zielona_sowa
20.02.07, 21:21
Z góry przepraszam za kolejny "związkowy" wątek... Jest jednak sprawa, która
mnie trapi :( Jestem w ponad dwuletnim związku, oboje studiujemy, mieszkamy
razem od kilku miesięcy. Nie mam nic przeciwko wyjściom mojego faceta do
kanjpy ze znajomymi (ze studiów). Ale czy słusznie robię mając pretensje, że
nie informuje mnie o tym? - idzie po wieczornych zajęciach nie dając mi znać,
że wróci późno (ok 22/23). To normalne, że mam o to pretensje? Czy też czepiam
się i ograniczam jego wolność?
Powiedźcie mi, bo sama się już pogubiłam w swoich myślach... Jak jest u Was?