Dodaj do ulubionych

granice wolności

20.02.07, 21:21
Z góry przepraszam za kolejny "związkowy" wątek... Jest jednak sprawa, która
mnie trapi :( Jestem w ponad dwuletnim związku, oboje studiujemy, mieszkamy
razem od kilku miesięcy. Nie mam nic przeciwko wyjściom mojego faceta do
kanjpy ze znajomymi (ze studiów). Ale czy słusznie robię mając pretensje, że
nie informuje mnie o tym? - idzie po wieczornych zajęciach nie dając mi znać,
że wróci późno (ok 22/23). To normalne, że mam o to pretensje? Czy też czepiam
się i ograniczam jego wolność?
Powiedźcie mi, bo sama się już pogubiłam w swoich myślach... Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • isabelchen Re: granice wolności 20.02.07, 21:46
      chodzimy wspólnie,
      jeśli osobno, to informujemy siebie o tym wzajemnie,
      uważam, że powinien zawsze informować, gdzie wychodzi,
      chociażby po to, abyś Ty się nie denerwowała, czy z nim wszystko ok :-)
    • kromecka Re: granice wolności 20.02.07, 23:02
      Jeżeli rzeczywiście nie masz nic przeciwko jego wyjściom, to on nie obawiając sie niczego powinien choć pisnąć, że później wróci. Faktycznie, jak pisze poprzedniczka - masz prawo martwić się czy mu sie nic nie stało
    • onulka Re: granice wolności 21.02.07, 15:11
      To naturalne, że chciałabyś wiedzieć o tym gdy ma zamiar wyjść. Z moim facetem
      mamy taki układ: Każde z nas kiedy wychodzi ze swoimi znajomymi, powiadamia o
      tym. Nie koniecznie gdzie, od której do której, co będą robić, z kim... Ja
      przynajmniej tego nie wymagam, on jednak i tak wszystko mi mówi, tak sam z
      siebie. Wiadomo, że się martwisz... a jeśli wychodzi bez Ciebie zbyt często no
      to już wogóle nie rozumiem faceta.
      Tak czy inaczej rozumiem twoje poirytowanie całą tą sytuacją. Wytłumacz mu, że
      tak się nie robi. To nie jest kontrolowanie, ale nie jest już sam i wypadałoby
      choćby pisnąć słowko "Kochanie idę na piwo z kumplem, wrócę później"
    • solaris_38 Re: granice wolności 21.02.07, 23:02
      tych rzeczy trzeba sie nauczyć

      a najpierw trzeba zauważyć zę sa ważne

      zwykle to kobiety uczą tego facetów

      potrzebna jest
      szczerość odwaga takt i dyplomacja klasa i cierpliwość

    • jan_stereo Re: granice wolności 21.02.07, 23:22
      to zalezy, gdybym mial uposledzona dziewczyne to bym chcial wiedziec o kazdym jej kroku i godzinie
      poza domem, oczywista ze o krzywde nie trudno,a tak przynajmniej wiadomo gdzie szukac.
      Gdybym mial zdrowa dziewczyne, tez bym chcial wiedziec ale nieco mniej, bo obawa mniejsza,
      wystarczylby smsik i byloby ok.
      Zanim mialbym pretensje to poprosilbym wpierw o takie sygnaly, chociaz nie bylbym tez taki upierdliwy
      zwlaszcza gdyby to sie zdarzalo tylko od czasu do czasu,to nieinformowanie mnie, bo wiadomo, czlowiek
      w akcji rzadko mysli o innych rzeczach niz akcja.
    • c_y_n_i_k Re: granice wolności 23.02.07, 10:08
      Nie, nie czepiasz się.
      Partner powinien w takich przypadkach informować drugą osobę (choćby w zarysie)
      o swoich planach. Powinna to być z jego strony troska o twoje nerwy, jak
      również okazanie szacunku, że liczy się z tobą.
      Być może macie w związku jedną z dwóch sytuacji: 1. on usilnie stara się
      zademonstrować swoją niezależność, bo w jakiś sposób za bardzo go kontrolujesz;
      2. masz niedojrzałego emocjonalnie partnera, który jeszcze nie nauczył się
      wszystkich zasad, jakie obowiązują w poważnym związku.
      Jedno i drugie powinno dać się naprawić na drodze szczerej rozmowy, która
      wyjaśni co i jak. To standardowy problem wielu par. :)
    • facettt To kwestia umowy!!! 23.02.07, 10:18
      Jezeli strony sie umawiaja - co do wyjsc - to powinny sie informowac...

      Jezeli nie bylo takiej umowy...
      - trudno oczekiwac zachowan, co do ktorych nie bylo umowy...

      PS. Nie pisz mi, ze to jest oczywiste.
      Nie jestes ZONA.
      wiec to nie jest oczywiste.
      to kwestia umowy.
      • c_y_n_i_k Re: To kwestia umowy!!! 23.02.07, 13:28
        A jakie znaczenie ma fakt czy jest żoną czynie? :)
        Czyżby był jakiś wers w przysiędze lub innym dokumencie matrymonialnym
        mówiący: ...i ślubuję ci informować Cię o swoich wyjściach?
        Nie żartuj, że takie sprawy należy dodatkowo na wstępie normować - odrobina
        kultury tego wymaga.
        Umawiac to się trzeba, gdy okazuje się, że ktoś nie rozumie, że zycie z drugą
        osobą do czegoś zobowiązuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka