywnych(z zielonego groszku, z pora, dyniowa, śmietniczka, szparagowa), sos słodko kwaśny z ryżem (chociaż tu często robię wersję mięsną), makaron z jabłkami albo truskawkami (mogę zrobić bezjajeczny, mnie to tito - oba mi smakują), ale już do sosu pieczarkowego normalnie dodaję śmietanę, a do pomidorowego parmezan(chociaż nie zawsze). Frytki, pieczone ziemniaki rozmarynowe (ale to raczej dodatek do czegoś jeszcze)...

W mojej kuchni kasze występują raczej jako dodatki do sosów, a ze strączkowych jadam właściwie tylko fasolkę szparagową i groszek.

Co byście bez spiny i przekopywania połowy internetów podali weganinowi?
Obserwuj wątek
    • bi_scotti Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:43
      Appetizer - bean salad a potem stir fry z ryzem, nawet z tofu jako, ze zawsze mam w lodowce smile Gorzej by bylo z deserem ale teraz, w lecie, procz lodow miewam i ze 2 pudelka jakich sorbets wiec z glodu by nie zginal ... ten vegan guest, a gdyby jeszcze sie trafil vegetarian, to no juz w ogole easy-breezy. Obawiam sie, ze nie mam vegan wine sad ale inne alcohols sa wiec i pragnienie by bylo zaspokojone smile I to pisze ja - Bi_scotti, ktora by default nie gotuje i raczej ma pusta lodowke wink Vegans, come over! Cheers.
    • kosmos_pierzasty Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:44
      Dziś mieliśmy soczewicę z warzywami w sosie. Makaron z sosem np. Pomidorowym, czasem robię tylko z warzywami lub pieczarkami albo wegemiesem (taki granulat jak mielone, zresztą kotlety z niego też robimy). Wegeburgery, wegehotdogi, zupy (nie robię na mięsie i nie dodaję śmietany). Sos grzybowy do kaszy i buraczki zasmażane. Ryż z jabłkami. Fasolka lub kalafior i brokuł plus ziemniaki z kefirem, i koperek do tego. Kurczę, u nas większość obiadów weganin zjadłby bez problemu lub przy drobnej modyfikacji.
    • angazetka Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:45
      Zupa z cukinii i ziemniaków (dla weganina bez fety, którą dodaje się na końcu).
      Wszelkie lecza bez mięsa.
      Warzywa zapiekane.
      Frytki.
      To tak na szybko z ostatnich obiadów.
    • ichi51e Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:45
      wszystko jestem w stanie zrobić w wersji wege bo moje dziecko na nietolerancję laktozy i nie lubi jajek. Trudniej by mi było mięso podać bo brzydzę się nieziemsko surowego. Mięsożercy u mnie pewnie by rybę dostał - ta mnie jakoś nie rusza.
    • hiacynta.bukiet123 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:48
      W 100% wegańska jest u mnie chyba tylko zupa dhal. Reszta potraw jarskich jest z dodatkiem śmietany, masła, sera czy jajek. Mogę oczywiście w wielu przypadkach zrezygnować z tych dodatków, ale taki np. sos pieczarkowy bez śmietany to nie to samo. Ogólnie jemy bardzo dużo nabiału, a bez mięsa mogłabym się obyć, choć lubię.
    • kanna Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:49
      1. kalafiora z ciecierzycą z pomidorami z piekarnika
      2. curry z kalafiora
      3. fasolkę po bretońsku bez mięsa. (czyli fasolka z pomidorami, papryka i cebulą)
      4. smalczyk z fasoli!
    • borsuczyca.klusek Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:50
      bialeem napisał:

      > Co byście bez spiny i przekopywania połowy internetów podali weganinowi?


      Gotowego falafela z Lidla 😁
      Mają taką markę / linię "dobra kaloria" i całkiem spory wybór roślinnych gotowców.
      Czasem nawet mięsożernego męża, uda mi się tym skarmić i nie narzeka 🙄
    • berdebul Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:54
      Wszystko, mam alergię na białko krowie, więc jak weganin nie rzuci się na psie żarcie (pies ma w podstawie diety wołowinę), to bez większych problemów się naje po wegańsku. Mam wszystkie możliwe zamienniki śmietanek, mleka, serów (robię doskonałą mozzarellę z pestek słonecznika big_grin).
    • aandzia43 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:57
      Większość moich zup jest wegańska, tak jakoś wyszło, bez ideologii. Kasze, ryż lub ziemniaki z duszonymi warzywami, grzybami i strączkami często robię, smacznie i w różnych kombinacjach. Nawet zaskoczona nie miałabym problemu ze zrobieniem na szybko porządnego wegańskiego obiadu. Pierogi z kapustą i grzybami to nie wiem jak je w garmażu robią, pewnie niestety z jajkiem to nie podam weganinowi, podobnie makaron - sama nie lepię. Za to słodycze wegańskie to dla mnie jakas Terra incognita.
    • pyza-wedrowniczka Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 15:58
      Zupy kremy wszelkie (u mnie to warzywa na bulionie warzywnym doprawione i zblendowane), frytki warzywne z piekarnika (batat, pietruszka, marchewka, ziemniaki - uwielbiam na obiad), ryż z warzywami z mrożonki, leczo (w wersji wege).
    • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:03
      Mase rzeczy robię "po wegańsku", bo taki mam przepis: różne hinduskie potrawy, zupy, makarony, potrawy z warzyw, wszelkie sałatki. Sama prawie nie jem mięsa, ale mojej kuchni daleko do weganizmu, bo na co dzień używam dużo jajek i masła, poza tym często jemy ryby. Niemniej skomponowanie przyjęcia wegańskiego nie nastręcza mi żadnych kłopotów i robię to dość często, bo mam przyjaciół wegan.

      Te wątki o wegańskim jedzeniu jako czymś nie do przeskoczenia dla normalnego człowieka nie przestają mnie zadziwiać.
      • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:12
        al_sahra napisał(a):

        > Te wątki o wegańskim jedzeniu jako czymś nie do przeskoczenia dla normalnego cz
        > łowieka nie przestają mnie zadziwiać.

        Dlaczego?
        Tzn wojny spożywcze były od zarania internetów, ale siłą się przeniosła z wegetarian an wegan.
        O ile dość łatwo jest nie dodać mięsa, to już jajka jako spoiwa albo emulgatora czy właśnie masła jako elementu podstawowej obróbki albo mleka/śmietany jako czegoś nadającego smak i konsystencje już gorzej.
        Mam w głowie połączenia: burak, to feta, gruszka to gorgonzola, pomidor krzyczy o mozarellę, ogórek potrzebuje jogurtu, niektóre sałatki, to jest i majonez, ziemniak z sosem czosnkowym itdtongue_out Ciężko się przed tym powstrzymać.
        • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:30
          bialeem napisał:

          > al_sahra napisał(a):
          >
          > > Te wątki o wegańskim jedzeniu jako czymś nie do przeskoczenia dla normaln
          > ego cz
          > > łowieka nie przestają mnie zadziwiać.
          >
          > Dlaczego?

          Dlatego, że to tchnie potwornym prowincjonalizmem (i piszę to z pełną świadomością, że wystawiam się na kpiny o aspirujących lemingach z sojowym latte).

          Zdaję sobie sprawę, że polska kuchnia jest mocno oparta o produkty zwierzęce, ale światowe ematki mogłyby sobie wyobrazić, że to nie jest jedyna kuchnia na świecie i że miliony (a nawet miliardy) ludzi odżywiają się po wegańsku każdego dnia. A więc nie chodzi o to, żeby poszukiwać zamienników zwierzęcych produktów w polskich przepisach (i narzekać, że to zabije smak), ale o to, żeby poznać inne przepisy, które od początku są wegańskie. Ale to najwyraźniej jest za trudne dla wyobraźni ematek.

          Jeszcze rozumiem, że ktoś nie potrafi inaczej gotować niż tak, jak go mama nauczyła, ale żeby odżegnywać się od jedzenia wegańskich potraw (vide wątek o wegańskim weselu), to trzeba mieć nieźle porypane w rozumie (oczywiście niektóre wpisy to były marne prowokacje trolli, ale inne wyglądały, że na serio).
          • maly_fiolek Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:56
            > Zdaję sobie sprawę, że polska kuchnia jest mocno oparta o produkty zwierzęce,
            Nie jest to do końca prawdą. Kuchnia wiejska z powodu biedy była bardzo mocno oparta właśnie o tanie produkty roślinne, kiszoną kapustę, groch, żur, grzyby, warzywa i owoce (w okresie letnim).
            Do tego liczne posty wymagały wręcz dań jarskich.
            Jeśli ktoś nie chciał być nazwany że zacytuję pewną forumowiczkę 'wsiurem' to musiał wręcz pokazać że stać go na bogatą kuchnię, a nie zalewajkę czy wodziankę (zupa z chleba).
                • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 18:09
                  bib24 napisała:

                  > weganin który nie codziennie je mięso to chyba nie jest jednak weganin smile

                  Dlatego napisałam, że każdego dnia miliardy ludzi odżywiają się po wegańsku, nie że miliardy są weganami przez całe życie. Większość z tych, którzy danego dnia nie jedzą żadnych produktów zwierzęcych, czy to w Indiach czy w Afryce, robi to po prostu z biedy, a nie dla ideologii ani tradycji.
                  • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 19:07
                    Mi to się wydaje, że wiem, o czym piszesz. Że nie powinno się umieszczać na czymś zupełnie normalnym i powszechnym tabliczki '"PROSZĘ O UWAGĘ". No, coś w tym stylu.

                    Ale w tym wątku nie ma nic złego. W wątkach o wegańskim/wegetariańskim jedzeniu pojawiło się to, czego nie znoszę - traktowanie jedzących inaczej jako dziwaków, osób z fanaberią, wręcz attention junkies. A z jedzeniem wegetariańskim i wegańskim jest jak z mówieniem prozą u pana Jourdain - każdy to robi, tylko sobie nawet nie zdaje z tego sprawy.
                    • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 20:02
                      bene_gesserit napisała:

                      >. A z jedzeniem weget
                      > ariańskim i wegańskim jest jak z mówieniem prozą u pana Jourdain - każdy to rob
                      > i, tylko sobie nawet nie zdaje z tego sprawy.

                      No właśnie takie było założenie wątku, ale sama myślałam, że więcej tego nawet w swojej diecie znajdę. Zwłaszcza, że z lenistwa i logistyki ograniczyłam trochę mięso (kupuję rzadziej, większe ilości, a to mięsu nie służy i dania mi się nudzą). No i okazało się, że o ile z dietą wegetariańską nie mam żadnego problemu, to już wegańską mam ubogą. Twój post jest najbardziej zasobny w dania, ale stety/niestety takie, które są oparte na strączkach i kaszach, które to lubię, ale rzadko i w małych ilościach. Jednak mój organizm lubi się dobiałczać nabiałem.
                      • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 21:16
                        bialeem napisał:

                        > No właśnie takie było założenie wątku, ale sama myślałam, że więcej tego nawet
                        > w swojej diecie znajdę. Zwłaszcza, że z lenistwa i logistyki ograniczyłam troch
                        > ę mięso (kupuję rzadziej, większe ilości, a to mięsu nie służy i dania mi się n
                        > udzą). No i okazało się, że o ile z dietą wegetariańską nie mam żadnego problem
                        > u, to już wegańską mam ubogą.

                        Ja nie mam żadnego problemu z tym, że ktoś przyznaje “nie umiem gotować wegańsko” albo “większość produktów w mojej spiżarni jest pochodzenia zwierzęcego i miałabym kłopoty z ugoszczeniem weganina”. Natomiast bulwersują mnie wpisy typu “czy potraficie wytrzymać bez jedzenia mięsa i nabiału przez pół dnia? - chyba tak, ale chcę być uprzedzona”, nie mówiąc już o tym, że niepodawanie mięsa na przyjęciu nazywa się “narzucaniem swojej ideologii”.
                        • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:08
                          Nie chcę ideologizować, ale trochę zahaczę. Na weselach się pije (na przyjęciach zresztą też). Do alkoholu powinno się podawać rzeczy tłuste. W polskiej kuchni rzeczy tłuste zwykle oznaczają tłuszcz zwierzęcy, bo rodzime tłuszcze roślinne są raczej słabej jakości. Tu nie Grecja, gdzie chleb kukurydziany z oliwą smakuje jak pół raju. Oleje są utylitarne i bezsmakowe, a smalec jest... podawany na kilka sposobów. Ciężko o wegańskie żarcie pod alkohol.
                          Zaraz na mnie napadną, że nie trzeba pić, a ja tu pokojowo rozkminiam zagadnienia żywieniowesmile
                          • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:13
                            Nieno, można dostać dobrą oliwę i np tłoczony na zimno olej lniany. Można kupić drogie, ale dobre tłoczone na zimno oleje dyniowe, orzechowe. Da się.

                            A pod wódkę/wytrawne wino idealne są warzywa pieczone w czosnku, w dowolnie wybranej kompozycji ziół i obficie podlane oliwą. Papryka, cebula, bakłażan, pomidorki, cuknia - na zimno albo na ciepło, do tego domowa focaccia. Sprawdzone, to zestaw w stylu 'życie jest piękne', idealny na późną i deszczową końcówkę lata.
                            • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:20
                              Można dostać, ale nie są powszechne. Olej lniany się niestety do oliwy z oliwek nie umywasad
                              Szkoda w sumie i jest to dziwne, że w Polsce nie ma domowego odpowiednika focacci. Polska chlebem stoi, a nikt nie wymyślił płaskiego chleba z przyprawami (szałwia, czosnek, cebula - ok, są cebularzewink)
                              • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 23:10
                                bialeem napisał:

                                > Można dostać, ale nie są powszechne. Olej lniany się niestety do oliwy z oliwek
                                > nie umywasad

                                Można aromatyzować rzepakowy tłoczony na zimno. Można kupić gotowe.

                                > Szkoda w sumie i jest to dziwne, że w Polsce nie ma domowego odpowiednika focac
                                > ci. Polska chlebem stoi, a nikt nie wymyślił płaskiego chleba z przyprawami (sz
                                > ałwia, czosnek, cebula - ok, są cebularzewink)

                                Cebularze, właśnie, wegańskie jak nie wiem smile
                                Ale są polskie podpłomyki, współcześnie prażone na patelni. Jeśli zioła mają być tak starosłowiańskie, jak receptura podpłomyków, to np macierzanka albo koper, czosnek, chyba też kminek.

                                Ale, z całym szacunkiem dla polskiej kuchni, foccacia lepsza smile
                          • turzyca Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:38
                            >Ciężko o wegańskie żarcie pod alkohol.

                            Marynowane grzybki!
                            W ogóle marynaty plus kiszonki, w Polsce podaje się chyba tylko kiszone ogórki, ale na wschodzie kisi się wszystko, kiszone pomidory czy dynia dobrze wchodzą pod wódkę.
                            Kulebiaki mogą być wege, a też tradycyjnie podaje się je pod alkohol.


                            >Oleje są utylitarne i bezsmakowe,

                            A w sumie dlaczego? Uprawiamy przecież dynie, pestki się rąbie od zawsze, a olej dyniowy to jest poezja, w Austrii popularny, w Polsce przez lata nieznany. Z orzechami to samo, spożywa się je w różnorodny sposób, ale olejów nie tłoczy, a przecież są pyszne.
                          • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:42
                            bialeem napisał:

                            > Nie chcę ideologizować, ale trochę zahaczę. Na weselach się pije (na przyjęciac
                            > h zresztą też). Do alkoholu powinno się podawać rzeczy tłuste. W polskiej kuchn
                            > i rzeczy tłuste zwykle oznaczają tłuszcz zwierzęcy, bo rodzime tłuszcze roślinn
                            > e są raczej słabej jakości. Tu nie Grecja, gdzie chleb kukurydziany z oliwą sma
                            > kuje jak pół raju. Oleje są utylitarne i bezsmakowe, a smalec jest... podawany
                            > na kilka sposobów. Ciężko o wegańskie żarcie pod alkohol.

                            No niedasie, niedasie. Jak wesele to alkohol, jak alkohol to tłuszcz, a jak tłuszcz to smalec. Inaczej niedasie niedasie i już smile.
                            • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:46
                              Napisałam, że ciężko, a nie że się nie da. Ja tu pokojowo jestem chciałam zauważyć i spróbować wyjaśnić stanowisko szarego kowalskiego. To trzeba z otwartą, ale nie rozłupaną głową.
                              • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 23:20
                                bialeem napisał:

                                > Ja tu pokojowo jestem chciałam zauwa
                                > żyć i spróbować wyjaśnić stanowisko szarego kowalskiego.

                                Jeden szary Kowalski produkuje się trochę wyżej w tym wątku z pretensjami, dlaczego śmietana roślinna nazywana jest śmietaną. To tak a propos rozłupanej głowy.

                                Z takimi Kowalskimi ja bym sobie dała spokój i poczekała aż wymrą, po co na siłę nawracać. Dwieście lat temu jemu podobni protestowali, że po co nosić pludry, skoro w Polsce przystoi wyłącznie żupan i kontusz, ewentualnie sukmana.
                                • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 23:47
                                  Dwa takie się trafiły przypadki na cały wątek. Nie ma co drzeć szat o margines.
                                  Nawracanie na siłę nigdy nie ma sensu i powoduje opór materii. Tak jak bene pisała. Dieta wegetariańska jest dość codzienna.
                                  Wegańska w naszych warunkach jest... trudna. Wymieniane tu potrawy są albo postne albo śródziemnomorskie albo dalekowschodnie. Nie ma co się obrażać na rzeczywistość.
                                  Moim skromnym zdaniem jak chce się kogoś "nawrócić", to lepiej pokazać swojskie i dobre, a nie straszyć piekłem. Ale serio chciałam tu cholera uniknąć ideologii.
                                  • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 00:09
                                    bialeem napisał:

                                    > Wegańska w naszych warunkach jest... trudna. Wymieniane tu potrawy są albo post
                                    > ne albo śródziemnomorskie albo dalekowschodnie. Nie ma co się obrażać na rzeczy
                                    > wistość.

                                    A kto się obraża? Moim zdaniem trochę tworzysz chochoła.

                                    Ja cały czas podkreślam, że polskie tradycje kulinarne są nieprzychylne weganizmowi (niezależnie od historycznie wymuszonego prawie-weganizmu biedaków). Ale Polska robi się coraz bardziej kosmopolityczna, dostępność dotychczas nieznanych składników i przepisów jest coraz lepsza, zwiększa się wiedza na temat zdrowego żywienia i ekologii i wreszcie zaczyna zdobywać popularność koncepcja praw zwierząt, dotychczas obca pokoleniom chłopstwa, co żywemu nie przepuści. To wszystko powinno pomagać Polsce wydobyć się z kulinarnego zaścianka, dziwi mnie tylko, że światowej ematce tak to wolno idzie smile.
                                      • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 01:14
                                        bialeem napisał:

                                        > Co jest zaściankiem, a co nie, to kwestia PRu.

                                        W języku polskim słowo “zaścianek” ma określone znaczenie, zarówno dosłowne jak i metaforyczne. To drugie oznacza zacofanie, brak szerszej wiedzy i otwartości na nowe idee, nieufność do obcych itd. To są konkretne zjawiska społeczne, a nie “kwestia PRu.”
                                  • kosmos_pierzasty Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 00:19
                                    A cóż takiego niby jest w tej swojskiej Polskiej kuchni? Dlaczego ona ma uchodzić za wzór? IMO nie jest smaczna. Do śródziemnomorskiej czy wielu azjatyckich, tudzież wariacji na ich temat, się nie umywa. Do czego się tu tak przywiązywać? Czego bronić?
                                    • bialeem Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 00:31
                                      Kluska, królowa polski. Będę także bronić pierogów i kiszonek. Nie musi uchodzić za wzór dla czegokolwiek, ale jest i dla wielu ludzi jest kuchnią swojską i pierwotną w rozwoju. Śmiem także twierdzić, że jakoś nikt nie śmie robić lepszego chleba. Próbują, próbują, ale wychodzą im albo bagietki albo chleb krasnoludów. W tym wątku to niepolityczne, ale flaki z zawartością mielonego mięsa także robimy najlepsze na świecie.
            • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 19:27
              Aż sprawdziłam w neciku, ilu.
              Statystyki z 2018, od tego czasu myślę, że liczba wzrosła, bo ciągle rośnie, a lockdown pewnie się do tego znacznie przyczynił:
              A survey conducted by Ipsos Mori in 2018 shows that 3 percent of the world population is vegan, 5 percent of the people are vegetarian and another 14 percent flexitarian.
              https://veganolio.com/wp-content/uploads/2021/01/ipsos-mori-survey.jpg
              A - z niektórych statystyk wynika, że jest dwa razy więcej weganek niż wegan, że statystycznie są lepiej wykształceni od średniej i że mieszkają raczej w miastach.
          • leosia-wspaniala Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 09:35
            >Zdaję sobie sprawę, że polska kuchnia jest mocno oparta o produkty zwierzęce, ale światowe ematki mogłyby sobie wyobrazić, że to nie jest jedyna kuchnia na świecie i że miliony (a nawet miliardy) ludzi odżywiają się po wegańsku każdego dnia.

            No i...? Prowincjonalizmem to tchnie właśnie twoja wypowiedź. W Polsce nie jest źle, restauracji wegańskich jest mnóstwo. Spróbuj zjeść wegańsko w Czechach (nie mówię o hipsterskich knajpkach Pragi), Chorwacji, na Węgrzech, w Słowenii... Powodzenia wink I oni się jakoś nie przejmują, że są tacy prowincjonalni.

            No i tam, gdzie tradycyjnie je się wegetariańsko (bo nie wegańsko!), jest zazwyczaj inny klimat, w bród warzyw i owoców przez cały rok.
            • folivora Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 13:10
              Warszawa jest w czołówce najlepszych miast na świecie do jedzenia wegańsko - ale to chodzi o knajpy i jedzenie na mieście. Wybór produktów zastępujących nabiał w sklepach jest moim zdaniem lepszy w Niemczech czy w UK, ceny mam wrażenie, że też znacznie lepsze za granicą.
      • bi_scotti Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:16
        al_sahra napisał(a):

        > Te wątki o wegańskim jedzeniu jako czymś nie do przeskoczenia dla normalnego cz
        > łowieka nie przestają mnie zadziwiać.

        Same here. Ale ja wciaz tesknie za PRLowskimi barami mlecznymi (te, ktore teraz sa w PL, to juz nie "to"), ktore kochalam miloscia wielka i przez zadne karaluchy nie przeganialna a w nich wlasnie wiele potraw bylo ... hmmm ... frugally prepared bez miesa, jajek, mleka ... Geeez, nawet tzw. staropolska (classic) cuisine ma sporo opcji vegan (no bo ludzie bywali biedni, eh), nie wspominajac juz o wszystkich ethnic opcjach. Jajka, dairy, mieso, ryby ulatwiaja ulozenie menu ale bez nich tez mozna przygotowac wysmienite przyjecie i bawic sie doskonale.
        I jeszcze raz, ja nie lubie (i nie za bardzo umiem) gotowac, w mojej lodowce zawsze wieje wiatr - mamy tylko to, co niezbedne dla 2 doroslych osob na 2, mx 3 dni (sklep blisko, walking distance) a i tak teraz-zaraz bez szukania przepisow czy special instructions, vegan goscia moglabym nakarmic. Jestem pewna, ze wszystkie ematki- kucharki extraordinaire moglyby to zrobic milion razy lepiej ode mnie i do tego spiewajaco wink Cheers.
        • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:37
          bi_scotti napisała:

          > Geeez, nawet tzw. staropolska (classic) cui
          > sine ma sporo opcji vegan (no bo ludzie bywali biedni, eh)

          Niemniej większość tradycyjnych "biednych" potraw ma jakiś dodatek mleka albo sera, poza tym nawet jeśli kogoś nie było stać na mięso, to zawsze starał się przynajmniej okrasić słoniną. Czysto wegańskich przepisów (przez przypadek, bo nikomu nie chodziło o to, żeby celowo unikać produktów zwierzęcych) jest mniejszość.
            • al_sahra Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 17:31
              angazetka napisała:

              > Okraszenie słoniną można sobie darować i już jest vegan.

              Oczywiście, ale jest faktem, że w tradycyjnej polskiej kuchni, zwłaszcza tej chłopskiej, uważa się, że dodatek produktów pochodzenia zwierzęcego podnosi atrakcyjność potrawy. Skądś te trudności w zaakceptowaniu wegańskiej kuchni się biorą.
              • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 19:13
                One się biorą z tego, że 95% Polaków przez stulecia mięso jadło parę razy do roku, nie częściej. Tak mój ojciec wspomina swoje dzieciństwo na wsi, w czasach wojennych i powojennych. "Święto było na Wielkanoc, jak było ciasto drożdzowe i masło, a czasem nawet szynka, jadłem to wszystko naraz".

                Podskórny głód mięsa i przekonanie, że ono musi być jako clou posiłku, organizowanie obiadu wokół mięsa (acha, kurczaka już mam, to co do niego?), przekonanie, że bez mięsa się nie najem to ponure dziedzictwo pokoleń, które pracowały ponad siły na niskokalorycznych i niskobiałkowych posiłkach.
        • folivora Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 13:12
          bi_scotti napisała:

          > Same here. Ale ja wciaz tesknie za PRLowskimi barami mlecznymi (te, ktore teraz
          > sa w PL, to juz nie "to"), ktore kochalam miloscia wielka i przez zadne karaluchy nie przeganialna a w nich >wlasnie wiele potraw bylo ... hmmm ... frugally prepared bez miesa, jajek, mleka .

          Nie wiem jak w PRL, ale teraz bary mleczne są, jak nazwa wskazuje, MLECZNE. Wegetariańskich dań jest mnóstwo, wegańskich raczej się nie uświadczy.
    • solejrolia Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:05
      Ha. Wczoraj mieliśmy szorba adas ( libijska zupa z soczewicy), akurat odwiedził nas gosc, szwagier - weganin, więc trafił wyjątkowo w czas👍smakowało mu, poprosił o przepis. ( Jest więcej niż doskonałym kucharzem, więc odczytuje to jako komplement 🥰).
      U nas ostatnio bardzo dużo w kuchni potraw z cukini, pomidorów, ogórków, fasolki, kalarepa, i inne kapustne, już pomału przynoszę dynię... w tym roku ogród obrodził we wszystko! . zajadam się tez orzechami, kaszami, ( bo IO).
      Dla nas pewnie byłoby jeszcze czy to jajko, czy zaklepany sos śmietaną, ale naprawdę drobna modyfikacja potrawy i głodny od nas nie wyszedłby.
    • daniela34 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:07
      Wszystkie zupy z wyjątkiem rosołu i krupniku jestem w stanie bez problemu zrobić w wersji weganskiej. I często robię.
      Sałaty-nie dam sera
      Pierogi-zrobię bez jajka (I tak często robię).
      Pieczone bataty i inne warzywa pieczone
      Smalec wegańskich na oleju kokosowym
      Sosy warzywne i wszelkie duszone potrawki warzywne
      Kotlety warzywne (tu bym musiała z wegetariańskich zmienic na weganskie i zrobić bez dodatku jajka).

      Problemem byłby deser-do wegańskich ciast nie jestem w stanie się przekonać. Byłby pudding z ziaren chia na mleku roślinnym z musem z mango
    • mikams75 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:08
      wszystkie zupy z wyjatkiem rosolu, zabielic moge mlekiem kokosowym jesli trzeba
      wszelkie kaszotta, risotta
      dhale i curry w roznych wersjach
      zapiekane warzywa
      pasty typu hummus, z fasoli, baklazanow itp.
      czasem eksperymentuje z tofu, mam 2 opakowania zamrozone
      rozne wege-burgery (ok, z niektorych musialabym jajko wyrzucic)
      wege rolki sushi
      pesto (do chleba albo makaronu, bezjajeczny tez mam)
      duszone warzywa w pomidorach
      cieciorka z porami
      cieciorka ze szpinkiem
      cieciorka w pomidorach
      surowki, salatki

      to tak na szybko, ale spokojnie uzbieralabym wiecej.
    • cruella_demon Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:13
      U mnie to chyba tylko niektóre surówki podawane do obiadu np z kiszonej kapusty, czy pomidor z cebulą, bo już np mizeria jest ze śmietaną. No i suchy chleb.
      Chyba że by wyjął sobie z szafki jakieś tam puszki z kukurydzą, groszkiem, czerwoną fasolą, czy jakiś przecier pomidorowy i sam coś sobie ugotował.
    • mia_mia Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:14
      Zupy kremy, robię na bulionie warzywnym, oliwie i do niektórych dodaję mleczko kokosowe, sałaty przeróżne, bo my akurat lubimy zieleninę np. z winegretem, pieczone warzywa, pierogi z kapustą i grzybami, mogłabym zrobić z różnymi innymi nadzieniami, chleb, hummus, makaron ryżowy z grzybami mun i kurczakiem, (mogłabym nie dodawać kurczaka, bo nie jest niezbędny), ryż po chińsku z warzywami, dahl, falafel, foccacia, frytki.
      To tak na szybko, ale na dietę wegańską raczej nigdy nie przejdę, lubię jajka, nabiał i w dodatku, bez tego trudno byłoby mi gotować.
    • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:16
      Milion past wegańskich, to na śniadanie. Owsianka na mleku roślinnym. Pasztety z motylkowych i/lub warzyw. Spring rollsy z makaronem sojowym i warzywami, z sosami do wyboru. Naleśniki ze szpinakiem z tofu. Placki z owocami, z syropem klonowym albo agawowym i z cynamonem.

      Właściwie wszystkie zupy. Rosołu nie lubię, resztę gotuję na samych warzywach. Umami dokładam z czegoś innego - np z wyciągu z drożdży, dodatku grzybów albo posypki z orzechów. Śmietana/jogurt wyłącznie na wydaniu, dla chcących.

      Ciecierzyca po pendżabsku - to jest świetna rzecz, w dodatku do zrobienia w 10 minut.

      Pieczone warzywa korzeniowe (ziemniaki rozmarynowe też) w najróżniejszych opcjach etnicznych. Śródziemnomorsko, panazjatycko, bałkańsko, grecko itd itd.
      Pieczone boczniaki (są tak pyszne, że kiedy zrobiłam je pierwszy raz, z samą solą i oliwą, zeżarłam całą blachę sama, z blachy właśnie).
      Pieczony kalafior (nazwany z emfazą w jakimś czasopiśmie 'nowym stekiem' - trochę odstręczające dla wegan, ale cos w tym jest, ma intensywny smak i jest bardzo uniwersalny).
      Pieczone buraki, z jakimś sosem plus cokolwiek chrupkiego (migdały, orzechy, słonecznik itd).

      Warzywa nadziewane - kaszami, kaszami z warzywami albo np bułką z rodzynkami, czosnkiem i natką. Do tego sos pomidorowy, pycha!

      Kaszotta w różnym wydaniu, morze inspiracji i możliwości.
      Risotta w milionie odmian.
      Arancini z tego risotta, o ile zostanie coś na następny dzień. Makarony z warzywami i/lub warzywnym sosem. Także gołe, jak alio e oglio. Makarony z pesto z najróżniejszych ziół i nasion.

      Kapusta duszona z koperkiem i sokiem cytrynowym.

      Gołąbki z ziemniakami albo kaszą.

      Pierogi z warzywami i/lub kaszą.

      Falafle z czymkolwiek (np z moim ukochanym mutabalem) i furą warzyw.

      Kotlety warzywne lub warzywno-kaszane.

      Curry w milionie odmian.
      Paszteciki z wege ciasta francuskiego (tu trochę się jednak krzywimy, brak masła da się boleśnie wyczuć).

      Plus dania popularne w wegańskim wydaniu, np fasolka po bretońsku (smak wędzenia można łatwo osiągnąć przy pomocy czarnego kardamonu). Gulasze warzywne z ewentualnymi 'mięsnymi' dodatkami z soi. A, rodzinni wegetarianie na Wigilię domagają się zawsze sosu greckiego (takiego do ryby, ale bez ryby) - zjadamy go z chlebem, ryby nikomu nie brakuje smile

      A na deser np crumble z jakichkolwiek owoców, może być z marcepanem albo orzechami. Albo jakieś wypasione trifle.

      Mój borze, mogłabym tak jeszcze długo, ale zgłodniałam.
    • marinella Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:19
      Przystawka carpaccio z cukinii
      Danie Pasta aglio peperoncino
      Deser mus czekoladowy z kremem kokosowym Albo panna cotta z malinami (agar agar)

      Kiedyś walnęłam gafę i zmarznietemu wege dałam z rozmachu napar z mięty z miodem wink
              • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 20:07
                Chciałam w tym wątku uniknąć ideologii. Generalnie zabieranie miodu bezpośrednio nie wpływa na OUN pszczół. Z tego co wiem (ale moja wiedza może nie być bieżąca) owady oczywiście odpowiadają na bodźce, ale nie ma dowodów na to, że ich oun reaguje awersyjnie w sposób który można nazwać bólem np.
                • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 20:12
                  Przepraszam, ale wkurzają mnie debilne pytania.

                  Z tego, co wiem, wielu pszczelarzy kocha swoje pszczoły, i to bardzo. Chronią je i nie robią im krzywdy, zabierając miód. A owoc pracy jednej pszczoły to jedna kropla miodu. Tylko.
                  Ale jest też miód produkowany przemysłowo i tam nikt nie kocha, nie troszczy, a chroni tyle, żeby dalej produkowały, więc krzywda jest.
                  • solejrolia Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 21:55
                    No właśnie, chodzi o sposób pozyskiwania miodu.
                    (weganie z mojej rodziny spokojnie od nas miodek zjadają, bo my nie nastawiamy się z ulami na miód, a na posiadanie pszczół. Niby żadna różnica, a jednak).
                    • agaagaaga123 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:29
                      Zalezy jacy weganie. Ideologiczni zwracają uwagę na pochodzenie, układ nerwowy itp. Ale są też zdrowotni, którzy z powodów zdrowotnych (nie chcą umrzeć na raka i na choroby cywilizacyjne, powodowane przez nadmiar białka zwierzęcego w diecie) nie jedzą białka zwierzęcego i dla nich jest proste rozróżnienie, czy coś mogą zjeść: czy to coś było zwierzęciem albo wydzieliną zwierzęcia, czy rośliną? Miód nie jest jednoznaczny, bo jest rośliną (pyłek) przetworzoną przez zwierzę. Różni go to od np mleka czy jajka, które w całości jest produkowane przez zwierzę z jego ciała. Zatem weganin zdrowotny raczej zje miód. Ba, weganin zdrowotny dopuści czasem mleko do kawy i nie będzie sprawdzał procesu produkcji wina, tylko uznawszy wino za produkt roślinny, wypije. Przy czym weganie "zdrowotni" mają prościej, niż ideologiczni, ponieważ powody zdrowotne powodują, że wybierają raczej żarcie mniej przetworzone i nie będą analizowali składu delicji i składu żelatyny, tylko uznają to za produkt średnio jadalny w ogóle i nie będą tego rozważali, bo wybiorą miskę czereśni.
                      • agaagaaga123 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:34
                        Przyszło mi do głowy takie porównanie, że weganie "ideologiczni" funkcjonują jak osoby śmiertelnie uczulone na wszystko, co odzwierzęce i to czyni ich tak bardzo kłopotliwymi gośćmi, bo trzeba uważać nawet na śladowe ilości czegoś albo na to, o czym nie wiesz (proces produkcji wina), sprawdzać tajemne składniki na opakowaniu itp. bo oni NIE MOGĄ ZJEŚĆ. Tymczasem weganie "zdrowotni" rzadziej histeryzują z powodu usmażenia czegoś na tej samej patelni, co wcześniej mięso, bo może i niechętnie, ale od takiej ilości wiadomo, ze nic im się nie stanie, zwłaszcza jak to sytuacja okazjonalna typu impreza.
    • podaje_haslo_okon Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:27
      Kiedyś jak sobie mój współlokator wymyślił, że nie będzie jeść nabiału, to sprawdzałam jakie są wegańskie słodycze i przekąski. Na pewno chałwa, sezamki, chrupki wszelkie, chyba delicje i oreo? Wszystko to jadam. Plus zupki chińskie, frytki, makaron aglio e olio.
        • podaje_haslo_okon Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 18:50
          Racja. Matko droga, ta wegańska dieta jest jeszcze trudniejsza niż beznabiałowa. Pamiętam swoje zdziwienie, jak chciałam zrobić beznabiałowy makaron i kupiłam pesto w sklepie. A w składzie co? Mleko. Ja chyba bym nie dała rady zrobić zakupów dla weganina 🙆‍♀️
            • podaje_haslo_okon Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 19:30
              Wybrałam prostsze rozwiązanie, zmieniłam współlokatora, na takiego, który nie dopuszcza mnie do garów smile

              Chciałam tylko powiedzieć, że przestrzeganie tych restrykcyjnych diet (a do takiej zaliczam dietę wegańską) jest naprawdę trudne i jak ktoś na co dzień nie czyta składów, to może zupełnie przypadkiem poczęstować weganina czymś niewegańskim.
              • bene_gesserit Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 19:33
                Nie, to jest raczej kwestia doświadczenia i świadomości. Pewnego nawyku. Dla mnie, wszysktożerczyni, dieta wegańska była by mniej ograniczająca niż dieta bez cebuli, czosnku i, powiedzmy, koperku oraz liści laurowych. Bez mięsa i produktów odzwierzęcych da się (zwłaszcza teraz, kiedy w necie albo nawet osiedlowym spożywczaku można kupić płatki drożdzowe albo śmietankę kokosową), bez cebuli - nie.
                • bialeem Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 20:11
                  Mój eksmąż był dość poważnie uczulony na marchewkę. To cholerstwo jest w KAŻDEJ garmażerce. Wszędzie wblendowują np w mięso z rosołu, wszędzie marchewką słodzą sosy, często jest suszona w gotowych przyprawach.
                  Plus taki, że prawie wszystko umiem zrobić od podstaw. Minus, że po dekadzie na marchew patrzę jak na truciznę nawet po rozwodziesmile
        • z_lasu Re: Weganizm bez wojny 26.08.21, 09:17
          Nie ma żelatyny w delicjach. Większość gotowych słodyczy z galaretką jest na pektynach albo agarze. Ale akurat delicje i tak nie są wegańskie, bo w biszkoptach są jaja, a w niektórych smakach koszenila. Wegańskie są galaretki Mela.
    • madami Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:36
      Na szybko otwieram puszkę cieciorki, dodaję czosnku, przyprawy i oliwę i kręcę humus, wyciagam z lodówki warzywa, kroję w słupki i juz gotowe. Wersja na ciepło to z upieczonymi warzywami korzeniowymi - podaję z humusem, z sosem pomidorowym.
      Robię zupę z ciecierzycy - cebulka na oleju - podduszam, dodaję curry i inne przyprawy, pomidory z puszki zalewam wodą, gotuję wrzucam czerwoną soczewicę i gotuję dalej. W podobny sposób można zrobić masę zup tj wychodząc z tej cebuli podduszonej, może dorzucić marchewkę albo bataty, albo brokuły, dodać wody - ugotować zblendować, trochę mleka kokosowego. Bardzo łatwe dania.
      • agaagaaga123 Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 22:39
        madami napisała:

        > Na szybko otwieram puszkę cieciorki, dodaję czosnku, przyprawy i oliwę i kręcę
        > humus, wyciagam z lodówki warzywa, kroję w słupki i juz gotowe.

        Protip na puszkę cieciorki zgapiony od Nigelli, sprawdza się przy wszystkich strączkowych, nawet zielonym groszku. Odsączyć i podsmażyć z czosnkiem i rozmarynem (plus sól). U Nigelli na maśle (smakuje nieziemsko) ale oliwa z oliwek też robi robotę. Można dodać ostrej papryki albo wędzonej, ale baza to połączenie czosnek z rozmarynem. Podajesz to w misce jako osobną przekąskę albo dajesz na talerz obok surówki i ryżu/kuskusa/czegokolwiek zamiast kotleta.
    • mika_p Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:36
      W sezonie - bób, tylko solę do gotowania. Ewentualnie fasolka szparagowa lub kalafior.
      Na ciepło suche ziemniaki (nie tłukę, nie dodaję zatem masła/smietany) i buraczki, a, i warzywa na patelnię z mrożonki. Marchewkę z groszkiem mogę zrobić bez masła.
      Surówka z kapusty pekińskiej, bo połowa dzieci je gołą, więc mamy zwyczaj, że każdy wedle potrzeb sobie dolewa jogurt/śmietanę już we własnej misce.

      Jak weganin wpadnie w odpowiedniej chwil, to zalapie się na leczo, kiełbasę dodaję na sam koniec.
      Mogę też poczęstować sosem łowicza ze słoika, zazwyczaj jakiś w domu jest, i makaron bezjajeczny też.
    • kobietazpolnocy Re: Weganizm bez wojny 25.08.21, 16:37
      Najpewniej skończyłoby się na jakiś warzywach z kaszą bądź ryżem.
      I owocach na deser..

      Cała reszta to już większe kombinowanie, bo a tu jajka, a tu żelatyna, a tu ser, mleko, śmietana, itd. Brak wkładki mięsnej to akurat najmniejszy problem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka