Dodaj do ulubionych

Och Ci mężowie

16.06.05, 08:43
Czy Wasi mężowie czasami też są nieodpowiedzialni? Tzn. w stosunku do
własnych dzieci, ostatnio mąż i synek wybrali sie na spacer, fajnie, nie w
tym rzecz, ale mąż kupił synkowi do picia Tymbarka, nie pamietam jak sie
nazywa, Life, może Aktiv, coś takiego z kofeiną, jak się o tym dowiedziałam,
myślałam, ze coś mnie trafi. Jak mu powiedziałam, co o tym myślę, obraził
sie. Cale szczęście, że ti obrażenie długo nie trwało. TYlko kilka chwil.
Wiem, ze w przypadku wypicia jednorazowego takiego czegoś raczej nic sie nie
stanie, ale to nie pierwszy raz był taki nieodpowiedzialny. Kocham męża, bo
jest kochany, ale czasami.... I naprawdę jakbym miała na dłuzej zostawić ich
sam na sam (tzn. męza i synka), no nie wiem czy bym zostawiła....
Tak trochę z samego rana pomarudziłam, mam nadzieję, ze mi wybaczycie?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 08:47
      Rozumiem niezadowolenie.
      Mój mąz mi ogranicza kofeine i inne 'wspomagacze', wiec dziecku by tego nie
      podal smile
      I generalnie jesli chodzi o syna to jestem spokojna, gdy jest pod opieka taty.
      Oczywiscie on mu pozwola na bardziej ekstremalne rzeczy, niz ja, ale zawsze
      jest to w granicach bezpieczenstwa, a chlopakowi takie wyrwanie sie
      z rak mamy dobrze robi smile
      • karolcia111 Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 08:52
        ostatnio zaostawiłam męża z moim niejadkiem bo miałam coś załatwić . myśle sobie
        a niech sobie radzi , może doceni co to znaczy biegać za dzieckiem z łyżeczką.
        wracam, a tu dziecko zjadło cały jogurt. byłam w szoku. na pytanie jak to zrobił
        , powiedział że kazał dziecku mówić aaaaa. jak mała powiedziała aaa to wkładał
        łyżeczkę do buzi. mieli przy tym niezłą zabawę.
    • gosia_78 Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 08:56
      Och rozumiem....
      Tylko w moim przypadku odnosi się to do teściowej, która zresztą jest
      pielęgniarką w szpitalu dziecięcym. Jak córka miała 3 miesiące, poszliśmy z
      mężem na wieczorny spacer. Mała była najedzona, ale w razie potrzeby zostawiłam
      dla niej herbatkę w podgrzewaczu (oczywiście poinformowałam o tym teściową).
      Wracamy ze spaceru i co słyszę???? Że dziecku chciało się pić, więc dała
      małej herbatkę mężą stojącą od rana w kuchni (mocną, posłodzoną) łyżeczką, którą
      on pił. Dla wyjaśnienie, to nie mam nic przeciwko piciu łyżeczką ale mąż
      przechodził wówczas grypę....
      I co Ty na to, a ja myślałam że pielęgniarka to rozsądna osoba....
      Ja też ponarzekałam z samego rana...
      Pozdrawiam
    • moofka Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 09:44
      mlodemu tez dobrze zrobi jak sie nim czasem po mesku facet zajmie
      a nie tylko mamusia z ciepłym mleczkiem i gotowaną marchewką smile
      ewentualne szkody z wypicia tymbarka life są duzo mniejsze niz radosc i nauki
      ze wspolnego i samodzielnego ojcowo-synowego przebywania
      ostatnio zostawialam swoich facetów (synek 2ata) samych na wieczór mecz mial
      byc, wiec najpierw poszli do sklepu
      wracaja z pełną siatą - lody, piwo dla starszego, cola dla młodszego (nigdy nie
      ja kupilam mu coli) i pełna siata chipsów
      az usiadłam z przerazenia, a mąż na to z swietym oburzeniem, "no przeciez mecz
      jest"
      i ponoc swietnie sie beze mnie bawili smile



    • chimba Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 09:59
      Zebym nie została czasami źle zrozumiana, bardzo sie cieszę jak mąż zajmuje się
      dzieckiem, często nawet "wpycham" w jego ręce synka, i niech robia co chcą, ale
      niech robią to z głową...
      • e_r_i_n Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 10:09
        chimba napisała:

        > niech robia co chcą, ale niech robią to z głową...

        Tylko z głowa dla faceta moze znaczyc co innego niz dla kobiety smile Tak jak
        napisala mmofka - cola i chipsy to cos, czego ona nie kupilaby, a maz i owszem.
        Co nie znaczy, ze zawsze tak dziecko karmi smile
        Moj maz tez robi z moim dzieckiem rzeczy, ktorych ja bym nie zrobila.
        Ale poki nie ma zagrozenia, to ok - w koncu to tak samo jego dziecko, jak
        i moje i jemu tak samo zalezy na bezpieczenstwie syna, jak i mi.
        • kawusia76 Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 12:02
          u nas problem coli i chipsów na razie nie istnieje- Ludwisia jest za mała- ale
          mój mąz ma głupi nawyk oblizywania smoczka tzn.jak spadnie to podniesie, włozy
          do ustz(ze niby zdezynfekuje???)i da małej.a córcia jakoś pleśniawek i aft nie
          masmile))pozatym jest rozsądnyi bardzo kochany i powstrzymuje moje nieustanne
          ataki paniki o dziecko.no, jeszcze tylko mogę mu zarzucic troche brawurową
          jazde samochodem kiedy jedziemy z córcią ale totakze moja wina- ja niestety
          robie to samosad
    • ekan13 Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 12:25
      Oj ja te mam mieszane uczucia zostawiając męża z dziećmi bo nigdy nie wiem co
      zastanę...
      Ale przypomniała mi się historia z przed lat. Pracowałam akurat na nocną
      zmianę, a mojemu mężowi wylało się mleko, kóre wcześniej odciągnęłam. Biedak
      nie wiedział co zrobić więc postanowił zetrzeć jej na tarce jabłko bo wtedy
      jeszcze była tylko na piersi, więc nie było w domu słoiczków ani kaszek. Tak
      był tym przejęty, że wyparzył wszystko co było potrzebne do przygotowania
      jedzonka, czyli łyżeczkę, metalową tarkę, miseczkę i jabłko oczywiście. I tak
      to moja córeczka dostała pierwszy raz pokarm stały w środku nocysmile
    • 76kitka Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 12:53
      mój od czasu do czasu zostawia coś na stoliku nocnym, a potem rano się okazuje , że mały po cichutku wrąbał pół czekolady ( ma alergię na białko mleka ), wylał pół puszki słodkiego napoju, albo bawi się szklanką, wykałaczką, albo innym niedozwolonym przedmiotem. Mi tez się często wieczorem nie chce wstawać, żeby wynieść coś po sobie, ale się zmuszam i nie zastawiam na dzieciaka pułapek. Jak mężowi zwracam uwagę to pamięta mniej więcej tydzień, po czym historia się powtarza.
      • domusia97 Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 14:25
        Moje to mnie czasem po południu pytają: mamusiu, a na zakupy nie wychodzisz? Bo
        jak się drzwi za mną zamykają, to hulaj dusza! Szafka ze słodyczami -
        okupowana. Zabawki - wszystkie na raz. Ciuchy - powyciągane, i się przebierają,
        co uwielbia zwłaszcza młodsza.
        A niedawno wracam - kuchnia - pobojowisko. A moja starsza córa (l.8) dumna i
        blada mówi: jajecznicę smażyłam. Cóż, patelnię musiałam wyrzucić, gorzej, że ja
        mam zaraz wizje ciężkich poparzeń. Tymczasem parę tygodni temu moje dziecko
        również pod okiem tatusia nauczyło się samodzielnie robić herbatę. Po pierwszej
        takiej akcji nakrzyczałam i na córę, i tatusia, i zabroniłam jej zbliżać się do
        wrzątku. Negocjowali ze mną ze dwa tygodnie (oboje!), w końcu uległam, jak mi
        pokazała, że robi to rzeczywiście ostrożnie. Ja bym pewno do pełnoletności nie
        pozwoliła, a teraz mi czasem kawkę zrobi...Choć nie powiem, boję się dalej.
        A ze dwa dni temu znowu robiła jajecznicę. Ponoć była pyszna, patelnia tym
        razem przeżyła.
        I tak tatuś jest rzecznikiem samodzielności naszych córek.

    • izabela1976 Re: Och Ci mężowie 16.06.05, 14:09
      Mój mąż od 3 m-cy 2-3 razy w tygodniu zajmuję się małym (16 m-cy). Rano daję
      małemu kaszkę, o 9 (już mąż ma dać) drugie śniadanie. Ok. 12.30-13.00 - zupa.
      Mężowi synek zawsze pada przezd zjedzeniem zupy. I tak obiad mały je ok. 15.
      Niezła przerwa między posiłkami. Na szczęście nie zostaje z małym codziennie smile
      Ostatnio poczęstował synka czekoladowym budyniem (mały ma alergie na mleko).
      Zresztą kto jak nie tata ma dawać dzieciom zakazane rzeczy smile Mama tego by nie
      zrobiła na pewno.
      • ala67 Re: Och Ci mężowie 17.06.05, 14:13
        Jak to kto, babcia oczywiście. Moja np. jeszcze przed drugimi urodzinami
        próbowała przemycać landrynaki. "Bo ona tak pięknie ssie". Wrrr...
        Ale to temat na inny wątek.
        U mnie mąż jedzenia pilnuje - sam alergik - ale generalnie pozwala na dużo
        więcej niż ja. Dziewczyny łażą mu po głowie, skaczą po nim (dosłownie!) i w
        ogóle nie mają przed nim respektu.
        A on jeszcze twierdzi, że synów to by surowo wychowywał, he he...smile))
    • skubany_kotecek Re: Och Ci mężowie 17.06.05, 14:33
      michał super zajmuje się naszym synkiem mam do niego pełne zaufanie, jedyne
      zastrzeżenie...to że całkowicie zapomina o przewinięciu dziecka....nie
      przeszkadza mu ani pół kilogramowy napęczniały pampers walający sie pod
      cieżarem własnym gdzieś w okolicy kolan małego ani smrodek wydobywający sie z
      pieluchy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka