maxim31
12.05.05, 13:59
My mieszkamy na górze, oni na dole. Swego czasu sąsiadka przyszła ochrzanic
nas za hałas - dzieci były za głośno (godz.18.30). Na to nałożył si enasz
remont (w godz. 9.00-19.00 - w ciągu dwóch tygodni zakończony zresztą).
I tak sobie w tej symbiozie żyjemy (my jesteśmy be, oni są cacy).
Mamy również, jako ci straszni ludzie, kota. Który to kot wyprowadzany jest
na zewnątrz, zostawiany na noc na dworzu, po czym nad ranem następuje odbiór
kota z podwórka. Problem tylko w tym, że ten kot czasami włazi sąsiadom z
dołu na balkon. I ja np. nie mam absolutnie nic przeciwko temu, żeby moja
ulubiona sąsiadka pogoniła kota miotłą. Gdyż czasami ja nie wiem, że ten kot
tam jest. Z drugiej strony to jest nasz kot - ale cóż, przyzwyczaił sie do
nocnych spacerów - żal mi go.
Co robic?
Czekac na awanturkę czy kota zamknąc w czterech ścianach?