Dodaj do ulubionych

decyzja mlodych i moje watpliwosci

21.04.25, 13:00

W lipcu po raz pierwszy zostanę babcią , wiadomo ogromna radość!
Wczoraj syn i synowa poinformowali nas, że nie chcą odwiedzin w szpitalu. Wolą spotkania w domu, ale dopiero po wcześniejszym uprzedzeniu i decyzji z ich strony , ze to juz — może to być po trzech dniach, a może po miesiącu. Mają zamiar przekazać tę informację całej rodzinie i znajomym.
Poczułam się trochę dziwnie. Zawsze szanowałam ich prywatność, nigdy się nie narzucałam. Od kiedy mieszkają razem, byłam u nich może z pięć razy — zawsze na zaproszenie. Ostatnio syn wyjeżdżałna tydzien i poprosił, żebym odwiedziła synową. Poszłam raz i raz zaprosiłam ją do siebie.
Mieszkamy bardzo blisko — jakieś 200 metrów. Młodsi synowie bywają u nich częściej, bo mają wspólne zainteresowania.No i mlodzi przychodza do nas.
Po tej wczorajszej rozmowie nie wiem, jak się zachować. Do szpitala oczywiście nie pójdę, ale co potem? Mam dzwonić i pytać, czy to już dobry moment? Czy czekać, aż się sami odezwą?
Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że wizyta w szpitalu byłaby prostsza i dla nich, i dla mnie i dla innych. Tam są jasno określone godziny, goście przychodzą i wychodzą. W domu może miec " wedrowke ludow" i potem będą takie osoby jak ja — niepewne, czy to już odpowiedni moment, czy jeszcze nie. Dodam , ze pracuje, dlugo jestem poza domem ( dojezdzam do pracy godzine) , prowadzenie domu, moj partner , mlodsi synowie zycie towarzyskie i tego czasu jest malo .Nie bylo wiec obaw , ze bede jakas babcia wydzwaniajaca czy siedzaca tam godzinamy .Raczej sie martwilam, ze za bardzo nie bede mogla im pomoc a wiadomo jaki jest pierwszy rok , dosc meczacy dla rodzicow. Mysle , ze mlodzi tym komunikatem troche sobie zrobili kuku a moze tak teraz jest i ja sie nie znam .Dodam , ze jej mama tez dostala taki komunikat i obawiaja sie , ze sie nie dostosuje. Mysle , ze w dzisiejszym zaganianiu bardziej jest obawa , ze mloda mama moze czuc sie bardzo samotna po narodzinac niz na odwrot.

Obserwuj wątek
    • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:05
      Jezu, odczep się od nich i zaczekaj, aż cię zaproszą.

      >Ostatnio syn wyjeżdżałna tydzien i poprosił, żebym odwiedziła synową.

      Chora była czy on ją kontroluje i się bał, że ona coś robi za jego plecami? Bo prośba conajmniek dziwna.
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:20
        Jest w ciazy byla na zwolnieniu bo zle sie czula. Marwil sie a wiedzial , ze ja raczej zabiegana wiec trzeba mi wyraznie powiedziec.
        • beata985 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 18:22
          Ma swoją mamę...I raczej na tej linii powinna przebiegać opieka.
          Co do odwiedzin w szpitalu....dla mnie najgorsza opcja.
          I o ile pomoc mamy jak i teściowej w pierwszych dniach była nieoceniona o tyle wpadanie bez zapowiedzi do komfortowych nie należało....uważam że jeżeli młodzi chcą pomocy to zakomunikują.
    • iwoniaw Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:06
      W szpitalu wizyty to najgorszy pomysł, wiec im się nie dziwię. Dziwi mnie troche natomiast twoja obawa, ze mlodzi rodzice bedą samotni i pozbawieni wizyt, gdy powiedza rodzinie (po 3 dniach lub po miesiacu) "wreszcie się zainstalowalismy i wypracowalismy rutynę, mozemy sie umawiać, kiedy wpadniecie" - podejrzewasz, ze rodzina z zemsty, ze to gospodarze chca zapraszac gosci, a nie goscie decydują, kiedy przyjdą, nie zechca ich odwiedzac czy co?
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:17
        Z zemsty nie .Zwyczajnie czesc bedzie sie zastanawiac tak jak ja czy juz mozna i bez wyraznego znaku z ich strony nie zaproponuja . Druga czesc odwiedzi raz I sie wiecej nie pokaze. Syn wczoraj byl wyjatkowo bojowy gdy nam przekazywal ta wiadomosc. Synowa jest wyjatkowo lagodna i prawdopodobnie czuje , ze ona nie potrafi tak jasno postawic sprawe. Ja mimo wszystko po jakims czasie odczuwalam duza samotnosc bo jednak ludzie sa zabiegani.Rodzicow mialam daleko tesciow starszych a znajomi i przyjaciele kazdy zajeci wlasnym zyciem .
        • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:19
          No to chyba tak to wygląda, że w gości się przychodzi po zaproszeniu ze strony gospodarzy? Zwłaszcza gdy mają noworodka?
          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:24
            Dla mnie to jest oczywistwe wiec tak jak nam przedstawili sprawe wydalo mi sie dziwaczne.Nikt chyba nie pakuje sie do domu bez uprzedniego zapytania.Wczoraj nawet ich zapytalismy czy maja wielu takich znajomych co przychodza dzwoniac do drzwi , to stwierdzili , ze nie nikogo .Tym bardziej dziwi mnie takie postawienie sprawy
            • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:25
              To na co ty narzekasz?
              • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:28
                Wolalam zwyczajnie pojsc do szpitala , zobaczyc mala i poczekac kiedy beda gotowi na odwiedziny w domu.
                • iwoniaw Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:28
                  zyciemniekocha2000 napisała:

                  > Wolalam zwyczajnie pojsc do szpitala , zobaczyc mala i poczekac kiedy beda goto
                  > wi na odwiedziny w domu.

                  No to dobrze, ze uprzedzili, że odwiedziny w szpitalu są niepożądane.
                • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:08
                  No to spokojnie poczekasz, aż będą gotowi na odwiedziny w domu.
            • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:44
              >dziwaczne.Nikt chyba nie pakuje sie do domu bez uprzedniego zapytania.

              Nowa na ematce?
          • iwoniaw Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:25
            No właśnie tez nie bardzo rozumiem - jak niby inaczej mialyby wygladac wizyty, zwlaszcza w domu z noworodkiem, niz po uprzednim zaproszeniu przez rodziców i dogadaniu terminu?
            • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:27
              Ominęłaś wszystkie wątki na temat rodziny zwalającej się bez zaproszenia, łącznie z tym smakowitym o 5 nad ranem? wink
              • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:52
                arthwen napisał(a):

                > Ominęłaś wszystkie wątki na temat rodziny zwalającej się bez zaproszenia, łączn
                > ie z tym smakowitym o 5 nad ranem? wink
                >
                Nie mogę znaleźć. Podrzucisz link?
                • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:20
                  Niestety nie pamiętam autorki, a też nie bardzo chce mi się przekopywać forum wink Z tego co pamiętam to ojciec z bratem (?) z poza miasta, w którym mieszkała autorka wątku przyjechali i stwierdzili, że skoro już są, to zrobią autorce niespodziankę nad ranem, wpadli bez zaproszenia i bez wcześniejszej informacji, że w ogóle będą.
                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:23
                    Wątek nazywal się Wizyta. 2019 rok
                  • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:25
                    arthwen napisał(a):

                    > Niestety nie pamiętam autorki, a też nie bardzo chce mi się przekopywać forum ;
                    > ) Z tego co pamiętam to ojciec z bratem (?) z poza miasta, w którym mieszkała a
                    > utorka wątku przyjechali i stwierdzili, że skoro już są, to zrobią autorce nies
                    > podziankę nad ranem, wpadli bez zaproszenia i bez wcześniejszej informacji, że
                    > w ogóle będą.
                    >


                    Przy czym to nie bylo dla nich (a tylko dla niej) znienacka, oni wejscie do niej zaplanowali sobie, nie uprzedzili o zamiarach rozmawiajac z nia poprzedniego wieczoru, no i wbili dziewczynie na chate o piatej rano.
                  • chatgris01 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:26
                    Bo tatuś wygląda, że kontrolujący, i zrobił córce znienacka wjazd na chate nad ranem (choć w przeddzień wieczorem rozmawiał z nią telefonicznie i słowem i przyjedzie nie pisnął), pewnie chciał sprawdzić, czy jej nie przyłapie z jakimś chłopem w łóżku...

                    Prosz: forum.gazeta.pl/forum/w,567,168018215,168018215,Wizyta_.html?so=0
                    • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:55
                      Tak, tak, dokładnie, to ten smile
        • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:23
          >bez wyraznego znaku z ich strony nie zaproponuja .

          No i dobrze. Jak się chce pomocy, to się o nią prosi (pomijam przypadki ekstremalne typu niepełnosprawność, demencja, przemoc psychiczna). Dziewczyna ma matkę, więc zapewne to jej matka będzie pierwszym wyborem do pomocy.
          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:25
            Matka jest niepelnosprawna raczej nie bedzie im pomagac.Mieszka daleko
        • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:04
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > Z zemsty nie .Zwyczajnie czesc bedzie sie zastanawiac tak jak ja czy juz mozna
          > i bez wyraznego znaku z ich strony nie zaproponuja . Druga czesc odwiedzi raz I
          > sie wiecej nie pokaze. Syn wczoraj byl wyjatkowo bojowy gdy nam przekazywal
          > ta wiadomosc. Synowa jest wyjatkowo lagodna i prawdopodobnie czuje , ze ona nie
          > potrafi tak jasno postawic sprawe. Ja mimo wszystko po jakims czasie odczuwala
          > m duza samotnosc bo jednak ludzie sa zabiegani.Rodzicow mialam daleko tesciow s
          > tarszych a znajomi i przyjaciele kazdy zajeci wlasnym zyciem .

          Ja nie rozumiem po co pielgrzymki do rodzącej. Przez te dwie czy trzy doby kobieta i dziecko powinni mieć spokój a jedyną osobą której tm trzeba to mąż i ojciec. A nie babcie, dziadkowie i ciotki. Chyba że kobieta bardzo chce odwiedzin wtedy są telefony można się umówić. To nie czasy gdy z rodzącą nie było kontaktu.
          To samo z odwiedzinami domu. Nie można odczekać kilka dni aż dzieczyna poczuje się pewnie w nowej roli? Dać noworodkowi pospać, nabrać trochę sił? Trzeba od razu oglądać jak zwierzątko w zoo?
      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:42
        Ludzie mi się dziwili, że nie chcę w szpitalu rodzić jak tam pielgrzymki piątej wody po kisielu u każdej położnicy, bo trzeba zobaczyć jak karmi i jak się krocze goi
        • nick_z_desperacji2 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:27
          Nie rodziłam, więc nikt mi w krocze s szpitalu nie zaglądał, ale tacy szpitalni odwiedzacze w wypadku kilkudniowych pobytów powinni mieć swój kocioł w piekle. Mam 99% pewności, że gdybym rodziła, to też ogłosiłabym bana na odwiedziny w szpitalu. Człowiek umęczony, obolały, a przy okazji sale kilkuosobowe, więc goście naruszają też prywatność innych kobiet na sali.
          • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:38
            nick_z_desperacji2 napisała:

            > Nie rodziłam, więc nikt mi w krocze s szpitalu nie zaglądał, ale tacy szpitalni
            > odwiedzacze w wypadku kilkudniowych pobytów powinni mieć swój kocioł w piekle.
            > Mam 99% pewności, że gdybym rodziła, to też ogłosiłabym bana na odwiedziny w s
            > zpitalu. Człowiek umęczony, obolały, a przy okazji sale kilkuosobowe, więc gośc
            > ie naruszają też prywatność innych kobiet na sali.

            Rodziłam dwa razy. Za pierwszym razem byłam w sali 2osobowej. W sumie luz. Gdyby nie to że do "koleżanki" od rana ktoś przyłaził. Do tego przynosili jej mnóstwo jedzenia i śmierdziało jak w kuchnii w trakcie gotowania 12 potraw. U niej było z 15 osób dziennie.
            Za drugim razem w 2020r. Nie było odwiedzin, sale pojedyncze (ten sam szpital). Cisza, spokój, pełen relax. Fakt fajnie byłoby gdyby przyszedł partner ale dało się wytrzymać bez tego.
            • nick_z_desperacji2 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 18:07
              Ja miałam taką duszę towarzystwa przy innej okazji. Do, za przeproszeniem, starej baby, która za 2 dni miała wyjść, a pobyt był łącznie 4-5 dniowy w ciągu jednej niedzieli przyszło przynajmniej 8 osób. Przychodzili, 2-3h plotek, pół h spokoju i następna tura krewnych i znajomych królika, koszmar.
            • princy-mincy Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:39
              Moja kuzynka leżała na sali poporodowej dwuosobowej. Wydawałoby się bajka, gdyby nie to, że druga położnicą była chyba z gimnazjum lub liceum i odwiedzały ją hordy młodzieży, do tego matka dziewczyny, siostry, obie babcie, kuzynki. Tylko tatuś się podobno nie pojawił. Kuzynka słyszała jak ta opowiada wszystkim odwiedzającym, że go nie było, nie odbiera telefonu i nie odpisuje na SMS.
    • gryzelda71 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:07
      Znaj swoje miejsce w szeregu.
    • ritual2019 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:16
      Hmmm, chyba zbytnio sie przejmujesz ich decyzja.
      Ja nie mam wnukow i pewnie jeszcze kilka lat ich miec nie bede ale mysle ze corka raczej bedzie chciala odwiedzin w szpitalu a potem w domu, to raczej normalne i ze obie babcie beda traktowane tak samo.
      Co do mozliwosci to bedzie zalezec od tego gdzie kupia dom.
      Natomiast ma twoim miejscu bym sie nie przejmowala, zapytalabym syna czy dadza znac kiedy beda gotowi na odwiedziny. Wysla ci chyba zdjecia wnuka po urodzeniu?
      Natomaist syna zyczenie odwiedzenia synowej podczas jego nieobecnosci jest troche dziwne, zapytalabym go dlaczego masz ja odwiedzic i czy ona sobie tego zyczy?
    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:22
      Ja zrobiłam tak samo - chcesz - zadawaj pytania.

      p.s. do domu z noworodkiem przychodzi się tylko na zaproszenie, nie trzeba nic wyczuwać. Możesz po prostu zaoferować to co możesz zaoferować.
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:36
        Syn oczekuje , ze my i inni , bedziemy pytac czy juz mozemy.Tylko , ze ja juz staram sie byc bardzo uwazna dac im duzo prywatnosci ; nie osaczam i zwyczajnie nie mam czasu . Takie osoby jak ja beda jeszcze bardziej uwazac, bo moze zgodza sie z grzecznosci .Wiec zwyczajnie mina tygodnie zanim zapytam, o ile wogole, czy moge przyjsc szczegolnie po wczorajszym komunkacie syna .
        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:39
          A nie możesz po prostu powiedzieć - zaproście mnie kiedy będziecie gotowi? I pamiętajcie, że możecie na mnie liczyć w x,y,z?
          • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:45
            p.s. moja teściowa przez kilka tygodni gotowała nam obiady (które odbierał od niej mój partner). Dokładnie się wypytała co mogę, czego nie, co bym chciała. Bardzo to doceniam.
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:14
              To super

              U nas się też zadeklarowali, że wałówka będzie i zorganizują pozostałej dwójce czas jak będzie potrzeba
            • nunia01 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:07
              Tata mi gotował i podrzucał przez kilka pierwszych tygodni. Super wsparcie. W odeiedziny przyjechali po zaproszeniu.
        • waleria_bb Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:49
          Myślę, że to wszystko wyjdzie w praniu. Przed porodem można nastawiać się na wiele, a życie pokaże i także ta kwestia odwiedzin naturalnie wypłynie w rozmowach.
        • ruta_tannenbaum Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:27
          Ale dlaczego miną tygodnie, zanim o to zagadniesz? Syn powiedział, że pytania będą mile widziane. Nie obraź się, ale to brzmi trochę tak: "skoro nie mogę przyjść zaraz po porodzie do szpitala i wtedy, kiedy chcę, to mnie długo nie zobaczycie". Masz oczywiście do tego prawo, ale czy na pewno będziesz zadowolona?
    • la_felicja Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:30
      Jako bezdzietna lambadziara nie wiem, jak kobieta może się czuć kilka dni po porodzie, w dodatku z noworodkiem ryczącym całymi nocami, ale wiem, jak to jest wrócić ze szpitala po operacji - i nagle musieć przyjmować pielgrzymki krewnych i znajomych, którzy muszą, ale to absolutnie muszą "tylko wpaść na chwilę, zobaczyć jak się czujesz"
      Herbatki, sałatki, durne gadki - w pewnym momencie człowiek ma ochotę wyć. Albo mordować.

      Jak się młoda mama zacznie czuć samotna, to na pewno twój syn znajdzie sposób, żeby to zakomunikować rodzinie
      • husky_cat Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:37
        Jako mama trojga mogę cię zapewnić, że nigdy mając w domu noworodka nie czułam się na tyle samotna by przedłożyć jakiekolwiek towarzystwo ponad sen 😂
        • eliszka25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:40
          Tak, miałam tak samo 😄
        • madame_edith Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:56
          Podpiszę się obiema rękami!
      • chatgris01 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:39
        C'nie?
        Mnie się przypomniały liczne (fakt, już sprzed 10 i więcej lat) wątki na emamie o najazdach Hunów w szpitalu po porodzie i w mieszkaniu do noworodka, a zwłaszcza najazdy teściowych.
        • berdebul Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:30
          Byłam najeżdżającym Hunem - na atrazine zyczenie młodej matki, w 2h od porodu. Komunikat brzmiał “najezdzaj z wałówką, bo umrę tu z głodu” big_grin
          • berdebul Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:30
            Wyraźne życzenie.
            • chatgris01 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:56
              berdebul napisała:

              > Wyraźne życzenie.

              No to właśnie ta różnica, w wątkach o Hunach się zwalali bez pytania i bez zapowiedzi...
          • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:42
            berdebul napisała:

            > Byłam najeżdżającym Hunem - na atrazine zyczenie młodej matki, w 2h od porodu.
            > Komunikat brzmiał “najezdzaj z wałówką, bo umrę tu z głodu” big_grin

            Tesciowa, ktora mi po porodzie wpadla z miska domowych pierogow bylam gptowa ozlocic
            Wpadla na chwilke, od progu umyla rece, pozachwycala sie ciuchutko i dyskretnie, zapytala o zdrowko i poszla szczesliwa, ze ma kolejne wnucze
            O to cale aj waj big_grin
            • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:41
              Jasne, bo wszystkie teściowe są dokładnie takie same jak twoja wink
              Żeby nie było - ja mam super teściową, ma dużo zalet i dobrze się dogadujemy, chociaż wpadła do szpitala, bez zaproszenia, ale mi to akurat jakoś specjalnie wtedy nie przeszkadzało - natomiast zdecydowanie nie jest osobą, którzy przyniesie miskę domowych pierogów i będzie się zachwycać cichutko i dyskretnie. Co do dyskrecji, to musieliśmy np wielokrotnie i dobitnie powtarzać, że nie życzymy sobie, żeby publikowała nasze i wnuka zajęcia na SM.
              • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:12
                arthwen napisał(a):

                > Jasne, bo wszystkie teściowe są dokładnie takie same jak twoja wink
                > Żeby nie było - ja mam super teściową, ma dużo zalet i dobrze się dogadujemy, c
                > hociaż wpadła do szpitala, bez zaproszenia, ale mi to akurat jakoś specjalnie w
                > tedy nie przeszkadzało - natomiast zdecydowanie nie jest osobą, którzy przynies
                > ie miskę domowych pierogów i będzie się zachwycać cichutko i dyskretnie. Co do
                > dyskrecji, to musieliśmy np wielokrotnie i dobitnie powtarzać, że nie życzymy s
                > obie, żeby publikowała nasze i wnuka zajęcia na SM.
                >

                O matko, tego w ogole nie wzielam pod uwage ! strach wyslac zdjecie naszej dwudniowej pociechy, kiedy nie wiadomo, kto to bedzie ogladac i gdzie sad

                serio, gdybym musiala wielokrotnie i dobitnie powtarzac, ze nie zycze sobie publikowania naszych zdjec, to tesciowa (a i matka, i siostra, gdyby tak sie zachowywala) nie dostalaby ani jednej foty swojego wnuka, a dostep do dziecka dopiero po zdeponowaniu telefonu
                • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:45
                  Myśmy początkowo nie wiedzieli, że wrzuca te zdjęcia, niespecjalnie korzystamy oboje z mężem z SM, nie mieliśmy kont na facebooku, czy innych serwisach. Po zwróceniu uwagi działało na chwilę - teściowa nie jest techniczna, z internetu korzysta wyłącznie w sposób rozrywkowy, nie za bardzo ogarniała wszystkie zagrożenia czy nawet to, że coś wrzucone do sieci przy pewnej dozie zaangażowania może każdy zobaczyć. Nie to, że miała złą wolę, czy robiła to na złość nam, ale jej się chyba wydawało, że to tak jak pokazanie zdjęcia wnuka, które się trzyma w portfelu...
      • ritual2019 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:58
        la_felicja napisała:

        > Jako bezdzietna lambadziara nie wiem, jak kobieta może się czuć kilka dni po po
        > rodzie, w dodatku z noworodkiem ryczącym całymi nocami,

        Moze czuc sie roznie, w zaleznosci od tego jak przebiegal porod. Ja czulam sie bardzo dobrze, kazde z dzieci urodzilo sie wieczorem wiec do domu wychodzilismy rano. Zadne z moich dzieci po urodzeniu nie darlo sie nocami. Wiekszosc znajomych miala podobnie, oprocz kilku osob ktore mialy trudniejsze porody czy komplikacje.
        Rodzina, zwlaszcza ta bliska jak dziadkowie, rodzenstwo rodzicow chce zobaczyc dziecko jak najwczesniej, jesli mieszkaja w miare blisko to zaraz po urodzeniu w szpitalu i to jest zupelnie naturalne. Naprawde nie trzeba przyjmowac ich posilkiem itp, ludzie tego nawet nie oczekuja. Nie beda tez przesiadywac dlugo.
        • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:54
          Doprawdy…? Pani z łóżka obok przyjmowała po 2 osoby naraz (zgodnie z przepisami szpitala) rotujące się co godzinę w całym dozwolonym na odwiedziny czasie, czyli bodajże od 10 do 16 przez 3 dni…
          • la_felicja Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:22
            Moja koleżanka po porodzie musiała się na cały głos rozpłakać, żeby odwiedzający w końcu sobie poszli. I to nie teściowie, ale jej własna matka, ojciec i brat.
      • nenia1 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:29
        la_felicja napisała:

        > Jako bezdzietna lambadziara nie wiem, jak kobieta może się czuć kilka dni po po
        > rodzie, w dodatku z noworodkiem ryczącym całymi nocami

        akurat noworodek najczęściej śpi.
    • misiamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:31
      Dziwne masz rozkminy. Całkowicie rozumiem niechęć do wizyt w szpitalu. A co do wizyt w domu, to nie może być tak jak dotąd? nie wiem kto kogo zapraszał i kto dzwonił, ale nie możesz po prostu zachowywać się normalnie? Dodam jeszcze, że może Ty nie miałaś obaw, że będziesz wydzwaniać i siedzieć na okrągło. Synowa wszakże mogła uznać, że nie ma to jak zdrowy komunikat od razu. Ma dziewczyna rację.
    • brubba Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:37
      Wikłasz jasną sprawę, szukasz problemu tam, gdzie go nie ma, i... pewnie liczysz na zbiorowe: Pędź do szpitala, nie oglądaj się na nic, wszystko za tym przemawia, a także za tym, żebyś później przybywała do młodych, kiedy Ci się zachce....
      Niestety, nic za tym nie przemawia.
      Ale to normalne, że aż skręca Cię z ciekawości zobaczenia nowonarodzonego wnuczęcia i z chęci jak najszybszego nawiedzania go. Ludzka rzecz. Ale nie dopisuj do tego ideologii "osamotnienia młodych" i innych dziwnych tez. Po prostu weź na wstrzymanie i pozwól ludziom decydować, kiedy i w jakie miejsce cię zaproszą na spotkanie z wnusiątkiem. A tak w ogóle: Gratulacje!
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:49
        Dziekuje za gratulacje owszem jestem ciekawa wnuczki ale do szpitala nie pojde.Mysle , ze podobnie jak teraz mlodzi raczej by przychodzili do mnie moze poza pierwszym razem ale pewnie wygodniej bedzie u nich w domu . O osamotnieniu pisalam z wlasnego doswiadczenia moze z synowa bedzie inaczej
        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:51
          Może ma lepszego partnera niż Ty

          God, osamotnienie?
          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:03
            Mialam dobrego meza ale maz w pewnym momencie idzie do pracy .Tak czulam sie osamotniona szukalam towarzystwa .Tesciowie byli starszymi schorowanymi ludzmi a moi rodzice daleko.Znajomi pracowali a w pewnym momencie nawet najciekawsze dziecko jest tylko dzieckiem a nie partnerem .Osamotniona nie znaczy , ze nie milam co robic ale brakowalo mi kontaktu z innymi doroslymi
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:10
              Nie projektuj swoich traum na innych. To że nie było Twojego partnera przy Tobie nie znaczy że syn jest tak samo słabym partnerem

              Są telefony, komunikatory, jak ktoś Cię będzie potrzebował, poprosi.
              No chyba że uznaje, że Twoje towarzystwo miałoby służyć tylko Tobie. Prawdopodobne skoro w wątku masz ja, ja, ja a nie syn i synowa

              • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:45
                Dlaczego uważasz, że mąż autorki był słabym partnerem? Bo chodził do pracy? Ona sama uważa go za dobrego męża.
                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:48
                  Bo mówi o wielkim osamotnieniu młodej matki jakie odczuwała

                  Osamotnienie to nie jest to samo co bycie samemu jak ktoś wychodzi do pracy. To jest stan, w którym czy ktoś jest czy go nie ma fizycznie nie ma też psychicznie jego wsparcia, obecności i tego, że o Tobie myśli nie czujesz
                  • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:01
                    Cos sobie dopowiadasz zupelnie bez sensu maz byl swietnym tata i mezem . Brakowalo mi jednak kontaktu z doroslymi ( w sumie 8/9 godz bylam tylko z dziecmi) Mialam to szczescie , ze przy ostatniej dwojce moglam byc dluzej w domu ( w sumie trojka dzieci) .Pisze szczescie bo ma to swoje dobre strony ale tez jest to ciagle przebywanie z dziecmi w moim przypadku trojka
                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:09
                      Jak ci brakowało ludzi, to pomyśl logicznie czy nie dlatego, że wszyscy przyszli na początku właśnie a potem Was olali.

                      No to masz teraz odp na wszystko
            • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:14
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > Mialam dobrego meza ale maz w pewnym momencie idzie do pracy .Tak czulam sie os
              > amotniona szukalam towarzystwa .Tesciowie byli starszymi schorowanymi ludzmi a
              > moi rodzice daleko.Znajomi pracowali a w pewnym momencie nawet najciekawsze dzi
              > ecko jest tylko dzieckiem a nie partnerem .Osamotniona nie znaczy , ze nie mila
              > m co robic ale brakowalo mi kontaktu z innymi doroslymi

              Ale to jest twoja historia. Ten etap u ciebie juz sie zalonczyl. Oni pisza swoja. Jako matka syna musisz sie pogodzic z tym, ze to synowa stawia granice wokol swojego dziecka. Deklaruj pomoc, czekaj na sygnal, nie wychodz przed szereg. Moi synowie uwielbiaja swoja /tatowa/ babcie, wiec wszystko przed toba smile
              Jakakolwiek niezrecznosc w tym trudnym sla niej okresie bedzie ci zapamietana na dlugo. To dorosli ludzie przechodza rewolucje. Urodzi sie dziecko, urodai sie marka, ksztaltuje sie nowa rodzina. Zaufaj im i tyle. A inte gary bym sobie odpuscila i nie nosila doroslym ludziom klusek w trojakach
            • brubba Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:15
              Osamotnienie jest, ale nie tuż po narodzinach. Po narodzinach wszyscy biegną oglądać maluszka, a właśnie wtedy to często przeszkadza. Osamotnienie to częściej np. z roczniakiem, kiedy nowy członek rodziny to już nie sensacja, a rodzice wymęczeni długimi miesiącami opieki... Wtedy to właśnie pewnie chętnie przyjmą ofertę odwiedzin, pomocy, pogadania...
            • little_fish Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:27
              "Mialam dobrego meza ale maz w pewnym momencie idzie do pracy ."
              Jak mąż będzie w pracy to ty i większość rodziny/znajomych również, więc i tak nie wesprzecie synowej.
              Myślisz że jak synowa zapragnie kontaktu z dorosłymi, to nie będzie potrafiła wykonać telefonu?
              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:29
                Lekarze i księża myślą za ciężarne, bo te nie umieją podejmować decyzji to i babcie muszą myśleć za nie bo mają je za tak nieporadne że nie będą umiały do nich wykręcić

                Bardzo ten wątek rezonuje z innymi sprawami polskimi dot życia poczętego etc
        • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:55
          >domu . O osamotnieniu pisalam z wlasnego doswiadczenia moze z synowa bedzie inaczej

          Wątpisz e swojego syna?
        • nelamela Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:44
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > Dziekuje za gratulacje owszem jestem ciekawa wnuczki ale do szpitala nie pojde.
          > Mysle , ze podobnie jak teraz mlodzi raczej by przychodzili do mnie moze poza
          > pierwszym razem ale pewnie wygodniej bedzie u nich w domu . O osamotnieniu pisa
          > lam z wlasnego doswiadczenia moze z synowa bedzie inaczej

          A ja opowiem Ci historię z życia mojej siostry i mamy.Rzecz się miała 23 lata temu.Moja siostra wraz ze swoim mężem też zaplanowali że jak im się urodzi córka to na początku oni sami,wszystko sami.Goście,babcie-potem.Mieszkałam wtedy za granicą więc w sumie nie za bardzo mnie to interesowało.Moja mama i teściowa siostry były oburzone taką decyzją bo to miała być pierwsza wnuczka w obu rodzinach.Więc jak to tak?Plany,planami ale w życiu wyszło inaczej.Siostra miała cesarkę a mała od początku darła się cały czas.Siostra z mężem wytrzymali sami pół dnia a potem w trybie natychmiastowym zarządzono zmianę warty przy noworodku.Babcie obie na zmianę niańczyły prawie 5 kilogramowego wyjca non stop.Także wyluzuj bo być może życie zweryfikuje plany twojego syna i synowej.Pozdrawiam.
          • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:50
            No ja wlasnie o tym, ze plany planami, a zycie zyciem
            Tydzien po piewszym porodzoe sami prosilismy tesciow o babysittimg, bo onok gtalibswketn koncert, a ja bardzo potrzebowalam odskoczni i wyjscia tylko z mezem
            • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:55
              Obok grali swietny koncert*
              Na autostradzie jestem i mnie trzepue troche :F
              • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:57
                Ale chyba nie prowadzisz…? 😱
                • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:04
                  memphis90 napisała:

                  > Ale chyba nie prowadzisz…? 😱
                  >

                  No co Ty
                  Dzisiaj jstem pasazerem w meskim aucie starego. big_grin Druga granice juz dzis przejchalismy. Wlasnie mijalam spory korek na granicy niemieckiej. Ludzie ze swiat wracaja. Po polski pusciutko, do nas nikt nie chce uciekac i kontroli nie ma big_grin
    • escott Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:38
      Myślę, że ten post jest doskonałym wręcz wyjaśnieniem, dlaczego młodzi z wyprzedzeniem prosili, żeby się im nie narzucać, dopóki nie poproszą… Tak, czekać aż sami się odezwą, z pewnością będą potrafili wykonać telefon z zaproszeniem, naprawdę.
    • eliszka25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:39
      Nie bardzo rozumiem te rozkminy, Jak dla mnie jasny, prosty komunikat ułatwia sprawę. Bardzo dobrze rozumiem za to twojego syna i synową. Rodzina daleko, to był akurat jeden z plusów, kiedy rodziły się moje dzieci. Mogliśmy się z mężem skupić na noworodku, w spokoju „dotrzeć” z nowym członkiem rodziny i nikt nam się nie ładował ani do szpitala ani do domu.
    • blahblah2 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:40
      Właśnie mi się przypomniało jak pół godziny po cesarce teściowa przyszła, jeszcze nawet nie leżałam w sali tylko w przejściowym pomieszczeniu i chwyciła mojego noworodka i zaczęła ściskać po twarzy, następnego dnia całą rodzina męża robiła wycieczki aby zobaczyć noworodka, w pewnym m momencie powiedziałam im aby sobie już poszli
      • blahblah2 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:40
        To było 18 lat temu teraz na szczęście młode mamy są bardziej swiadome
      • princy-mincy Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:40
        Jak ja byłam po cesarce to do dziecka wpuszczono tylko ojca i moją mamę. Położna pytała mamę, kim jest i czyja matka- czy moja czy męża.
    • ekstereso Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:42
      Są młodzi, w nowej sytuacji więc granice stawiają bardzo jasno. Chcą mieć przestrzeń i tyle. Dla mnie nic dziwnego. Nie martw się, będą chcieli ludzi to zaproszą, może też przyjaciółki i inne osoby będą mile widziane bez zaproszenia a teściowa niekoniecznie. Dla mnie zrozumiałe.
    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:49
      Zajmij się sobą
    • princy-mincy Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:51
      Ja w szpitalu chciałam widzieć tylko męża i ew moja mamę. Nie sądzę, by wizyty u kobiety świeżo po porodzie to był dobry pomysł.
      Ja wiem, że nie wszystkie kobiety tak mają, ale mi leciało bez przerwy mleko z piersi, mimo wkładek co chwila miałam poplamiona koszule. Dodatkowo świeżo po cesarce, z wielką pielucha między nogami. No nie, o wiele lepiej było w domu, jak już się ogarnelismy i można było wygodnie usiąść i poczęstować gości herbata czy kawa.
    • shmu Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:52
      Nie bralabym tego personalnie. Szczerze mówiąc, szczególnie przy pierwszym dziecku nie bardzo się wie, jak to będzie, więc w sumie dobrze robia, że z góry proszą o takie zasady. Po długich porodach byłam wykończona i w szpitalu ciągle się coś działo, wiec nie miałam czasu na odpoczynek. W domu się na wzajem siebie uczyliśmy i poznawaliśmy, i znów, byłam bardzo bardzo zmęczona. Daj się im nacieszyć i przyzwyczaić. Myślę, że ten czas to będzie raczej i tak kilka dni niż miesiąc. Na Twoim miejscu będąc z wizytą zaniosłabym im też coś do jedzenia, co można tylko podgrzać na obiad i co bardzo lubią (i nie szkodzi dziecku), najlepiej jak to uzgodnisz z nimi, ale myślę, że będą Ci wdzięczni.
      • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:25
        Dziecko tego jeść nie będzie...
        • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:50
          Jak matka karmi piersią, to będzie.
          • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:56
            To mit, dawno obalony.
            • shmu Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:02
              Nie jest obalony w przypadku uczuleń lub wrażliwości.
              • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:23
                shmu napisała:

                > Nie jest obalony w przypadku uczuleń lub wrażliwości.

                O jakiej wrażliwości mówimy? 🤔 jak noworodek pierdzi, bo matka jadła kapustę?

                Nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej. Matka może jeść wszystko, oczywiście bądźmy rozsądne, bo któraś zaraz rzuci argument "alkohol" , "amfetamina".
                Dietę eliminacyjną wprowadza się dopiero wtedy, jeśli okaże się, że dziecko rzeczywiście jest na coś uczulone, ma objawy alergii, nie profilaktycznie od pierwszego dnia życia dziecka. Dodatkowo nie wszystkie alergeny przenikają do mleka kobiecego.

                P.S. gdzie koleżanka od krowy? 🤔
              • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:54
                Ale uczulenie to coś innego niż dieta matki karmiącej na zapas...
          • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:06
            Od karmienia piersią wyrasta wspólny żołądek? 🤔
    • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:52
      Tak bym zrobila, jak mlodzo sobie zycza. Wysylajcie mi zdjecia malenstwa, a jak bedziecie chcieli mhoe widziec, to dajcie znac.
      I juz. To ich dziecko i och sprawa. Jeszcze sie zdazysz zakladam wnukiem nacieszyc, kiedy bedzie bardziej kumaty big_grin
      Ja tez mialam korbe na punkcie odziwedzania noworodka przez osoby z zewnatrz. Rozumiem synowa. Teraz nawet zauwazylam u psiarzy, ze do zakonczenia szczepien nie pozwalaja sie nikomu do szczeniaka zblizac, a co dopiero pierwsze dziecko big_grin
    • la_mujer75 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 13:56
      Ja, np. wcale sobie nie życzyłam odwiedzin w szpitalu przez moją teściową i teścia. A przyjechali. Uwierz mi, nie poprawiło nam to relacji.
      Bo to ich wnuk i oni maja prawo! A w dudzie mieli, że ja nie czuję sie komfortowo.
      Uszanuj ich wolę .
    • imponderabilia20 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:02
      Nie wyobrażam sobie żeby moja mama jako jedna z pierwszych nie zobaczyła mojego dziecka. I nie musiałaby się zapowiadać.
      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:11
        Ale autorka to nie jest mama rodzącej tylko mama partnera rodzącej
        • ritual2019 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:13
          demeterikora napisał(a):

          > Ale autorka to nie jest mama rodzącej tylko mama partnera rodzącej

          To dziecko ma 50% genow jej syna, nie 30, 20 czy 5%. Nie bedzie mniej jej wnuczka bo to syn a nie corka.
          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:18
            To dziecko przejdzie przez kanał rodny synowej. To intymna chwila dla kobiety, dla związku też, zamiast żeby babcia się w atiutiutiu bawiła ważniejsze żeby rodzice się położyli z dzieckiem, żeby to ich zapach dziecko chłonęło, ich skórę przy sobie poczuło a nie babci szczypiącej noworodkowi poliki
            • ritual2019 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:22
              Babcia nie miala zamiaru byc obecna podczas porodu i nie miala zamiaru byc czestym gosciem. Naprawde zobaczenie przez babcie wnuka w szpitalu nie zerwie trwale ani tymczasowo wiezow z rodzicami.
              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:25
                A no to spoko, poród przecież wszystko kończy nic Ci nie leci z cycków nic nie leci z waginy, leżysz, pachniesz, oczekujesz gości, no spoko, fajno

        • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:24
          Ale też jest babcią.
          I o ile rozumiem niechęć do pielgrzymek znajomych czy ban na wizyty towarzyskie w domu, o tyle nie rozumiem bana na wizytę babci czy dziadka w szpitalu. Choćby 5 minutową.
          A sama jestem matką, rodziłam, wiem jak to jest.
          Bardzo by mi było przykro, gdybym nie mogła popatrzeć na wnuka/wnuczkę choćby przez szybę. Rozumiem autorkę.
          • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:26
            Nie kazdy jest jak ty i ma ochotę na wizyty. Tyle.
          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:28
            Też rodziłam i było wokół mnie tyle ludzi, że najmniej czułam obecność osoby której najbardziej potrzebowałam.

            Bo więcej chciałam chwil takich że po prostu sobie z dzieckiem leżymy, milczymy, patrzymy na tego kosmitę i się wszyscy siebie uczymy
            • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:50
              demeterikora napisał(a):

              > Też rodziłam i było wokół mnie tyle ludzi, że najmniej czułam obecność osoby kt
              > órej najbardziej potrzebowałam.
              >
              > Bo więcej chciałam chwil takich że po prostu sobie z dzieckiem leżymy, milczymy
              > , patrzymy na tego kosmitę i się wszyscy siebie uczymy

              w szpitalu???
              gdzie kręci się masa ludzi, a to temperatura, a to obchód, w to dziecko zabierają do kąpieli
              miałam jedynkę a i tak chciałam wyjść do domu i tam sobie z dzieckiem leżeć, a nie uczyć się dziecka w szpitalnym łóżku
              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:53
                Właśnie dlatego teraz nie chcę rodzić w szpitalu bo chcę sobie poleżeć z dzieckiem i partnerem

                A że kręci się w szpitalu mnóstwo ludzi to wynik właśnie pielgrzymek babć
                • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:58
                  demeterikora napisał(a):

                  > Właśnie dlatego teraz nie chcę rodzić w szpitalu bo chcę sobie poleżeć z dzieck
                  > iem i partnerem
                  >
                  > A że kręci się w szpitalu mnóstwo ludzi to wynik właśnie pielgrzymek babć


                  Babc sa az 2 i jakie to pielgrzymki?
                  🤦‍♀️
                  Jest personel inne kobiety. Itp.
                  Bez przesady jakby babcia wpadla z wizyta.
                  Nikt w szpitalu godzinami nie wysiaduje.
                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:01
                    Trochę pomyślunku o położnicach

                    Każda to partner, babcie, dziadkowie, czasem rodzeństwo, koszmar oddziałów położniczych

                    • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:19
                      demeterikora napisał(a):

                      > Trochę pomyślunku o położnicach
                      >
                      > Każda to partner, babcie, dziadkowie, czasem rodzeństwo, koszmar oddziałów poło
                      > żniczych
                      >


                      Nie zauwazyłam tego koszmaru. Tescowa byla raz. Widzila wnuka w inkubatorze. I maz przychodzil. U innych podobnie 2 babcie i maz. Dziadkowie raczej nie pchali sie na oddzial ginekologiczny.
                      W Uk cale rodziny przychodza, siedza calymi dniami , starsze dzieci. Sa parawany wiec nikt nikomu w cycki i majtki nie zaglada.
                      Jakos nie byly odwiedziny u innych uciazliwe. Ale ja nie jestem ksiezniczka.
                      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:22
                        No nie jesteś, jesteś wiedźmą takim chodzącym stereotypem przewrażliwionej teściowej skoro nie potrafiłabyś uszanować decyzji i jeszcze się mściła obrażeniem się
                        • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:58
                          demeterikora napisał(a):

                          > No nie jesteś, jesteś wiedźmą takim chodzącym stereotypem przewrażliwionej teśc
                          > iowej skoro nie potrafiłabyś uszanować decyzji i jeszcze się mściła obrażeniem
                          > się
                          Alez ja sznauje decyzje innych . Oni moga nie chcec gosci ,a ja mam prawo nie chciec odwiedzać innych gdy nie maja ochoty na gosci.

                          Ich uczucia sa wazne a moje granice nie?
                          Mam rzuacać wszystko i lecieć, bo sobie ktoś nagle przypomniał ze istnieje? No kuriozalne.
                          • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:03
                            Nie, ty z góry założyłaś, że nie pójdziesz "w takim razie" (za karę). Przecież to oczywiste, że jak wstępny termin nie będzie ci pasował to ustalicie nowy termin. Chyba, że zacznie się wojenka z zemsty (i to pokazuje jak pojmujesz tę bliskość rodziny i przyjaciół - jak nie zrobią tak jak chcesz to się mścisz)
                      • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:39
                        Urocza teściówka... Nie ma co. W Polsce nie ma parawanów
                      • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:05
                        Ile położnic jest na sali w UK?
                  • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:05
                    >Babc sa az 2 i jakie to pielgrzymki?
                    >Jest personel inne kobiety. Itp.
                    No, i do każdej z tych innych kobiet również przychodzi ojciec dziecka, babcia jedna, babcia druga, dziadkowie, siostra, przyjaciółka, koledzy partnera z pracy (było w tym wątku, było..).

                    Ja po porodzie miałam salę 4 os, moja koleżanka leżała na tej samej sali już w 5 osób, a mieli jej zrobić dostawkę z szóstą. 6 kobiet x 4 dziadków i ojcowie dzieci to już 30 osób odwiedzających rotujących się na zapchanej sali…

                    >Nikt w szpitalu godzinami nie >wysiaduje.
                    Byś się zdziwiła…
                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:02
                  demeterikora napisał(a):

                  > Właśnie dlatego teraz nie chcę rodzić w szpitalu bo chcę sobie poleżeć z dzieck
                  > iem i partnerem
                  >
                  > A że kręci się w szpitalu mnóstwo ludzi to wynik właśnie pielgrzymek babć

                  Miałam na myśli personel szpitalny.
          • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:31
            Ja tez, ale skoro tak postawili sprawe, to tak nalezy zrobic. W praktyce, jak urodzi, to bedzie chciala, zeby sie caly swiat zachwycal, a bancia jest fantastyczna do podziwiania big_grin
            Tyle, ze wtedy ja tez zrobilabhm jak autorka. Do szpitala nie pojde, bo mnie mdli od zapachu, a jak bardzo chcecie to moze za 2 tygodnie znajde czas,.jak grzadki obrobie
            Ten komunikat 3 miesiace przed porodem jest jakos taki - przeszkadzasz nam babo
            No to nie musi przeszkadzac. Co innego, gdyby po ciezkim porodzoe powiedzials, ze nie czujw sie na silach i da znac, jak dojdzie do siebie
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:35
              Ja pierdziu jak wszystkie matrony wiedzą czego będzie chciała inna dorosła kobieta bo ego matrony najważniejsze
              • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:41
                Dorosła kobieta już wie czego będzie chciała za trzy miesiące...
                • la_felicja Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:51
                  No właśnie nie wie - czego będzie chciała, jak się będzie czuła. Dlatego woli się na wszelki wypadek zabezpieczyć przed uciążliwymi wizytami. Jak się okaże, że czuje się nieźle i chętnie przyjmie gości - wtedy zaprosi.
                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:54
                    Najpewniej nie może zmienić zdania, musi konsekwentną być ;D

                    Już niżej są pomysły, żeby babcia się odegrała na synowej
              • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:59
                demeterikora napisał(a):

                > Ja pierdziu jak wszystkie matrony wiedzą czego będzie chciała inna dorosła kobi
                > eta bo ego matrony najważniejsze

                Nie wiemy , za to wiemy co czuje babcia i zepchniecie jej na “koniec kolejki” jak innych członków rodziny jest chore.
                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:02
                  na jaki znowu koniec kolejki???
                  • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:12
                    mocca25 napisała:

                    > na jaki znowu koniec kolejki???


                    Traktowana jak pociotki wujkowie i cala reszta.
                    Widzi dziecko lekarz nie jeden a kilku, pielęgniarki inne matki ojcowie/mezowie innych pacjentek ale babcia ma czekac na audycje jak juz ksiezniczka synowa zezwoli. Chore.
                    Babia pisze ze nie jest napastliwa. Przyszlaby na chwile poznala wnucze przytulila syna i synowa i wyszla , ale nie bo nie.
                    • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:03
                      >Widzi dziecko lekarz nie jeden a kilku, pielęgniarki inne matki ojcowie/mezowie innych pacjentek

                      Lekarze i pielęgniarki muszą widzieć, inni ludzie nie przychodzą oglądać cudzych noworodków.

                      >
                      • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:04
                        >Babia pisze ze nie jest napastliwa.

                        Wiadomo, jaką by napisała, że jest?

                        >ale babcia ma czekac na audycje jak juz ksiezniczka synowa zezwoli. Chore.

                        Tak, ma czekać aż mloda matka poczuje się na siłach. Dla rodzącej jest tylko teściową, dziecko jeszcze nic z odwiedzin nie kuma.
                        • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:26
                          bezmiesny_jez napisała:


                          >
                          > Tak, ma czekać aż mloda matka poczuje się na siłach. Dla rodzącej jest tylko te
                          > ściową,

                          No czyli nikim, co dano jej odczuc.
                          Kiedys jak opieka okoloporodowa nie byla rak zmedykalizowana opieke nad poloznoca sprawowaly tzw kobiece kregi
                          Matka, tesciowa, siostry
                          Czyli kobiety, ktore mialy doswiadczenie i wiedze na temat pologu i opieki nad dzieckiem
                          6 tygodni lezala i dochodzila do siebie one zajmowaly sie domem, zdrowiem kobiety i dzieckiem. Dzielily sie wiedza, praktyka i doswiadczeniem
                          Ja nie mowie, ze mateczka ma sie przeprowadzic do mlodych, ale pomocowa wizyta doswiadczonej kobiety jest naprawde bezcenna. I nie yrzeba jej podejmowac kawka. Sama bylam kikka razy proszona z pdsoecza w przypadku problemow w karmieniu itd. Krzywdy nikomu boe zrpbilam i malenstwa nie zauroczylam
                          • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:27
                            Z odsiecza *
                          • ekstereso Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:07
                            Pod warunkiem, że kobieta tego chce i ta doświadczona jest jej bliska. Ja w takiej sytuacji wybrałabym mamę, niekoniecznie teściową chociaż ja lubię.
                            • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:15
                              Przede wszystkim to ta wiedza i doświadczenie starszych pokoleń jest bardzo umowne, bo ja niekoniecznie potrzebowałabym opieki osoby, która dalej wierzy w dietę matki karmiącej, słabe mleko a o najnowszych radach fizjoterapeutów w życiu nie słyszała.
                          • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:11
                            >6 tygodni lezala i dochodzila do siebie >one zajmowaly sie domem, zdrowiem >kobiety i dzieckiem.
                            Kiedy dokładnie kobieta po porodzie miała luksus leżenia 6 tyg w łóżku, a nie biegła na pole zaraz po wypchnięciu dziecka z macicy…? 🤔
                            • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:20
                              Roznie bywalo. Jesli byla to chlopka byly zniwa i nie bylo zastepstwa to i tak moglo byc, ale jednak wsoarcie mloda.matka otrzymywala i czas na dojscie do siebie. Roznie w roznych kulturach i sferach. Jestvpare swoetnych esejow historycznych na ten temat
                              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:22
                                Zapominacie przy tym całym gadaniu o wiosce o tym, że wtedy partnera przy położnicy nie było tongue_out
                    • 152kk Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:06
                      JPRDL
                      Naprawdę, to babcia jest najważniejsza w takiej chwili, jej potrzeba zobaczenia/uściskania? A nie potrzeby noworodka i położnicy? Oni mają się dostosować, bo babcia chce? Bo jak kobieta dba o swoje samopoczucie po porodzie to jest księżniczką? A mąż to zamiast o uczucia żony powinien zadbać o swoją mamusię, żeby się nie poczuła mniej ważna? Współczuję twojej ewentualnej synowej/zięciowi. Teściowa jak z koszmaru☹️
                      • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:09
                        152kk napisała:

                        > JPRDL
                        > Naprawdę, to babcia jest najważniejsza w takiej chwili, jej potrzeba zobaczenia
                        > /uściskania? A nie potrzeby noworodka i położnicy? Oni mają się dostosować, bo
                        > babcia chce?


                        Ani razu nic takiego nie padlo. Wszyscy jak jeden maz.postukuja uszanowac zyczenie mlodych i nie dyskutowac
                        Moze czytamy inny watek?
                        Bo jak kobieta dba o swoje samopoczucie po porodzie to jest księżn
                        > iczką? A mąż to zamiast o uczucia żony powinien zadbać o swoją mamusię, żeby si
                        > ę nie poczuła mniej ważna? Współczuję twojej ewentualnej synowej/zięciowi. Teś
                        > ciowa jak z koszmaru☹️
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:18
                          Piszą "uszanujemy" ale niektórzy z tych co "szanują" się podważaja prawo do intymności "bo ja miałam inaczej".

                          Plus niektóre przekłądają to na siebie - "ja nie jestem wazna, jestem niechciana" itp itd - to jest niezdrowe
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:20
                        Pytanie czego chce uniknąć położnica, gości, zarażenia dziecka, nie chce się pokazywać i czego chce babcia, jeśli tylko zobaczyć wnuka, co wydaje mi się dość naturalne to jest spora szansa, że da się to wszystko pogodzić przy odrobinie dobrej woli i uwzględniając potrzeby obu stron.
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:24
                          Sorry, w ciąży jestem i jak będę w połogu to potrzeby mojej teściowej i matki będę mieć głęboko w d i niech je nawet nie interesuje czego chcę uniknąć, nie ich interes

                          Wiedzą o tym może dlatego mamy spoko relacje
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:29
                          Położnica nie musi się tłumaczyć ani negocjować,
                        • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:31
                          Ja mysle, ale nie mam babkowego doswiadczenia, ze tu chodzi onwspolna radosc w rodzinie. Nam rodzo sie corka, wam wnuczka
                          To nasze wspolne szczescie - jestescie dla nas wazne i cjcemy, zebyscie tez uczestnoczuly w zyciu naszej coreczki, poznajcie ja i kochakcie tak jak my
                          Tu mamy takie traktowanie jak intruza, cichaj babka i czekaj az poprosza
                          • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:34
                            I poznają ją i będą uczestniczyły w życiu.


                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:36
                              To naprawdę jest duży problem jeżeli ludzie tak odczytują czyjeś ważne potrzeby - jako personalny atak na siebie, "niemile widziany intruz" itd.
                              • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:44
                                mocca25 napisała:

                                > To naprawdę jest duży problem jeżeli ludzie tak odczytują czyjeś ważne potrzeby
                                > - jako personalny atak na siebie, "niemile widziany intruz" itd.

                                A tam zataz atak
                                Po prostu nie pchac sie tzm, gdzie nie prosza
                                Autorkanjestbtroche zdezorientowana - nieobrazona i nie gotowa do zemsty i nie atakowana i nie atakujaca
                                Tylko zwyczajnie po wstawce syna zdezorientowana
                                Tym batdziej, ze jao mowi, nigdy sie przed szereg nie pchala mlodym z butami w zycie
                                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:51
                                  kotejka napisała:

                                  > mocca25 napisała:
                                  >
                                  > > To naprawdę jest duży problem jeżeli ludzie tak odczytują czyjeś ważne po
                                  > trzeby
                                  > > - jako personalny atak na siebie, "niemile widziany intruz" itd.
                                  >
                                  > A tam zataz atak
                                  > Po prostu nie pchac sie tzm, gdzie nie prosza
                                  > Autorkanjestbtroche zdezorientowana - nieobrazona i nie gotowa do zemsty i nie
                                  > atakowana i nie atakujaca
                                  > Tylko zwyczajnie po wstawce syna zdezorientowana
                                  > Tym batdziej, ze jao mowi, nigdy sie przed szereg nie pchala mlodym z butami w
                                  > zycie

                                  Sama napisałaś, że traktują babcię jak intruza
                          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:37
                            Wspólne szczęście, ale zupełnie inne.

                            I nie kochajcie sie tak jak my bo to inna miłość jest
                            • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:40
                              demeterikora napisał(a):

                              > Wspólne szczęście, ale zupełnie inne.
                              >
                              > I nie kochajcie sie tak jak my bo to inna miłość jest

                              Z.relacji dziadkow wynika, ze inna, ale wcale nie mniejsza, ale jak mowie, nie wiem. Nie jestem jedzcze ba tym etapie. Ja pamietam jeszcze trudy ostateniego porodu big_grin
                          • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:24
                            kotejka napisała:

                            > Ja mysle, ale nie mam babkowego doswiadczenia, ze tu chodzi onwspolna radosc w
                            > rodzinie. Nam rodzo sie corka, wam wnuczka
                            > To nasze wspolne szczescie - jestescie dla nas wazne i cjcemy, zebyscie tez ucz
                            > estnoczuly w zyciu naszej coreczki, poznajcie ja i kochakcie tak jak my
                            > Tu mamy takie traktowanie jak intruza, cichaj babka i czekaj az poprosza

                            I nie można się wnukiem nacieszyć tydzień- dwa później? Trzeba iść do szpitala albo zaraz po powrocie młodej mamy ze szpitala do jej domu? Nie można pozwolić się jej i młodemu ojcu nacieszyć się dzieckiem? Pozwolić im poznać nową rzeczywistość.
                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:03
                  Ale ona jest na końcu kolejki, najważniejsze jest dziecko, które powinno się najpierw oswoić z rodzicami i z nimi łapać bliskość, innych bodźców nie potrzebuje w pierwszych dobach. Na tym samym miejscu jest kobieta, zmęczona, w zupełnie nowej sytuacji, obolała w mega intymnej sytuacji. Dalej jest ojciec dziecka. Potem może rodzeństwo dziecka.

                  No sorry, babcia to daleko daleko hen

          • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:40
            > Bardzo by mi było przykro, gdybym nie mogła popatrzeć na wnuka/wnuczkę choćby przez szybę.

            Bo chcenie babci jest ważniejsze od komfortu matki.

            Jak potem chcecie, żeby kobiety w ciąży były szanowane, jeśli same nie potraficie ich uszanować?
            • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:47
              Czyli nie ma opcji win-win?

              I gdzie jest naruszenie czyjegoś komfortu w popatrzeniu przez szybę na dziecko? Można to zrobić gdy matka pójdzie się wykąpać, żeby czasem złe oko teściowej jej nie dotknęło przypadkiembig_grin
              Okropnie bezdusznie brzmi to, co piszecie kobiety.
              Nie wiem czy to Wasze doświadczenia z niedobrymi teściowymi przez Was przemawiają, czy co?
              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:51
                Nie ma opcji win-win jak siły nierównomiernie rozłożone

                A nasze złe doświadczenia to tak naprawdę wiesz co? Jak do każdej dziewczyny w połogu przyjdzie każdy członek rodziny to serio oka na moment żadna z tych kobiet nie będzie mogła zmrużyć, do tego obcy je oglądają w intymnych chwilach.

                Zakaz powinien być na położniczych, do każdej maks 2 wskazane osoby
                • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:54
                  Babcia to nie jest kazdy czlonek.
                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:55
                    Babcia to jest babcia. Najpierw rodzice, dajmy im się poznać w tych nowych rolach bo dopiero jak istnieją rodzice to mogą być dziadkowie, so easy
                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:00
                      demeterikora napisał(a):

                      > Babcia to jest babcia. Najpierw rodzice, dajmy im się poznać w tych nowych rola
                      > ch bo dopiero jak istnieją rodzice to mogą być dziadkowie, so easy

                      Jeśli Ty widzisz w tym, że babcia zerknie na żywo na wnuczka czy wnuczkę przez minutę, najazd Hunów, zawłaszczanie dziecka i wchodzenie w czyjeś kompetencje, to to jest tylko Twoja wyobraźnia.
                      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:09
                        Ty nie widzisz, że za tą szybą jest nie tylko dziecko, ale też kobieta

                        Potem się dziwimy, że płód ważny, ciężarna nie
                        • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:29
                          demeterikora napisał(a):

                          > Ty nie widzisz, że za tą szybą jest nie tylko dziecko, ale też kobieta

                          przecież piszę wyraźnie, że jak wyjdzie do łazienkibig_grin
                          >
                          > Potem się dziwimy, że płód ważny, ciężarna nie

                          to już nie płód tylko dziecko, zależna istota, ale odrębna
                          • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:43
                            To synowa już zna swoje miejsce. Ona może siedzieć w kiblu, grunt żeby babcia miała widok na wnuczątko.
                            • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:13
                              junebug napisał(a):

                              > To synowa już zna swoje miejsce. Ona może siedzieć w kiblu, grunt żeby babcia m
                              > iała widok na wnuczątko.

                              nie histeryzuj, bo to jest odpowiedź w kontekście
                              skoro synowa sobie nie życzy, żeby ją oglądano, to można tak pokombinować, żeby nie musiała oglądać niemile widzianej teściowej
                              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:20
                                i znowu "niemile widziana teściowa" - po co to?

                                To, że ktoś potrzebuje czasu nie jest atakiem na nas
                                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:28
                                  mocca25 napisała:

                                  > i znowu "niemile widziana teściowa" - po co to?
                                  >
                                  > To, że ktoś potrzebuje czasu nie jest atakiem na nas

                                  Ale to też jest odpowiedź w kontekściesmile Odpowiadam osobie, która pisze, że tylko dziecko się liczy, synowa niepotrzebna itd.
                                  Skoro synowa nie chce widzieć teściowej to znaczy, że teściowa byłaby w tym momencie niemile widziana. Tak czy nie?
                                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:33
                                    W tym momencie NIKT nie jest mile widziany. To istotna różnica. To nie jest tak, że zaprosili pół dzielnicy tylko biedna teściowa została wykluczona. I jeżeli czytać automatycznie to można uznać, że "teściowa jest niemile widziana" ale niesie to ze sobą zupelnie inny ładunek emocjonalny, który jest nie mniej wazny niż kombinacja słów.
                                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:35
                                      mocca25 napisała:

                                      > W tym momencie NIKT nie jest mile widziany. To istotna różnica. To nie jest tak
                                      > , że zaprosili pół dzielnicy tylko biedna teściowa została wykluczona. I jeżeli
                                      > czytać automatycznie to można uznać, że "teściowa jest niemile widziana" ale n
                                      > iesie to ze sobą zupelnie inny ładunek emocjonalny, który jest nie mniej wazny
                                      > niż kombinacja słów.

                                      Ale tematem jest babcia, a właściwie to teściowa, a nie ktokolwiek inny.
                                      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:38
                                        Nie, autorem jest babcia. Tematem jest to, że wszyscy zostali poproszeni o nieskładanie wizyt zaraz po narodzinach.

                                        Naprawdę nie trzeba każdej takiej informacji odbierac osobiście.
                    • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:08
                      demeterikora napisał(a):

                      > Babcia to jest babcia. Najpierw rodzice, dajmy im się poznać w tych nowych rola
                      > ch bo dopiero jak istnieją rodzice to mogą być dziadkowie, so easy

                      A 10-20 minutowa wizyta to zagraza pozawaniu sie w nowych rolach? Lekarz czy pielęgniarka, tez przekreśla ich nowe role jakieś jaja normalnie.
                      Babcia nie odbierze im wnuka. Przyjdzie usiadzie na kanapie pozna wnucze przyniesione z sypilni przez ojca do salonu lub w szpitalu i wyjdzie.
                      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:10
                        Tak, zagraża, bo zajmuje czas i energię młodym rodzicom, wpływa też na liczbę ludzi na oddziale
                        • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:21
                          demeterikora napisał(a):

                          > Tak, zagraża, bo zajmuje czas i energię młodym rodzicom, wpływa też na liczbę l
                          > udzi na oddziale


                          Ta 15 minut wyzre energie z mlodych i caly czas 🤣🤣🤣🤣🤣
                          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:24
                            Nie wiesz co komu wyżre, bo nie możesz określić czyichś sił

                            Moje były tak małe że też moi rodzice i teściowie usłyszeli że teraz odwiedziny będą wtedy gdy powiem już
                            Potrafili uszanować bo ani nie księżniczki a nie nie wiedźmy. Najważniejsze samopoczucie dziecka, moje, męża, potem innych

                      • kadfael Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:31
                        Matko, ile ta położnica leży w szpitalu? Piszesz, jakby leżała tygodniami i nieszczesna babcia przez ten czas nie widziała wnuka. Egoizm się z Ciebie wylewa.
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:34
                          Czasem sporo, bo żółtaczka

                          Ale jak krótko, to w domu pierwsze co powinna odpocząć
                      • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:44
                        I sprzeda noworodkowi bez odporności jakąś chorobę.
              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:01
                Przez jaką szybę?

                Naruszenie komfortu jest wtedy kiedy dana osoba sygnalizuje swoje granice i są one naruszane
                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:07
                  U mnie były również pomieszczenia z szybami.
                  Tak, zgadza się.
                  Naruszenie komfortu jest również wtedy, gdy mówi się do członka rodziny "trzymaj się z dala, możesz się pojawić dopiero jak cię wezwiemy". Taki komunikat jest przykry, co chyba widać po autorce. Brzmi, jakby już im żyć nie dawała i zamierzała co najmniej asystować przy porodzie.
                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:11
                    Bardziej by mogło być przykro gdyby młodzi oczekiwali, że sama się domyśli a potem mieli do niej żal.

                    p.s. zakładam, że jednak dobór słów był inny niż napisałaśwink
                    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:13
                      p.s. ja bym się raczej zastanowiła dlaczego niektórym babciom przyszłym i obecnym byłoby tak strasznie przykro. Co by je tak dotknęło w tym, że muszą trochę poczekać.
                      • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:17
                        mocca25 napisała:

                        > p.s. ja bym się raczej zastanowiła dlaczego niektórym babciom przyszłym i obecn
                        > ym byłoby tak strasznie przykro. Co by je tak dotknęło w tym, że muszą trochę p
                        > oczekać.

                        Bo to jest komunikat - trzymaj sie od nas i naszego dziecka z daleka, nie jestes nikim waznym, nie mamy ochoty dzielic z toba radosci z narodzin pierworodnej, przeszkadza nam twoja obecnosc
                        Ale jak mowie, uszanowalabym i karnie siedziala za zydelju, jaki mi mlodzi wskaza w tej relacji
                        Mowi sie trudno
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:20
                          Takie komunikat się słyszy jak ma się narcystyczne zaburzenia osobowości big_grin
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:21
                          A ja bym taki komunikat odczytała zupełnie inaczej: "Potrzebujemy być sami z dzieckiem przez jakiś czas, potrzebujemy intymności"

                          W życiu nie przyszłoby mi do głowy brać to personalnie.
                          • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:23
                            To sie chyba nie bierze z glowy, a z serca. Autorka wyraznie tak to odczuwa
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:25
                              serce i głowa to ten sam organizmwink I pytanie co ta głowa zrobiła temu sercu, że odbiera to tak personalnie i przekłada to na "ja, ja, ja"
                              • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:37
                                mocca25 napisała:

                                > serce i głowa to ten sam organizmwink I pytanie co ta głowa zrobiła temu sercu, ż
                                > e odbiera to tak personalnie i przekłada to na "ja, ja, ja"

                                Ja tak zrozumialam, ze sposob w jaki komunikat przekazano autorce tez pozostawil wiele do zyczenia i mowil wprost, nie chcemy cie. Sprawil kek przykrosc.

                                We mnie to zadnych emocji nie wzbudza, jako matka samych synow licze sie z tym, ze moge miec rozne relacje z synowymi, a tym samym z ich dziecmi. Wprawdzie z dotyczasowymi sympatiami dzieci sie lubilysmy, ale nie wiadpmo, co zycie przyniesie. W takiej sytuacji jak ta na pewno narzucac sie nie bede, usiade grzecznie w kacie jaki mi wskaza i przyjde, jak zaprosza wink i to samobdoradzan autorce, skoro pyta. pewnie to jeszcze ladnych pare lat, wiec snu z powiek nie spedza.
                                Tyle, ze dla mnie dzieci nie atrakcja - w domu i w pracy mam ich pod dostatkiem. Czuje sie nasycona big_grin Bardziej mnie rajcuje konski noworodek u kolezanki i juz sie moge doczekac, zeby go zobaczyc big_grin
                                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:39
                                  Jeżeli chodzi o sposób to autorka sama sobie zaprzecza, bo raz jest jej przykro, że w ogóle pomyśleli o tym, że moze się narzucac i w tym samy poście pisze, że chciała iść do szpitala
                                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:41
                                    p.s. za wczesnie wysałałam.

                                    Ergo syn miał uzasadnione podejrzenie, że jednak się pojawi i dlatego uprzedził i raczej nie było to słowa "trzymaj się z daleka"wink
                                  • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:46
                                    No chcialam tylko w moim odczuciu wiekszym narzucaniem sa odwiedziny w domu.W szpitalu posiedzisz 10 minut spojrzysz na wnuka i idziesz do domu.Dla mnie wiekszym naruszenie intymnosci sa odwiedziny w domu .Dlatego z tym chcialam poczekac az sie mlodzi ogarna i danza znak ze juz mozna
                                    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:49
                                      .Dla mnie wiekszym naruszenie intymnosci sa odwiedziny w domu

                                      Dla Ciebie. A dla kogoś innego inaczej. I ciesz się, że dostajesz jasne sygnaly kto gdzie ma granice intymności.
                                    • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:06
                                      zyciemniekocha2000 napisała:

                                      > No chcialam tylko w moim odczuciu wiekszym narzucaniem sa odwiedziny w domu.W s
                                      > zpitalu posiedzisz 10 minut spojrzysz na wnuka i idziesz do domu.Dla mnie wieks
                                      > zym naruszenie intymnosci sa odwiedziny w domu .Dlatego z tym chcialam poczekac
                                      > az sie mlodzi ogarna i danza znak ze juz mozna

                                      Wiesz, może ty faktycznie wpadłabyś na 10 minut, uzgodniwszy wcześniej termin i może nawet taka wizyta młodej matce, bo o nią tu głównie chodzi, wcale by nie przeszkadzała. Ale może też być tak, że ty wpadniesz na 10 minut, a inni członkowie rodziny, korzystając z tego, że tobie było wolno, też będą chcieli przyjść i nie będą takich granic szanować. Bo jednak jest to nagminne, że nie szanują.
                            • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:34
                              kotejka napisała:

                              > To sie chyba nie bierze z glowy, a z serca. Autorka wyraznie tak to odczuwa
                              Raczej jej przykro ze nie moze zobaczyc dziecka własnego syna.

                              A mlodej to moze sie nie dziwie:
                              z zalanym mózgiem hormonami. I obrona gnizda. A potem placza ze nikt sie nie interesuje, nikt nie pomaga ,ani nie odwiedza.
                              Pełno w necie takich zali.

                              Dziwie sie natomiast synowi autorki ze nie myśli racjonalnie. Rozumiem ze przez miesiac nie bedzie chodził do pracy? Ani nie bedzie wychodzil z domu , uskuteczniał intymność “chwli”
                              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:35
                                A skąd wiesz czy nie pracuje zdalnie?

                                I żale nie są o brak odwiedzin. Żale są o tym, że najpierw pielgrzymki, ale jak masz półroczniaka to już prawie nikogo nie ma
                              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:37
                                A potem placza ze nikt sie nie interesuje, nikt nie pomaga ,ani nie odwiedza.

                                Zupełnie tak nie byłobig_grin Na brak zainteresowania ani ofert pomocy nie mogłam narzekać

                                p.s - i może zobaczyć tylko musi troszkę poczekać, raczej nikt nie chce wywieźc dziecka do Nowej Zelandii pod osłoną nocy.
                              • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:47
                                A co jest szokującego w tym, że ojciec bierze miesiąc urlopu, żeby być z pierwszym dzieckiem i żoną?
                                Mój mąż wziął 6 tygodni.
                          • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:30
                            mocca25 napisała:

                            > A ja bym taki komunikat odczytała zupełnie inaczej: "Potrzebujemy być sami z dz
                            > ieckiem przez jakiś czas, potrzebujemy intymności"
                            >
                            > W życiu nie przyszłoby mi do głowy brać to personalnie.

                            No i w czym 15 minutowa wizyta babci przeszkadza w tej intymności?
                            Matka moze w tym czasie sie myc zjesc spokojnie posilek zdrzemnac sie a ojcec zajac babcia i dzieckiem.
                            Albo:gdzie ta intymność jest w szpitalu?
                            Zwłasza w szpitalu. Gdzie sa inni ludzie. 2 dodtkowe to pikuś.

                            To sa jakies wyobrazenia z kosmosu ze po pododzie 24/7 beda ciagle z dzieckiem. Ani jeść , ani pić , do toalety nie wyjda, gotować ,zakupow ani myć sie nie beda. Bo beda intymnosc uskuteczniać .
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:32
                              2 od tej co leży przy oknie, dwójka od tej pośrodku i dwójka od tej od drzwi, no bomba

                              Jezu, jaka chamówa i brak empatii
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:32
                              No i w czym 15 minutowa wizyta babci przeszkadza w tej intymności?

                              Każdy sam wyznacza granice swojej intymności. Na tym polega intymność
                            • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:49
                              To jest przykre, że kobieta, która przeszła przez ciążę i poród jest traktowana jak człowiek drugiej kategorii. Ona babci niepotrzebna przy poznawaniu wnkua. Piszesz, że babcia się poczuje jak ktoś zbędny, a jak się ma poczuć matka? Jej teściowa nie odwiedza, liczy się tylko żeby jak najszybciej położyć łapy na wnuku.
                          • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:42
                            >A ja bym taki komunikat odczytała zupełnie inaczej: "Potrzebujemy być sami z dzieckiem przez jakiś czas, potrzebujemy intymności"

                            Ja identycznie. W ogóle nie rozumiem jak można to odczytać inaczej.
                      • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:25
                        mocca25 napisała:

                        > p.s. ja bym się raczej zastanowiła dlaczego niektórym babciom przyszłym i obecn
                        > ym byłoby tak strasznie przykro. Co by je tak dotknęło w tym, że muszą trochę p
                        > oczekać.


                        Bo to pokazuje ze nie sa wazne, ani w zyciu mlodych, ani w zyciu wnuka.
                        Zgodnie z wola mlodych przestała bym byc wazna.
                        W sumie takie czasy nastały. Ze rodzina jest malo wazna.
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:27
                          jeszcze raz- dlaczego myslisz, że jak na coś musisz poczekać, jak nie dostajesz wszystkiego czego chcesz od razu natychmiast, to przestajesz być ważna?
                          • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:41
                            mocca25 napisała:

                            > jeszcze raz- dlaczego myslisz, że jak na coś musisz poczekać, jak nie dostajesz
                            > wszystkiego czego chcesz od razu natychmiast, to przestajesz być ważna?

                            Ahahha odpowiem na druga czesc. Pierwsza jest kuriozalna.
                            Osobę ważną chce się mieć blisko w waznej dla nas chwili zycia. Jak wesele chrzeciny narodziny, czy inne ,dlatego chwalimy sie awansem w pracy, zdaniem matury , kupnem domu, robimy parapetówkę czy inne celebrowne przez ludzi rzeczy. W każdej rodzinie inne. Pomagamy sobie w chorobie. W ten sposb otaczamy sie bliskimi waznymi ludzmi.
                            Bo waznych chwilach chcemy miec przy sobie wazne dla nas osoby.
                            Skoro sie te osoby odsuwa, to nie sa nam bliskie.
                            Ciekawe kiedy odwiedzi synowa jej mamusia.
                            Mam dziwne przeczucie ze bedzie jako pierwsza i u nich w szpitalu i w domu.
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:44
                              Stopniowanie polecam

                              ważny ważniejszy najważniejszy

                              Takie zabieg na przymiotnikach
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:46
                              Zgoda, też lubię dzielić z bliskimi radości. Ale nie natychmiast. Sama podajesz przykład wesela, które jest zwykle przygotowywane wczesniej i bohaterowie czują się gotowi.

                              Sposobem na utrzymanie więzi i otaczaniem się ważnymi ludźmi jest też szacunek dla ich wyborów, zwłaszcza w tak ważnych i intymnych chwilach. A w chwili narodzin najwazniejsze jest dziecko, matka i ojciec, ewentualne rodzeństwo. Reszta może chwilę poczekać. I dziadkowie/babcie pewnie będą pierwsi w tej kolejce.

                              p.s. jeżeli matka dziewczyny nie uszanuje jej prośby to nie jest to żaden argument. To naprawdę nie są wyścigi "kto piewrszy"
                            • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:08
                              3-mamuska napisała:


                              > Ciekawe kiedy odwiedzi synowa jej mamusia.
                              > Mam dziwne przeczucie ze bedzie jako pierwsza i u nich w szpitalu i w domu.

                              Autorka wątku sama napisała, że matka synowej dostała takie same wytyczne.
                              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:38
                                Tyle dobrego, o ile rzeczywiście zostanie tak do końca, bo to by już było zupełnie niefajne. Ja jestem ciekawa jak na to zapatruje się syn, czy tylko przytakuje żonie czy rzeczywiście ma takie same poglądy.
                                • z_lasu Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:40
                                  Serio, myślisz, że bezdzietny mężczyzna może mieć jakieś poglądy na temat połogu? Jeśli ma, to prawdopodobnie bardzo mało mają wspólnego z rzeczywistością.
                                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:03
                                    Teoretycznie mniej więcej tyle wie o połogu co jego żona, jeśli wcześniej nie rodziła, czyli to co można przeczytać, obejrzeć, usłyszeć w szkole rodzenia. Ja się naczytałam okropnych historii i pytałam się lekarza czy to normalne, że tak mało krwawię.

                                  • gru.u Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:09
                                    Bezdzietny mężczyzna ma o tym takie samo pojęcie jak bezdzietna kobieta - nie trzeba czegoś przeżyć, żeby zdobyć wiedzę na ten temat. Jak najbardziej może mieć wiedzę ze szkoły rodzenia lub poczytać o tym, czym jest czwarty trymestr, o burzy hormonów w połogu, o możliwych trudnościach z karmieniem, o tym, czym jest baby blues i depresja poporodowa. Nie musi mieć macicy żeby mieć świadomość tych rzeczy
                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:46
                                  Byli obydwoje i to głównie syn wyraził zdanie, ale nie, przyjąć nie można, trzeba przeanalizować czy harpia nie zmanipulowała

                                  Zaczynamy od nowa, harpia go sobie zawłaszczyła, a on bidny nie wie, co czyni, kiedyś zawsze jadł rosół, pomidorową i kotleta, a teraz co, jakieś kiełki

                                  A sorry to tekst pokolenia wcześ... Na pewno?

                                  Ale historia faktycznie lubi się powtarzać
                                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:07
                                  Ja jestem ciekawa jak na to zapatruje się syn, czy tylko przytakuje żonie czy rzeczywiście ma takie same poglądy.

                                  ranyboskie......

                                  to ty masz być ta ewentualną babcią przez ocean? Jeżeli tak, to dobrze
                                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:09
                                    mia.mia - bardzo bym chciała, żebyś po prostu była trollem animatorem.
                                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:13
                                    Myślę, że agresywne i łatwo oceniające innych osoby też nie będą babciami o jakich marzą ich dzieci czy synowe/zięciowie.
                                    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:18
                                      A co z tymi, którzy oceniają tylko łatwo oceniających?wink
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:27
                          Są ważne, ale nie najważniejsze i do tego wniosku prowadzi zwykła logika.

                          Jak jest logika zaburzona przez napompowane ego to wtedy problem, taka babcia w życiu wnuka może bez sensu bo jej ego będzie zawsze najważniejsze
                        • nick_z_desperacji Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:57

                          > Zgodnie z wola mlodych przestała bym byc wazna.
                          > W sumie takie czasy nastały. Ze rodzina jest malo wazna.
                          >
                          Skoro masz tak napompowane ego, że albo już albo wcale, to może i lepiej. Inaczej dramy i szantaże byłyby za każdym razem, kiedy rodzice próbowaliby postawić granice Twojemu "ja, ja, ja"
                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:12
                    Granice rozkładają się różnie w zależności od tego kto z czego startuje

                    Rodzącej siły są mniejsze w pierwszych dniach połogu niż babci, to i granice trzeba inaczej rozłożyć nie ma win-win
                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:13
                      Bo babcia se pójdzie w cholerę, a matka musi z dzieckiem zostać, ma mieć siłę, energię, powinna zadbać o swoje siły

                      Ma prawo zadecydować co jej te siły da
                  • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:40
                    Komfort świeżo upieczonej mamy jest dużo ważniejszy od komfortu babci, która chce sobie popatrzeć. Jak ktoś mówi: poczekaj aż zaprosimy, to trzeba to uszanować. Widocznie ma powód. Oczywiście, można to olać, dołożyć ludziom niepotrzebnego stresu i popsuć dalsze relacje, ale zdecydowanie nie warto.
                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:50
                      galaxyhitchhiker napisała:

                      > Komfort świeżo upieczonej mamy jest dużo ważniejszy od komfortu babci, która ch
                      > ce sobie popatrzeć. Jak ktoś mówi: poczekaj aż zaprosimy, to trzeba to uszanowa
                      > ć. Widocznie ma powód. Oczywiście, można to olać, dołożyć ludziom niepotrzebneg
                      > o stresu i popsuć dalsze relacje, ale zdecydowanie nie warto.

                      Przecież każda z nas pisze, że to uszanuje. Autorka nigdzie nie pisze, że zignoruje zakaz.
                      Ja też, gdyby się pojawił, uszanuję. Po co te armaty na wróbla. To już człowiekowi nie może być przykro?
                      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:54
                        Każdemu może być przykro jak musi na coś waznego poczekać. Ale to raczej nie powód do sugestii, że mlodzi rodzice mają gdzieś własnych rodziców. Czym innym jest "nie mogę się doczekać" a czym innym "nie szanują mnie' aż do 3mamuskowej, że w takim razie w ogóle ich nie odwiedzi (taka zemsta)
                      • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:04
                        >To już człowiekowi nie może być przykro?

                        Może, ale akurat w tym przypadku nie powinno. A już na pewno nie powinien kombinować jak postawić na swoim.
                        • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:06
                          Prosze zacytuj gdzie kombinuje jak postawic na swoim. Powiedzieli i sie dostosuje .
                          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:09
                            Ale szukasz "a nie mówiłam", oceniasz, bo zrobili sobie kuku
                            • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:23
                              "Po tej wczorajszej rozmowie nie wiem, jak się zachować. Do szpitala oczywiście nie pójdę, ale co potem? Mam dzwonić i pytać, czy to już dobry moment? Czy czekać, aż się sami odezwą? " A ze mysle inaczej i sie dziwie to juz inna sprawa .Zarxucilas mi , ze kombinuje jak zlamac ten zakaz no sorry ale to do glowy mi akurat nie przyszlo
                              • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:31
                                zyciemniekocha2000 napisała:

                                > "Po tej wczorajszej rozmowie nie wiem, jak się zachować. Do szpitala oczywiście
                                > nie pójdę, ale co potem? Mam dzwonić i pytać, czy to już dobry moment? Czy cze
                                > kać, aż się sami odezwą? " A ze mysle inaczej i sie dziwie to juz inna sprawa .
                                > Zarxucilas mi , ze kombinuje jak zlamac ten zakaz no sorry ale to do glowy mi a
                                > kurat nie przyszlo

                                A nie możesz np po 2-3 tygodniach zadzwonić i zprosić ich na obiad? Musisz ty iść w gości do nich?
                                • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:38
                                  Moge pewnie , ze moge .Tylko ja raczej myslalam o szybkiej wizycie bez zawracania gitary .Obiad to jednak wysilek z ich strony Obiad jest juz umowiony a oni np nie spali pol nocy a tu trzeba zjesc posiedziec .Na krotkiej wizycie nawet umowionej wczesniej mozna sie zawsze szybko zmyc jak widzisz , ze mlodzi juz sa zmeczeni , rozdraznieni bo dziecko placze itp
                                  W obiady obecnie raczej bym sie nie bawila. Moge ewentualnie cos im przygotowac zeby oni nie stali nad garami ale to wole uzgodnic z nimi
                                  • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:03
                                    To teraz wyobraź to sobie z drugiej strony. Od strony młodej mamy która nie przespała nocy. "Przyjdzie teściowa, trzeba coś przygotować (niech to będzie nawet kupne ciasto i herbata) posprzątać a mała nie dała nam żyć całą noc. A odmówić zaproszenia głupio.
                                    • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:19
                                      Nie wiem jak u ciebie ale ja nie oczekuje ciasta ani herbatek. Nie mam az tak sztywnych kontaktow z synowa ze musze byc goszczona.A chalupe ona bedzie miala w lepszym stanie niz moja. Bywajac u mnie czesto i z zaskoczenia wie jak jest wiec nie sadze zeby sie przejmowala takimi drobiazgami .
                          • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:23
                            >Prosze zacytuj gdzie kombinuje jak postawic na swoim.

                            Odnoszę się do wypowiedzi Pade, która proponuje żeby oglądać dziecko kiedy matka idzie się wykąpać.
                            • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:26
                              ah ok sorry
                    • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:52
                      galaxyhitchhiker napisała:

                      > Komfort świeżo upieczonej mamy jest dużo ważniejszy od komfortu babci, która ch
                      > ce sobie popatrzeć. Jak ktoś mówi: poczekaj aż zaprosimy, to trzeba to uszanowa
                      > ć. Widocznie ma powód. Oczywiście, można to olać, dołożyć ludziom niepotrzebneg
                      > o stresu i popsuć dalsze relacje, ale zdecydowanie nie warto.

                      Ja nie mowie ze nie mamy szanować …moge i rok szanować jej komfort…nie zwykłam przychodzić nieproszona w gości, a w koncu potem sa kolki budzenie w nocy, problemy z piesiami pologiem , zabkowanie , mamusia nie czuje sie wyspana wystrczajaco atrakcyja na gosci. Takich wymiwek moze byc co chwila inne.

                      Poznanie wnuka to bardzo wazna chwila dla obojga , nie tylko popatrzenie. No ale mogą i rok uskuteczniać swoja intymność.
                      Chca ciszy spokoju bycia razem prosze bardzo.
                      Ja mam co robic w swoim zyciu. Do wnukow mi sie nie spieszy.
                      Zastanwiam sie tylko jakie zdjecia wystawia na fb. I gdzie wytedy bedzie ich intymność.
                      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:57
                        Zastanwiam sie tylko jakie zdjecia wystawia na fb. I gdzie wytedy bedzie ich intymność.

                        Jeżeli wstawią to będzie ich decyzja dotycząca ich intymności. Nie możesz innym narzucać swoich norm bo równie dobrze ginekolog może cię badac przy otwartyc drzwiach bo takie są jego granice intymności
                  • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:18
                    pade napisała:

                    > U mnie były również pomieszczenia z szybami.

                    35 lat temu?
                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:26
                      maleficent6 napisała:

                      > pade napisała:
                      >
                      > > U mnie były również pomieszczenia z szybami.
                      >
                      > 35 lat temu?

                      takich starych dzieci to ja jeszcze nie mambig_grin
                • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:22
                  mocca25 napisała:

                  > Przez jaką szybę?
                  >
                  > Naruszenie komfortu jest wtedy kiedy dana osoba sygnalizuje swoje granice i są
                  > one naruszane

                  Nikt nie kaze naruszać przestrzeni poloznicy w domu mają tylko jedna izbę?
                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:25
                    Dziecko które widzi świat od kilku dób czuje się najbezpieczniej przy mamie nie przy babci, na babcie przyjdzie czas
                    • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:44
                      demeterikora napisał(a):

                      > Dziecko które widzi świat od kilku dób czuje się najbezpieczniej przy mamie nie
                      > przy babci, na babcie przyjdzie czas


                      Serio? Czyli matka nie chodzi siku ani sie myc bo dziecko nieodwracalnie traci poczucie bezpieczeństwa. W sumie nawet polozna lekarz w szpitalu powinien sie nie zblizać skoro dziecko czuje sie bezpiecznie tylko z matka. O ojcu nie wspone kiedy on moze wziac dziecko na rece zeby dziecko nie mialo traumy rozstania z mama.🤣🤣🤣🤣
                      • arkanna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:34
                        Kuzynki mąż pierwszy raz wziął dziecko jak miało kilka tygodni, czytaj.. jak samo główkę trzymało . Wcześniej nie było opcji bo może krzywdę zrobić i tym podobne .więc sama rozumiesz 🤣
              • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:28
                >Okropnie bezdusznie brzmi to, co piszecie kobiety.

                Bezduszne to jest lekceważenie potrzeb kobiety w ciąży, świeżo upieczonej mamy, i w ogóle każdej osoby, która z jakiegoś powodu akurat nie jest w pełni sił. "Ja muszę natychmiast zobaczyć nowe wnuczątko" to kaprys, a oczekiwanie, że kobieta tuż po porodzie będzie spełniać cudze kaprysy jest, delikatnie mówiąc, słabe.
                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:32
                  Spełniałam te cudze kaprysy po porodzie. Ba, ja nawet tego nie odebrałam jako kaprys tylko powitanie nowego członka rodziny! Przy czym dziadkowie naprawdę byli tylko na chwilę, a szkoda, bo dziecko cały czas spało i mi się nudziło.
                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:35
                    Super, cieszę się, że było tak jak chciałaś
                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:47
                      mocca25 napisała:

                      > Super, cieszę się, że było tak jak chciałaś

                      Wcale nie było tak, jak chciałam. Miałam zagrożone ciąże, ciężkie porody, byłam źle zszyta. Po prostu wizyta dziadków była dla mnie oczywistością. Urodziłam dzieci owszem, ale nie na wyłączność. Nie da siebie. Dziadkowie to najbliższa rodzina, zaraz po rodzicach i rodzeństwie. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć, żeby być zrozumianą. Nikomu krocza ani piersi nie pokazywałam, zakryłam się na te 10-20 minut, widziałam ogromną miłość i wzruszenie w oczach dziadków, czułam tę ciągłość pokoleń. To są niezapomniane chwile.
                      I ok, wiem co chcesz przez to powiedzieć. Oczywiście, że ludzie mają prawo, mają granice, muszą dbać o swój komfort. Jednym wizyta ten komfort narusza, innym, jak widać po mnie - nie.
                      Ale skoro młodzi mają prawo trzymać babcię na dystans, to babcia też ma chyba prawo odczuwać przykrość, czy nie może, bo znowu komuś coś tym narusza?
                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:36
                    Ja też spełniałam i dzisiaj żałuję, bo najmniej pomyślałam o najważniejszych osobach - dziecku, mnie i jego ojcu
                  • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:52
                    >Spełniałam te cudze kaprysy po porodzie.

                    Ty.

                    > i mi się nudziło

                    Tobie.

                    Inni mają inaczej i potrzebują czegoś innego. Nie ogarniam jak można tego nie rozumieć.
              • po-trafie Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:30
                Pade, ty bylas ostatnio na porodowce czy tylko ja ogladasz w filmach? Nie ma zadnego patrzenia przez szybke chyba ze byly komplikacje i dzieciak jest w inkubatorze. Jak ktos chce zobaczyc dziecko, musi przyjsc bezposrednio do lozka matki po porodzie i na to dziecko patrzec jak ona wietrzy zszycia probujac jednoczesnie nauczyc sie karmic piersia, albo robi skora do skory i trzyma dziecko w pieluszce na sobie, albo probuje pobudzic laktacje masujac biust, albo czeka na czopek bo zaparcie.Albo spi. W zadnej z powyzszych sytuacji nie zyczylabym sobie nikogo poza mezem, i personelem medycznym.
                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:32
                  100/ 100
              • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:15
                >I gdzie jest naruszenie czyjegoś >komfortu w popatrzeniu przez szybę >na dziecko?
                Ale przez jaką szybę??? Mówimy o warunkach polskich, a nie filmie amerykańskim… W Polsce w szpitalach zasadniczo nie ma sal z szybami to wystawiania noworodków na pokaz.
              • zwierzakowa13 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 00:35
                Patrzenie przez szybę cholernie naruszyło mój komfort. Musiałam wstać mimo że mnie wszystko bolało i mimo innych atrakcji poporodowych w pełnej krasie i dymać przez ten pieprzony korytarz, bo teściu MUSIAŁ zobaczyć dzidziusia. No głupia byłam, teraz bym się tak nie nagieła.
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:48
              I lekarze mają je podmiotowo traktować a nie jak inkubatory.

              A jak przychodzi co do czego to kobieta nieważna, dzieciątko ważne, trzeba sprawdzić czy poliki ma pulchne
            • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:06
              galaxyhitchhiker napisała:

              > > Bardzo by mi było przykro, gdybym nie mogła popatrzeć na wnuka/wnuczkę ch
              > oćby przez szybę.
              >
              > Bo chcenie babci jest ważniejsze od komfortu matki.

              Nie jest wazne sle w szpitalu matka moze wyjsc sie wykapać przy pomocy ojca dziecka, a babcia w tym czasie posiedzi z wnukiem. Bardzo przydatne, bo ja sie bałam syna zostawić samego w sali , a w lazience przydał mi sie maz bo mi slabo bylo, a mam dlugie włosy i pomogl mi, wolalam jego niz pielęgniarkę.

              > Jak potem chcecie, żeby kobiety w ciąży były szanowane, jeśli same nie potrafic
              > ie ich uszanować?

              Ona juz w ciazy nie bedzie. Syn moze wyniesc noworodka do babci. Skolo poloznica nie chce być oglądana. Czy to w szpitalu czy w domu matka moze lezec w sypialni.
              Jakiś wymog ze matke z dzieckiem trzeba ogladać przyspawani do sobie?
              Matka ciaga dziecko do “ sracza” za soba?
              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:16
                Tak, kontakt cielesny matki z dzieckiem jest niezwykle ważny
                Ojca też
              • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:27
                >Bardzo przydatne, bo ja sie bałam syna >zostawić samego w sali
                A ja bym się bała zostawić swoje w sali pełnej randomowych ludzi, podobno pilnujących cudzych noworodków 🤷‍♀️
          • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:37
            To można popatrzeć przez szybkę telefonu... Kobieta po porodzie nie potrzebuje odwiedzających. Jest to też niebezpieczne dla dziecka. Ale widać tobie jako babci bezpieczeństwo wnuka jest obojętne.
            Nie wspomnę już o innych kobietach, które będą na sali.
          • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:10
            pade napisała:

            > Bardzo by mi było przykro...

            No fajnie, tylko tak się głupio składa, że nie babka jest najważniejsza w tej sytuacji, tylko matka z noworodkiem i ich komfort.
            Teściowa skupiająca się na swoim wielkim bólu, w momencie kiedy to nie jej czas, jest utożsamieniem zaawansowanego świerzba.
          • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:48
            Gdzie ban? Była prośba aby zapytać wczeseniej...a nie zakaz odwiedzin
    • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:05
      A dlaczego nie możesz po prostu zrobić tego, o co cię proszą? Dlaczego nie chcesz dać im czasu na ogarnięcie się w nowej rzeczywistości, na poznanie dziecka, synowej na dojście do siebie po porodzie? Jak będą potrzebowali pomocy, to poproszą. I właśnie - pomocy - nie wyręczania, nie "ja to zrobię lepiej", ja się tym zajmę, ty już swoje zrobiłaś, bo dałaś mi wnuka. I jeszcze to "zrobili sobie kuku" - to są dorośli ludzie, przestań ich traktować jak dzieci, które nie wiedzą czego im potrzeba, tylko uszanuj postawione przez nich granice. Koszmarne są takie babcie siłą przejmujące dowodzenie nad życiem dorosłych dzieci tylko dlatego, że właśnie zostali rodzicami.
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:14
        Czy ja gdzies pisze , ze tak nie zrobie ? Oczywiscie, ze sie dostosuje opisalam jakie sa nasze relacje po to zeby wytlumaczyc , ze nie jestem tesciowa narzucajaca sie czy zyjaca zyciem dzieci. Zwyczajnie nie mam na to czasu mam 53 lata i dwojke synow jeszcze w domu ( absorbujaca prace ktora bedzie trwac jeszcze przez najblizsze 14 lat ) .Tym bardziej zdziwily mnie jakies tam komunikaty gdzie z: "wycofanej tesciowej" zrobie sie "jeszcze bardziej wycofana tesciowa ". Ja sie martwilam , ze nie beda ich mogla odciazyc bo zwyczajnie nie mam czasu a jestem wystarczajaco zmeczona dowodzeniem moim zyciem i pomaganiu mojej mamie , zeby myslec o dowodzeniu jeszcze zyciem innych.Przerzucasz jakies swoje zle doswiadczenia na moja sytuacje
        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:19
          Ale sama napisałas, że do szpitala miałas ochotę iść. Dobrze, że ci to powiedzieli a nie potem mieli pretensje, że sama się nie domyśliłaś.
        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:20
          To się nie martw

          Poradzą sobie doskonale bez Ciebie
        • kotejka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:24
          Synowa pewnie sama jeszcze nie wie, czego sie spodziewac. Nie wiadomo, czego sie obawia. Kak zrozumie, ze jej nie zagrazasz i nie zamierzasz zawlaszczac jej dziecka to moze nie bedzie aie stroszyc. Skoro ona cie trzyma w takim dystansie, to ja tez bym tak zrobila. Super i gratuluje slodkiego dzidziusia dumnemu tacie i dzielnej mamie i zajela sie swoimi sprawami. smile
          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:36
            Synowa jest bardzo fajna i kochana .Naprawde lepsza mi sie nie mogla trafic i ona o tym wie .Wiem, ze nasze stosunki moga sie pogorszyc kiedy pojawic sie wnuczka ( sama sie pamietam z tamtego okresu) dlatego tez jestem b.uwazna zreszta ona tez kazda informacje przekazuje mi b.oglednie / uwaznie.Wczoraj chyba zezloscil mnie moj syn bo byl bardzo kategoryczny .Nie mowil o nas ( bo wiedzial , ze sie dostosujemy) ale ogolnie byl nieprzyjemny kiedy mowil jak sie zachowa kiedy ktos nie dostosuje sie do prosby
            Synowa jest b lagodna i mysle , ze w ten sposob chce ja chronic.Koniec koncow kiedy zostalysmy same i gadalysmy o ciazy i porodzie powiedzialam jej zeby mi mowila wszystko zwyczajnie wprost , ze nawet jesli inaczej mysle sprobuje zrozumiec jej punkt widzenia .
        • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:28
          >Ja sie martwilam , ze nie beda ich mogla odciazyc

          A czy oni w którymkolwiek momencie prosili, żebyś ich odciążyła?
          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:40
            Wiesz nie lubie przepychanek slownych.Nie rozumiem co ma wnosic twoje pytanie?
            Rozmawialismy co bedzie po urodzeniu jakie maja plany kiedy zamierza wrocic do pracy i wtedy rozmowialismy rowniez jak ja bym mogla pomoc.Mama synowej niestety nie bedzie mogla jak juz pisalam jest niepelnosprawna
            • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:46
              To nie jest przepychanka, to jest proste pytanie. Czy syn i synowa prosili o pomoc, czy sama założyłaś, że będziesz im pomagać? Sama piszesz, że syn był bojowy, jak przekazywał zasady - skądś mu się ta bojowość wzięła. Być może właśnie z tego, że już teraz próbujesz im coś narzucać, kompletnie nie słuchając czego tak naprawdę od ciebie potrzebują.
              • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:51
                Wyzej napisalam , ze pytali prosze przeczytaj
                • galaxyhitchhiker Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:05
                  >Wyzej napisalam , ze pytali

                  Napisałaś:

                  "Rozmawialismy co bedzie po urodzeniu jakie maja plany kiedy zamierza wrocic do pracy i wtedy rozmowialismy rowniez jak ja bym mogla pomoc"

                  Z tego nie wynika, że pytali. A jeśli pytali, to dostali odpowiedź - tak samo jak ty dostałaś odpowiedź na pytanie czy można synową odwiedzić w szpitalu. Teraz pozostaje tylko wzajemnie uszanować swoje podejście.
        • po-trafie Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:34
          Taki komunikac najczęściej jest po to, zeby uprzedzic najbliższych ktorzy koniecznie chca pomoc. Moja mama i tesciowa tez bralyby urlopy, gotowaly, byly w gotowosci, zeby pomoc. I ta ich chęć pomocy i poczucie winy ze pracuja i nie moga, to ich gotowanie byly meczace. Niepotrzebne.

          Fakt, ze piszesz ze sie martwilas, troche wskazuje na te sciezke. Sa dorosli, chca poradzic sobie sami, jest to dla nich wazne, jasno ci to komunikuja.
    • 3-mamuska Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:15
      Nie poszlabym wcale… czy to po tygodniu dwoch czy miesiącu. Rozumiem procesje reszty rodziny ,ale zeby babcia nie mogła wpasc na chwile. Chore.
      • ritual2019 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:19
        3-mamuska napisała:

        > Nie poszlabym wcale… czy to po tygodniu dwoch czy miesiącu. Rozumiem procesje r
        > eszty rodziny ,ale zeby babcia nie mogła wpasc na chwile. Chore.
        >
        >
        Dokladnie. Gdyby moja corka albo syn mi cos takiego powiedzieli to byloby mi bardzo, bardzo przykro.
        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:21
          Ego rodzącej powinno być na 1 miejscu a nie ego babci
          • la_felicja Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:55
            Tu nawet nie chodzi o ego rodzącej, a o jej komfort, prawo do intymności
        • angazetka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:27
          Szanowanie cudzych granic jest Ci obce?
          • ritual2019 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:43
            Nie jest mi obce. Ale nie ma fobii najblizszej rodziny ktora chce przywitac dziecko.
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:46
              Nie najbliższej, najbliżsi to matka i ojciec, potem rodzeństwo dziecka, dziadkowie są dalej
            • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:49
              Przywitiają jak zostaną zaproszeni...
      • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:57
        Babcie roznoszą takie same zarazki co pociotki.
      • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 18:16
        I zerwałabyś kontakt z synem i wnukiem, bo nie mogłaś obejrzeć dziecka zaraz w szpitalu?
        • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:30
          Kobieta - petarda 😂😂😂
    • danaide2.0 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:38
      Ostatnio ukazała się taka książka, "Truteń", o młodym ojcu i jego rozkminach. Mam wrażenie, że młodzi obecnie są bardzo zabezpieczeni w różnego rodzaju porady na wszelkie okoliczności i z tego wora wybierają to, co wydaje im się najsłuszniejsze, a czy takie się okaże?

      Moja granica, o czym nie wiedziałam, została naruszona jeszcze przed urodzeniem dziecka, natomiast te sporadyczne po porodzie odbierałam raczej z wdzięcznością i to raczej wielotygodniowe wyczekiwanie na wizytę bliskiej dla mnie osoby było dla mnie przykre.

      Ale każdy jest inny.
    • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:45
      Komunikat jest prosty, pozostaje się dostosować, ale rozumiem rozczarowanie.
      Natomiast nie rozumiem tych audiencji wyznaczanych przez młode mamy, zwłaszcza najbliższej rodzinie (tak, wiem, zaraz mi się dostaniesmile ) Oczywiście znam argumenty, ale jakoś zupełnie do mnie nie trafiają, zwłaszcza, że potem te same osoby wypominają innym brak pomocy i skarżą się na samotność po urodzeniu dziecka. Przeżyłam to tylko raz wśród bliskich i przyznaję, że później miałam jakiś opór przed odwiedzinami, bo najpierw to, potem jakiś pierdyliard zasad, strach coś zrobić, bo może jakąś się złamie, coś zrobi nie tak. Na szczęście kuzynce dość szybko przeszło i teraz sama się sobie dziwi.
      • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:48
        >argumenty jakoś zupełnie do mnie nie trafiają, >zwłaszcza, że potem te same osoby wypominają >innym brak pomocy i skarżą się na samotność >po urodzeniu dziecka
        Jak to miło, że znasz absolutnie wszystkie kobiety świata i ich poglądy! To rzeczywiście dziwaczne, że kobieta w połogu nie ma ochoty na korowody krewnych, kiedy jej pękają cycki, sączy się z krocza i nie spała od 5 nocy…
        • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:27
          A czy ja piszę o wszystkich kobietach świata i ich poglądach? Ja napisałam tylko, że argumenty, które się pojawiają w takich dyskusjach do mnie (!) nie trafiają, ale skoro mamy czy obydwoje rodzice się na to decydują, to do nich najwidoczniej przemawiają. Poza tym pisałam o najbliższej rodzinie (matka, rodzeństwo), a nie korowodach krewnych, których i tak zwykle dziecko dalszego krewnego interesuje mniej niż się rodzicom wydaje.
          • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 16:47
            „ potem te same osoby wypominają innym” w opozycji do „argumentów”
            Rozumiem, że znasz wszystkie osoby, które się zgadzają z tymi argumentami i wiesz na 100%, że absolutnie wszystkie skarżą się potem na „samotność”.
            • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:09
              To się akurat odnosiło do osób w moim otoczeniu, raczej dalszym, bo z bliskich osób tylko jedna miała taki pomysł.
              Ja z tego co wiem raczej zostałam oskarżona i to dwukrotnie o to, że nie zjawiłam się na czas poznać dziecka.
              Jak tu trzeba dbać o precyzjęsmile
              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:11
                O komunikację big_grin

                Dziecko nie pojawia się nagle, można uzgodnić
                • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:52
                  Inaczej niż się wydaje rodzicom, którzy obawiają się pielgrzymek wiele osób nie czuje potrzeby albo nie ma czasu na wizyty zapoznawcze i wpadają zobaczyć dziecko przy okazji lub gdy wygospodarują czas. Tak było i w tych dwóch przypadkach o których się dowiedziałam, pewnie były i inne pretensje, że przyszłam za późno/ za wcześnie, za krótko/ za długo siedziałam, trudno dogodzić, nie warto się przejmować i rozpamiętywać, bo wszystkim się nie dogodzismile
                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 17:56
                    Pewnie, że nie. Dlatego warto komunikować swoje potrzeby, zwłaszcza w tak ważnych chwilach.
      • kachaa17 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:52
        Ja też rozumiem rozczarowanie i pewnie bym się poczuła jakaś taka nieważna. Zawsze tak było, że do noworodka i makro przychodziły kobiety, u nas to się nazywało odwiedki. Oczywiście nie do szpitala ale po jakimś czasie do domu.
        • bezmiesny_jez Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:56
          >Zawsze tak było, że do noworodka i makro przychodziły kobiety, u nas to się nazywało odwiedki.

          Koronny argument: zawsze tak było/kiedyś tak było.

          >Oczywiście nie do szpitala ale po jakimś czasie do domu.

          No i autorka też przyjdzie po jakimś czasie do domu, przecież nikt jej nie powiedział, że wnuczęcia w życiu nie zobaczy.
    • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:46
      >Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że wizyta w >szpitalu byłaby prostsza i dla nich
      Nie

      >, i dla mnie
      Może

      > dla innych.
      Absolutnie nie, szczególnie jeśli uwzględnić w tych „innych” kobiety po porodach w tej samej sali.

      >zycie towarzyskie i tego czasu jest malo
      Bo to trzeba bedzie wybrać - zycie towarzyskie czy odwiedziny u wnuka…

      >Mysle , ze w dzisiejszym zaganianiu bardziej jest >obawa , ze mloda mama moze czuc sie bardzo >samotna
      I do braku samotności potrzeba jej odwiedzin teściowej czy korowodu pociotków w czasie połogu…?
      • melmire Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:55
        memphis90 napisała:


        > >Mysle , ze w dzisiejszym zaganianiu bardziej jest >obawa , ze mloda ma
        > ma moze czuc sie bardzo >samotna
        > I do braku samotności potrzeba jej odwiedzin teściowej czy korowodu pociotków w
        > czasie połogu…?
        >
        No w sumie, potem moze sie okazac ze samotnosc jest BARDZO ok smile
    • mikams75 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 14:49
      Widzę, te jestem jedną z niewielu, która doceniła odwiedziny w szpitalu. Wizyty trwały krótko, goście sobie brali kawę z maszyny do kawy, częstowali czekoladkami, które też ktoś przyniósł a ja nie musiałam nic, przecież byłam pacjentką a nie gospodynią domu. W domu rozgardiasz i zamieszanie tylko było a poza tym takie parotygodniowe dziecko nie śpi tyle, co takie dopiero urodzone. Po porodzie to ja byłam super wypoczęta w porównaniu ze stanem po miesiącu czy dwóch.
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:01
        Ja tez mialam podobne wspomnienia.W szpitalu bylam 3 dni .Wizyty raz dziennie po godzinie .Przyszli popatrzyli przez szybke na noworodka posiedzieli 5 minut i poszli .
        • po-trafie Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:37
          jaka szybe?!?!
          gdzie i kiedy noworodki leza za jakimis szybami?

          Moj po urodzeniu lezal przy piersi. Byly problemy z laktacjs wiec lezal przy piersi jakies 80% czasu a ja probowalam nie zasnac i plakalam z bolu bo jak sie doczepial to bolalo jak diabli. Jaka szybka?!
          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:38
            Z amerykańskich szpitali big_grin
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:38
              Z filmów znaczy się
          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:42
            Tu gdzie mieszkam w momencie wizyt dzieci sa wynoszone do swojej sali i odwiedzajacy moga sobie popatrzec przez szybke.Tak jak pisalam odwiedziny godzine dziennie i tyle .Na te godzine dzieci ida na wspolna sale .
            • po-trafie Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:47
              To zdaje sie, ze ona po prostu nie chce, zeby jej noworodek bez niej i meza na jakas wspolna sale szedl. Tez bym nie chciala, fuj.
              • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:50
                Chyba wyjscia nie ma szczerze mowiac .Zabieraja zeby zbadac, wizyte lekarska, przewinac. Na wspolnej sali z innymi mamami nie ma nawet przewijakow .Idzies do tego pokoju pielegniarskiego zeby tam wszystko ogarnac a jak mama nie jest w stanie to robi personel szpitalny
                • po-trafie Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:56
                  Mysle, ze jesli jestes w innym kraju to to moze rzutowac na sytuacje. W wiekszosci nowoczesnych szpitali dziecko jest przy rodzinach 99% czasu, oni je przewijaja, karmia, przebieraja. Tylko rano w czasie obchodu jest zabierane na badania i w ciagu 15min wraca, spi tez przy mamie. To co opisujesz to jakies zupelnie inne realia.
                  • mayaalex Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 18:41
                    to ciekawe, moje dzieci caly czas byly ze mna (i z mezem), nigdzie ich nigdy nie zabierano, to lekarze przychodzili do nas (mielismy swoj pokoj, z lazienka, duzo spokoju bo moglismy byc sami - a jak raz przyszla na chwile kolezanka to tez bylo fajnie bo nikomu nie przeszkadzala). Jednak co kraj to obyczaj smile
      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 15:58
        Ja też, miałam swój pokój więc goście nikomu nie przeszkadzali, przychodził kto chciał, nawet jacyś znajomi męża, których ja ledwo kojarzyłam. Przyszli, spojrzeli, pogratulowali i sobie szli. Palcem nie musiałam kiwnąć przy tych wizytach, a i dla mnie była to jakaś rozrywka, bo noworodek nie był specjalnie absorbujący. Wiadomo rodzina już inaczej, bo brali na ręce, jakieś zdjęcia.
        • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 18:19
          I jak dziecko chciało jeść to wyciągałaś pierś przy znajomych męża? I nie krępowałaś się wstać do łazienki, że ci coś pocieknie po nodze? Albo będzie plama na pościeli/pidżamie?
          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 18:57
            Nie krępowałam się karmić ani w szpitalu ani później, nie pamiętam czy wtedy przy kimś karmiłam czy nie, ale jakoś od początku potrafiłam to robić w miarę dyskretnie, do łazienki akurat nie wstawałam, przynajmniej pierwszego dnia, nic ze mnie nie ciekło, ale nawet gdyby, to jakoś nie miałabym z tym problemu, bo zakładam, że dorośli ludzie, którzy sami przeżyli poród lub przynajmniej byli świadkami połogu umieliby się zachować.
            Przecież w normalnych warunkach kobiety karmią i wstają, kiedy u innych pacjentek są goście.
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:01
              Nie no zagłodzą dziecko, laktację zaburzą, bo musiał przyjść dziadzio do dziecka tongue_out

              To, że kobiety na oddziałach to robią nie oznacza, że jest to dla nich w porządku
            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:03
              Ale to Ty. Ktoś inny może mieć granice intymności w innym miejscu i nie jest to wymierzone przeciwko komukolwiek.
              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:08
                A czy ja twierdzę, że nie? Opisałam swoje, ale też w normalnych warunkach kobiety w szpitalu muszą sobie radzić z obecnością zupełnie obcych dla nich osób odwiedzających inne pacjentki.
                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:11
                  Muszą, bo się na nich to wymusza, robią to na przykład babcie
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:26
                    Babcie, dziadkowie, ojcowie, wujkowie, dzieci innych położnic, salowy, studenci medycyny, pielęgniarstwa i inne osoby. Szpitale generalnie niespecjalnie sprzyjają intymności, nawet wtedy, kiedy byłaby szansa i sytuacje są bardziej krępujące niż karmienie piersią, ale to już dygresja i refleksja po tym co ostatnio widziałam siedząc i czekając na badanie i nie dotyczyło oddziału położniczego. To już zupełnie inny temat.
                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:29
                      sytuacje są bardziej krępujące niż karmienie piersią,

                      Każdy sam decyduje o tym, co jest krępujące

                      I argument jest źle, więc może być tak samo do mnie nie trafia. Według mnie każda pacjentka powinna mieć wyznaczone maksymalnie 3 osoby do odwiedzin i finito
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:39
                        Dla mnie mogłaby to być nawet jedna i to nie tylko na oddziale położniczym, ale nie sądzę, żeby takie rozwiązanie kiedykolwiek się przyjęło.
                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:14
                  Czasami całkowicie obcy mniej narusza intymność właśnie przez swoją obcość
                • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:22
                  >w normalnych warunkach kobiety w >szpitalu muszą sobie radzić z >obecnością zupełnie obcych dla nich >osób
                  No otóż. „Muszą sobie radzić”. A może wolałyby nie „musieć sobie radzić” i nie nazywać tego „normalnymi warunkami”…?
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:35
                    To akurat problem wszystkich oddziałów gdzie są ludzie po zabiegach czy niechodzący, a sale nie są jednoosobowe, czyli niestety szpitalna norma.
                    Ograniczenia w odwiedzinach pokazały, że dla wielu osób to jednak mniejsze zło niż zakaz odwiedzin.
                    • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:37
                      Zasadniczo nie spotkałam się z odwiedzinami w przypadku 2-3 dniowych hospitalizacji dorosłych osób, żeby babcia mogła sobie popatrzeć na świeżutką bliznę po wyrostku czy koniecznie posłuchać symfonii pierdow do kolonoskopii… Odwiedziny u dorosłych osób raczej oznaczają dostawę walowki czy świeżej piżamy, niż spełnianie życzeń odwiedzającego…
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:15
                        Ja szczęśliwie nie mam wielu doświadczeń własnych, ale znam przynajmniej kilka osób, które nawet przy krótkich hospitalizacjach czują się zobowiązane do zorganizowania opieki czy towarzystwa dla pacjenta. Niedawno 3 dni byłam na sorze, gdzie z założenia pobyt jest krótki, więc przeżyłam wiele zmian na sąsiednich łóżkach i słyszałam wiele rozmów z rozczarowanymi bliskimi, że nie mogą siedzieć z pacjentem, nie ma odwiedzin, a to przecież z założenia tylko kilka godzin. Wybrańcom nawet pozwalano trochę posiedzieć, intymność była w miarę zachowana, w przeciwieństwie do poufności informacji o zdrowiu.
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:17
                          ale rozumiem, że to było za zgoda pacjenta?
                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:28
                            Co za zgodą pacjenta, którego? Tego z rodziny pewnie tak, tego z sąsiedniego łóżka nikt o zdanie się nie pytał, parawany zasłaniają, ale nie wyciszają rozmów, a że było dużo starszych, przygłuchych ludzi to ja słyszałam rozmowy z nimi z drugiego końca sali, te z sąsiedniego łóżka nawet prowadzone półgłosem były słyszalne, a odwiedzający w przeciwieństwie do pacjentów nie mieli problemów ze słuchem i byli przytomni.
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:44
                              Też niedawno byłam na sorze i byłam swiadkiem kiedy prywatność jednego z pacjentów została naruszona. Tylko to nie jest wzór do nasladowania
            • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:01
              A ja się krępowałam karmić, może dlatego że mam b. duże piersi i nawet dyskretnie dużo ich wystaje. A i na początku mały nie umiał od razu złapać sutka więc byłam z całą, gołą piersią na wierzchu. Mimo, że nie krwawilam jakoś dużo to i tak gdzieś się tam podpaska potrafiła przesunąć i coś pociekło.
              Inne pacjentki i ich rodziny mnie krępowały, ale co miałam zrobić? Szczęście, że próbowali być dyskretni i patrzeć "na swoich". Przy moich gościach tak by nie było.
          • mikams75 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:48
            nie odwiedzali mnie jacys obcy ludzie, w szpitalu byla przestrzen do przyjmowania gosci, mozna bylo byc w pokoju ale niekoniecznie, nie krepowalo mnie karmienie ani nie cieklo mi po nogach. Nie siedzieli mi przy lozku jacys koledzy meza. Jak ktos przychodzil do innej kobiety a nie chcialam byc na widoku, to stawialam sobie parawan.
            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 19:53
              Ciebie nie krepowała i ok. Kogos innego może
              • mikams75 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:24
                do zapewnienia prywatnosci sluzyly parawany plus poza pokojem miejsce na przyjmowanie gosci. Maz mogl tam gosci zabawiac a ja moglam dolaczyc, kiedy mi pasowalo.
                • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:03
                  W zabeym polskim szpitalu nie widziałam parawanu. A w szpitalu, w którym rodziłam był zakaz wynoszenia dzieci poza salę.
        • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 20:52
          "nawet jacyś znajomi męża, których ja ledwo kojarzyłam"...kosmos
          • mikams75 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:25
            tez sie zastanawiam, ze tacy w ogole byli zainteresowani odwiedzinami.
            • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:41
              Przyjaciele mojego męża z dzieciństwa i młodości, razem wyjeżdżają, świętują swoje urodziny w męskim gronie, ale ja nie utrzymuję z nimi kontaktów, przed urodzeniem dziecka spotkałam ich może kilka razy w życiu i to głównie zanim zostaliśmy parą, więc byli to dla mnie koledzy kolegi, kiedy ich poznawałam.
              • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:50
                W takiej sytuacji wysyłam smsa z gratulacjami albo dzownie do kolegi- świeżego ojca z gratulacjami.
                Ostatnie co potxrzebne to zwalać sie młodej mamie do szpitala.
                I nawet jak jej to nie bedzie przeszkadzać (watpię) to też kwiestia zdrowia. Tabuny ludzi przewalające się przez oddział z noworodkami to nie jest najlepszy pomysł
          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:31
            To nasze wspólne dziecko, jeśli moje koleżanki chciały je zobaczyć, to tak samo znajomi męża mogli, a może bardziej niż oglądać dziecko chcieli pogratulować mu osobiście, a on pochwalić się. My akurat nie mieliśmy potrzeby intymności, chronienia dziecka, nikomu nie przeszkadzaliśmy, były warunki do przyjmowania gości, więc było wesoło.
            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:33
              My akurat nie mieliśmy potrzeby intymności

              Ale jak ktoś ma, to należy się na nim zemścić a także zemścić na "ukochanym" wnuku.
              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:35
                p.s. zaraz zaczne wierzyć w słuszność oddzielania młodej matki od "bliskich" przez co najmniej tydzień, jak to kiedyś bywało w szpitalach big_grin
              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:57
                Nie sądzę, aby pokazanie dziadkom czy innej bliskiej osobie, której z jakiś powodów zależy, dziecka nawet na spacerze jakoś specjalnie niszczyło intymność, ale może rzeczywiście niektórzy mają inną jej definicję.
                No nic, nie wiem czy będę babcią, nie wiem czy będę czuła potrzebę poznania wnuka jak najszybciej, czy matka tego dziecka będzie miała z tym problem, więc chyba koniec tego gdybania. Na ten moment myślę, że byłoby mi przykro, że nie mogę chociaż przez chwilę zobaczyć dziecka, ale nie wykluczone, że jak przyjdzie co do czego wystarczy mi zdjęcie czy jakaś przyszła wersja komunikatorasmile
                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:02
                  tak, wyobraź sobie, że ludzie mają różne granice intymności w tak esktremalnie ważnych chwilach. I nie należy się za to na nich mścić. Albo przynajmniej nie truć o bliskości i miłości jezeli kocha się tylko siebie.
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:21
                    Myślę, że emocje dziadków są tak samo prawdziwe jak świeżych rodziców, nie wiem czy należy to rozpatrywać w kategoriach zemsty, a tym bardziej uświadomionej. Pewnie inne emocje też się pojawiają, ale rodzice też są dorośli zwykle znają swoich rodziców i biorą pod rozwagę lub przynajmniej powinni różne scenariusze.
                    • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:25
                      Fajni muszą być tacy dziadkowie, wcale nietoksyczni.
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:32
                        Świat pełen jest toksycznych ludzi, część z nich zostaje rodzicami, potem nawet dziadkami. Zdrowo jest nie utrzymywać relacji z toksycznymi ludźmi i nic od nich nie oczekiwać.
                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:41
                          Zgadzam się, dziadkowie tak stawiający sprawę zupełnie nie są warci żadnego kontaktu.
                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:03
                            No, ale wtedy trzeba być konsekwentnym i nic od dziadków nie oczekiwać i nie mieć pretensji jeśli z innymi wnukami będą mieli lepszy, bliższy kontakt.
                            • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:04
                              Raczej nikt, kto ma zdrowo w głowie, nie będzie dopuszczał swoich dzieci do toksyków.
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:06
                              ty to nazywasz konsekwencją???

                              p.s pomijam już, że sugerujesz, że całkiem niedawno wnuki nie miały więzi z dziadkami, bo matka była w szpitalu tydzień, bez odwiedzin - ryzykowna teza
                            • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:55
                              Ale ci dziadkowie mają potem wiele lat na nawiązywanie relacji z wnukami. Serio mozna zaczać w 2 tygodniu życia wnuka i dalej regularnie.
                    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 22:36
                      Myślę, że emocje dziadków są tak samo prawdziwe jak świeżych rodziców, nie wiem czy należy to rozpatrywać w kategoriach zemsty, a tym bardziej uświadomionej.

                      Jeżeli mówimy o świadomym nienawiązywaniem więzi z wnukiem to fakt, są to emocje. Takie które powodują, że się mszczą. Tyko wtedy nie ma mówimy o "bliskości, miłości" tylko czystym egozimie

                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:00
                        Postawa matki też jest egoistyczna tylko można ten egoizm próbuje się usprawiedliwić. Powtórzę, warto byłoby poznać przyczyny takiej decyzji, wtedy można szukać rozwiązania. Rozmowa byłaby inna gdyby mama powiedziała dlaczego nie chce tych odwiedzin. Nie będzie miała siły i ochoty na spotkania, ok, to Krzyś weźmie dziecko na 5 minut do drugiego pokoju i pochwali się dzieckiem, boi się chorób, ok, nikt nie będzie nachylał się i dotykał, a babcia zrezygnuje ze swoich pomysłów, nie będzie przeciągała spotkania. Przecież ta niechęć do spotkania chyba ma jakieś przyczyny inne niż nie, bo nie.
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:03
                          Nie, matka (ani ojciec) nie musi się tłumaczyć ani szukac rozwiązań. To jest ich czas.

                          I to nie jest nie bo nie. To najprawdopodobniej potrzeba potrzeba bycia tylko we trójkę przez jakis czas (parę dni?).
                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:10
                            Albo miesiąc jak było zakomunikowane autorce.
                            To nie było coś w stylu, słuchajcie dacie nam 2-3 dni na zaaklimatyzowanie się w domu i wtedy zaprosimy was na króciutką wizytę albo jeśli pogoda pozwoli spotkamy się na chwilkę na spacerze, jak poczujemy się pewniej to będziemy spotykać się na dłużej, tylko nie wiemy ile to potrwa, może te kilka dni nam wystarczy, a może potrzebować będziemy więcej czasu. Prawda, że sytuacja byłaby inna?
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:12
                              Pewnie byłaby też inna, gdyby babcia nie myślała no do szpitala to mi najłatwiej, bo krótko, a ja dużo pracuję
                              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:46
                                Ale nie powiedziała tego na głos, a tok myślenia nie był głupi. Krótkie spotkanie na neutralnym gruncie, gdzie nawet najgorsza teściowa nie przyczepi się do bałaganu, nie będzie chciała herbaty, co najwyżej powie, że kiepsko wygląda, ale kobieta po porodzie zwykle jest świadoma, że wygląda gorzej niż zwykle.
                              • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:13
                                Wiesz cos sobie dopowiadasz i to nie jest fajne.Przerzucasz jakies swoje traumy na mnie zupelnie niepotrzebnie Tak jestem osoba zajeta mam jeszcze dwojke synow na utrzymaniu ale to nie znaczy , ze ta wnuczka nie bedzie dla mnie wazna i nie bede sie starala pomoc w miare mozliwosci.Do szpitala jest latwiej bo mozna sie szybko zmyc jesli widzisz ze sytuacja tego wymaga .Nie wchodze komus do domu ktos sie nie czuje gospodarzem , moze sobie lezec bo jest pacjetem.Dla mnie mloda mama moze sobie lezec i u siebie w domu ale po postach widze , ze czesc marwi sie o jakies ciasta i czy w domu aby posprzatane.Ja mam na to wywalone i nie jestem tego typu tesciowa .Jak juz pisalam byloby prosciej do szpitala z wielu wzgledow, akurat blizej mam do domu synowej ( 200m) do szpitala 20 km ( w korkach tak dobra godzinke ) wiec nie o moja wygode chodzi.
                                Bardzo jestes zacietrzewiona w tym watku a ja tylko zadalam pytanie .Nie jestem jeszcze taka stara zeby nie pamietac jak bylo u mnie i wiem , ze dziadkowie sa wazni .Mam w sobie pamiec tamtych momentow . Pamietam do dzis wzruszenie tesciowej , ktora przyniosla mi malutki kwiatek i powiedziala "dziekuje". To wszystko tez jest wazne bo jestesmy rodzina. Zyczenie synowej uszanuje ale jest mi przykro, dlatego ze staram sie byc uwazna nie popelnic bledow i mysle , ze synowa to wie i widzi Moze kiedys zrozumie bardziej jaki to trudny moment dla przyszlej babci zeby byc ale nie za duzo ani nie za malo ....Ja tez wiele rzeczy zrozumialam z czasem i mam wieksza wyrozumialosc dla bledow moich rodzicow , tesciow i moich wtedy ( wszyscy je popelnialismy ).
                                • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:05
                                  Może przestań skupiać się wreszcie na sobie, bo to nie ty rodzisz, to nie twoje dziecko, nie twój czas i nie twój moment. Twoje 5 minut już minęło. Jesteś tylko i wyłącznie babcią.
                                  Skup się wyłącznie na tym, jak trudny, ważny jest to moment w życiu tych młodych ludzi i nie spieprz sobie relacji z powodu twojego zranionego serduszka. Robisz wielkie halo nie wiadomo o co. Może cię zaproszą dwa dni po powrocie do domu, skąd wiesz? Naprawdę tyle prawdziwych problemów może się zdarzyć w trakcie porodu, tyle niespodziewanych zdarzeń, że nie musisz tworzyć sobie kolejnych wyciągniętych z dudy.
                                  • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:12
                                    maleficent6 napisała:

                                    > Może przestań skupiać się wreszcie na sobie, bo to nie ty rodzisz, to nie twoje
                                    > dziecko, nie twój czas i nie twój moment. Twoje 5 minut już minęło. Jesteś tyl
                                    > ko i wyłącznie babcią.
                                    > Skup się wyłącznie na tym, jak trudny, ważny jest to moment w życiu tych młodyc
                                    > h ludzi i nie spieprz sobie relacji z powodu twojego zranionego serduszka. Robi
                                    > sz wielkie halo nie wiadomo o co. Może cię zaproszą dwa dni po powrocie do domu
                                    > , skąd wiesz? Naprawdę tyle prawdziwych problemów może się zdarzyć w trakcie po
                                    > rodu, tyle niespodziewanych zdarzeń, że nie musisz tworzyć sobie kolejnych wyci
                                    > ągniętych z dudy.

                                    Czy Ty masz w ogóle świadomość, że to co napisałaś jest zwyczajnie chamskie?
                                    • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:16
                                      Cała ja! 😄
                                      Doświadczenie życiowe mi mówi, że nic lepiej nie otrzeźwia rozchwianych emocjonalnie osobników.
                                      Mogę być jeszcze brutalna i zaproponować uruchomienie wyobraźni, czym mogą być prawdziwe problemy około porodowe. I nie, nie jest to urażone ego babci.
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:19
                                      Ale w tym jest sporo prawdy, przecież w tym do czego się maleficent odniosła jest cały czas 1 osoba

                                      Mega dużo dowiadujemy się o niej, mega mało o synu, synowej, wnuczce, ich związku
                                • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:09
                                  >Pamietam do dzis wzruszenie tesciowej , ktora przyniosla mi malutki kwiatek i >powiedziala "dziekuje".
                                  Jak przyniesiesz kwiatka po kilku dniach, to niczego nie stracisz, naprawdę. Do szpitala kwiatów i tak już nie wolno.

                                  >Moze kiedys zrozumie bardziej jaki to trudny moment dla przyszlej babci zeby byc >ale nie za duzo ani nie za malo
                                  Po prostu czekaj aż zaproszą. Nic trudnego.
                                  • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:56
                                    Ja to się cieszyłam, ze ani moi rodzice ani tesciowie nie wpadli na pomysł z pielgrzymkami do szpitala. A z drugą leżałysmy 5 dni.
                                    Dzieliłam pokój z dziewczyną, do któej mąz tez wpadał na chwilę bo jak moj miał w domu ich starsze dziecko. Miałyśmy spokój i ciszę. W pokoju obok dosłownie pielgrzymki
                          • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:42
                            mocca25 napisała:

                            > Nie, matka (ani ojciec) nie musi się tłumaczyć ani szukac rozwiązań. To jest ic
                            > h czas.
                            >
                            > I to nie jest nie bo nie. To najprawdopodobniej potrzeba potrzeba bycia tylko
                            > we trójkę przez jakis czas (parę dni?).

                            Jaką trójkę? Od kiedy w szpitalach są same jedynki i zero personelu?
                            Tam było też coś o miesiącu, ale rozumiem, że nie takie słowa nie padły, tylko babcia źle zinterpretowała...
                            • melmire Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 01:28
                              No to jesli beda z kims na sali, to tym bardziej moga potrzebowac czasu tylko w trojke juz w domu ?
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:04
                          Ale ona nie musi się teściowej tłumaczyć zwłaszcza jak teściowa starsza, doświadczona to raczej powinna sobie wydedukować
                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:07
                          Czyli cały czas wychodzimy z pozycji JA doświadczona życiem, dojrzała teściowa kontra TY, synowa głupiątko, które nie potrafi podjąć racjonalnych decyzji, tylko histerycznie się miota.

                          Nie. Młodzi rodzice nie mają żadnego obowiązku ani się tłumaczyć z podejmowanych decyzji ani szukać kompromisu, by zadowolić teściową kosztem własnych potrzeb.

                          Przyczyna takiej decyzji może być bardzo prosta. Mają ochotę spędzić te dni, tygodnie wyłącznie w troje. Koniec pieśni.
                        • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:09
                          Matka, która chce żeby uszanować jej prywatność nie jest egoistyczna.

                          A to już jest w ogóle chamstwo, że albo występujesz przed publicznością w połogu, albo zabiorą dziecko do innego pokoju i nie będziesz świadkiem jego poznania z rodziną.

                          Pomysłu na nieprzekazanie dziecku choroby nawet nie skomentuję.
                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:14
                            Nie zauważyłaś albo nie chciałaś zauważyć, że to były przykładowe propozycje, powody mogą być różne i przy odrobinie dobrej woli można szukać rozwiązań satysfakcjonujących obie zainteresowane strony.
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:16
                              nie, w tej sytuacji decydujący głos maja rodzice i nie muszą szukać żadnych rozwiązań. I każdy prawdziwie bliski i kochający to zrozumie, nawet jak nie może się doczekac spotkania. Rozwiązań to moga sobie szukać na spędzanie świat
                              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:35
                                Taka niechęć do pokazania dziecka czy właśnie szukania rozwiązań chyba rzadko zdarza się w kochających i utrzymujących bliskie relacje rodzinach. Nawet moja kuzynka, która zwlekała z pokazaniem dziecka najbliższej rodzinie, dla swojej mamy i brata zrobiła wyjątek, dla teściów też by zrobiła, ale akurat teściowa nie czuła potrzeby szybkiego poznania wnuczki (inna sprawa, że ojcu dziecka było przykro).
                                • taki-sobie-nick Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:39
                                  mia_mia napisał(a):

                                  > Taka niechęć do pokazania dziecka czy właśnie szukania rozwiązań chyba rzadko z
                                  > darza się w kochających i utrzymujących bliskie relacje rodzinach.

                                  Albo synowa cierpi na dysmorfofobię i dostaje fioła na myśl o swoim wyglądzie po powrocie do domu.
                                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:42
                                    A nawet jak chodzi o jej wygląd to co? Nie słyszałaś o pacjentach, którzy są w takim stanie, że nie życzą sobie wizyt?
                                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:51
                                    Tu akurat można by taktycznie „właśnie zasnąć” i się nie pokazywać, bo ta babcia raczej nie ją przychodzi oglądać, więc tata dałby radę pokazać potomka matce.
                                    • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:54
                                      Czy dochodzimy już do momentu, kiedy inkubator po wydaleniu płodu jest doskonale zbędny na obrazku kochającej się rodziny?
                                      • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:44
                                        maleficent6 napisała:

                                        > Czy dochodzimy już do momentu, kiedy inkubator po wydaleniu płodu jest doskonal
                                        > e zbędny na obrazku kochającej się rodziny?

                                        Powoli, ale tak. Pewnie okaże się że strach ma wielkie oczy. Być może dziewczyna boi się że będzie na tyle obolała, że nie będzie w stanie stać z łóżka (ja tak miałam). Okazało się że po 4 godzinach od porodu poszłam na krótki spacer zostawiając malca z tatusiem. No ale tu forumki które tak dzielnie bronią swoich granic, uczuć i swojego komfortu odmawiają tego samego młodej matce. Bo przecież jak nie zobaczą dzieciątka godzinę po porodzie to więź się nie wytworzy. Dobrze że jeszcze na poród się nie pchają. W końcu rodzi się część ich syna więc mają prawo jego żonie zajrzeć krocze, udzielić miliona zbędnych rad i przynieść bigos.
                                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:12
                                          Oj, ja tu widzę jeszcze potencjał na kłamstwo ciążowe w wykonaniu teściowej, nie Ryśka tym razem.
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:55
                                      Ojcowie po porodach rodzinnych też są często wykończeni, mają wykończoną żonę, często inne dzieci do opieki, pracę, dom do ogarnięcia
                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 23:41
                                  To nie jest niechęć do pokazywania.

                                  I zdecydowanie stawianie granic właśnie w tych kochających, w których dochodzi się do tego, że wsparcie to nie wjazd z buta
                            • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:57
                              Dobra wola to jest poczekać az mama dojdzie do siebie..
            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 21.04.25, 21:35
              Och, u mnie też, poczułam wtedy po rozcięciu że przy śmiechu biorą udział wszystkie mięśnie, co dopiero dziewczyna po cesarce.

              Super taka wesołość dla każdego, no wspaniałe, jak u Ciebie wspaniała to inni też bedą się śmiali do rozpuku
            • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:50
              Do mnie koleżanki też przyszły ale na miły bóg nie do szpitala.
            • hanusinamama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:53
              Potrzeba intymności to jedno, ryzyko ze się rpzytarga jakieś wirusy na oddział to inne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka