Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz sąsiedzi

12.05.05, 13:59
My mieszkamy na górze, oni na dole. Swego czasu sąsiadka przyszła ochrzanic
nas za hałas - dzieci były za głośno (godz.18.30). Na to nałożył si enasz
remont (w godz. 9.00-19.00 - w ciągu dwóch tygodni zakończony zresztą).
I tak sobie w tej symbiozie żyjemy (my jesteśmy be, oni są cacy).
Mamy również, jako ci straszni ludzie, kota. Który to kot wyprowadzany jest
na zewnątrz, zostawiany na noc na dworzu, po czym nad ranem następuje odbiór
kota z podwórka. Problem tylko w tym, że ten kot czasami włazi sąsiadom z
dołu na balkon. I ja np. nie mam absolutnie nic przeciwko temu, żeby moja
ulubiona sąsiadka pogoniła kota miotłą. Gdyż czasami ja nie wiem, że ten kot
tam jest. Z drugiej strony to jest nasz kot - ale cóż, przyzwyczaił sie do
nocnych spacerów - żal mi go.
Co robic?
Czekac na awanturkę czy kota zamknąc w czterech ścianach?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:17
      Z ciekawości - to kot musi być wyprowadzany na dwór? sporo posiadaczy kotów
      trzyma je po prostu w mieszkaniach, i jakoś te koty żyją?
      A problem sasiadki nie sprowadza się podejrzewam do tego, że ewentualnie pogoni
      kota miotłą - ten kot się gdzieś załatwia będąc na podwórku parę godzin? jesli
      u niej na balkonie, to nie dziwię się że nie jest zachwycona... tym bardziej
      jesli np. kiciuś miauczy pod jej oknami pół nocy.
    • olimama Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:22
      Współczuję sąsiadom...
      • allaxx2 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:24
        kotka zostawiasz na noc na dworze?Dlaczego,przeciez on marznie.
        • zona_wojtka Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 17:35
          allaxx2 napisała:

          > kotka zostawiasz na noc na dworze?Dlaczego,przeciez on marznie.

          Spoko. Nie zmarznie.
          Zastanawia mnie jedno: kot codziennie w domu a conocnie włóczy się np. po
          śmietnikach. Jak się ma do tego kontakt z dziećmi???
      • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:24
        No wiec dopowiem. Kotów u nas jest cała masa. Mój kot nie załatwia się u
        sąsiadów na balkonie. Koty (te bezpańskie) biegają luzem. Mój kot jest jednym z
        wielu.
        • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:25
          Zostawiam, bo mój kot lubi nocne wyprawy.
          • burza4 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:53
            maxim31 napisała:

            > Zostawiam, bo mój kot lubi nocne wyprawy.

            a ja znam takich, którzy lubią sobie postrzelać do kotów, które gdzieś się
            przecież załatwiają na tym podwórku - pod czyimiś oknami, w piaskownicy? też
            mogą?
            • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 15:02
              Idziesz jak burza w tej dyskusjibig_grin Nie znam ludzi, którzy strzelaja do kotów.
              Mój kot załatwia się w kuwecie - na dworzu na pewno nie u sąsiadów na balkonie.
              Czy w piaskownicy? W poblizu takowej nie ma, niestety. A po okolicy lata pełno
              bezpańskich kotów.
              • lola211 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 17:29
                A po okolicy lata pełno
                > bezpańskich kotów.
                To nie znaczy, ze masz dokladac kolejnego.Moze psy tez puszczac samopas, skoro
                tyle bezpanskich biega?
      • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:42
        olimama napisała:

        > Współczuję sąsiadom...

        Ja współczuję sobie. Gdyż moje dziecko przebiegnie przez pokoje (ma półtora
        roku) i juz się boję, że ktoś przyjdzie, że za głośno.
    • michaellka Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 14:52
      smile) Kota nie zamykac, bo nie przyzwyczajony do domowego zycia i bedzie
      cierpial. Dzieci nie stresowac i nie straszyc sasiadka. Niech biegaja i bawia
      sie w swoim domu. Generalnie nie przejmowac sie i zyc sobie dalej.....a jak
      tylko mozna to przeprowadzic sie do swojego domu bez sasiadow na dole za to z
      ogrodem dla kota! Pozdrawiam i nie przejmuj sie sasiadami, szkoda nerw smile)))
    • lola211 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 15:01
      No niestety, ale z tym kotem to przegiecie.Mnie by akurat nie przeszkadzala
      kotka sasiadów na moim balkonie, pare razy do mnie przelazla, ale szybko zmyka,
      natomiast rozumiem, ze komus to moze bardzo niepasowac, bo np. kotów nie
      lubi.Nie jestes w stanie stwierdzic, czy kot akurat tam sie nie zalatwil, a
      nawet jesli nie, to i tak sama jego obecnosc jest nie w porzadku, bo niby z
      jakiej racji obcy kot ma sie komus po balkonie szwedac ?A przeganianie
      zwierzecia miotła nie kazdemu przychodzi z latwoscia. Nie wiem, jak jest z
      twoim, ale wiekszosc kotów pozostawia po sobie straszny zapaszek, od ktorego az
      mdli.
      • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 15:05
        Mój kot to kotka, wykastrowana zresztą. Nie zostawia śladów - gdyz, po pierwsze:
        1. ja bym o tym wiedziała pierwsza - chociażby od sąsiadów;
        2. ona wskakuje tam na moment - gdy np. rano wyjdę na balkon. Zresztą zaraz
        schodzę po nia - bo miauczy, jest głodna itp. W nocy miauków nie słyszę -
        zresztą, jakie to ma znaczenie tak naprawdę, gdy w okolicy pełno kotów biega?
        • burza4 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 16:43
          maxim31 napisała:

          > Mój kot to kotka, wykastrowana zresztą. Nie zostawia śladów - gdyz, po
          pierwsze
          > :
          > 1. ja bym o tym wiedziała pierwsza - chociażby od sąsiadów;
          > 2. ona wskakuje tam na moment - gdy np. rano wyjdę na balkon. Zresztą zaraz
          > schodzę po nia - bo miauczy, jest głodna itp. W nocy miauków nie słyszę -
          > zresztą, jakie to ma znaczenie tak naprawdę, gdy w okolicy pełno kotów biega?

          czyli jednak miauczy?
          a znaczenie ma takie, że o ile tamte są bezpańskie to i nie miauczą pod czyimś
          oknem, że chcą wrócić do domu.
          Niestety nawet wyprowadzka do własnego domu, co niektórzy sugerują nie
          rozwiązuje tego typu problemów - koty sąsiadów nie ograniczają się do własnego
          ogródka, tylko spacerują sobie po moim, co jak się domyślasz nie jest mile
          widziane. Dlatego byłabym za tym, żeby swoich pupilów trzymać na swoim terenie.
        • lola211 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 17:27
          I wszystkie laza jej po balkonie? Jesli nie zna wlascicieli tych kotów to i
          zareagowac kobieta nie moze, bo komu ma zwrócic uwage? A Ciebie zna, wie czyj
          kot, dlatego pretensje kieruje pod Twoim adresem.
          Wlasciciele zwierzat nie moga zmuszac innych do kontaktow z ich pupilami,
          kobieta nie zyczy sobie tego kota i nalezy to uszanowac, to jej balkon.
          • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 17:48
            Sąsiedzi nie zwrócili mi uwagi. To ja zauważyłam, że kot , gdy mnie widzi,
            bardzo rzadko, ale jednak wchodzi na ten nieszczęsny balkon sąsiadów. Moja
            reakcja jest natychmiastowa i nawet nie wiem, czy sasiedzi zauważyli kiedys
            kota na własnym balkonie.

            Zreszta kot tam wcale nie przesiaduje. Ale tu wystarczy mała iskra, żeby był
            pożar, niestety. A kota nadal mi żal - bo w starym miejscu zamieszkania nie
            było z nim żadnych problemów w tym również z wychodzeniem na spacer. Zreszta ja
            ze swojej strony tez nie robiłam nigdy wyrzutów, gdy np. sąsiadka mieszkająca
            nad nami podlewała kwiaty i lało nam się na balustradki. Bo to sie przecież
            zdarza. I to samo tyczyło cudzych zwierząt.
    • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 17:07
      I tu się mylisz. Bezpańskie potrafią byc głośniejsze.
      • maxim31 Re: Gdyż miauczą, kiedy maja ruję. 12.05.05, 17:11
        I kiedy walczą ze sobą. I wtedy, gdy teoretycznie do miauczenia żadnego powodu
        nie mają.
    • anpija Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 17:35
      nie przejmuj się sąsiadami, wiem o tym z własnego doświadczenia -oni tylko
      czekają na najmnieszy pretekst do awantury , przerabiam to codziennie ale
      przyznać muszę że moji sąsiedzi to mają fantazję oto niektóre z pretekstów do
      awantur
      -zapychamy zsyp deskami ???niby skąd te deski smile
      -wyrzucamy różne rzeczy pod zsyp bo chyba ze wsi jesteśmy i nie wiemy do czego
      ten cud techniki służy "miastowym"
      -chyba ukradłam sąsiadowi rower no bo jak sam stwierdził mieszka tu już 15 lat
      i nic sie nie działo a jak się przeprowadziliśmy to od razu mu rower zniknął
      notabene nielada kąsek- wigry4 a może nawet5
      i jeszcze wiele rzeczy szkoda gadać
      niestety sa ludzie i ludziska
      a ja też mam kotka i czasami ucieka jak otwieram dzwi na korytarz biegnie wtedy
      w stronę mieszkania sąsiada ja krzyczę tylko żeby tam nie szedł bo go sąsiad
      zje i chociaż wątpię w to że rozumie to od razu robi zwrot i ucieka do domu
      życzę wytrwałości chociaż wiem że to nie łatwe
      ania
      • maxim31 Re: Witaj w klubie, niestety... 12.05.05, 17:51
        anpija napisała:

        > nie przejmuj się sąsiadami, wiem o tym z własnego doświadczenia -oni tylko
        > czekają na najmnieszy pretekst do awantury , przerabiam to codziennie ale
        > przyznać muszę że moji sąsiedzi to mają fantazję oto niektóre z pretekstów do
        > awantur
        > -zapychamy zsyp deskami ???niby skąd te deski smile
        > -wyrzucamy różne rzeczy pod zsyp bo chyba ze wsi jesteśmy i nie wiemy do
        czego
        > ten cud techniki służy "miastowym"
        > -chyba ukradłam sąsiadowi rower no bo jak sam stwierdził mieszka tu już 15
        lat
        > i nic sie nie działo a jak się przeprowadziliśmy to od razu mu rower zniknął
        > notabene nielada kąsek- wigry4 a może nawet5
        > i jeszcze wiele rzeczy szkoda gadać
        > niestety sa ludzie i ludziska
        > a ja też mam kotka i czasami ucieka jak otwieram dzwi na korytarz biegnie
        wtedy
        >
        > w stronę mieszkania sąsiada ja krzyczę tylko żeby tam nie szedł bo go sąsiad
        > zje i chociaż wątpię w to że rozumie to od razu robi zwrot i ucieka do domu
        > życzę wytrwałości chociaż wiem że to nie łatwe
        > ania
    • janet3 maxim daj kotu luz 12.05.05, 19:18
      Skoro sąsiadka jak do tej pory nie skarży się na kota to pozwól mu na nocne
      eskapady,sama mam kota i wiem jak ciężko zmienic kocie nawyki.Jak sąsiadka
      zacznie marudzić to wtedy możesz się zastanowić a jak narazie niech kocurek
      sobie biegasmile)))
      • maxim31 Re: maxim daj kotu luz 12.05.05, 22:06
        janet3 napisała:

        > Skoro sąsiadka jak do tej pory nie skarży się na kota to pozwól mu na nocne
        > eskapady,sama mam kota i wiem jak ciężko zmienic kocie nawyki.Jak sąsiadka
        > zacznie marudzić to wtedy możesz się zastanowić a jak narazie niech kocurek
        > sobie biegasmile)))

        I na razie tego się trzymamsmile
    • marcelino1 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 20:55
      Ja też mam problem z sąsiadami, którzy mieszkają pod nami. Stale przeszkadzały
      im hałasy, a to dziecko rzuca zabawki, a to krzesło szura, a to kroki słychać.
      Doszło do tego, że złożyli na nas skargę w spółdzielni, że niby mamy źle
      wykonaną podłogę (kafelki, za cienki strop itd). Zebrała się komisja, jeden
      członek u niego na dole nasłuchiwał, a drugi u nas rzucał na podłogę łyżki.
      Dosłownie paranoja. Nie wiedziałam czy smiać się czy płakać. Ostatecznie kazali
      sprawę załatwić polubownie. Dałam gnojkowi kasę żeby sobie sufit wygłuszył.
      Zażyczyłam sobie natomiast wzamian pisemnego oświadczenia, że się od nas
      odczepia raz na zawsze.
      • maxim31 Re: Jeszcze raz sąsiedzi 12.05.05, 22:08
        marcelino1 napisała:

        > Ja też mam problem z sąsiadami, którzy mieszkają pod nami. Stale
        przeszkadzały
        > im hałasy, a to dziecko rzuca zabawki, a to krzesło szura, a to kroki
        słychać.
        > Doszło do tego, że złożyli na nas skargę w spółdzielni, że niby mamy źle
        > wykonaną podłogę (kafelki, za cienki strop itd). Zebrała się komisja, jeden
        > członek u niego na dole nasłuchiwał, a drugi u nas rzucał na podłogę łyżki.
        > Dosłownie paranoja. Nie wiedziałam czy smiać się czy płakać. Ostatecznie
        kazali
        >
        > sprawę załatwić polubownie. Dałam gnojkowi kasę żeby sobie sufit wygłuszył.
        > Zażyczyłam sobie natomiast wzamian pisemnego oświadczenia, że się od nas
        > odczepia raz na zawsze.



        Rozwaliłaś mnie tą historią. Oznacza to, że zawsze może byc gorzejbig_grinDD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka