Bo ja niestety mieszkam z moją i już nie mogę. Z każdym dniem jest coraz
gorzej. Do niedawna pracowała i nie było jej całymi dniami, teraz siedzi w
domu i doprowadza mnie do szału. W kuchni tłok, nie mam jak obiadu ugotować,
zagląda mi w gary, wtrąca się do wychowania dzieci, karmi je cukierkami, nie
lubi mojego męża (co okazuje mu dość dobitnie), blokuje łazienkę i mnóstwo,
mnóstwo innych rzeczy. Chyba sama pójde do pracy żeby z nią nie przebywać (na
razie pracuję w domu) bo inaczej zwariuję. A na własne M niestety brak
perspektyw

((((((((((Jak ja mam z nią żyć? J.