niusiaa1
19.07.05, 17:27
Ten temat przewija sie wiele razy. Wiem o tym. Ale chcialabym zwrocic tutaj
uwage na kwestie rad, szczegolnie osob ktore nigdy tego nie doswiadczyly. Jak
pisalam w jednym z listow.... nasz zwiazek zawsze byl szczesliwy, udany,
cieply. 15 lat, wiele wspolnych osiagniec, wspaniale dziecko, towarzyszenie
sobie w bardzo trudnych chwilach smierci rodzicow, mojej choroby, choroby
dziecka. I nagle...... dowiaduje sie, czytam listy do kobiety... wlasciwie
dziewczyny, dziwki (zawodowej)..... Slowa ktorych nigdy sie nie spodziewalam
po swoim mezu (do mnie listow nie pisal), a ktore sama chetnie bym uslyszala.
Nagle dowiaduje sie o jego drugim zyciu, krotkim bo krotkim ale jednak. Nie
wiadomo jak by sie to skonczylo gdyby nie moje odkrycie. Po malutku odkrywane
klamstewka. Nie udawalam, od razu wyciagnelam jej zdjecie i listy na pulpit
komputera. Jego strach o strate naszej rodziny przeszedl moje najsmielsze
oczekiwania. Ale co z tego. To juz sie wydarzylo.
Dlugo by jeszcze pisac.... ale chcialam powiedziec, ze rady typu wywal go,
separacja, walizki za drzwi itp..... nie zawsze sa dobre. Bo czasem....
ludzie sie kochaja, czasem robia cos bardzo glupiego.... pomimo milosci. Moj
maz uswiadomil mi (a potem poczytalam w ksiazkach psychologicznych) ze oni to
czesto rozdzielaja. Seks.... z kims, seks z zona i zycie z nia.
Nie usprawidliwam go teraz.... wiem jedno..... kiedy naprawde bylo dobrze,
kiedy nic nie wskazuje........tez moze sie zdarzyc. Nikt ze znajomych by w to
nie uwierzyl, bo nawet ja w to nie moge uwierzyc.
A kiedy jest rodzina, dziecko, wpolna przyszlosc i strach o nia..... nie
wystawia sie walizek.
Tak pewnie bym zrobila gdybym go nie kochala, gdyby mi nie zalezalo, gdyby
byl beszczelny, dalej klamal, gdyby tak bardzo nie chcial tego naprawic,
wynagrodzic. Pracuje teraz nad nami, bo ja tego nie bede mu ulatwiac.
Wybaczylam i zobacze co dalej.
Nie radzcie wiec wystawiania walizek, bo to nie wy zostaniecie same.....
Czasem z tym bolem latwiej jest walczyc we dwojke, o ile sa tylko checi...