arista80
04.10.21, 09:32
Mam taki dylemat hm... moralny. W zeszłym tygodniu, o czym zresztą pisałam na forum, byłam jakby chora. Jednej nocy miałam gorączkę, potem przez dwa dni miałam zapchany nos, bardzo przytępiony węch i kaszlałam (ale już bez gorączki). Jakkolwiek, oprócz pierwszego dnia po gorączce, z dnia na dzień czułam się coraz lepiej i w ciągu tych kilku dni doszłam do siebie. No i dziś mam wizytę u dentysty, przekładaną już dwa razy z innych powodów. U dentysty, przed wejściem, za każdym razem trzeba wypełnić formularz, a jedno z pytań brzmi: czy w ostatnich dwóch tygodniach miałeś, gorączkę, kaszel...? No i jak zaznaczę, że miałam, to dobrze wiem, że mnie nie przyjmie, tylko każe wrócić z negatywnym testem, molekularnym, który kosztuje u mnie 70 Euro. I temu testowi musiałabym poddać również moją córkę, która też chodzi do niego (czyli 70 razy dwa). Nie jestem przyzwyczajona do zaświadczenia nieprawdy, ale z drugiej strony: cokolwiek mnie dopadło, już minęło, nikt po mnie się nie pochorował, a nie siedziałam w izolacji, dzieci normalnie chodziły do szkoły, mąż do pracy, ja też wychodziłam, w sumie kto kiedykolwiek dojdzie do tego, że ja w zeszłym tygodniu chorowałam? Jestem też zaszczepiona jakby co. Co wy byście zrobiły?