Dodaj do ulubionych

poniosłam porażkę jako matka

02.02.05, 09:04
Mój najstarszy, 10-letni syn ma dziś w szkole dyskotekę. Była ona zaplanowana
już dawno, więc od jakiegoś czasu trenowaliśmy tańczenie (mimo, że chodzi na
kurs). Muszę przyznać, że zupełnie dobrze sobie radzi. W poniedziałek zapytał
mnie jak on ma poprosić dziewczynę do tańca, bo on nie ma śmiałości.
Powiedziałam, że musi podejść i zapytać czy z nim zatańczy albo czy może ją
prosić do tańca, że jak skończą tańczyć to musi powiedzieć dziękuje.
Powiedziałam mu też, że to nie takie starszne, że dziewczynki czekają aż je
jakiś chłopak poprosi do tańca i poopowiadałąm mu trochę, jak to było jak ja
chodziłąm na dyskoteki w podstawówce. Wydawało się że jest ok. Wczoraj
wieczorem poszłam do niego do pokoju, żeby zrobić prób generalną, włączyłąm
muzykę i mówię do niego: "Pomyśl sobie, że jestem twoją koleżanką i poproś
mnie do tańca". A moje dziecko postało i się rozpłakało. Więc pytam go, co
się stało, co ja takiego starsznego od niego chciałam, a on się po prostu
wstydzi. Ja wiem, że kontakty damsko-męskie w wieku 10 lat są bardzo trudne
ale jak mu to ułatwić, przecież nie pójdę z nim na tą dyskotekę jako
partnerka do tańca. No tak się rozszlochał, że nie mogłam go uspokoić. Po
jakimś czasie zaczęliśmy rozmawiać i było trochę lepiej, poradziłąm mu, żeby
może spróbował dziś w szkole porozmawiać z jakąś koleżanką, żeby się oswoił z
kontaktem przed tańcem. Tylko obawiam się co będzie, jak on już pokona swój
ogromny strach przed tańcem z dziewczyną, poprosi ją o taniec a ona mu
odmówi???? To nie wiem czy zdobędzie się na taką odwagę po raz drugi. A
najgorsze jest to, że ja nie wiem jak mam mu pomóc, co powiedzieć. Nie jestem
psychologiem, nie wiem co mam zrobić. Jestem jego mamą i widzę, że on mi ufa,
że chce ode mnie jakiegoś "złotego środka" a ja go nie mam.
Pomóżcie mi proszę, co mam powiedzieć, nie chcę żeby się zraził i zamknął w
sobie. Może przeszłyście już taki wiek swoich dzieci i macie jakieś świetne
rozwiązanie. Dyskoteka jest dziś o 17, jeszcze zdążę z nim porozmawiać, tylko
nie wiem co mam mu poradzić.

Ivia
Obserwuj wątek
    • jaga2003 To żadna porażka 02.02.05, 09:15
      Może jest jeszcze po prostu za wcześnie na robienie z niego gentlemana?
      Ja bym mu powiedziała, że jeśli nie poprosi zadnej dziewczyny, TO NIC SIĘ NIE
      STANIE! Dyskoteka będzie równie fajna, jeśli będzie się gonił z chłopakami. A z
      takich kolegów, którzy będą tańczyć z dziewczynami (o ile się tacy trafią, w co
      wątpię) to potem reszta kumpli może się śmiać.
      Odpuść mu, bo już widać, że się strasznie zestresował i jeszcze dzisiaj gotów
      Ci z tego wszystkiego powiedzieć, że nigdzie nie idzie.
      jaga
      • mamagd Re: To żadna porażka 02.02.05, 09:23
        Wydaje mi sie , ze za bardzo jest zestresowany ta sytuacja. Jest ustawiony jak
        na jakis egzamin a on ma dopiero 10 lat. Ja wiem , ze super jak chlopiec prosi
        dziewczynke do tanca ale chyba to go przerasta.
        W tym wieku postepuje sie jeszcze spontanicznie smile)
        A swoja droga zycze mu udanej zabawy i napewno wroci caly mokry nie od lez
        tylko od spocenia!!!!!
        napisz potem jak to sie skonczylo smile)
        • ivia Re: To żadna porażka 02.02.05, 09:30
          Fajnie by było, gdyby to była taka sobie dyskoteka. Ale już na poprzedniej
          chłopcy tańczyli z dziewczynkami, nie jakieś tam tańce salonowe tylko zwykłe
          podrygiwanie. Widzę, że on by bardzo chciał zatańczyć (z Agnieszką), tylko
          wstydzi się podejść.
    • glinka00 Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 09:26
      Odpuść mu z tym tańcem z dziewczyną. Niech pobiega z chłopakami, powygłupia się
      albo chociaż popatrzy jak inni chłopcy proszą dziewczyny do tańca. Może na
      następnej dyskotece on też się skusi.Lepiej jednak go przygotuj na wypadek jak
      dziewczyna mu odmówi. Zobaczysz będzie dobrze tylko niech czas na tej dyskotece
      spędzi według własnego pomysłu (nie koniecznie tańcując). Tak poza wszyskim to
      wg. mnie nie poniosłas zadnej porażki, to poprostu uroki 10-latka. Pozdrawiam.
      • malwa20 Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 09:48
        Ale ona przecież nie zmusza go, żeby tańczył z dziewczyną, on sam tego chce,
        tylko ma różne opory. Ja myślę, że jesteś świetną matką, jeśli 10-letni
        chłopiec przychodzi do Ciebie z takim problemem, widać, że naprawdę Ci ufa. Nic
        Ci nie poradzę, bo nie wiem co. Twojemu synkowi życzę udanej zabawy.
        Pozdrawiam
    • polaola Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 09:59
      Opowiem z wlasnego doswiadczenia. Mniej-wiecej do 13-go roku zycia zaden
      chlopczyk nie poprosil mnie do tanca poniewaz bylam najwyzsza w klasie.
      Przeroslam wszystkich chlopakow o glowe. Chlopcy bawili sie z mniejszymi
      dziewczynkami a mnie poprostu omijali. Nie bylam z tego powodu szczesliwa,
      raczej troche smutno mi bylo. Moi rodzice jakos sie tym nie przejmowali, a moje
      rodzenstwo nawet mnie przedzeznialo (zyrafa! tyczka! itp). Ale chyba nie
      wynioslam z tego okresu zadnych szkod psychicznych. A jako kilkunastoletnia
      panna juz moglam przebierac w chlopakach. Tak ze nie stresuj sie tym czy dobrze
      przygotowalas synka czy nie. Nawet jak jakas dziewczynka mu odmowi, to zadna
      tragedia. Takie male niepowodzenia uodparniaja i sa dobrym cwiczeniem na
      przyszle zmagania sie z losem. Zycze wesolej zabawy (z Agnieszka albo bez
      Agnieszki)!
      • lucasa Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 10:17
        a na okolicznosc gdyby jednak zdecydowal sie poprosic dziewczynke a ona odmowi,
        mozesz tez wytlumaczyc, ze moze dziewczynka jest bardzo niesmiala i jeszcze
        bardziej sie wstydzi niz on.
        ja tak mialam, nawet w 7-8 klasie odmawialam chlopcu, ktory w ciagu tygodnia
        pisal lisciki...
        A

        ps. w "moich czasach" chlopcy 10-letni nie tanczyli z dziewczynami smile
        cos sie zmienilo?
    • wegatka Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 10:19
      Ivio, myślę, że chłopiec jest tak zestresowany sytuacją, bo w ogóle Ty za bardzo
      poważnie potraktowałaś temat. Trzeba było podejść do tego z humorem i na luzie,
      nie urządzając żadnych prób, a już broń Boże generalnych. Wystarczyło mu tylko
      wytłumaczyć jak się prosi dziewczynę, jeśli sam był tym zainteresowany i nic
      więcej nie robić. Przecież to miała być dla niego dobra zabawa, a nie egzamin
      życiowy. Teraz to chyba nie pozostaję Ci nic innego jak tylko spróbować
      rozśmieszyć chłopaka, powiedzieć, że jeśli nie będzie miał ochoty tańczyć z
      dziewczyną to świat się nie zawali i przestać się przejmować bo Twój stres bez
      wątpienia udziela się też chłopakowi.

      A może zdążycie przed dyskoteką obejrzeć jeszcze jakąś śmieszną komedię smile
      Życzę dobrej małemu zabawy.

      Pozdrowienia. Wegatka
      • wegatka Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 10:22
        Miało być oczywiście "Życzę małemu dobrej zabawy" smile
        • ivia Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 10:55
          Mam do Was pytanie? Czy Wy macie dzieci w takim wieku?
          Na poprzedniej dyskotece chłopcy tańczyli z dziewczynkami, niektórzy po
          zakończonym tańcu nawet cmokali je w policzek. Chłopcy nie biegali po sali, nie
          wygłupiali się w swoim gronie. Wiem to wszystko właśnie od syna. Więc ja mu
          teraz mam powiedzieć: "Wiesz Adrianku, oni niech sobie tańczą a ty możesz
          postać pod ścianą albo sobie pobiegać." To tak jak bym mu powiedziała, że oni
          już mogą tańczyć z dziewczyną a on się do tego nie nadaje. Poza tym już raz nie
          poszedł na szkolną dyskotekę bo się wstydził. Nie chcę, żeby unikał zabaw
          szkolnych tylko dlatego, że się wstydzi, bo wiem, że jeśli się odważy
          zatańczyć, to później już będzie z górki. To nie mój wymysł z tym tańczeniem z
          dziewczynką, on chce ale się wstydzi, on nie bierze pod uwagę biegania po sali.
          Nie chcę tutaj podnosić dyskusji, czy to dobrze że czwartoklasiści tańczą z
          dziewczynkami, czy nie. Tak po prostu jest, i mojemu synowi przyszło żyć w
          takich czasach, więc jakoś musi stawić temu czoła.
          Ja poradziłam mu, żeby dziś w szkole pogadał z Agnieszką o czymkolwiek, a na
          dyskotece to niestety chłopiec prosi dziewczynkę do tańca a nie odwrotnie. Nikt
          przecież nie mówi, że ma tańczyć cały czas, i ze wszystkimi dziewczynkami. Jak
          zatańczy dwa razy to już będzie sukces, ale - jak to mówią - najtrudniejszy
          pierwszy krok.\
          POza tym, tak mi się wydaje, że tu głównie chodzi o tę Agnieszkę.
          • ewa2233 Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 11:16
            Ja mam 10 latkasmile
            Nie ćwiczyłam z nim tańców, ale proszenie do tańca - owszem.
            Powiedziałam również, że po skończonym tańcu nigdy dziewczynki się nie zostawia
            na parkiecie, tylko odprowadza do miejsca, skąd się ją prosiło. Wyjątek - jeśli
            na parkiecie tworzy się jakieś "kółko" albo dziewczynka sama z kimś innym
            zaczyna rozmawiać.
            Wcale nie musisz synowi mówić, że "najwyżej sobie pobiega".
            Powiedz mu, że jeśli WSZYSCY będą tańczyć w parach - to go na pewno ośmieli (w
            domu przecież jest inaczej).
            Myślę też, że za bardzo po sobie pokazujesz emocje - to, jak bardzo Ci zależy,
            żeby dobrze wypadł.
            Ośmiel go raczej mówiąc, że nie ma co więcej prób robić, bo to ma być dobra
            zabawa a nie trening i nawet jeśli coś nie wyjdzie tak jak trzeba - niech o tym
            w ogóle nie myśli.

            Pomysł z wcześniejszym porozmawianiem z TĄ Agnieszką - bardzo dobry! smile
            Powiedz mu, że dziewczynki też się wstydzą, czasem z tego powodu chichoczą.
            Tego śmiechu nie trzeba się bać smile
            -----------------------------
            • ewa2233 Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 11:28
              Możesz dodać na pocieszenie, że dziewczynki też na pewno się boją, że nie
              zostaną poproszone.
              On może sprawić, że niejedna z nich będzie zadowolona z dyskoteki, bo nie
              będzie "podpierać ścian".

              No i nie przesadzaj z tą "porażką" smile
              -----------------------------
              • ivia Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 12:13
                Ależ ja mu to mówiłam, że one też się wstydzą, ale czekają, aż je ktoś poprosi.
                No i on chce tańczyć. Poradziłam mu, żeby się nie wyrywał z tym tańczeniem na
                samym początku, tylko troszkę później, jak już więcej osób będzie tańczyć, bo
                jeśli on się wstydzi, i będzie jedyn z nielicznych, to wszyscy podpierający
                ściany będą się patrzeć a on się będzie krępował.
                Sama nie wiem czy dobrze mówię, czy nie, skąd mam wiedzieć, pierwszy raz mam 10-
                letniego syna.
                • jagienkaa Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 12:38
                  nie mam 10 latka, chciałam Ci tylko napisać że wcale nie uważam że poniosłaś
                  porażki jako matka! nie myśl tak! może porażką by było gdyby Twój synek w ogóle
                  nie chciał tańczyć ani nawet na dyskotekę nie chciał iśćwink
                  ja myślę że trzeba po prostu czasem zostawić pewne rzeczy swojemu biegowi, tzn
                  jak za dużo będzie miał instrukcji to też niedobrze. A dyskotek będzie przecież
                  jeszcze dużo to na pewno się przyzwyczai. A może jest jakaś dziewczynka z kursu
                  tańca tam, którą zna?
                  Powodzenia i trzymam kciuki, napisz koniecznie jak poszło!
                  • melmire Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 12:46
                    Moj boze, musze koniecznie uswiadomic mojej mamie ze poniosla porazke
                    wychowawcza, bo nie nie umiem i nie lubie tanczyc! smile
                    Rozumiem zeby na tej dyskotece kogos pobil czy upil sie na umor, ale czy wy
                    przypadkiem ciut nie przesadzacie? wink
                    • ivia Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 12:57
                      Nie wiem czy napisałam dosyć jasno, ale nie chodzi o sam taniec, chodzi o
                      poproszenie do tańca. I to nie jest mój wymysł, tylko mojego syna, a ja nie
                      wiedziałam jak mu w tym pomóc. Dla mnie on i tak będzie najwspanialszym synem
                      bez względu na to czy zatańczy czy nie. Ale wiem, że to dla niego ważne, w tym
                      momencie chyba ważniejsze niż wszystko inne, a ja chciałam mu to jakoś ułatwić,
                      i chyba mi nie wyszło.
                      Melmire, myślę, że przesadą byłoby rozpatrywanie tego typu sprawy w odniesieniu
                      do osoby dorosłej (np. Ciebie), ale ja mówię o 10-latku, dla którego problem
                      jak poprosić koleżankę do tańca to megaproblem. Twoim zdaniem mam mu
                      powiedzieć, że to mało ważne? Ja wiem, że kiedyś on sam będzie się z tego
                      śmiał, ale to dopiero kiedyś.
    • anek.anek A tata? 02.02.05, 12:50
      O dziecwzynach chyba lepiej żeby rozmiawiał ojciec lub dziadek, lub inny
      bliski, zaufany facet. Ty możesz przekazać swoje doświadczenia
      od "dziewczyńskiej" strony, ale tylko mężczyzna będzie wiedział tak naprawdę co
      Twój syn czuje.
      • ivia Re: A tata? 02.02.05, 13:00
        Mój mąż tancerzem wybitnym nie jest, i bywalcem dyskotek nie był. Także i
        doświadczeń ma niewiele ...
        • anek.anek Re: A tata? 02.02.05, 13:07
          To w rzie czego niech idzie i udaje twardziela, że on się tańcami nie
          zajmujesmile. ważne żeby poszedł w ogóle! Może jednak sam się tam przemóc i pprosi
          dziewczynę do tańca.
          • ivia Re: A tata? 02.02.05, 13:28
            On idzie, nawet nie chce słyszeć, że nie.
            Może się źle wyraziłam w swoim poście, ale on chce tańczyć, chce iść na tą
            dyskotekę i chce poprosić Agnieszkę do tańca, tylko nigdy tego nie robił i nie
            ma śmiałości. I chciał, żebym mu powiedziała, jak to zrobić, żeby było dobrze,
            więc mu powiedziałam tak jak w początkowym poście. I pomimo, że się wstydzi i
            wie, że to dla niego strasznie trudne (teraz) to i tak chce iść na dyskotekę.

            Myślę, że on poprosi dziewczynkę do tańca, tylko że ja chciałabym mu to
            maksymalnie ułatwić, bo on ode mnie tego oczekiwał, bo wiem, że to dla niego
            ważne.
            • wieczna-gosia Re: A tata? 02.02.05, 14:07
              ale z tym tata to dobry pomysl. W koncu prosil jakies babki twoj maz do tanca wink))
    • 18lipiec Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 12:55
      Rzeczywiście to porażka rodzicielska.Rozumiem że może być nieśmiały, ale
      rozryczeć się? 10 letni chłopak? Z takiego powodu?
      • tintaja Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 13:42
        Nie ponioslas porazki, wrecz przeciwnie. Masz dziecko ktore ci ufa i potrafi zwierzyc sie ze swoich problemow, nie wszyscy rodzice maja taki fajny kontakt z dziecmi
        Moze ci sie tak wydawac, bo ze chcesz go uchronic od porazek i przykrosci, ale tak sie nie da. Poza tym jaka bedzie mial radoc jak sam sie zmotywuje i przezwyciezy lek!! Ja na Twoim miejscu porozmawialabym o tym czego konkretnie sie boi w podejsciu i poproszenia Agnieszki do tanca. Ze mu odmowi, ze kroki mu sie pomyla, ze nie bedzie wiedzial o czym mowic.. wydaje mi sie ale latwiej jest skoncentrowac sie na jakims konkretnym elemencie i porozmawiac i przeanalizowac jego strach z tym zwiazany, niz np udzielac mu rad w stylu: wszystko bedzie dobrze.

        POzdrawiam serdecznie
        • 18lipiec Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 14:18
          Jasne ja rozumiem wszystko, ale żeby 10 letni chłopak płakał przy takiej
          sytuacji?????Szokujące.
      • wieczna-gosia Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 14:05
        oj lipic lipiec. Przeciez 10 latek to dziecko jeszcze wink)))
        Nie kazdy jest takim twardzielem jak ty co to zamykane w lazience olewa.
        Ja tam sobie zycze zeby moj 10 latek jeszcze ryczal szczegolnie przy takich
        emocjach. Poryczec sie nie problem. Grunt zeby w sytuacji autentycznej sobie
        poradzic.
        Moje corki w wieku 10 lat nie dosc ze ryczaly w chwilach emocjonalnych to
        potrafily przy tym wrzeszczec jak dwulatki wink)) to wazne zeby dzieci sie
        dzielily w tym wieku emocjami.

        Ivia,
        ja mysle ze taka dyskoteka jest rzecza wielce stresujaca. Musisz mu moze
        wytkumaczyc ze to normalne ze sie wstydzi, ze WSZYSCY, absolutnie WSZYSCY sie
        wstydza, ci chlopcy, ktorzy prosza do tanca tez. Moze niech se umowi z paroma
        kumplami i pojda wszyscy razem kazdy do upatrzonej panienki. I w ogole mu
        wytlumacz ze to zaden dyshonor z panienka nie zatanczyc wink
        • 18lipiec Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 14:19
          Co innego dziewczynka, ba nawet chlopiec może płakać, ale w sytuacji tańca z
          koleżanką????? To jak będzie miał lat 20 i przyjdzie czas bzykania z panną to
          też się poryczy i poleci do mamy.
          Nadwrażliwy maminsynek i tyle.
          • wieczna-gosia Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 15:16
            nie zgadzam sie z toba.
            To nie jest 20 letni facet tylko dziesiecioletni chlopczyk. To raz.
            Tance z kolezanka na dyskotece to duzy stres to dwa.
            poryczal sie na razie nie przed kolezanka a przed mama w zaciszu domowym. To trzy.

            I jesli mama bedzie mu tak medrze dodawala odwagi, jak to robi to z panna za 20
            lat czy wiecej sobie poradzi wink
    • aleksandrynka Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 13:51
      ivia, a może spróbujcie oswoić lęk? Tak na prawdę z tego, co napisałaś, nie
      wynika, skąd to sie bierze. Spytaj go, CO SIĘ STANIE, jak ona odmówi, co to dla
      niego będzie znaczyć. Bo chyba nie chodzi o samą odmowę, tylko o jej
      konsekwencje dla niego - poczuje się nieakceptowany, odrzucony (przez
      dziewczynę!). Spróbujcie może rozważyć różne scenariusze, wyobrazić sobie tą
      sytuację, wczuć się... Wiem, próbowałaś, ale może jeszcze raz w ten deseń.
      Piszesz: Tylko obawiam się co będzie, jak on już pokona swój
      > ogromny strach przed tańcem z dziewczyną, poprosi ją o taniec a ona mu
      > odmówi???? No własnie, co będzie? To o to chodzi, ale można to obgadać. No i
      można jakoś to napięcie rozluźnić żartem czy inną "rodzicielską mądrością" w
      stylu, ze z babami to różnie wink
      A może on się tak tych kolegów wstydzi? Było coś takiego, nie doczytałam
      dokładnie, ale może to jakiś zakład albo wewnętrzne zawody w proszeniu do
      tańca wink
      Nie jestem mamą dziesięciolatka, ale mam bardzo wrazliwego brata, dzisiaj
      trzynastolatka, różne kwestie przerabialiśmy, damsko-męskie też, z płaczem,
      zawodem, złością... Taki wiek się zaczyna! Ważne, żeby chłopaka wesprzeć. Nie
      jesteś w stanie być tam i pilnować, zeby Agnieszka przyjęła zaproszenie, tak
      jak nie jesteś w stanie kontrolować wszystkiego, po prostu, każdej relacji i
      sytuacji. A chciałoby się, oj, rozumiem! Ja nie raz miałam ochotę pewną Agatę
      wytargać za uszy, ale cóż... Potem z tatą (z mamą mniej, tata jest tu jako
      facet bardzo ważny!) ocieraliśmy łzy i tłumaczyliśmy pewne rzeczy, że na
      przykład dziewczyna zachowała się nieładnie i niekulturalnie, kiedy zaprosiła
      go na urodziny, on się wystroił, poleciał z prezentem i... Nie został
      wpuszczony za drzwi. Fajnie, nie? Chłopak wściekły ryczał w poduszkę, a tata
      cierpliwie głaskał, pocieszał i rozśmieszał, aż znowu wyjrzało słońce smile
      Różne go w zyciu czekają sytuacje, bolesne również, ale ważne, żeby wiedział,
      ze zawsze może liczyć na Wasze zrozumienie i wsparcie, może przyjść, wygadać
      się i wypłakać. Po to są mądre mamy, jak Ty! smile I tata też, mimo, że nia ma
      doświadczeniu w tańcu, to w innnych kwestiach jednak może pomóc, tak po męsku,
      po prostu.
      • 18lipiec Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 14:21
        Oswoić lęk ? Matko boska! Oswoić lęk mozna jak dziecko ma poważne problemy
        psychologiczne, strach przed czymś, ale kur...oswajać lęk przed dyskoteką?
        Boże, skad się biorą takie nadwrażliwe dzieci ?
        • aleksandrynka Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 15:02
          ale wiesz, być może dyskoteka to tylko przykrywka dla jakichś głębszych
          problemów, na prazkład z nawiązywaniem kontaktów. A te mogą się brać z
          obnizonego poczucia własnej wartości czy z innych powodów... Czasem trzeba
          sięgnąć głębiej, nie zawsze problem zgłaszany jest rzeczywistym.
          Podam jeszcze przykład. Jak mi dziecko rano mów, że je boli brzuch i nie
          pójdzie do szkoły, to ok, zostawiam go w domu. Jak jutro to samo, i pojutrze,
          to zaczynam się zastanawiać. Mogę mu zrobić badania, ale jednocześnie
          zastanowić się, dlaczego akurat brzuch boli w tygodniu rano, a nie w niedzielę.
          Może się okazać, że tej szkole coś się dzieje (fatalny nauczyciel, złośliwi
          koledzy, coś-tam) i dziecko nie chce tam chodzić, dlatego boli go brzuch. I
          wcale nie musi kłamać, w takich przypadkach brzuch rzeczywiście boli, ale
          ograniczenie mojej interwencji do podania ranigastu byłoby moim zdaniem
          zaniedbaniem. Bo chcę znać przyczynę, a nie wyeliminować objawy.
    • sylwija Re: poniosłam porażkę jako matka 02.02.05, 14:07
      trzymam kciuki!!! mam nadzieje, ze wszystko pojdzie dobrze. Cala sytuacja jest
      rozczulajaca i za nic nie moge sie dopatrzyc Twojej porazki. Chlopak jest
      wrazliwy i wstydliwy, w dodatku zaczyna dojrzewac, i musi, niestety, sam sobie
      z tym poradzic. To, ze moze za kolejne dziesiec lat jakas laska da mu "kosza"
      rowniez przeciez nie bedzie Twoja wina, wiec tak samo teraz odmowa Agnieszki i
      smutek twojego syna nie bedzie spowodowany przez Twoja matczyna kompetencje.
    • 18lipiec Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 14:36
      Ogromna porażka. Z tego co pamiętam jak sama byłam w tym wieku, 10 letnie
      chłopaki zostawali sami w domu, sami chodzili i wracali ze szkoły, biegali,
      bili się, rozbijali kolana, nosy, głowy, byli odważni, rozwrzeszczani - nikt
      nigdy nie leciał z płaczem do mamy. Na dyskotekach, każde towarzystwo tj.
      chłopcy i dziewczyny bawili się w swoich gronach. Nie pamiętam u 10 latków
      zainteresowanie płcią przeciwną,jakichś tańców czy coś, raczej
      było "nielubienie się"- wiadomo jak to w tym wieku bywa.Takie płaczki co stały
      z boku i wszystkiego się bały były wyśmiewane, ignorowanie przez inne dzieci i
      takie są do dziś. Dorośli, nieporadni, nadwrażliwi ludzie, dupy życiowe, do tej
      pory radzące się mamy w sprawie zakupu majtek. Jeśli to jest chłop - jeszcze
      gorzej.
      Dzisiejsze matki wychowują dzieci na jakieś potworne nadwrażliwce. Ja w pełni
      rozumiem że dziecko ma lęki, opory, itp. ale sorry nie przed dyskoteką z
      rówieśnikami i nie przed tańcem z dziewczyną. W ogóle co za pomysł by 10 latka
      uczyć proszenia do tańca dziewczynę? W tym wieku jeszcze się o tym nie myśli.
      Jeśli naprawdę z nim tak źle niech siedzi w domu ale wtedy nie dziw się że
      będzie miał strach przed jakimkolwiek wyjściem z domu. Trzeba zrobić coś by
      ograniczyć takie ryki.
      • ivia Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 14:56
        Ignoruję twoje wypowiedzi ale Ty z uporem maniaka wciskasz się gdzie Cię nie
        proszą.
        Daruj sobie proszę wygłaszanie opinii o sprawach, o których nie masz pojęcia.

        Ivia
        • 18lipiec Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:01
          Nie mam pojęcia? Skąd te wnioski?

          Dlaczego ignorujesz moje wypowiedzi zamiast wziąć je pod uwagę. Ja naprawdę nie
          piszę na złość.
          • jagienkaa Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:06
            droga Lipiec. Rozumiem Twój punkt widzenia, patrząc wstecz to owszem chłopaki
            biegały po drzewach itp ale większość taka 'przebojowa' nie była! I duuuża
            część dzieci/nastolatków była nieśmiała. NIe wszyscy są tacy jak Ty.
            A na marginesie, Twoje uwagi nic specjalnego nie wniosły do dyskusji, bo mama
            i. się pytała o radę a nie o przypomnienie jak to było w latach 80-tych i 90-
            tych. Po co takie rzeczy piszesz, żeby przykrość sprawić komuś znowu?
            • 18lipiec Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:12
              Nie.Napisałam bo dziwi mnie zachowanie jej syna.A dzieci zawsze są takie same
              czy to w latach 80 czy teraz.
      • milarka Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 14:56
        18lipiec napisała:

        > W ogóle co za pomysł by 10 latka uczyć proszenia do tańca dziewczynę? W tym
        > wieku jeszcze się o tym nie myśli.

        Oj Lipiec, Lipiec,
        co to znaczy, że w tym wieku jeszcze się o tym nie myśli?? Na jakiej podstawie
        tak piszesz??
        Przecież Ivia wyraźnie napisała, że jej syn właśnie o tym myśli - tylko nie wie
        jak to zrobić, a może raczej boi się to zrobić.

        Strasznie się uczepiłaś tego chłopaka. Może na twoich dyskotekach wszyscy
        bawili się osobno, ale to nie znaczy, że tak jest i było wszędzie.
        Ja tam pamiętam dyskoteki z czasów podstawówki, wiadomo, że jakoś tam się
        bawiło grupami, ale były też tańce chłopaków z dziewczynami. I bardzo to
        wszyscy przeżywali.
        • anek.anek Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:02
          Jak to skąd ten pomysł??? A kiedy Ty chcesz uczyć dziecka dobrym manier i
          kulturalnego zachowania? umiejętność zaproszenia dziewczyny do tańca jest
          elementem dobrego wychowania.
          • 18lipiec Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:04
            tak ,jak pohamuje sie emocjonalne podejscie w postaci ryku.
        • 18lipiec Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:03
          Przecież Ivia wyraźnie napisała, że jej syn właśnie o tym myśli - tylko nie wie
          jak to zrobić, a może raczej boi się to zrobić.


          ale nic mu z tego nie wyjdzie jak sie rozryczy przed dziewczyną.
          • milarka Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:11
            18lipiec napisała:

            > Przecież Ivia wyraźnie napisała, że jej syn właśnie o tym myśli - tylko nie
            wie
            >
            > jak to zrobić, a może raczej boi się to zrobić.
            >
            >
            > ale nic mu z tego nie wyjdzie jak sie rozryczy przed dziewczyną.

            Póki co rozryczał się przed mamą, a to duża różnica. Może właśnie dzięki temu
            wyjdą z niego te wszystkie emocje, a na dyskotece będzie się już tylko dobrze
            bawił.


          • umasumak Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:14
            18lipiec napisała:

            > Przecież Ivia wyraźnie napisała, że jej syn właśnie o tym myśli - tylko nie
            wie
            >
            > jak to zrobić, a może raczej boi się to zrobić.
            >
            >
            > ale nic mu z tego nie wyjdzie jak sie rozryczy przed dziewczyną.

            Oj, to że rozpłakał się przy mamie, wcale nie oznacza, że będzie płakać przy
            dziewczynie. I wiesz co? Nie masz racji, z tymi chlopakami
            typu "wybijokno" wink). Mam siostrzeńca dwunastolatka, który jest postrzegany
            przez kolegów i koleżanki za twardziela, a przy mamie potrafi się rozpłakać z
            żalu, że np ktoś mu coś powiedział, a jego to zabolało smile). Pzdr
            • milarka Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:22
              umasumak napisała:

              > I wiesz co? Nie masz racji, z tymi chlopakami
              > typu "wybijokno" wink). Mam siostrzeńca dwunastolatka, który jest postrzegany
              > przez kolegów i koleżanki za twardziela, a przy mamie potrafi się rozpłakać z
              > żalu, że np ktoś mu coś powiedział, a jego to zabolało smile). Pzdr
              >

              Dokładnie o tym samym pomyślałam, że ci koledzy-rozrabiaki, których Lipiec
              pamięta ze swojego dzieciństwa też pewnie nie raz się wypłakiwali w ramionach
              mamy...
            • wieczna-gosia Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 15:25
              no wlasnie,
              To plakanie przy mamie glownie wynika z tego, ze w tym wieku trudno czlowiekowi
              jeszcze panowac nad emocjami. Dopiero sie uczy. Mojej kolezanki syn 12 latek,
              twardzil i karateka tez ostatnio "pekl" nerwowo na dyskotece.
              Nie raz widzialam, jak faceci np na takich obozach harcerskich "pekali" na
              warcie.

              Dobra zreszta zaluzmy ze maminsynek i sierota boza?
              To coz poradzisz?
              Powiedziec 10 latkowi wez chlopie d... w troki?
              wez spadaj i znajdz se problem?
              a moze po mordzie profilaktycznie zeby mial chopak powod?

              Wiesz, ty lipiec masz w sobie duza dawke cynizmu, a dla mnie to cholera urocze i
              takie... dziewicze wink)) ze koles sie tak stresyuje przed dyskoteka, na ktorej
              jest dziewczynka, z ktora on by chcial zatanczyc wink)) oby mu czas jakis tak
              zostalo wink))
              • ivia Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 17:03
                Parę słów wyjaśnienia. Mój syn nie jest jakąś tam ofiarą losu, ma wielu
                kolegów, gra w piłkę, chodzi na taek-won-do, jeździ na rolkach, pływa, gra na
                komputerze itp. Nie pisałam tego wszystkiego bo uznałam,że to nie jest istotne
                jeśli chodzi o tę sprawę. Może powinnam opisać jego historię od chwili narodzin?
                Zwierza mi się z różnych rzeczy, opowiada mi co koledzy mówią, a ja często
                weryfikuję te głupoty opowiadane przez kolegów. Czasy się bardzo zmieniły,
                kiedyś nie istniał problem narkotyków w szkole, 10-letni chłopcy nie przynosili
                do szkoły pism pornograficznych, przynajmniej kiedy ja chodziłam do szkoły.
                Bardzo sobie cenię to, że on mi o tym wszystkim mówi, bo to jeszcze dziecko i
                może sobie bardzo wypaczyć wizerunek świata przez takie wiadomości uzyskane od
                kumpli.
                A co do Lipca, to przyjmuję krytykę ale konstruktywną, a nie typu: łajza,
                oferma, mamisynek, chociaż i tacy się zdarzają. I co im wtedy zrobić? Wyrzucić
                bo nie spełnia oczekiwań? Nie twierdzę, że nie popełniłam żadnego błędu
                wychowawczego. Ty z pewnością wychowałabyś wychować syna na twardziela,
                nieomylnego, mającego zawsze swoje zdanie i potrafiącego wyegzekwować to co
                chce, a i czasem żoną rzucić o ścianę, jak ma inne zdanie. Aha, i nie pisałam,
                że się rozryczał tylko rozpłakał. Masz skłonność do wyolbrzymiania i przesady.

                Pozdrawiam
                Ivia
                • betty_julcia Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 02.02.05, 21:42
                  Ivia. Jesteś wspaniałą mamą. Naprawdę wszystkim życzyłabym takich mam, gdyby
                  wszystkie dzieci mialy takie mamy, mądre, cierpliwe, rozumiejące rozterki
                  swoich dorastających, dojrzewających dzieci i przynajmniej próbowały im pomóc
                  to może mniej byłoby na świecie niedojrzałych emocjonalnie, infantylnych
                  prostaczków...
                  Myślę że twój synek powoli wraca do domu, albo juz jest w domu więc jest za
                  późno życzyć dobrej zabawy, ale bardzo jestem ciekawa jak sobie poradził.
                  Proszę napisz jak się bawił i czy zatańczył smile Myślę że jest nas więcej
                  ciekawych.


                  -----------------------------
      • nanuk24 Re: ufffff.........skąd te dzieci??????? 03.02.05, 00:04
        18lipiec napisała:

        > Ogromna porażka. Z tego co pamiętam jak sama byłam w tym wieku, 10 letnie
        > chłopaki zostawali sami w domu, sami chodzili i wracali ze szkoły, biegali,
        > bili się, rozbijali kolana, nosy, głowy, byli odważni, rozwrzeszczani - nikt
        > nigdy nie leciał z płaczem do mamy. Na dyskotekach, każde towarzystwo tj.
        > chłopcy i dziewczyny bawili się w swoich gronach. Nie pamiętam u 10 latków
        > zainteresowanie płcią przeciwną,jakichś tańców czy coś, raczej
        > było "nielubienie się"- wiadomo jak to w tym wieku bywa.Takie płaczki co stały
        > z boku i wszystkiego się bały były wyśmiewane, ignorowanie przez inne dzieci i
        > takie są do dziś. Dorośli, nieporadni, nadwrażliwi ludzie, dupy życiowe, do tej
        >
        > pory radzące się mamy w sprawie zakupu majtek. Jeśli to jest chłop - jeszcze
        > gorzej.
        > Dzisiejsze matki wychowują dzieci na jakieś potworne nadwrażliwce. Ja w pełni
        > rozumiem że dziecko ma lęki, opory, itp. ale sorry nie przed dyskoteką z
        > rówieśnikami i nie przed tańcem z dziewczyną. W ogóle co za pomysł by 10 latka
        > uczyć proszenia do tańca dziewczynę? W tym wieku jeszcze się o tym nie myśli.
        > Jeśli naprawdę z nim tak źle niech siedzi w domu ale wtedy nie dziw się że
        > będzie miał strach przed jakimkolwiek wyjściem z domu. Trzeba zrobić coś by
        > ograniczyć takie ryki.

        Lipiec, czasy sie zmienily, cholera!
        Dawniej to bylo dawniej! Dawniej dziewczynki trzynastoletnie skakaly w gume,
        teraz to sie licytuja, ktora dziewictwo stracila:-0

        to nie jest mezczyzna 20 letni, a 10 letni chlopiec. Jego reakcja jest jak
        najbardziej w swiecie normalna. Do bycia 20 letnim mezczyzna ma jeszcze 10 lat.
        Takze kupe czasusmile
    • janet3 Do lipiec 02.02.05, 21:33
      Wiesz co ja jak czytam te twoje wypociny to przychodzi mi tylko jedno do głowy
      że to z twojej strony musi być prowokacja i to takich bardzo niskich lotów bo
      nie mogę sobie wyobrazić żeby normalna dorosła osoba pisała takie bzdury.A co
      ty wiesz o wychowywaniu dzieci skoro sama masz umysł małego dziecka,gó.. wiesz
      o życiu a już najmniej o wychowywaniu dzieci.Najpierw zostań matką i naucz
      twojego dziecka empatii bo twoja matka Cię tego najwidoczniej nie
      nauczyła.Według mnie masz ostro skrzywioną psyche pewnie przez te rodzicielskie
      kary, zamykanie w łazience,,,,,,,,,,dziwny z Ciebie babochłop sad
      • jemma Re: Do lipiec 02.02.05, 22:18
        jest dyskusja-fajnie,myślę,że każda mama oczekując rady,pomocy zdaje sobie
        sprawę,że zdania będą różne,ktoś przytaknie,a ktoś skrytykuje.Ale podobnie jak
        Janet czasami mam wrażenie czytając Twoje wypociny kieruje Tobą tylko
        jedno:jakaś głupia prowokacja.Nie chce mi się wierzyć,że można mieć taki tok
        rozumowania,na każdy temat masz najwięcej do powiedzenia-ale rzadko kiedy Twoje
        uwagi coś wnoszą do dyskusji,może załóż jakieś poradnictwo wszechstronne dla
        rodziców od karmienia piersią począwszy na karaniu dzieci skończywszy.Tylko,że
        takie rady trzeba oprzeć o praktykę chociaz w jakiejś mierze,moja
        droga.Pomyśl,bo czasami przeginasz.Przepraszam mamo Adriana,że Ci się tak
        wcięłam nie na temat
        • betty_julcia Re: Do lipiec 02.02.05, 22:23
          A czy nie zabawnie wyglądał początek jak nikt nie zwracał uwagi smile moze trzeba
          było tak zostawić a nie dawać powodu do "dumy" z szeroko rozumianego
          osiągnięcia celu...
          -----------------------------
        • betty_julcia Re: Oczywiście to nie było DO Lipiec tylko O 02.02.05, 22:24

      • 18lipiec Re: Do lipiec 03.02.05, 19:20
        Wow!Popisałaś się!
    • anek.anek Jak było??? 02.02.05, 22:29
      Ivia, opowiadaj (może być bez "szczegółów"smile)), ale napisz: poszedł, nie
      poszedł, tańczył czy nie, czy w ogóle bawił się dobrze?
      • aureliana Re: Jak było??? 02.02.05, 22:58
        tez mnie ten watek rozczulil...smilesmilesmile)))
        rozmawialamo tym z moim chlopakiem- znamy sie od podstawowki i zawsze mowi,
        ze 'kochal sie' we mnie od 1 klasywinkwinkwink( co tez okazywal winkwink) . mowie mu, ze
        podziwiam, zemni nikt nie uczyl jak sie na dyskotekach zachowywac, a on na to,
        ze z mama tanczyl i radzilamu jakmnie poprosic do tancawinkwinkwink zrobil to dopiero
        parenascie lat pozniej i nie na szkolnej dyskotecewink pozdrawiam serdecznie,
        gratuluje takiej relacji z synkiemsmile
    • wawrz Posłuchajcie dziewczyny!!! 02.02.05, 23:20
      Lipiec to PROWOKACJA!!!!!!! PO drugie jak jeszcze raz wetnie sie w wątek o
      podobnej tematyce to wogóle nie odpowiadać i ignorować jej
      wypowiedzi.Pozdrawiam (lipiec a zaczynałam Cię
      lubić)


      Ivia napisz jak było.
    • ivia NO TO POSŁUCHAJCIE 03.02.05, 09:12
      Był na dyskotece, załatwił z facetem odpowiednią piosenkę i zatańczył. A po
      skończonym tańcu poczęstował ją cukierkiem. Wow! Kurcze, syn mi zaczyna
      dojrzewać.
      Ale powiedział mi, że godzinę się przymierzał. Wrócił szczęśliwy, i czeka na
      następną dyskotekę.
      • janet3 Re: NO TO POSŁUCHAJCIE 03.02.05, 09:55
        ivia napisała:

        > Był na dyskotece, załatwił z facetem odpowiednią piosenkę i zatańczył. A po
        > skończonym tańcu poczęstował ją cukierkiem. Wow! Kurcze, syn mi zaczyna
        > dojrzewać.
        > Ale powiedział mi, że godzinę się przymierzał. Wrócił szczęśliwy, i czeka na
        > następną dyskotekę.
        Super następnym razem pójdzie juz łatwiejsmileGratuluję z całego serca
        • ewa2233 Re: NO TO POSŁUCHAJCIE 03.02.05, 10:02
          załatwił z facetem odpowiednią piosenkę i zatańczył.

          Jestem pod wrażeniem !!!
          -----------------------------
    • an_ni Re: poniosłam porażkę jako matka 03.02.05, 10:35
      jestes nadopiekuncza ! z twojego syna wyrosnie niesamodzielny maminsynek !
      • ivia Re: poniosłam porażkę jako matka 03.02.05, 11:17
        Zauważyłam, że wyraźnie zarysowały się dwie teorie wychowywania chłopców. Jedna
        polega na pozostawieniu dziecka samego ze swoimi problemami dzięki czemu w
        przyszłości wyrośnie na samodzielnego twardziela, którego poglądy będą
        ukształtowane przez kumpli, jeśli wcześniej z braku oparcia w najbliższych nie
        sięgnie po narkotyki, oraz druga, która zwaraca uwagę na potrzeby dziecka, jego
        emocje, kontakt z rodziną, ale dzięki której nasz świat zapełnia się życiowymi
        ciamajdami i ofiarami losu.

        Za swoją porażkę uważam fakt, że nie wiedziałam jak się zachować, co
        powiedzieć, żeby mojemu synowi ułatwić wejście w świat kontaktów damsko-
        męskich, jakich udzielić mu rad.
        Moim zdaniem - ale może źle myślę - nigdy nie jest za wcześnie by pokazać
        dziecku jak w pewnych sytuacjach należy się zachować, ale może być za późno. To
        właśnie matka jest tą osobą, która pokazuje jak się samodzielnie je łyżeczką,
        że zabawkami należy się podzielić, jak poprosić koleżankę do tańca, i że
        dziewczynkę trzeba przepuścić w drzwiach. Za wcześnie? A kiedy jest ten
        odpowiedni wiek? 15 lat? 20? A może nic nie mówić, nie pokazywać, nie
        angażować się w życie i problemy dziecka, niech się ukształtuje sam? To po co
        wtedy są potrzebni rodzice? Wystarczyłby dom dziecka.

        Pozdrawiam
        Ivia
        • isma Re: poniosłam porażkę jako matka 03.02.05, 11:24
          Ivia, chyle czola. Tak trzymaj wink)).
          • malgosia87 Re: poniosłam porażkę jako matka 03.02.05, 11:31
            Ivia do tylko net, rzeczowe rady dotyczące opisanej sytuacji warto rozważyć, a
            resztę zignorowac.
          • wegatka Re: poniosłam porażkę jako matka 03.02.05, 11:33
            Fajnie, że zachował się jak twardziel wink I jak widać, nie taki diabeł
            straszny...
        • umasumak Ivia, masz 1000 % racji n/t 03.02.05, 11:41

        • aleksandrynka Re: poniosłam porażkę jako matka 03.02.05, 12:20
          Za swoją porażkę uważam fakt, że nie wiedziałam jak się zachować, co
          > powiedzieć, żeby mojemu synowi ułatwić wejście w świat kontaktów damsko-
          > męskich, jakich udzielić mu rad.
          To nie jest porażka, to bardzo ludzkie. Myślę, ze czasem warto się przyznać,
          ze się czegoś nie wie. Mże to przynieść ulgę i Tobie, i dziecku smile A co do
          udzielania rad - myślę, że dobrze by było ponaprowadzać troche dziecko tak,
          zeby "rady" wyszły od niego samego - poczuje sie dumny i mocny, lepiej je
          zapamieta, bo będzie ich mądrym autorem. To tak obok tematu.
          Gratuluję synowi udanego startu!
          pozdrawiam!
          • 18lipiec Czego tu gratulować? 03.02.05, 19:22
            Że poszedł i zatańczył z dziewczyną? Przesada. Pogratulowac to można chłopcu
            bez nogi że razem z Kamińskim zdobył biegun,a nie że maminsynek zatańczył z
            dziewczyną.
            • ivia Re: Czego tu gratulować? 04.02.05, 08:17
              A ja Ci gwarantuję, że mama tego chłopca wolałaby, żeby poszedł na dyskotekę
              tańczyć z dziewczyną, a nie bez nogi zdobywać bieguny.

    • anek.anek Gratulacje! 03.02.05, 12:12
      Jestem pod wielim wrażeniem, bo porposić do tańca to pryszcz w porównaniu z
      tym, że potrafił "załatwić" odpowiednią muzykę! Super! Mam nadzieję, że
      następna dyskoteka już niedługo, nim się chłopak obejrzy (i Ty) to będzie miał
      na głowie kilka wielbicieleksmile)

      A co do Twojej "porazki".
      To, że nie potrafiłaś wytłumaczyc, powiedzieć w sposób, który jego by uspokoił
      nie jest żadną porażką. 10 letni facet (i w kazdym innym wieku, dziewczyna
      również) ma swoje strachy, o bezcelowości których nie będzie nic i nikt w
      stanie przekonać poza wlasnym doświadczeniem.
      Dla mnie bardzo ważna jest rola mężczyzny - Taty lub innego bliskiego
      dorosłego. Tyle, że Tata też musi brać odpowiedzialność za wychowywanie syna.
      Zropzumiałe jest dla mnie to, że z pewnymi problemami przychodzi siędo mamy -
      ona jest czuła, kochająca, pewnie nigdy nawet się pod nosem nie uśmiechnie z
      powodu błahego (dla dorosłych) problemu. Mężczyzna może zareagować twardo i po
      męsku (to powinno być w cudzysłowiu), zbagatelizować problem.Ale mądry tata
      powinien umieć opowiedzieć oswoich doświadczeniach, wtedy synowi łatwiej się
      chyba przełamać, bo działa jeśli jest coś takiego jak "solidarność jajników",
      to jest również "solidarność prąci"smile))
      • jemma Re: Gratulacje! 03.02.05, 12:27
        Myślę,że Ivia odniosła wychowawczy sukces w tym przypadku.To,że rodzic
        interesuje się problemami swojego dziecka,nie musi oznaczać,że jest
        nadopiekuńczy i przewrażliwiony.Życzyłabym sobie,żeby moje córki nigdy nie
        zawachały się przyjść do mnie z problemem,czy będą miały lat 10 czy 20.
      • utalia Re: Gratulacje! 03.02.05, 12:32
        Nie tak dawno, ktoras emamusia wpadla na pomysl, ze forumowicz 18 lipiec jest
        facetem..... i okazuje sie, ze ma chyba racje, bo skad inaczej bylby tak
        zorientowany co robili 10 letni chlopcy x lat temu?
        A wracajac do tematu glownego, to mnie sie wydaje, ze Twoj Syn ma po prostu "na
        oku" ladna kolezanke i to na tancu wlasnie z nia tak mu zalezalo. Tak mi cos
        intuicja mowi, ze chlopak sie zakochal. Pozdrawiam Utalia
        • betty_julcia Re: Gratulacje! 03.02.05, 13:06
          Ivia. Gratuluję tobie i synkowismile Fantastycznie ty się zachowałaś, a jeszcze
          lepiej on na dyskotecewink Rewelacja!
          A co do różnych postów dziwnej treści to zastanawiam się skąd bierze się
          przeświadczene że jeżeli syn ma dobry kontakt z mamą, potrafią świetnie się
          rozumieć i dogadywać, jeżeli syn potrafi normalnie porozmawiać, poradzić się,
          szanuje swoja mamę i jej potrzeby to od razu postrzegany jest jako maminsynek!!!
          To jakaś paranoja!!! Mam męża maminsynka!!! A jak się poznaliśmy to uważałam to
          za jego atut, to że szanuje rodzinę, dba o rodziców, dziadków, siostrę, dba o
          ich samopoczucie, liczy się z ich zdaniem. No proszę... maminsyneksmile
          -----------------------------
      • milarka Re: Gratulacje! 03.02.05, 13:22
        Ivia,
        ja ci gratuluję przede wszystkim świetnych kontaktów z synem, mam taką małą
        nadzieję, że mój synek też będzie do mnie (lub do taty) przychodził z takimi
        problemami,
        i bardzo się cieszę, że wszystko się tak dobrze skończyło!!!
        • monique251 Re: Gratulacje! 03.02.05, 18:19
          Wygląda na to, że synek rośnie na fajnego faceta. Załatwił sobie kawałek do
          tańca! Niesamowite. Oj, dojrzewają te nasze dzieciaczki, Mój na andrzejki miał
          zadanie: przygotować serce z imionami dziewczyn po drugiej stronie. Cały
          wieczór ćwiczyl, żeby bez pudła trafić w Maję...
          Musi, że też się zakochał. Pozdrawiam.
          • aszar.kari Jestes bardzo fajna mama, Ivia :) n/t 03.02.05, 21:36
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka