Dodaj do ulubionych

patchworkowo

21.11.13, 21:46
witam, długo się zastanawiałem czy mogę się wypowiedzieć na tym forum bo nie do końca jestem "samotnym ojcem" - jestem "samotny" i równocześnie "ojcem" (a przy okazji tatą), ale moja córka mieszka z mamą. parę słów o sobie - rocznik 77, córka lat 10, małżeństwo długo za długo, obecnie 3 lata po rozwodzie, z moją panną widzę się niemal co dzień, spędza u mnie popołudnia, co drugi cały weekend, połowę wakacji, na przemian święta, właściwie kiedy chce - jestem, nie mamy limitowanego czasu, uczymy się razem (choć tego nie lubi), uprawiamy sporty, staramy się planować i wypełniać wspólne chwile. owszem jak każdy nie jestem terminatorem i ja miewam słabsze momenty, ale chyba lubi u mnie pomieszkiwać, dlatego też uważam się przyzwoitego "tatę".

"samotność" tiaaa, czy to nie jest przypadkiem nasz podświadomy wybór ?

(nie dyskutuję z losem, z brutalnymi siłami natury, z koniecznością opuszczenia partnera, lub z mniej lub bardziej spodziewanym odejściem naszej drugiej połówki.)

poddaję pod rozmowę przyczyny tego że po zostaniu samym (bo wnioskuję, że takie przypadki tutaj opisujemy) nie możemy się pozbierać lub dobrać partnera z którym na nowo cieszyli byśmy się jako takim szczęściem.

czy przypadkiem problem z nawiązaniem znajomości nie wiąże się z charakterem, stylem życia, czy nie został wyniesiony z domu ?

czy kiedy już na horyzoncie pojawia się szansa na ciekawą znajomość, nie palimy jej na dzień dobry oszukując ją i siebie, prężąc mięśnie i penisa, grając kogoś kim nie jesteśmy albo ukrywając nasze kompleksy ?

czy może mierzymy zbyt wysoko, albo zupełnie bez sensu uganiając się za króliczkami, seksem, dziewczynami, którym rzekomo ma imponować nasze doświadczenie i męskość ?

czy w końcu, nie spieszymy się zbytnio, myśląc, że życie nam przez palce leci, i zaraz nie będzie komu nam balkonik podać, przez co wpadamy w nowe związki bez najmniejszych szans na powodzenie ? zbyt często pozwalamy by nasze serce się zakochało zanim rozum zdąży przetasować osobnika lub osobniczkę vis a vis ?

w mojej ocenie fakt że jesteśmy rodzicem "mamą" albo "tatą" nie musi być problemem w nowych związkach, pod warunkiem że dobrze się zorientujemy. skierowanie się w stronę drugiego rodzica da szansę na stworzenie związku patchworkowego, a cóż może być lepszego jak dobry "deal" zanim przyjdzie ta długo wyczekiwana miłość. warunków jest kilka, otwartość, szczerość, wyłożenie nawet wszystkich kart na stół i cierpliwość. nic na siłę, jeśli związek ma się ukształtować dać jemu czas. ja wiem, że penis swędzi i trzeba coś z nim zrobić, ale i na to są sposoby. jeśli masz faktyczne atuty, możesz je dobrze "sprzedać", tylko zrób to z głową.

po rozwodzie dosyć szybko związałem się, ależ było fajnie, upojnie, bajecznie, tak, po latach marazmu w małżeństwie nareszcie prawdziwa miłość. tylko że na początku ja trochę zagrałem, ona starała się bardziej niż normalnie, potem przyszło życie... nie powiem złego słowa, to bardzo wartościowa dziewczyna, tylko, że ma wartości których ja nie potrzebuję, a nie ma tych których mnie brakuje.

mam problemy w nawiązywaniem znajomości, bo nie w moim stylu jest podejść do dziewczyny i rozpocząć banalną rozmowę. mogę całymi nocami gadać o dzieciach, o życiu, publicystyce, ale nie z każdym można ;-) z drugim rodzicem zapewne tak.

już długie miesiące jestem sam, od niedawne wyję do pustych ścian (wiadomo córka nie da tego co dorosły potrzebuje), ale zaciskam zęby i uczę cierpliwości.
Obserwuj wątek
    • mia2-000 Re: patchworkowo 29.11.13, 13:06
      "Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie " Jan Twardowski

      Życie jest ciężkie a w szczególności samotni rodzice mają pod górke. Wiem coś o tym ponieważ jestem samotnie wychowujacą mama dwojki dzieci .Niby co jakiś czas pojawia sie ktoś kto chciałby pójść na kawe ale gdy tylko dowiaduje się ze mam synów to od razu ucieka .
      Niestety samotność w każdej postaci jest okropna .Trzymaj sie i pozdrawiam
      • mountblanc2027 Re: patchworkowo 29.11.13, 16:28
        i chyba właśnie podobną postawę poddaję pod dyskusję.

        z jednej strony jeśli jesteśmy wiecznymi cierpiętnikami, poobijanymi przez życie czy los, kto nas lepiej zrozumie i da ulgę jeśli nie drugi taki poparzony. wydaje mi się, że fajne uczucie (bo o miłości to chyba zbyt wcześnie) możemy znaleźć u drugiego samotnika, a najlepiej samotnego rodzica - stąd pomysł na "rodzinę patchworkową".

        swoją drogą przydałoby się ograniczone forum. wiem, że temat jest trudny bo ciężko jest prześwietlić intencje każdego. aktywna moderacja byłaby wskazana.

        @mia2-000, w Twoich słowach jedna rzecz mnie zastanawia. Napisałaś "ktoś kto chciałby pójść na kawę" - dlaczego ustawiasz siebie w pozycji petenta ? Czy nie lepiej byłoby rozmawiać z tej samej pozycji ? Samotny ojciec nie powinien raczej uciekać na informację o synach ?
        • mia2-000 Re: patchworkowo 29.11.13, 20:11
          Może masz i racje że samotni rodzice sie lepiej dogadaja niz ktos kto nie ma podobnych problemow .Jednak samotny rodzic to nie to samo co rodzic ktory widuje swoje dziecko tylko w weekendy lub rzadziej .Nie mowie tutaj akurat o Tobie ,bo jak piszesz masz dobry i czesty kontakt ze swoja córka .Jednak nie wszyscy sa tacy ,wiekszosc ojcow ktorych znam ucieka od odpowiedzialnosci jaka jest rodzina . Mysla ze jak zaplaca alimenty to problem z glowy a niestety prawda jest calkiem inna poniewaz dziecko potrzebuje zarowno ojca jak i matki .
          Patchworkowa rodzina jest do stworzenia oczywiscie jezeli dwie osoby sie kochaja ale rowniez trzeba miec na uwadze ze beda traktowaly swoje dziecko jak i dziecko swojego partnera rowno . Pozdrawiam
          • mountblanc2027 Re: patchworkowo 29.11.13, 20:41
            nie zamierzam bronić mężczyzn, ale z tym poczuwaniem się to chyba nie do końca tak jednostronny problem. nie każdy ma macierzyństwo we krwi, co znaczy, że matki też potrafią nie interesować się swoimi dziećmi, a że tradycją jest iż dzieci zostają przy matce, to nie mają specjalnie wyboru. dlatego przyjmuje się, że to ojcowie się nie interesują dziećmi.

            samotne życie nie jest fajne, chociaż można doszukać się i zalet, natomiast jeśli jesteśmy otwarci, ale nie nachalni (czyt. zdesperowani) to ze sporą szansą na jakąś przyjaźń a może i coś więcej. zobacz, dzieciaki podrastają i gadają między sobą i takie informacje migrują to tu to tam, zawsze się jakaś bratnia dusza trafi.
            • mia2-000 Re: patchworkowo 29.11.13, 21:23
              Ja nie bronie kobiet .Zdaje sobie sprawe ze samotny rodzic to zarowno matka jak i ojciec .Napisałam ze ja akurat spotkałam sie z takimi przypadkami .Jest nam napewno ciezko ,pewnie mezczyznom ciezej jezeli zostaja sami z dziecmi mam na mysli obowiazki domowe jednak tak jak napisales dzieci zostaja przy matkach i pewnie tez dlatego jest nam trudniej ulozyc sobie zycie z kims na nowo . Zawsze istnieje ryzyko ze kiedy cos nie wyjdzie to moga zostac skrzywdzone rozniez dzieci .Własnie tak bylo niestety w moim przypadku . Jezeli jednak spotkasz kogos odpowiedniego i przyjazn przerodzi sie w milosc to czemu nie .Kazdy ma prawo do szczescia :)
              • mountblanc2027 Re: patchworkowo 30.11.13, 09:06
                "trudniej ułożyć sobie życie" jedynie z powodu mniejszej ilości czasu, czy środków, w porównaniu do bezdzietnego singla czy singielki. ale wcale nie musi być trudniej kobiecie czy facetowi. trudno jest wtedy kiedy tego bardzo pragniemy, kiedy za wszelką cenę poszukujemy i nie odnosimy sukcesu. a czasem wystarczy wrzucić na luz, zaakceptować siebie samego, pozwolić żeby pewne sprawy potoczyły się same.

                z drugiej strony, będę podtrzymywał, że singielka z dziećmi dla wielu może być bardziej atrakcyjna. sam jestem już dawno zdeklarowany, że gdybym miał sobie z kimś układać ponownie życie to właśnie z kobietą z dziećmi. po dzieciach, ich zachowaniu, kulturze, nawykach można wiele wywnioskować o rodzicu, co nie zawsze da poznać po sobie face to face. zaczynając od przyjaźni, chociażby także łóżkowej, mam szansę poznać prawdziwe oblicze. wiążąc się z młodą laską właściwie kupuję kota w worku i sporymi szansami na kolejne problemy. po co komu to ? ja wolę przyjąć na barki większy zakres odpowiedzialności (za cudze dzieci) ale bezpieczniejszy związek.
                • mia2-000 Re: patchworkowo 30.11.13, 12:12
                  Temat rzeka ... Mozna go interpretowac na rozne sposoby ,zalezy to od czlowieka jego doswiadczen oraz od tego czego oczekuje od zycia .
                  Ja jestem sama bez partnera ale nie samotna mam fajna rodzne ,przyjaciół jest jak jest i trzeba to przyjac na swoje barki .Wiadomo nie jest lekko ale niektorzy maja gorzej . Nie szukam nikogo na sile ,jezeli ktos sie pojawi w moim zyciu to super ale jezeli nie trudno nie popelnie z tego powodu samobojstwa :) Zycie mnie skopało wiele razy ale za kazdym razem sie podniosłam i mysle ze jestem przez to silniejsza .
                  Co do patchorkowej rodziny masz racje jezeli takie soby sie wiaza mysle ze duzo bardziej doceniaja to co maja niz ktos kto sobie beztrosko zyje jako singiel .Zreszta oboje ryzykuja gdyby cos nie wyszlo wiec mysle ze bardziej sie tez staraja .Bo niestety czesto jest tak ze dorosli sie rozstaja a najbardziej obrywaja własnie dzieci . Pozdrawiam
    • ewa-tu Re: patchworkowo 22.12.13, 13:21
      Napisałeś o wartościach które posiadała dziewczyna z którą byłeś. Te które posiadała nie były tymi których szukałeś, potrzebowałeś. Tzn. czego szukasz, czego oczekujesz, jakich wartości?
      Moje doświadczenia wskazują na to, że samotni mężczyźni (czytaj bezdzietni) są zainteresowani do momentu aż okazuje się że mam towarzystwo - dziecko. Niektórzy mówią wprost - nie są na "to" gotowi. Nie oczekuję od nich żeby zastępowali ojca mojemu synowi (obecnie sześciolatkowi, który ma weekendowy kontakt ze swoim tatą), szukam kogoś dla siebie - do pogadania, żartowania, przytulania i wielu przyjemnych i mniej przyjemnych rzeczy z życia codziennego. Chociaż to nie musi kolidować ze wspólnym wypadem z dziećmi do cyrku, na wedlowską czekoladę czy inne tzw. rodzinne przyjemności. Z punktu praktycznego wygodniej dwójce dorosłych ogarnąć dzieciaki, a zarówno dzieciom jak i dorosłym jest miło.
      Masz rację, że wiele osób pokazuje się i puszy na początku, ale to przecież całkiem normalne że chcemy się sobie przypodobać.
      • mountblanc2027 Re: patchworkowo 22.12.13, 20:20
        facetom jest ciężko wziąć odpowiedzialność za cudze dzieci i wikłać się w trójkątny związek z tatusiem. to może odstraszać. chociaż prawdą jest że obcowanie z byłym/ą partnera, dotyczy po równo laskę jak i faceta.

        wracając do Twoich nazwijmy to niepowodzeń, prawdopodobnie szukasz bliższych znajomości w niewłaściwej grupie mężczyzn. do tego właśnie piję. jestem rodzicem to rozglądam się wśród rodziców, w miejscach gdzie nasze dzieciaki bywają, szkoła, zajęcia sportowe. ciężej będzie znaleźć towarzysza na następne lata wśród bezdzietnych, bo to jednak zobowiązanie.

        jeśli Cię dobrze zrozumiałem, ja się z Tobą zgadzam, że wystarczyłoby mieć kogoś do pożartowania, pogadania o głupotach, jakiś kontakt fizyczny, trochę przyjemności i można prowadzić wspólne życie z akceptacją nazwijmy innych oczekiwań co do perfekcyjnego partnera.

        i teraz, to wymaga wspólnego czasu, wspólnego czyli także z dziećmi. ma dziecko, czyli jest wielka szansa, że poszanuje i moje. oczywiście jest pewne ryzyko, że nowa dziewczyna tatusia spowoduje, że będzie zapominał o swoim dziecku, ale taki typ będzie zapominał także i o swoim, więc trzeba się zastanowić czy w ogóle warto wchodzić w taki układ.

        natomiast, moja była ma piękne wartości, bardzo ją cenię i szanuję i nie będę o nich pisał. odszedłem, bo jesteśmy zbudowaniu z zupełnie innego materiału. nie mniej zawsze będę ją podziwiał. a jakich wartości oczekuję ? a widzisz, tylko i wyłącznie uczciwości, a reszta to jest kwestia dopasowania, ja mam wady, ty masz wady, akceptujemy je oboje.
        • szalenstwo111 Re: patchworkowo 07.01.14, 11:38
          chciałam Ci jeszcze podać moje znaczenie słowa banał, bo chyba coś błędnie zrozumiałaś;
          to słowo kojarzy się z czymś oczywistym, błahym, kuriozalnym, płytkim, nieaktualnym. Można by powiedzieć, że banał to słowa pospolitej treści, zawarte w pięknej formie.

          Pomimo tego wstępnego zarysowania znaczenia słowa ‘banał’, nie jesteśmy nawet o krok bliżej rozwiązania kwestii tego, czym on jest. Z definicji słownikowej to po prostu „coś oczywistego”, „powszechnie znanego”. Z kolei te słowa budzą następne, negatywne, skojarzenia. Niesłusznie negatywne. Bo czy pospolity musi być tożsamy z błahym? Jeśli się zastanowimy, to odpowiemy, że nie. Niestety pospolitość ma wpisaną niechęć w swoje znaczenie. To wszystko oczywiście wynika z uwarunkowań kulturowych. Należymy do kultury indywidualistycznej, gdzie wszelka chwała spływa raczej na pojedyncze jednostki, niż zbiorowości. Nawet jeśli jakaś praca jest zbiorowa, to zwykle jest ktoś, kto ‘spija śmietankę’. Nauczeni przez społeczeństwo tego ‘kultu jednostki’, nie jesteśmy wstanie skojarzyć banału z czymś pozytywnym.

    • kumi-ko Re: patchworkowo 24.12.13, 02:03
      Hej Warszawa zbyt odległa jest:) co do tematu trudno zbudować relację mając dzieci.Jesli chodzi o mężczyzn to muszą wykazać się wielką dojrzałością by wiązać się z dzieciatą,a takich mało.Jak mogę wymagać tego od dopiero co poznanego mężczyzny, skoro ten który jest ojcem się tym nie wykazał?Tym bardziej,że wiemy doskonale jak wygląda życie codzienne,w obowiązkach,problemach,które spotykają. Nie mamy już złudzeń,że będzie na zawsze,niepowtarzalnie,jedynie i kolorowo:) ja zbudowałam mur,którego nikt chyba już nie przebije.Wychodzę,rozmawiam,ale nie czuję tego.Wszystko wydaje się płytkie i pozbawione sensu.Relacje,ludzie,puszenie się jak to nazwałeś,dla mnie sztuczne i idiotyczne,stąd ten mur.Nie chce mi się po prostu,chce spokoju i normalności.A że normalności w dzisiejszym swiecie za mało skazana jestem na bycie samej. A bycie samej nie jest wcale takie złe,odkrywasz siebie,rozmyślasz,dostrzegasz o wiele więcej niż do tej pory i w sobie i dookoła.Starzeję się:) a może to ja też dojrzałam,ale masz rację są momenty kiedy brak ramienia,pomocy pogadania.I ten cholerny okres świąteczny kiedy widzi sie rodziny,kiedy to facet dźwiga te ciężkie zakupy,a nie kobieta.Kiedy ktoś po ciężkim dniu powie połóż się zrobię ci herbatki. Staram się o tym nie mysleć zbyt często tylko radzić sobie z trudami,bo mam dzieci i muszę byc silna.Dla nich. No i nikt nie powiedział,że będzie lekko:)
      Zdrowych,pogodnych życzę wszystkim Wam tu i tam:))
      • mountblanc2027 Re: patchworkowo 25.12.13, 21:31
        kumi-ko,

        i dochodzisz do fajnego sedna "a bycie samą nie jest wcale takie złe", dokładnie tak samo obecnie podchodzę do sprawy. w panicznym strachu przed samotnością, do tego z dziećmi, często uczepiamy się pierwszego kto na nas życzliwiej spojrzy, pakując się w nieracjonalne, okazjonalne, pośpieszne związki. jeśli skończą się rozczarowaniem, to pozostaje nam zwątpienie i budujemy wokół siebie bezpieczny mur. a wystarczy dać sobie czas, pobycie singlem daje możliwość poobserwowania własnych zachowań, wyważenia własnych potrzeb, uspokojenie i wyciszenie emocji.

        i teraz, cytując "Warszawa zbyt odległa jest" - NIE ! do budowania relacji, do poznania drugiego, na początek wystarczy kontakt mailowy, telefoniczny, w sumie to jest nawet skype :-P kto zabroni budowania przyjaźni na odległość ? dlaczego dwoje samotnych ludzików od razu ma się spotykać ? a jeśli na samym początku pyknie fizyczny pociąg ? bez znajomości partnera wpadamy od razu w zażyłe relacje ?

        co więcej, dyskutowałbym z niedojrzałością mężczyzn. to nie jest tylko i wyłącznie domena facetów.
        • kumi-ko Re: patchworkowo 31.12.13, 10:24
          > co więcej, dyskutowałbym z niedojrzałością mężczyzn. to nie jest tylko i wyłącz
          > nie domena facetów.

          Ależ ja o tym wiem,nie generalizowałam,że tylko i wyłącznie mężczyźni:) i nawet nie obwiniam za brak dojrzałości,bo to mój wybór był w danej chwili. A to,że życie troszkę ten wybór zweryfikowało to inna sprawa.
          Gdybyś chciał popisać,wymienić się myślami czy wykrzyczeć co Cię trapi to pisz,lepsze to niż wycie do ścian:)
          seonian@o2.pl
          Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla wszystkich.Oby był lepszy niż ten kończący się.Muszę przyznać,że wchodzę dosyć optymistycznie w 2014 a Wy?:)



      • kumi-ko Re: patchworkowo 05.01.14, 23:34
        > twoja wypowiedź na piśmie jest niemal banalna,>
        cóż być może,dzisiaj wszyscy poszukują nadzwyczajności i oryginalności,ja pozwolisz pozostanę przy swojej prostocie-banalności:)

        • kumi-ko Re: patchworkowo 06.01.14, 17:18
          Cieszę się,że tak dobrze mnie znasz nie znając w ogóle,nie szukam szczęścia,noszę je i pielęgnuję w sobie. Ale dziękuję za życzenia w Nowym Roku, wierzę w ich szczere przesłanie,płynące wprost z Twego dobrodusznego serca.

          • szalenstwo111 Re: patchworkowo 08.01.14, 09:18
            Proszę wczoraj błędnie wysłałam:
            chciałam Ci jeszcze podać moje znaczenie słowa banał, bo chyba coś błędnie zrozumiałaś;
            to słowo kojarzy się z czymś oczywistym, błahym, kuriozalnym, płytkim, nieaktualnym. Można by powiedzieć, że banał to słowa pospolitej treści, zawarte w pięknej formie.

            Pomimo tego wstępnego zarysowania znaczenia słowa ‘banał’, nie jesteśmy nawet o krok bliżej rozwiązania kwestii tego, czym on jest. Z definicji słownikowej to po prostu „coś oczywistego”, „powszechnie znanego”. Z kolei te słowa budzą następne, negatywne, skojarzenia. Niesłusznie negatywne. Bo czy pospolity musi być tożsamy z błahym? Jeśli się zastanowimy, to odpowiemy, że nie. Niestety pospolitość ma wpisaną niechęć w swoje znaczenie. To wszystko oczywiście wynika z uwarunkowań kulturowych. Należymy do kultury indywidualistycznej, gdzie wszelka chwała spływa raczej na pojedyncze jednostki, niż zbiorowości. Nawet jeśli jakaś praca jest zbiorowa, to zwykle jest ktoś, kto ‘spija śmietankę’. Nauczeni przez społeczeństwo tego ‘kultu jednostki’, nie jesteśmy wstanie skojarzyć banału z czymś pozytywnym.

    • kumi-ko Re: patchworkowo 11.01.14, 12:17
      wiesz,nie odebrałam Twoich słów negatywnie,zdystansowałam się do opinii na swój temat,bo któż mógłby wiedzieć j więcej o mnie niż ja sama? :) znam swe wady,zalety,braki...
      czego nie lubię w ludziach to oceniania kogokolwiek ,sama daleka jestem od tego,przynajmniej staram się-stąd mój post,który odebrałaś jako ironiczny.
      • szalenstwo111 Re: patchworkowo 13.01.14, 16:28
        W takim bądź razie bardzo Cię przepraszam :) i naprawdę pozdrawiam serdecznie i życzę dużo dobrego, oraz wytrwania w optymistycznym podejściu, mam nadzieję, że Ci się to uda. Powodzenia:) Ja również znam swoje wady i zalety - bo w sumie każdy je ma, dużo tracę na otwartości i szczerości, bo nie umiem być sztuczna i wymyślać jakieś niesamowite historie. Zycie samo nam pisze historie i niekiedy są one ponad wszystko i ludziom jest trudno w nie uwierzyć. Pa miłego roku.
        • mountblanc2027 Re: patchworkowo 13.01.14, 16:35
          nic nie tracisz ! właśnie dzięki temu że nie obce Ci budowanie relacji na sztuczności, prowizorce i wymysłach, masz szansę na szczerą i prawdziwą przyjaźń, a dalej może i coś więcej. tak trzymaj !
          • wiolap1975 Re: patchworkowo 22.02.14, 02:23
            witam,
            życie zaprowadziło mnie na to forum, a wypowiedzi wasze zaciekawiły
            piszecie o tematach, które całkiem niedawno wydawały się mi obce, dzis jest inaczej

            mountblanc ...tak rzeczowo przedstawiłeś tu temat wchodzenia w kolejne związki, że w sumie zamiast się podbudować zdałam sobie sprawę, że faktycznie..., maski, w które się ubieramy na początku chyba każdej znajomości mogą w konsekwencji doprowadzić do wielkiego bum... przeraziło mnie to trochę, i Twoje wypowiedzi i dziewczyn... bo wynika z tego, ze wcale nie tak łatwo zbudować coś na nowo
            tak jak piszesz...cóż z tego, że dziewczyna jest wartościowa podczas gdy Twoje wartości są inne niż jej?
            obawiam się,że cholernie mało jest ludzi patrzących w tym samym kierunku i nie ma z tym nic wspólnego posiadanie dzieci czy nie aczkolwiek podpiszę się pod wypowiedzią którejs z dziewczyn, ze gdy się juz oznajmi facetowi, ze są dzieci czr pryska:)
            zawsze twierdzilam, ze najprosciej o kolejny związek mając partnera, bo facetom łatwiej się związać z babeczką mającą zobowiązania niż samemu się zobowiązywać do czegokolwiek, ale w sumie od każdej reguły są wyjątki

            w zasadzie nie ma celowosci ta moja wypowiedź niemniej miałam chęć więc wysyłam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka