Dodaj do ulubionych

obciach sięgający szczytów :)))))

16.12.04, 20:08
Hej!

Nie ma to, jak spojrzeć na siebie z dystansem. Teraz tak mogę patrzeć na
niektóre wyjatkowo obciachowe lubo żenujące sytuacje. Ale - coś w głebi
pozostaje, taki - niesmaczny osad.

Pozwólcie mi podzielić się moimi traumatycznymi obciachami smile)))))

Niedawno robiłam zakupy w sklepie raczej nieelegenckim, mienowicie - w Lidlu.
Sięgałam ręką po słoiczek z marmoladą (tak na wypróbowanie - niektóre z ich
produktów oceniam jako jadalne). Pani stojąca tuż obok do pana, jej małżonka,
który zainteresował się tą właśnie marmoladą ("A może byśmy to
wzięli..."): "Daj spokój!!! To jest świństwo!!! Takie byle co...!" - bardzo
głośno.

Zrobiło mi się niewymownie przykro. (Swoją drogą, co taka wybredna pani
robiła w TAKIM sklepie?)

Najgorszy był chyba ten:

- ja przejazdem w Warszawie, na imprezie o specyficznie niskim (bardzo
niskim) standardzie zakwaterowania. Jak to jest zwyczajowo preaktykowane
podczas takich imprez, przyjezdni wpraszają się do miejscowych celem
skorzystania z powabów cywilizacji, inaczej mówiąc dokonania ablucji. Pewna
moja znajoma, mieszkająca wtedy z rodzicami, udzieliła mi gościny, z której z
chęcią skorzystałam w wiadomym celu - skorzystania z prysznica i przy okazji
wyprasowania kostiumów.

Wlazłam pod ten prysznic, umyłam włosy, odżywka, te rzeczy, wyszuszenie i
ułożenie - trochę to zajęło (wcześniej jesczcze plotkowałyśmy przy kawusi).
Opuściłam łazienkę, poganiana przez znajomą, która potrzebowała pilnie użyc
wc.

Po kilku minutach znajoma wyszła. I akurat wróciła z pracy jej mama, szykowna
businesswoman. Weszła do łazienki.

Moja znajoma powiedziała coś a la: "No, jeszcze nie wyszłyśmy, ale [Odalie]
dopiero co wyszła z łazienki..."

...a jej mama chwyciła za gumowe rękawice, odświeżacz do powietrza (który,
hmm, _był_ rzeczywiście potrzebny - psssyk, psssyk - oraz za szczotę i
domestosa...

...Myślałam, że się schowam pod dywan...
Obserwuj wątek
    • fiszerowa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 20:54
      Wizyta baaaardzo bliskiej mi kobiety ze swoim facetem. Nie znamy sie zbyt
      dobrze. Spedzilismy razem jeden wieczór - jej urodziny. Teraz rewizyta u nas.
      On "obyty w swiecie": latem surfer, zimą deska, clubbing itede...

      No i wchodzą.
      Na dzień dobry ona wręcza płytę CD, on dodaje komentarz: zgraliśmy trochę
      dobrych kawałków bo nie wiem jakiej chały się tu słucha (miało byś śmiesznie).
      Siadają. Mąż proponuje gotowe drinki. W odpowiedzi słyszy, że oni tego nie
      piją, bo to świństwo, od tego zęby bolą i głowa (może i mają rację...)
      Dosiada się do nich Tunio. HeHe... No i co mały, hehe... Ty, a co on taki
      obśliniony? Te mały co słychać, fajna pogoda nie? hehe... (no tu juz mnie
      szarpnęło - jaja sobie robi z mojego syneczka wink)
      Podchodzi kot, przywitać się chciał - Te futrzak spadaj! (tu ręce prawie mi
      opadły. Prawie, bo musiałam mieszać sos do makaronu).

      Następnie on (lekarz) zaczyna zagajać na temat mojej migreny. Znaczy się wywiad
      medyczny przeprowadza. Mocno zirytowana odpowiadam trochę niegrzecznie. I
      proszę o zakończenie tematu.
      Potem ona wrzuca jakiś tekst. Chcę jej odpowiedzieć, ale mi przerywa. Następne
      spięcie...

      On wstaje i mówi: Jeszcze nigdy, nikt mnie tak nie potraktował! Myślę, że muszę
      wyjść, bo i tak przez najbliższe pół godziny myślłbym o tym jak zostałem
      potraktowany!
      A do mojego męża: A ona to co miesiączkę ma? A może się pokłóciliście?
      Do mnie: Patrz na mnie jak do Ciebie mówię! (byłam odwrócona bo mieszałam ten
      cholerny sos żeby się nie przypalił)

      No i wyszedł... Ona chwilę pobyła, ale zaraz za nim wyszła...
      Połowę spaghetti zamroziłam i za dwa tygodnie, na kolację przy świecach, było
      jak znalazł.

      Z nią mam kontakt cały czas. Jest mi naprawdę baaaaardzo bliska. Tylko ten
      kontakt trochę jest utrudniony... wink

      Nie próbuję się wybielić, wiem że mojej winy też tu trochę jest. No ale obciach
      był pierwsza klasa wink))

      pozdrawiam
      Fiszerowa
      • lilaa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 22:13
        "zgraliśmy trochę
        dobrych kawałków bo nie wiem jakiej chały się tu słucha"
        ===========================
        Powaznie czy zartujesz?????????????!!!!!!!!!!!
        • fiszerowa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 23:48
          Ja powaznie. On chyba zartowal, ale pewna nie jestem wink
          • lilaa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 11:19
            Niski poziom zartu. Ja tez znam takiego czlowieka, niestety.
      • karanissa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 10:04
        :...Patrz na mnie jak do Ciebie mówię!..."

        Jakbym lunela mu tym sosem...
      • koleandra Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 15:32
        Hej Fiszerowa... to mnie ubawiło, chociaz ja do dziecka i zwierza
        powiedziałabym pewnie tak samo ale... z tym na koniec to przesadził.
        Dobrze, że nie zeżarł Wam tego sosu, bo szkoda by było.
      • sakada Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 21:25
        "Do mnie: Patrz na mnie jak do Ciebie mówię! (byłam odwrócona bo mieszałam ten
        cholerny sos żeby się nie przypalił)"

        Za taki tekst to nic tylko lać w ryj!
        Serio jakby mi obcy facet we własnym domu sypnął podobnym tekstem to bym tak
        grzecznie wyprosiła że by palant zęby po drodze pogubił...
      • motylanoga2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.12.04, 20:58
        fiszerowa napisała:


        > A do mojego męża: A ona to co miesiączkę ma? A może się pokłóciliście?
        > Do mnie: Patrz na mnie jak do Ciebie mówię! (byłam odwrócona bo mieszałam ten
        > cholerny sos żeby się nie przypalił)

        ja na Twoim miejscu po ich wyjsciu porzadnie opierniczylbym twojego meza. Ja
        bedac na jego miesjcu BEZWARUNKOWO dalbym temu gnojkowi w mordę, gdby ktos moja
        zone takim tekstem potraktowal. Lecialby ze schodów, szczeniak mentalny...
        Gosc w dom, Bog w dom, ale czasem trzeba byc heretykiem wink))
        • aetas Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.12.04, 22:23
          Kilka tygodni temu próbowałam się w firmie umówić z administratorem budynku,
          żeby przyszedł do naszego pokoju wymienić wertikale. Ponieważ oprócz tego typu
          zajęć, chłopak ma mnóstwo innych obowiązków, chyba ze dwa tygodnie trwało,
          zanim sie u nas pojawił. Jak go zobaczyłam, powiedziałam żartem cos w stylu, że
          nareszcie nam sie udało spotkać, bo jakos nam ostatnio nie wychodzi ze sobą,
          tak niby śmiesznie miało byc, ale chłop całkiem "nie załapał żartu", jak
          sądziłam... Tego samego dnia dowiedziałam sie, że jest właśnie w trakcie
          rozwodu, uomatko, kaszana, długo sobie nie pozwolę wobec nikogo na taki żart...
          żenada po prostu sad
    • umasumak Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 22:10
      Miałam około 20 lat, wracałam z imprezy w towarzystwie mojego ówczesnego
      narzeczonego (czyli późniejszego eksmężawink). Jechaliśmy taksówką my i jego
      eksdziewczyna z chłopakiem, a ponieważ byłam nadużyłam wink) nieco alkoholu i pod
      wpływem jazdy zrobiło mi się nieco niedobrze, więc póściłam tzw pawia, prosto
      na spodnie chłopaka eksdziewczyny mojego eksmęża smile)). To dopiero obciach -
      paw, a na dodatek w takim towarzystwie wink). Pzdr
      • umasumak Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 22:21
        Obciach był tym więkrzy, że przez całą imprezę ów chłopak był mną wyraźnie
        zauroczony, co niezmiernie wkurzało eksdziewczynę mojego eksmęża i wiem na
        pewno, że marzyła o takim zakończeniu wieczoru wink)
        • cruella Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 22:41
          Znajomi zaglądali do nas dość często, po kilku spotkaniach przyszedł czas na
          rewizytę. Niestety, znajomi wprost powiedzieli, że mowy nie ma. My owszem,
          dzieci (7 i 12 lat) absolutnie nie.
          "Wiecie jakie my mamy meble? Nie stać mnie na takie wydatki"
          Przyszli do nas jeszcze kilka razy i kontakt się urwał.
    • edzio_grubas Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 23:21
      Jeszcze w czasie liceum jechaliśmy z klasą na obóz narciarski. Ponieważ trafił
      nam się dziadowski autobus, do bagażnika weszły tylko nasze plecaki i kilka par
      nart. Moje narty (a muszę tu dodać, że były to nówki) leżały w przejściu
      autobusu (po środku między fotelami). Podczas postoju, gdy wszyscy wychodzili
      do wc, ja chciałam kupić cosik w sklepie. Schyliłam się do plecaka i patrzę a
      tu ktoś stanął na moich nowiutkich nartach (aż się wygięły). Gdy to zobaczyłam,
      nie patrząc się do góry, krzyknęłam: "uważaj b.cu bo mi deski rozje....esz!"
      (to był burzliwy okres w moim życiu, kiedy większość mojego słownika była
      niecenzuralna). Nagle nastała cisza. Ja się patrzę do góry, a tam mój wf-ista.
      Nawet nie przeprosił, a o wszystkim dowiedzieli się moi rodzice. No i miałam
      zakaz jazdy na nartach do końca sezonu sad
      • fiszerowa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 23:51
        O Matko! Ale wtopa wink A swoja droga... no, no, Edziu ale slownik wink Okres byl
        rzeczywiscie baaaaardzo buzliwy wink))

        calusy
        Fisza
        • edzio_grubas do Fisz 17.12.04, 00:15
          Moja droga.... gdyby to tylko o brzydkie słowa chodziło. Po ściganiu się na
          nartach, pod wieczór, cała nasza paczka zbierała się w naszym pokoju. A tam
          wódzia... fajki... no i skręty... Tak więc nie byłam grzecznym dzieckiem, ale
          szybko to towarzystwo mi się znudziło. I wyrosłam na porządnego (hehe) i bardzo
          SKROMNEGO (sic!) człowieka.
          • nanuk24 Re: do Fisz 17.12.04, 07:44
            hE, he Edziu, to Ty niezle ziolko bylassmile

            Tez mialam historie z alkoholem w roli glownej. Bylam wtedy z moim
            mezem(jeszcze niemezem) i z cala nasza brygada na dyskotece. Zamowilam sobie
            martini, po kilku lykach poszlam tanczyc, zostawiajac drinka przy barze.
            Wrocilam wiec do tego drinka i dopilam...

            Otwieram oczy... Patrze... moj sufit, moje meble, moje lozko. Okazalo sie, ze
            jest niedziela 10 rano i po dyskotece, na ktorej bylam 20 minut, a reszte
            przespalam w samochodzie, bo moj maz mowi, ze tak sie opilam, az mu wstudu
            narobilam, ze mnie wzial na rece(kiedy zaprowadzal do samochodu), bo sama nie
            bylam wstanie isc!
            Na nic tlumaczenia mezowi, ze ktos mi musial cos dosypac do drinka, bo po
            jednym, zeby tak mnie scielo, stracila zupelnie kontrole i pamiec?

            Od tamtej pory maz sie wstydzi wychodzic ze mna na dyskoteki, zwlaszcza w tamto
            miejscesad
            pozdrawiam
    • kasiaw43 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 16.12.04, 23:45
      Witam,
      odwiedzila mnie kolezanka, wiadomo pogaduszki przy kawie, a poniewaz moje
      dziecko jest alergikiem to w lodowce mialam jedynie mleko sojowe.
      Zaproponowalam, na co uslyszalam ze ona "takiego syfu nie pije"
      zrobilo mi sie bardzo glupiosad
    • martucha1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 09:23
      Mój mąż na początku naszej znajomosci miał ze mną troche problemów jako, że
      jestem straszną gadułą a nie wypadało mu powiedzieć, żebym przez chwilę
      zamilkła. W końcu wpadł na pomysł, że jeżeli jest czymś bardzo zaabsorbowany
      (np. prowadzeniem samochodu w godzinach szczytu) a ja zawieszę głos w moim
      monologu wystarczy się grzecznie roześmiać, bo pewnie jakąś anegdotkę
      opowiadam. Sprawdziło się (jak mi póxniej powiedział kilka razy). Jedziemy
      własnie w godzinie szczytu- ja tokuję. Wpewnym momencie zawieszam głos i patrzę
      wyczekujaco na mojego późniejszego męża. Na to mój mąż posłusznie: ha ha ha!
      Problem w tym, że ja właśnie opowiadała, że mój dziadek zmarł na raka żołądka wink
      Marta
      • mayessa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 09:39
        Siadlam do kompa,zeby zrobic podobny watek.A tu gotowy jest...
        Wczoraj bylam u tesciow. Tesc jak to on zaczal opowiadac o swoim uczuleniu i o
        tym,ze sie kapie w nadamnganianie potasu.Pokazal mi ten nadmang., poczytal mi
        ulotke (chi chi) po czym oboje stwierdzilismy ,ze tabletki sa przeterminowane
        prawie rok. Wtedy tesc powiedzial zebym je wyrzucial.Mam zwyczaj wyrzucania
        lekow do klopa a nie do kosza wiec nie zapalajac nawet swiatla wyrzucilam je.
        Po jakims czasie slysze jak tesciowa pyta :" M., wrzucales cos do klopa?". Ja
        wtedy do niej poszlam i zobaczylam, ze od tych tabletek zrobil sie na muszli w
        srodku straszny osad, ktory nie chce zejsc. Wyglada on jak wtedy gdy ktos nie
        uzyje szczotki po CZYMS. Jak strasznie mi glupio...
      • nanuk24 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 18:20
        Z tym gadaniem, Martucha, to i ja tak mamsmile
        Moj maz kiedys pozalowal, ze mnie zapytal, przychodzac z pracy, jak mi minal
        dzien. oczekiwal po prostu krotkiej i zwiezlej odpowiedzi. No, ale biedak sie
        przeliczyl, bo skonczylam opowiadac po dwoch godzinachsmilepzdr
    • kochamcie Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 09:58
      kiedys ktos podwozil mnie do domu (byl dzien i nic nie pilam smile) a ja chcac
      wysiasc z samochodu (nie wiem jak to sie stalo)- wypadlam z niego prosto w
      kaluze, w bialej kurtce. Normalnie nie wiem jak to sie stalo!
      • ania.mor Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 11:28
        miejsce: pokój w akademiku,
        czas: późny wieczór
        ja: młoda studentka

        Kolega z pokoju obok pochodził z Etiopii wiec był czarnoskóry. I ten oto kolega
        przyszedł do nas coś pożyczyć. Ja i moja współlokatorka siedzimy przy małej
        lampce, tak że ciemno było trochę w pokoju. Kolega puka kulturalnie i wchodzi i
        na wstępie pyta sie czy moze pożyczyc cos tam (naprawdę nie pamietam juz co on
        chciał) a ja na to: "oczywiscie, tylko światło zapalę, bo tu ciemno jak w
        d...pie u murzyna...." Jak załapałam co palnełam to myslałam, ze sie ze wstydu
        pod wykładzine schowam
        • edzio_grubas Do ani.mor 17.12.04, 20:39
          Ania... normalnie splułam klawiaturę herbatą jak przeczytałam Twoją historię! I
          jeszcze do tej pory trzęsę się ze śmiechu.
    • agnieszka-i-oskar Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 12:05
      ja dzisiaj strasznie umoczyłam, godzina 4,20 rano ktoś trąbi klaksonem.
      Po 15 min. byłam w takiej furii że wyskoczyłam na balkon i puściłam wiązankę
      kończąc dobitnie "chamie jeden". Ok. 9 rano dzwoni teściowa że był u niej mój
      sąsiad (starszy pan, bardzo kulturalny, grzeczny i co gorsza to on zawsze
      zwraca uwagę młokosom żeby było ciszej bo u nas małe dziecko) i cały blady
      bardzo bardzo przepraszał za ten incydent ale posuł mu się samochód i ciągle
      załączał się alarm.
      Bardzo mi się przykro zrobiło, bo bardzo go lubię, a zwłaszcza za tego chama,
      no i muszę iść do niego wieczorem i patrząc mu w oczy za tego chama przeprosić.
      Chyba się spalę ze wstydu tym bardziej że w jego oczach byłam kulturalną młodą
      damą - byłam.
    • aska_mama_wiki Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 14:05
      Fajny wątek smile Też się do czegoś przyznam choć pewnie nie wszystkim się
      spodoba. Mam kolegę, z którym rozmawiamy luźno i często się "wyzywamy"
      niecenzuralnie. Pewnego razu dzwonię do niego do pracy, odbiera jego kolega
      więc ja grzecznie:
      - Dzień dobry, czy zastałam Bartka?
      - Tak, proszę chwię poczekać
      Czekam grzecznie i słyszę w słuchawce:
      - Halo, ...
      a ja radośnie:
      - No cześć fi...cie!
      I wtedy nastąpiła niezręczna cisza po czym ten sam kolega, który odebrał tel.
      mówi, że to jeszcze nie Bartek.
      Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, przeprosiłam ale od tej chwili
      upewniam się czy to na pewno Bartek zanim się przywitam wink
      Pozdrawiam,
      Aśka
      • iwcia75 czesc......! 21.12.04, 13:43
        mialam podobna przygode. kolezanka miala dzwonic i wiedziala,ze ja odbiore,a ma
        zwyczaj witac sie ze mna niecenzuralnie- ale odebral maz i nawet nie zdazyl sie
        odezwazc ,a ona "no czesc pipko"

        dodam,ze bedac kiedys u tej kolezanki udalam sie do wc i z wielka radoscia
        otworzylam drzwi...jakie bylo moje zdziwienie,gdy ujrzalam tam jej ojca!
    • foxy Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 18:10
      Wiecie- ja to chyba jestem master w tej dziedzinie. Mialam kilka takich akcji
      ze hejsmile
      1. Uczelnia, ja ze stosem papierow ide po schodach na kolejne zajecia strasznie
      zaabsorbowana rozmowa na temat zalet oraz wad konstrukcji i budowy tegoz
      budynku. No wiec kiedy konczylam wyglaszac swoja opinie na ten temat, spytalam
      kolezanki- Czy ktos juz spadl z tych schodow? Nie, hmmm a chcialabym to
      zobaczyc...no i zobaczylam... siebie lezaca na dole w stosie kserowek, po tym
      jak zjechalam na kolanach z gory az na sam dol.
      2. Kolejna scena na uczelni- pierwsza odslona. Stoimy z grupka znajomych przed
      laborkami i tak jakos zaczelismy komentowac nazwiska umieszczone na liscie
      wiszacej na drzwiach (wiem wiem strasznie nieladnie) Oczywiscie zaczelismy
      dodawac do kazdego nazwiska historie wyglad itp. Moment kulminacyjny tej czesci
      nastapil kiedy przeczytalam nazwisko- P. Jelen (z braku polskich znakow
      wyjasniam ze chodzi o nazwe zwierzaka)Cali ubawieni umowilismy sie na wieczor w
      knajpie.
      Odslona druga- knajpa. Ja, moja kumpela, kumpel i jego nowy kolega z akademika,
      ktory wlasnie sie wprowadzil. Jest fajnie, milo, gawedzimy itp. Nagle kumpela
      przypomina sobie jakies nazwisko i cala historie do niego dorobiona i
      oczywiscie ryczymy na calego, nastepnie ja wyjezdzam z tym Jeleniem- Jak moza
      sie tak nazywac? heheh Przeciez to totalna klapa heheh Koles na pewno to tez
      jelen hahah. Nie smial sie tylko ten nowy kolega, ktory nagle wstal, podszedl
      do mnie, wyciagna reke i powiedzial- Jestem Piotrek....Piotrek Jelen. Nie da
      sie opisac jak glupio mi wtedy bylo. Plama totalna. Koniec koncow koles sie nie
      obrazil i wszystko bylo ok ale musze powiedziec ze troche mnie to nauczylo.
      Pozdrawiam
      P.S. Sorki za brak polskich znakow smile
      • mycha26 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 21:18
        Hmmm, całkiem ciekawy wątek. Ja mam też wpadkę, związaną z alkoholem.
        To było kilka lat temu, moja pierwsza ptaca, praowałam parę miesiecy, firma się
        rozwijała i no pierwsza firmowa impreza z okazji urodzin jednego z szefów.
        Lokal wybraliśmy, jednak nie wszyscy odrazu przyszli wiec z koleżanką i jednym
        z szefów wypilismy po dwa piwa czekając na towrzystwo. Jak juz byliśmy w
        komplecie, zamówiliśmy jedzonko, ja oczywiście nie chciałam, bo wydawalo mi
        sie, ze nie jestem głoda. Tak więc w ruch poszła wódka. Nigdy nie piłam z
        kielonka, bo nie lubie, a że wszyscy tak pili głupio mi było poprosić o drinka,
        więc wlewałam po całym na jeden raz. Na efekty nie trzeba było czekać, dodam
        dla przypomnienia, że wcześniej wypiłam dwa piwa, więc mieszanka trochę
        wybuchowa. Pamietam do momentu, że poszłam tańczyć i........... budzę sie o 6
        rano w szpitalu, podłączona pod kroplówkę, a przy mnie siedzi kolega z pracy. A
        było tak, że trakcie tańca, padłam na parkiet, puściłam pawia, zaprowadzili
        mnie do stolika puściłam kolejengo pawia, ponoć kierownik lokalu sie burzył, a
        ja ciągle puszczałam pawie. Przestraszyli sie więć, że może mi sie coś stać i
        wezwali pogotowie, które mnie zabrało, podłączyli do kroplóweczki i tak
        przeleżałam kilka godzin. Co najgorsze zadzwonili do mojej matki, ze jestem w
        szpitalu, wiec moja mama zdenerwowana podzwoniła po lekarzach i dowiedziała
        się, że to hmmmm upojenie alkoholowe.
        Ale najgorsze było to, że nie wiedziałam, jak sie pokazać w poniedziałek w
        pracy, strasznie mi było wstyd, pierwsza impreza firmowa, i taka wpada. Na
        szczęście wszyscy przyjęli to z humorem, pocieszali mnie, ale przed każda
        następną imprezą śmiali się, że może będą musieli wzywać karetkę. Mnie
        natomiast to nauczyło pić.
        A jeszcze żeby było śmieszniej, to parę tygodni później przyszedł mi rachunek
        na ok. 40 zł z oddziału pomocy doraźnej za ta usługę, oczywiście nie opisaną
        słownie, tylko opatrzoną jakimś numerem, no w końcu nie refundują pijaków. A
        moja mama się nabijała, że to prawie jak by mi przyszedł rachunek z izby
        wytrzeźwień - no prawie, bo tam o wiele więcej kosztuje taka usługa heheheheheeh
        • gagunia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 21:29
          ja kiedys bylam na imprezie w srodku tygodnia. w zasadzie w takich wypadkach
          staram sie nie przeginac z alkoholem, ale wtedy przegielam. rano wstalam i
          poszlam do pracy. oczywiscie nieprzytomna, since pod oczami, kac jak 150,
          jakies drgawki, mroczki przed oczami - no zgon i tyle. zasiadam przy biurku i
          udaje, ze pracuje. wchodzi szef, cos mi tam terminach gada, ja przytakuje
          niemrawo, po czym szefunio mowi:
          -pani Basiu, a teraz pojdzie pani sobie po kefirek do sklepu.

          myslalam, ze sie pod ziemie zapadne. na szczescie (moje smile) szefowi tez sie
          takie wpadki zdarzaly i mial wyrozumialosc nieziemska wink
        • esteel Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 21:41
          Haja, juz kiedys opislam ta historie ale powtorze bowiem moze nie kazdy ja
          wtedy przeczytal. Zawsze poprawia mi humor i moje gafy przy tym nikna.
          Moja znajoma lezala w szpitalu z kobieta ktorej matka, kobieta szacowna , pani
          ponad 50 letnia poszla z wizyta do ginekologa i przyszla baardzo wzburzona. Na
          pytania swojej corki opowiedziala , iz weszla do gabinetu, rozebrala sie ,
          polozyla na lozku, pan doktora zajrzal gdzie trzeba i skomentowal : "Oho ho,
          ale sie pani przygotowala!!!" Corka pyta: mamo ale co ty zrobilas ?. Na to
          matka nie wiem, to co zawsze przed wizyta, wzielam prysznic, uzylam dezodorantu
          intymnego, wlozylam swieza bielizne" Corka pyta " Ktorego dezodorantu"
          Matka : "tego w niebieskiej butelce" Na to corka : "mamo to nie jest dezodorant
          to jest lakier z brokatem!..." E
          • umasumak Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 21:45
            O nieeeeeeeeeeeeee smile))))) esteel, to już było przegięcie smile). Nie robi się
            takich rzeczy koleżankom z forum wink))
            • nanuk24 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 22:21
              sie usmialamsmile))))
              najlepsza historia!
              • meggi28 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 22:52
                Naprawdę najlepsza historia z brokatem poprostu dostałam ataku śmiechu
                siedziałam sama w domu i śmiałam się do siebie, jak sobie przypomniałam.
                Rewelacja!!!!!!!!
          • odalie ...było w Produkcie :) 18.12.04, 02:18
            W tych historiach o karetce pogotowia - o ile pomnę, "Historie na sygnale"
            nazywał się ten komiks.

            To się nazywa 'urban legend', jako żywo smile))))
          • the_dzidka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 09:44
            Strasznie dużo kobiet zna tę panią - słyszałam tę historię już z dziesięć
            razy tongue_out
          • danik1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 21:17
            Ale sie usmialam! To dobre! Nie wiedzialam, ze mozna sie tak wystroic na wizyte
            u ginekologa. Ciekawe czy poszla na kolejna?!
          • szynkolot Re: obciach sięgający szczytów :))))) 19.12.04, 21:51
            Pragnę cię poinformować, że twoja znajoma opowiada stare anegdoty z baaaardzo
            długą brodą. Taką historię słyszałem jako "autentyk" od "siostry bohaterki"
            całej historii dawno temu, a bohaterka ta miała ponoć ok. 20 lat.
            Ale w sumie w każdej legendzie jest ponoć ziarno prawdy.
            Pozdrawiam
          • ona123 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 19.12.04, 23:32
            kurcze..naprawde niezle....alez sie usmialam sama do siebie..smile wiecej takich
            autentyków prosze..smilepozrawiam cieplutko!
            • kasia_de Re: obciach sięgający szczytów :))))) 20.12.04, 10:56
              wybieraliśmy się z mężem na komunię córeczki męża kuzynki, to był bardzo gorący
              maj wink "odstawiłam się " jak stróż na Boże Ciało wink spódniczka przed kolanko,
              cieniutka, kolorowa, do tego pończoszki hehe, kabaretki ale ecru, żeby pasowały
              do spódniczki, takie wiecie, "samonośne" z szeroką sexi koronką wink
              Przed wyjściem z samochodu jeszcze sobie te pończochy poprawiałam, bo coś mi
              było niewygodnie.
              No jesteśmy w tym kościele, a właściwie przed, dobrze wyeksponowani wink na
              schodach, bo ludzi tysiące, cała "impreza" trwała ze 2,5 godz.
              Cały czs widziałam, że ludzie się na mnie jakoś dziwnie patrzą, szczególnie
              faceci, ale oczywiście skromnie wink przypisałam to własnej atrakcyjności,
              hehehe.
              Już po wszystkim idziemy do samochodu, jakaś pani puka mnie w ramię i mówi
              konspiracyjnie: "spódniczka się pani podwinęła". Ja się macam, oglądam wink a tu
              okazuje się że podczas manipulowania tymi pończochami rąbek spódnicy wlazł mi
              pod tę koronke od pończochy (gumkę) i jakoś tak niefortunnie sie ta spodniczka
              ułozyła,że jednocześnie z drugiej strony skróciła do minimum wink. Czyli przez
              2,5 godz te tłumy ludzi podziwiały moje jedno udo w całej okazałości wink
              łącznie z połową pośladka, golego naturalnie, bo pod tą spódniczką miałąm
              stringi wink
              Mój mąż płakał ze śmiechu, wredne stworzenie.... a ja w życiu nie miałąm
              takiego rumieńca na twarzy jak zwiewałam do samochodu smile
              Kasia
              • danik1 Do Kasi_de 21.12.04, 23:36
                No wiesz? Tak prowokowac? I to przed kosciolem?! Biedne chlopy!
                Usmialam sie niezle, Ty pewnie teraz tez sie smiejesz, ale wtedy...
                Dobre!
              • kachwi1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.12.04, 11:14
                do kasi_de: nie wiem, czy dobrze zrozumiałam - do kościoła na komunię kolorowa
                spódniczka przed kolanko i kabaretki? jezu...
                • lawia Re: do kachwi1 23.12.04, 11:17
                  Moja siostra jako chrzestna mojej córci na chrzciny do kościoła złaożyła kabaretki i spódniczkę taką do pół udasmile
                  Ale numer niesmile
                • kasia_de Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.12.04, 13:34
                  A dlaczego nie? spódnica nie była minimalną miniówka tylko tuż przed kolano,
                  było gorąco, więc była jasna,nie chciałam iść z gołymi nogami, ponczochy
                  owszem, kabaretki, tylko nie czarne,a jasne, beżowe, zeby pasowały do tej
                  spódniczki...gdyby nie ta wpadka z podwiniętym brzegiem spódnicy, nikt by nie
                  zrócił pewnie uwagi... jasne pończochy na opalonych nogach sa mało widoczne.
                  Czy Wy ubieracie się do kościoła jak na akademię pierszomajową?
          • czajkax2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 20.12.04, 22:58
            Esteel ja tu płaczeeeeeeeeeeeeeeeeee, pokładam sie na biurku a z oczu fontanna.
            Genialne
    • deltak Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 22:11
      To i ja opowiem o obciachu swojego zycia.
      Było to związane z alkoholem.
      Pewnego czerwcowego wieczoru poszlam na piknik w mojej firmie, najpierw było
      piwko, potem wodeczka z piwkiem. A poniewaz glowe mam slaba, na efekty nie
      musialam dlugo czekac, szybko zrobilo mi sie bardzo niedobrze.
      Niewiele myslac i bojąc sie ze za chwile padne w miejscu, gdzie bawily
      wszystkie wazne osoby z mojej pracy. Wyszlam sobie z imprezy w srodku nocy, nie
      mowiac nikomu, ze ide. Szłam i szłam, a rejony miasta były mi obce, szłam i
      szłam.
      W czasie tej wędrówki ogarnęła mnie okropna senność, wiec wpadłam na "genialny"
      pomysł, ze usiądę na chwilke na krawężniku i sobie odpocznę. Usiadłam, głowa
      zrobiła sie ciezka i zapadłam w drzemke.
      I nagle z tego błogiego stanu wyrwala mnie dwójka ludzi, stojących nade mną.
      Dziewczyna pytala sie mnie dokąd ide, ja mówie, ze musze dojechac tam i tam, a
      ona mi odpowiada, ze to w przeciwnym kierunku. No coz troche sie zmartwilam, a
      na taxi nie mialam. Ale mowie im ze dam sobie rade. Na co oni mowią do mnie, ze
      tu blisko mieszkaja i ze jak chce to moge do rana przenocowac u nich, a potem
      pojde do domu.
      I kurcze zgodzilam sie. Nie powiem mialam jakies wewnętrzne opory, ale koniec
      koncow poszlam z nimi.
      Na miejscu okazalo sie, ze jest mala impreza, ale poniewaz moj stan
      byl "kiepski", zostalam szybko polozona do lozka. Dostalam w tym obcym domu
      podkoszulke do spania, miske do rzygania i łózko z czysta pościelą.
      BArdzo szybko usnęłam!!!
      Rano obudziły mnie promienie słońca. Przeszło mi przez głowe, że sie wyspałam,
      ze mi dobrze.
      I otworzyłam wtedy oczy. Myslalam, ze mnie cos trzepnie, jak zobaczyłam, że
      spałam w obcym domu, u obcych ludzi. Poczułam wielka panikę!!!
      Szybko wstałam, ubrałam się, poszukałam jakiejs kartki i napisałam na niej:
      DZIĘKUJE!
      Poszłam do sypialni tej parki i mówie: to ja juz pojde. Na co On sie mnie pyta:
      czy nie zostane na sniadanie. Ja odpowiedziałam z wybałuszonymi oczami, ze nie
      dziekuje. I zwiałam. NA odchodnym jeszcze zapisałam adres, gdzies w
      podswiadomości czaila mi sie mysl, ze musze do nich wrocic i im podziekowac.

      Następny dzien to byla moja katastrofa. Czułam sie jak ostatni żul i pijak.
      Pomijając oczywiście kaca giganta, który mnie dopadł. W ogóle po tej całej
      historii zastanawialam sie, czy nie powinnam iść do AA.
      Na szczęście wystarczylo, ze zaczelam bardziej kontrolowac to co pije i juz
      nigdy nie wymieszam alkoholu.
      A co do mojej rewizyty w tym gościnnym domu. Długo sie zastanawiałam czy iść,
      ale w koncu moja przyzwoitosc zwyciezyła, kupiłam czekoladki i poszłam.
      I co sie okazało, ze pod zapisanym przeze mnie adresem, mieszka starszy pan,
      ktory owszem ma córke, ale tego wieczoru kiedy ja tam spałam, ow starszy pan
      był u siebie w domu.
      Do tej pory nie wiem, czy wróciłam pod dobry adres. Czekoladki zjadłam sama, a
      ja pozostałam z niespłaconym długiem wdzięczności.

    • izuhaha Re: obciach sięgający szczytów :))))) 17.12.04, 23:56
      Mój obciach nie równa się z brokatem, czy też serią pawi przy szefach. Historia
      dotyczy mojej pierwszej wizyty u obecnych teściów. Moja teściowa lubuje się w
      rzeczach typu "wszystko po 4 zł:Ma w domu mnóstwo takich śmieci do niczego
      nieprzydatnych.Wówczas miała taki barek biały, plastikowy na kółkach.
      Beznadziejny. I wiecie co zrobiłam? Usiadłam na nim w ciągu pierwszych pięciu
      minut bytności w ich domu. Po prostu myślałam, że to taki specyficzny stołek.
      Oczywiście rozpadł się w drzazgi. Teściowa (świetna kobieta) przyjęła to ze
      śmiechem. Ale mnie jest głupio do dziś gdy o tym myślę.
    • gocha71 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 00:36
      To ja tez się dołączę z moja historią z zamierzchlych czasów studenckich.
      Było to we Wrocławiu...ha, łza się w oku kręci...ale do rzeczy.

      Unikałam kupowania biletu na pociąg na dworcu głównym, bo w piatki bywały tam
      straszliwe kolejki. Korzystając ze znacznego okienka miedzy zajeciami udawałam
      się na dworzec Wrocław Nadoodrze (Zaodrze?). Jest to stary, wysoki, ceglany
      budynek (może już go odnowili?) i wchodzi się do niego po paru wysokich schodach.
      Pewnego piątku wchodze po tych schodach do holu dworca: a tam pełno ludzi,
      jakieś kable...Pewnie remont - pomyslałam - i udałam się do kas zostawiając to
      całe zamieszanie za plecami. Zdiwiłam się, że kobita w kasie jest w
      fartuchu...Przy kasach było dwóch dziwnie ubranych i dziwnie zachowujących się
      panów - pewnie pjani - taka była moja myśl.
      Podchodze do okienka i mówię, że chcę bilet tu i tu; kobita nic, to ja
      powtarzam. Naglr jeden z tych dziwnych osobników podchodzi do mnie, obejmuje
      mnie i mówi: "Czy pani też z tego filmu?" . Ja na to w świętym oburzeniu:
      "Prosze mnie nie dotykać !!!". I dopiero wtedy do mnie dotarło !!! Wbałam sięna
      plan filmowy !!! Ale mając chyba w podświadomości wizje tych kolejek na dworcu
      głównym, zapytałam z rozpaczą w głosie:"To gdzie mam kupić bilet do domu !!!".
      Kupiłam !!!
      Tylko do dziś nie wiem, jaki to był film...

      Inne wydarzenie, tym razem juz na dworcu głównym, już po przyjeździe z domu.
      Plecak ciężki jak nie wiem co (wiadomo, włówka). Wypadły mi bilety z ręki na
      tramwaj. I co teraz? Zdejme plecak aby je podneść, to sama go już nie założę, a
      kto mi pomoże? Kucnęłam po ten bilet, owszem wzięłam go do ręki, ale już nie
      wstałam. Plecak przeważył i jak ten żuczek polny leżałam na plecach majtając
      bezradnie nogami. Plecak zdjęłam błyskawicznie i jakoś znalazłam siły aby
      dzierżąc go w rękach jeszcze szybciej pouścić nieszczęsny dworzec !!!


      • nanuk24 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 06:21
        Gocha, no ale Twoj post to tez mnie powalil!smile)))) az brzuch mnie rozbolal. pzdr
      • allaxx1 do gochy71:)) 18.12.04, 11:00
        czy zwracasz pieniążki za klawiaturę zalaną kawą i opluty monitor---żuczkusmile)))
        Dobre,świetne ,wyśmienitesmile
        • wegatka Re: do gochy71:)) 18.12.04, 11:38
          Nie no, żuczek był booossski smile)))
    • aga_olivka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 01:40
      To było jeszcze w liceum.Tego dnia przyszłam do szkoły nieżle odstrzelona.Miałam też buty na baardzo wysokich obcasach.Bardzo zadowolona z siebie schodziłam po schodach i rozdawałam uśmiechy chłopakom...W pewnym momencie nie wiem do dziś jak to się stało(obcasy?)-runęłam z tych schodów jak długa,na dole stało mnóstwo ludzi,widzieli to.Spadłam z samej góry,schodów było z piętnaście....Potłukłam się niemiłosiernie.Czułam jak się staczam w dół ale nie mogłam nic zrobić!Jaki obciach!!!!Ktoś podbiegł,podał mi plecak z którego wysypały się książki...Ktoś był nieżle przestraszony.Ale najwięcej ludzi poprostu ryczało ze śmiechu!!!!!
    • kazia76 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 11:18
      Miałam wtedy prawie 18 lat,od pół roku chodziłam z moim przyszłym męzem(22 l)
      Przyjechałam pierwszy raz z wizytą do jego domu rodzinnego na kilkudniowy pobyt-
      miałam poznac jego mame...Dojechałam,teściowa była w pracy na nocce ale przed
      wyjściem do pracy naszykowała mi miejsce do spania w pokoju swojej młodszej
      córki.Moje słońce kochane oczywiście się na to nie zgodziło,bo jakze to być pod
      jednym dachem i spać odzielnie...smile"Spaliśmy"oczywiście razem w jego
      pokoju.Godzina6.15 rano mamunia wróciła z pracy,zajrzała do pokoju córki-gościa
      nie ma.Wchodzi do pokoju syna a tam spod kusej kołdry wystają na wszystkie
      strony gołe kończyny.Wejście mamusi obudziło nas ,więc trochę mocniej
      nakryliśmy się kołderka,a mój Robert wypalił:MAMO TO JEST ANIA,ANIA TO JEST
      MAMAsmile
      myślałam ze nigdy nie wyjdę z tego pokoju....
      • lela6 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 18:16
        U mnie było podobnie, ale na tym nie koniec !!! Po ślubie zamieszkaliśmy
        właśnie u teściów. Teściowa straszna czyścioszka; kupiła sobie nowy komplet
        wypoczynkowy z jasnego sztruksu smilePewnego "miłego" dnia siedzimy sobie całą
        rodziną (teście, my i siostra męża) i pijemy popołudniową herbatkę. Od jakiegoś
        czasu pobolewał mnie brzuch, ale dzielnie siedzę dalej, bo przecież nie wypada
        wyjść w połowie herbatki i się położyć w sypialni. Nagle pomyślałam, że może
        dostałam okres (stąd bóle brzucha)i poszłam to sprawdzić do ubikacji (mimo,że
        miałam go dostać dopiero za kilka dni). Oczywiście, że dostałam okres !!
        Założyłam podpaskę, zmieniłam majtki i wracam do pokoju - a tam martwa
        cisza !!! Na pięknej beżowej sofie - czerwona plama !!!! Myślałam, że się
        zapadnę.
    • magda1711 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 18:56
      Świetne są te postysmile)))
      Szczerze się jak głupia do monitorasmile))
      Najlepsze z żuczkiem i panią z brokatem u gina...smile))))))))))))
      Ja jakoś nie mogę sobie przypomnieć moich wpadek,ale jakieś tam były napewno...
      smile
    • odalie Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 20:23
      Przypominam, że sytuacja z założycielskiego postu to nie była _moja_ wpadka -
      zadziałało na zasadzie "kowal zawinił, a cygana powiesili"... (Ja może nie jest
      tak wstydliwa w tych sprawach jak np. Japonki, ale nigdy w gościnie nie
      pozwoliłabym sobie opuścić kibelka, pozostawiając za sobą "aromaty dżungli").

      A taka całkiem moja była np. ta:

      - w wieku lat około 18-tu, szłam sobie z ojcem jedną z ulic w centrum mojego
      rodzinnego miasta. Dzielnica fin de siecle, czyli przecznice-dojazdy do bram
      przecinające chodnik. Jakiś facet w sportowym wozie zajechał mi drogę i jeszcze
      klaksonem się drze. Ja na to, hmmm, pokazałam mu środkowy palec... i jeszcze
      wydarłam się, no jakoś tak, wiecie, niepięknie. Ojciec na to: "Daj spokój, co
      się będziesz denerwować" (przynosiłam do domu same prawie piąteczki, nie miałam
      chłopaka, za to identyczne jak rodzic poglady polityczne, jak szłam do
      znajomych to opowiadałam się z tygodniowym wyprzedzeniem - ojciec tolerował
      moje dziwne stroje, dziwne makijaże i pewną ekscentryczną pozę).

      Okazało się, że to był kuzyn ojca w nowym wozie.

      ........................

      A raz przyczyniałam się do nieręcznej sytuacji, która uderzyła w przyjaciółkę
      nieświadomie zupełnie.

      Było to zimą. Ja i młoda, oni i ich synek na spacerze (dzieciaki - jedno
      cztery, drugie trzy latka). Przechodziliśmy w pobliżu koscioła, szeeeroookim
      chodnikiem. Przystanęliśmy, bo przyjaciółka poprawiała synkowi szalik. Obok nas
      było ze dwa metry wolnego przejścia (chodnik był naprawdę wyjątkowo szeroki).

      Od strony kościoła zaczęli nadchodzić grupkami, para ludzie (skończyła się
      msza). Dwie panie, jedna starsza, druga post-balzakowska szły naprzeciw
      nam, "naszą" stroną chodnika. Prosto na nas.

      Ponieważ panie były sprawne, szły rześkim krokiem, a miejsca obok nas było aż
      za dużo, jak staliśmy tak staliśmy. Panie z uporem szły na wprost, dążąc do
      czołowego zderzenia.

      Nie pamiętam już, jak było dokładnie, ale gdy jedna z nich rzuciła jakąś
      kąsliwą uwagę, ja z szerokim uśmiechem nr 5 poinformowałam ją, że osoba
      wracająca z domu bożego powinna mieć w sobie więcej życzliwości (czy jakoś
      tak). Pani odpowiedziała - niegrzecznie i wrednie. Wywiązała się niemiła
      sytuacja.

      Potem przyjaciółka powiedziała stropiona, że ta pani była jedną z jej szefowych
      (niebezpośredną przełożoną) i widać celowo pchała się na nas, wyczekując na
      przywitanie, że ma paskudny charakter i stroi fochy, ale lepiej jej było nie
      zaczepiać, bo zapamięta...
    • makowapanienka2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 20:31
      Ja tak gdzieś 15 lat temu odprowadzałam moją siostre na autobus ubrana w topik
      własnej roboty czyli trójkąt przewiązany na plecach cycki miałam wtedy niezłe no
      więc byłam bez biustonosza. Siostra została na przystanku a ja poszłam do kiosku
      kupić jej gazete, nagle patrze a tu autobus już podjeżdża więc ja biegiem żeby
      siostrze tą gazete podać a tu słysze śmiech patrze atu mój topik w pasie a moje
      cycki dyndają na wolności. Najgorsze że to mała mieścinka i połowa ludzi mnie
      tam znała smile Dochodziłam do siebie przez miesąc.
      • annaply Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 21:01
        Piękne! Przypomniało mi sie moje cudo:
        Stoje na peronie, czekając na pociag a tu nagle myk - odpięła mi sie haftka w
        spódnicy i ta spłynęła w dół. Nie musze dodawać że aby ją założyc musiałam sie
        schylić. Widownia (spora)nie zareagowała, ja też udałam, ze nic sie nie stało,
        ale osad pozostał...
        • gagunia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 21:32
          a mi sie przypomniala historia, ktora opowiadal mi maz. chyba w zeszlym roku to
          bylo. przesluchiwal jakas kobiete i ona nerwowo sie krecila na fotelu. w koncu
          skonczyli, babka mowi do widzenia, odwraca sie, zeby wyjsc a na spodnicy
          czerwona plama. taka sama zostala na fotelu. maz oczywiscie udawal, ze nic nie
          widzi, na fotel rzucil jakas gazete i poprosil pania sprzatajaca, zeby zrobila
          z tym porzadek.
          • pechowa Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 18:21
            Hmmm, całkiem ciekawy wątek. Ja mam też wpadkę, związaną z alkoholem.
            To było kilka lat temu, moja pierwsza ptaca, praowałam parę miesiecy, firma się
            rozwijała i no pierwsza firmowa impreza z okazji urodzin jednego z szefów.
            Lokal wybraliśmy, jednak nie wszyscy odrazu przyszli wiec z koleżanką i jednym
            z szefów wypilismy po dwa piwa czekając na towrzystwo. Jak juz byliśmy w
            komplecie, zamówiliśmy jedzonko, ja oczywiście nie chciałam, bo wydawalo mi
            sie, ze nie jestem głoda. Tak więc w ruch poszła wódka. Nigdy nie piłam z
            kielonka, bo nie lubie, a że wszyscy tak pili głupio mi było poprosić o drinka,
            więc wlewałam po całym na jeden raz. Na efekty nie trzeba było czekać, dodam
            dla przypomnienia, że wcześniej wypiłam dwa piwa, więc mieszanka trochę
            wybuchowa. Pamietam do momentu, że poszłam tańczyć i........... budzę sie o 6
            rano w szpitalu, podłączona pod kroplówkę, a przy mnie siedzi kolega z pracy. A
            było tak, że trakcie tańca, padłam na parkiet, puściłam pawia, zaprowadzili
            mnie do stolika puściłam kolejengo pawia, ponoć kierownik lokalu sie burzył, a
            ja ciągle puszczałam pawie. Przestraszyli sie więć, że może mi sie coś stać i
            wezwali pogotowie, które mnie zabrało, podłączyli do kroplóweczki i tak
            przeleżałam kilka godzin. Co najgorsze zadzwonili do mojej matki, ze jestem w
            szpitalu, wiec moja mama zdenerwowana podzwoniła po lekarzach i dowiedziała
            się, że to hmmmm upojenie alkoholowe.
            Ale najgorsze było to, że nie wiedziałam, jak sie pokazać w poniedziałek w
            pracy, strasznie mi było wstyd, pierwsza impreza firmowa, i taka wpada. Na
            szczęście wszyscy przyjęli to z humorem, pocieszali mnie, ale przed każda
            następną imprezą śmiali się, że może będą musieli wzywać karetkę. Mnie
            natomiast to nauczyło pić.
            A jeszcze żeby było śmieszniej, to parę tygodni później przyszedł mi rachunek
            na ok. 40 zł z oddziału pomocy doraźnej za ta usługę, oczywiście nie opisaną
            słownie, tylko opatrzoną jakimś numerem, no w końcu nie refundują pijaków. A
            moja mama się nabijała, że to prawie jak by mi przyszedł rachunek z izby
            wytrzeźwień - no prawie, bo tam o wiele więcej kosztuje taka usługa heheheheheeh



            maz zachowal sie jak gentelmen-gratuluje meza


            moja story:
            mieszkalam na osiedlu domkow jednorodzinnych, znalam wszystkich i kazdy
            zakamarek, czesto skracajac sobie droge ze szkoly przelazilam przez plot.. tego
            dnia mialam na sobie spodnice do kolan, w towarzystwie chlopakow z klasy
            przechodzilam przez plot i ta nieszczesna spodnica zahaczyla sie na slupku..
            wisialam na tym plocie biedn nie mogac ani zejsc ani wrocic do pionu machalam
            lapkami i palilam buraka.. a chlopcy jak to chlopcu swietny ubaw mieli z
            jedynej dziwczyny w paczce.. od tamtej pory nadkladalam drogi
    • sakada Re: obciach sięgający szczytów :))))) 18.12.04, 21:33
      Też za czasów młodości: Byliśmy na sylwestrze u kolegi, którego mama mogła
      wpaść na imprezę w każdej chwili. Cały alkohol więc był schowany w szafie z
      wyjątkiem browarów. To była moja pierwsza impreza bez wracania do domu
      (pozwolono mi spać u tego kolegi), więc zachłysnęłam się wolnością. o 18.00
      zaczęłam pić gin, potem piwo, wino takie, siakie, wódkę itp. O 24.00 na pokaz
      ogni sztucznych zostałam brutalnie obudzonasmile Potem posiedziałam jeszcze
      chwilę, przypomniało mi się, że ostatnio zerwałam z chłopakiem, zrobiło mi się
      smutno i finał był taki, że rano następnego dnia obudziłam się w tej szafie:-
      ))) Zapasy zostały poważnie uszczuplonesmile Ah śmiesznie było oj było! Z tym, że
      głowa mnie potem bolała chyba z pół roku.


      Sakada
      Oskar Mój-Mały-W-Przyszłości-Wielki-Człowiek
      Jak to jest być Ozzym Osbournem? - "Nie tak źle. W końcu zawsze mogłem zostać
      Stingiem..."
    • deuter22 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 19.12.04, 01:06
      Zrobiłem te strone, fajna ale obciach jesttongue_out
      mmorpb.bizhat.com
      • deuter22 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 19.12.04, 01:08
        a to jej poprawny adrestongue_out
        mmorpg.bizhat.com
    • kasiuncia25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 19.12.04, 02:01
      To ja też sie dopisze.
      Brokat był niesamowity!!!!
      Ja pamiętam dwie moje wpadki.

      1. Jade z tatą samochodem, on prowadzi no i władowalismy sie w korek. Chyba
      gdzieś sie spieszyliśmy bo przez ten korek byłam bardzo zirytowana. Pozostali
      kierowcy pewnie też nie byli w dobrych nastrojach bo zaczeli trąbić, jeden
      przez drugiego co jeszcze bardziej mnie wkurzało. Po chwili klaksony zamilkły a
      po następnej chwili znowu ktoś zaczoł trąbić. Na co ja ze złością w głosie: "Co
      za kretyn znowu trąbi!?!?!?!..... a .... to ty tato..... przepraszam....."
      Na szczęście mój tata miał świetne poczucie humoru.

      2. Dobre pare lat temu, lato, upał niesamowity. Wybałyśmy sie z koleżanką na
      mały spacerek po sklepach. Łazimy, łazimy a tu nagle zaczyna boleć mnie brzuch
      więc znalazłam jakąś toalete. Oczywiście zaczoł mi sie okres a że do domu
      miałam niedaleko więc stwierdziłam że na te 15 minut zanim dojde troche papieru
      toaletowego wystarczy. Byłam ubrana w krótkie spodenki, takie luźne, sportowe.
      Doszłam do domu, od razu do łazienki i co stwierdziłam?? Że dobre 15 cm tego
      papieru wystawało mi z tyłu z nogawki spodenek... ludzie musieli mieć ubaw po
      pachy...
    • rr1976 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 19.12.04, 13:34
      brokatu to nie przebije ale:
      1. moja historyjka, zresztą z ostatniego piątku.
      na firmowe wypady/zakupy podbieram auta ludziom z firmy (potem mogę się popisywać tym
      jak dużo wiem na temat jeżdżenia różnymi samochodami...) Tym razem wypadło na firmowego
      pedanta, lubię czyste więc jego auto jest moim faworytem. Po szybkim załatwieniu sprawy w
      CENTRUM MIASTA dumna wrocilam do biura. Oddałam kluczyki i dokumenty, zrobiłam
      tradycyjny obchód po wszystkich pokojach chwaląc się nabytkami. Przyszedł kolega i prosi mnie
      o załatwienie jakiejś sprawy. Wybrałam numer tam gdzie miałam zadzwonić, odsunęłam się
      szpanersko od biurka, spojrzałam na buty ........ pod spodem miałam przyklejoną kupę.....

      2. ulubiona historyjka od mojej niedoszłej (niestety) teściowej
      kobieta ciągle gada, ku mojemu zaskoczeniu więcej ode mnie wink kiedyś zwiedzała sobie
      samotnie USA, żeby było taniej to autobusami. Trafiła na jakiś brzydki dworzec. Czekała na
      jakiejś ławce z murzynem. Z nudów zaczęła myśleć głośno i po polsku.... "brzydki ten dworzec
      taki, ciemno i jeszcze jakiś czarny tu ze mną siedzi". Na co murzyn po polsku "Nooo tak, czarny
      jestem, ale medycynę we Wrocławiu skończyłem".....

      -----
      • mimka21 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 20.12.04, 12:03
        No to sie dopisze. Byla impreza przedswiateczna, tance alkohol i swawole w
        knajpie. Poniewaz bylo to zaraz po pracy, wiec stroj nieco niewygodny i po
        jakiejs godzinie biustonosz uwieral mnie niesamowicie. Ukradkiem wiec zdjelam
        go w kiblu i pomknelam ukryc go w plecaku. Torby uczestnikow wisialy przykryte
        ciuchami - jedna wielka sterta. No i schowalam ten biustonosz. Niestety nie do
        swojej torby. Do dzis sie nie znalazl, a przeprowadzony wsrod znajomych wywiad
        tez nie dal rezultatow. No po prostu komus obcemu biustonosz do plecaka
        wlozylam. mam tylko nadzieje, ze nie jakiemus zonatemu-zwiazanemu facetowi.
        • ana.vera Re: obciach sięgający szczytów :))))) 20.12.04, 12:21
          a ja w podobnym tonie jak poprzednio,
          jakiś czas temu umówiliśmy się z mężem z moją przyjaciółką i jej mężem na
          wypadzik do klubu (ciągle zgłaszali nam pretensje, że się nie spotykamy).
          Zaczęło się miło, co tam u was, co tam u nas-standardowo. Ale póżniej. Nie wiem
          czy to ja tak się zmieniłam czy przyjacółce odbija (znamy się dłuuugooo),
          zaczęła co chwila na mnie naskakiwać,że jestem taka niedobra bo ciągle atakuję
          jej męża. Na to ja wieelkiee oczy, jak to? W jaki sposób?! a ona no bo wiesz,
          on jest taki wrażliwy itd. Nie lubi żartów pod swoim adresem itd. ja na to: ale
          przecież nic takiego nie powiedziałam (bo naprawdę tak było!), ale wiesz on się
          czuje urażony. (Chodziło m.in o to,że moja przyjacółka była ostatnio z mężem w
          Rzymie. Powiedziała mi,że bardzo by chciała tam mieszkać ale mąż nie za
          chętnie, więc ja na to do jej męża coś w stylu: a może by tak uszczęśliwić żonę
          i wyjechać jednak) Rany gościa! Nie miałam pojęcia,że jego to urazi! Cały
          wieczór czego bym nie powiedziała było uważane za atak na męża mojej
          przyjacółki. W końcu poszłyśmy razem do wc i mówię do niej: czy ty nie jesteś
          troszkę przewrażliwiona? Mąż chyba umie się bronić jeśli czuje się atakowany?
          Ale to przecież taki poważny 30 letni gość, który jest taki "metroseksualny"
          i "trendy" a ja zacofana chyba jestem. Ojej..nie wiem co z tym fantem zrobić?
          A co wy uważacie, czekam na sprawiedliwy sąd: czy to mi odbiło i
          jestem "nieokrzesaną babą" czy może jest w tym coś innego?
          P.S.Mój mąż twierdzi, że ze mną wszystko ok. (ale to MÓJ MĄŻ).

    • lawia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 07:33
      Kurcze jak sobie przypominam mój obciach to aż mi łzy lecą ze smiechu ale wtedy to nie było mi wcale do śmiechu myślałam że spłonę ze wstydu.
      A było to tak:
      Wstałam rano i musiałam wyjśc do sklepu weszłam do łazienki po spodnie ale niestety nie wyschły więc ubrałam te które ściągłam dnia poprzedniego.
      Poszłam do sklepu i robię sobie spokojnie zakupy zadowolona z życia. Ludzie mi się przygladają i uśmiechają. Myślałam sobie że poprostu nie tylko ja mam dobry humorsmile
      Z błędu wyprowadził mnie pewien starszy Pan. Powiedział żebym popatrzyła pod nogi. A tam o zgrozo ciągną się za mną rajstopy które rozbierałam razem ze spodniami i niestety przy ubieraniu ich nie wyciągłam.
    • mamadwojga Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 08:03
      Egzamin wstępny na studia. Był to ostatni etap- ustny egzamin z angielskiego
      prowadzony między innymi przez Amerykanina. Wchodzę, losuję pytanie, uśmiecham
      się pod nosem bo mi spasowało, odpowiadam błyskotliwie, wszystko pięknie. Na
      koniec Amerykanin wstaje i wyciąga w mom kierunku rękę. Ja na to wyciągnęłam
      swoją rękę, uścisnęłam go serdecznie a on na to że tylko chciał żebym mu ODDAŁA
      WYLOSOWANE PYTANIE!!!! Obciach straaaaszny.
    • teinti Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 10:37
      W wieku 15 lat pojechałyśmy na obóz z koleżankami...
      Postój na stcji bezynowej..caly obóz stoi w kolejce do kibelka ,a mnie udało sie
      wejsc jako jednej z pierwszych. Sikam sikam aż tu nagle bum drzwi(ktore wydawalo
      mi sie ze zamknelamsmileotwieraja sie , ja (jako ze kibelek oddalony od drzwi
      jakies 3 metry) w pieknej pozycji na narciarza !!!!Wyobrazcie sobie moja
      minę.Zwłaszca gdy wszyscy rykneli śmiechem a gościowi który oyworzył drzwi wcale
      sie nie spieszylo zebt je zamnkać....niezła prezntacja co?
      • camina Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 12:22
        Dwa tygodnie temu jestem z wizytą u brata, jego dziewczyny i nowo narodzonej
        córeczki.
        Wszyscy zachwycają się małą, prawią komplementy, a ja tzrymajac ją w ramionach
        mówię: jakaś ty do mamy podobna, istna mama, a po chwili: ale może za jakiś
        czas będzie lepiej..
        Skapnęłam się, jak zobaczyłam minę mojej przyszłej bratowej i mojego męża,
        który dusił sie ze śmiechu.A mnie tylko chodziło, że może w przyszłości będzie
        bardziej podobna do mojego brata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka