Dodaj do ulubionych

Wzrastający problem dzieciobójstwa

15.05.05, 21:02
To co się ostatnimi laty dzieje w naszym kraju to mnie zastanawia. Jak matka
może zabić swoje dziecko, które nosiła 9 miesiecy pod serduszkiem. Jak można
wyrzucić noworodka z 9 piętra? Czego to wina?Braku edukacji, bezrobocia,
szoku poporodowego?Jestem tym przerażona. Czy te kobiety nie mają wsparcia
(małżonek, chłopak, rodzice, przyjaciółka), czy są aż tak osamotnione,
bezradne i zagubione, że decydują się zabić własne dziecko?
Dlaczego napisałam "matka", a nie rodzice? Dlatego, że uważam, że jeśli
dziecku krzywdę robi ojciec to tak samo odpowiedzialna jest matka.
Jest to bardzo przykre, że dzeciątka małe nie zdają sobie sprawy do
kogo "trafią" i może je czekać tak okrutny los...I to od swojej mamy.
Czy nie lepiej zostawić takie niechciane dziecko w szpitalu i pozwolić, by
pokochał je ktoś, kto na nie napradwdę zasługuje?
Obserwuj wątek
    • janet3 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 21:33
      tygrysiaczek2 napisała:

      > To co się ostatnimi laty dzieje w naszym kraju to mnie zastanawia. Jak matka
      > może zabić swoje dziecko, które nosiła 9 miesiecy pod serduszkiem. Jak można
      > wyrzucić noworodka z 9 piętra? Czego to wina?Braku edukacji, bezrobocia,
      > szoku poporodowego?Jestem tym przerażona. Czy te kobiety nie mają wsparcia
      > (małżonek, chłopak, rodzice, przyjaciółka), czy są aż tak osamotnione,
      > bezradne i zagubione, że decydują się zabić własne dziecko?
      > Dlaczego napisałam "matka", a nie rodzice? Dlatego, że uważam, że jeśli
      > dziecku krzywdę robi ojciec to tak samo odpowiedzialna jest matka.
      > Jest to bardzo przykre, że dzeciątka małe nie zdają sobie sprawy do
      > kogo "trafią" i może je czekać tak okrutny los...I to od swojej mamy.
      > Czy nie lepiej zostawić takie niechciane dziecko w szpitalu i pozwolić, by
      > pokochał je ktoś, kto na nie napradwdę zasługuje?


      To jest jak najbardziej oczywiste że lepiej dziecko zostawić w szpitalu.Badania
      potwierdzają jedną prawidłowość że dzieciobójczynie to najczęściej kobiety
      słabo wykształcone które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji materialnej.To
      nie jest tak że kiedyś tych przypadków zabijania dzieci było mniej tak bardzo
      ich nie nagłaśniano jak dziś.Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje
      kobieta która zabija własne dziecko tylko dlatego że znalazła się w ciężkiej
      sytuacji.W Polsce w czasach rozbiorów przewidziana była łagodniejsza sankcja za
      zabicie dziecka zaraz po porodzie, było to jednak przestępstwo uprzywilejowane
      ze względu na fakt, iż nieślubna ciąża przynosiła dyshonor matce i całej jej
      rodzinie. Tak więc nie tylko matka mogła skorzystać z łagodniejszego wymiaru
      kary, ale również inni członkowie rodziny. Poza tym sytuacja ta mogła zaistnieć
      tylko w przypadku ciąży nieślubnej.To jest dopiero ciemnogród,,,,,,,,,,
    • 18lipcowa Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:25
      Głupota, patologia, niewyedukowanie już w domu i potem są takie kwiatki.
      • aluc Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:29
        18lipcowa napisała:

        > Głupota, patologia, niewyedukowanie już w domu i potem są takie kwiatki.
        >
        >
        brak edukacji, niedostępność antykoncepcji i aborcji z powodów społecznych (czy
        też na życzenie, jak kto woli)
        jak kobieta nie chce mieć dziecka, to zrobi wszystko, żeby go nie mieć, nawet
        jak już je ma
        • 18lipcowa Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:37
          aluc napisała:

          > 18lipcowa napisała:
          >
          > > Głupota, patologia, niewyedukowanie już w domu i potem są takie kwiatki.
          > >
          > >
          > brak edukacji, niedostępność antykoncepcji i aborcji z powodów społecznych
          (czy
          >
          > też na życzenie, jak kto woli)
          > jak kobieta nie chce mieć dziecka, to zrobi wszystko, żeby go nie mieć, nawet
          > jak już je ma




          Właśnie, do tego trzeba dodać też alkohol.
        • czajkax2 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:38
          wszystko to co napisały dziewczyny jak najbardziej. I jeszcze dodam od
          siebie,że to wcale nie jest wzrastający problem,nie wiadomo czy kiedyś nie bylo
          więcej. Po prostu zyjemy w czasach medialnych i wszystko jest bardziej
          nagłaśniane.
          Faktem jest że nie mogę pojąć jak można zabić jakiekolwiek dziecko,a co dopiero
          własne...
          • 18lipcowa [...] 15.05.05, 22:41
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • czajkax2 [...] 15.05.05, 22:46
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • 18lipcowa Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:50
                Bliźniaki miała. Jedno zamarło z wycieńczenia, odwodnienia i z powodu zapalenia
                płuc. Drugie w cięzkim stanie leży w szpitalu. Mama nie zawiadomiła pogotowia,
                lekarza.Nie czuje sie winna. Dziecko gorączkowało kilka dni, potem już miało 40
                st.
                • czajkax2 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 23:00
                  18lipcowa napisała:

                  > Bliźniaki miała. Jedno zamarło z wycieńczenia, odwodnienia i z powodu
                  zapalenia
                  >
                  > płuc. Drugie w cięzkim stanie leży w szpitalu. Mama nie zawiadomiła
                  pogotowia,
                  > lekarza.Nie czuje sie winna. Dziecko gorączkowało kilka dni, potem już miało
                  40
                  >
                  > st.

                  Matko kochana!!! Chociaz przy tym co napisałaś ten zwrot jest bardzo nie na
                  miejscusad(( Smutne ze to prawda. Boze,jak mi się zrobila szkoda tych maleństw.
                  Co one winne?? Nie potrafie pojąć bezmiaru okrucieństwa niektórych ludzi.
                  • 18lipcowa Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 23:01
                    Mama nie czuje sie winna, nawet łzy nie uroniła, a dziecko zmarło w piątek.
                • twinmama76 A dla mnie ta matka jest ofiarą 16.05.05, 08:42
                  Ofiarą z jednej strony naszej "służby" zdrowia, a z drugiej mediów (Wrona nie
                  ma pojecia o etyce dziennikarskiej, inne hieny też pewnie nie).
                  Fakty są takie - dzieci były odwodnione, jedno zmarło. Miały 6 miesięcy.

                  1.Pierwsza sprawa - gorączka 40 stopni. Ile razy nawet tu na tym forum można
                  było przeczytać "co to jest gorączka 40 stopni", "tylko 40 stopni a ty
                  panikujesz", "moje dzieci miały tyle przy ząbkowaniu", "na taką goraczkę to się
                  paracetamol/ibufen podaje" itd.itp. można by długo wymieniać.
                  Powiecie - to tylko forum - a niestety od lekarzy można usłyszeć to samo.
                  Więc co zrobiła ta matka (pewnie doświadczona i uswiadomiona przez lekarzy, bo
                  dwójke starszych dzieci ma) podała czopek przeciwgorączkowy.
                  2. Druga sprawa - odwodnienie.
                  Takie maluszki odwadniaja się błyskawicznie. Nie jest to bynajmniej sprawa dni,
                  tylko godzin. Więc wcale nie musi być tak, że dzieci od 3 dni nic nie jadły i
                  nie piły (co starał się sugerować pseudodziennikarz Wrona).
                  3. Trzecia sprawa - zapalenie płuc. Nie jestem lekarzem, niech się któryś
                  wypowie dlaczego maluszki mogły miec zapalenie płuc i jakie sa objawy.

                  Teraz podsumowanie - wiadomo, że rodzina dysfukcyjna, może nawet patologiczna.
                  Napewno doszło do zaniedbania, ale nie można zwalac całej winy na matkę.
                  Powtórzę, dla mnie jest ona ofiarą służby zdorwia, która przyzwyczaiła nas, że
                  gorączkujące dziecko to nie jest nic takiego, nie zawraca się głowy lekarzowi,
                  a juz bron Boże nie dzwoni na pogotowie, tylko radzi się sobie samemu.
                  A dlaczego nie płakała? Ja też bym pewnie nie płakała. Czasami już po prostu
                  brakuje łez. A po tym wszystkim co na swój temat ta matka usłyszała i
                  przeczytała w gazetach nie dziwię się, że jej tych łez zabrakło.
                  Poza tym podziwiam ja za to, że odważyła się wystąpić i stawic czoła tym
                  dziennikarskim hienom, które z każdej tragedi potrafia zrobić szoł.
        • karolinka_23 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:49
          aluc napisała:

          > brak edukacji, niedostępność antykoncepcji i aborcji z powodów społecznych
          (czy
          >
          > też na życzenie, jak kto woli)
          Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale według Ciebie niedostępnośc antykoncepcji
          i aborcji to przyczyna dzieciobójstwa?? Według mnie to nie ma żadnej różnicy
          czy matka zabija dziecko już narodzone czy jeszcze te które nosi w łonie ......:
          ((



          • 18lipcowa Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:51
            karolinka_23 napisała:

            > aluc napisała:
            >
            > > brak edukacji, niedostępność antykoncepcji i aborcji z powodów społecznyc
            > h
            > (czy
            > >
            > > też na życzenie, jak kto woli)
            > Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale według Ciebie niedostępnośc
            antykoncepcji
            > i aborcji to przyczyna dzieciobójstwa?? Według mnie to nie ma żadnej różnicy
            > czy matka zabija dziecko już narodzone czy jeszcze te które nosi w
            łonie ......



            Wg Ciebie nie ma, wg mnie jest.
            >
            >
            • karolinka_23 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 23:03
              Widziałaś kiedyś abortowane dzieci? Według Ciebie one będąc zabijane nie
              cierpiały? Czy uważasz, że 20 tyg. dziecko to nie człowiek? Dzieci w łonie
              matki nie mają prawa żyć? Dopiero te narodzone tak?? Ja uważam, że życie może
              tylko odebrać Ten, który nam je podarował..
              Reasumując, mam zgoła odmienne zdanie.
              • 18lipcowa Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 23:12
                karolinka_23 napisała:

                > Widziałaś kiedyś abortowane dzieci?
                Według Ciebie one będąc zabijane nie
                > cierpiały? Czy uważasz, że 20 tyg. dziecko to nie człowiek? Dzieci w łonie
                > matki nie mają prawa żyć? Dopiero te narodzone tak?? Ja uważam, że życie może
                > tylko odebrać Ten, który nam je podarował..
                > Reasumując, mam zgoła odmienne zdanie.


                No właśnie. Życie zabiera nam ten kto je podarował ,czyli matka i ojciec. Ja to
                rozumiem tak. Kwestie religijne jako dla niewierzącej nie istnieją dla mnie.
                Ja tam nie uznaję tego jak coś strasznego i jako zbrodnię.Mam prawo?Mam.
                Ja nic nie mam do Twojego zdania, Ty nic nie miej do mojego.
                • karolinka_23 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 23:24
                  Oczywiście rozumiem, ale chodzi mi o to, że istotą żyjącą stajemy się w chwili
                  poczęcia a nie urodzenia. Więc moim zdaniem nie ma znaczenia moment w którym
                  zbrodnia się dokona, bo tak i tak zbrodnią pozostaje. Wydaje mi się, że nie
                  trzeba być osobą wierzącą aby to zrozumieć, ale oczywiście szanuję Twoje zdanie.

                  www.abortionismurder.org/notconvinced.shtml
                  • yenna_m Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 00:45
                    Nawet w kosciele byl spor co do tego, od kiedy mozna mowic o czlowieku
                    obdarzonym nieśmiertelną duszą.
                    • martulek7 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 10:00
                      yenna_m napisała:

                      > Nawet w kosciele byl spor co do tego, od kiedy mozna mowic o czlowieku
                      > obdarzonym nieśmiertelną duszą.

                      Możesz ściślej?
                  • lola211 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:49
                    Dla mnie róznica jest.Stokroc bardziej "ruszy" mnie smierc noworodka niz
                    poronienie, naturalne czy tez sztuczne, zarodka.Z reguly aborcji kobiety
                    dokonuja we wczesnym stadium ciazy, nie czekaja z tym do 20 miesiaca.
                  • martulek7 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:58
                    Podpisuję się pod Twoimi postami!!!
                  • m.i.l.a Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 12:38
                    karolinka_23 napisała:
                    > istotą żyjącą stajemy się w chwili poczęcia a nie urodzenia. Więc moim
                    zdaniem nie ma znaczenia moment w którym > zbrodnia się dokona, bo tak i tak
                    zbrodnią pozostaje

                    Hmm. To jest twoje spojrzenie na sprawę - nie narzucaj go innym. Tym bardziej,
                    że prawo wszędzie inaczej traktuje aborcję a inaczej dzieciobójstwo - nawet w
                    naszej pięknej ojczyźnie, dysponującej najbardziej restrykcyjnym prawem
                    antyaborcyjnym. DOdam też,że pisanie o przerywaniu 20tygodniowej ciąży jest
                    demagogią i nadużyciem - powszechna granica prawna to 12 tydzień ciąży (tak też
                    było to uregulowane w prawie polskim). A nawet w tych krajach, gdzie prawna
                    granica dopuszczalności przerywania ciąży przy braku wskazań medycznych jest
                    wyższa - liczba poźnych zabiegów stanowi zaledwie ułamek.
                    • karolinka_23 Re: do M.I.L.A 16.05.05, 12:48
                      Zauważ, że swojego zdania nikomu nie narzucałam i zwróć uwagę, że zawsze
                      pisałam "moim zdaniem", "według mnie" itp. Wyraziłam tylko MOJĄ opinię na ten
                      temat.
                      Co do aborcji to nie rozważałam tu aspektów prawnych a moralne.
                    • karolinka_23 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 13:30
                      m.i.l.a napisała:
                      >
                      >
                      > DOdam też,że pisanie o przerywaniu 20tygodniowej ciąży jest
                      > demagogią i nadużyciem - powszechna granica prawna to 12 tydzień ciąży (tak
                      też
                      >
                      > było to uregulowane w prawie polskim). A nawet w tych krajach, gdzie prawna
                      > granica dopuszczalności przerywania ciąży przy braku wskazań medycznych jest
                      > wyższa - liczba poźnych zabiegów stanowi zaledwie ułamek.


                      Jeśli nawet granica prawna to 12 tyg. to nie znaczy to, że nie wykonuje się
                      aborcji w bardziej zaawansowanej ciąży - patrz link kilka postów wyżej. Nie
                      nazwałabym tego ułamkiem (JA oczywiście). Powtórzę się, ale dla MNIE nie ma
                      różnicy czy dziecko na 11 tyg. (zabić można (?)) czy tyg. 13 (wtedy już nie
                      można). To dla mnie taka sama sytuacja, jak gdyby roczne można było zabić a 3-
                      letnie już nie. powtarzam, nie narzucam mego zdania innym, tylko przedstawiam
                      swoje stanowisko w tej sprawie.
                      • m.i.l.a Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 18:43
                        Przerywanie późnej ciąży jest - poza aspektem moralnym - także obarczone
                        znacznie większym ryzykiem dla kobiety. Nikt nie robi więc tego z łaski na
                        uciechę. Generalnie przerywa się późne ciąże kiedy albo płód jest uszkodzony,
                        albo życie matki jest poważnie zagrożone.
                        Nie rozumiem jednak jak można sie spierać o to, co ułamkiem jest, a co nie - to
                        nie podlega interpretacjom, ułamek to pojęcie dosyć ścisłe, nieprawdaż?
                        Matematycznie ścisłe wręcz.
                        I tak np. w USA w roku 2000 aborcje powyżej 20 tygodnia stanowiły 1 procent
                        (UŁAMEK 1/100).
                        Rozumiem oczywiście, że dla ciebie może nie być żadnej różnicy pomiędzy
                        niedopuszczeniem do zagnieżdżenia w macicy blastocysty, przerwaniem ciąży 4
                        tygodniowej i przerwaniem ciąży 8 miesięcznej, ale zapewniam cię, że znakomita
                        większość społeczeństwa taką różnicę widzi - stąd m.in. różne legislacje.
          • aluc Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:57
            jedna z przyczyn
            nie jestem wariatką, żeby twierdzić, że wystarczy zalegalizować aborcję, zeby
            pozbyć się problemu
    • pannajoanna Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 22:45
      chyba najwieksza wina za to co sie stalo obarczylabym mamuske tej dziewczyny i
      chlopaka.
      Matka mogla byc w stanie szoku poporodowego i mogla byc nie do konca swiadoma
      swoich dzialan.
      • monika291 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 15.05.05, 23:06
        pannajoanna napisała:

        > chyba najwieksza wina za to co sie stalo obarczylabym mamuske tej dziewczyny i
        > chlopaka.
        > Matka mogla byc w stanie szoku poporodowego i mogla byc nie do konca swiadoma
        > swoich dzialan.
        Zgadzam sie jak najbardziej ,przeszłam depresje poporodową i przyznam ze
        przechodziły mi najgorsze myśli przez głowę -naszczęście do niczego nie
        doszło,przyznam jeszcze jedno miałam niewielką pomoc (właściwie żadnej) od męza
        i mamy.Więcej dzieci nie zamierzam miec.
        Moja córeczke uwielbiam ponad wszystko.
        Monika z Nikolą(29.07.03)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10817538&a=20647857
    • kalina_p pielegniarki środowiskowe... 16.05.05, 07:03
      ciagle spotykam sie z tym, że młode mamusie denerwuja sie na e "pielegniary",
      że wchodza do domu na kontrole...a jednak jest to potrzebn i to bardzo.
      Położna, potem pielegniarka to czasem JEDYNE osoby, które mogłyby zobaczyć, że
      cos jest nie tak i w pore zareagować.
      Może cos by ało, gdyby częściej przychodzily? Albo jakis kurs psychologii
      przedtem dla nich? Zupełnie serio o tym pisze...
    • iziula1 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 08:57
      Problemem nie jest tylko alkohol,brak edukacji problemem może byc także choroba
      psychiczna niezdiagnozowana.
      Problemem jest milczaca akceptacja społeczeństwa,że to co sie dzieje u sąsiadów
      to nie nasza sprawa.
      Problemem jest nasze sądownictwo rodzinne, które kierując się dobrem dziecka
      nie potrafi stanowczo odebrac praw rodzicom którzy katuja własne dzieci.
      Problemem jest brak pomocy matkom,które nie potrafia sobie poradzić w trudnej
      sytuacji życiowej (bezrobocie, samotne macierzyństwo, odrzucenia od rodziny,
      bezdomność).
      Jestem jak najbardziej za edukacja seksualną, za wprowadzeniem refundowanej
      antykoncepcji i przede wszystki opieki społecznej nad jednostkami słabszymi. I
      nie po to aby wyręczać niezaradnych życiowo za nasze podatki ale po to aby
      chronic najbardziej bezbronnych czyli dzieci.
      I jestem przeciwnikiem aborcji.
      Życie dziecka nie jest własnością rodziców.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • tygrysiaczek2 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:15
        Odnośnie tego co się dzieje za scianą. Uważasz, że jak dziecko płacze to co
        twoim zdaniem policję sąsiad ma wezwać? Mój mały miał kolki i dużo płakał i
        jakby sąsiad przyszedł do nas to by wyleciał również szybko.
        Co do aborcji - generalnie jestem przeciwna, bo w końcu jak ktoś zdecydował się
        współżyć to konsekwencje musi ponieść, ale dlaczego te konsekwencje musi
        ponosić dziecko? Jeśli nie chce dziecka powinna mieć prawo o tym decydować,
        może takich wypadków byłoby mniej.
        Co do antykoncepcji - tu się w pełni zgadzam, iż powinna być ogólnodostępna,
        tania, a nawet bezpłatna, a już na pewno kościół nie powinien w nią ingerować.
        Rzeczywiście w przypadku aborcji zabija się człowieka (tu rozumiem kościół),
        natomiast co do antykoncepji nie pownien mieć nic do powiedzenia i pozwolić
        kobiecie zdecydować, czy chce 1, czy 5 czy 7 dzieci, a nie opowiadać o
        naturalnych środkach, bo nie oszukujmy się, jest to dla wielu kobiet bajka, z
        której nie korzystają, bo o wiele prościej jest wziąć tabletkę czy założyc
        sobie spiralę. I choćby nie wiem jak kościół naciskał to moralność nie ma tu
        nic do rzeczy. To jest moje zdanie.
        • iziula1 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:24
          Widzisz Tygrysiaczku, ja nie podałam przykładu płaczu za ściana.
          Ale powiem Ci, kiedy płakało dziecko mojej sąsiadki zza sciany przez dłuższy
          czas( trwało to ok.45 min) zaszłam do Niej i spytałam czy moge w czyms jej
          pomóc.Wiedziałam,że nic złego się nie dzieje ale jednak ...
          Druga sprawa,że do spraw domowych nie należy sie mieszac.Awantura za ścianą,
          placz bitych dzieci, kto zadzwoni na policje i poda swoje dane, kto zgłosi
          sytuacje która uznaje za niepokojaca opiece społecznej?
          Najczęściej wybieramy opcje "to nie nasza sprawa".
          Iza
          • agamama123 Re: Płacz dziecka za ścianą... 16.05.05, 09:42
            Ja się wtrąciłam... Słyszałam ten płacz przez cały dzień, mieszkaliśmy tam od
            kilku dni. Zapukałam i otworzyła mi 5letnia dziewczynka. Powiedziała, że
            mamusia śpi a braciszek nie chce przestać płakać. Poszłam po mężą i weszliśmy
            do tego mieszkania. Okazało się, że kobieta leżała z temperaturą i traciła
            przytomność a malec był głodny. Wezwaliśmy pogotowie. Wszystko szkończyło się
            dobrze tylko mnie było przykro, że tak późno zareagowałam.
            A dokładnie rok później w moich drzwiach stanęła sąsiadka z policjantką...
            Mój synek od kilku dni chorował (miał ukrytą wadę układu moczowego), której
            lekarze nie zdiagnozowali. Bardzo płakał a poniewaz co 3 godziny dostawał
            zastrzyk to płacz było słychać prawie non stop. sąsiadka zamiast spytac czy coś
            się dzieje wezwała policję. A przeciez nie jesteśmy rodziną patologiczną,
            widziała, że synek zwykle jest zadbany i zadowolony. Nigdy nie było u nas
            głośno...A policji powiedziała, że ja znikam gdzieś codziennie z dzieckiem na
            kilka godzin a w parku mnie nie ma. Musiałam długo tłumaczyć, że synek jest
            rehabilitowany i codziennie ma zajęcia...Mimo, że jako matka nie mam sobie nic
            do zarzucenia to zostałam uznana za jakiegos potwora...
            Nie tłumacze kobiet, które są moim zdaniem potworami. Jestem tylko za tym aby
            nie oceniać tak szybko. Są różne sytuacje... Ale płacz dziecka za ścianą
            powinien być dla nas sygnałem, że MOŻE ale nie MUSI dziac się coś złego.
            A jesli chodzi o aborcję... Dla mnie moje dzieci były dziećmi od momentu
            ujrzenia 2 różowych kreseczek.
            • tygrysiaczek2 Re: Płacz dziecka za ścianą... 16.05.05, 09:45
              To u mnie policja powinna być codziennie do 2 roku życia małego. Teraz się
              trochę uspokoił (jak ma 3,5). Tak jak napisałam wczesniej, gdyby do mnie
              sąsiadka przyszła ,ze mały płacze, to leci przez drzwi. Taki mam niestety
              charakter.
          • tygrysiaczek2 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:42
            To nie jest tak do końca. Z tym płaczem. U mnie nad głową facet bił 11 letnią
            dziewczynkę. Chciałam zadzwonić na policję(mąż mnie powstrzymał). I dobrze. Bo
            co by to pomogło. Nie moja sprawa. Poza tym małą źle odnosiła się do ojca i
            chyba to był efekt. Ale ja mam syna, który potrafił godzinę płakać w łazience,
            tylko dlatego, że nie dostał czegoś tam, czy nie spełniłam jego zachcianki i
            był krzyk taki, jakby go ze skóry obdzierali, a nikt nawet nie krzyknął.
            musielismy to przetrzymać, choć czasem miałam ochote wyć.
            Druga sprawa co do awantur - ja mam doniosły głos, mąż mówi ciszej. Jak
            podniosę głos, to wszyscy myślą że się kłócimy, że ja krzyczę głównie. I co też
            sąsiad ma przylecieć?
          • kalina_p Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:55
            Tez uwazam, że reagowac trzeba. Podpatrzec, podpytac, nawet zapukac i
            zapropoowac, czy nie pomóc...tak "na szpiega"wink
            Gdybym słyszala placz albo miala podejrzana sasiadke tona pewno bym reagowala.
            Często własnie reakcja sąsiadów ratuje przed tragediami...
            • tygrysiaczek2 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:59
              To u mnie byłabyś codziennie. Mam tak żywe dziecko i uparte, że jak coś nie
              idzie po jego myśli to jest wrzask typu: "mama przytul"
              • kalina_p Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 10:09
                nie. Bylabym raz, zobaczyłabym, że jest ok i tyle.
                A u kogos innego taki wrzask mógłby oznaczać matkę zalaną w trupa i dziecko
                zostawione samo sobie...
        • jordan75 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 10:09
          tygrysiaczek2 napisała:

          > Co do aborcji - generalnie jestem przeciwna, bo w końcu jak ktoś zdecydował
          się
          >
          > współżyć to konsekwencje musi ponieść, ale dlaczego te konsekwencje musi
          > ponosić dziecko? Jeśli nie chce dziecka powinna mieć prawo o tym decydować,
          > może takich wypadków byłoby mniej.
          > Co do antykoncepcji - tu się w pełni zgadzam, iż powinna być ogólnodostępna,
          > tania, a nawet bezpłatna, a już na pewno kościół nie powinien w nią ingerować.
          > Rzeczywiście w przypadku aborcji zabija się człowieka (tu rozumiem kościół),
          > natomiast co do antykoncepji nie pownien mieć nic do powiedzenia i pozwolić
          > kobiecie zdecydować, czy chce 1, czy 5 czy 7 dzieci, a nie opowiadać o
          > naturalnych środkach, bo nie oszukujmy się, jest to dla wielu kobiet bajka, z
          > której nie korzystają, bo o wiele prościej jest wziąć tabletkę czy założyc
          > sobie spiralę. I choćby nie wiem jak kościół naciskał to moralność nie ma tu
          > nic do rzeczy. To jest moje zdanie.

          Właśnie np. spirala to środek wczesnoporonny i tabletki w 3 fazie swojego
          działania też.
          • tygrysiaczek2 Re: do jordanii 75 16.05.05, 10:31
            To najlepiej nic nie brać. Tylko ja bym nie umiała patrzeć jak dzieci klepią
            biedę. Obecnie mam jedno i finansowo bywało różnie. Raz nad wozem raz pod
            wozem. Ale wiem, że w obecnie trudnych czasach nie pozwoliłabym sobie na
            większą ilość dzieci. Dwójka to jest dla mnie maksimum. A to że tabletki i
            spirala to środki wczesnoporonne to wiem.
            A teraz jedno pytanko: rodzice oboje bez pracy, jedno dziecko, jak mają się
            zabezpieczać? Środki naturalne?Ok. A jak mają sie zabezpieczać Ci z dwóką,
            trójką, szóstką, ósemką dzieci? Też twoim zdaniem naturalnie? Wiesz co moim
            zdaniem do czego to doprowadzi? Do skrajnej biedy.
            I wtedy kościół Ci nie pomoże,a nie pomyliłam się! Wesprze Cie dobrą radą, jak
            ksiądz będzie miał chwilkę czasu.
            • jordan75 Re: do tygrysiaczka2 16.05.05, 10:58
              Ja Cię całkowicie rozumiem i też mam podobne przemyślenia. Chciałam to tylko
              dodać, bo z Twojej wypowiedzi wynikało, że antykoncepcja nie ma nic wspólnego z
              aborcją. Kiedyś właściwie też byłam za aborcją (ale tylko w wypadku gwałtu) i
              stosowałam antykoncepcję - tabletki. Jednak od pewnego czasu to się zmieniło,
              tzn. moje przekonania sie zmieniły. Oczywiście nie próbuję narzucać komukolwiek
              swojego zdania itd.
              Pozdrawiam
              • jordan75 Re: do tygrysiaczka2 16.05.05, 11:05
                Aaa! Od kilku lat nie biorę tabletek i jak narazie nie skończyło sie to ciązą,
                wiec jednak jest to możliwe.
    • lajlah Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 09:51
      Długotrwała frustracja, bieda, brak jakichkolwiek perspektyw, alkohol,
      beznadzieja, to wszystko sprawia, że rodzice "wyładowują" się na dzieciach. To
      straszne, ale niestety coraz częstsze.
      • morgen_stern Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 10:34
        Nie umniejszając wagi problemu - widziałam gdzieś badania, które dowodzą, że
        jednak ilość przypadków spada w ostatnich latach, nieznacznie, ale jednak. To
        tak a propos tytułu wątku.
        Nie wiem, czy nie pokazywano ich w Faktach przy okazji materiału o tym biednym
        dzieciątku wyrzuconym z okna.
    • ma.pi Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 16.05.05, 17:41
      tygrysiaczek2 napisała:


      > Dlaczego napisałam "matka", a nie rodzice? Dlatego, że uważam, że jeśli
      > dziecku krzywdę robi ojciec to tak samo odpowiedzialna jest matka.

      Z niedzielnych wiadomosci: ojciec 2-latka zabil jego matke i zabral dziecko -
      poszukiwania trwaja.
      Ciekawe czy dziecku krzywdy nie zrobi?
      No ale to wina matki, bo dala sie zabic.

      Pozdr.
      • tygrysiaczek2 Re: Wzrastający problem dzieciobójstwa 17.05.05, 15:16
        Dokładnie wina matki, bo to że facet jest psychicznie chory nie wychodzi z dnia
        na dzień, a kobiety lubią tkwić w chorych związkach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka