Normalnie jest mi źle. To znaczy cieszę się niezmiernie że jutro zobaczę
mojego męża(2 tyg wcześniej niż planował wracac),ale martwi mnie to jak
wraca. otóż pracował on w Belgii na czarno i przyjechała policja i go
deportują do Polski. Nie pozwolili zabrać mu swoich rzeczy,wróci w tym czym
był w pracy. I nie wiem czy on za co zjeść,nawet nie wiem czy coś do domu
przywiedzie z kasy. Ja tu zadłużona po uszy,bo pożyczałam podczas jego
nieobecności od rodziny. Oddawać mieliśmy z tych "kokosów" które przywiezie
po powrocie

A teraz co?? Boże jak się martwię co z nami będzie? Czy on
będzie musiał płacic za to deportowanie? ktoś wie? I miał już bilet powrotny
wykupiony na ten termin za 2tyg. I tu też kasa w plecy

((((((((
normalnie aż mnie trzęsie tak mi źle. A z drugiej strony tak się ciesze ze
wraca. Tylko co z długami i tym wszystkim? Sory za ponury wątek, ale nawet
nie mam komu się pożalić