Dodaj do ulubionych

List matki w WO

05.02.22, 15:25
W dzisiejszym wydaniu.
Pani opisuje jak rodzina namawiała ją na dziecko, babcia w intencji poczęcia poszła na pielgrzymkę do Czestochowy (wtf) no to pani łaskawie powiła dwójeczkę. No i teraz oburz że jak to, nikt nie chce pomóc. Nawet ta bezczelna babcia!
List napisany jest w formie pretensji i żali do rodziny że nie pomagają.
No sorry, twoje dziecko to wyłącznie twoja i partnera sprawa. Miło jak dziadkowie CZASEM odciąża rodziców ale żale i roszczeniowosc takich ludzi mnie rozwala.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 15:29
      A namawiało się? A na pielgrzymkę się lazło? No to się wzięło część odpowiedzialności na siebie. Nie mówi Pismo "jedni drugich ciężary noście"?
      W ogóle się z Tobą nie zgadzam. Mam dorosłą córkę, nie namawiam ich, na pielgrzymki nie chodzę, ale nie wyobrażam sobie nie pomóc, gdyby się pojawiły dzieci i gdyby potrzebowali pomocy - zresztą w ogóle nie wyobrażam sobie nie pomóc własnemu dziecku.
      • kautokeino Re: List matki w WO 05.02.22, 15:38
        Z jednej strony musze Ci przyznac racje: namawiali, babcia na pielgrzymce wymodlila, to jakas tam odpowiedzialnosc maja. Ale z drugiej strony, to jak mnie dziecie prosi o psa/kota, i ja tego psa/kota sie zdecyduje wziac, to jest to moj pies/kot i ja za niego odpowiadam (bo ja i tylko ja moglam powiedziec NIE i psa/kota nie wziac). Analogicznie z powita dwojeczka* - pani powila, pani i zapladniacz(e) sie zajmuja.

        * "powic dwojeczke" ma szanse wejsc na stale do mojego slownika, bo "numer 2" juz mi sie osluchal wink
        • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 15:52
          Ale jest różnica między mateczką a córeczką?
          Zresztą, tak jak napisałam - nie wtrącam się, ale jeśli trzeba, pomogę (na ile mogę).
          • kautokeino Re: List matki w WO 06.02.22, 16:31
            Miedzy ludzmi zawsze sa jakies roznice, ale o co tu pytasz, to nie wiem. Dla mnie bez roznicy jest kto mnie na cos namawia, bo finalnie decyzje podejmuje ja i ja za swoje decyzje odpowiadam. I mimo iz czasem chcialoby sie zwalic swoja odpowiedzialnosc i obowiazki na innych (chcieliscie wnuka, to sie nim zajmujecie), to jednak uczciwosc wobec samej siebie mi na to nie pozwala. Moi rodzice maja wnuka nie dlatego ze chcieli, ale dlatego ze ja sie na dziecko zdecydowalam. Trudno jednak porownywac mnie do bohaterki artykulu - mnie nikt na zwierze rozpolodowe nie wychowywal, i nigdy mnie tak nie traktowano.
        • katriel Re: List matki w WO 05.02.22, 16:35
          No właśnie. Jeśli wiem, że nie będę w stanie zająć się odpowiednio psem czy kotem osobiście, przy zerowym udziale dziecka, to nie biorę zwierzaka i żadne "ale mamo, ja będę karmił, sprzątał i wyprowadzał, nic nie będziesz musiała robić" mnie nie wzruszą.
          Ale z drugiej strony, jeśli już ocenię, że dam radę, i psa wezmę, to oczywiście będę od dziecka wymagać, żeby nie robił z gęby cholewy, tylko psa wyprowadził, również w deszcz (ale nie wtedy, kiedy by mu to kolidowało ze szkołą czy innymi ważniejszymi obowiązkami). Tak w ramach wychowywania do odpowiedzialności. Babci się już nie wychowa, ale jeśli obiecywała pomóc, a teraz bez poważnego powodu odmawia, to ponarzekać wolno.
      • homohominilupus Re: List matki w WO 05.02.22, 15:39
        Ale to jest Twoja decyzja.
        Wielu mlodych rodziców wymusza i oczekuje pomocy przy dzieciach od swoich własnych rodziców którzy mają swoje życie i niekoniecznie zawsze mają czas/ ochotę/ energię na zajmowanie się wnukami.
        • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:01
          Nikt nie ma "zawsze". Przynajmniej nikt, kogo bym znała.
          Ale wywieranie presji na kogokolwiek w kwestii tak osobistej jak dziecko już jest skandalem. Jeśli presję wywierają rodzice, więc osoby najbliższe, z którymi relacja zazwyczaj jest dość pogmatwana i która to presja może być wyjątkowo trudna do przezwyciężenia, to skandal podwójny. Sprawa pielgrzymki, jak rozumiem odbytej za plecami zainteresowanych, a w każdym razie nie na ich prośbę - kosmos.
          Ale to wszystko nieważne. Przeczytałam właśnie list w całości. "Babcia obiecywała pomoc przy dziecku".
          Obiecanki cacanki.
          • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:06
            off top, akurat w przypadku pielgrzymki nie uważam tego za robienie czegoś za "plecami zainteresowanych" - tak jakby oni byli bezwolni a dziecko się wzięło z pielgrzymki
            • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:34
              Jeśli babcia wierzy w siłę pielgrzymki, to w jej mniemaniu tak się właśnie stało. To ona, pielgrzymkując, sprawiła, że pojawiło się dziecko. Więc tym bardziej powinna pomóc - to już jest sprawa między nią a Panem Bogiem.
              • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:35
                Ale forma "za ich plecami" nie bardzo mi tu pasuje")
                • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:55
                  Czemu? Moim zdaniem możliwości są takie:
                  1. Pielgrzumuję w intencji X, bo mnie o to prosił - to ok
                  2. w intencji Y, bo wciąż mi mówi, czego pragnie, wiem na pewno, że to jego pragnienie - ok
                  3. w intencji Z, bo JA UWAŻAM, że coś się w jego życiu zmienić/wydarzyć powinno, chociaż ona sam nie mówi o tym, a nawet przeczy moim domysłom, w dodatku Z nie wie, że pielgrzymkuję - to jest właśnie "za plecami"
                  4. jak wyżej, ale Z wie, że idę, i sprzeciwia się - to jest jawna przemoc.
                  • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 17:00
                    Nie bardzo wierzę w sprawczość pielgrzymki, bo nawet gdyby Bóg wysłuchiwał to mam nadzieję, że ze wszechwiedzą czyli znając pragnienia najbardziej zainteresowanychsmile
                    • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 17:11
                      big_grin Ergo bog wiedzialo, ze tak truly, madly, deeply chcieli dwojki dzieci tylko glupio im sie bylo do tego publicly przyznac wiec zostaly im te dzieci przez boska moc zapodane - pielgrzymka to byl tylko pretekst zeby i babcia miala poczucie mocy (Mocy) wink May the Force be with you! Cheers.
                    • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:31
                      Też nie wierzę, tylko próbuję wyobrazić sobie, jak moze myśleć osoba wierząca w moc pielgrzymowania.
                    • jedn0raz0w0 Re: List matki w WO 05.02.22, 21:25
                      Ale babcia wierzy więc powinna się uważać za współtwórczynię wnucząt
                  • ichi51e Re: List matki w WO 05.02.22, 20:25
                    i tak pan Bok daje wg swojego upodobania to nie jest tak ze cos FAKTYCZNIE da się wymodlić.
                    • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 21:03
                      Myślę, że ktoś, kto chodzi na pielgrzymki, wierzy, że można.
              • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:29
                No chyba sobie żartujesz. Babcia sobie może myśleć co che - ale dzieci zrobili sobie dorośli ludzie a nie babcia.
                • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:33
                  Jednakowoż babcia w swojej świadomości stała się bardzo pośrednią przyczyną poczęcia.
                  • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:48
                    A to chodzi o świadomość babci czy dorosłych rodziców?
                    • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:56
                      Babci też.
          • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:28
            I co? dorosły człowiek ugina się pod taką presją? Gdyby tak było to ja miałabym z 5 dzieci. Moja mama cały czas namawiała nas. Tylko dodawała, że nam pomoże itd. I ja wiem, że na pewno by pomogła ( tak jak mieliśmy pomoc przy istniejącej dwójce ). No ale dzieci ma się dla siebie, to obowiązek rodziców. Nie ma szansy aby rodzić dzieci, żeby zadowolić rodzinę.
            Więc niech pani nie p..przy - bo mogła sobie dzieci ( zwłaszcza dwójki ) sobie nie robić.
            .
            • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:39
              Widzisz, byłam kiedyś poddana takiej presji, właśnie ze strony babci, mojej babci (plus rodziców, babcia uwielbiala bawić się w trójkąty). Oparłam się, nie dałam się, ale wiem, jak ciężko było. I dlatego nie będę rzucać kamieniem w kogoś, kto presji najbliższej rodziny uległ. Jak napisałam - relacje rodzice-dzieci, też dorosłe, bywają bardzo pogmatwane. A mówienie, że nie zdarza się rodzić dzieci, by zadowolić rodzinę, jest po prostu nieprawdą.
              • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:47
                Ja nie mówię, że jest to nieprawda. Tylko tam jest większy problem niż rodzenie dzieci aby zadowolić rodzinę.
        • g.r.uu Re: List matki w WO 05.02.22, 16:19
          Oczekiwać można różnych rzeczy. Nikt nie musi oczekiwań spełniać. Dotyczy zarówno oczekiwań urodzenia dziecka jak i oczekiwań zajmowania się wnukami
        • lauren6 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:59
          To jest jej decyzja. Ale na podstawie tej decyzji mamy prawo ocenić czy ktoś jest dobrym człowiekiem czy dupkiem.
        • szeptucha.z.malucha Re: List matki w WO 05.02.22, 20:55
          Pokolenie moich rodziców za oczywiste uważało, że to dziadkowie będą się opiekować ich dziećmi, żeby oni mogli pracować i bawić się. Podobnie jak robiły wcześniejsze pokolenia. Sami jako dziadkowie nie mają wobec wnuków zobowiązań, bo to sprawa ich dzieci. Fajnie się ustawili..
          • ichi51e Re: List matki w WO 05.02.22, 20:57
            może to kwestia tego ze teraz dzieci maja starsi ludzi i po pierwsze natki wcale nie chcą pomocy teściowej (tj chcą ale na własnych warunkach) po drugie nie są kompletnie nieporadnym dwudziestolatkami które maja studia i dzieciaka na głowie...
            • ichi51e Re: List matki w WO 05.02.22, 20:57
              do tego jeszcze babcie pracuja coraz czesciej
            • g.r.uu Re: List matki w WO 06.02.22, 14:06
              Wiesz nie ma obowiązku robienia sobie bejbisia jak się jest nieporadnym studentem
          • g.r.uu Re: List matki w WO 06.02.22, 14:05
            No dokładnie. Moja mama zwaliła się własnej matce na głowę z mężem, potem machnęli sobie bombelka i jeszcze mieli pretensje, że babcia im nie chce oddać większego pokoju. Już widzę jakby się gnieździło bo ja chcę mieć dziecko a nie mam gdzie...Potem pretensje że nie chce przejść na pół etatu żeby pomagać przy dziecku. A jak mnie trzeba było odebrać z porodówki jak urodziłam drugą córkę to nie zostali ze starszą, bo mieli inne plany. Jak raz poprosiłam żeby zajęli się młodsza przez trzy godziny bo mam spotkanie to nie, musiałam poprosić o pomoc koleżankę. Ostatni mają jaka fazę pomocy, nie wiem, co się stało, korzystam ale nie nastawiam się za bardzo bo nie wiem ile potrwa
      • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 16:01
        nangaparbat3 napisała:

        > w ogóle nie wyobrażam sobie nie pomóc własnemu dziecku.
        >

        Agree. Nawet jesli moze sie zdarzyc, ze sie czlowiek wkurza, ze musi pomoc no ale jesli dziecko pomocy potrzebuje a jest sie w pozycji, ze dac mozna, no to sie pomaga. Simple. Bycie rodzicem to wyrok dozywotni, no escape ... for better or worse smile Life.
      • tt-tka Re: List matki w WO 05.02.22, 21:57
        nangaparbat3 napisała:

        > A namawiało się? A na pielgrzymkę się lazło?

        A obiecywalo sie pomoc ? Nie ?

        > No to się wzięło część odpowiedzia
        > lności na siebie.

        No to sie nie bralo.
        • turzyca Re: List matki w WO 06.02.22, 00:44
          >A obiecywalo sie pomoc ? Nie ?

          Według listu - obiecywało się.
          • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 12:03
            Pytanie czy obie Panie nie rozumiały słowa pomóc różnie. Znam taki przypadek. Synową za pomóc uważała bycie darmowa nianią 8-9h dziennie, jak będzie w pracy. Babcia uważała za pomoc okazjonalne zostanie z dzieckiem jak chore, odebranie z przedszkola 2 godziny wcześniej ( ale nie codziennie ), spacer w niedziele, bo w soboty zobowiązała się zawozić i odbierać dziecko córki z zajec plastycznych. Czyli podobna pomóc co dla wnuczki od córki. Synowa czuła się oszukana, jak się dowiedziała że nie ma opcji na codzienna darmowa nianię.
    • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 15:34
      Nie znam listu/artykułu, nie wiem więc jakiej pomocy rodzina odmówiła.

      Natomiast rodzenie dziecka bo babcia namawiała uważam za kosmos
      • pepsi.only Re: List matki w WO 05.02.22, 15:41
        Tak samo.
        Plus to, że za kosmos uważam brak pomocy- jeśli jest taka możliwość.
        (A niestety ja od rodzinki (z mojej strony) pomocy nie miałam. Wypięli się koncertowo .)
        • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 15:45
          Za mało wiadomo - uważam pomoc w kręgu bliskich za rzecz bardzo cenną, ale jest to wzajemne, wg potrzeb i możliwości. Nie wynika ze statusu "matki" czy "dziecka", z urzędu. Dlatego trudno mi ocenić te sytuację, bo sumie nie wiadomo jakie są relacje, jakie oczekiwania, jaka wzajemność.
      • kautokeino Re: List matki w WO 05.02.22, 15:41
        O tak smile Ja na prosbe babci to sie na pierog z serem moge zdecydowac, a nie porod. Ciekawe czy dwojeczka za jednym zamachem, czy tez pani sie spodobalo i drugie machnela sobie juz z pelna swiadomoscia jak to jest.
      • szpil1 Re: List matki w WO 05.02.22, 15:45
        chococaffe napisała:

        > Nie znam listu/artykułu, nie wiem więc jakiej pomocy rodzina odmówiła.
        >
        > Natomiast rodzenie dziecka bo babcia namawiała uważam za kosmos

        Chyba chodzi o ten list: Macierzyństwo. Dziś moje życie to opieka nad dziećmi. Kiedyś pracowałam, teraz udaję, że pracuję

        Pani zdecydowała się na dziecko po czym - chociaż rodzina już wtedy nie kwapiła się do pomocy - urodziła drugie. I teraz ma pretensje, że rodzina ciągle nie pomaga.
        • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 15:57
          Czyli podsumowując ... babcia obiecała pomóc i ojciec dziecka obiecał się zajmować. Teraz ojciec pracuje 12 godzin na dobę, a babcia się wypięła (btw ile ma lat skoro bohaterka ma lat 35?) .

          Rozumiem zmęczenie bo pamiętam. I mogę tylko współczuć i pocieszyć, że będzie z górki. Jednak... żal do świata (nieokreślonego) o brak inicjatywy w pomocy w opiece nad dziećmi (kiedy pewnie na oko jest ok, bo wokół milion rodziców w podobnych sytuacjach) jest z jednej strony zrozumiały (zmęczenie) z drugiej trochę na wyrost.
          • szpil1 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:31
            chococaffe napisała:

            >
            żal do świata (nieokreślonego) o brak inicjatywy w pomocy w o
            > piece nad dziećmi (kiedy pewnie na oko jest ok, bo wokół milion rodziców w podo
            > bnych sytuacjach) jest z jednej strony zrozumiały (zmęczenie) z drugiej trochę
            > na wyrost.

            Niezrozumiałe jest decydowanie się na drugie dziecko skoro rodzina nie pomaga mimo obietnic przy pierwszym.
          • nickbezznaczenia Re: List matki w WO 05.02.22, 16:45
            Może być po pięćdziesiątce,albo starsza
            • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:53
              Myślałam, że to babcia bohaterki a nie babcia jej dzieci, czyli jej mama
              • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:57
                To jest niejasne. Ale wiele osób zaczyna po urodzeniu dziecka nazywać własnych rodziców "babcią" i "dziadkiem".
                • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 17:01
                  wiem, ale w pierwszym czytaniu odebrałam to jako babcię autorki/prababcię dziecka
                • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 17:07
                  p.s. sorry, ale jeszcze muszę big_grin Teściowa w ramach różnych prezentów urodzinowych robiła jubilatom torty. Robiła świetne i było to w granicach jej możliwości finansowych. Kiedy się dowiedziała, że ja tortów nie lubię, uwielbiam za to jej tartę śliwkową, zawsze w sezonie pamiętała, żeby zamrozić śliwki na tarty dla mnie (zamiast tortu), bo sklepowe sliwki niedobre. Ech.. powspominałam sobie. Żaden prezent nie równał się tej uwadze mi poświęconej i szacunku.
                  • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:40
                    smile Fajnie to czytać.
                  • pade Re: List matki w WO 05.02.22, 18:44
                    Pięknesmile
                  • ponis1990 Re: List matki w WO 06.02.22, 18:20
                    Moja to mi kiedyś makówki zrobiła w maju na urodzinysmile (taki śląski deser wigilijny). I właśnie odeszła. I ciężko i smutno, bo synową byłam tylko rok. Była w porządku.
    • m_incubo Re: List matki w WO 05.02.22, 15:45
      No a wpieprzanie się w cudze rozmnażanie i latanie w tym celu do Częstochowy (!) cię mniej rozwala?
      Bo jakby moja matka mi latami truła o wnuki i żyć nie dawała, leżała krzyżem na Jasnej Górze, po czym nie miała ochoty chodzić na Dzień Babci do przedszkola i zabrać dziecko na weekend, to też bym tego nie zostawiła bez komentarza, niezależnie od faktu, że moje dziecko to mój problem.
      • homohominilupus Re: List matki w WO 05.02.22, 15:51
        Ale niech chodzą na pielgrzymki nawet codziennie Ale nie strzeliłabym sobie dziecka bo rodzina naciska jeśli bym tego dziecka mieć nie chciała. Jestem wygodna, lubię swoje życie bezdzietnej lambadziary i między innymi dlatego świadomie się nie rozmnożyłam bo wiem z czym się posiadanie dzieci wiąże.
        W liście nie było nic o nieprzychodzeniu na występy z okazji Dnia Babci. To faktycznie może być przykre.

        Ale, hipotetycznie jeśli np babcia/ dziadek mają w weekend jakieś plany a ja chce im podrzucić dziecko bo chce wyjechać na romantyczny wypad z mężem to nie strzelam focha z tego powodu. Proste.
        • turzyca Re: List matki w WO 06.02.22, 00:58
          >Ale nie strzeliłabym sobie dziecka bo rodzina naciska jeśli bym tego dziecka mieć nie chciała. >Jestem wygodna, lubię swoje życie bezdzietnej lambadziary i między innymi dlatego świadomie się nie rozmnożyłam bo wiem z czym się posiadanie dzieci wiąże.

          Wiesz, to że dla Ciebie sytuacja jest czarno-biała, nie znaczy, że dla innych tam nie ma gradientu szarości. Ja tam dzieci przewidywałam, ale na matkę Polkę męczennicę się nie nadaję i jak mi któryś z panów oświadczył, że on chciałby taką pełnoetatową matkę dzieciom i żonę mężowi, a on będzie na to wszystko zarabiać (a możliwości zawodowe miał, czemu nie), to juz mi mina zrzedła, a jak jeszcze dołożył, że rozważa wejście w dziedzinę, gdzie popyt na fachowców jest duży, zarobki wysokie, ale wiąże się to z wyjazdami poniedziałek-piątek, to zrobiłam w tył zwrot i uciekłam, aż się kurzyło. Ja się nie nadaję na matkę dzieciom ojca weekendowego / marynarza / kierowcy tira, ale przecież są kobiety, które świadomie i z entuzjazmem wchodzą w takie układy.
          I tak samo jak żona marynarza bywa bardzo zdegustowana, gdy on decyduje się na zrobienie uprawnień pilota w lokalnym porcie i siedzi w chałupie co dzień, tak kobieta, która decyduje się na dzieci po gwarancji otoczenia - męża, matki - że nie będzie jedyną opiekunką dzieci, może być zdegustowana, gdy nikt oprócz niej tego ciężaru nie podejmuje.
      • taniarada Re: List matki w WO 05.02.22, 15:56
        m_incubo napisała:

        > No a wpieprzanie się w cudze rozmnażanie i latanie w tym celu do Częstochowy (!
        > ) cię mniej rozwala?
        > Bo jakby moja matka mi latami truła o wnuki i żyć nie dawała, leżała krzyżem na
        > Jasnej Górze, po czym nie miała ochoty chodzić na Dzień Babci do przedszkola i
        > zabrać dziecko na weekend, to też bym tego nie zostawiła bez komentarza, nieza
        > leżnie od faktu, że moje dziecko to mój problem.
        >

        Nie narzekaj na Jasną Górę .Zestarzejesz się sama przyjedziesz kiedyś o łaski lub zdrowe się pomodlić .Bramy zawsze otwarte .😊
        • borsuczyca.klusek Re: List matki w WO 05.02.22, 16:16
          Niedoczekanie 🙄
          • 7katipo Re: List matki w WO 06.02.22, 00:12
            Zboczeństwo tongue_out big_grin
      • kautokeino Re: List matki w WO 05.02.22, 15:58
        Wiesz co mnie rozwala? Jak babcia leci na pielgrzymke, a wnuczka w ramach jakiegos chorego prank'a spelnila babci modlitwy swoim kosztem.
      • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 15:59
        Sorry, ale rozmnażanie się dla babci dla świętego spokoju jest dla mnie niewyobrażalne
        • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 16:07
          Of course, ale ja sobie wyobrazam, ze to moglo byc bardziej "kontraktowe" - gdy bedziesz miala dziecko/dzieci, to przeciez mozesz na mnie/na nas liczyc w 100% - pomozemy, zawsze bedziemy ready dla Ciebie i Twojego dziecka/dzieci, you can count on us, tylko zebys to dziecko miala ... I tak w kolo Macieju lacznie z pielgrzymkami wink Az w koncu mloda kobieta wierzy, ze faktycznie moze liczyc na owa pomoc 24/7 365 dni w roku, bo przeciez jest az takie chcenie & marzenie. No a potem budzi sie w reality - trudno sie dziwic, ze co najmniej ciut jest zawiedziona choc ... as always ... blogoslawieni, ktorzy sie niczego nie spodziewaja albowiem nie zaznaja rozczarowan wink Life.
          • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:15
            Jeżeli liczyła na pomoc i był to ważny element w układance to warto to dogadac przed. Sorry, ale nie wierzę w pomoc 24/7/365 jeżeli nie ma jakiegoś emergency, bo ludzie też mają określoną wydolność. I dla młodej matki może to znaczyć opiekę nad dziecmi zamiast żłobka a dla babci podrzucenie pierogów raz na tydzień.

            Kiedy czytałam ten list, czułam przede wszystkim ogromne zmęczenie, na które wpłynęło wiele rzeczy: opieka nad małymi dziećmi jako taka, w dodatku połączona z pracą zawodową, praktycznie nieobecność ojca dzieci, chaos covidowo-przeychodniowo-żłobkowo-przedszkolny. I naprawdę współczuję. Ale nie widzę tu żadnego wielkiego winnego.
            • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 16:23
              Zgadzam sie - w sumie kazda z nas pewnie tez zaliczyla such time/times gdy dzieci byly male i wydawalo sie, ze brak czasu, zmeczenie, za malo godzin na dobe beda forever smile Nie bardzo moge sie porownywac z ta pania, bo ja swoj los (emigracja) wybralam sama a wraz z nim brak codziennej pomocy babc, cioc, dziadkow, wujkow, kuzynow ... again, for better or worse wink Ale z kolei, poniewaz zopelnie swiadomie weszlismy w dosc scisly circle of friends z dziecmi w podobnym wieku, moge powiedziec, ze czasem jest to po prostu kwestia jasnej artykulacji prosby o konkretna pomoc w specyficznym momencie. Jak napisalas - trzeba sie dogadac. I nawet jesli nie nastapilo to tak bardziej konkretnie before (dzieci sie urodzily) to przeciez "poki my zyjemy" wciaz dogadac sie mozna. Why not? Trzeba sobie wzajemnie dac szanse a wrecz continuously dawac szanse smile Life.
              • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:32
                Trzeba sie dogadać. Sytuacja kiedy młodzi rodzice zdrowych małych dzieci borykają się z ogromnym ale jednak "normalnym", typowym zmęczeniem, właściwym dla takiego okresu życia, nie wzbudza automatycznego zaangazowanie w ich dobrostan, zwłaszcza jak wszyscy wokół są w podobnej sytuacji. Zanim to wszytsko urośnie do rozmiarów monstrualnych, warto pogadać o tym co dana osoba może nam dać. Bo może nawet te pierogi czy rosół jednak mogą nam pomóc, a babcia bawic się z energicznymi dziecmi nie ma siły, ale wieczorem np poczyta? Przynajmniej raz na dwa tygodnie.

                p.s. Pomijam już pracę ojca 12 godzin dziennie, na ile jest to konieczne
                • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 16:48
                  Mistrz WM pisal & spiewal:

                  Kupujący nam włoszczyznę
                  Przynoszący nam owoce
                  Prasujący nam bieliznę
                  Czuwający dnie i noce
                  Ujmujący nam kłopotów
                  Nad wnukami pochyleni
                  Dziadziu, babuniu, teściowo, teściu
                  Bądźcie błogosławieni

                  Zmywający nam talerze
                  W krąg patrzący wzrokiem sennym
                  Składający nam w ofierze
                  Czas codzienny, czas bezcenny
                  Grzechoczący grzechotkami
                  Trudem życia doświadczeni
                  Dziadziu, babuniu, teściowo, teściu
                  Bądźcie błogosławieni...

                  Wy od Karpat aż po Szczecin
                  Ratujecie nasze domy
                  Ochraniacie nasze dzieci
                  Nadgodziny i dyplomy
                  Wyczuwacie kiedy nam się
                  Ze zmęczenia w oczach mieni
                  Dziadziu, babuniu, teściowo, teściu
                  Bądźcie błogosławieni

                  Gałąź bzu wkładacie w dzbanek
                  A ja sławię tą piosenką
                  Wasze ręce spracowane
                  Tak pomocne naszym rękom
                  Wasze czoła, mądre czoła
                  Tak pogodne dla jesieni
                  Dziadziu, babuniu, teściowo, teściu
                  Bądźcie błogosławieni


                  Zawsze mnie to jakos wzrusza, szczegolnie fragment o mienieniu sie w oczach ze zmeczenia wink I zawsze z czulaoscia mysle o vacations/summers, ktore moje dzieci spedzaly w PL pod opieka (24/7 wink) babc & dziadkow gdy my moglismy wtedy ... eh ... work more, more hours zeby na wszystko starczalo smile ... badzcie bloslawieni! Cheers.
                  • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:58
                    Też się wzruszyłam, bardzo, a nie znałam tego. To ma muzykę?
                    • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 17:12
                      Ask your best friend youtube a bedzi Ci dane do ucha wink Cheers.
                      • extereso Re: List matki w WO 05.02.22, 19:34
                        Piękne. To o moich babciach, ale też o babciach moich dzieci. Dziękuję.
            • 152kk Re: List matki w WO 06.02.22, 19:51
              A ja widzę winnego - ojca dzieci. Bo je porzucil. Moze nie formalnie, ale w praktyce -tak. Bo czy mozna nazwac dobrym rodzicem ojca, ktory dzieci nie widuje w ogole poza weekendami?
    • nuclearwinter Re: List matki w WO 05.02.22, 15:54
      Z jednej strony to prawda, zgadzam się z tobą, nie można wymuszać na nikim pomocy, super gdy dziadkowie pomagają, ale to nie jest ich obowiązek. Ale bardziej mnie tu oburzyła ta wtrącająca się rodzina, jakiś koszmar, nie wyobrażam sobie czegoś takiego, pogoniłabym te wszystkie babcie w diabły. Oby pani wychowała swoje dzieci na bardziej asertywne niż ona sama.
    • zerlinda Re: List matki w WO 05.02.22, 16:11
      Idiotyzm. Nie rodzi się dzieci bo rodzina sobie życzy. Nie wtrąca się w plany prokreacji nawet własnych dzieci. Pani mogła powić jedno dziecko. Zawsze to mniej roboty niż przy dwójce. Mnie ta historia tylko śmieszy.
      U mnie też teść sobie życzył, żebyśmy mieli jeszcze córeczkę. Kazałam spadać. Oczywiście kulturalniej.
      • borsuczyca.klusek Re: List matki w WO 05.02.22, 16:14
        Spokojnie te listy to wymysł redakcji, żeby był ruch w interesie 😉
        • g.r.uu Re: List matki w WO 05.02.22, 16:22
          Chciałabyś big_grin żyłam w takim przekonaniu dopóki nie dostałam w redakcji działki korespondencja czytelników do obrobienia. Nie uwierzyłabys, co ludzie wypisują, naprawdę nie trzeba niczego wymyślać
          • simply_z Re: List matki w WO 06.02.22, 13:37
            w przypadku WO to na pewno są wymyslone listy w większości.
            • g.r.uu Re: List matki w WO 06.02.22, 14:10
              A ta pewność to skąd się bierze?
    • borsuczyca.klusek Re: List matki w WO 05.02.22, 16:14
      Ja uważam, że sami powinni dać mniej więcej tyle ile sami dostaliśmy. Pytanie czy przypadkiem tacy dziadkowie, którzy teraz się wypinają na pomoc, sami jej nie czerpali pełnymi garściami od swoich rodziców.
      • latarnia_umarlych Re: List matki w WO 06.02.22, 10:12
        borsuczyca.klusek napisała:

        > Ja uważam, że sami powinni dać mniej więcej tyle ile sami dostaliśmy. Pytanie c
        > zy przypadkiem tacy dziadkowie, którzy teraz się wypinają na pomoc, sami jej ni
        > e czerpali pełnymi garściami od swoich rodziców.
        >

        Dokładnie o tym samym pomyślałam. Dziadkowie naszego dziecka uważali pomoc swoich rodziców za naturalną i oczywistą.
        Teraz mają swoje życie i chcą je spędzić po swojemu, "swoje dzieci już odchowali" no i cóż zrobić. Mają rację, moje dziecko to moja sprawa...
        Pofarcilo się ich pokoleniu.
      • netlii Re: List matki w WO 06.02.22, 13:03
        Mogli czerpać. Jednak był to układ między stronami czyli rodzicami dziewczyny a jej dziadkami, na który ci drudzy się zgodzili. Być może nawet sami wyszli z inicjatywą. Mieli taką umowę i tyle.
        Nie jest to jednak odnawialny kontrakt przechodzący z pokolenia na pokolenia, który mają obowiązek realizować.
        Mogą mieć zupełnie inny stosunek do tego co powinni, bo X lat temu było inaczej.
    • memphis90 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:18
      >No sorry, twoje dziecko to wyłącznie twoja i >partnera sprawa

      Cóż, moi osobiści korzystali z bezpłatnej pomocy babc do wypęku, weekendy, nocowana, sylwestry i karnawały, wakacje, codzienna opieka do 3rz. Ja robiłam za bezplatną opiekunkę dla rodzeństwa. A teraz jest "dzieci to problem rodziców"... Smutne, ale co poradzić...?
      • tt-tka Re: List matki w WO 05.02.22, 22:04
        memphis90 napisała:

        > >No sorry, twoje dziecko to wyłącznie twoja i >partnera sprawa
        >
        > Cóż, moi osobiści korzystali z bezpłatnej pomocy babc do wypęku, weekendy, noco
        > wana, sylwestry i karnawały, wakacje, codzienna opieka do 3rz.

        A moi nie. Bo, smieszna sprawa, rodzice obojga moich rodzicow pracowali. Tak, rodzice dwudziestokilku-trzydziestolatkow zwykle jeszcze pracuja.
        • kamin Re: List matki w WO 06.02.22, 20:12
          Moja babcia też pracowała. Ale pracowała na zmiany i jak miała nockę, to odbierała mnie wcześniej z przedszkola. Albo w wakacje dwa tygodnie swojego urlopu poświęcała na opiekę nade mną.
          A już jakieś wyjścia rodziców na wesela czy sylwestry to wiadomo z góry było, że jadę do babci nocować.

    • no_name33 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:18
      U nas było to samo. 8 lat namawiania, dręczenia nas, wymuszania, brania na litość.

      Ale ja wiedziałam dokładnie, jak to będzie. I nie pomyliłam się. Kropka w kropkę.
      Na szczęście w głębokim tyłku mam co ludzie sobie pomyślą i nigdy nie zdecydowałabym się na dziecko, gdybym nie chciała go mieć.

      Pojawiło się na świecie, bo tego chcieliśmy. I w czasie w którym chcieliśmy.

      Niczego nie oczekiwaliśmy, za to z wdzięcznością przyjmowaliśmy każdą pomoc. Uniknęliśmy kwasów i rozczarowania.
      • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:24
        za to z wdzięcznością przyjmowaliśmy każdą pomoc

        Podobnie. Dzięki babci nie musiałam dziecka z gilem wysyłac do przedszkola. Co prawda na moje zmęczenie nie miało to wpływu, bo co miała robic i tak robiłam. Ale sam fakt, że dziecko mogło posiedzieć w domu parę dni w takich sytuacjach był dla mnie więcej niż cenny.

        Z drugiej strony nigdy nie miałam żalu, o to, że nie zabiera dziecka na wakacje. Nie czuła się na siłach opiekowac się 24/7 i ja to rozumiem. Ładnych parę lat gimnastykowaliśmy się z logistyką wakacje vs urlopy
        • homohominilupus Re: List matki w WO 05.02.22, 16:33
          No i dziewczyny, to jest moim zdaniem bardzo dobre podejście. Bez roszczeniowosci.
          • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:50
            Ja to miałam przeogromne szczęście z teściową. Pomagała, ale nie "poświęcała się" . Osiągnęła jakąś równowagę między pomocą i dbaniem o siebie i jasno to komunikowała. Na przykład jak tylko zdecydowała się na jakąś wycieczkę z koleżankami, od razu nas informowała, że w tych dniach nie będzie dostępna na żadne gile i musimy sobie jakoś radzić. A kiedyś bez problemu w nagłej sytuacji zwolniła się z pracy i przyjechała w ciągu pół godziny i nawet podziekowań specjalnie przyjąc nie chciała. Powiedziała "mogłam to przyjechała, gdybym zupełnie nie mogła to bym odmówiła"
            • nangaparbat3 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:59
              Super teściowa.
              • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 17:03
                Tak, bardzo mi jej brakuje. Jej takiej życiowej mądrości.
          • eliksir_czarodziejski Re: List matki w WO 05.02.22, 20:37
            Tobie coś się pomyliło. Żal o to że dziadkowie mają swoje wnuki kompletnie w d.upie i palcem przy nich nie chcą kiwnac jest po prostu żalem, słusznym z resztą a nie roszczeniowoscia. Laski wyżej piszą że DOSTAŁY pomoc, więc mają CO doceniac i slusznie.
    • picathartes Re: List matki w WO 05.02.22, 16:34
      Widzisz, ja mam z kolei pretensje do wszystkich, którzy mi mówili, jak to cudownie jest mieć dziecko, jak to się eksploduje wielką miłością do tej świeżo urodzonej larwy, do wszystkich, którzy kiedykolwiek mi napomknęli żebym sobie dziecko "zrobiła" i w ogóle jedną wielką pretensję do wszystkich, że mnie uczciwie nie ostrzegli, jak dziecko rujnuje wszystko, co się miało do tej pory.

      Kocham swoje dzieci nad życie, ale gdybym wiedziała, co mi z życiem zrobią, nigdy bym dzieci nie miała.
      Jestem już siedem lat po urodzeniu pierwszego dziecka, z depresji się (chyba) otrzepałam, ale życia sobie do tej pory do kupy nie poskładałam. Mam żal, że nikt mi uczciwie nie powiedział: "słuchaj, przez kilka lat będziesz miała koncertowo przesrane."

      Wszystkim jeszcze niedzieciatym to uświadamiam. Nie, że tak musi być, ale że może się zdarzyć.
      Więcej, im więcej matkami rozmawiam i szczerze to mówię, tym więcej słyszę, że one też podobnie się czują.
      • starczy_tego Re: List matki w WO 05.02.22, 16:38
        A to wytłumacz proszę czemu sobie strzeliłas drugie skoro było tak zle z pierwszym? 🧐
        • picathartes Re: List matki w WO 05.02.22, 16:40
          Jak już masz jedno, to kolejne nie robią różnicy. I tak masz koncertowo przesrane 😂
          Chcieliśmy, żeby starszak miał rodzeństwo.
          • picathartes Re: List matki w WO 05.02.22, 16:41
            > Chcieliśmy, żeby starszak miał rodzeństwo.
            (i od kiedy młodszakowi wybiła czwóreczka, zaczęli się razem sensownie bawić (sensownie bić też😅) = teraz widać, że było warto)
      • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 16:40
        Ja miałam odwrotnie - "jak bedziesz miała dziecko to zrozumiesz" (jak to nic nie można, nic się nie da i w ogóle mogiła) - nie miało to być zniechęceniem tylko podkresleniem , że JESZCZE nie znam życia. Spotkało mnie tzw miłe rozczarowanie
      • g.r.uu Re: List matki w WO 05.02.22, 16:40
        Depresja to paskudna sprawa ale przecież nie każdego dotyka więc jak ktoś tego nie doznał to nie może się podzielić takimi doświadczeniami bo ich nie ma
        • picathartes Re: List matki w WO 05.02.22, 16:46
          Paskudna nie paskudna, ja mam straszny uraz do wszystkich, którzy mnie na dzieci namawiali. I choć chcę, nie mogę się tego uczucia pozbyć. Świadomie wiem, że przecież to nie ma z nimi nic wspólnego, no ale podświadomie wygląda to inaczej.
          Do tych, co mnie nie namawiali - urazu nie mam.
          Matkom, którym dzieci uczyniły świat piękniejszym = szczerze zazdroszczę.
          A swoim dzieciom staram się okazać tyle miłości, ile daję radę, bo to nie ich wina przecież. Na szczęście matczyne hormony u mnie prawidłowo działają i mimo całej depresji i zepsutego życia i tak bym za nimi w ogień wskoczyła smile
        • araceli Re: List matki w WO 05.02.22, 18:19
          g.r.uu napisała:
          > Depresja to paskudna sprawa ale przecież nie każdego dotyka więc jak ktoś tego
          > nie doznał to nie może się podzielić takimi doświadczeniami bo ich nie ma

          Jakież to proste - jesteś rozczarowana rodzicielstwem = musisz mieć depresję!
          • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 18:30
            araceli napisała:

            > Jakież to proste - jesteś rozczarowana rodzicielstwem = musisz mieć depresję!
            >

            Proste zapewne nie ale 7 lat cierpienia/zwatpienia/disappointment z powodu zostania rodzicem to nie jest "normalny" stan (jakkolwiek by nie definiowac "normalnosci"). Sure, znakomita wiekszosc parents plci obojga miewa dni, godziny, momenty, okresy rozczarowania, desperation, sadness, fatigue badz olewu a wrecz zalamania ale jesli tego typu doznania ciagna sie miesiace i lata to jednak warto poszukac pomocy. Przeciez nie po to by zyskac diagnosis (depression or not) ale zeby sobie, a przy okazji zapewne i reszcie rodziny, poprawic kazdy dzien. Nikt nie twierdzi, ze parenthood/motherhood to kazdego dnia tecze & jednorozce ale kilka lat poczucia "straty" & jakiegos ogolnego unhappiness tudziez potrzeba "ostrzegania" innych przed wchodzeniem w rodzicielstwo, moim zdaniem, wymagaja glebszej analizy. Zapewne z jakims specialist, eh. Life.
            • araceli Re: List matki w WO 05.02.22, 18:35
              bi_scotti napisała:
              > Nikt nie twierdzi, ze parenthood/motherhood to kazdego dnia tecze & jednorozce ale
              > kilka lat poczucia "straty" & jakiegos ogolnego unhappiness tudziez potrzeba "
              > ostrzegania" innych przed wchodzeniem w rodzicielstwo, moim zdaniem, wymagaja g
              > lebszej analizy. Zapewne z jakims specialist, eh. Life.


              Czyli jak cię rozczarowuje / nie satysfakcjonuje rodzicielstwo to coś z tobą nie tak... <facepalm>
              • bi_scotti Re: List matki w WO 05.02.22, 19:07
                Pojecie "rozczarowanie" zaklada jakies oczekiwania przed, pojecie "satysfakcja" zaklada jakis prog oczekiwan nonstop. Jesli dorosla osoba nie potrafi dokonac rozsadnej analizy swoich oczekiwan przez 7 lat (!) w kontekscie reality, ktore zreszta sama stworzyla & wciaz kreuje, to jest to powod do glebszego soul-searching. Szczegolnie w obliczu tego, ze po pierwszym "rozczarowaniu" podjela decyzje o poglebieniu go poprzez dodanie ... one more surprised Moze sie to wszystko "samo" pouklada przez nastepnych ... hmmm ... 7 czy 17 lat, who knows ... Ale czekac tak dlugo moze byc coraz bardziej bolesnym uncertain Life.
                • araceli Re: List matki w WO 05.02.22, 19:59
                  bi_scotti napisała:
                  > Pojecie "rozczarowanie" zaklada jakies oczekiwania przed, pojecie "satysfakcja"
                  > zaklada jakis prog oczekiwan nonstop. Jesli dorosla osoba nie potrafi dokonac
                  > rozsadnej analizy swoich oczekiwan przez 7 lat (!) w kontekscie reality, ktore
                  > zreszta sama stworzyla & wciaz kreuje,


                  Tak tak - jak dziecko rozczaruje to można je przecież odsprzedać na olx! Peron ci odjechał...
                  • bi_scotti Re: List matki w WO 06.02.22, 18:26
                    Masz jakies parcie na martyrologie Matki Polki? Why? Jesli komus jest zle przez 7 lat to, Twoim zdaniem, ma zacisnac zeby & hallelujah i do przodu? Stiff upper li forever? suspicious
                    C'mon, nie ma nic zlego w szukaniu pomocy, specjalistycznej pomocy gdy matka/ojciec nie radzi sobie z byciem parent - bywa, zdarza sie, ze sie czlowiek meczy. Nie ma zadnego ale zadnego powodu, ze po doswiadczaniu rozczarowania i poczucia, ze "dziecko rujnuje zycie" (quote z Picathartes) przez 7 (siedem!) lat, mialo sie zyc z dokladnie takim samym poczuciem przez nastepnych 7, 17, 27 ... whatever. Mozna i nalezy sobie pomoc, bo tego typu uczucia niszcza. Czy to ciagle jest jakis wstyd siegac po psychological/psychiatric help? Hmmm ... Cheers.
          • g.r.uu Re: List matki w WO 05.02.22, 19:24
            Przecież odpowiadam na wpis którego autorka sama użyła słowa depresja. Mam to kwestionować?
            • araceli Re: List matki w WO 05.02.22, 19:57
              g.r.uu napisała:
              > Przecież odpowiadam na wpis którego autorka sama użyła słowa depresja. Mam to k
              > westionować?

              Oczywiście jak go użyła to już pominęłaś.
      • picathartes Re: List matki w WO 05.02.22, 16:50
        A co do opieki babć i rodziny - przez pierwszych pięć lat nie mieliśmy jej wcale, jako że mieszkamy za granicą. Mąż pracuje po 10-12 godzin na dobę, często wieczory lub weekendy, więc jeśli potrzebuję pójść do dentysty, lekarza, fryzjera, cokolwiek - muszę za pomoc przy dzieciach komuś zapłacić. Przyzwyczaiłam się, organizujemy opiekę do dzieci od samego początku i za jakąkolwiek dodatkową pomoc jestem po prostu wdzięczna.

        Od dwóch lat rodzice moi nam pomagają 2-3 razy do roku i jest to cudowna pomoc smile
        • 152kk Re: List matki w WO 06.02.22, 20:03
          Moim zdaniem popelniliscie z mezem blad ze opieke nad dziecmi przejelas w wiekszosci ty. Byc moze nie mialabys depresji albo objawy bylyby lagodniejsze / szybciej bys z tego wyszla i dla Waszej rodziny byloby lepiej, gdyby maz wzial na siebie wiecej opieki nad dziecmi zamiast pracowac 10-12 godz na dobe i zostawiac cie z tym wszystkim sama.
          Wiem, ze to latwo pisac a nielatwo zrobic, szczegolnie ze pewnie maz nie dopuszczal takiej opcji. Pewnie jak wiekszosc mezczyzn - uwazal, ze jego obowiazkiem jest zarobic na rodzine, a twoim -zajac sie dziecmi. I nie byl zdolny do zmiany myslenia nawet jesli ty ponioslas takie straszliwe koszty.
      • arwena_11 [...] 05.02.22, 18:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kamin Re: List matki w WO 05.02.22, 20:30
        A ja mam pretensje do wszystkich (z wlasną matką na czele), którzy przedstawiali mi macierzyństwo jako ciężką orkę i rujnowanie sobie życia. Przez takie gadanie mam mniej dzieci niż bym chciała.
        • simply_z Re: List matki w WO 06.02.22, 13:40
          i słusznie, planeta jest przeludniona, nie wiem po co ludzie rozmnażają sie jak króliki
          • kamin Re: List matki w WO 06.02.22, 14:41
            Nie znam ludzi rozmnażających się jak króliki. Natomiast dla mnie jest to dość bolesny temat, wiec wkurza mnie jak czytam bezmyślnie rzucone "i słusznie".

            Ą co do przeludnienia, to też są różne teorie.
            www.totylkoteoria.pl/ziemia-przeludnienie-wyludnienie/
      • malamagnolia Re: List matki w WO 09.02.22, 13:11
        Dziwi mnie, to co piszesz. Rozumiem, że dzieci miałaś jak byłaś dorosła/ Można nie wiedzieć tak do końca jak to jest z dzeckiem, ale co Cię zdziwiło, że dzieci płaczą, ząbkują, że nagle dostają temperatury wysokiej i trzeba rezygnować z wyjazdów lub ze spotkania ze znajomymi, że noce nieprzespane bywają do 4 llat dziecka. To dorosła kobieta i człowiek wie tak po prostu.
    • lauren6 Re: List matki w WO 05.02.22, 16:58
      Babcia miała pretensje, że córka/wnuczka nie ma dzieci, namawiała. Teraz ta córka/wnuczka ma święte prawo mieć pretensje, że nie pomagają.

      Tak się właśnie kończy włażenie z buciorami w cudze życie.
      • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:38
        A jak cię ktoś namawia na skok z balkonu to skaczesz?
        Nie wiem ile masz dzieci - ale jakby ktoś cię namawiał teraz na kolejne i mędził ci non stop - uległabyś? Raczej wątpię.
        • lauren6 Re: List matki w WO 05.02.22, 19:12
          Chyba dla nikogo na forum nie będzie zaskoczeniem, że masz zadatki na babcię z piekła rodem.
        • berdebul Re: List matki w WO 05.02.22, 21:13
          Jeżeli namawianie wygląda „Elżuniu, jak tylko urodzisz, to będę nosić obiadki, pomagać, co drugi weekend wnuka zabierać, a później wycieczki, spacery po lesie/zoo/parku żebyście oddechu trochę złapali, nic się nie martw…”, a później wnuczę widzi babcię raz w roku na święta, albo i to nie, to rozumiem rozczarowanie.
          • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 18:48
            No dobra, ale to po pierwszym dziecku załapała, że tych obiadków i spacerków nie ma. Dlatego sobie zrobiła drugie?
      • homohominilupus Re: List matki w WO 05.02.22, 19:51
        lauren6 napisała:

        > Babcia miała pretensje, że córka/wnuczka nie ma dzieci, namawiała. Teraz ta cór
        > ka/wnuczka ma święte prawo mieć pretensje, że nie pomagają.
        >
        > Tak się właśnie kończy włażenie z buciorami w cudze życie.


        Bzdura.
        Dziadkowie swoje dzieci wychowali. Przy wnukach MOGĄ pomóc, obowiązku nie mają.
        • chatgris01 Re: List matki w WO 05.02.22, 20:32
          Ale nie powinni namawiac (a co dopiero wywierac nacisku).
          • homohominilupus Re: List matki w WO 05.02.22, 21:09
            chatgris01 napisała:

            > Ale nie powinni namawiac (a co dopiero wywierac nacisku).
            >
            Racja.
            Ale po cholerę ulegać takim naciskom?
            • ichi51e Re: List matki w WO 06.02.22, 12:27
              no wiesz jak mówią "jak będzie wnuk to zapiszemy mieszkanie" to człowieka pewnie korci. Nacisk trzeba umiec wywierac
        • eliksir_czarodziejski Re: List matki w WO 05.02.22, 20:40
          homohominilupus napisała:

          > lauren6 napisała:
          >
          > > Babcia miała pretensje, że córka/wnuczka nie ma dzieci, namawiała. Teraz
          > ta cór
          > > ka/wnuczka ma święte prawo mieć pretensje, że nie pomagają.
          > >
          > > Tak się właśnie kończy włażenie z buciorami w cudze życie.
          >
          >
          > Bzdura.
          > Dziadkowie swoje dzieci wychowali. Przy wnukach MOGĄ pomóc, obowiązku nie mają.
          >
          >

          Dziadkowie przy wnukach wcale nie muszą pomagać, ale dorosłe dzieci przy starych rodzicach muszą, to ich zasrany obowiązek, prawda?
          • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 22:02
            Dzieci nie muszą - ale mają obowiązek alimentacyjny. Dziadkowie mogą pomóc, nie mają żadnego obowiązku w stosunku do wnuków ( no chyba, że rodzic się wymiksował i nie spełnia swoich obowiązków )

            Cały czas nikt nie pisze co rozumie przez pomoc. Bo chyba największym problemem jest pogodzić dwa punkty widzenia. Dla babci, pomoc może oznaczać coś zupełnie innego niż dla rodziców.
            • lauren6 Re: List matki w WO 06.02.22, 09:36
              Ty już tłumacz córce, że na własne dzieci musi sobie zasłużyć jak już ogarnie obowiązkową opiekę nad tobą. Tak niepracująca kura domowa, bez wypracowanej emerytury lub z głodową, będzie koszmarnym obciążeniem dla dzieci. Do tego roszczeniowa postawa, bo mi się neży, dzieci mają obowiązek.

              Ah, zapomniałam o kamienicach. Dzieciom na 100% ich nie przekażesz, a jako staruszka nie ogarniesz spraw papierkowych. Na pieniądze z wynajmu nawet nie licz.

              Nie znam twoich dzieci, ale już im współczuję, bo za parę lat mają przechlapane. Szczególnie dziewczynka, bo syn pewnie machnie ręką i na ciebie, i rodzinny majątek. Sama pisałaś, że córkę masz wrażliwą, więc stanowi idealny materiał do manipulacji dla roszczeniowej staruchy. Biedaczka.
              • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 12:13
                Masz pieluchowe zapalenie mózgu? O moje finanse się nie martw. O moją córkę również. Będzie zabezpieczona, nawet jakbym miała jej opłacać opiekunkę. Ja nianią na8h dziennie nie będę.
    • la_bonne_cusine Re: List matki w WO 05.02.22, 17:10
      A ja nie wierzę w autentyczność takich historii.
      • chatgris01 Re: List matki w WO 05.02.22, 19:11
        Znam dziewczyne, ktora nie chciala dzieci, ale tesciowa i maz tak namawiali (i tez zapewniali, ze beda pomagac), ze namowili, teraz urodzila drugie.
        Z tym, ze w tym przypadku nie zrobili jej w trabe i faktycznie sie bardzo duzo zajmuja, tak jak obiecywali (wiec ona nie zaluje).
      • pani_tau Re: List matki w WO 06.02.22, 03:05
        A jest ich sporo, tylko trudno się spodziewać, aby ktoś poruszał temat zdecydowanie tabu inaczej niż anonimowo.
        Na marginesie to wydaje mi się, że gdyby nie presja otoczenia plus zakaz aborcji, to dzieci rodziłoby się o jedną czwartą mniej.
    • araceli Re: List matki w WO 05.02.22, 18:32
      Na początku masz jak byk, że babcia obiecywała pomoc. Nazywanie oczekiwania spełnienia obietnic 'roszczeniowoscią' jest głupie.
      • szpil1 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:43
        araceli napisała:

        > Na początku masz jak byk, że babcia obiecywała pomoc. Nazywanie oczekiwania spe
        > łnienia obietnic 'roszczeniowoscią' jest głupie.
        >

        No, ale po co sprawiła sobie drugie dziecko jak już po pierwszym tej obiecanej pomocy nie było?
        • lauren6 Re: List matki w WO 05.02.22, 19:13
          Może trafiły się bliźniaki
          • szpil1 Re: List matki w WO 05.02.22, 19:41
            lauren6 napisała:

            > Może trafiły się bliźniaki

            Nie, ta skarżąca się w WO wyraźnie napisała, że najpierw jedno potem drugie. Zresztą, skoro mąż MUSI pracować po 12 godzin to chyba ich sytuacja finansowa też nie jest najlepsza i tym bardziej dziwi decyzja o drugim dziecku.
    • arwena_11 Re: List matki w WO 05.02.22, 18:34
      A pisze co to znaczy nie chce pomóc? Czy nie chce zostać z dzieckiem raz na jakiś czas, po ustaleniu wcześniej terminu, a nie wydaniu rozkazu - rzuć wszystko co masz zaplanowane i zajmij się Zdzisiem i Misiem natychmiast.
      Czy po prostu nie chce wyręczać rodziców w obowiązkach? A moda mamusia oczekiwała, że babcia będzie darmową nianią na pełen etat.
      • araceli Re: List matki w WO 05.02.22, 18:38
        Uderz w stół. Pierwsze od atakowania kobiet rozczarowanych brakiem pomocy są te, które tej pomocy miały w bród bez proszenia big_grin
        • homohominilupus Re: List matki w WO 05.02.22, 19:49
          araceli napisała:

          > Uderz w stół. Pierwsze od atakowania kobiet rozczarowanych brakiem pomocy są te
          > , które tej pomocy miały w bród bez proszenia big_grin
          >

          Pudlo
          • eliksir_czarodziejski Re: List matki w WO 05.02.22, 20:41
            homohominilupus napisała:

            > araceli napisała:
            >
            > > Uderz w stół. Pierwsze od atakowania kobiet rozczarowanych brakiem pomocy
            > są te
            > > , które tej pomocy miały w bród bez proszenia big_grin
            > >
            >
            > Pudlo
            >
            >

            Tiaa.
      • black_magic_women Re: List matki w WO 06.02.22, 00:37
        Arwena opowiem jak jest u mnie. Pytamy teściową niepracująca czy przyjedzie, bo ja idę do szpitala. Ona dzwoni do mojej mamy (pracującej) i pyta czy naprawdę tak źle się czuję? I co ona ma zrobić. Ostatecznie przyjechała ze 3 razy na 10 lat.Ostatnio powiedziała, że się pomodli w ramach pomocy. Tylko tyle, ani słowa więcej nie napisała. A żeby nie było, jej jedyne dziecko wychowali rodzice. Czyli odmawia pomocy 9na 10 razy. Moja mama też się specjalnie nie garnie, ale na mój poród jechała z innego miasta taksówką, byleby maż był przy mnie. U niej zwykle jest na pierwszym miejscu praca, mimo emerytury, ale za to jak jest w Warszawie, to z zebrania leci nam nasmażyc kotletów i przynieść, nie mówiąc o wsparciu finansowym. O zostawaniu z wnukami z racji imprez czy wakacji nigdy nie było mowy.
        • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 12:37
          Moi rodzice pomagali mi dużo. Córkę miałam urodzić koniec lipca, teściowa zaplanowała sobie na sierpień urlop ( i moi rodzice i teściowa pracowali ). Córką urodziła się na początku lipca. Teściowa nie 1mogła zmienić terminu urlopu. Mój mąż musiał ogarniać i syna ( 20 miesięcy) I mnie z córką w szpitalu ( byłam 10 dni). Pomogli moi rodzice, bo na własnej działalności mieli taka możliwość. Mnie wychowywała mama a nie babcia. Moi rodzice na dużą pomoc nie mogli liczyć. Jedna moja babcia uważała ze jest za młoda, a w ogóle ona ma wystawy, maluje itd. Druga wychowała 5 dzieci i 2 wukow od najstarszej córki. Była zmęczona. Mieszkaliśmy z nia 8 lat mojego życia. Była moja ukochana babcią. Gotowała mi ulubione dania, zabierała na spacery ( bo szła z psem ), ale nie zostawała wieczorami żeby rodzice mogli iść na jakąś imprezę- bo nie czuła się na siłach. Jak byłam w szkole to zostawała czasami że mną jak byłam chora. Bo dziecko szkolne nie wymaga już tyle opieki.
          • lauren6 Re: List matki w WO 06.02.22, 13:15
            > Moi rodzice pomagali mi dużo.

            Właśnie o tym rozmawiamy, że pańcie, którym rodzice odchowali dzieci są potem najgorszymi babciami. Coś czuję, że wpiszesz się w schemat big_grin
            • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 13:29
              Moi rodzice nie wychowywali mi dzieci, bo pracowali. Pomagali mi. I tak jak byłam w drugiej ciąży i musiałam leżeć, opłacali mi opiekunkę do syna do pomocy. I to samo zrobię dla córki. Jak pisałam wiele razy. Mogę zabrać na spacer, nie będę nianią. Moja mama minęła się z powołaniem. Byłaby świetna przedszkolanką. Ona kocha wszystkie dzieci. I jeszcze jedno. Jak urodziłam syna to moja mama miała 47 lat. Czyli była niewiele starsza od niektórych mamuś rodzących swoje pierwsze dziecko. Gdybym urodziła 10 lat poźniej- to z całą pewnością takiej pomocy bym nie miała. Bo po prostu rodzice nie mieliby tyle siły.
              • gris_gris Re: List matki w WO 06.02.22, 14:07
                arwena_11 napisała:

                > Moi rodzice nie wychowywali mi dzieci, bo pracowali. Pomagali mi.

                I nie widzisz niestosowności produkowania sie w wątku na temat braku pomocy? Jeszcze krytykujesz autorkę listu. Juz sobie wyobrażam twoja oburzona reakcje, gdyby rodzice i teściowie odmówili ci pomocy.
                • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 14:50
                  Nie wiemy jakiej pomocy oczekiwała a jaka dostała. To po pierwsze. Po drugie nie mając pomocy zrobiła sobie drugie dziecko. To już zakrawa na masochizm. Nie rozumiem narzekania. Dzieci rodziła dla babci? Od męża ma prawo wymagać nie tyle pomocy, co po prostu przejęcia części obowiązków. Bo to tez jego dzieci.
                  • gris_gris Re: List matki w WO 06.02.22, 17:09
                    arwena_11 napisała:

                    > Nie wiemy jakiej pomocy oczekiwała a jaka dostała. To po pierwsze. Po drugie ni
                    > e mając pomocy zrobiła sobie drugie dziecko. To już zakrawa na masochizm. Nie r
                    > ozumiem narzekania. Dzieci rodziła dla babci? Od męża ma prawo wymagać nie tyle
                    > pomocy, co po prostu przejęcia części obowiązków. Bo to tez jego dzieci.

                    Tak, ja wiem, ze ty nie zrozumiesz, masz empatii tyle co ameba. Znajdź resztki przyzwoitości i zamilcz a takich wątkach.
                    • szpil1 Re: List matki w WO 06.02.22, 18:12
                      gris_gris napisała:



                      >
                      > Tak, ja wiem, ze ty nie zrozumiesz,

                      Ale dlaczego rzucasz się na Arwenę? Przecież na ma dużo racji. Nie wiadomo jakiej pomocy autorka listu oczekuje - może to być zostanie raz z dziećmi przez dwie godziny raz na tydzień, a może to być oczekiwanie, że babcia czy ktoś z rodziny będzie się nimi opiekował dzień w dzień, od 7 rano do 4 po południu. Sądząc z tego co pisze o swojej pracy to obstawiam wersję z wielogodzinną opieką codziennie.
                      Po pierwszym dziecku obiecanej pomocy nie było, więc państwo sobie zrobili drugie i pani się dziwuje, że pomocy dalej nie ma.
                      Co do ojca dziecka Arwena też ma rację - może on powinien pracować mniej tak aby zająć się dziećmi, a żona będzie mogła wrócić do pracy która - jak wynika z listu - była dla niej ważna. I nie pisz, że ojciec utrzymuje dom - bo skoro on MUSI pracować po 12 godzin, jak sama autorka pisze 500 zł to tyle co nic to może na dwójkę dzieci ich nie stać? I znowu nasuwa się pytanie po co się po raz drugi rozmnożyli?

                      • gris_gris Re: List matki w WO 06.02.22, 18:51
                        szpil1 napisała:

                        > gris_gris napisała:
                        >
                        >
                        >
                        > >
                        > > Tak, ja wiem, ze ty nie zrozumiesz,
                        >
                        > Ale dlaczego rzucasz się na Arwenę?

                        Nie wiem, czego nie zrozumiałaś z tego, co do niej napisalam wyżej? Mi sie to wydaje jasne, wiec nie chce sie powtarzać.
                        • szpil1 Re: List matki w WO 06.02.22, 19:53
                          gris_gris napisała:

                          > szpil1 napisała:
                          >



                          > >
                          > > Ale dlaczego rzucasz się na Arwenę?
                          >
                          > Nie wiem, czego nie zrozumiałaś z tego, co do niej napisalam wyżej? Mi sie to w
                          > ydaje jasne, wiec nie chce sie powtarzać.

                          Nie, nie jest jasne. Ona ma rację, a ty rzucasz się jak wściekła suka.
                          • gris_gris Re: List matki w WO 06.02.22, 21:21
                            szpil1 napisała:


                            >
                            > Nie, nie jest jasne. Ona ma rację, a ty rzucasz się jak wściekła suka.

                            ?? A poza tym wszystko w porzadku?


              • ritual2019 Re: List matki w WO 06.02.22, 14:34
                arwena_11 napisała:

                I tak jak byłam w drugiej ciąży i musiałam leżeć, opłacali mi opiekunkę do syna do pomocy.

                Wy jako rodzice i sprawcy ciazy nie mogliscie oplacic sami?

                Gdybym urodziła 10 lat poźniej- to z całą pewnością takiej pomocy
                > bym nie miała. Bo po prostu rodzice nie mieliby tyle siły.

                Do oplacenia opiekunki nie trzeba miec chyba energii.
                • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 14:42
                  Wiesz ile się u nas zarabiało w 2001 roku po studiach?
                  • nickbezznaczenia Re: List matki w WO 06.02.22, 15:25
                    Mogłaś sobie nie robić drugiego dziecka.
                    • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 15:26
                      Ale ja miałam pomóc i wiedziałam ze ja będę miała. Autorka listu nie miała pomocy i co? Myślała że przy drugim dziecku vos sie zmieni?
                      • nickbezznaczenia Re: List matki w WO 06.02.22, 15:28
                        No tak. Ty wiedziałaś, że kasę wyciágniesz od rodziców.
                        • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 16:21
                          Wiesz u mnie w rodzinie się rozmawia. Nie snuje domysły. U tesciów sie nie rozmawiało. Teściowa do tej pory oczekuje ze synowie się domyślą o co jej chodzi jak mówi półsłówkami czy jak wzdycha z cierpiętniczą miną. A potem zdziwiona, że się nie domyślili.
                  • ritual2019 Re: List matki w WO 06.02.22, 19:47
                    arwena_11 napisała:

                    > Wiesz ile się u nas zarabiało w 2001 roku po studiach?

                    Wiem. Nie wiem co to ma do rzeczy. Nie byliscie przygotowani do rodzicielstwa i samodzielnego zycia.
                    • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 19:48
                      A to chyba nie twoja sprawa czy byliśmy czy nie.
                      • nickbezznaczenia Re: List matki w WO 06.02.22, 20:13
                        Podobnie jak nie twoją sprawą jest sytuacja opisywanej tutaj kobiety a wypowiadasz się aż furkoce.
                        • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 20:43
                          No jednak jest różnica. Autorka narzeka, że zrobiła sobie dzieci z mężem a nikt nie chce pomóc. Ani ja ani moja rodzina nie narzekała ani nie narzeka. Ja wiem ze autorka listów oczekiwała głasków i potwierdzenia jaka jest biedna i jak ją wredna babcia oszukała. Ale prawda jest taka, że być może oszukana ( być może, bo nie wiemy jaki zakres pomocy był obiecany i jaki dostała a jakiego oczekiwała) ) mogła się c,uc przy pierwszym dziecku. Ale pr,y drugim? No chyba żartujesz.
                          • nickbezznaczenia Re: List matki w WO 06.02.22, 20:47
                            Furkot!
                          • lauren6 Re: List matki w WO 06.02.22, 21:34
                            A gdyby twoja rodzina się na ciebie wypięła i jak każda inna kobieta po cesarce zajmowałabyś się osobiście dziećmi zamiast się wylegiwać to nie narzekałabyś?
                            • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 22:01
                              Przecież zajmowałam się synem po urodzeniu ( miał rok jak załam w drugą ciążę) i córką również- po urodzeniu córki nie miałam opiekunki, bo nie było takiej potrzeby.. Oba porody przez cc. Zajmowałam się razem z mężem, bo on dostawał po każdym porodzie 2 tygodnie zwolnienia na opiekę na mnie a potem jeszcze brał tydzień urlopu. Mój mąż zajmował się dziećmi na rowno że mną. I nie, nie pracował 12h dziennie, chociaż jego szefowa pewnie tak by chciała. Baba była samotna i oczekiwała, że wszyscy pracownicy będą siedzieć w pracy do 20-21, skoro ona siedzi. A potem dziwiła się,że odchodzili z dnia na dzień i pozywali pracodawcę o odszkodowanie I nadgodziny.
                              • lauren6 Re: List matki w WO 07.02.22, 09:05
                                Strzeliłaś sobie jedno dziecko za drugim tak samo jak bohaterka artykułu. Nie mogłaś się opiekować synem w ciąży zagrożonej, więc bogaci rodzice opłacili wam nianię, bo nie było was stać.

                                Oceniasz ludzi z pozycji uprzywilejowanej, bogatej z domu pańci, której rodzice mieli i czas, i pieniądze, i chęci by pomóc wam przy dzieciach. Jednocześnie śmiesz oceniać ludzi, którzy w przeciwieństwie do ciebie żadnej pomocy nie otrzymali.

                                Hipokrytka.
                                • arwena_11 Re: List matki w WO 07.02.22, 09:12
                                  Gdybym wiedziała, że jestem zdana sama na siebie- to bym się na drugie dziecko nie decydowała.
                                  O to tu chodzi. Panna wiedząc ze nie będzie pomocy zdecydowała się na dziecko, a teraz obwinia cały świat.
                                  • ritual2019 Re: List matki w WO 07.02.22, 09:29
                                    Moze nie posz pogardliwie panna o niej bo ty bylas taka panna. Cale zycie korzystasz z pomocy rodzicow, wielokrotnie pisalas o tym. Gdyby nie rodzice nie mialabys tego czego masz, nawet jednego dziecka nie mialabys. Bylas niedojrzala i nadal jestes.
                      • lauren6 Re: List matki w WO 06.02.22, 21:31
                        Myślisz, że dzisiejszych dwudziestoparolatków stać na pensję niani?

                        Urocze jak się wymądrzasz w tym wątku nt rzekomej roszczeniowości tych młodych rodziców, gdy ty dostałaś od swojej rodziny wszelką pomoc jaką można sobie wymarzyć.
                        • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 22:04
                          Nie wiem czy stać. Babka ma męża i od niego powinna wymagać przejęcia części obowiazków. O tym, że nie ma pomocy wiedziała zanim zrobiła sobie drugie dziecko.
                          • nickbezznaczenia Re: List matki w WO 06.02.22, 22:12
                            Jesteś ohydna.
                            arwena_11:'zanim zrobiła sobie drugie dziecko.'
                            Katoliczka taka.
                          • ritual2019 Re: List matki w WO 07.02.22, 08:55
                            arwena_11 napisała:

                            Babka ma męża i od niego powinna wymagać przejęcia części ob
                            > owiazków.

                            To zupelnie jak ty, natomiast tobie rodzice oplacili opiekunke gdy bylas w ciazy zebys mogla polezec.
                            A 3 tygodnie po porodzie to zadna wielka pomoc, pozniej zajmowalas sie dziecmi ty pewnie na spolke z matka bo maz musial pracowac. Dostalas wiec ogramna pomoc, wielu ludzi nie mialo zadnej. My wychowywalismy dwoje dzieci bez pomocy rodzicow i rodziny, mieszkalismy za granica. Dalismy rade samodzielnie. Widzisz roznice?
                            • arwena_11 Re: List matki w WO 07.02.22, 09:50
                              No widzisz, moi rodzice pracowali. Wiele razy pisałam, że to mąż kąpał syna, karmił w nocy, żebym ja mogła odespać ( o 24 jeszcze nie spał bo się uczył, a o 6-7 wstawał do pracy) syn był bardzo absorbujący w ciągu dnia. Jak córka miała 11 miesięcy a syn 2,5 roku, wybudowany został dom na działce. Następne kilka lat spędzałam nam 6 miesięcy. Mąż przyjeżdżał w piątek, rodzice często w sobotę. Ale 5 dni i nocy byłam sama z dwójką małych dzieci i psem. Dałam radę.
                              • ritual2019 Re: List matki w WO 07.02.22, 09:57
                                😄😄😄😄 ah arwena. A ten dom na dzialce to wybudowali twoi rodzice, zebys ty mogla tam spedzac lato z dziecmi. Wyobraz wiec sobie ze mnostwo rodzicow majac dzieci pracuje zawodowo, korzystajac z przedszkoli, opiekunow itp i ogarnia logistyke samodzielnie a nie wypoczywa z dwojka dzieci na dzialce.
                                • arwena_11 Re: List matki w WO 07.02.22, 10:51
                                  No ale każdy dokonuje takiego wyboru jakiego musi. I od początku wie czy musi wracać do pracy czy nie. Wśród moich koleżanek do pracy wróciły tylko te które naprawdę musiały. Ale nie znam żadnego dziecka żłobkowego. Albo dziećmi zajmowały się babcie ( bo chciały i same się oferowały), albo matki - bo opiekunki były za drogie.
                                  Ja załapałam się jeszcze na półroczny macierzyński przy obojgu dzieciach.
                                  • chococaffe Re: List matki w WO 07.02.22, 10:54
                                    W sumie zgadzam się z toba, arwena, że dzieci powinni mieć ci, których na nie stać, ergo to co proponuje prawica (PiS, Konfederacja, Kukizy, narodowcy itd) jest skandaliczne, a proponuje wymuszanie rodzenia.
                                    • arwena_11 Re: List matki w WO 07.02.22, 10:56
                                      Sorry ale aborcja to nie antykoncepcja.
                                      • chococaffe Re: List matki w WO 07.02.22, 11:13
                                        Antykoncepcję hormonalną nazywasz aborcją? Prezerwatywy, którymi straszy KK też?
                                  • ritual2019 Re: List matki w WO 07.02.22, 11:00
                                    Ty nie musialas bo ty mialas pomoc zapewniona. I ok, kazdy orze jak moze ale akurat jestes ostatnia osoba ktora moglaby krytykowac osoby oczekujace pomocy w wychowywaniu dzieci od rodziny.
                      • ritual2019 Re: List matki w WO 07.02.22, 08:50
                        arwena_11 napisała:

                        > A to chyba nie twoja sprawa czy byliśmy czy nie.

                        Przeciez to ty o tym piszesz w tym watku wiec ja argumentuje. Dzieci sa obowiazkiem rodzicow i ci decydujac sie powinni byc dojrzali i samodzielni a nie oczekiwac pomocy bo bez niej nie daja rady.
    • kropkacom Re: List matki w WO 05.02.22, 19:06
      Nie czytałam, ale wiem, że są ludzie którzy tworzą presje w temacie. Są też tacy, którzy się tej presji poddają. To a propos posiadania dzieci. Co do opieki. Dzieci mają swoich rodziców, ale rodzina to rodzina. Skoro wymaga się pomocy na starość od przychówku to nie rozumiem czemu ten nie może w ogóle korzystać z pomocy rodziców. Co innego wyręczanie a co innego okazjonalna pomoc.
    • mama-ola Re: List matki w WO 05.02.22, 19:59
      > No i teraz oburz że jak to, nikt nie chce pomóc. Nawet ta bezczelna babcia!

      Ależ oczywiście. A jakby się dali babci namówić na kupno domu, to babcia powinna przychodzić w nim sprzątać.
      A jakby ich namówiła na większy samochód, to niech paliwo kupuje. A niechby im doradziła: pojechalibyście gdzie na wczasy, wypoczęli... Korzystać! Jechać, babci rachunek przedstawić.
    • trut_u Re: List matki w WO 05.02.22, 20:16
      U mnie osoba najbardziej namawiająca wzięła dziecko pierwszy raz na ręce jak miało z półtora roku. Nie żebym miała jakiś mega zal do świata, ale jakiś taki niesmak pozostaje...
      • eliksir_czarodziejski Re: List matki w WO 05.02.22, 20:41
        trut_u napisał(a):

        > U mnie osoba najbardziej namawiająca wzięła dziecko pierwszy raz na ręce jak mi
        > ało z półtora roku. Nie żebym miała jakiś mega zal do świata, ale jakiś taki ni
        > esmak pozostaje...

        No i zupełnie słusznie.
        • black_magic_women Re: List matki w WO 06.02.22, 00:43
          Mnie denerwuje też opowiadanie o nieskończonej miłości do dzieci, a szczególnie wnuków. Polega to tylko na wzdychaniu na odległość i tyle. Ja za dziećmi nie przepadam, poza swoimi i nie ukrywam tego. Za to nie rozumiem takiego zakłamywania, skoro żyjesz dla wnuków, a nawet raz w roku ich nie odwiedzisz (my też nie bardzo możemy do niej przyjechać, bo albo grabi liście, zbiera jabłka, albo... pilnuje cudze dzieci praktycznie za darmo) to kogo ona oszukuje?
    • eliksir_czarodziejski Re: List matki w WO 05.02.22, 20:48
      Ach ci nowocześni pożal się boże dziadkowie. Wiadomo że pomaganie sobie w najprzerozniejszych kwestiach w normalnej, niepatologicznej rodzinie jest sprawa normalna ale nagle okazuje się że niewiadomo czemu wyjątkiem w tym pomaganiu jest opieka nad małymi wnukami przez dziadków.
      Oczywiście najlepiej jeszcze żeby owi rodzice małych dzieci regularnie pomagali swoim rodzicom i traktowali ich jak jajka. No jak to tak własnym rodzicom nie pomoc! Zwyrodnialcy!
      • anorektycznazdzira Re: List matki w WO 06.02.22, 08:56
        dokładnie, też mnie to rozwala
    • gris_gris Re: List matki w WO 05.02.22, 20:56
      Nie sądzę, zeby ta kobieta zdecydowała sie ba dzieci tylko dlatego, ze ja rodzina namawiała, no bądźmy poważni. Ale jesli obiecywali pomoc, to mogla przeciez sie na nią nastawić w kalkulacji kosztów i przy podejmowaniu decyzji. Zupełnie rozumiem, ze jest rozczarowana. Ja jestem otoczona ludzmi, ktorym rodzice pomaga w większym lub mniejszym stopniu, w Polsce i tu, gdzie mieszkam, i widze, jaka to jest ogromna różnica. Co z tego, ze moje dzieci to moja odpowiedzialność, ze sie na nie sama zdecydowałam? Czy to znaczy, ze nie moge byc zmeczona, czasem nawet wykończona? Kompletnie nie rozumiem tego argumentu. My sobie radzimy sami z mężem od początku, za każda godzine bez dzieci (oprócz szkoły/przedszkola) musimy zapłacić. Niemniej to nie stanowi dla mnie problemu samo w sobie - ok, mieszkam zagranica bez rodziny. Ale taka taka sytuacja musi byc strasznie przykra, gdy sie te rodzine ma w pobliżu, zwłaszcza jesli obiecywali pomoc. Moim problemem jest to, ze nasi rodzice sie do pomocy nie pala nawet podczas naszych odwiedzin, a widza dzieci 2 razy w roku. Ostatnio mieliśmy nianie, zeby wyjsc razem z mężem pierwszy raz od lat w rodzinnym mieście smile Zorganizowanie niani ad hoc w mieście, w ktorym sie na stałe nie mieszka, wymaga sporej logistyki…
      • trut_u Re: List matki w WO 05.02.22, 21:40
        gris_gris napisała:

        Moim pro
        > blemem jest to, ze nasi rodzice sie do pomocy nie pala nawet podczas naszych od
        > wiedzin, a widza dzieci 2 razy w roku. Ostatnio mieliśmy nianie, zeby wyjsc raz
        > em z mężem pierwszy raz od lat w rodzinnym mieście smile Zorganizowanie niani ad h
        > oc w mieście, w ktorym sie na stałe nie mieszka, wymaga sporej logistyki…

        Skąd ja to znam... Jadę dwa razy w roku i umecze sie zawsze jak diabli. Organizacja 5 x trudniejsza niż we własnym domu, a zaangażowanie dziadków to maks półgodzinny spacer w ciągu dnia. Ale przyjaciółka ma podobnie, a do tego jeszcze leci samolotem przez pół świata, wiec bywa gorzej tongue_out
        • gris_gris Re: List matki w WO 05.02.22, 21:53

          > Skąd ja to znam... Jadę dwa razy w roku i umecze sie zawsze jak diabli. Organiz
          > acja 5 x trudniejsza niż we własnym domu, a zaangażowanie dziadków to maks półg
          > odzinny spacer w ciągu dnia. Ale przyjaciółka ma podobnie, a do tego jeszcze le
          > ci samolotem przez pół świata, wiec bywa gorzej tongue_out
          I dlatego ja juz postanowiłam nie jeździć, albo rzadziej z dziećmi, bo to jest bez sensu. Szkoda, ze masz podobne doświadczenia..!
    • chococaffe Re: List matki w WO 05.02.22, 21:06
      Jeszcze trochę chronologii. Jeżeli mlodsze dziecko ma dwa lata to jest prawie rówieśnikiem pandemii. Pamiętajmy co wtedy się mówiło o izolacji, zwłaszcza osób starszych. Jest też malo prawdopodobne, że matka z dwulatkiem (starszym dzieckiem) i w wysokiej ciąży lub z noworodkiem ogarniała np zakupy babci.
    • cegehana Re: List matki w WO 05.02.22, 21:17
      Nie mam zaufania do listów z WO ale cóż trudno się nie zgodzić. Można do takiej rodziny mieć pretensje o dzieciństwo powiedzmy przymuszenie do bierzmowania w wieku nastu lat a nie o własne, dorosłe decyzje. Babcia się wtracala ale to wnuczka zdecydowała że chce utrzymywać takie relacje.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: List matki w WO 05.02.22, 23:35
      Jak babcia snuła wizje, jak to będzie się wnusiem opiekować, chodzić na spacerki, zabierać na place zabaw to należy teraz postraszyc tym, że boga się nie boi i że pójdzie do piekła za kłamliwe deklaracje.
    • nunia01 Re: List matki w WO 06.02.22, 00:25
      Mnie nikt nie namawiał. Sama chciałam. Nasłuchałam się deklaracji jak to nam będą pomagać. Na deklaracjach się skończyło. Logistycznie ogarniamy, ale trochę żal. Bo jak teraz nie budują relacji to ich mieć nie będą.
    • chebellacosa92 Re: List matki w WO 06.02.22, 07:37
      Nikt nigdy nie pomagał mi przy dziecku. Nawet jak mieszkałam w przyczepie campingowej przez rok z niespełna roczniakiem - bez bieżącej wody, bez toalety, bez samochodu - a do najbliższego sklepu miałam osiem kilometrów. Syn ma już 14 lat - z żadną z babć nie został ani razu. I z nikim z rodziny.
      • kamin Re: List matki w WO 06.02.22, 19:09
        To bardzo przykre. Nie wiem jak można zostawić swoje dziecko (nawet dorosłe) bez wsparcia.
      • arwena_11 Re: List matki w WO 06.02.22, 19:14
        A jakiś powód miały? Nawet nieracjonalny? I tego nie rozumiem. Bo nie wyobrażam sobie aby moja córka miała mieszkać w takich warunkach z dzieckiem. Mogę nie robić za niańkę, ale nie dopuściłabym aby moje dziecko tak mieszkało.
    • anorektycznazdzira Re: List matki w WO 06.02.22, 09:01
      Ja też uważam, że rodzina, która ciśnie, namawia i szantażuje emocjonalne, że mają być wnuki, bierze na siebie odpowiedzialność i tak, odpowiedzialność obejmuje pomoc matce wnuków, których się tak strasznie niby chciało.
      Oczywiście, dzieci są młodej, jej jest odpowiedzialność, jej główne obciążenie. Ale też ona nie oczekuje, że dziadkowie dziecko odbiorą, wychowają, utrzymają, a ona się czasem spotka i pobawi. Oczekuje pomocy. Jest moim zdaniem qrestvem zostawienie jej bez pomocy, jeśli się gadało to, co się gadało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka