Dodaj do ulubionych

Wprosili się

21.03.05, 07:31
Rodzina mojego męża wprosiła sie do mnie na obiad w pierwszy dzień
Świąt.Zorganizowali to bez pytania mnie o zdanie.Nie mam nic przeciwko
zorganizowaniu obiadu ale Świeta przecież sama decyduję jak spędzam.Jakoś tak
głupio.Co myślicie o takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: Wprosili się 21.03.05, 07:32
      oj, jek ich nie lubisz, to protestuj a jakl ubisz, to się ciesz, że tacy
      bezposredni sąwink
      • grzalka Re: Wprosili się 21.03.05, 08:48
        Jak nie masz nic przeciwko, to nie rozpamiętuj, tylko zacznij obmyślać menu smile
    • 18lipiec Re: Wprosili się 21.03.05, 09:24
      Ja nie kumam :
      - jak można się wprosić...?
      - jak można nie zareagować na wpraszanie się gdy ma się inne zdanie...?
    • kawka74 Re: Wprosili się 21.03.05, 09:26
      no właśnie - głupio. Byłabym zła, nawet gdybym uwielbiała swoją rodzinę, bo nie cierpię sytuacji, kiedy ktoś decyduje za mnie.
    • anek.anek Re: Wprosili się 21.03.05, 09:36
      Jeśli naprawdę miałabym inne plany, to powiedziałabym, przepraszam, ale
      niestety to niemożliwe. chcemy odpocząć/ pojechać gdzieś tam itd. Koniec. Ale z
      przepraszam i łagodnie, żeby się nie obrazilismile
      Jeśli tak naprawdę nie przeszkadzałoby mi to, to tak czy inaczej w jakiś sposób
      dałabym do zrozumienia, że postąpili niekulturalnie. Czyli prawdopodobnie
      udawałbym bardzo zmartwioną, że niby mieliśmy ine plany i teraz muszę wszystko
      poprzekłądać. Chodzi o to żeby dać do zrozumienia, że następnym razem powinni
      takie rzeczy uzgadniać z samym zainteresowanym.
      Jeśli wśród tej rodziny byłby prowodyr tej sytuacji z którym dobrze sie
      dogaduję, to powiedziałabym mu wprost co mi się nie podoba.
    • natiz Re: Wprosili się 21.03.05, 09:53
      U mnie to normalka - rodzina męża zawsze wparuje czy ja tego chcę czy
      nie.Pretekstem są zawsze wnuki (przyszliśmy do wnuków, a nie do was- to jest
      wytłumaczenie). Powody są rózne - a to imieniny czy urodziny czy święta, czy
      narodzenie dziecka (tu przegięli- nie zdążyłam ze szpitala wrócić, a już byli
      u nas).Nie ważne czy robimy imprezkę czy nie, oni się zawsze pojawią.Przytoczę
      zeszłoroczną rozmowę męża ze swoją mamą:
      Dzwoni telefon
      - Cześć synku, dziadek do Was przyjedzie zaraz.
      Dodam, że była sobota sprzątaliśmy chatę, spodziewaliśmy się gości...
      - Mamo spodziewamy się gości, sprzątamy, może nie teraz?
      - Dobrze, dziadek przywiezie wnusi naleśniczka
      - Ale córka idzie zaraz spać, bo będzie marudna przy gościach
      - No to dziadek zaraz przyjedzie, pa!
      Dziadek oczywiście przyjechał, obudził małą (poźniej odstawiła koncert przy
      gościach), rozsiadł się w salonie (nie zdążyłam umyć podłogi), wyjadł mi bigos,
      bo mu "ładnie pachniało", ja nie zdążyłam się ogarnąć - dobry nastrój szlag
      trafił...
      Tak więc nie tylko Ciebie to spotyka, istnieją ludzie trochę na bakier z
      kulturą.
      • andaba Re: Wprosili się 21.03.05, 11:43
        Ja mieszkam z teściową, wiec spora rodzina przychodzi regularnie - tyle, ze to
        ja stoje przy garach, a nie teściowa. A na swoje nieszczęście mam ambicje być
        dobra gospodynią i latam z poczęstunkiem. Da sie przeżyć...
      • miska77 Re: Wprosili się 21.03.05, 22:31
        ale chyba nie bylo ich przy porodzie tak jak u mnie....

        a co do wpraszania sie to moja tesciowa tez jest mistrzem. Ostatnio rozmawiala z
        moim mezem przez telefon i maz jej powiedzial, ze przychodzi do nas w niedziele
        na podwieczorek dziadek i ciocia a tesciowa "o ! to i my przyjedziemy" - meza
        zamurowalo...

        Ewa
    • zazulam Re: Wprosili się 21.03.05, 22:14
      hmmm... skąd ja to znam...moja teściowa mieszka sama(jest po rozwodzie) i ma
      dużo czasu na wymyślanie jak święta, czy też inne okazje powinny wyglądać. W tym
      roku też tak było, ale my mieliśmy już inne plany. Nieszczęście w tym, że nie ma
      u nas zgody między rodzinami moją i mężą, co komplikuje wiele spraw, a ja suma
      sumarum mam wyrzuty sumienia. Zwłaszcza, gdy jestem zła, nawet u siebie nie mogę
      liczyć specjalnie na pomoc...
      a takie tam....sad
      ...u nas mąż łagodzi takie podrażnienia u siebie w rodzinie, a ja u siebie...
      • anyaa77 Re: Wprosili się 21.03.05, 22:29
        Poczestuj gości tylko herbatą/ kawą i powiedz, że przepraszasz że nie macie nic
        więcej, bo mieliście tyle zajęc w święta , że nie zdązyliście nic ugotować.
        może zrozumieją aluzjęwink
        • kalina_p Re: Wprosili się 22.03.05, 08:22
          wiesz, jak ktos chce się pokłócić z rodziną to jest to może rozwiązanie. Ja nie
          polecam. Poza tym święta to nie czas na kłótnie tylko wręcz przeciwnie.
    • suffo Re: Wprosili się 22.03.05, 12:34
      Dla mnie swieta sa czasem, ktory spedza sie z rodzina. Albo my do tesciow,
      rodzicow, albo oni do nas. A zazwyczaj jeden dzien tu, drugi tam. Obiad, czy
      kolacje dla rodziny w swieta mam jako funkcje wbudowana.
      • ledzeppelin3 Re: Wprosili się 22.03.05, 13:14
        Dla mnie swieta sa czasem, ktory spedza sie z rodzina. Albo my do tesciow,
        > rodzicow, albo oni do nas
        He, he, teściowa to nie rodzina, a rzecz nabyta, przypominam!
        • cocollino1 Re: Wprosili się 22.03.05, 13:29
          zgadza sie, ale to rodzina męża i trzeba to uszanowac.
        • suffo Re: Wprosili się 22.03.05, 15:27
          Coz, maz tez nabyty, a nie urodzony, a jednak traktuje go jak rodzine. I nawet
          wiecej do niego mam uczuc niz do mamy i taty wink
    • iwles Re: Wprosili się 22.03.05, 13:03
      Możesz po obiedzie zażartować: a teraz na deserek idziemy do was.
      • moi_betti Re: Wprosili się 22.03.05, 13:19
        A ja rozumiem Matyldę 123.
        U mnie co roku święta czy to bożonarodzeniowe czy wielkanocne wyglądają tak:
        teściowa mieszka u teścia w Niemczech (to skomplikowana sprawa) nie pracuje,
        siedzi cały dzień i nic nie robi,ok jej sprawa.
        Mieszkanie ma tu w moim mieście.

        Jak się pytam czy przyjdą do nas na święta, to zaczyna się litania: nie wiadomo
        czy przyjadą, nie mają pieniędzy by przyjechać,za zimno, za ciepło,za daleko
        itp.

        Zazwyczaj dzień przed dowiaduję się że przyjdą ... albo i nie.
        Kuźwa mam dużą rodzinę(poza tym ieszkam z rodzcami), jedzenia jest zawsze
        dużo,ale trzeba jakoś wszystko zorganizować. No i odrobina szacunku mi się
        należy, by chociaż osobiście powadomić o przyjściu.

        Ja już mam dość tych niezapowiedzianych odwiedzin, bo co im się należy, a mi
        nie.

        W te święta też nie wiem czy przyjdą, bo jeszcze nie raczyli powiadomić.
    • agata_to_ja Re: Wprosili się 22.03.05, 13:08
      A co na to mąż?
      • matylda123 Re: Wprosili się 22.03.05, 14:08
        Mąż stwierdził że zrobimy tak jak ja zechcę.Jeśli nie mam ochoty to powiem że
        mam inne plany.
        Ja wyraźnie dałam im do zrozumienia swoim zachowaniem że ich podejście mi się
        nie spodobało.Nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji co do obiadu.I nie
        chodzi o to że nie mam ochoty na ich wizytę tylko o to że stawiają mnie w
        głupiej sytacji.Nie pierwszy raz.Mam ochotę po prostu postawić na swoim.
        • agata_to_ja Re: Wprosili się 22.03.05, 15:32
          Chodzi mi o to, czy mąz nie brał udziału w podejmowaniu decyzji, gdzie będą
          organizowane święta. Bo przeczucie mi mówi, że jednak brał.
          Nie bardzo rozumiem, dlaczego czujesz się postawiona w głupiej sytuacji. Głupia
          sytuacja, to taka, kiedy przed kims musisz się czegoś wstydzić, z czegoś
          tłumaczyć.
          Jeśli macie z mężem inne plany na święta, to nic prostszego, jak powiedziec
          rodzinie. Jeśli zaś chętnie spędzisz z nimi święta - to z kolei nie widze
          problemu. Wiesz, w naszej rodzinie jest tak, że święta sa na zmianę
          organizowane u nas lub u brata mojego męża. Kiedyś były u teściowej, ale
          młodsze pokolenie przejęło potem na siebie. Zazwyczaj ja nie zgłaszam się na
          ochotnika, że będę robić święta, wiadomo, że nikt nie lubi mieć akurat u siebie
          świątecznego rozgardiaszu, przygotowań itp. Zwykle jest więc tak, że "na kogo
          wypadnie...". Mogłabym więc tez powiedzieć, że sie do mnie wprosili. Ale ja tak
          tego nie widzę - mój mąż, jego mama, brat i jego żona oraz nasze wszytskie
          dzieci to w końcu moja rodzina. Moge nie przepadać sa wszytskimi i na codzień
          nie spotykać się 3 razy w tygodniu, ale jest dośc jasne, że święta spędzamy
          razem. Przynajmniej jeden, najważniejszy dzień.
          Spróbuj więc może spojrzeć na wszytsko na większym luzie i nie unosić sie
          honorem. W rodzinie konwenanse nie są chyba najważniejsze. Zwłaszcza nie
          rozumiem podejścia - nie mam nic przeciwko świętom u nas, ale chodzi mi o
          zasadę. Ale o jaką zasadę? Chcieli spędzić u Ciebie święta, ale pewnie nie
          doczekaliby się na zaproszenie. To postanowili jakos inaczej to załatwić.
          Zapewne zapytali, a Wy chętnie zgodziliście się. czy tak właśnie to wyglądało?
          Przepraszam za wywód, ale musiałam. smile
          Pozdrawiam
          agata

    • umasumak Re: Wprosili się 22.03.05, 13:44
      O ile sobie przypominam, rodzina Twojego męża ma tendencje do zaskakiwania Cię
      i decydowania jak zorganizować Wasz czas. No cóż, jeżeli masz na to ochotę, to
      zajmij się przygotowaniami, a jeżeli nie, po porostu się wykręć. Bez wględu na
      to, co zdecydujesz, powinnaś jakoś zaznaczyć swoją dezaprobatę dla takiego
      traktowania - w przeciwnym razie zawsze będziesz w pozycji kozła ofiarnego.
      Pzdr
      • ledzeppelin3 Re: Wprosili się 22.03.05, 13:50
        Jedno jest pewne- jeśli wyraźnie nie ustalisz granic, to nic się nie zmieni, i
        dalej Twoje życie urządzać będą inni.
    • bobasia1 Re: Wprosili się 22.03.05, 14:01
      Jesli przeszkadza Ci to, sytuacja dojrzała do określenia granic. Inaczej, jak
      tu już pisano, "inni będą urządzać Ci życie". Rodzice często mają tednencję do
      traktowania rodziny dziecka jak rodziny drugiego gatunku. W moim przypadku
      wyglądało to tak, że święta nie spędzone w szerszym gronie (czytej z rodzicami)
      nie są rodzinne, rodzinnie jest dopiero wtedy, gdy wzajem się gościmy. A
      przecież moja rodzina (tj. mąż i dzieci)jest dla mnie najważniejsza i to ich
      przede wszystkim biorę pod uwagę. Nie jestem zwolennikiem totalnej izolacji a
      jedynie poszanowania dla nas. Myślę, że i Tobie na tym zależy.. Życzę odwagi i
      i Wesołych Świąt!
      • dotima Re: Wprosili się 22.03.05, 15:59
        A jak to "wpraszanie się" wyglądało? sorki za dociekliwość ale diabeł zawsze
        tkwi w szczegółach, jak to mówią. Ot tak po prostu stwierdzili (przez telefon?
        w cztery oczy?), że przychodzą do was na świateczny obiadek? czy też było
        jednak jakieś pytanie typu "a możebyśmy"???
    • mkonkol Re: Wprosili się 22.03.05, 20:55
      No cóż... jak się wprosiła to może coś ugotuje i przyniesie. Może trzeba im
      przypomnieć kto jest gospodynią w Twoim domu i z kim należy się umawiać lub
      nie. Ponieważ wychodzę z założenia, że wyszłam za mojego męża a nie za jego
      rodzinę, bardzo szybko rozwiązywałam takie problemy. Na dzień dzisiejszy nikt
      się nie odważy ot tak poprostu wpaść bez zapowiedzi lub wprosić się bez
      porozumienia ze mną. Daj im do zrozumienia lub najlepiej powiedz wprost, że
      sobie nie życzysz takich nieuzgodnionych z Tobą niespodzianek.
      Pozdrawiam!
      • agata_to_ja Re: Wprosili się 22.03.05, 21:18
        Przepraszam cię, ale jest jeszcze jej mąż, też gospodarz w tym domu. Nie wiemy,
        czy aby rodzina z nim nie uzgodniła. Zresztą ta rodzina jeszcze nie przyszła,
        nie wpadła bez uprzedzenia. Na razie się zapowiedzieli właśnie. Domyslam się,
        że zapodano temat świąt, że chętnie by wpadli, a autorka wątku się zgodziła lub
        przemilczała. A teraz mówi, że się wprosili. |próbujemy to ustalić, ale bez
        skutku.
      • agata_to_ja Re: Wprosili się 22.03.05, 21:19
        Zapomniałam dodac, że na święta u nas, gdzie by się nie odbywały (teściowa,
        szwagier czy my) zawsze wszyscy coś przygotowują, więc ja tego nie uważam ja
        jakiś super - pomysł na ukaranie rodziny. Można przecież dokładnie i w dobrej
        wierze to właśnie zaproponować. Będzie odciążona z części przygotowań a i miło
        spróbować, co ktoś inny upichci.
        • mkonkol Re: Wprosili się 23.03.05, 08:11
          1. Niestety nie każda rodzina stara się odciążyć gospodarza/gospodynię.
          Częściej zdarza się że czekają na gotowe.
          2. Jeśli mąż uzgadnia to za moimi plecami a mnie informuje, spędza następny
          dzień w kuchni i przygotowuje się do wizyty swojej rodziny.
          Podsumowując, za bardzo szanuje swój czas poświęcony dla mnie lub Amelki by
          zgadzać się na wpraszanie. Kultura osobista wymaga zapowiedzenia się.
          Pozdrawiam!
          • agata_to_ja Re: Wprosili się 23.03.05, 10:00
            no toż się właśnie zapowiedzieli! Tydzień przed świętami!
            • matylda123 Re: Wprosili się 23.03.05, 15:01
              Agato no cóż,muszę przyznać że twoja wczesniejsza wypowiedź trafiła do mnie i
              myslę że możesz mieć trochę racji.Jednak twoje domysły nie do końca pokrywają
              się z prawdą.Po pierwsze mąż dowiedział się o wizycie w tej samej chwili co
              ja.Po drugie rodzinka nie zapytała,tylko przedstawiła gotowy grafik na
              święta,czyli postawiła mnie przed faktem dokonanym.Po trzecie,zaskoczona
              sytuacją wymownie przemilczałam sprawę,czyli ani nie zgodziłam sie ani nie
              zaprotestowałam.Po czwarte,są to moje 4 święta w tej rodzinie i dochodze do
              wniosku,że taki sposób bycia jest dla nich normalny.A ze pomimo tego ich lubię
              zorganizuję tenobiad i wpraszam sie do nich w 2 dzień Świąt.
              Reasumując,dziękuję za wszystkie wasze wypowiedzi.Pomogły mi one bardziej
              obiektywnie spojrzec na sprawę.

              Matylda
              • agata_to_ja Re: Wprosili się 23.03.05, 15:46
                Matyldo, to się tak rzadko zdarza, zwłaszcza na tym forum, że ktos tak
                rozsądnie i spokojnie podejdzie do słów innych osób (zwłaszcza krytycznych).
                Wielkie dzięki za to i gratuluje rozsądku.
                Nie napisałaś, o jaką to rodzinę chodzi. Jeśli to najbliższa rodzina męża
                (rodzice, rodzeństwo), to naprawdę proponowałabym nie robić afery. Dla mnie i
                naszej rodziny jest naturalne, że spędzamy święta razem, tylko kwestia
                pozostaje u kogo. Nie wyobrażam sobie, że jesteśmy wszyscy w Warszawie i nie
                spotkamy się na świątecznym obiedzie czy kolacji (w Wigilię). Tak więc nie
                sądzę, aby to była moja sprawa, jak spędzam święta. W końcu mama męża z kim ma
                spędzić święta, jak nie ze swoimi synami i ich rodzinami?
                Zastanawiam sie od jakiegoś zcasu nad spędzeniem którychs świąt poza domem (w
                górach?). Ale to już bedzie zupełnie inna historia
                pozdrawiam raz jeszcze
                agata
    • asieek Re: Wprosili się 12.04.05, 20:27
      Do Ciebie - na obiad, do mnie - na dwutygodniowy urlop. Dwie dorosłe osoby z
      dwójką dzieci, bez nawet jednego telefony, sms-a czy też innej formy kontaktu.
      Po prostu, pewnego pięknego dnia zobaczyłam samochód wjeżdżający na podwórko, a
      następnie gości wyciągajacych olbrzymie walizy z bagażnika......
      Pozdrowionka.....
      • mijaczek Re: Wprosili się 12.04.05, 20:38
        I co zrobilas? Bo ja bym drzwi nie otworzyla... przysiegam...szczyt!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka