kasiaj51
02.12.04, 21:58
Postanowiliśmy z mężem kupić dzieciom z okazji 6XII klocki lego na allegro -
takie na wagę. Po obejrzeniu propozycji stwierdziłam, że dajemy sobie
spokój. Dzieci są małe: 5-latka niezainteresowana niczym oprócz komputera i
1,5-roczniak zainteresowany wszystkim. Myślę, że lepiej zacząć oswajanie z
bardziej "dorosłymi zestawami" od zakupienia konkretnego zestawu a nie całej
kupy klocków, mieszanki technic-sów, basic-ów....itd.
Cóż słowa sobie, czyny sobie...
Okazało się, że mąż zaczął licytować i wylicytował ów zestaw, bo mnie nie
zrozumiał, a pewniej był przekonany, że nie mam racji.
Dzisiaj po powrocie do domu zastałam avizo. Nie domyśliłam się, że to owe
klocki.
Gdy mąż wrócił z poczty ja kąpałam w asyście (niestety) teściów dzieci. Mała
pierwsza wyszła z łazienki i tata przywitał ją worem klocków. No tak fajnie,
z tym że pomijając historię zakupu tych klocków miały one być na Mikołajki.
Wytłumaczyłam jej kiedy jest ten dzień (zaznaczyłyśmy w kalendarzu)i co
będziemy robić. I jestem potwornie wściekła.
Oprócz tego mój synek dzisiaj zleciał ze schodów i byłam z nim w szpitalu na
sklejeniu rozcięcia na głowie i prześwietleniu czaszki w celu wykrycia
niewidocznych uszkodzeń. Całe popołudnie obserwowałam go pod kątem
wstrząśnienia mózgu i mam wszystkiego dosyć.
Dzisiaj drugi raz założyłam pewne jeansy, w których pierwszy raz w życiu
wylądowałam z dziećmi w szpitalu na zap. płuc. Dzisiaj jak je zakładałam to
właśnie o tym pomyślałam i znowu (precz z przesądami kobieto XXI wieku)
trafiłam na ten sam rentgen i chwilowy szpital.
Jak wróciłam do domu okazało się, że kotka zaczyna rodzić i przeraźliwie
miałczy.
Oprócz tego moja córka skonczy 5lat w styczniu i jeszcze nie zaliczyła całego
miesiąca w przedszkolu. Jest wiecznie niezadowolona i wszystko jej
przeszkadza. Mam dość.
Po zap.płuc wyszły nadreaktywne oskrzela i dzieci dostają wziewy, żeby to
uspokoić.
Od wczoraj mam teściową.
tzn. wczoraj wróciła po długiej nieobecności (wyjechała we wrześniu)
W międzyczasie miałam urodziny i imieniny. Wczoraj więc jak wróciła, wita się
i tak powiada: były chyba twoje urodziny czy tam imieniny pamiętałam i
zapomniałam. Koniec życzeń.
Macie nieraz gorsze dni. Pocieszcie mnie.