Dziewczyny, proszę o pomoc , bo mam już schizy.. Chodzi o miejsce intymne ..Raz mialam zatkany gruczoł Bartholina (chyba taka nazwa?) a raz jakaś kostkę, która doktor musiała oczyścić.Od tego czasu czyli paru miesięcy mam obsesję czy tam się nic nie dzieje, bo czuje jakieś np klucia, swedzenia, dretwienia? Raz jest lepiej raz gorzej...Bylam już z 3 razy u różnych ginekolog I nikt nic nie widzi...Wszysyko jest ok...Zadnych infekcji itd..Juz się zastanawiam czy To nie że stresu albo jakaś nerwica...Moze ja się za bardzo wsluchuje w swój organizm ?

Stad moje pytanie w sumie...Czy Wy odczuwacie jakieś różne właśnie 'dziwne' odczucia w tych miejscach na codzień ? Sorki może za debilne pytanie