zyciemniekocha2000
21.04.25, 13:00
W lipcu po raz pierwszy zostanę babcią , wiadomo ogromna radość!
Wczoraj syn i synowa poinformowali nas, że nie chcą odwiedzin w szpitalu. Wolą spotkania w domu, ale dopiero po wcześniejszym uprzedzeniu i decyzji z ich strony , ze to juz — może to być po trzech dniach, a może po miesiącu. Mają zamiar przekazać tę informację całej rodzinie i znajomym.
Poczułam się trochę dziwnie. Zawsze szanowałam ich prywatność, nigdy się nie narzucałam. Od kiedy mieszkają razem, byłam u nich może z pięć razy — zawsze na zaproszenie. Ostatnio syn wyjeżdżałna tydzien i poprosił, żebym odwiedziła synową. Poszłam raz i raz zaprosiłam ją do siebie.
Mieszkamy bardzo blisko — jakieś 200 metrów. Młodsi synowie bywają u nich częściej, bo mają wspólne zainteresowania.No i mlodzi przychodza do nas.
Po tej wczorajszej rozmowie nie wiem, jak się zachować. Do szpitala oczywiście nie pójdę, ale co potem? Mam dzwonić i pytać, czy to już dobry moment? Czy czekać, aż się sami odezwą?
Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że wizyta w szpitalu byłaby prostsza i dla nich, i dla mnie i dla innych. Tam są jasno określone godziny, goście przychodzą i wychodzą. W domu może miec " wedrowke ludow" i potem będą takie osoby jak ja — niepewne, czy to już odpowiedni moment, czy jeszcze nie. Dodam , ze pracuje, dlugo jestem poza domem ( dojezdzam do pracy godzine) , prowadzenie domu, moj partner , mlodsi synowie zycie towarzyskie i tego czasu jest malo .Nie bylo wiec obaw , ze bede jakas babcia wydzwaniajaca czy siedzaca tam godzinamy .Raczej sie martwilam, ze za bardzo nie bede mogla im pomoc a wiadomo jaki jest pierwszy rok , dosc meczacy dla rodzicow. Mysle , ze mlodzi tym komunikatem troche sobie zrobili kuku a moze tak teraz jest i ja sie nie znam .Dodam , ze jej mama tez dostala taki komunikat i obawiaja sie , ze sie nie dostosuje. Mysle , ze w dzisiejszym zaganianiu bardziej jest obawa , ze mloda mama moze czuc sie bardzo samotna po narodzinac niz na odwrot.