Dodaj do ulubionych

Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski.

01.01.06, 17:41

Obserwuj wątek
    • mona812 Re:Przezyc za 100 euro ??? 03.01.06, 11:19
      Otworzylam taki watek na innym forum ale poniewaz jest to forum zamkniete i nie
      wszyscy tam zagladaja wkleje watek tutaj gdyz mysle ze jest zwiazany z tematem .

      W Swieta mialam okazje goscic pare , dziewczyna polka facet tubylec .Dobrze
      im ze soba i chcieliby byc razem ale ... no wlasnie facet rozwodnik placi
      alimenty na trojke dzieci plus ex zona ,po oplaceniu rachunkow ktore zaplacic
      trzeba zostaje mu okolo 400 euro na tzw zycie , Mariola boi sie ze im
      poprostu nie wystarczy pieniedzy aby przezyc ,stwierdzilam iz z odrobina
      wyobrazni oraz checi za 200 nooo maxymalnie 250 euro sa w stanie przetrwac
      przez kilka m-cy , na pewno nie bedzie to latwe ale mozliwe.Nie chcac byc
      osoba goloslowna postanowilam sama sprobowac przez trzy miesiace lacznie z
      chemia wydawac max 250 euro na nas dwoje ( synka i psa bede liczyla
      oddzielnie )Oboje zainteresowani oraz moj myszowaty sa pewni ze jest to
      niewykonalne .Jakie jest wasze zdanie ? Uda mi sie , a moze z motyka na
      slonce ?
      Temat potraktowalam powaznie i chce zaczac od soboty
      • sandraa1 Re:Przezyc za 100 euro ??? 03.01.06, 11:35
        ja powiem tak wydaje na nas troje. Dzieciak 7 lat 230 do 250 na miesiac na
        zarcie i chemie. To wcale nie jest malo a w zupelnosci wystarczy. I ja tak
        sobie wydaje juz caly rok albo i wiecej. I niczego mi nie brakuje.
          • beba3 Re:Przezyc za 100 euro ??? 03.01.06, 15:57
            Mona!
            Mysle, ze moze Ci sie udac. Pytanie tylko co Ty lubisz jesc a co oni? Jakiej Ty
            chemii uzywasz a jaka oni?
            Liczac, ze 250 wydasz na jedzenie i chemie to zostaje Ci 150 na cele inne niz
            wyzej wymienione i rachunki:
            ciuchy,
            zakupy do domu,
            meble itp,
            przyjemnosci, rozrywki,
            fundusz wakacyjny,
            pieniadze na leki ktorych nie zwroci ubezpieczalnia, moze nowe okulary,
            dentyste itp.
            fryzjer, kosmetyczka
            Ciezko jest przewidziec wszystko. A jak sie ma dzieci to mozna sie zupelnie
            niespodziewanie splukac....
            Jezeli dom/mieszkanie maja urzadzony, ubrani sa od stop do glow i nie planuja
            nowych zakupow, wakacje spedzaja np w domu czy tez nie maja wiekszych
            (kosztowniejszych) wymagan, do kina, na koncerty, do kawiarni nie chodza,
            Mariola nie musi podcinac wlosow co miesiac, farbowac ich, biegac do
            kosmetyczki itp, nie maja drogiego hobby i jeszcze jest to tylko tych kilka
            miesiecy... To czemu nie, moze sie udac.
            Czy kolezanka uzywa drogich perfum i z ktorych pieniedzy beda kupowane? Z tych
            na jedzenie i chemie czy z tych pozostalych?
            Wszystko zalezy od tego co dla Ciebie oznacza minimum, gdzie Ty wyznaczysz
            granice. Co jest tym bez czego nie mozewsz sie obejsc a co czyms ekstra.
            Mona!
            Tobie ten eksperyment unaoczni ile dokladnie wydajesz i na co i spowoduje, ze
            moze przewartosciujesz swoje potrzeby. Nie wiem czy sie powiedzie ale mam
            nadzieje, ze na tym nie ucierpisz.
            Mysle, ze to Twoi znajomi powinni raczej usiasc z olowkiem w reku, kartka,
            paragonami i wyciagami z banku i podliczyc sobie ile na co wydaja i z czego
            moga zrezygnowac.
            Spotkalam juz ludzi korzy maja pelne kieszenie kasy i twierdza, ze jakos im sie
            tam zyje, ale ciagle wielu rzeczy brak albo, ze na jedzenie i wakacje im
            wystarcza a standard zycia maja baaardzo wysoki.
            Spotkalam tez takich co to chodza w jednych spodniach i polatanym swetrze i
            twierdza, ze na wszystko im wystarcza i ze Pana Boga za nogi zlapali.
            Jak Twoi znajomi zmieszcza sie z tym budzecie i beda szczesliwi to nic dodac,
            nic ujac. :-)
            • mona812 Re:Przezyc za 100 euro ??? 03.01.06, 17:46
              Traktuje to troche jak wyzwanie poniewaz do tej pory wydawalam jakies dwa razy
              tyle :))
              Ja lubie jesc w miare zdrowo i smacznie moj maz smacznie i duzo :))i chce tak
              nadal gotowac .Obie z Mariola postanowilysmy ze bedziemy jezdzily na zakupy
              razem i bedziemy kupowaly to samo ( przy okazji pokaze jej gdzie jest jaki
              sklep bo ona dopiero od kilku tygodni tutaj )nasi mezczyzni sie smieja ze od
              soboty jeden bedzie wiedzial co drugi jje na obiad ;))
              Ani my ani oni nie pala , to samo z alkocholem ,nie planuja tez wymieniac mebli
              ani ubran ,Mariola przez te trzy miesiace postanowila uzywac tylko podstawowych
              kosmetykow typu tonik ,krem i tusz do rzes hi hi mysle ze wciagnelo ja to nie
              mniej niz mnie .
              Biore pod uwage iz nam sie poprostu nie uda ale jestem dobrej mysli .
              W miare mozliwosci postaram sie pisac co tydzien co kupilysmy , gdzie i za
              ile , kto wie moze kiedys komus sie przyda :))
      • mona812 Re:Przezyc za 100 euro ??? 09.01.06, 17:11
        W tym tygodniu byly to sklepy ktore sa blisko siebie a takze nie daleko miejsca
        gdzie mieszkam a w przyszlym tyg. planujemy jechac do Belgii ( jakies 5 km od
        nas )poniewaz tam znajduje sie kilka innych tanszych sklepow a przy okazji
        myszowaty zatankuje taniej o jakies 10 centow za litr ha ha chyba wpadam w
        paranoje oszczedzania ;))
        Zdaje sobie takze sprawe z tego ze wciaz mam produkty sprzed czasu oszczedzania
        ale dlatego tez postanowilam probowac przez trzy m-ce w takim czasie wszystkie
        hmmm oszczednosci mi sie skoncza .
        Przyznam sie tak po cichutku iz bardzo sie ciesze ze to tylko takie wyzwanie a
        nie potrzeba z mojej strony gdyz dobrze jest miec ta swiadomosc iz w kazdej
        chwili moge siegnac po pieniadze odlozone w drugim w portfelu .
        Dodam iz pierwszy raz wypralam w plynie z aldi , ciuchy sa czyste chociaz plyn
        kosztowal trzy razy taniej niz ten ktorego uzywalam do tej pory , jako ze
        uzywam i bede uzywala tego samego plynu do plukania nie wiem jak pranie
        pachnialoby bez .
        Reczniki piore w proszku ktory zamierzam kupic w lidl , za tydzien napisze
        efekty :))
    • mona812 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 03.01.06, 17:56
      Jako ze wlasnie zaczelam robic liste zakupow mam malutka prosbe :))
      Wszystkie ktore kupujecie produkty w tanszych sklepach bardzo prosze o
      podzielenie sie wiadomosciami w jakim sklepie oraz co jest dobre , oszczedzi mi
      to mase nieporozumien ;))
      Obiecuje w najblizszym czasie odwdzieczyc sie tym samym .
      • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 03.01.06, 19:30
        Wlasciwie to zauwazylam, ze kazdy pisze: zobacz jak ja oszczedzam - kupuje tu i
        tu. Jedynie zgodni jestesmy, ze AH jest drogi.
        Mysle, ze to zalezy od produktow, no i promocji.
        Ja pod nosem mam Sandersa i Aldi. W Sandersie jest chyba najtanszy papier
        toaletowy bo mniej niz 2 euro (chyba 1,88? moze sie zmienilo). Tanszy niz w
        Aldi a mowie o 12 rolkach. Tam tez czasami kupuje mieso i jestem zdowolona z
        cen, szczegolnie promocji. Odkrylam tez mrozone placki ziemniaczane.
        W Aldi jestem w stanie zrobic podstawowe zakupy: (tak jak wchodze i nie patrze
        na ceny co czasmi jest zludne): soki rozcieczalne dla dzieci w butelko -
        puszkach, sok pomaranczowy, sok jablkowy (dla slubnego za kwasny dla mnie ok),
        warzywa: czesto papryka trojpak, jesli ladna to fasolka, cebula, ziemniaki,
        mandarynki, jablka, pomarancze.
        Nalesniki do podgrzania na patelni, tania 'oliwa' z oliwek ale tylko do
        smazenia, salatka z krabow (o niebo lepsza niz w Lidlu), wedliny: szyneczka
        wedzona, szynka z kurczaka i indyka, male kabanosiki, mlko UHT na zapas, mleko
        swieze na biezace spozycie, cukier, dwa razy trafilam na zwilgotniala make i
        juz nie kupuje, sol jak dla mnie za gruba, chetnie kilo sera, czasmi kawalatek
        sera starego, koniecznie dwa opakowania Chedara dla dzieci, jak sie odchudzalam
        kupowalam ser o obnizonej wartosci tluszczu. Bardzo mi i mezowi smakowal, jak
        na taki produkt. Jest drozszy ale tanszy niz w innych sklepach.
        Jajka wydaja mi sie jakies dziwne, czesto maja biale skorupki i ich nie kupuje.
        Bardzo lubimy mrozone paluszki rybne i czasmi kupuje rybke w 4 kawalkach bez
        paniery, lumpie, pizze czasmi dla odmiany (nic szczegolnego). Bywa ze i lody.
        Vla waniliowe, deserki z bita smietana, jogo plus musli, platki - koleczki,
        chysteczki higieniczne - klucze, ciasteczka czasami itp itd
        Mozna tam zrobic wg mnie dobre podstawowe zakupy. Produkty trzeba samemu
        posmakowac i zastanowic sie czy warto.
        Ja czesto wpadam tylko po chedar, kg sera, gotowe nalesniki, szyneczke wedzona
        i salatke z krabow. Reszte moge kupic gdzie indziej w miare zblizonej cenie.
        Moim odkryciem juz jakis czas temu jest Nettorama:
        Mleko, vla, jogo do jedzenia, picia, jajaka, ser typu parmezan, mozarella,
        warzywa i owoce najczesciej dobrej jakosci po umiarkowanych i tanszych cenach
        niz np Sanders, C 1000, i wybor ktory mnie zadowala, zawsze sa kielki, czesto
        seler w korzeniu, ktores jablka w promocji itp
        Kielbaski podsuszane 4 szt za 5 euro bez cencika. Parowki Unxu, ciastka dla
        dzieci: 'literki' i pakowane w male paczuszki, kawa Nesca, zadowalajacy wybor
        herbat, sol, cukier, maka, sliwki suszone, ew orzeszki piniowe, przyprawy,
        Nie za czesto ser na kg - zjadamy go sporo i tu widze roznice w cenie. Mieso
        jak nie wybieram sie gdzies indziej lub jak jest promocja. Bez wiekszego
        entuzjazmu.
        Bagietki u nas sa paskudne ale chleby i bulki ok, Pizze te same co gdzie
        indziej ale raczej w promocji, kolki ziemniaczane (fryty), Dr Pepper, sok
        jabklowy, pomaranczowy, Spa, slodycze od chipsow, paluszkow, po ciacha,
        czekolady, rodzynki, po dropy, worki do smieci, plyn do naczyn, pianke od
        golenia, zel pod prysznic, deo, paste do zebow - maly wybor ale nie trzeba
        biegac do drogerii co chwile a ceny czasmi okazuja sie nizsze.
        W C 1000 lubie przejsc sie po alejce promocyjnej i czesto jest "3 szt za cene
        2" itp oraz kupuje tam miesko, szczoteczki do zebow dla dzieci, paste, mix
        mrozony do woka, bardziej egzotyczne przyprawy, tani ser w plastrach, swietne
        pieczywo z wlasnej piekarni.
        Wlasciwie to wszystko to co potrzebuje do jedzenia kupuje w tych sklepach i w
        porownaniu z innymi nam mniejsze rachunki a z produktow jestem zadowolona...
        Maz zezwala mi wejsc do dwoch w weekend a w ciagu tygodnia do jednego. Jasli ma
        ochote na cos charakterystycznego to jest bardziej ustepliwy.
        Ostatnie zakupy przed Swietami robilam w kilku sklepach, zarowna spozywczych,
        jak i z zabawkami, drogeryjnymi itp. Wszyscy bylismy padnieci, kupilam to co
        zamierzalam, w tym czesc to prezenty, widzialam, ze zaoszczedzilam kilka euro
        ale stwierdzilam, ze gdybym nie musiala to bym sobie odpuscila. Nie jest to
        tego warte. Zdaowala mnie w pelni Nettorama i od czasu do czasu Aldi.
        Gorzej, ze paste do zebow _musze_ jechac do C 1000, no i wtedy, 'przy
        okazji'... Tak na chwile...
        Sie rozpisalam ale czekaja mnie wlasnie gigantyczne zakupy po przyjazdowe i az
        sie boje!
    • go.ga Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 03.01.06, 20:17
      Mona:

      Mam kilka sparwdzonych produktow, ktore kupuje z Aldim. Sa to:
      -papier toaletowy
      -czerwone wino (australijskie o nazwie "Southern Creek")
      -oliwe z oliwek
      -tani odpowiednik red bulla, nazwy nie pamietam. Nie smakuje mi, podobnie jak
      nie smakuje mi red bull, oba sa syfiaste, ale kofeina jest i dziala
      -smakuje mi mleko poltluste z aldiego, niektore jogurty
      -maja fajna ciabatte (nalezy ja w domu dalej do piekarniku "wykonczyc")
      -wisnie w czekoladzie, czekolada bakaliowa
      -losos, wegorz - wedzone
      -maja tez filety z lososia w ronych sosach, fajne na blyskawiczny obiad, kilka
      minut w mikrofali
      -i tez do mikrofali, warzywa do gotowania na parze 3 (rodzaje)
      -plyn do prania Una
      -moj M. lubi jakis tam sok

      W Aldim robie zakupy hurtowo, co jakis czas. Nie jest to sklep do codziennych
      zakupow, bo jednak za mala oferta. Chociaz coraz lepsza.

      Dalej o zakupach, juz niekoniecznie tanich.

      Kupuje duzo na rynku, choc nie ze wzgledu na oszczednosc, tylko dlatego, ze
      lubie gotowac i dobrze zjesc. Tansze na pewno sa jajka, kupuje zawsze
      najwieksze (rozmiar XXL) "vrije uitloopeiren". Owoce, warzywa chyba tansze niz
      w supermarkecie, na pewno lepsze i wiekszy wybor. Ser za to jest drozszy, ale
      bez porownania lepszy. Ostanio nie mielismy czasu na rynek i kupilismy w
      supermarkecie, czuc roznice.


      Z supermarketow Edach, dlatego, ze mam najblizej. AH uchodzil zawsze za
      najdrozszy, ale ostanio ponoc obnizyl ceny i juz nie ma takich roznic. Jesli u
      kogos jest JUMBO w poblizu, to polecam. Ja tam mam za daleko, ale jest to chyba
      najtanszy z supermarketow a maja bardzo duzy wybor (porownywalny z AH).

      Od jakiegos czasu ucze sie jednej rzeczy. A mianowicie, staram sie tak wymyslac
      posilki, aby jak najmniej rzeczy sie zmarnowalo. Pomaga zamrazalnik. Jest
      lepiej, ale i tak co jakis czas musze cos z lodowki wyrzucic, bo sie
      przeterminowalo. Nie wiem, czy w skali roku to duza oszczednosc, ale po prostu
      czuje wyrzuty sumienia, jak wyrzucam jedzenie.

      Co jaki czas robie zakupy w Action. Glownie chemie, szampony, zele pod
      prysznic.
      • a.polonia Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 03.01.06, 23:59
        O kurcze, gdybym miala w ten sposob podchodzic do jedzenia/oszczedzania, to bym
        chyba nic nie robila tylko caly weekend spedzala na zakupach spozywczych (a
        nienawidze tego) oraz gotowaniu. Takie "oszczedzanie" to zdecydowanie nie dla
        mnie. Zakupy wieksze robimy w Aldi lub Lidlu, reszte dokupuje w AH lub Coop (bo
        mam najblizej).
        Nie zawsze wychodzi to planowanie tygodnia, bo zbyt czesto zdarza sie
        wyrzucanie zarcia, ktore sie psuje (podobnie jak go.ga nie cierpie tego i mam
        wyrzuty sumienia :(). Jesli chodzi o warzywa, to staramy sie jesc swieze,
        zamrazam tylko wtedy, kiedy naprawde nie ma innego wyjscia.
        • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 04.01.06, 01:39
          Ja tez staram sie robic zakupy raz w tygodniu. Nawet lubie choc czasmi sie
          wacham nad odpowiedzia na to pytanie...;-)
          Caly bajer polega wlasnie na tym aby minimum czasu spedzic na zakupach a
          zaopatrzyc sie dobrze i po niskich cenach. Ja jestem pikus. Jak widze co wnosza
          moi sasiedzi z samochodu do domu to czesto siebie sama pytam czemu my tak nie
          gospodarujemy? Ziemniaki, chleb, dzem, chipsy, malo miesa, sporo lodow i
          chipsow. Malo roboty a czlek glodny nie chodzi i zyje. ;-D
          Zupelnie nie rozumiem na co ja wydaje kaske. Mam wrazenie, ze kazda bym
          przejadla. ;-(
          • go.ga Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 04.01.06, 12:29
            >Ziemniaki, chleb, dzem, chipsy, malo miesa, sporo lodow i
            > chipsow

            A piwo? W dzielnicy, gdzie poprzednio mieszkalam, tez sasiedzi tak jedli.
            Oprocz tego co wymienilas kupowali jeszcze piwo. A zakupy przywozili do
            domu "pozyczonym" ze sklepu wozkiem :-)
            • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 04.01.06, 15:10
              Zapomnialam! Dzieki Go.ga! ;-D Piwo tez! Duuuzo!
              Tylko, ze wlasnie Ci moi sasiedzi maja telewizor plazmowy, przed Swietami
              zalozyli sobie taaaki duuuzy nowy talerz satelitarny a samochod tez wymienili
              na lepszy, ten sam typ co my teraz ale kilka miesiecy wczesniej.
              Tak sobie czasmi mysle czy tem moj doktorek tak malo zarabia, czy my przejadmy
              cale pieniadze? Moze lepiej przepijac tylko ich czesc (piwo jest tanie) i zyc
              sobie na rauszu i luzie a nie martwic sie, czy dziecko zjadlo odpowiednia ilosc
              warzyw na obiad?
              Powinnam sobie zamiast syropkow walnac cos mocniejszego!
              Moze to wplynie pozytywnie na moja odpornosc? ;-D
              • beba3 Mona!. 05.01.06, 02:49
                Stworzylam dzisiaj liste zakupow dla meza do Aldiego i do Nettoramy. Wyslalam
                ja mailem i mialam dostawe do domku. Fajnie! Spodobalo mi sie!
                Ciekawa jestem czy zachowal paragony, jesli tak to podziele sie wiedza cenowa.
                Czy mozna sie przylaczyc do oszczdnosciowego eksperymentu?
                Planuje dowiedziec sie w koncu ile wydaje na zarcie i na podstawowa chemie i
                troche okroic ta sume. Zaczelam juz od tych zakupow. Lista produktow byla
                podstawowa.
                No zobaczymy! :-)
                • mona812 Re: Mona!. 05.01.06, 10:30
                  No jasne, choc do nas :))
                  Ja tez chetnie sie pozniej podziele spostrzezeniami moj kochany na razie kreci
                  glowa a ja mysle ze gra warta swieczki ot chocby zobaczyc ile dokladnie i na co
                  sie w ciagu miesiaca wydaje .
                  W miare mozliwosci czasowych chetnie bede sie dzielila dokladnymi informacjami.
                  Na poczatek wklejam pomocny link he he .
                  www.actie.nl/
              • go.ga Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 05.01.06, 11:39
                Beba3, to wszystko jest kwestia priorytetow. Dla niektorych kwestia honoru jest
                miec najnowszy model telewizora na calej ulicy! Ci sami ludzie nie moga pojac,
                ze ktos iiny moze wydawac pieniadze na ksiazki, wakacje itd.

                > Powinnam sobie zamiast syropkow walnac cos mocniejszego!
                > Moze to wplynie pozytywnie na moja odpornosc? ;-D

                Nie chce Cie demoralizowac, ale na moj gust mozesz sobie spokojnie "walnac" cos
                mocniejszego :-)
          • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 05.01.06, 14:03
            Tak, ksiazki sa drogie w Holandii i chyba zwyczajowo sie ich nie kupuje a
            wypozycza. Nie sadze, co prwda, aby wielu moich sasidow to robilo...
            My nie mamy az tak duzo tego 'badziewia' ale w Polsce kupujemy zawsze zapasik i
            lubimy prezeny ksiazkowe. :-)
            Trzeba bedzie to po trochu zwozic do Polski. Jeszcze wczesniej tego pilnowalam
            ale teraz to juz i bez knig autko peka w szwach!
            A cos mocniejszego to sobie naprawde walne ale jak juz wstane na nogi i wtedy
            znowu upadne ale przynajmniej z usmiechem na ustach! ;-)

            Aga!
            Nam operacje zakupowa zjmuje i do trzech godzin tygodniowo na dwa sklepy. Jesli
            jeszcze musze dokupic pieczywo itp (a musze) to polgodzinki to jest na bank...
            • bibi1 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 05.01.06, 16:55
              beba,o ile wiem to Holendrzy wszystko kupuja na kredyt,
              poza jedzeniem oczywiscie,
              wiec byc moze to tylko pozory,ze oni maja wiecej
              (to odnosnie twoich sasiadow)

              ja mam znajomych,ktorzy wypozyczaja obrazy
              i co miesiac maja na scianach cos innego,
              oczywiscie same znane dziela sztuki,
              ale z domu ruszaja sie tylko na zakupy,zero wakacji.

              • a.polonia Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 05.01.06, 19:29
                Dziewczyny, niezle jestescie z ta znajomoscia zakupowych (i nie tylko) rytualow
                swoich sasiadow. Przyznam, ze nie mam pojecia co jedza moi sasiedzi ;-), a
                takze jakie maja telewizory ;-), moze to dlatego, ze mieszkamy tu dopiero od
                kilku miesiecy? W kazdym razie wiem, ze jedna sasiadeczka ma jedna sciane w
                kolorze bordo, a druga pomaranczowa, bo to widac przez okno :P
                • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 07.01.06, 15:04
                  Pola!
                  Mi to obojetne jaki kto ma TV ale jak sasiedzi z przeciwka kupili sobie do
                  sypialni na gorze domu plazme, to zaczeli oglada TV do pozna przy zupelnie
                  odslonietych zaslonach. Tak nowy nawyk! :-P
                  A jak Ci obok (od ogromnego talerza) sobie kupili (jakos wktotce, zreszta) to
                  zaluzje i kotary mieli przez dluzszy czas odsloniete... :-D
                  Nie omieszkali zrszta wystawic kartonu (w calosci) na ulice w dzien wywozu
                  makulatury. Nie zostal zabrany bo nie byl pociety ale wcale sie tym nie
                  zmartwili i rozprawili sie z nim na srodku ulicy... ;-) Zaniesli go potem w
                  czastakach na druga ulice, goniac smieciarke...
                  Moze sie czepiam ale to wszystko jakies takie malo dyskretne mi sie wydaje...
                  :-D
    • jolavo Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 07.01.06, 13:41
      Teraz, gdy rzad zacznie obcinac wszystkie dodatki,mowiac ze ekonomia sie
      rozwija ( i trzepiac nas po kieszeni) trzeba zaczac myslec na czym mozna
      zaoszczedzic. Pierwsza regula w biznesie (meza) jest ograniczenie odpadkow
      (waiste) czyli marnotrawienia. POd tym sie podpisuje, bo sama widze, ze 15 %
      jedzenia sie wyrzuca. Trzeba wiec znac swoja rodzinke i nie przesadzac z
      zakupami. Ja kupuje w kazdym sklepie jak ma oferte (soki, pieluchy, szampony
      itd). Jest tez u nas sklep ktory sprzedaje partie towaru, ktorych sklepy
      niewykupily (czyli tzw resztki) ale chodzi o szampony, kremy, dezodoranty,
      dzwonki do roweru itd oprocz spozywczych. Roznica w cenie 40%. Na rynku kupuje
      warzywa, owoce, chleb, sery (roznica w cenie min 20%). Jakosc serow jest
      oczywiscie o niebo lepsza niz w supermarkecie!
      Puszkowane dobra kupuje w Aldim. Jesli ktos ma dostep do karty Macro poprzez
      prace to tez jest to duza roznica.
      Ostatnio bawie sie tez w kupowanie i sprzedawanie potrzebnych mi rzeczy dla
      dzieci na internecie- krzeselko, lozeczko, wozek itd (MARKTPLAATS). Dzieku temu
      kupilam lozeczko piekne drewniane za 30 euro (takie same za pierwszym razem za
      80 euro!), wozek tandem (w super dobrym stanie z oslona przeciwdeszczowa,
      kobialka na bobasa) za 100 euro, podczas gdy nowy kosztuje 170 euro. No i
      sprzedam go za min. 100 euro a nawet licze na zysk. (ale ze mnie Holenderka!)

      A teraz powiem wam na czym zaoszczedzam najwiecej: albowiem na jedzeniu nie
      zaoszczedzi sie tyle ile na gazie, pradzie i wodzie. Sama zauwazylam roznice,
      przez zwykly przypadek, gdy w pierwszej ciazy bylo mi ciagle goraco, a
      zwlaszcza w nocy. Wiec zakrecilam kaloryfery w sypialni calkowicie (dzien i
      noc) a reszta mieszkania byla ogrzewana tylko wtedy kiedy bylismy w domu.
      Roznica byla 80 euro miesiecznie (mieszkanie w bloku, wiec ze wszystkich stron
      i tak grzeja Cie sasiedzi ;)
      GAZ jest najdrozszym skladnikiem rachunku!!!!Naprawde regulujac temp mozna
      niezle zaoszczedzic. Takze madrze gotujac - na dwa dni, lub dania zlozone
      (potrawa na dwoch palnikach).
      Natomiast w nowym domu zalozylam podwojna taryfe (wieczorem 23.00-7.00 i w
      weekend jest taniej i wtedy robie pranie, suszenie, wlaczam zmywarke. Tylko te
      trzy aparaty puszczone w obrot zuzywaja wiecej niz ja zuzywam w ciagu dnia na
      reszte spraw (ogrzewanie, swiatlo itp).
      A jesli sie ma swoj dom i wiesz, ze tam jeszcze troche pomieszkasz warto
      zainwestowac w podwojne oszklenie, nowy model kotla (combi) - wtedy zuzycie
      energii moze byc 30% mniejsze, a gdy sie sprzedaje dom ta inwestycja i tak sie
      zwraca. Na takie ulepszenia byc moze mozna dostac pozyczke na hipoteke (ale nie
      jestem pewna).
      ciekawa waszych porad
      Jolavo
      • jolavo Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 07.01.06, 13:45
        ach, zapomnialam dodac, ze meza nigdy nie wysylam na zakupy, bo chyba
        dostalabym zawalu serca. Nawet jak go wysle z lista to wymysla sobie prawo do
        wlasnej interpretacji. To samo jesli chodzi o zakupy wiekszych rzeczy - wlasnie
        sie zepsula mikrofalowka i lodowka idzie niedlugo na emeryture. Musze sie
        naprawde sprezyc, zeby maz nie pojechal do pierwszego lepszego sklepu ( w
        ramach pomocy kobiecie ciezarnej) i nie kupil najlepszego i najdrozszego
        egzemplarza dla kochanej zony!!!!!
        • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 07.01.06, 15:28
          Jolavo:...
          Wiec zakrecilam kaloryfery w sypialni calkowicie (dzien i
          noc) a reszta mieszkania byla ogrzewana tylko wtedy kiedy bylismy w domu.
          ....
          Naprawde regulujac temp mozna niezle zaoszczedzic.

          Zgadzam sie z Toba i juz niejednokrotnie pisalam, ze pod tym wzgledem jestesmy
          bardzo nieoszczedni.
          Lubimy ciepelko i z zasady nie nosimy cieplych ubran. Kiedy zepsul nam sie piec
          i koles pszyszedl go obejrzec (bo naprawiac mial inny) to zdziwil sie, ze nie
          nosimy swetrow tylko chodzimy w koszulkach... On, jak byl maly nosil kalesony a
          my nazekamy, ze zimno! Ubrac sie a nie marudzic! Prysznic tez mozna wziac w
          chlodnej wodzie i przy otwartym oknie. A potem sie tacy dzwia, ze maja wilgoc
          na scianie...! Tak, tak!
          Kiedys sobie rozmawialismy na temat ogrzewania ze znajomymi meza z pracy.
          Pensja ta sama, na ogol jedna osoba pracuje, bez dzieci. Nikt nie ogrzewa w
          taki sposob mieszkania jak my. Kazdy dogrzewa mieszkanie tylko troche i to
          tylko jedno pomieszczenie (salon). Przed snem dogrzewa tez sypialne i szybko
          wylancza wszystko na noc. Tem blizsze 16, 17 stopni a nie jak u nas 19 czy 20.
          I juz przestalam sie dziwic dlaczego innych stac na wiecej niz nas. Dodam
          jeszcze nasze dzieciaki i roznica jest naprawde duza!
          Z dzieci nie zrezygnujemy (chyba ;-D) a z przyzwyczajen tez ciezko.
          Zreszta u nas nie ma scislego podzialu na przebywanie podczas dnia w salonie a
          tylko w nocy w sypialniach. Nasze sypialnie to raczej nasze pokoje tzn dzieci
          maja tam zabawki i ksiazeczki i moga przebywac tam caly dzien (schodzic na
          posilki) a my mamy Tv, ksiazki, net itd. Niczego nam nie brak na gorze domu i
          czesto przebywamy wieksza czesc dnia wlasnie tam. Jak np teraz kiedy wszyscy sa
          chorzy. Niestety czujnik ciepla mamy w salonie, na dole. To dopiero wydaje mi
          sie bez sensu. Ogrzewac caly salon i otwarta kuchnie po to aby w pokojach na
          gorze bylo cieplo.
          Gdybym mogla to zmienic to zalozylabym dwa czujnki: na gorze i na dole domu,
          ale nie moge...
          • jolavo zimny prysznic 08.01.06, 10:14
            OJ, beba3. My ludzie ze wschodu powinnismy przeciez dawac przyklad
            zahartowania. Tak przynajmniej mysleli wszyscy moi znajomi (no i ze trzymamy w
            domu niedzwiedzie polarne zamiast psow, ale to bylo w latach 90-tych). Tak dla
            dobrego porzadku - w nocy mam wlaczone ogrzewanie na 17,5 st a w dzien 20 st C
            i jest ok.
            Zimny prysznic tez nie dla mnie, ani tez przyslowiony zimny prysznic jak
            przyjdzie podliczenie za gaz juz niedlugo wg nowej taryfy.
            • mona812 Re: zimny prysznic 08.01.06, 10:40
              My ogrzewanie mamy wliczone w czynsz wiec nie ze wzgledu na oszczednosc ale
              poprostu zdrowiej jest spac w chlodnej sypialni wiec ogrzewanie mamy zakrecone
              caly czas, drogie panie chociazby ze wzgledu na skore warto :))poza tym
              organizm spala kalorie wiec spimy i chudniemy :))
              Reszta domu jest ogrzewana do okolo 24 stopni bo oboje z mezem lubimy ciepelko .
              • mona812 Re: zimny prysznic 10.01.06, 10:40
                He he tygrysku ja w ciazy ponad 20 kg przytylam no i musze sie pochwalic ze bez
                zadnych diet i cwiczen w ciagu pol roku i kilku dni powrocilam do wagi sprzed
                ciazy :)))
          • a.polonia Re: Sasiedzi, ogrzewanie..... 08.01.06, 11:31
            ja w takim razie jestem jakas nienormalna, nie wiem kompletnie nic o sasiadach,
            no moze tylko to, ze sasiadka z dolu pracuje w domu i ma czarnego kota ;-).
            Moj M. wie wiecej, jak w sobote jedziemy na zakupy wita sie z nim starsza pani,
            ktora M, mila codziennie rano idac do pracy. Pani wychodzi z pieskiem o swicie
            i dokarmia ptaki zima, nazywajac ich swoimi przyjaciolmi ;-). Takimi
            historyjkami mnie raczy moj M. jak ze zdziwieniem patrze, ze po raz kolejny
            ucina sobie pogawedke z kims z sasiadow ;-)
            Chyba jestem asociaal, albo niezle zakrecona.

            Jeszcze w temacie ogrzewania. Jest to ostatnia rzecz, na ktorej chcialabym
            oszczedzac, bo mam traume, musze miec cieplo w chacie, zeby nie wiem co.
            Wynajmowalam przez jakis czas pokoj u dziewczyny, ktora w ten sposob
            oszczedzala. Przychodzila z pracy, jadla cos, obejrzala Goede Tijden i
            wylaczala ogrzewanie sama wskakujac pod pierzyne. Ja siedzialam do nocy uczac
            sie, ubrana w trzy warstwy ciuchow. Spalam w pizamach flanelowych, na to polar,
            a i oczywiscie w grubych skarpetach. Prysznic tez nie nalezal do przyjemnosci,
            ogrzewanie w lazience bylo zawsze wylaczone! To byl koszmar.
            U nas w dzien jest 21 stopni, na noc wylaczamy, nie lubie spac w cieplym
            pomieszczeniu. A, jak nas nie ma w domu, to tez ogrzewanie wylaczone.
            • go.ga Re: Sasiedzi, ogrzewanie..... 08.01.06, 13:05
              a.polonia napisała:

              > ja w takim razie jestem jakas nienormalna, nie wiem kompletnie nic o
              sasiadach,
              >
              > no moze tylko to, ze sasiadka z dolu pracuje w domu i ma czarnego kota ;-).

              Jesli nie wiesz nic o sasiadach to znaczy, ze mieszkasz w tzw. porzadnej
              dzielnicy :-)
                • go.ga Re: Sasiedzi, ogrzewanie..... 08.01.06, 14:49
                  No wlasnie porzadna dzielnica to taka, gdzie nie znasz tyle szczegolow z zycia
                  swoich sasiadow. Ja teraz mieszkam w miare ok, poprzednio mieszkalam w gorszej.
                  I tam wiedzialam wiele o swoich sasiadach. Mimo iz nie interesowalam sie tym
                  specjalnie, nie podgladalam, nie sledzilam, nie podluchawilam.
                  W moim obecnym mieszkaniu nie wiem, czy sasiadzi popijaja sobie piwko. Jesli
                  bowiem to robia, robia to w mieszkaniu, a nie przed domem ani nie na klatce
                  schodowej. I butelki nie walaja sie tygodniami na schodach.
                  Nie wiem, gdzie robia zakupy, bo pod klatka nie stoja "pozyczone" ze sklepu
                  wozki.
                  Nie wiem, czy pala trawke. W kazdym razie nie rzucila mi sie w oczy na hodowla
                  na parapecie ani nie dochodza do mnie zapachy.
                  Nie wiem, jak uklada sie im zycie rodzinne. Nikt nie wyrzuca w trakcie klotni
                  talerzy i mebli przez okno na ulice.
                  Nie wiem i nie chce wiedziec. To jest dla mnie "porzadna" dzielnica.
                  • a.polonia Re: Sasiedzi, ogrzewanie..... 08.01.06, 15:14
                    Ach, no to rzeczywiscie mieszkam w porzadnej dzielnicy ;-))
                    A jesli chodzi o odwrotna sytuacje, to pamietam takie kwiatki z poprzedniego
                    domu, Sasiedzi przesiadujacy przez cale lato po domami zlopiac piwko :-). A, i
                    pod domami tymi zaparkowane najdrozsze bryki w miescie - zastanawiajaca
                    sytuacja biorac pod uwage fakt, ze wiekszosc z tych ludzi byla bezrobotna, hm.
                    • go.ga Re: Sasiedzi, ogrzewanie..... 08.01.06, 20:50
                      >Sasiedzi przesiadujacy przez cale lato po domami zlopiac piwko :-). A, i
                      > pod domami tymi zaparkowane najdrozsze bryki w miescie - zastanawiajaca
                      > sytuacja biorac pod uwage fakt, ze wiekszosc z tych ludzi byla bezrobotna, hm.

                      A.polonia, dokladnie te "klimaty". Bylam chyba jedna pracujaca osoba na mojej
                      ulicy, jak rano pedalowam do pracy, to cala ulica spala. Za to jak wracalam,
                      to, zwlaszcza latem, wszyscy siedzieli pod domami z piwem (na ogol na
                      bialych, "ogrodowych", rozkladanych krzeslach). To zreszta byli na ogol
                      sympatyczni, przyjacielscy ludzie, wszyscy mnie zreszta serdecznie witali i
                      machali do mnie :)
    • diuna22 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 07.01.06, 22:04
      Tak sobie czytam i mysle - oszczedzanie super, a co jak faktycznie dacie rade
      za 200-300? W tym miesiacu bo zapasy w szafkach, w przyszlym bo jeszcze sa i
      moze jeszcze ze dwa miesiace. Malzonek/partner spojrzy na Wasze starania,
      wyliczenia i powie - super, nie potrzebujesz tyle - to ja Ci jeszcze kureczek
      przykrece? Latwo sie odbiera gorzej dodaje - takie moje spostrzezenie hihi :).
      • mona812 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 07.01.06, 23:11
        No coz malzonek nie zamierza zakrecac mi zadnych kureczkow ,jest wrecz
        szczesliwy iz wydaje tylko tyle jak to mowi a wydawalam jak do tej pory okolo
        700 euro ale w tym jakies 200 na synka i psa a na nich oszczedzac nie bede wiec
        licze ze na nas dwoje wydawalam jakies 500 euro na zycie, bez rachonkow z
        restauracji itp czyli poprostu na zakupy .Zgadzam sie ze wciaz mam jakies male
        zapasy zywnosci typu maslo , maka ,cukier itp ale stanowczo na gora 2 tyg .Tak
        gwoli wyjasnienia :))

        A teraz wrazenia po pierwszych zakupach .Poniewaz zakupy zamierzamy robic raz w
        tygodniu co nie wiele zmieni z moich przyzwyczajen gdyz jak do tej pory takze
        robilismy je w soboty tylko poprostu w innych sklepach ,wiec dzisiaj tak troche
        sie rozejrzalysmy gdzie i za ile .W aldi zagadalysmy starsza pania pytajac jaka
        jest roznica pomiedzy towarem z Aldim a AH (sklepy znajduja sie obok siebie )
        pani bardzo grzecznie wyjasnila ze towar taki sam aczkolwiek mniejszy wybor ,
        krotsza data waznosci i lezy w kartonach a nie na polkach no i ceny
        oczywiscie :))
        Zeby nie bawic sie w cenciki bede sumy zaokraglala :))Zeby uniknac zamieszania
        bede pisala ile ja wydalam ( obie kupujemy to samo )

        W aldim kupilam
        10 melk 4.20
        komkommer 1.00
        broccoli 1.20
        vissticks 1.45 2 obiady
        kaas 2.00
        kaas 2.95
        doperwt 0.35
        mais 0.25
        bonen 0.75
        bonen 0.75
        asperge 0.30
        appelmoes 0.30
        spinazie 0.55
        vleesjus 0.30
        vleesjus 0.30
        mielone 3.60 1kg = 4 obiady
        plyn do
        prania 2.50
        wydalam 21.75

        C1000
        verse worst 2.60 1.5kg = 3 obiady
        riblappen 8.95 3kg = 6 obiadow zuurflees oraz sos z bitkami
        poledwica 6.00 1kg = 4 obiady schabowe
        hamschijf 6.90 2.5 kg = 3 obiady golonka
        schouder-
        karbonade 6.00 2kg = 6 obiadow
        roggebrood 0.90
        gruszki kg 0.95
        chleb 1.50
        paneermeel 0.10
        na kanapki
        wedline x2 1.05
        dermo-oile
        plyn do kapan 1.95 1 litr
        wydalam 36.90

        turek
        ziemniaki 4.00 10 kg = 10 dni
        pieczarki 2.50 1 kg
        jablka 1.10 2kg
        salata 0.60
        marchew 0.60 1.kg
        seler 0.65 duzy
        wydalam 9.45

        etos duze przeceny za krem na noc + na dzien + 2 duze do ciala
        zaplacilam 13.00

        Razem 81.10
        Zaznaczam mam mieso na obiady na prawie miesiac :))

        Reszta za tydziem
          • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 04:23
            Mona!
            Mieso zamrozilas? Niestety ponownie. Mieso na ogol jest mrozone a juz w C 1000
            na bank. Czesto kupuje takie co oddtaja. Kiedys jeszczeprosilam aby
            przyniesiono mi takie jeszcze skamienialae i ze dwa razy sie zgodzili, potem
            juz nie chcieli.
            W Nettoramie czasmi (latem - czas na grilla) mozna poprosic o zamrozone i na
            sztuki czy gramaturowo - wg uznania.
            Zasad jest jednak taka, ze nie mrozi sie produkyow raz rozmrozonych...
            Za prosto by to bylo - pojsc raz w miesiacu po miesko....
      • jolavo zakrecone kurki 08.01.06, 09:55
        Diuna 22 ma troche racji: maz zadowolony, ze wiecej nam zostaje, docenia mnie,
        podziwia itd itp, ale uwaza, ze mozna te pieniadze wydac na co innego. No coz,
        ja jestem typem chomika, a on konsumenta. I znow trzeba myslec szybciej niz
        maz - oszczedzone pieniadze samemu zarezerwowac na cos innego (baaaaaaaaardzo
        waznego) ;)
        Kiedys sie dowiedzialam o japonskiej gosposi, ktora napisala ksiazke bijaca
        rekordy polularnosci! Tematem bylo perfekcjonalne prowadzenie domu - czyli jak
        zarobic polowe zarobkow meza - no i wlasnie sie zaczynam orientowac, czy to
        wydano juz w jakims innym normalnym jezyku, bo jestem bardzo ciekawa.
        • mona812 Re: zakrecone kurki 08.01.06, 10:35
          No coz widocznie naleze do grona szczesliwcow poniewaz maz daje mi tyle ile
          sama wyliczylam ze potrzebuje oraz nie zaglebia sie co robie z reszta ktora mi
          zostaje :))
          • diuna22 Re: zakrecone kurki 08.01.06, 18:36
            Ja rowniez nie moge narzekac - mam ustalona kwote ktora mam dysponowac, jak
            braknie - dobieram - ale oby nie, wiadomo dla dobra ogolu. Chodzi mi o
            dziewczyny - partnerki - Holendrzy jacy sa wiemy, a moze ja ich od zlej strony
            znam? Napisalam to ku przestrodze nie ktorym - nie zlosliwie :). Jezeli kogos
            urazilam sorki - nie bylo to zamiarem.
            Jak nie ma dzieci jest prosciej - choc pokus tyle samo a moze i wiecej ;). Z
            maluchami wiadomo - nigdy nic nie wiadomo. Ja robilam bilans - i tak mi wyszlo
            ze w rozliczeniu kwartalnym - bo tak wg mnie najlepiej - tak mniej wiecej
            koncza sie chemia, niektore artykuly spozywcze itp - wychodze oki. I oby tak
            zostalo - zawsze mam cos na czarna jak to mowia - ale to juz tak mam ze wzgledu
            na mlodszego synka :).
    • mona812 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 11:21
      Juz gdzies kiedys pisalam no ale coz historia powtaza sie prawie co tydzien
      wiec chyba warto wspomniec .
      Zawsze sprawdzam czy ilosc lub cena na paragonie zgadza sie z rzeczywistoscia
      poniewaz nie wiem czy tylko mnie tak sie przytrafia ale bardzo czesto cos sie
      nie zgadza , a to jakis dodatkowy produkt ,a to cos co powinno byc taniej jest
      w normalnej cenie itp .
      Wczoraj w etosie kupowilam dwa kremy do twarzy oraz wzielam dwa balsamy do
      ciala . Po odejsciu od kasy rzut oka na paragon no i oczywiscie nie tak jak byc
      powinno , kremy kosztowaly normalnie okolo 17 euro a balsamy okolo 13 ale
      poniewaz byla przecena wiec jeden balsam mial byc gratis a dwa kremy za 7 euro
      wiec poprosilam o wyrownanie a bylo to bagatelka okolo 16 euro pani przeprosila
      tlumaczac ze kasa zle wybila ;))
      • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 14:48
        Mi sie takie rzeczy bardzo czesto zdazaja w Polsce. Nagminnie... Tu rzadko az
        sie dziwie, ale zdazaja. Warto sprawdzic a roznica wyszla spora...
        No jak to miesko masz swieze to super ulatwiene!
        U nas jest troche inaczej, zwiazek partnerski itd i to, ze to nie ja pracuje
        zawodowo i nie przynosze do domu raz w miesiacu wyplaty nie decyduje o tym, ze
        nie moga miec zdania w sprawach finansowych naszego stadla. Moge kupic co mi
        tylko sie podoba, mam wolna reke, swoja karte pin i nie za duza sumke do
        rozdysponowania. Rozsadek nakazuje kupic jedzonko a nie ciuchy, kosmetyki itp.
        Co mi po tej wolnosci jak kaski nie za wiele...? Spokoj wewnetrzny (bo nie
        musze sie tlumaczyc)i polowiczna odpowiedzialnosc.
        • a.polonia Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 15:12
          Beba, i bardzo fajny taki zwiazek ;-)
          Zdziwila mnie wypowiedz mony, jakoby nalezala do grona "szczesciar", poniewaz
          maz nie rozlicza jej z reszty.
          U nas jest tak czy siak inaczej, bo ja tez pracuje, ale na pol etatu, zarabiam
          mniej, mamy jednak jedno wspolne konto, na ktore wplacamy co miesiac kwote na
          wydatki tzw. wspolne (oplaty, jedzenie, itd). Nie wiem, jakby bylo, gdybym
          ktores z nas nie pracowalo, ale nie wyobrazam sobie, zebysmy mieli sie nawzajem
          rozliczac z reszty na zakupy. Chociaz moge sobie wyobrazic, ze jak ktos wydaje
          cala wyplate meza/zony na ciuchy i kosmetyki, to to rozliczanie jest
          nieuniknione :P
          Moja kolezanka z pracy ma taki uklad - zarabia duzo mniej od swojego partnera,
          kupili dom, ona praktycznie cala swoja wyplate oddaje jemu na oplaty, poza tym
          musi wykonywac wszelkie prace domowe, sprzatanie, gotowanie (uwaga, facet nie
          umie obsluzyc pralki), poniewaz on zarabia wiecej, wiec jakas rownowaga musi
          byc. Czyli ona w ten sposob odrabia te roznice w zarobkach. Fajnie, co?
        • go.ga Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 20:52
          > U nas jest troche inaczej, zwiazek partnerski itd i to, ze to nie ja pracuje
          > zawodowo i nie przynosze do domu raz w miesiacu wyplaty nie decyduje o tym,
          ze
          > nie moga miec zdania w sprawach finansowych naszego stadla

          Beba, i tak jest normalnie.
          • nesla Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 22:02
            dobra, powiem wam ;-D
            rzucilam palenie juz prawie 2 lata temu, wiec nie w ostatnim czasie, to juz
            straaaasznie duzo zaoszczedzilam, ale tego nie licze
            ostatnie miesiace:
            1-kupilam rower dla mamy z drugiej reki, ale prawie nieuzywany zaoszczedzilam
            600 Euro, nowy komplet kosztuje 1200
            2-kupilam aparat foto w Niemczech zamiast w Holandii i zaoszczedzilam 350 Euro

            to sie nazywa oszczedzanie w wielksociach hurtowych ;-) zartuje

            kasia, tez czasami do takich wnioskow dochodze.. hehe, no w kazdym razie mnie
            przez ostatni rok oplacalo sie nieporowywalnie bardziej NIEpracowac niz
            pracowac, przynajmniej pod wzgledem finansowym.. nawet nie bede pisac ile na
            tym zaoszczedzilam bo bym siala niezdrowa propagande, a przeciez w Holandii
            kroluje etos pracy :-)
            • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 23:14
              Z tymi zlobeczkami i przedszkolkami to tylko (a moze az) do czwartego roku
              zycia dziecka. Potem juz odczujecie roznice. Nie bedzie juz trzeba placic od
              zarobkow a stala, niewysoka kwote. Dojda jakies zajecia dodatkowe dla dziecka
              ale to juz tez nie tak duza kwota i oplaca sie pracowac mamie (mam na mysli
              finnanse).
              • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 08.01.06, 23:31
                A jeszcze!
                Mnie takie uklady pod tytulam: 'jestes kobieta' albo 'mniej zarabiasz to masz
                obowiazek sprzatnac i ugotowac w domu', zalamuja i strasznie wkurzaja!
                Rozmawialam juz z mezem na ten temat nie raz i nie dwa razy. W koncu Pysia tez
                pojdzie do szkoly, ja naucze sie jezyka (czasmi w to nie wierze ale powiedzmy,
                ze jednak tak...), zaczne poszukiwania pracy (a..!)i (nie daj Boze!) znajde.
                Na bank bede zarabiac mniej, ciezko powiedziec czy bedzie to w pelnym wymiarze
                godzin czy nie i zastanawiam sie czy nagle moj maz chwyci za zelazko,
                sciereczki do kurzu, pojedzie kupic dzieciakom ubranka, w sklepie ogrodniczym
                bedzie wybieral roslinki i doniczki, kupi nowa serwete na stol, bedzie wywabial
                plamy po soczkach, odkurzal i zmywal na mokro....
                No watpie, po prostu watpie.
                Pomaga mi w domu ale tylko okzjonalnie.
                Zastanawiam sie czy ja chce byc mama, gosposia, pracownikiem, zona...
                Teraz sa momenty ze wysztko wali mi sie na glowe i nie lapie tego w calosc.
                Zastanawia mnie ta swielana przyszlosc kiedy nareszcie bede sie realizowac
                zawodowo....
                Podziwiam te mamy ktore juz na etapie niemowlaczka wrcaja do pracy i nie tylko
                radza sobie ale sa zadowolone z takiego ukladu.
                Tak troche chcialbym sklonic Was mamusie pracujace do pisania jak to wyglada w
                praktyce, co nalezy do Waszych oowiazkow a co do meza. jak lapiecie te
                wszystkie rzeczy w calosc. Jak dzieicie odpowiedzialnosc za, dom, i za
                dzieci...?
                Podejcie do pieniedzy tez jest interesujace. Skoro mniej zarabiasz to...?
                • nesla Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 09.01.06, 11:09
                  mnie sie wydaje, ze to kwestia organizacji, poza tym w pracy, o ile sie ma taka
                  ktora sie lubi, mozna sie psychicznie odprezac i byc bardziej ze tak powiem
                  wydajna w domu potem, nie wyobrazam sobie Beba jak ty nie dajesz sobie rady z
                  domem nie pracujac.. ale ja mam jedno dziecko, wydaje mi sie ze jak sie ma
                  dwojke i jedno trzeba zaprowadzic rano do szkoly to sie ma nawet wiecej czasu,
                  bo trzeba wczesniej wstac ;-) juz niedlugo ci napisze jak wyglada w praktyce to
                  pracowanie i bycie mama :)
                  • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 09.01.06, 21:18
                    Nesla!
                    Ja nie odprowadzam Jagi do szkoly. Nie oznacza to, ze spie do pozna bo szykuje
                    ja i dwa razy w tygodniu Pyske. Wczesniej: jeszcze siebie - kiedy Pysia plakala
                    i ja ja odprowadzlam - ale teraz, faktycznie, kilka minut dluzej spie bo
                    odchodzi mi wziecie prysznica, wymycie i ubranie Pyski przed 8. Robie to juz po
                    pozbyciu sie meza i najstarszej.
                    To raczej ulatwa mi zycie, te dodatkowe minutki snu rano. :-)
                    Wlasnie takich tipow szukam. Jak ulatwic sobie zycie?
                    Nesla!
                    Powiem tak: sprzatnelam chalupe przed wyjazdem do Polski (no w miare, pakowanie
                    wazniejsze bylo). Po przyjezdzie bylam tak chora, ze nie lapalam za odkurzacz,
                    sciereczki, mopy itp.
                    Dzieci i maz nie marudzily ale gosci nie powinnam chyba przyjmowac i to sie
                    kloci z moja koncepcja prowadzenia domu.
                    Gdybym miala tu mame to zrobila by mi chociaz jeden raz obiad. To juz bardzo
                    duzo. Mogala by posiedziec z dziecmi z godzinke krora ja albo przespalabym,
                    albo poswiecila na gotowanie czy sprzatanie.
                    Czasmi potrzebuje pomocnej reki albo jakiegos ulatwienia.
                    Nie dokonczylam jeszcze ukladania plyt chodnikowych w ogrodzie. Poprzednie
                    ukladanie odchorowywalam chyba z dwa tygodnie. Na starosc mi sie to pewnie
                    odezwie, jak nie wczesniej.
                    Fajnie by bylo po prostu komus za to zaplacic. Niestety to nie dla mnie
                    rozwiazanie. Wiele rzeczy rozbija sie o pieniadze a wiele o male wsparcie.
                    Czasmi chodzi o wygadanie sie. :-)
                    • a.polonia Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 09.01.06, 21:32
                      Beba, ja Cie chyba rozumiem, choc sama nie mam dzieci. Podziwiam zwlaszcza Was
                      dziewczyny, ktore nie macie tu zadnej rodziny (tzn meza/partnera Polaka) i
                      dzieci. Kurcze, to musi byc strasznie ciezkie, kiedy w poblizu nie ma zadnej
                      babci, cioci, czy innej opiekunki. Mam kumpele, ktora ma dziecko i jest w
                      takiej wlasnie sytuacji i widze, ze nie zawsze jest fajnie.
                      Jesli w ogole kiedykolwiek zdecydujemy sie na dziecko, to ciesze sie, ze babcia
                      jest niedaleko (mama M.) i moja kolezanka z pracy, a wlasciwie przyjaciolka
                      rodziny, ktora sama nie ma dzieci JUZ zaoferowala pomoc ;-) Taka mysl naprawde
                      duzo pomaga.
                      Takze beba, szacunek, ze dajesz rade! Ja nie mam dzieci,a w chalupie jakby
                      tornado przeszlo i nie chce sie ogarniac :P
                    • go.ga Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 09.01.06, 21:34
                      Na moj gust to potrzebujesz troche wychowac meza. Ja rozumiem, ze
                      podzieliliscie role on-praca, Ty-dom i dzieci, ale to nie znaczy, ze nie
                      powinien robic w domu nic. Zwlaszcza jak jestes chora czy bardzo zmeczona,
                      odkurzyc i ugotowac obiadek na pewno by mogl.
                        • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 09.01.06, 22:13
                          Pola to dobrze ujela: ze nie zawsze jest fajnie.
                          I o to chodzi.
                          Nie nazekam na mojego meza tylko marudze na glos. Wyjdze, ze to jakis
                          potowor! ;-D
                          Obiadek zrobil wlasnie dzisiaj przy mojej pomocy i b. fjnie wszysto wyszlo.
                          Jednoczesnie aktywnie opiekowalam sie dziewczynami. :-D
                          A meza swoja droga wychowywac musze... ;-)
                          Ja traktuje Forum jako mozliwosc wygadania sie. Nie ma tu przyjaciol no to
                          puszczam w lacza to co mi lezy na serduchu...
                          Czekam na tipy - ulatwiacze!
                          • kasia157 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 08:47
                            Nesla, jak masz dwoje dzieci z ktorych wystarczy, ze jedno regularnie choruje to
                            nie musisz chodzic do pracy, a wierz mi z niczym sobie nie dasz rady.
                            Beba, ja mysle, ze tobie nie sa potrzebne "dobre rady", ale raczej pomoc. Nie
                            wiem, czy u Ciebie to wykonalne, u mnie gdzy bylo to jeszcze mozliwe kilka razy
                            do roku przyjezdzala moja mama na 2-3 tygodnie. Duzo mi to pomagalo i
                            odpoczywalam sobie wtedy wiecej niz na wakacjach.
                            Pola ma racje, z dala od rodziny jest tu b. ciezko, ja tego doswiadczam bardzo
                            czesto mimo, ze maz bardzo duzo pomaga jak jest (ale ze czest go nie ma),to nie
                            jest za ciekawie.
                            Beba moze jak mlodsza pojdzie do szkoly to bedziesz wtedy miala troche luzu.
                            Przetrzymaj jeszcze jeden rok i nie dawaj sie:)
                            • bibi1 beba 10.01.06, 09:25
                              skad ja to znam???
                              jestem w takiej sytuacji jak TY-dwoje dzieci,maz Polak,
                              caly tydzien poza domem,wszystko na mojej glowie.
                              Najbardziej wkurza mnie robienie zakupow
                              z Kubusiem w wozku i mialczacym Pawelkiem,ktory tego nie cierpi.
                              Ale to fakt,ze odkad mam prawo jazdy,mam wiecej swobody ,
                              nawet z chlopakami,no i odkad Kubus zaczal chodzic do przedszkola
                              mam chociaz te 4godziny w tygodniu wylacznie dla siebie.
                              Nie ma mowy wtedy o zadnym sprzataniu czy gotowaniu.

                              Beba,ja mysle,ze brakuje Ci zeby czasem ktos zrobil cos kolo Ciebie,
                              np.podal Ci kawe,posprzatal po obiedzie,przypilnowal dziewczynek.
                              Musisz to wywalczyc u swojego meza,inaczej bedziesz zawsze
                              stawac na glowie,zeby kazdemu dogodzic,ale sama popadniesz w depresje.
                              Ja czulam sie strasznie przeciazona taka codzienna rutyna,
                              tym ciaglym lataniem wokol wszystkich,ze w pewnym momencie,
                              chowalam sie do lazienki, zeby zjesc w spokoju kanapke.
                              Ale to nie jest normalne.
                              Kazda z nas potrzebuje chwili tylko dla siebie.Skoro Twoj maz nie ma caly czas
                              na swojej glowie pracy(bo przeciez jak wraca do domu,to chyba ma wolne),
                              to i Ty nie mozesz miec dzieci przez 24godz/dobe sama.Niech Cie czasem wyreczy.
                              Mojemu tez przez jakis czas sie wydawalo,ze jak pracuje,to do domu wraca zeby
                              odpoczac.Zapytalam wreszcie,to kiedy ja mam odpoczac i czy skoro pracuje to nie
                              jest juz ojcem.A jesli poczuwa sie do ojcostwa,to niech cos kolo dzieci tez
                              robi.Przeciez nie jest sie rodzicem na pol etatu.

                              Beba,nie przyjmuj tego jako wlazenia w Twoje zycie.
                              To samo powiedzialabym Ci przy kawie,gdybysmy sie spotkaly.
                              A,ze sama przy okazji moge sie wygadac o swoich sprawach,to tez sie ciesze,
                              bo czasem potrzebuje kogos innego niz wlasnego chlopa do rozmowy.,
                              Kiedys wstydzilam sie przyznac,ze mam czasem dosyc,ale kazdy ma takie dni
                              i kazdy ma prawo poprosic o pomoc.Ja "poprosilam" Bibisiowego i teraz jest
                              zupelnie inny uklad.On pracuje krocej,w weekendy zajmuje sie dziecmi,ja spie do
                              ktorej chce,nie musze wstawac w nocy do Kubusia.Kawe i sniadanie mam podana do
                              lozka.Naprawde odzylam.Ale przyznam,ze negocjacje byly trudne,faceta trudniej
                              wychowac niz wlasne dziecko.

                              Beba,Tobie tez sie nalezy wolne!
                              • mona812 Re: beba 10.01.06, 10:46
                                Beba a moze warto zaprzyjaznic sie z jakas mama ktora ma dziecko lub dzieci w
                                podobnym wieku , czasami wyreczalybyscie sie w pilnowaniu pociech ?
                              • go.ga Re: beba 10.01.06, 15:27
                                Beba,
                                Moze przydalaby Ci sie jakas odskocznia? Nie wiem, jakies zajecia sportowe,
                                moze kurs de Kupa, cos regularnie, chocby 2-godzinki w jeden wieczor w
                                tygodniu, ktory masz na swoje hobby a twoj M. zajmuje sie dziewczynkami.
                                Odkladasz na pozniej kurs holenderskiego, a to nie tylko nauka. To tez okazja
                                do poznania nowych ludzi, w podobnej sytuacji. Duzo znajomych poznalam wlasnie
                                tam. Jesli twoj maz pracuje na uniwerku, to powinien sie zorientowac, czasem sa
                                mozliwosci dla partnerow zagranicznych pracownikow na bezplatne uczestnicwto w
                                takich kursach, warto spradzic i skorzystac.
                                Poza tym, nie musisz byc idealna mama i pania domu. Jesli czasem dom nie do
                                konca posprzatany, to swiat sie od tego nie zawali!
                                • bibi1 Re: beba 10.01.06, 16:03
                                  beba,wlasnie mi sie przypomnialo,
                                  ze w duzych miastach,szkoly organizuja kursy nauki jezyka
                                  dla rodzicow dzieci uczacych sie w nich.
                                  sama chodzilam na taki w Amsterdamie,
                                  ale musialam przerwac,bo sie przeprowadzilismy.
                                  Zapytaj w szkole swojej corki.
                                  • a.polonia Re: beba 10.01.06, 16:18
                                    beba, dziewczyny dobrze rady daja.
                                    Czy planujecie zostac w Holandii na stale? Albo przynajmniej na kilka latek
                                    jeszcze? Zapisz sie na Holenderski, im szybciej tym lepiej, nie zwlekaj!
                                    Poza tym "wynegocjuj" u meza czasem wieczor czy kawalek weekendu TYLKO dla
                                    siebie, wyjdz na spacer, polaz po sklepach, SAMA, odetchnij. No i pomysl z
                                    zajeciami poza domem tez jest swietny (jesli chodzi o relaks, polecam
                                    plywanie!).
                                    • beba3 Dziewczyny! 11.01.06, 01:58
                                      Dziekuje Wam serdecznie! Lejecie miod na me serce!
                                      Nareszcie czuje sie zrozumiana! O to mi wlasnie chodzilo!

                                      Z jednej strony ciesze sie, ze nie tylko ja tak czuje a z drugiej, nie
                                      zazroszcze. Mnie dokladnie tak samo, po pewnym czasie meczy wykonywanie
                                      najprostszych czynnosci codzienie. Jeszcze jedno pranie, obiad, mycie zebow
                                      dzieci a eksploduje!

                                      Macie racje z tym wyjsciem i zrobieniem czegos dla siebie. Kiedy wczesniej
                                      chodzilam do Studia Sport to nazywalo sie to 'lapanie kondycji i odchudznie' a
                                      bylo lapaniem oddechu od rutyny dnia codziennego.
                                      Nie chodzi o to, ze nie lubie zajmowac sie dziecmi albo sprzatac czy gotowac
                                      ale brakuje mi tej odskoczni.

                                      Maz mi karze tzn prosi abym napisala, ze to swietny temat i on mnie ciagle
                                      wysyla na samotne zakupy, do Studia Sport i na kurs jezyka.
                                      Niech tylko Jagoda bedzie zdrowsza i ja tez, to mnie na Forum nie uswiadczycie:
                                      bede cwiczyc, siedziec w saunie, plesc kosze z papierowej wikliny i naklejac
                                      serwetki.
                                      'Kazdemu jego porno!' jak mawia moj maz, czyli co kto lubi...
                                      Mam nadzieje, ze zlapie wiatr w zagle!
                                      Na kurs jezyka sie zapisalam i dowiadywalam wczesniej o mozliwosci.
                                      Zakwalifikowalam sie na przyszly rok. :-(
                                      Przypuszczelnie w pazdzierniku czy listopadzie wyjedziemy na rok. Z duzym
                                      prawdopodobienstwem, potem wrocimy.
                                      Juz sie stresuje...
    • mona812 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 09.01.06, 17:12
      W tym tygodniu byly to sklepy ktore sa blisko siebie a takze nie daleko miejsca
      gdzie mieszkam a w przyszlym tyg. planujemy jechac do Belgii ( jakies 5 km od
      nas )poniewaz tam znajduje sie kilka innych tanszych sklepow a przy okazji
      myszowaty zatankuje taniej o jakies 10 centow za litr ha ha chyba wpadam w
      paranoje oszczedzania ;))
      Zdaje sobie takze sprawe z tego ze wciaz mam produkty sprzed czasu oszczedzania
      ale dlatego tez postanowilam probowac przez trzy m-ce w takim czasie wszystkie
      hmmm oszczednosci mi sie skoncza .
      Przyznam sie tak po cichutku iz bardzo sie ciesze ze to tylko takie wyzwanie a
      nie potrzeba z mojej strony gdyz dobrze jest miec ta swiadomosc iz w kazdej
      chwili moge siegnac po pieniadze odlozone w drugim w portwelu .
      Dodam iz pierwszy raz wypralam w plynie z aldi , ciuchy sa czyste chociaz plyn
      kosztowal trzy razy taniej niz ten ktorego uzywalam do tej pory , jako ze
      uzywam i bede uzywala tego samego plynu do plukania nie wiem jak pranie
      pachnialoby bez .
      Reczniki piore w proszku ktory zamierzam kupic w lidl , za tydzien napisze
      efekty :))
      • mona812 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 15:02
        Jako ze AH mam pod nosem skorzystalam ze spaceru z juniorem i wstapilam dokupic
        chleb i kawe , niestety mam jakies takie dziwne wrazenie ze te produkty z aldi
        nie nadaja sie do spozycia :(( wiec zostane przy wyprobowanych z AH
        Chleb x2 3.00
        kawa 2.90
        wydalam 5.90
        • aannac pranie 10.01.06, 15:31
          nie wiem czy o tym juz bylo, ale pracujac w NL jako aupair kazali mi pranie
          robic po 20 bo taniej.

          tylko pytam czy do tego trzeba miec licznik dwu taryfowy czy poprostu prad jest
          tanszy po 20 (??!!)
          • jolavo Re: pranie 13.01.06, 21:39
            Zeby korzystac z taniego pradu trzeba miec licznik, ktory moze te dwie taryfy
            notowac. W nowym budownictwie jest to prawie standard. W starym trzeba samemu
            zalatwic (kosztuje to ok 115 euro). Trzeba sie dowiedziec u dostawcy pradu jak
            podzielony jest dzien. Ja mam NUON i tansza taryfa jest od 23.00 do 7.00. Oraz
            weekendy i swieta. Ma to sens jesli naprawde sie duzo pierze i suszy. Poniewaz
            mam male dziecko czasem wstaje w nocy i wlaczam wtedy pranie lub zmywarke.
            Wiekszosc takich prac robie jednaj w weekend, bo o 22.00 juz spie!
    • kinga_nl Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 16:26
      o rany! zatkalo mi jak to czytalam! powaznie tak sie ograniczacie? ja dwa razy w zyciu tak sie liczylam z pieniedzmi, jak bylam na studiach (i to tylko w pewnym okresie) i przez pierwsze 3 miesiace pobytu w NL. wtedy robilam zakupy w aldim i poprzysieglam sobie ze jak sie nam poprawi to nigdy tam nie zajrze. lata minely i jak do tej pory nie zajrzalam. ale to przeciez kupe czasu zabiera takie myszkowanie po sklepach i porownywanie cen. ale ciekawi mnie czy faktycznie zauwazacie namacalne efekty takiego oszczedzania, np jedziecie na super wakacje czy kupujecie samochod? bo mi sie wydaje ze takie oszczedzanie na paczce chipsow to sposob emerycki na dorobienie sie po 20 czy 30 latach kiedy juz i tak czlowiekowi wszystko jedno. nie lepiej korzystac z zycia poki jeszcze zdrowie dopisuje i uroda nie przeminela?
        • kinga_nl Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 17:38
          po pierwsze brudno. po drugie chmary emerytow-ciezko ich wziac wozkiem z jednej lub drugiej strony. wystroj faktycznie byle jaki, takze ekspozycja towarow do bani a ja jestem wzrokowcem. jakosc towarow podejrzana-bardzo dlugie okresy waznosci, mnostwo konserwantow (przeglad wszystkich E a ja mam swira na punkcie swiezosci i zdrowej zywnosci), obsluga niedbala i niegrzeczna. sok pomaranczowy zrobiony z marchwi itp. tam gdzie ja chodzilam sklep znajdowal sie w biednej dzielnicy wiec przeglad cpunow i innych wykolejencow
          • go.ga Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 18:07
            Na te "chmary emerytow" (troche mnie wcielo, jak przeczytalam to okreslenie)
            jest prostu sposob: robic zakupy w innnych godzinach. Generalnie w dzien robia
            tam zakupy osoby ktore nie pracuja, natomiat pod wieczor i w sobote osoby
            pracujace.
            Co do jakosci obslugi, to Aldi jest sklepem samoobslugowym :-)
              • nesla Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 19:37
                kinga, ja pracowalam kiedys w siedzibie glownej zarzadzajacej siecia sklepow,
                formuly byly 4: hipermarkety, supermarkety, cash & carry i dyskonty. Wiesz do
                ktorej formuly nalezy Aldi? Wlasnie do formuly DYSKONTOWEJ. Oszczednosci,
                dzieki ktorym towary sa tansze nie biora sie z powietrza, ale wlasnie z
                opakowan zbiorczych, duzej ilosci facing'ow, minimalnej ilosci personelu i
                dokladnie taki ma byc wizerunek dyskontu - TANI, nawet jesli nie zawsze
                wszystkie produkty sa tansze niz w innych formulach, to sklep ma przyciagac
                wlasnie wizerunkiem. To wlasnie emeryci i ludzie liczacy sie z kazdym groszem
                to grupa docelowa, dla ktorej istnieja te sklepy. A powiedz mi co taka snobka
                jak ty robila w takiej dzielnicy o jakiej piszesz?????????????????

                Ja dosc dlugo zaopatrywalam sie w Aldim gdy mialam pod nosem, reszte
                dokupowalam w C-1000, tez dosc ograniczony asortyment ale dalos ie przezyc. Od
                przeprowadzki mam AH pod nosem i latwiej mi sie tam zakupy robi, ale nie mam
                nic przeciwko Aldikowi, bo wiem na czym polega ten biznes.

                A to co mona robi to czysty eksperyment, mnie by sie tez nie chcialo szukac
                najnizszych cen i liczyc kazdy cent, ale ja za to podziwiam, ze to robi i ze
                jej sie chce, bez wzgledu na to jaki jest jej cel, a cel jest szczytny,
                zapewniam cie ze nie sa to dodatkowe wakacje ani nowy samochod.

                Pozdrawiam
                nesla
              • bibi1 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 10.01.06, 20:35
                Kinga,
                Oczywiscie,ze snobem nie jest sie z tego powodu.
                Troche mnie dziwi,ze trzeba Ci takie proste rzeczy tlumaczyc.
                Mnie nie chodzi o to,ze nie kupujesz w aldim,
                ale o kontekst w jakim o nim i ludziach robiacych tam zakupy piszesz.

                Takie wrzucenie przez Ciebie do jednego worka tych emerytow ,cpunow,
                a przy okazji wszystkich pozostalych nasunelo mi takie skojarzenie.

                Bo widzisz u mnie aldi jest w centrum miasta obok AH.

            • beba3 Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 11.01.06, 02:19
              Kinga!
              Sa tez ludzie zamozni ktorzy robia zakupy w tanich sklepach ale sa tez ludzie
              biedni ktorzy sa skazani na takie sklepy, jesli chca jesc. A chca a wlasciwie
              musza. Emeryci, cpuni i ludzie ktorzy musza pilnowac na co wydaja kaske aby
              starczylo im do konca miesiaca. Sa tez tacy ktorzy wola oszczedzic na jedzeniu
              i zaskorniaki przeznaczyc na cos innego (wakacje, lepszy samochod, spodnie dla
              dziecka).
              Ciesze sie, ze Ty nie musisz sie zastanawiac jak to zrobic aby wystarczylo do
              konca miesiaca. Nie oznacza to jedank, ze jestes kims lepszym niz ludzie
              kupujacy w sklepach typu Aldi. Moze i jestes ale nie to o tym swiadczy.
              Naprawde sadzisz, ze majac do wyboru AH i Aldiego z tymi samymi cenami ludzie
              poszliby do Aldiego? Widocznie wg nich dla tej roznicy warto kupowac w Aldi.
    • mamamirka Re: Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski. 25.01.06, 10:32
      Hej agagaby!
      Chyba mieszkamy w Amsterdamie gdzies blisko siebie! :-)
      A czy odkrylas juz cudowny sklep "Action"? Mozna tam kupic przeroznosci po
      niewiarygodnie niskich cenach (gospodarstwo domowe, zabawki, kosmetyki itp.).
      No i nic nie piszesz o Zeemanie, ktory ma duzo swietnych ofert, choc i duzo
      badziewia.
      A na Bos en Lomerweg jest duzo malych tanich sklepikow z roznosciami.

      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka