extereso
20.03.22, 12:15
Luz blues , wydawałoby się. Wczoraj wróciliśmy w dobrych humorach z treningu, chata wolna, zajęliśmy się sobą, telefon od syna, nogę uszkodził czy ma iść na sor. Maz pojechał, załatwił. Ok, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy na saunę. Przy wejściu telefon od córki, zemdlała u kosmetyczki, do taksówki nie ma siły, jej narzeczony jest w pracy. Ok, jedziemy 30 km po nią, z sauny nici. Teraz usiedliśmy na kanapie, puściliśmy muzyczkę, relaks, bo potem idziemy na duże rodzinne przyjęcie. SMS od drugiej córki. Jest po imprezie w mieście 40 km od naszego, dostała grypę żołądkową, ma gorączkę i wymioty ( w piątek była u dziadków, którzy nie ostrzegli jej że to przechodzą). Mąż pojechał. Ja zaraz jadę zawieźć syna na urodziny jego dziewczyny, bo z usztywniona nogą nie dojdzie.