Dodaj do ulubionych

zanim przyłożysz...

24.01.05, 12:30
Co sądzicie na temat tego artykułu?
polityka.onet.pl/162,1212100,1,RA,artykul.html
Ja osobiscie poczułam sie podle. Przyznam się, że należę do matek, które
często wrzeszczą, czasem klepna w pampersa, czasem szarpną.
Nie jestem z tego powodu zadowolona, ale jakoś odczuwam bunt, gdy ktoś stawia
znak równości między moim zachowaniem, a maltretowaniem dzieci. Niestety
takie własnie odniosłam wrażenie po lekturze tego tekstu. Wg Pani Pietkiewicz
matka powinna być aniołem, wszystko inne to patologia.

Z drugiej strony nader często łapie się na tym, że najpierw dam klapsa,
najpierw wrzasnę, a potem pomyślę. Takie działanie na zasadzie odruchów
przeraża mnie, ale nie potrafie się z niego wyzwolić. Więc może faktycznie
agresje mam wdrukowaną? Nie da się ukryć, że mój ojciec był zwolennikiem
silnej ręki. Choć pozostaję z nim w bardzo dobrych stosunkach, to chyba nigdy
nie zapomnę jednego lania...

Jak widać nachodza mnie różne myśli, a żadne nie są różówe. Nie mam tez
gotowych odpowiedzi.

A co wy na to?
Obserwuj wątek
    • allaxx1 Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 12:41
      Nie czytam i nie wierzę w tego typu porady bowiem udzielają ich albo bezdzietne
      kobiety albo męzczyżni którzy owszem są psychologami,specjalistami ale ze
      swoimi dziecmi widzieli się albo póznym wieczorem albo w weekendy(praca na
      uczelni,prywatne praktyki,korepetycje)Poza tym przecież taki uznany psycholog
      doradzający jak wychowywać okazał się "zboczeńcem".
      Jak może udzielać porad osoba ,która dzieci widzi tylko na obrazku?
      Tak więc nie przejmuj sie i wychowuj według własnych zasad--takie jest moje
      zdanie.
      • verdana Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 12:49
        Ja też widze poważne niebezpieczeństwo w zrównywaniu klapsa w pampersa z
        katowaniem dziecka.
        Przede wszystkim dlatego, ze ludzie lejący swoje dzieci mogą czuć się
        usprawiedliwieni, gdy czytają, że robi tak 80% społeczeństwa. A z tych 80%
        większość czasem da klapsa dziecku, a tylko niewielu dziecko leje - co jest i
        powinno być karalne.
        Owszem, zgadzam się z tym, ze klaps nie powinien być polecaną metodą
        wychowawczą. Jak ktoś potrafi bez klapsów - to doskonale! Ale obawiam się , że
        dla wielu matek alternatywą klapsa jest bezradność (bardzo niedobrze) albo
        kary, które nie naruszają wprawdzie "integralnosci cielesnej" ale są tak
        okrutne, że wprawiają nnie w autentyczną panikę. Przeczytałam kiedyś bowiem
        poradę wybitnej pani psycholog, która radziła, by zamiast ukarać małe dziecko
        klapsem, zabrać mu na trzy dni ukochanego misia. I to ma być mało okrutne?
        • andaba Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 13:08
          Bardzo mnie denerwuje wkładanie do jednego worka pojedynczych klapsów z
          katowaniem dziecka. O ile to drugie powinno być zabronione i karane, to klapsy
          są powszechną formą kary i raczej mało szkodliwą. gdyby miały tak fatalne
          skutki, jak wszędzie piszą to 95% naszego pokolenia, nie mówiac o starszych,
          byłoby znerwicowane, zdegenerowane i upośledzone. Osobiście znam jedną matkę,
          która nigdy nie uderzyła dziecka.
          Ciekawa jestem, jakie metody wychowawcze praktykują ci, którzy są tak przeciwni
          karom cielesnym i jak wychowane są ich dzieci.
          Oczywiście nie popieram bicia dzieci z każdego powodu, nie popieram w ogóle
          bicia dzieci, które są na tyle duże, żeby zrozumieć co i dlaczego robią źle.
          Ale w przypadku osiemnastomiesięcznego dziecka, które wpycha siostrze łyżeczkę
          do oka, lub uparcie bawi się kurkim kuchenki gazowej jest to jedna z
          nielicznych kar, która daje szansę, że poskutkuje.
          • milarka Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 13:17
            andaba napisała:

            > Oczywiście nie popieram bicia dzieci z każdego powodu, nie popieram w ogóle
            > bicia dzieci, które są na tyle duże, żeby zrozumieć co i dlaczego robią źle.
            > Ale w przypadku osiemnastomiesięcznego dziecka, które wpycha siostrze
            > łyżeczkę do oka, lub uparcie bawi się kurkim kuchenki gazowej jest to jedna z
            > nielicznych kar, która daje szansę, że poskutkuje.

            Ja nauczyłam swojego 17 mies. synka, że przy kuchence gazowej bawić się nie
            wolno bez bicia.
          • dziki-imbir Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 13:48
            A nie boisz sie, ze jak nauczysz dziecko klapsami, ze nie wolno wkladac
            siostrze lyzeczki do oka, to ono wlozy te lyzeczke, gdy tylko nie bedziesz
            patrzec? Bo wtedy nie bedzie grozby klapsa.
            Mam cztero i pol-letnia coreczke. Nigdy w zyciu jej nie uderzylam. Malo tego,
            pozwalam jej na duzo swobody - w ubieraniu sie (oczywiscie stosownie do
            pogody), w jedzeniu (nie musi zjadac wszystkiego z talerza, nie musi jesc, gdy
            ja chce, zeby jadla), w wyborze zabawek (nie podobaja mi sie lalki Barbie, ale
            ona je uwielbia, wiec ma). Byc moze dzieki temu moge stawiac granice tam, gdzie
            sa one potrzebne. I Maja je respektuje.
            Duzo z nia rozmawiam, tlumacze. Czasami uprzedzam ja, co sie bedzie dzialo, gdy
            przewiduje, ze w jakiejs sytuacji moze nie umiec sie zachowac (np. przed
            pierwsza wizyta u dentysty powiedzialam jej, co sie bedzie dzialo, co zrobi
            dentysta, co ona bedzie robic - byla bardzo grzeczna).
            No i nie wymagam od niej czegos, czego czteroletnie dziecko nie jest w stanie
            zrobic - np. siedzenia spokojnie przez poltorej godziny, podczas gdy ja
            rozmawiam z kolezanka. Wiadomo, ze bedzie nam w pewnym momencie przeszkadzac. I
            to nie jest niegrzecznosc, tylko norma u czterolatki.
          • inez21 do Andaby- 25.01.05, 15:51
            wiesz a mnie się często wydajeże właśnie 95% naszego społeczeństwa jest
            znerwicowane,zdegenerow\ane,agr esywne,pełne lęków i fobii.
            Dlaczego w Szwecji gdzie wyeliminowano bicie dzici mogą ludzie bezpiecznie
            chodzić po ulicach,nie zamykać samochodów i mieszkań?? U nas nie jest to raczej
            możliwe...
            W Szwecji nie ma też chyba takich programów jak u nas "Pod napięciem" w ostatnią
            niedzielę...
            A 18miesięczne dziecko nie rozumie związku między biciem,a tym co robi.Nabiera
            tylko przekonania ,że bicie jest dobre i w przyszłości będzie się nim posługiwać...
            Ja jak dziecko dostałam parę razy lanie od rodziców(nie jakieś drastyczne,ale
            poprostu parę klapsów),niestety pamiętam je do dziś i do dziś mam żal...czasem
            tez zdarza mi się klapnąć mojego syneczka,ale uważam że jest to złe,zawsze po
            tym mam "moralnego kaca" i nie szukam dla siebie wytłumaczenia.Szanuję i
            podziwiam rodziców którzy umieją się zawsze opanować i jestem pewna że są to
            ludzie którzy sami nigdy nie byli bici...

            Pozdrawiamsmile))
        • melka_x na marginesie 24.01.05, 13:28
          > Przeczytałam kiedyś bowiem
          > poradę wybitnej pani psycholog, która radziła, by zamiast ukarać małe dziecko
          > klapsem, zabrać mu na trzy dni ukochanego misia.

          I to ma być psycholog? Zgroza..
      • gemmavera Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 13:00
        allaxx1 napisała:

        > Tak więc nie przejmuj sie i wychowuj według własnych zasad--takie jest moje
        > zdanie.

        Według mnie mówienie "wychowuj według wlasnych zasad" to pewnego rodzaju
        pułapka. Na ile te zasady są moje, a na ile mojego ojca, dziadka,
        pradziadka...? Karanie biciem jest przekazywane z rodziców na dzieci, z
        pokolenia na pokolenie, no bo w końcu skąd czerpiemy wzorce? Jasne, że można
        się uwolnić od tego typu "spadku", ale ile osób na to stać?
        Jeśli więc takie zachowania są "dziedziczone", to one nie są tak naprawdę moje.
        Toteż jeśli jako dziecko dostawałam lanie od rodziców, nie mogę zdawać się na
        "intuicję", która podpowiada mi, żeby bić także moje dziecko. Bo to nie jest
        intuicja, tylko przyswojone w dzieciństwie wzorce.

        Żeby było jasne - zdarza mi się nie zdzierżyć i dać parę klapsów, o wrzaskach
        nie wspomnę... Mam z tego powodu wyrzuty sumienia i zawsze traktuję to jako
        porażkę, w żadnym wypadku nie jako metodę wychowawczą.
        Wierzę w to, że można z powodzeniem wychowywać dziecko bez przemocy i że są
        ludzie, którzy tak potrafią. Tym bardziej, że widzę, że klapsy i w ogóle
        agresywne zachowanie (wrzaski, szarpanie itp.) wcale nie przynoszą pożądanego
        skutku, a jeśli nawet, to na chwilę. Zgadzam się więc z tym, że kary cielesne
        niczego dobrego nie uczą.
        Usprawiedliwam siebie samą jedynie tym, że każdemu czasem puszczają nerwy... sad
        Ale broń Boże nie mam zamiaru uznawać klapsów za metodę wychowawczą.
        Tyle w skrócie.
        gemma
    • jemma Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 12:58
      A ja nie biję ,nie daję klapsów,nie szarpię itp.czasem powrzeszczę ,ale gdy
      wiem,że niesłusznie-przeproszę,nigdy nie wyzywam.Dlaczego?wiem,ze to nic nie
      da,nic dobrego.Wiem też że to czasami trudne-nie wybuchnąć,ale zawsze gdy już
      czuję,że eksplozja tuż tuż włącza się u mnie "czerwona lampka"i resztki
      zdrowego rozsądku nakazują mi stanąć z boku i zobaczyć jak wyglądam rycząca na
      mniejszego i słabszego odemnie.Wtedy zaczynam rozmawiać,tłumaczyć i
      słuchać.Może łatwo mi mówić,bo mam naprawdę mądre i w miarę grzeczne córki,dużo
      można im wytłumaczyć.Uważam,że tą drogą można wiele osiągnąć.Mój mąż wogóle
      nigdy nie krzyknął na córki,a ma u nich ogromny autorytet.Co do bicia,to jestem
      przeciw,bez względu na to czy jest to klaps czy maltretowanie.Wiem,że nie
      wszystko jest białe i czarne ale ogólnie zgadzam się z tym co jest w tekście
      p.Pietkiewicz.Pozdrawiam
    • milarka Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 13:08
      Ja jestem przeciwna nawet klapsom (a rozumiem przez to nie lekkie klepnięcie w
      pupę, ale takie klepnięcie, które dziecko jednak odczuwa dość nieprzyjemnie).

      Dyskutuję na ten temat ostatnio wiele ze swoim mężem, bo kiedy są jakieś
      problemy z synkiem (17 mies.) to ja twierdzę, że trzeba tłumaczyć spokojnie a
      mąż czasami już nie daje rady i wtedy twierdzi, że może czasami trzeba by
      jednak zlać malucha. Wtedy ja się go pytam, czemu w takim razie, kiedy tłumaczy
      mi coś kolejny raz a ja kolejny raz źle robię nie dostaję od niego lania?

      Zresztą widzę jak to jest u znajomych, których synek raczej często dostaje
      lanie. Chłopak ma 2 lata, podobno często jest niegrzeczny - np. bije swoich
      rodziców, a koleżanka twierdzi, że nawet lanie już nie pomaga, bo po biciu
      dziecko staje się jeszcze bardziej agresywne... A wg mnie sami mu pokazali, że
      bicie to normalna sprawa...

      Rozumiem, że czasami można nie wytrzymać, osobiście raz miałam wielką ochotę
      przylać synkowi, ale jakoś się powstrzymałam. Mam nadzieję, że nigdy nie uderzę
      własnego dziecka.
      • jemma Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 13:41
        Ja też podobnie jak Milarka widzę po znajomych,ze dzieci które obojętnie czy
        dostną klapsa czy też lanie\w sumie niewielka to różnica\są przez to jeszcze
        gorsze tzn.agresywne,nieposłuszne.A już żałosne jest tłumaczenie,że dziecko
        dostało lanie bo coś tam nabroiło-dziecko dostało lanie bo rodzic się
        wkurzył,nie opanował swoich złych emocji i przylał,tylko ciężko się do tego
        przyznać.
        • esteel Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 13:56
          Tak tez mi sie wydaje , ze dziecko dostaje klapsa najczesciej z powodu tego,
          ze rodzic stracil cierpliwosc i to jest przegrana rodzica a nie
          jego "zwyciestwo" . Ja niestety dosyc czesto ostatnio sie zloszcze i jak juz
          jestem blisko wybuchu ide do innego pokoju i albo wale poduszka albo napieram
          na sciane i krzycze -smile)) pomaga mi to rozladowac zlosc. Jakis miesiac temu
          niestety dalam synkowi ( 18mcy) klapsa w rajstopki i go zabolalo zaplakal ale
          tez popatrzyl na mnie takim wzrokiem pelnym bolu, niedowierzania, urazy i
          bezradnosci po czym zaczal szeptac "mama, mamusia, mama" z lzami lecacymi po
          policzkach. Uff plakalam po tym caly dzien . E
          • katse Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 14:03

            no ja nie dałam mojej jeszcze klapsa

            ale ta "małpeczka" się śmieje, jak na nią krzyknę (bardzo rzadko, jak bardzo
            psoci)

            i co ja mam robić???
        • ankasza Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 14:03
          Zgadzam się z Jemmą,że to rodzice nie radzą sobie ze swoimi emocjami i stąd
          klapsy i reszta.A dziecko łatwo uderzyc,bo nie odda,bo ma słuchać itp.Metoda
          wydaje sie najprostsza,lecz nieskuteczna zupełnie.moje dzieci nie dostaja
          klapsów,bo to nic nie daje.Pare razy mi się to zdarzyło przy starszym.Dostał
          klapsa,ale zachowywał się jeszcze gorzej,więc doszłam do wniosku,że nie tędy
          droga.Lepsze jest wytłumaczenie lub w razie koniecznosci zero komputera lub
          innej przyjemnosci przez jakiś czas(adekwatnie do winy).
          A jeśli chodzi o młodszą(1,5 roku),to staram się nie stwarzać jej okazji do
          brojenia.Przecież wiele rzeczy tak małe dziecko nie robi celowo,tylko z
          ciekawości.
          A swoją drogą,jeżeli mąż was zdeneruje,czy coś "przeskrobie" też dostaje klapsa
          albo lanie?
          • twinmama76 Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 14:31
            ankasza napisała:
            > to rodzice nie radzą sobie ze swoimi emocjami i stąd
            > klapsy i reszta

            Oczywiście nie twierdzę, że klapsy i wrzaski to metoda wychowawcza. Oczywiście
            dochodzi do nich wtedy, gdy tracę kontrolę nad nerwami.

            > A jeśli chodzi o młodszą(1,5 roku),to staram się nie stwarzać jej okazji do
            > brojenia.Przecież wiele rzeczy tak małe dziecko nie robi celowo,tylko z
            > ciekawości.

            Ja mam dwójke małych dzieci (16 miesięcy) i pomimo tego, że też staram sie nie
            stwarzać okazji do brojenia, one sobie zawsze jakoś te okazje same wynajdą wink

            W 9 przypadkach np. wyciągne odkurzacz i sprzątne ziemię pracowicie wysypaną z
            doniczki (w celu zapewne zbadania jej konsystencji i przydatności do spożycia ;-
            ))), ale w 10 przypadku wrzasnę, zaprowadzę na siłę do drugiego pokoju,
            ewentualnie klapne w tyłek.
            Czy to robi ze mnie matkę potwora, która niszczy swoim dzieciom mózg?
            Według Pani Pietkiewicz - tak.
            • jemma Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 14:59
              uderzyć 16-miesięczne dziecko w jego małą pupę?nie mogłabym,nie przekonasz mnie
              Twinmamo,że nie ma innego wyjścia.Rozumiem,że dziecko może wkurzyć,ale cała
              sztuka zapanować nad tym.
            • mackowy4 Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 09:37
              Twinmamo76, przecież sama wiesz, że klapsami i wrzaskami karzesz swoje dzieci
              za ich naturalną ciekawość. Dając klapsa, dajesz im do zrozumienia, że coś
              robią źle, zabijasz wrodzoną chęć dzieci do dotknięcia, spróbowania czegoś
              nowego. Jeśli 16-to miesięczne dziecko wybiera ziemię z doniczki, to tylko i
              wyłącznie Twoja wina - po prostu powinnaś tego kwiata postawić w miejscu
              niedostępnym dla maluchów i po kłopocie. To Tobie należą się te klapsy smile, bo
              to Ty jesteś dorosała, mądrzejsza i powinnaś wiedzieć, że dzieci wcześniej czy
              później zainteresują się doniczką. A jeśli dobierają się do tej doniczki
              kolejny raz - tego już nie rozumiem - dlaczego po prostu jej nie przestawić lub
              kwiata oddać w dobre ręce?
              U mnie w domu nie ma kwiatów doniczkowych właśnie z tego względu, nie ma
              niskich stołków, etażerek, nie ma dużo mebli, rogi są pozabezpieczane, kontakty
              pozatykane. Synek nie ma możliwości ściągnięcia na siebie czy to wazonu, czy
              kubka gorącej herbaty ze stołu (nie ma obrusów). Wszystko, co zbędne zostało z
              domu usunięte, a co niezbędne - stoi wysoko, poza zasięgiem ciekawskich rączek.

              Kiedyś widziałam taką scenę: niespodziewanie na ulicę (zazwyczaj mało ruchliwą,
              ale akurat jechał samochód...) zza zaparkowanego na poboczu samochodu wybiegła
              dziewczynka (ok. 4 lat). Kierowca zatrzymał się z piskiem opon, na szczęście
              jechał wolno, dziewczynce nic się nie stało, ale na pewno mocno się
              wystraszyła. A jej matka, która szła tuż obok wlepiła jej od razu kilka mocnych
              klapsów w pupę i zaczęła na nią krzyczeć. Po co? Chyba tylko po to, aby dać
              ujście swoim emocjom i strachowi. Uważam,że to ona była powinna pilnować
              swojego dziecka, a nie dziecko jej. I jej należały się te klapsy, którymi tak
              hojnie okładała pupę tej małaj dziewczynki.
              Ja uważa, że biją, czy dają klapsy osoby, które nie radzą sobie z własnymi
              emocjami. Może są sfrustrowane brakiem pracy, problemami w pracy, problemami
              małżeńskimi, problemami finansowymi, nadmiarem obowiązków i brakiem czasu dla
              siebie - powody możnaby mnożyć. Osoby pozytwnie nastawione do świata, mające
              szacunek dla innych nie uderzą kogoś słabszego od siebie, kogoś kto ich
              bezgranicznie kocha.
              Pozdrawiam.
              • twinmama76 Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 16:23
                >Jeśli 16-to miesięczne dziecko wybiera ziemię z doniczki, to tylko i
                > wyłącznie Twoja wina - po prostu powinnaś tego kwiata postawić w miejscu
                > niedostępnym dla maluchów i po kłopocie. To Tobie należą się te klapsy smile, bo
                > to Ty jesteś dorosała, mądrzejsza i powinnaś wiedzieć, że dzieci wcześniej
                czy
                > później zainteresują się doniczką. A jeśli dobierają się do tej doniczki
                > kolejny raz - tego już nie rozumiem - dlaczego po prostu jej nie przestawić
                lub
                >
                > kwiata oddać w dobre ręce?
                > U mnie w domu nie ma kwiatów doniczkowych właśnie z tego względu, nie ma
                > niskich stołków, etażerek, nie ma dużo mebli, rogi są pozabezpieczane,
                kontakty
                >
                > pozatykane. Synek nie ma możliwości ściągnięcia na siebie czy to wazonu, czy
                > kubka gorącej herbaty ze stołu (nie ma obrusów). Wszystko, co zbędne zostało
                z
                > domu usunięte, a co niezbędne - stoi wysoko, poza zasięgiem ciekawskich
                rączek.

                Przeciez nie winię dziecka za wybieranie ziemi, tylko przyznaje się, że za n-
                tym razem JA nie wytrzymuję, czyli to jest MÓJ problem, a nie dziecka.
                Wiadomo, że dzieci w tym wieku nie są zdolne do zapamietania na dłużej
                jednorazowych zakazów, a są i takie, które puszczaja je mimo uszu.

                Jestem jednak przeciwniczką wyrzucania wszystkiego z domu, bo sie ma dziecko.
                Bezwzględnie nalezy zabezpieczyc wszystko, czym dziecko może zrobic sobie
                krzywdę, a czego nie jesteśmy w stanie upilnować. U mnie sa to nakładki na
                gniazdka elektryczne.
                Ale uważam, że babranie sie w ziemi, a nawet skonsumowanie niewielkiej ilości
                rzeczonej nie jest żadnym zagrożeniem, tak więc kwiatka nie wywalę. POza tym
                lubie kwiatki i mam ich w domu sporo. Nie mówiąc o tym, że musiałabym je chyba
                przywiesić przy sufiie, bo moje dzieci sa na etapie przysuwania jednych mebli
                lub skrzynek z zabawkami do innych i wchodzenia na nie.
                Tak więc kwiatki zostaną, a ja będę sprzątała tę ziemię.

                Dodam, że podałam te sytuacje jako przykład, co nie znaczy, że jest to dla mnie
                jakis problem. PO prostu chyba każdy tak ma, że pewne zwykłe sytuacje urastają
                do rangi problemów, gdy jest sie np. zmęczonym.

                Wtedy właśnie dochodzi do wrzasków i klapsów, jeszcze raz napiszę, że nie są to
                sytuacje codzienne i nie uważam, żeby można było nazwac moje zachowanie
                maltretowaniem dzieci.

                Uff troche namotałam wink
      • linkaa3 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 21:23
        Wlasnie, nawet klaps moze byc upokarzajacy. Gdzies wyczytalam, chyba na tym
        forum, ze klaps czy lanie to droga na skroty, chcialabym jeszcze tylko dodac,
        ze droga na skroty donikad.

        Jest tyle mozliwosci wychowania czlowieka, czemu odwolywac sie do tak
        brutalnych metod? Klaps, zabrac misia - co to da na dluzsza mete?

        Moje dziecko bez klapsow rozumie co do niego mowie, a jak nie to tlumacze do
        bolu, a raczej powtarzam w b prostych zdaniach jak zdarta plyta. Naprawde sie
        da. Dziecko ma 2 lata.
    • isma Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 15:35
      Ooo, matko. To, ze dawanie klapsow nie jest idealna metoda wychowawcza, to nie
      znaczy, ze trzeba od razu ustawe na ten temat pisac ;-(((.

      Nie mam zludzen, co do tego, ze szarpne, i to porzadnie, trzymane za reke moje
      dziecko, jesli bedzie sie chcialo wyrwac na ulice, na ktorej jedzie sznur
      samochodow, zamiast czekac ze mna cierpliwie (jesli kiedys nie poskutkuje to,
      co do tej pory praktykuje, czyli tlumaczenie). Bo tego bedzie wymagalo jego
      bezpieczenstwo. Podobnie jak nie mialam momentu wahania, ze dziecko, ktore
      poslizgnelo sie w wannie, trzeba schwycic za raczke, ratujac je przed
      uderzeniem glowa w dno, nawet jesli "dzieki" temu awaryjnemu gestowi sobie te
      raczke w glowce kosci promieniowej zwichnie, co mi sie osobiscie przydarzylo ;-
      (((.

      My corki, dwuipolletniej, nie karzemy w ogole. Ale tez bynajmniej nie jestesmy
      aniolami tolerancji dla wszelkich wyskokow pociechy, na wiele rzeczy corce nie
      pozwalamy, ktore innym dzieciom wolno. Ale nie ma taryfikatora, ze za to czy
      tamto to klaps albo odebranie misia - jedno i drugie uwazamy nie tylko za
      niezbyt humanitarne, ale i za malo skuteczne. Uwazamy, ze powinien byc zwiazek
      przyczynowo skutkowy miedzy przewinieniem a jego konsekwencja, czyli de facto
      kara. Nie ma takiego zwiazku miedzy rozlaniem zupy a zabraniem zabawki,
      niezjedzeniem obiadu a zamknieciem w innym pokoju.
      • jemma Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 15:51
        To co opisałaś Ismo,o szarpnięciu dziecka,które chce wybiec na ulicę to jest
        taki odruch,pewnie sama tak zrobiłabym .To że nie moje dzieci nie dostały i nie
        dostaną nigdy lania ,nie oznacza ,ze są rozpuszczone i wszystko im wolno.Można
        wychować grzeczne ,mądre, nierozpuszczone dziecko bez klapsów i lania.Moim
        zdaniem bijąc dzieci -poniża się je.
        • ewa216 Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 21:54
          A ja uważam, że wszelkie kary cielesne wobec dziecka powinny być karane. I
          właśnie ismo uważam, że ustawa jest potrzebna chociażby z tego względu że ja
          nie wiem co to klaps ( z jaką siłą wolno uderzyć dziecko?, tak żeby tylko
          poczuło dotyk czy tak żeby zabolało? a ma zaboleć mocno czy tylko trochę? wolno
          bić ręką czy z przedłużeniem ręki?, przez spodnie czy na goły tyłek?) Jedni
          rodzice dadzą lekkiego klapsa a inni przyleją pasem przez tyłek czy to to samo?
          A jak klaps nie podziała to wolno mi dziecko uderzyć mocniej i w buzie na
          przykład? Od jakiego wieku wolno bić dzieci? Czy płaczący 6 miesięczny maluch,
          którego matce wydaje się że dziecko coś na niej wymusza powinien dostać klapsa?
          Nie da sie sprecyzować jak bić wolno a jak nie, ani stwierdzić jaki to zostawi
          w dziecku ślad dlatego uważam, że klapsy powinny być zabronione. Uważam, że
          klaps to tylko i wyłącznie bezsilność i wygoda rodziców.
          Mam nadzieję, że Ci rodzice którzy biją dzieci, dostaja tak samo w łeb od
          swoich parnterów za przewinienia. I widzę tu dużą różnicę jak przywali dorosły
          dorosłemu (chociaż rozmumie za co dostał) a jak walnie dorosły dzieciaka.
          Pozdrawiam
          Ps. ja nie znaję tekstu "twoje dziecko i wychowuj jak chcesz" Jak widzę matkę
          która leje dzieciaka na ulicy to podchodzę i zwracam uwagę ot i tyle.
          • isma Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 15:06
            A, to sie widocznie roznimy w podejsciu do prawa, co mnie zreszta, z powodow
            zawodowych, nie dziwi wink)).

            Ja nie wierze w to, ze prawo jest jedynym hamulcem, regulujacym stosunki miedzy
            ludzmi. To by bylo zbyt idealistyczne wink)). Moge na zawolanie wyliczyc
            dziesiec, dwadziescia, trzydziesci kwestii, ktore prawo reguluje, i co z tego?
            Nikt tego prawa nie przestrzega, a norma nieprzestrzegana nie tylko ze nie
            spelnia swojej literalnej roli, ale i podkopuje zaufanie do prawa w ogole.
            Pierwsze z brzegu przyklady: obowiazek meldunkowy, warunki trzymania zwierzat...
            • ewa216 Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 16:22
              Oczywiście ismo że masz rację z tym, że myślę , że niektórym rodzicom wizja
              tego że łamią prawo na pewno dałaby do myślenia. Nie wiem czy pamiętasz
              historię tej niani która szarpała dzieciaka ( było o tym dużo na tvn) no i jak
              to się skończyło? a no tak że niani nic nie zrobili bo w końcu tylko szrpnęła
              dziecko i troszkę po pyszczku potarła nic takiego nie? Wiem że to nie jest
              idealny przykład ( bo w końcu o rodziców sie rozchodzi a nie o nianie) ale sam
              fakt że gdyby paragraf był to by pewnie jakąś karę miała. A tak nie bo przecież
              szarpać i klepać można.
              Pozdrawiam
    • maw51 Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 21:57
      Widzę, że w tym wątku piszą przeważnie mamy 16-18 miesięcznych maluchów. Czy
      dzieci w tym wieku naprawdę są takie niegrzeczne ze zasługują na klapsa?
      Myślałam ze to prawie niemowlęta, które jeszcze nie wiedzą, co jest dobre a co
      złe, i nie można się na nich złość. Ja mam synka na razie 7 miesięcznego. Jest
      bardzo żywym dzieckiem i zaczyna już powoli mną manipulować (delikatnie mówiąc
      potrafi być nieznośny). Ale wiem ze to wszystko moja wina to ja go tego
      nauczyłam rozpuściłam go przyzwyczaiłam ze mama będzie go ciągle nosić usypiać
      przy piersi i brać do łóżka kilka razy w nocy. I ponoszę teraz tego
      konsekwencje. Czy zachowanie 16-18 miesięcznych dzieci nie jest czasami
      spowodowane tym, do czego ich przyzwyczaili i nauczyli dorośli i tym ze wielu
      rzeczy jeszcze nie potrafią zrozumieć. I należy wykazać się większą
      cierpliwością. Już bardziej zrozumiałabym żeby dać kapsa 3-5 latkowi. Dziecko w
      tym wieku już powinno dużo rozumieć, jeżeli wie, że nie powinno a robi coś
      złośliwie to rozumiem ze można delikatnie dać mu do zrozumienia, co go czeka,
      gdy będzie nadal tak postępować. A zupełnie nie rozumiem kar cielesnych u
      dzieci, które jeszcze nie rozumieją, o co chodzi i dlaczego mama mu przyłożyła.
      Sama musze przyznać, że jestem osobą nerwową, ale nie wiem skąd mi się bierze
      taka cierpliwość do własnego dziecka. Nie dość ze nie denerwuje się jego
      zachowaniem to jeszcze spełniam wszystkie jego zachcianki. I wiem, że w
      przyszłości będę zbierać tego żniwo, ale narazie nie potrafię mu się oprzeć.
      • sakada Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 22:03
        Ja mam nadzieję, że nigdy nie uderzę własnego dziecka. Narazie Oskar ma
        zaledwie 8 miesięcy i nie śmię powiedzieć, że nigdy nie dam mu klapsa bo po
        prostu nie wiem co się stanie w przyszłości. Jednak obiecuję sama sobie, że
        zrobię wszystko co w mojej mocy aby nigdy nie podnieść na niego ręki. Mam
        wielką nadzieję, że mi się to uda.
        • l.e.a Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 22:18
          jestem przeciwniczką szarpania, bicia i klapsów, nawet krzyków, za dużo
          pamietam z dzieciństwa ....znajoma pyta jak to jest,że jak Bartkowi powiem nie
          wolno, to jest to dla niego jasne ? a jej córce nie i dalej robi swoje ?

          podam przykład: Bartek miał 16 mies, wsadzał paluszki do kntaktu, wzielismy go
          z tata na kolana i wytłumaczyli, że może zdarzyc się krzywda, że może cięzko
          zachorowac itp. znajoma natomiast widząć,że córka majsterkuje przy wtyczce
          krzyczy nie wolno, dziecko nie rozumie - dlaczego ? nie tłumacząc dzieckowi nie
          dziwmy się,że nie słucha.
          • karinka17 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 08:07
            l.e.a napisała:

            > podam przykład: Bartek miał 16 mies, wsadzał paluszki do kntaktu, wzielismy
            go
            > z tata na kolana i wytłumaczyli, że może zdarzyc się krzywda, że może cięzko
            > zachorowac itp. znajoma natomiast widząć,że córka majsterkuje przy wtyczce
            > krzyczy nie wolno, dziecko nie rozumie - dlaczego ? nie tłumacząc dzieckowi
            nie
            >
            > dziwmy się,że nie słucha.

            A co powiesz na taki przykład:
            Córcia wkłada paluszki i długopis do kontaktu (nie zmyslam na potrzeby chwili),
            bierzemy ją na bok i tłumaczymy,że nie wolno, bo zrobi sobie krzywdę itp...
            A ona za 5 min. idzie do tego kontaktu i znów próbuje....To my znów tłumaczymy,
            że nie wolno...
            A ona znów tam lezie itd....z każdą rzeczą...
            np. skacze jeszcze ze stołu na tapczan (!!) i tez tłumaczenie nie pomaga itp.
            i co z taką począć?? Przecież jak ja kiedyś nie przyuważymy to ja prąd porazi,
            albo sobie zrobi coś jeszcze gorszego!!!
            Nie wiem co z tą małą czarownicą już robić!?
            • l.e.a Re: zanim przyłożysz...- do Karinki17 25.01.05, 08:46
              Karinka, kupcie zabezpieczające wkładki do kontaktów, wiem, że kontakty podałaś
              jako przykład. Może spróbuj w tym momencie zainteresować córkę inną zabawą, u
              nas tez skutkowało.

              Pozdrawiam Cię - lea
              • karinka17 Re: zanim przyłożysz...- do Karinki17 25.01.05, 09:11
                dzieki smile za odpowiedź.
                Wkładki na kontakty mamy, ale przeciez nie na wszytkie mogą być założone sad...
                pozatym, jak już pisałam :skacze ze stoła na rogówke, oraz kręci kurkami od
                gazu, pisze po meblach, wysypuje ziemię z donic, zawsze biegnie w przeciwnym
                kierunku niz my (na dworze) itp....

                zajmowanie zabawa czasem skutkuje a czasem nie sad
                mam tylko nadzieję, że z tego wyrośnie a mnie nerwy nie puszczą.
                Nie jestem święta, i zdarzyło mi sie jej dać klapsa, ale potem razem
                płakałyśmy sad. Staram sie trzymać nerwy na wodzy, nie szarpię jej, staram sie
                nie krzyczeć, nie ulegać na wymuszanie wszytkiego poprzez rzucanie sie na
                podłogę z potwornym rykiem...
                mam nadzieję, że z tego wyrośnie! A jak nie!? A jak bedzie taka jak syn
                koleżanki! W wieku 7 lat skacze po wersalkach, nikogo nie słucha i cały czas
                broi!
                brrr...
                • l.e.a Re: zanim przyłożysz...- do Karinki17 25.01.05, 13:28
                  no to macie żywe sreberko smile napewno z tego wyrośnie, cierpliwości życzę smile

                  pozdrawiam ciepło
                  lea
                • olaart Re: zanim przyłożysz...- do Karinki17 25.01.05, 17:16
                  karinka17 napisała:

                  > dzieki smile za odpowiedź.
                  > Wkładki na kontakty mamy, ale przeciez nie na wszytkie mogą być założone sad...
                  > pozatym, jak już pisałam :skacze ze stoła na rogówke, oraz kręci kurkami od
                  > gazu, pisze po meblach, wysypuje ziemię z donic, zawsze biegnie w przeciwnym
                  > kierunku niz my (na dworze) itp....

                  Karinko - Twoja córeczka to wypisz wymaluj mój Maksio jakieś 1,5 roku temu,
                  takie żywe sreberko, które powoduje przedczesne siwienie swoich rodziców wink
                  Maksio też skakał ze stołu więc stół został złożony i schowany do piwnicy, w
                  domu nie było ani jednego kwiatka ( za to obie babcie nagle miały ich w
                  nadmiarze wink)) kurki wyciągaliśmy i kładliśmy wyskoko - jak ktoś chciał zapalić
                  gaz - musiał sobia założyć ten nieszczęsny kurek. Inny kiedynek na dworze -
                  możesz skorzystać ze smyczy, jak się nie podoba, konsekwentnie do domu
                  oczywiście z odpowiednim tłumaczeniem itp. itd U nas np. zniknęły firanki bo
                  mały uparcie za nie ciągnął, wszystkie cenne rzeczy wysoko. Stopniowo zaczął
                  rozumować, tłumaczenia odnosiły skutek, przedmioty domowe zaczęły wracać na
                  swoje miejsce. Wyrośnie przekonasz się smile))
                • mackowy4 Re: zanim przyłożysz...- do Karinki17 26.01.05, 09:53
                  U nas nakładki są założone na wszystkie kontakty, które nie są w "ciągłym
                  użyciu". Co to za problem? Wyjęcie nakładki w razie potrzeby trwa przecież
                  chwilkę smile. A kuchenka ma pokrętła na płycie, a nie z przodu - i po kłopocie.
          • weronikarb Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 14:24
            l.e.a napisała:

            > jestem przeciwniczką szarpania, bicia i klapsów, nawet krzyków, za dużo
            > pamietam z dzieciństwa ....znajoma pyta jak to jest,że jak Bartkowi powiem
            nie
            > wolno, to jest to dla niego jasne ? a jej córce nie i dalej robi swoje ?
            >
            > podam przykład: Bartek miał 16 mies, wsadzał paluszki do kntaktu, wzielismy
            go
            > z tata na kolana i wytłumaczyli, że może zdarzyc się krzywda, że może cięzko
            > zachorowac itp. znajoma natomiast widząć,że córka majsterkuje przy wtyczce
            > krzyczy nie wolno, dziecko nie rozumie - dlaczego ? nie tłumacząc dzieckowi
            nie
            >
            > dziwmy się,że nie słucha.

            Lea gratuluje dziecka tak rozumnego.
            Mojemu tłumaczke: Dominiś niewolno tego dotykac (kurki przy gazie) bo zrobisz
            sobie krzywde (mowilam nawet ała aby zrozumiał) i tak wyłaczyl
            Nastepnie: Dominik niewolno bo mama tacie obiad gotuje (nawet było i mniam
            mniam)
            Nadal kreci i nic nie dociera
            Powiedz mi i co mam zrobic, dalam klapsa, choc i tak nie poczul przez pampersa
            bo myslal ze to zabawa.
            Nawet odwrocenie uwagi nie pomaga, bo ma niestety bardzo dobra pamiec i caly
            czas wraca.
            U mnie w mmieszkaniu wszystkok jest tak zrobione aby maly nie mogl sobie zrobic
            krzywdy brojeniem, ale niestety ma 15 m-cy i na koncie : 3 piloty rozwalone,
            wieza rozwalona, ziemia z kwiatow. Zabawki tez bardzo krotko sa ladne i nowe
            oraz dobre sad
            • karinka17 do weronikarb .... 25.01.05, 14:30
              no to coś jak moja Paulina ...sad
            • wieczna-gosia a moze za duzo tlumaczycie? 26.01.05, 08:17
              Bo ja nie tlumacze dlugo i namietnie dlaczego nie.
              Nie i koniec. Nie wolno. W fazie naporu potrafilam odstawiac od kontaktu po 50
              razy. Mialam poza tym zatyczki, ale nie o to chodzi- chcialam zeby dziecko
              przyjelo ze do kontaktu nie wolno sie zblizac- zatyczny byly dla mojej wygody, w
              razie jak sie zagapie.

              Naprawde bardzo male dziecko wymaga jasnych polecen, na tlumaczenia przyjdzie
              czas. Nie wolno i koniec. Z gazem tak sama. Z ulica tak samo. Uwazam ze
              tlumaczenie rozwlekle ze moze stac sie krzywda, to strata czasu. Dziecko musi
              bowiem znac pojecie krzywdy i szpitala w dodatku. Latwiej zabronic.
              Moje dzieci dowiedzialy sie pozniej dlaczego nie moga, ale do tego czasu mam
              doslownie kilka zakazow bezwzglednych:
              gaz
              kuchenka
              piekarnik
              kontakty
              zarowki

              tych rzeczy po prostu nie wolno dotykac. Nie ma dlaczego, nie ma ze czasami
              mozna (czemu w koncu nie pomacac chlodnej zarowki), nie ma. Zakazane. Pozniej
              wprowadzam elementy tlumaczenia, rozmawiamy, juz 5 latka u mnie wyjmuje jeden
              kabel z kontaktu a wklada drugi, czyli gdzies w tym okresie pomiedzy 0 a 5 lat
              stopniowo sprzedalam jej cala wiedze o tym czym jest prad, dlaczego trzeba
              uwazac, jak sie uwaza, ze kontakt generalnie wolno dotykac, ale.... itd

              Ale wyjsciowym postepowaniem bylo- nie wolno i odstawialam. Nie zagadywalam na
              chama, tylko wytrwale odstawialam. Dziecko po jednym dniu lapalo ze to jest nie
              wink kilka nastepnych zajmowalo mu sprawdzanie czy tak tylko sobie gadam czy tez
              mowie serio i czy na pewno zawsze odstawie czy moze mi przeszlo.

              pozwalam dziecku na wiele eksperymentow- mozna sobie palce przycinac szufladami,
              trzeskac drzwiami (z poduszka wink)) ruszac piloty.
              • karinka17 Re: a moze za duzo tlumaczycie? 26.01.05, 12:50
                tyle, że na Paulinę nie działa ani tłumaczenie, ani zakazy typu "NIE, BO NIE! I
                KONIEC". Ona ZAWSZE wraca w to samo miejsce smile! dziś 5x a jutro jeszcze 5
                itd....
                i to jest włańie problem.
                Pozwalamy jej sie wielu rzeczy uczyc na błedach, ale nie wszytko idzie w ten
                sposób załatwić..
                mamy tez zatyczki na kontakty, ale jak mówiłam nie wszytkie moga być zakryte...
                • wieczna-gosia Re: a moze za duzo tlumaczycie? 26.01.05, 14:59
                  a pojutrze wink))))
                  moje dziecko to pewnie po 50 razy potrafi wracac. I co z tego? testuje czy na
                  pewno wiem co mowie. A ja wiem co mowie i odsuwam.
                  jak czlowiek zrozumie mechanizm poznania to sie mniej wkurza. Co ci przeszkadza
                  poodsuwac dzis jutro i pojutrze? Przeciez ten upor, ktory cenimy w naukowcach
                  sprowadza sie dokladnie do tego samego- zeby robic to samo do skutku wink)
                  • milarka Re: a moze za duzo tlumaczycie? 26.01.05, 15:15
                    wieczna-gosia napisała:

                    > jak czlowiek zrozumie mechanizm poznania to sie mniej wkurza. Co ci
                    > przeszkadza poodsuwac dzis jutro i pojutrze? Przeciez ten upor, ktory cenimy
                    > w naukowcach sprowadza sie dokladnie do tego samego- zeby robic to samo do
                    > skutku wink)

                    ha, podoba mi się to podejście smile))
                    ja to w zasadzie mam cierpliwość do odsuwania dziecka po raz n-ty z zakazanego
                    miejsca, ale mój mąż często cierpliwość traci - od dziś w takich sytuacjach
                    będę mu wyjeżdżać z tekstem o uporze w naukowcach smile (mam nadzieję Gosiu, że
                    nie masz nic przeciwko wink
      • lola211 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 21:46
        Już bardziej zrozumiałabym żeby dać kapsa 3-5 latkowi. Dziecko w
        >
        > tym wieku już powinno dużo rozumieć, jeżeli wie, że nie powinno a robi coś
        > złośliwie to rozumiem ze można delikatnie dać mu do zrozumienia, co go czeka,
        > gdy będzie nadal tak postępować. A zupełnie nie rozumiem kar cielesnych u
        > dzieci, które jeszcze nie rozumieją, o co chodzi i dlaczego mama mu
        przyłożyła.

        To, ze dziecko zrozumie, za co dostalo, wcale nie upowaznia nas do stosowania
        tej "metody wychowawczej".Nadal jest to male dziecko, wobec ktorego rodzic
        stosuje , bylo nie bylo, przemoc fizyczna.Nie chodzi tu o to, czy bolalo, czy
        nie, liczy sie sam fakt, ze podnioslo sie reke.
        Jesli o mnie chodzi to zdarzylo mi sie w pierwszych latach zycia
        córki "sprzedac klapsa"- byl to wyraz mojej bezsilnosci.Tak bylo mi z tym źle,
        ze postanowilam juz wiecej nie dac sie tak sprowokowac.I jakos mi sie udaje,
        poza 1 wyjatkiem jak na razie.Latem corka bez poinformowania samowolnie
        oddalila sie ode mnie na basenie, to co przezylam przez pare minut nie da sie
        opisac- tłum, woda, mala gola dziewczynka, w samych majtach- oczyma wyobraźni
        widzialam ja w rekach pedofila lub utopiona w basenie.Nikt nic nie
        widzial.Odnalazla sie po 10 min. i wówczas otrzymala solidnego klapsa.Nie
        darlam sie, nie wrzeszczalam, po prostu klepnelam, po to, by zdala sobie sprawe
        z powagi sytuacji i nigdy tak juz nie robila.Z tego co mówi, dotarło do niej.
        Nigdy natomiast nie ublizam dziecku, nie wyzywam.

        To, jak wyglada stosowanie kar cielesnych, uzmyslowilam sobie na wakacjach,
        sasiadujac z pewna rodzina.Chlopak moze 12 letni byl lany w pokoju, tak ze darl
        sie wniebogłosy, a takze spoliczkowany publicznie przez ojca i matke.Koszmar, a
        oni jakby nigdy nic, normalka.

        Ja w dziecinstwie tez bylam ofiara swojej znerwicowanej matki, tez uwazala, ze
        obrywam słusznie, ja mam inne zdanie i do dzis jej nie wybaczylam.Uwazam, ze
        matka z niej byla marna.I za nic nie powtorze jej bledow.

    • mama_lukaszka Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 22:58
      Dałam niedawno klapsa mojemu synkowi (2 lata) i zdarza mi się go szarpnąć lub na
      niego krzyknąć. Jest to wyraz mojej bezradności w niektórych sytuacjach. (Np
      przedwczoraj na spacerze młody nagle wybiegł z placu zabaw prosto na ulicę.
      Złapałam go tuż przed przejeżdzającym samochodem a jestem w 6 miesiącu ciąży i
      bieganie mi delikatnie mówiąc nie służy. Dałam mu klapsa, poryczał się ale nie
      widziałam dezaprobaty w oczach pozostałych mam na placu zabaw.)
      Na ogół zachowuję zimną krew i jak młody robi coś czego nie powinien to go
      podnoszę (wierzgającego nogami smile) i czekam aż mu atak złości przejdzie.
      Dwulatkowi naprawdę trudno coś wytłumaczyć, ale konsekwentne działania rozumie.
      (Nie mam tu oczywiście na myśli bicia, tylko działania typu: bawisz się kurkami
      = jesteś wyproszony z kuchni)

      Pozdrawiam
    • fiszerowa Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 23:03
      Drogie Mamy,

      czytajac moje przedmowczynie mam wrazenie, ze bardzo splycilyscie a nawet
      trywializujecie problem przemocy.
      Zdarza Wam sie przylac poltorarocznemu maluchowi! A co bedzie za rok, dwa,
      trzy? Dziecko bedzie coraz starsze, przewinienia coraz wiekszego kalibru, to i
      biecie bedzie wieksze i bardziej bolesne?
      Kazde bicie jest zle! Przemoc rodzi przemoc! Klaps wymierzony potoraroczniakowi
      jest przemoca! I nalezy go wrzucic do jednego wora z maltretowaniem!

      Mam wrukowana agresje. Bo mial ja wdrukowana moj ojciec. Codziennie moj syn
      wystawia mnie na probe i codziennie staczam ze soba walke. Niestety zdarzylo mi
      sie juz jedna bitwe przegrac. I to w najmniej oczekiwanym momencie... Bylam
      chora przez tydzien, a moj syn nawet tego nie zauwazyl. Bylam pod presja
      karcacych spojrzen oburzonych rodzicow i przylalam. Tunio pomasowal sie po
      pupie i poszed dalej. Nawet sie nie skrzywil. I cale szczescie. Powiedzialam
      sobie, ze zrobie wszystko zeby to sie nie powtorzylo.
      Zbyt gleboko siedza we mnie koszmary z dziecinstwa.
      Do tej pory zgrzyt klucza w zamku w pierwszym ulamku sekundy powoduje u mnie
      paralizujacy strach - tak sie czulam w dziecinstwie jak ojcie wracal z pracy.
      Nigdy nie bylo wiadomo w jakim bedzie humorze i czy czegos, w jego mniemaniu,
      nie przeskrobalam.
      Do tej pory histerycznie boje sie bolu. Kiedys moj maz w zartach chcial klepnac
      mnie tylek. Zaczelo sie od smiechu a skonczylo na placzu. Nawet mnie nie
      dotknal, ale ja (30-letnia kobieta) zaczelam plakac ze strachu!
      Do tej pory czuje sie nieswojo, gdy zostawiam niedojedzony posilek. Bo jako
      dziecko musialam zjadac wszystko co bylo na talerzu. Ojciec wiedzial lepiej czy
      jestem najedzona czy nie.
      Moj ojciec byl (jest) "normalnym" facetem. Nie pil, nigdy nie podniosl reki na
      moja mame. Uwazal ze jego metoda wychowawcza jest jak najbardziej prawidlowa i
      skuteczna. A ja zylam w permanentnym strachu. Moja rodzina uchodzila za
      przyzwoita. Taka sobie zwykla robotnicza rodzina z bloku. Taka jak pewnie
      dziesiatki, setki tysiecy... Nie wierze, ze tylko ja mam takie wspomnienia. Czy
      chcecie to zafundowac wlasnym dziciom.
      Skad wiecie jak klapsy wymierzane maluchowi odbija sie na waszym dziecku? Skad
      wiecie jak bardzo jest wrazliwe i jak to zawazy na jego doroslym zyciu?
      • sakada Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 00:03
        Fisz - mojego ojca (świętej pamięci) też trudno podciągać pod szeroko rozumianą
        patologię. Wykształcony, inteligentny z tym że miał własny pogląd na
        wychowanie. Nie mogę powiedzieć, że bił. To zbyt ostre słowo. Kilka razy
        dostałam w twarz, kuksaniec łokciem w żebra, kopniak w nogę lub wykręcanie
        ręki. Słowem nic wielkiego, bardziej mnie to upokarzało niż bolało. Chociaż
        jeden raz pamiętam - starsze dziewczyny ze szkoły (miałam wtedy z 10 lat) z
        jakiegoś powodu nie zapałały do mnie miłością i żeby to udowodnić woziły mnie
        przez 3 godziny windą (wieżowiec) celem zastraszenia. Po powrocie do domu nie
        dano mi wyjaśnić sytuacji (spóźnienie), ojciec czule zdjął ze mnie kurtkę,
        buty - bez słowa, poczym wlał mi jak to się mówi: na goły tyłek pasem. Pamietam
        to dobrze. Całą scenę mogę dziś opisać ze szczegółami (choć nie chcę). I wiem
        jedno. Wyjdę z siebie, ale nie uderzę Oskara. Nigdy.
    • monika19782 Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 23:18
      Nie pamiętam czy dostawałam klapsy jak byłam mała ale jak byłam w przedszkolu
      czasem dostawałam paskiem, potem moja mama wyjechała na kilka lat, mój tato
      zupełnie sobie z tym nie poradził i chociaż byłam naprawdę bezproblemowa tzn.
      super się uczyłam żadnych wybryków itp. zdażyło mi się dostac nawet kablem od
      żelazka, dochodziła do tego jeszcze przemoc psychiczna, po powrocie mojej mamy
      już nic się nie ułożyło, chociaż dalej byłam bezroblemowa - super liceum,
      studia, żadnego szemranego towarzystwa dostawałam czym popadło wieszakiem
      kablem pięścią i gdzie popadło a niestety najczęściej po twarzy lub głowie, mam
      wyładowywała na mnie swoją stresujacą pracę, niepowodzenia dochodził do tego
      alkohol chociaż nie w patologicznych ilościach ostatni raz dostałam jak miałam
      20 lat, po twarzy, za to że grzecznie poprosiłam żeby nie sprzątała mojego
      pokoju w którym z resztą nie było bałaganu tyko mamie nie podobało się to że
      lampka stoi tu a nie tam, często chodziłam posiniaczona i chociaż te siniaki
      zeszły pozostało coś ważniejszego, coś czego chciałabym się pozbyc,taka dziura
      w sercu, tacie wybaczyłam ponieważ już nie żyje i był w gruncie rzeczy dobrym
      ale słabym człowiekiem, z mamą jest inaczej też ją kocham ale nie ma między
      nami więzi, wiem dlaczego, otóż z dzieciństwa mamę niewiele pamiętam a jak juz
      sie pojawiła zaszokował mnie że dziecko które opóściła na 5 lat - wyjechała jak
      miałam 8 lat i za którym tak tęskniła czasem traktowaław tak nieludzki sposób,
      nie cierpiliśmy biedy ale co z tego, przez to wszystko moje dzieciństwo chociaż
      miało mnóstwo wspaniałych momentów wydaje mi się bardzo smutne.
      Nie bijmy naszych dzieci ani małych ani większych ani w ogóle, starajmy się
      tego nie robić ponieważ nie wiemy jaki ślad zostawi to w ich psychice, moja
      mama nie ma pojęcia że obecne trudne stosunki między nami mają takie właśnie
      podłoże a ja nie chce już do tego wracać ani rozgrzebywać, przepraszam za taki
      chaos w moim liście. Pozdrawiam Was gorąco
    • jemma Re: zanim przyłożysz... 24.01.05, 23:49
      A wiecie co mnie najbardziej przeraża?że wychowywanie "na
      klapsach ,laniu ,szarpaniu"jest bardzo powszechne i takie "normalne".Mimo ,ze
      mamy naprawdę wspaniałych znajomych dla nich nie ma nic dziwnego ,ze potrafią
      przy wszystkich zdzielić swoje dzieci bo coś tam zbroiły albo nie
      słuchają.Można sobie wyobrazić jak czuje się taki 3,4-latek.Upokorzony i
      poniżony.To mnie nie przestanie dziwić,że naprawdę wielu ludzi gdy rozmowa
      schodzi na te tematy,usłyszy,że nasze córki nigdy nie dostały lania,ani nawet
      klapsa,uważa nas za chorych ludzi,a nawet nie dowierza.Zaraz potem obserwują
      dziewczynki\5i8 lat\,pewnie myslą ,że zobacza jakieś rozwydrzone
      bestie.Dostawaliśmy z mężem w dzieciństwie lanie,nie często,ale pamiętamy o
      tym.To był jeden z wielu powodów dla których postanowiliśmy,że nasze dzieci
      nigdy nie dostana chociażby klapsa\wtedy jeszcze ich nie było\.Agresja rodzi
      agresję.
    • mika_p Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 00:01
      A żeby mętlik dodatkowo zwiększyć, niektórzy psychologowie publicznie mówią, że
      w pewnych sytuacjach klaps może być dobrym wyjściem.
      Na przykład tu: kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54933,2210710.html (w
      artykule o naturalnych konsekwencjach) takiego klapsa dopuszcza dr Barbara
      Smolińska w ostatnim akapicie.
      • pola777 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:11
        ja dostalam pare razy w zyciu klapsa - czasem porzadnego - i od swojego taty i
        od swojej mamy- i zyje i nie robie z tego dramatu. Rozumiem ze niektore z was
        mialy tej agresji wiecej i na wieksza skale, ale nie sadze aby klaps zaszkodzil
        od czasu do czasu nikomu..

        nikt nie mowi o terrorze w domu i laniu z byle okazji.

        Ale gdyby klapsy mialy szkodzic to chyba wiekszosc moich rowiesnikow bylaby
        psychicznie niezrownowazona..



        • milarka Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:18
          pola777 napisała:

          > ja dostalam pare razy w zyciu klapsa - czasem porzadnego - i od swojego taty
          > i od swojej mamy- i zyje i nie robie z tego dramatu. Rozumiem ze niektore z
          > was mialy tej agresji wiecej i na wieksza skale, ale nie sadze aby klaps
          > zaszkodzil od czasu do czasu nikomu..

          A gdybyś tak od męża dostała od czasu do czasu, też uważałabyś, że to normalne
          (zakładam, że mąż chciałby cię w ten sposób czegoś nauczyć) ??
          • pola777 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:26
            Milarko, w tej chwili:

            wiem ze nie moge lapac za gorace zelazko
            wbiec pod autobus
            wiem, ze nie moge opluc swojego wujka
            wiem, ze nie moge wsadzic kota do piekarnika poraz n-ty.
            Wiem, ze z okna sie wyglada , a nie chodzi po parapecie.

            moze gdyby nie ten klapsy to by mnie juz nie bylo.

            rozumiem w tej chwili ze jesli czegos nie mozna , jest ku temu powod.
            I pamietam, ze kiedys absolutnie do mnie nie docieralo nic.

            dziecko ma bardzo ograniczone poczucie wlasnej zniszczalnosci, tego jak latwo
            jest zrobic sobie krzywde. I niektore dzieci nie reaguja na slowa. Niestety.
            Sa rozne dzieci. I rozni rodzice.
            Malo jest rodzicow ktorzy chca zrobic dziecku krzywde. Za to wiele dzieci ktore
            zrobilyby sobie krzywde same, gdyby rodzice w pore nie zabronili im surowo
            robic pewnych rzeczy





            • milarka Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:32
              No ale przecież dorośli też robią wiele głupich rzeczy, czyż nie?

              Przykładowo, prowadzisz samochód i przekraczasz dozwoloną prędkość a twój mąż
              uważa, że w ten sposób narażasz swoje życie, i co? Daje ci w łeb??

              • pola777 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:37
                Wielu doroslych ktorzy przekraczaja predkosc i narazaja zycie swoje i innych
                nie zwazajac na przepisy, mandaty i prosby wspolpasazerow owszem powinno dostac
                przez leb i to porzadnie-moze przestali by sie popisywac.

                a czy ty milarko nigdy nie dostalas klapsa w pupe?
                • milarka Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:47
                  pola777 napisała:

                  > a czy ty milarko nigdy nie dostalas klapsa w pupe?

                  A widzisz, od taty owszem, zdarzyło mi się dostać, od mamy nigdy.
                  Skutek lania taty? strach i dystans, oddalenie się od niego (skutek nie tylko
                  lania ale również surowego podejścia do dzieci).
                  Z wszelkimi problemami szłam do mamy, do niej mam ogromny szacunek, miłość i
                  przyjaźń - i właśnie taką relację chcę mieć z własnymi dziećmi, a nie taką jaką
                  miałam i mam z tatą (choć tu bardziej pasuje brak relacji).

                  • iizaa Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 13:33
                    Temat wałkowany setny raz.Tysiące wypowiedzi i taka zedego porzadnego wniosku.
                    Ale zabieram głos bo właśnie uśmiechnęłam sie pod nosem.

                    > Skutek lania taty? strach i dystans, oddalenie się od niego (skutek nie tylko
                    > lania ale również surowego podejścia do dzieci).


                    Też dostawałam lanie od taty. Wiedziałam ile dostną i trzmałam w trakcie tatę
                    za ręke (doatwałam za kosmicznie powazne przwinienie i zawsze mowiono mi za co).
                    Tata był moim najlepszym przyjacielem, najukochańszym facetem pod słońcem.

                    Ja się tylko tak zastanawiam nad tym bezstresowym wychowaniem, bze podnoszenia
                    głosu i w ostatecznosci klapsa. Była juz swego czasu taka "moda" na
                    tłumaczenie, rozmawianie, poszerzanie granic. Nie dało to dobrych efektów.
                    jam mam ponad 3 letnia coreczkę. Czasem krzyknę, czasem klepne po pupie,
                    kiedy żadne perswazje nie trafiają. I nie mam z tego powodu jakis wyrzutów
                    sumienia. Bo niestety moje dziecko czasem jest tak uparte ,ze nic do niej nie
                    dociera.

                    Porównywanie dzieci a dorosłych to jakas delikatna pomyłka, wiadomo ,ze szef w
                    pracy nie klepnie cie po tyłku , tudziez mąż za brak obiadu. Ale szef cie
                    zwolni , a mąz ukarze cichymi dniami i tyle.

                    I tak, jak słusznie ktoś na p[oczątku zauważył, rozróznijmy bicie.
                    A co do Szwecji, gzdie klaps jest karalny, to miałam tam kolezankę, któr przez
                    wiele lat opiekowała się tam dziecmi, i albo trafiała do takich rodzin, albo to
                    jakas reguła, ale tam rodzice mięli wiecej problemów wychowawczych i bali sie
                    własnych dzieci, bo przy dobrym układzie pociecha za byle co mogła narobic
                    rodzicom wielkiego kłopotu.

                    Ilu jest rodzicow - tyle metod wychowania.
                    • milarka Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 13:41
                      iizaa napisała:

                      > Porównywanie dzieci a dorosłych to jakas delikatna pomyłka, wiadomo ,ze szef
                      > w pracy nie klepnie cie po tyłku , tudziez mąż za brak obiadu. Ale szef cie
                      > zwolni , a mąz ukarze cichymi dniami i tyle.

                      No ale dlaczego mąż karze żonę cichymi dniami a nie klapsem? Dlaczego w
                      przypadku dorosłych można wymyślić inną karę w przypadku dziecka nie??
                      • iizaa Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 14:53
                        Można i chyba każda z nas wymysla, jesli zachodzii taka potrzeba. Ale
                        postwienie w kącie, zakaz ogladania bajek itp nie zawsze skutkują.
                        Moja córka od paru dni notorycznie kascze z foteli. I ani prosby ani grożby nie
                        skutkują. Foteli z domu nie wyrzucę, nie zamknę w szafce a żadne preswazje
                        słowne nie działaja . I co? Mam pozwolić zby w koncu zleciała na dziub
                        rozbijając sobie nos, bo poniesie wtedy konsekwencje własnego postępowania?


                        Poza tym jestem otwarta na propozycje wyciagania konsekwencji wobec 3 letniego
                        dziecka. Może sie czegos nauczę.
            • fiszerowa Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:42
              Skoro pamietasz tak dobrze te klapsy i wiesz za co je dostalas to chyba mialas
              wiecej niz 18 miesiecy? W tym watku o klapsach pisza mamych maluchow. Skoro
              nerwy im puszczaja przy takich dzieciaczkach co bedzie jak beda mialy 5 czy 6
              lat? Moje przerazenie budzi fakt, ze ktos z taka lekkoscia moze pisac,
              ze "nerwy mu puszczaja" i leje w pampersa. Nikt nie jest swiety. Kazdemu moze
              zdarzyc sie wyjsc z siebie. Twoim rodzicom zdarzylo sie to 5 razy w
              ekstremalnych sytuacjach. I to jestem w stanie zrozumiec. Nawet moj "guru"
              Eichelberger przyznal sie w ktorejs ksiazce, ze spral syna za to ze wybiegl na
              ulice.
              Niestety wiekszosc rodzicow bije, bo to im nie starczylo cierpliwosci i
              wyrozumialosci, a nie dlatego, ze przewinienie bylo takiego kalibru, ze na to
              zaslugiwalo.

              pozdrawiam
              Fiszerowa
              • pola777 Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:48
                mialam od 3-6 lat pewnie, jak poszlam do szkoly to juz niczego takiego sobie
                nie przypominamsmile

                Nie wiem czy dostalam w tetre bo nie pamietam szczerze mowiac.

                I tez nie pochwalam bolacych klapsow dawanych dziecku mlodszemu niz dwa lata

                aczkolwiek nie uwazam ze kiedy jakas matka z rozpaczy klepnie w pampersa i
                dzieciak nawet tego nie czuje to dzieje sie tragedia i matka powinna isc do
                wiezienia. Powinna sie za to jak najbardziej zastanowic nad soba i swoimi
                uczuciami do dziecka i popracowac nad tym.
                • fiszerowa Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 15:54
                  pola777 napisała:

                  Powinna sie za to jak najbardziej zastanowic nad soba i swoimi
                  > uczuciami do dziecka i popracowac nad tym.

                  Czyli jednak... w sumie mamy podobny poglad. Z ta tylko roznica, ze ty
                  bagatelizujesz jednorazowe plasniecia, a ja uwazam, ze to moze byc pierszy krok
                  do lawiny przemocy... I dlatego trzeba mowic, ze bicie jest zle i kazdy klaps
                  krzywdzi dziecko. Moze nastepnym razem taka mama zastanowi sie przez chwile co
                  robi zanim sie zamachnie.
    • jojo_z_jajem Re: zanim przyłożysz... 25.01.05, 16:52
      Dziecko nie wlozy rak do kontaktu jesli zapezpieczy sie je zatyczkami - takie
      ze spacjalnym plastikowym kluczykiem kosztuja grosze,
      nie bedzie siegalo do garnkow jesli zabezpieczy sie kuchenke oslona,
      nie otworzy okna z zabezpieczeniami przez otworzeniem (mozna uchylic, nie mozna
      otworzyc),
      nie stlucze oleju czy octu jesli przeniesie sie tlukace rzeczy z szuflad i
      szafek na dole kuchni na gore, czy takie ktore moze rozsypac,
      zalozy zdejmowane zapiecia na szafki w pokojach z cenna zawartoscia,
      ulozy tak ciasno ksiazki ze nie bedzie samo w stanie wyciagnac
      dajac dostep jedynie do dziecinnych ksiazeczek

      Wszystkie te zabezpieczenia kosztowaly mnie nie wiecej niz 50 zl,
      uzywalam ich przez dwa lata, teraz przy czterolatce nie ma takiej potrzeby.

      To o czym piszecie, usprawiedliwianie klapsow, szarpania, jest
      usprawiedliwieniem bezmyslosci i lenistwa.

      Mozna wychowac dziecko bez bicia. Mlodszej czterolatce raz dalam klapsa z
      premedytacja zeby jej pokazac ze bicie starszej siostry - przyniesione z
      przedszkola, naprawde moze bolec.

      Nie uderze ze zlosci, z bezradnosci czy zmeczenia. Zawsze w takich chwilach
      przypomnie sobie jak martwilam sie o nia po porodzie.

      Przypomniejcie sobie wasze dzieci jak mialy kilka godzin czy dni. Uderzylybyscie
      je wtedy czy pozwolilybyscie zrobic to np pielegniarce? Czemu teraz dajecie
      sobie takie prawo? A ktos inny - moze je bic? Czy tylko Wy macie
      takie "przywilej"?

      Tak, twimma, szarpanie, "klepanie w pampersa" he he jak ladnie nazwane,
      wrzeszczenie jest martletowaniem.
      • twinmama76 teraz sie wkurzyłam! 25.01.05, 17:48
        jojo_z_jajem napisał:
        > Tak, twimma, szarpanie, "klepanie w pampersa" he he jak ladnie nazwane,
        > wrzeszczenie jest martletowaniem.

        No więc Z PREMEDYTACJĄ MALTRETUJE SWOJE DZIECI

        A poważnie mówiąc uwielbiam takie kółka, w których zebrani wzajemnie zapewniaja
        sie o swojej świętości uncertain Nic, tylko aureolki przyczepiać.

        Pisałam o klepaniu, bo tak to u mnie wygląda - klepnięcie, a nie przywalenie z
        całej siły. Dzieci tego nie czują, bo jest to wyrażenie mojej bezsilności i
        braku cierliwości, a nie środek wychowawczy mający nauczyć je czegokolwiek.

        Do łez rozbawiła mnie historia jednej mamy, jakto tłumaczyła 17-miesięcznemu
        dziecku dlaczego nie wolno wkładać paluchów do kontaktu i ono zrozumiało i
        zapamiętało o co chodzi ;-/
        Moje dzieci z pewnością są opóźnione w rozwoju, bo jestem pewna, że nie
        mogłabym liczyć na ich inteligencję i pamięć w takim wypadku. Z tego tez powodu
        mam kontakty zabezpieczone.
        Na tłumaczenie reagują w ten sposób, że (niech juz będzie ten sam przykład)
        wywalaja doniczkę z kwiatkiem pokazując przy tym paluszkiem "ty ty ty", z
        odpowiednim efektem dźwiekowym.

        Fajna była tez wypowiedź forumowiczki, która nie wie, jak to mozliwe by 16-
        miesięczne niemowle (?) wyprowadziło kogos z równowagi, a zaraz potem pisze, że
        jej 7-miesięczny synek nią manipuluje. Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że
        moje dzieci mna umyslnie manipulują, ale to pewnie wynik tego jednego lania w
        dzieciństwie - po prostu mam uszkodzony mózg uncertain

        A teraz ostatni przykład maltretowania: dziś na spacerze wzięłam wierzgającą i
        wrzeszczącą Zuzię POD PACHĘ (czyli potraktowałam ja jak przedmiot i naruszyłam
        jej wolność) i rączym kłusem ruszyłam za uciekającym w przeciwnym kierunku
        Szymonkiem. Mijana przeze mnie starsza pani ze zgroza spytała "CO PANI ROBI
        TEMU DZIECKU?!" Teraz juz wiem, że powinnam odpowiedzieć "Jak to co -
        MALTRETUJĘ!"

        Właśnie uświadomiłam sobie, że maltretuje swojego męża, bo zdarza mi sie na
        niego wrzeszczeć częściej niz na dzieci.

        P.S.
        mam nadzieję,że zareagujecie, gdy pijany sąsiad zza ściany będzie faktycznie
        maltretwał swoj dziecko...
        • ligia76 Re: teraz sie wkurzyłam! 25.01.05, 18:00
          smile))
          Rączy kłus mnie "rozwalił".
          A tak na serio zgadzam się z Tobą.

          Pozdrowienia
          Ligia
        • milarka Re: teraz sie wkurzyłam! 25.01.05, 21:16
          twinmama76 napisała:

          > A poważnie mówiąc uwielbiam takie kółka, w których zebrani wzajemnie
          > zapewniaja sie o swojej świętości uncertain Nic, tylko aureolki przyczepiać.

          No wiesz, nie możesz oczekiwać, że wszystkie mamy ci tu napiszą, że też dają
          klapsy swoim dzieciom. Bo mamy są różne i mają różne metody wychowawcze i różne
          progi wytrzymałości psychicznej. Ja swojego dziecka nie biję, i myślę, że mam
          prawo o tym pisać (co wcale nie oznacza, że jestem święta, albo że chcę
          kogokolwiek o tym zapewniać).


          > Do łez rozbawiła mnie historia jednej mamy, jakto tłumaczyła 17-miesięcznemu
          > dziecku dlaczego nie wolno wkładać paluchów do kontaktu i ono zrozumiało i
          > zapamiętało o co chodzi ;-/
          > Moje dzieci z pewnością są opóźnione w rozwoju, bo jestem pewna, że nie
          > mogłabym liczyć na ich inteligencję i pamięć w takim wypadku. Z tego tez
          > powodu mam kontakty zabezpieczone.
          > Na tłumaczenie reagują w ten sposób, że (niech juz będzie ten sam przykład)
          > wywalaja doniczkę z kwiatkiem pokazując przy tym paluszkiem "ty ty ty", z
          > odpowiednim efektem dźwiekowym.

          Wiesz, też mnie ta historia zadziwiła.
          Ja po prostu większość niebezpiecznych czy też nienadających się do zabawy
          rzeczy pozabezpieczałam. Chociaż mam jedną szufladę, której zawartość (żarówki,
          baterie, itp.) planowaliśmy z mężem przenieść w bezpieczne miejsce, ale synek w
          międzyczasie jakoś nauczył się, że tej szuflady dotykać nie można.


          > A teraz ostatni przykład maltretowania: dziś na spacerze wzięłam wierzgającą
          > i wrzeszczącą Zuzię POD PACHĘ (czyli potraktowałam ja jak przedmiot i
          > naruszyłam jej wolność) i rączym kłusem ruszyłam za uciekającym w przeciwnym
          > kierunku Szymonkiem. Mijana przeze mnie starsza pani ze zgroza spytała "CO
          > PANI ROBI TEMU DZIECKU?!" Teraz juz wiem, że powinnam odpowiedzieć "Jak to
          > co - MALTRETUJĘ!"

          Ha, postąpiłaś zupełnie naturalnie (nawet gdybyś nie musiała akurat lecieć za
          uciekającym Szymonkiem). Choć muszę przyznać, że podziwiam cię, że wypuszczasz
          te swoje dzieciaki z wózka, bo takie sytuacje pewnie zdarzają się dość często?
          Na twoim miejscu zaopatrzyłabym się chyba w takie szelki dla dzieci - wtedy
          mogłyby sobie latać, ale tylko w promieniu metra, dwóch od mamy.


          > Właśnie uświadomiłam sobie, że maltretuje swojego męża, bo zdarza mi sie na
          > niego wrzeszczeć częściej niz na dzieci.

          Ja też często maltretuję męża wink
        • jemma Re: teraz sie wkurzyłam! 25.01.05, 22:12
          Ja tam wiem swoje ,dzieci można wychować bez bicia,klapsów,klepnięć czy jak tam
          to nazwać,i wcale ,droga Twinmamo nie trzeba być świętym i nosić aureoli.
        • wieczna-gosia Re: teraz sie wkurzyłam! 26.01.05, 08:26
          ejze twinmamo wink))

          sama przyznajesz ze:
          to tylko klepniecie
          bez mocy wychowawczej

          to po co???

          Pokazywanie swojego zdecydowania poprzez wziecie pod pache, zalozenie czapki
          kiedy sytuacja tego wymaga, kazanie zegokolwiek nie uwazam za maltretowanie.
          Jestesmy rodzicami i wcale nie musimy sie tlumaczyc z naszych akcji. Szczegolnie
          roczniakowi, czy trzylatkowi w histerii.

          Moje dzieci nie dotykaja kontaktow bardzo predko- wcale im nie tlumacze tylko
          mowie nie wolno. Pozniej, kiedy juz sa nauczone odruchu bezwzglednego wink)
          zaczynam saczyc ideologie czyi dlaczego nie wolno, ze nie wolno, ale mama
          przeciez kontaktu dotyka, bo wie jak itd. Ale to pozniej duzo wink))
          • twinmama76 Re: teraz sie wkurzyłam! 26.01.05, 09:12
            > sama przyznajesz ze:
            > to tylko klepniecie
            > bez mocy wychowawczej
            >
            > to po co???

            No własnie po nic sad
            Sama wiem, że to wynik nieumiejętności opanowania swoich reakcji. Niech nikt mi
            jednak nie mówi, że maltretuje dzieci!
            Wkładanie do jednego worka np. mojego zachowania i rzucania dzieckiem o podłoge
            jest dla mnie własnie trywializowaniem przemocy.

            do milarki:
            Moje dzieci nie trawią wózka, a ja nie trawie znoszenia go z 2 piętra wink
            Mieszkamy przy niewielkim parku więc maluchy na spacer chodza na nóżkach.
            Przeważnie nie ma problemu z uciekaniem (uciekają w jednym kierunku, albo dają
            sie jakos przekonać, wspaniale do tego nadaja się pieski i ptaszkismile.
            Nie ma tam tez niebezpieczeństw typu auta, rowery czy tym podobne, tak więc
            mogą sobie latać. Czasami jednak pozostaje wzięcie pod pachę i
            odtransportowanie buntownika na z góry założone pozycje wink)
            • iizaa Re: teraz sie wkurzyłam! 26.01.05, 15:01
              A ja chciałabym dodac,że zrzędzenie i marudzenie mam, wieczne tłumaczenie
              swoich racji może doprowadzic człowieka do pasji. Moja mam jest taka -
              tłumaczy, i gada i gada ii gada. Całe moje życie. I wiecie co - ja czasem
              wolałam żeby mii tegoo klapsa dała niż żeby tak marudziła. A chyba każda z nas
              wie, że w pewny momencie takie cos jednym uchem sie wpuszcze a drugim
              wypuszcza. I tyle z tego cnotliwegoo mowienia. I nie sadze zeby nasze dzieci
              były inne. Zapewne któras z nas kiedys usłyszy "Mamo przestan juz mowić".
    • sya Re: zanim przyłożysz... 26.01.05, 16:45
      Ja również jestem przeciwna jakiejkolwiek przemocy wobec dziecka, a wierzcie mi
      wiem co mówię, moje 20-miesięczne dzieciaczki przechodzą właśnie intensywny
      okres buntu. Zastanówcie się co komu daje ten pospolity klaps w tyłek, tylko
      rodzicowi tzw. chwilowe "wyładowanie się" wobec braku argumentów i
      bezsilności.Nic więcej. Moim zdaniem dziecko ma prawo wyrażać swoje uczucia i
      próbuje je testować najczęściej na rodzicach. Co innego na wszystko pozwalać.
      Przyjęłam, że takim małym dzieciom pewnych rzeczy nie można tłumaczyć w
      nieskończoność (np. mówić 500 razy nie wolno podchodzić do kuchenki, bo się
      sparzysz), ja mówię raz, bez zbędnych tłumaczeń, których maluch i tak nie
      zrozumiałby, ma natomiast zrozumieć jedno : tego robić nie wolno, bo rodzice
      zabraniają i już,to mówienie nie, bo ja tak postanowiłam stosuje się oczywiście
      do dzieci w określonym wieku, fazę buntu przeczekuję, potem np. chwalę za ładny
      rysunek, dzieci nas bardzo dokładnie obserwują, zwykłe klapsy są dla nich
      sygnałem, że w pewnych sytuacjach mogą to powtórzyć ze swoimi rówieśnikami,
      albo broń boże, że to jest norma przy argumentowaniu swojego zdania. Oczywiście
      inaczej się rozmawia ze starszymi dziećmi, ale nigdy za pośrednictwem przemocy
      fizycznej. Wydaje mi się, że małe dziecko wiele razy "ustala" z rodzicami
      granice swoich zachowań, a odpowiednia reakcja daje mu poczucie bezpieczeństwa.
      Przyjmując zasadę, że dziecko jest człowiekiem, radzę zastanowić się
      zwolennikom "klapsów" jak często posuwają się do tego typu "argumentów" podczas
      kłótni z dorosłymi ludźmi, pozdrawiam cieplutko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka