Ciagle mam jakies dziwne sny, ale ten to byl juz w ogole od czapy!
Snilo mi sie, ze szlismy jakas wieksza gromadka (ja, corka, maz i ktos tam
jeszcze). Ja z dzieckiem szlam przodem. Nagle zauwazylam biegnace w naszym
kierunku lwy (samiec, samica i kilka lwiatek). Nie bylo sensu uciekac, wiec
skrylysmy sie we dwie wsrod jakichs galezi, ale lwy wlasnie tam sie zatrzymaly
na krotki odpoczynek. Zakrylam corke wlasnym cialem i czekalam nieruchomo co
bedzie dalej (do tej pory pamietam ten strach przed tym, ze nas zjedza!!!).
Ale lwy nie zwrocily na nas wiekszej uwagi, obwachaly (podszedl do nas duzy
lew, a potem maly lewek

i pobiegly dalej. Normalnie do tej pory mnie trzesie...
Co mogl znaczyc taki sen? W sennikach sa opisy snow z lwami, ale takiego nie
znalazlam