fikimiki7
13.11.21, 17:56
Hej,
Czytam od 15 lat ale dopiero teraz mam potrzebę o coś zapytać. Ematka zna odpowiedź na wszystko a problem jest poważny.
Nastolatek, 14 lat, 8 klasa. Rodzina pełna, dużo czasu razem. Miał zawsze sporo swobody i zaufania od nas (w stosunku do wieku) ale też obowiązki. Uczył się dobrze (tzn wiedza jako tako sama wchodziła, zawsze był leniwy) do czasu pandemii. Jedynym problemem było zbyt dużo czasu spędzanego na graniu i wydawanie całej kasy na słodycze i gry.
W czasie zdalnego cieszyłam się, że to się zmieniło - zamiast siedzieć przed komputerem zaczął dużo wychodzić, miał wielu znajomych. Niestety także starszych.
Niestety bardzo pogorszyły się wynik w nauce (nie mamy ciśnienia na oceny ale młody ściąga na każdym kroku, nie odrabia z własnej woli lekcji, o wszystkim zapomina itd). A teoretycznie sam chce iść do liceum)
W ostatni wakacje zaczął się problem z e-papierosami - bardzo szybko odkryty. Potem niby ok ale wpadł z kolejnym urządzeniem w szkole. Po tym wydarzeniu chodził do psychologa, który twierdzi, że nie widzi większego problemu, że to fajny, inteligentny chłopak.
Niestety ostatnio odkryłam, że podczas naszej nieobecności (pod opieką innego dorosłego ale nie pilnował całą noc) zaprosił kolegę i pili mocny alkohol. Syn do wszystkiego się przyznaje, za każdym razem obiecuje poprawę.
Dzisiaj wyszedł na rower a ponieważ nie odbierał tel a mam jego lokalizację w family link - podjechałam i zastałam go ledwo na nogach, prawdopodobnie po trawie. Starsi koledzy (17-18) oczywiście dopiero co przyszli, nic nie wiedzą itd.
Oczywiście za każdym razem dużo rozmawiamy. On powtarza, że nie wie po co to robi, mówi, że jest "głupim debilem", że wie że to donikąd nie prowadzi, że niszczy zaufanie itd. Ale to nic nie zmienia.
Nie rozumiem - ma marzenia (drogi sprzęt sportowy) ale nie potrafi zaoszczędzić ani grosza - zawsze wyda na akcesoria do palenia albo syfiaste jedzenie. Ma możliwość dorobienia do kieszonkowego ale praca go nie interesuje. To są na razie jednorazowe wybryki, które u 17-latka uznałabym za względnie normę dla wieku.ale on ma dopiero 14 lat.
Do sedna:
Co ja mogę teraz zrobić? Do psychologa chodzi ale może powinnam się zainteresować jakąś poradnią uzależnień? Szukałam ale takiej typowej profilaktyki nie mogę zlokalizować. Mam wrażenie, że dopiero jak ktoś jest naprawdę uzależniony to są odpowiednie ośrodki.
Jakie konsekwencje wyciągnąć? Ostatnim razem po efajkach zabrałam kompa i tel na tydzień (dostawał tel na 1h dziennie do kontaktu z dziewczyną) i nie mógł wychodzić z kolegami.
Powtórka z rozrywki? Tylko dłużej? Przecież nie zleję 14 latka ... poważnie, zwątpiłam w swoje kompetencje rodzicielskie i może dlatego nie widzę żadnych rozwiązań?
Pozostaje jeszcze kwestia tych kolegów - to są dzieciaki z tzw dobrych domów, dużo kasy, dużo swobody. Ale wiem, że sprzedają młodszym e-papierosy, liquidy, marihuanę i kupują im alkohol. Nie mam 100% dowodów (poza słowem młodego), nie chcę też go wkopywać jako kapusia ale takie akcje to dość poważna sprawa, żeby tak zostawić.