Dodaj do ulubionych

Kosmetyczka - nietypowe pytanie ...

02.02.05, 15:03
Dziewczyny, jak wg Was powinna wyglądać kosmetyczka, taka która już kilka lat
prowadzi gabinet kosmetyczny ? Już wyjaśniam o co mi chodzi.
Otóż moja koleżanka jest dyplomowaną kosmetyczką prowadzi swój gabinet parę
lat, jest to firmowy gabinet jednego z producentów kosmetyków. Ale...
Niestety ona sama ma fatalną cerę, mimo 30 lat ma ropne pryszcze, skóra
wygląda tak jakby miała jej schodzić. Przez to on się bardzo mocno maluje, co
zwłaszcza teraz w zimie widać (twarz ciemniejsza od reszty ciała, a chodzi w
bluzeczkach z dekoldem więc to widać). Dobrze że nie przyznaje się przed
klientkami jakich kosmetyków używa, bo mogłabybyć antyreklamą kosmetyków
które sprzedaje w gabinecie.
Co o tym sądzicie ? Czy taka osoba jak kosmetyczka powinna bardziej zadbać o
swój wizerunek? Czy powinna to być Pani o świeżej cerze, co by świadczyło o
tym że skoro ona tak ładnie wygląda to moze zdziałać cuda z cerą klientki?

Proszę o wasze opinie
Pozdawiam
Basia
Obserwuj wątek
    • moi_betti Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 15:09
      Powiem krótko, nie miałabym zaufania do takiej kosmetycznki, która nie potrafi
      zadbać o swoją cerę.
      • 18lipiec Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 15:11
        Ja to samo.Jak szłam robić brwi do kosmetyczki najpierw przyjrzałam sie jakie
        ma ona sama.
        • 18lipiec bachak 02.02.05, 15:14
          Z resztą tak samo jeśli chodzi o cerę czy włosy fryzjerki.

          Najlepiej popytaj koleżanek, znajomych- ja zawsze chodzę do "poleconych".
    • koleandra Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 15:38
      Przysłowie mówi, że szewc bez butów chodzi.... wink Ja bym do takiej nie poszła.
    • gagunia Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 15:38
      pryszczata kosmetyczka na pewno nie znalazlaby we mnie klientki.
    • odalie Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 18:33
      Owszem, kosmetyczka powinna mieć różaną, świetlistą cerę, pani od solarium -
      równomierną opaleniznę, a fryzjerka - zadbane, oryginalnie przycięte i ułożone
      włosy. To z punktu widzenia klienta.

      Z prywatnych, gorzkich doświadczeń wiem natomiast, że nie tak łatwo, ani
      prosto, ani szybko można pozbyć się trądzika. A trzydziestka na karku nie jest
      magicznym zaklęciem na odczarowanie pryszczy.

      Podejrzewam (no, spekuluję), że tamta pani się leczy, ale idzie to - jak często
      bywa - opornie (może silne podłoże endokrynologiczne, może jakieś alergie na
      leki i utrudniona terapia?). W końcu nikt sam sobie nie wybiera wstrętnej cery.
      Pani pracuje, czyli ma środki aby to zwlaczać i pewnie zwalcza. Ale - że genów
      się jak na razie nie wybiera, choroby na które cierpimy raczej też nie z
      katalogu...
    • agawa79 Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 19:22
      No tak, pani pewnie cierpi na chorobę skóry, ale mnie to zniechęciłoby do jej
      gabinetu. Tak jak nie wzbudziłaby we mnie zaufania ważąca 100 kg dietetyczka...
      albo szara myszka sprzedająca kosmetyki. Niestety, pewne zawody wymagają dobrej
      prezencji, i jak widać nie są to tylko modelki reklamujące bieliznę...
    • odalie Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 20:50
      W sumie - racja. Nie wzbudza zaufania smile Mogła wybrać/zmienić zawód.

      To niby jak od kilku lat prowadzi gabinet i nie bankrutuje? Bardzo ciekawe,
      swoją drogą.
      • kalina_p Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 02.02.05, 21:29
        No akurat kosmetyczka to naprawde moze miec jakas chorobe, zaburzenia
        hormonalne i takie inne...
        Ale do fryzjerki, ktora ma spalone wlosy czy siano na glowie to bym nie poszla.
    • igakinga Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 03.02.05, 00:28
      ja bym kolezanke wyslala do dermatologa, albo ginekologa-endokrynologa. mysle,
      ze moze miec jakies zaburzenia hormonalne (hiperandrogenizm,
      hiperprolaktynemia), a mocny makijaz tylko pogarsza sprawe.
      w tej syt. zabiegi w salonie kosmet. na nic sie nie zdadza, potrzebne jest
      leczenie hormonalne.
      A na marginesie to rzeczywiscie nie bylabym przekonana do takiej pani
      kosmetyczki i jej metod pielegnacji skory.
      pzdr.
    • summerdays Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 03.02.05, 00:48
      a ja bede niepopularna i powiem, ze z mojego doswiadczenia im mniej staranna
      fryzura, a wrecz siano na glowie tym lepsza fryzjerka smile serio smile przynajmniej u
      mnie taka prawidlowosc miala wielokrotnie miejsce.

      Co do kosmetyczki - tu sprawa ma sie odwrotnie, bardzo zwracam uwage na wyglad,
      stan cery i dloni.
      • ewa2233 Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 03.02.05, 09:50
        im mniej staranna fryzura, a wrecz siano na glowie tym lepsza fryzjerka smile

        Ja też to zaiuważyłam smile!

        I akurat do fryzjerki nie miałabym pretensji o jej spalone włosy, bo na pewno
        spaliła jej koleżanka, a nie ona sama smile
        Natomiast do zaniedbanej kosmetyczki nie poszłabym na 100% !
        Akurat dobra kosmetyczka powinna być w stanie, pomóc sobie w razie "biedy".
        -----------------------------
        • robszym Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 03.02.05, 15:01
          Ja jak poprzedniczka, sądzę, że trudno sobie samej zrobić fryzurę, wyleczyć
          ząbka, moja gin ze swoją ciążą chodziła do innej ginekolog, bo niby jak się
          miała sama zbadać?
          Jak perfekcyjnie sobie kosmetyczka ma oczyścić cerę na leżąco? Bo ja zawsze na
          łóżku leżę, ba nawet ksiądz sam się nie wyspowiada, nie ochrzci i nie
          pogrzebiesmile

          No, ale sprawa zaufania zostaje, mogłaby sobie koleżankę po fachu znaleźć i coś
          z cerą zrobić?
          • odalie Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 03.02.05, 15:37
            No i podkład nie musi być ciemniejszy od dekoltu, nidgy nie powinnien być,
            prawda? Można tak zamaskowac kłopoty (naprawdę nie wszystko można szybko
            wyleczyć - a co do endokrynologa, to nawet endokrynolog nie zawsze daje radę,
            znam przypadki), np. tzw. kamuflażami, żeby było w miarę schludnie.

            Cały czas zachodzę w głowę, jak ona może mieć klientki? Zgodna opinia emam
            brzmi,tak być nie może. A jest. Bachak, dasz jakąś podpowiedź...? smile
    • libra.alicja Re: Kosmetyczka - nietypowe pytanie ... 03.02.05, 16:35
      Ja po trzydziestce też mam kłopoty z cerą (kilkanaście lat z tym walczę).
      Leczyłam się, ale hormony mi szkodzą, do kosmetyczki chodzę regularnie,
      przechodzę różne kuracje i efekty nie są wcale zachwycające, więc zdaję sobie
      sprawę, że taki wygląd jak opisujesz nie musi wynikać z totalnego zaniedbania.

      Rozumiem i współczuję ludziom "pryszczatym", zwłaszcza tym, którzy okres
      dojrzewania mają dawno za sobą.

      Nie przekreślałabym takiej kosmetyczki (myślę, że ona nawet lepiej rozumie
      problemy trudnej cery) pod warunkiem, że np. nie miałaby zaniedbanych paznokci.

      Przyznam się jednak, że zdarzyło mi się kiedyś myślec podobnie. Byłam z tatą w
      eleganckiej restauracji i podszedł do nas młody kelner z wielkimi pryszczami
      ropnymi (naprawdę okropne). Ja byłam odporna na takie widoki, ale mój tata był
      zniesmaczony i żartowlaiśmy potem, ze to może syn szefasmile, bo osoba z taką
      widoczną chorobą (bo to choroba) nie powinna podawać do stołu.
      • odalie :)) OT 03.02.05, 19:28
        Dzięki, że o tym piszesz.

        Ale wiesz, Libra, ludzie zwykle odejmują mi lat smile))))). Tak to ziszcza się
        marzenie o byciu wieczną nastolatką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka