andallthat_jazz
28.04.26, 20:39
Mi na a) wkurzu na innych, b) smutku , c) wkurzu na siebie.
a) Na oddziale masakryczny chaos. Brakowalo poscieli, recznikow, produktow zywnosciowych. Informacji, ze pacjent w nocy upadl i zranil sie w reke (zobaczylam krew na poscieli, 2 pacjentow nie mialo opasek identyfikacyjnych ani podpisaneg lozka (tu juz szlag mnie trafil, bo jak uslyszalam od kolegi "przeciez ich znasz" to mialam czerwono przed oczami. Co z tego, ze znam? Skoro nie moge zidentyfikowac pacjenta jak sie nalezy, nie podam. I krotka pilka, nie chce skonczyc z prokuratorem na karku i odbraniem prawa do wykonywania zawodu). Butle z tlenem nie napelnione, butle do napelniania puste itd. itp. moglabym dlugo. 🙄
b) lekarz tchorz nie powiedzial pacjente, ze zostanie przeniesiona na palia. Kochana starowinka cieszyla sie, ze idzie do domu... Serce sie krajalo jak zamiast radosci, kiedy tlumaczylam z psychologiem, ze nie dom a palia bidulks zaczels plakac a pozniej napisala (ledwo slyszy, nie moze mowic) "nie chce umrzec".
c) byl on. Na krotkiej niestety. Oboje mielismy taki mlyn, ze na "czesc" sie skonczylo.
Ogolnie mocno niefajny dzien. 😕 U Was? Lepiej?